Dodaj do ulubionych

Odszedł Świadek

05.08.08, 14:22
Zal mi Pisarza ze cos takiego o nim pisze. Jestem ciekaw, czy "cos takiemu" trudno popatrzec na te garstki co go witali na staciach? No i wogule, "cos takiego" jak zwykle sie popisal "wiedza".
Jak raka zwyczezal Aleksander? A, no zrobili mu operacje. Sam zwyczezyl? Czy lekarz co mu pomogl i ktoremu byl wdzieczny przez cale zycie?
Co mowil o Zachodzie? Moze jakies cytaty? A moze tez to, ze nie byl swoim w jednonarodowej emigracii? Moze zydzi go nie przyjeli? Bo cos glosil o Prawoslawiu, o Rosji, a nie zsrr? Czy za to, ze jak z szedl z samolotu powiedzial, ze nie zamierza juz nic mowic na temat zsrr, juz wszystko na Ojczyznie powiedzial? Moze ze nie stal na froncie przeciw juz Rosji po zsrr?

No i jestem sczesliw, ze Aleksandr nie czyta slow od "cos takiego". Bo "cos takiego" nawet do jego but nie rosnie.

Obserwuj wątek
    • wolf34 Sołżenicyn-seretnyjksotrudnik NKWD Wietrow 06.08.08, 15:41
      Na podstawie jego donosów rozstrzelano minimum kilku
      ludzi.Współpracę ze śledczymi A.Sołżenicyn zaczął od razu po
      aresztowaniu,obciążając kilka osób przyjaciół młodości m.in własną
      żonę-posadzono na szczęscie tylko 1 -kapitana RKKA Witkiewicza
      aresztowanego w IV 1945 pod Berlinem potem przyszło formalne
      zobowiązanie do współpracy i donosy na współwięzniów nagrodzone
      przez opera wysłaniem w dobre warunki do szaraszki.Po szczegółówym
      donosie Sołżenicyna z 20 I 1952 w łagrze w Ekibustasie rozstrzelano
      kilku Ukraińców -banderowców za organizowanie buntu-sam Sołżenicyn w
      nagrodę pojechał do szpitala na operację.
      • kapitan.kirk Re: Sołżenicyn-seretnyjksotrudnik NKWD Wietrow 06.08.08, 21:20
        Takie wpisy jak Twój więcj mówią o nieludzkiej naturze tamtego
        systemu niż niejedna uczona analiza czy literackie dzieło.

        Oto sadzają człowieka do lochu. Torturują, biją, grożą śmiercią jemu
        i rodzinie. Jeśli się nie złamie - pod ścianę i do piachu; i to w
        tamtych czasach zazwyczaj zupełnie dosłownie. Jeśli się złamie,
        podpisze coś i zacznie sypać - ma szansę przeżyć i ma szansę jakoś
        odpłacić swoim oprawcom. Ale też wtedy wie, że co by nie robił, to
        do końca życia i po śmierci w każdej chwili oprawcy mogą
        zawołać: "No patrzcie, tak tu niby fika przeciwko Władzy Ludowej, a
        jak był w śledztwie to śpiewał aż miło - o, tu są kwity..." I w ten
        sposób przeżywają wyłącznie ci złamani, i to oni robią w końcu
        rewolucje, bo niezłomni dawno już gdzieś leżą zakopani nocami w
        lasach. Obawiam się, że musi minąć jeszcze wiele pokoleń żeby
        paskudne następstwa tego wszystkiego całkiem w przeszłość odeszły;
        jeśli to w ogóle możliwe :-/

        Toute proportion gardée, przypominają się z naszego
        podwórka "sprawy" Wałęsy, Herberta, Moczulskiego i tak wielu, wielu
        jeszcze innych...

        Pzdr
        • wolf34 Przez Wałęsę czy Moczulskiego nikt nie zginął..... 07.08.08, 10:08
          kapitan.kirk napisał:
          >
          > Toute proportion gardée, przypominają się z naszego
          > podwórka "sprawy" Wałęsy, Herberta, Moczulskiego i tak wielu,
          wielu
          > jeszcze innych...
          >

          W wyniku donosów TW "Bolek" w latach 70 i TW "Lech"w latach 60 i
          70 nikt (z wymienionych przez nich w raportach)nie zginął ani nawet
          nie został aresztowany przez SB.A w wyniku donosów
          Sołżenicyna"Wietrowa" ludzi skazywano na wieloletnie wyroki
          wzglednie rozstzreliwano(jak tych 3 Ukraińców w styczniu 1952
          Ekibustasie)dostrzegasz różnicę?A przyparty do muru w latach 90
          Sołżenicyn opowiadał bajki(też w Archipelagu Gułag)jak to
          podpisał,na nikogo nie doniósł a w nagrodę za zerwanie współpracy-
          przeniesiono go z łagru do szaraszki(luksusowego w porównaniu z
          łagrem obiektu gdzie wykonywał pracę umysłową.Nagrodą za cenny i
          bardzo szczegółowy styczniowy donos ze stycznia 1952 o szykującym
          się buncie banderowców było przeniesieniego go do szpitala.
          >
          • kapitan.kirk Re: Przez Wałęsę czy Moczulskiego nikt nie zginął 07.08.08, 12:08
            Oczywiście, że dostrzegam różnicę. Dostrzegam też brak w twojej
            bibioteczce słownika francuskiego, sugeruję zatem udać się do
            najbliższej księgarni samoobsługowej i sprawdzić co to znaczy "toute
            proportion gardée" ;-)
            Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka