Dodaj do ulubionych

Raka nie ubezpieczamy

26.08.08, 07:08
Proponuje zeby ustanowic cos w rodzaju panstwowego funduszu, ktory zajmowalby
sie takimi przypadkami. Jak niektorzy placa np. na RadioMaRyja, rzesze
strukturalnych bezrobotnych to dlaczego nie wrzucic do tego worka chorych na
nowotwor z kredytami?Reszta znowu nie moze sie zlozyc dla takich ludzi?
Obserwuj wątek
    • zigzaur Dlaczego w Polsce nie ma 26.08.08, 07:15
      silnego ruchu konsumenckiego?

      Chodzi mi o istnienie konsumenckich czasopism, fundacji, instytutów badania
      jakości, sieci biur adwokackich współpracujących z organizacjami
      konsumenckimi, ekspertów, portale internetowe itd.
      Dlaczego w Sejmie nie ma lobby konsumenckiego?
      • lobotomia_story Re: Dlaczego w Polsce nie ma 26.08.08, 07:45
        zigzaur napisał:

        > silnego ruchu konsumenckiego?
        >
        > Chodzi mi o istnienie konsumenckich czasopism, fundacji, instytutów badania
        > jakości, sieci biur adwokackich współpracujących z organizacjami
        > konsumenckimi, ekspertów, portale internetowe itd.
        > Dlaczego w Sejmie nie ma lobby konsumenckiego?

        Działaj, sunek, działaj. To będzie.
        To Twoja potrzeba, więc zrób coś z tym.
        • sokolasty Re: Dlaczego w Polsce nie ma 26.08.08, 08:23
          "pytać przed podpisaniem umowy"

          Nie pytać, a czytać.
          • ja.zwyrol Re: Dlaczego w Polsce nie ma 26.08.08, 08:45
            Brawo !!! Sam jestem agentem i wiem że 90% ludzi przy kupowaniu ubezpieczeń
            nażycie patrzy głównie na cenę, puki się płaci to super mamy tanie
            ubezpieczenie, ale gdy przychodzi do realizacji świadczeń to się nagle okazuje,
            że tańszy ubezpieczyciel ma dziesiątki wykluczeń - LUDZIE UBEZPIECZENIE TO NIE
            ABONAMENT TELEWIZYJNY - tu płacimy za bezpieczeństwo (odkrycie) i trzeba się
            troszkę wgłębić i ZAWSZE PRZEGLĄDAĆ WARUNKI

            no i podany w artykule przykład z hestią - pamiętam jak oni obliczyli -
            porównali ubezpieczenie w kredycie (pewnie na jakieś 30 lat) z takim na 5 lat -
            gratulacja rzetelności - okres ubezpieczenia podnosi składkę, i warto brać jak
            najdłuższy, bo jak po tych 5 latach wystąpi nam jakaś poważna choroba to nikt
            nas nie ubezpieczy (przykład z rakiem)
            • anonymous1921 Re: Dlaczego w Polsce nie ma 26.08.08, 10:25
              Zgadzam się z przedmówcą, podpisywałem ubezpieczenie w Axie i chciałem na 20
              lat, ale agent namawiał: "Panie K., niech Pan weźmie na maksymalny okres, bo jak
              przyjdzie co do czego to nikt z Panem nie przedłuży umowy"
              • pawciu2 no jasne, ze ubezpieczenie wybiera sie po cenie 26.08.08, 12:54
                Generalnie sam tez wybieralem po cenie, bo i tak zdaje sobie sprawe z tego, ze
                ubezpieczyciel mnie wyrucha w przypadku gdy bede mial problemy. A jak bym zmar
                zeczywiscie, to wystarczy przeciagnac wyplate naleznosci o kilka m-cy, bank
                zabiera mieszkanie i ubezpieczyciel juz nie musi nic wyplacac.

                Nalezy zawuazyc, ze umowy sa konstruowane w ten sposob:
                -nie ubezpieczyciel umawia sie z bankiem,
                tylko ubezpieczyciel umawia sie ze mna, a ja ceduje ubezpieczenie na bank.

                Slowem, nawet w przypadku ewidentnego zgonu (kiedy juz nie mozesz sie o nic
                upomniec), to:

                1. ubezpieczyciel czeka np. 6-mcy na upewnienie sie, ze zgon to nie bylo
                samobojstwo lub cos w tym stylu.
                2. bank w miedzyczasie ode mnie lub spadkobiercow domaga sie pieniedzy.

                wariant pesymistyczny:
                3. czy rzeczywiscie nie ma mozliwosci splaty kredytu, jesli przez 6-mcy byl
                regularnie splacany?

                wariant optymistyczny:
                3. nie ma kto splacac kredytu, bank nie oplaca skladek na ubezpieczenie, zabiera
                mieszkanie nie ma ubezpieczenia, nie ma mieszkania, nie ma problemu.

                p
                • szfindel No to kiedy prywatna sluzba zdrowia barany? 26.08.08, 13:29
                  Trzeba zgolic frajerow.
                  TVN nie wytlumaczyl, ze za 30 zlotyych bedziemy mieli lux torpede w szpitalu?
                  Pelen wypas?
                  • kaaarooll Re: No to kiedy prywatna sluzba zdrowia barany? 26.08.08, 14:22
                    ja place 270zl miesiecznie i niestety lux torpedy w szpitalu tez nie mam. place
                    na zus...cale szczescie, nie jestem idiota i place tez 70zl miesiecznie na
                    prywatne leczenie, i o ile tam mnie za 70zl nie pokroja i nie zszyja z powrtoem,
                    to chociaz na zwykle wizyty wystarcza.

          • moki1 Re: Dlaczego w Polsce nie ma 26.08.08, 10:50
            Wkurzają mnie zawsze dobre rady aby czytać umowy.
            Jakiś czas temu kupowałem mieszkanie.
            Czytałem umowy. Wybór był taki. Mogłem wybrać niekorzystną umowę A,
            niekorzystną umowę B, niekorzystną umowę C itd. Wszystkie były
            niekorzystne. Pytam mogę coś zmienić w umowie? I tu odpowiedzi się
            różniły. Albo krótkie nie. Albo oczywiście jak najbardziej tylko
            niech Pan wynajmie prawnika. Zresztą dla siebie nie musi Pan brać,
            ale my na pewno weźmiemy, oczywiście na Pana koszt. Rozumie Pan
            chyba, że nie na wszystko się też zgodzimy.
            W obecnej sytuacji dobry wybór to omijanie szerokim łukiem
            ubezpieczycieli i kredytodawców. Tylko przymus ekonomiczny może ich
            zmusić do powolnej poprawy warunków.
            • redel Re: Dlaczego w Polsce nie ma 26.08.08, 15:06
              Niestety sie zgadzam, czytanie umowy? Dobra rada chyba że jesteś prawnikiem i
              masz wszystkie numery przepisów których tylko paragrafy są w niej wypunktowne!!!
              Prawda jest taka, że umowy są specjalnie tak konstruowane aby przeciętny
              Kowalski nic z nich nie zrozumiał i nie tylko chodzi o firmy finansowe!
              ---
              -►Konkurs_fotograficzny◄-
    • robert.zimnicki Re: Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 07:19
      Jakich ludzi? Gorszych od Ciebie?

      > nowotwor z kredytami?Reszta znowu nie moze sie zlozyc dla takich ludzi?



      Piekny, mlody i bogaty. Ale niekoniecznie mądry, a wiec niezbyt przydatny dla
      spoleczenstwa. A ja zaloze fundusz, z ktorego bedzie oplacana eutanazja takich
      "mądrych" jak heartpumper.



      > sie takimi przypadkami. Jak niektorzy placa np. na RadioMaRyja, rzesze
      > strukturalnych bezrobotnych to dlaczego nie wrzucic do tego worka chorych na
      > nowotwor z kredytami?
    • 4piter Ubezpieczenia robią to rozmyślnie - mętne OWU 26.08.08, 07:30
      Jak się klient zapisuje to jest ankieta medyczna monitorowana przez lekarza na
      usługach ubezpieczenia. Jak dochodzi do zgłoszenia zdarzenia ubezpieczeniowego
      to ubezpieczenia podpinają się pod orzecznictwo ZUS. Orzecznik ZUS to nawet
      jak się straci rękę i nogę zakwalifikuje pacjenta jako zdolnego do pracy -
      może językiem kleić koperty. OWU pisane są mętnie i tak żeby cały plik
      zależności i wykluczeń nie był dla klienta jasny. Poza tym zawsze starają się
      udowodnić , że schorzenie nie zostało zgłoszone w ankiecie medycznej i
      odszkodowanie nie zostanie wypłacone. Tylko w przypadkach nagłej śmierci może
      kasa będzie , ale i w tym przypadku będą węszyć czy klient nie popełnił
      samobójstwa, czy nie był pijany itd....
      Ta cała branża łowi naiwnych klientów oraz agentów którym obiecuje się złote góry.
    • el_bigos pewnie chodzi o PZU,to są sku..syny 26.08.08, 07:31
      moja matka też jak się leczyła na raka to miała z tymi ch..ami same problemy.
      Nie dość, że człowiek się zamartwia czy bęzie żyć to jeszcze takie ch..e go
      dobijają.Sku..synom z PZU, którzy mają wpływ na takie decyzje życzę raka i
      zdychania w męczarniach
      • 888emce Re: pewnie chodzi o PZU,to są sku..syny 26.08.08, 08:25
        Popieram, Takim bezdusznym fiutkom w krawatach wszystkiego
        najgorszego. Nie do nich tez kiedyś "usmiechnie" się los, i niech to
        będzie uśmiech śmierci.
        • 4g63 Re: pewnie chodzi o PZU,to są sku..syny 26.08.08, 10:30
          nie martw się na ich miejsce czeka już kolejka podobnych, ich trzeba by tam było wytępić wszystkich i tyle
      • ml130676 Wystarczy, że ktoś leżał w szpitalu z podejrzeniem 26.08.08, 08:38
        Ja 13 lat temu leżałam w szpitalu z podejrzeniem nowotworu, okazało
        się, że byłam zdrowa jak ryba, ale lekarze woleli dmuchać na zimne i
        przebadali mnie na wszelkie możliwe sposoby. Oczywiście, przyznanie
        się, że się było w szpitalu z takiego powodu już wystarczy, żeby
        ubezpieczyciel żądał pełnej dokumentacji medycznej i rościł sobie
        prawo do naliczenia większej stawki. A ch.. im w dupę, hienom!
        • em_obywatel No a pomysl sobie teraz ze mamy 100% prywatny 26.08.08, 10:19
          No a pomysl sobie teraz ze mamy 100% prywatny system ubezpieczen zdrowotnych.
          Raz bys poszla do szpitala z podejrzeniem raka to ubezpieczyciel od razu
          podniosl by ci stawke na taki poziom ze hoho.

          Problem z prywanta sluzba zdrowia jest taki, ze jako instytucje zorientowane na
          zysk nie maja obowiazku bawic sie w dzialalnosc dla nich nieoplacalana. A
          ubezpieczanie osoby ktora ma podwyzszone ryzyko zachorowania na raka nie jest w
          zaden sposob oplacalne. Powiem wiecej, NIE MAMY PRAWA wymagac od prywatnej firmy
          zeby ponosila straty w imie czyjegos interesu.

          Jak wiec rozwiazac problem sluzby zdrowia? Jak rozwiazac problem uslug
          medycznych ktorych swiadczenie nie oplaca sie prywatnym ubezpieczycielom? Jedyna
          odpowiedzia na to pytanie jest sprawny system publicznej opieki zdrowotnej.
          System moze byc sprawny jesli kazdy przypadek przekupstwa, marnostrastwa,
          niegospodarnosci i oszystwa jest karany dotkliwymi karami finansowymi. Rzedu
          powiedzmy 50 tys PLN rozlozone na 10 lat.
          • swoboda_t Re: No a pomysl sobie teraz ze mamy 100% prywatny 26.08.08, 11:29
            Prywatna służba zdrowia nie ma nic do tego - to tylko podmiot
            wykonujący usługi. Ważny jest płątnik. W Kanadzie, która uchodzi za
            kraj posiadajacy jeden z najlepszych systemów ochrony zdrowia prawie
            wszystkie placowki (szpitale, przychodnie itp.) są prywatne,
            natomiast leczenie jest finansowane z publicznych
            ubezpieczeń. "Wystarczy" przeszczepić kanadyjski model do Polski i
            bedzie ok. Ale to zbyt proste, żeby w tym posranym państwie było
            możliwe.
            • em_obywatel No ja o tym samym wlasnie mowie 26.08.08, 11:47
              Szpitale niech sobie beda prywatne. Ale z powodow wymienionych w moim
              wczesniejszym poscie ubezpieczenie powinno byc publiczne.
            • jbrelik Re: No a pomysl sobie teraz ze mamy 100% prywatny 26.08.08, 13:31
              No ale niestety istnieje cos takiego jak mentalność, co z tego ze
              przeszczepimy system z kanady jak nie przeszczepimy mentalnosci
              obywateli ktorzy najpierw mysla jak zamobinowac i sie szybko dorobic.

              Z firmami ubezpieczeniowymi jest tak ze priorytetem jest sciagniecie
              składki i NIE WYPŁACENIE odszkodowania.

              Polecam fim Moora - SICKO
          • raf-ber Re: No a pomysl sobie teraz ze mamy 100% prywatny 26.08.08, 12:12
            em_obywatel napisał:

            > Powiem wiecej, NIE MAMY PRAWA wymagac od prywatnej firm
            > y
            > zeby ponosila straty w imie czyjegos interesu.

            Skoro TPsa musi utrzymywać nierentowne budki telefoniczne a telekomy komórkowe
            pokrywać zasięgiem szczere pola w imię bezpieczeństwa obywateli to firmy
            ubezpieczeniowe też powinny mieć rozsądną ofertę dla osób wyższego ryzyka.
            Wszytko da się zrobić pod warunkiem że ustawy/rozporządzenia/koncesje będą
            redagować osoby nie będące na "garnuszku" ubezpieczycieli. Jest obowiązek
            posiadania OC na samochód, ubezpieczenia realizują prywatne firmy i mimo
            wszystko jest konkurencja - jak to możliwe?
            >
            > Jak wiec rozwiazac problem sluzby zdrowia? Jak rozwiazac problem uslug
            > medycznych ktorych swiadczenie nie oplaca sie prywatnym ubezpieczycielom?

            Zakłady świadczące usługi medyczne to nie te same co ubezpieczają. Czy twoim
            zdaniem, za usługi w publicznej służbie zdrowia płaci się mniej czy może płacą
            kosmici?

            Jedyn
            > a
            > odpowiedzia na to pytanie jest sprawny system publicznej opieki zdrowotnej.
            > System moze byc sprawny jesli kazdy przypadek przekupstwa, marnostrastwa,
            > niegospodarnosci i oszystwa jest karany dotkliwymi karami finansowymi. Rzedu
            > powiedzmy 50 tys PLN rozlozone na 10 lat.

            To jest twoim zdaniem dotkliwa kara? 5 tysięcy rocznie? To chyba dla
            pielęgniarki, która wyniosła strzykawki i igły ze szpitala.
            "Każdy przypadek jest karany" - to cytat z "utopi"?

            Tylko własność prywatna jest w stanie poprawić organizację pracy, jakość usług i
            co za tym idzie rentowność. O wyborze zakładu opiek zdrowotnej powinien
            decydować pacjent, to on pokaże który z nich jest najlepszy i z którym należy
            podpisać lepszy kontrakt, a któremu zabrać. Co innego jest finansowanie opieki
            zdrowotnej i tu też należy wprowadzić wolny rynek, zapytaj emeryta czy jego
            zdaniem ZUS dobrze zarządzał jego oszczędnościami i jest zadowolony z emerytury.
            Podobnie NFZ nie mam konkurencji wiec sprawność tej organizacji zależy od dobrej
            woli zarządzających a pacjent nie ma alternatywy. Jest sporo ludzi w polsce
            którzy kupują dodatkowo jakieś "protezy" w postaci umów z prywatnymi lecznicami
            ale te wydatki się nie sumują. Przy wydatkach na NFZ i na prywatne leczenie
            powinni mieć zagwarantowane leczenie na b. wysokim poziomie.

            Choć już niektóre prywatne kliniki podpisują umowy z NFZ i np. w Krakowie
            kobiety mogą rodzić w zdecydowanie lepszych warunkach niż w państwowym szpitalu
            (indywidualne sale,kameralnie, rodzinnie itd) nie płacąc za to ani złotówki bo
            wszystko łącznie ze znieczuleniem pokrywa NFZ. Dosłownie symboliczne 200
            kosztuje poród rodzinny i wszystko mieści się w warunkach kontraktu i prywatny
            właściciel nie dokłada, pracownicy zadowoleni. Tym czasem w Warszawie w modnym
            państwowym szpitalu Św. Zofii cennik wygląda tak:
            www.szpitalzelazna.pl/index.php?id_page=118
            a tak w prywatnym SPES w Krakowie: www.spes.pl/szablon_arkacms.php?id=87
            • em_obywatel kolejny neocontard 26.08.08, 13:05
              Kolejny neocontard siejacy dogmaty. To, ze TP SA musi utrzymywac nierentowne
              uslugi powoduje ze przerzuca koszty na klientow innych uslug. O ile sprawniej
              dzialala by TP SA gdyby nie musiala wypelniac jakich absurdalnych zobowiazan? O
              ile sprawniej dziala by TP SA gdyby byla konkurencja a nie monopol?

              Co do sluzby zdrowia - uwazam, ze koszty leczenia powinien pokrywa publiczny
              zaklad ubezpieczen, bo poprostu niektorych ludzi i niektorych swiadczen nie
              oplaca sie ubezpieczac. Zmuszanie firm do swiadczenia nieoplacalnych uslug to
              jakas paranoja.

              Ze szpitalami - sprawa jest juz inna. Mozemy miec szpitale prywatne swiadczace
              uslugi na ktorych mozna zarobic. Jednak jest czesc uslug ktore nie musza byc
              oplacalne. Wezmy na przyklad sytuacje kiedy mamy jakas metode leczenia ktora
              wymaga bardzo wysokich nakladow inwestycyjnych. Jednak co jesli po roku pojawi
              sie nowsza metoda leczenia, duzo bardziej skuteczna? Wtedy inwestycja w bardzo
              drogi sprzet bedzie wywalona w bloto bo nikt nie bedzie chcial z niej korzystac.
              Prywatne placowki medyczne moga podajac decyzje, ze nie chca podejmowac ryzyka i
              wola sie zajmowac innymi uslugami. Trudno. Takie prawo rynku. Jesli cos sie nie
              oplaca to tego nie robimy. Dlatego oprocz szpitali prywatnych powinny istniec
              szpitale panstwowe ktore swiadczyly by uslugi ktorych nie chcialy by swiadczyc
              szpitale prywatne.
      • eol77 Re: pewnie chodzi o PZU,to są sku..syny 26.08.08, 10:59
        Te same problemy możesz mieć u każdego ubezpieczyciela, ja z AMPLICO. Taki ich standard, myślę że wszystkie firmy działają podobnie.
    • gerowski Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 07:33
      Wypisz wymaluj raczkujący dyktat firm ubezpieczeniowych. Prostą drogą zmierzamy do tego co pokazał Michael Moore w „Sicko” (polski tytuł: „Chorować w USA”). Leci na Canal + właśnie. Wstrząsające !!!
      • zigzaur Re: Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 07:40
        Ciekawe, czy istnieje film na temat przeżyć chorego w Rosji? Byłby to film
        bardzo krótki.
        • smok_sielski Re: Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 09:00
          > Ciekawe, czy istnieje film na temat przeżyć
          > chorego w Rosji? Byłby to film bardzo krótki.

          Zawsze mnie zadziwia, ze jak sie skrytykuje COKOLWIEK made in USA to zaraz sie z
          niego robi komuniste. Do twojej wiadomosci - USA sa daleko w tyle za swiatem
          cywilizowanym jesli chodzi o opieke zdrowotna.
          smok
          • em_obywatel Masz racje smoku. 26.08.08, 10:10
            Masz racje smoku. Mam wrazenie, ze zyjemy w fazie totalne zaprzeczenia tego co
            bylo przed rokiem 1989, nie patrzac czy jest to dobre i zle, oraz totalnego
            uwielbienia tego co jest w USA, rownierz nie patrzac czy cos jest zle czy dobre.
            Tacy bezrozumni polscy neocon-tards (od re-tards :) ) pieprza potem glupoty o
            tym jak to wspaniale by bylo gdyby wszystko wlacznie z armia i administracja
            panstwowa bylo prywatne. Ja jednak juz troche swiata widzialem i wiem ze to
            wcale nie jest tak jak ci ludzie pisza. W duzej czesci Polakow piszacych jak to
            fajnie jest w USA mozna porowna do Karola Maya ktory pisal o dzikim zachodzie
            pomimo, ze najdalej gdzie byl w USA to Buffalo w stanie Nowy York. Dziki zachod
            znal tylko z opowiadan. Tak samo polscy madrale na forum mowia jak to wspaniale
            dziala prywatny amerykanski system ubezpieczen chociaz znaja go tylko z opowiadan.
          • zigzaur Re: Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 11:55
            Do twojej wiadomości, dowiedz się, który kraj ma najlepszy przemysł
            farmaceutyczny i sprzętu medycznego.

            No chyba że za lek uznajesz stakan stolicznej a za narzędzie chirurgiczne
            pistolet TT.

            Poza tym, nie użyłem słowa "komunista".
            • rikol Re: Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 12:47
              Co znaczy 'najlepszy przemysl farmaceutyczny'? Przemysl farmaceutyczny to sa
              prywatne firmy, nie daja nic za darmo. Kazdy moze miec leki, o ile za nie
              zaplaci. Jakie korzysci ma spoleczenstwo z najlepszych lekow czy sprzetu, jesli
              stac na to tylko milionerow? W Polsce skladka zdrowotna jest dosc wysoka, mozna
              leczyc wiecej ludzi, ale niestety duzo sie marnuje - i tu widze problem.

              Zgadzam sie z tym, ze Polacy sa zapatrzeni w USA, widza tylko pozytywy, a wad
              nie widza - np. ze chorych nikt nie chce ubezpieczac (co zrozumiale, bo
              ubezpieczyciele sa prywatnymi firmami), a jesli w wypadku stracisz 2 rece, to
              przyszyja ci tylko jedna, bo na tyle jestes ubezpieczony.

              Wbrew pozorom, ubezpieczenia prywatne to system dla zdrowych i bogatych - bo
              jesli zachorujesz, to i tak musisz placic sam, bo firma zrobi wszystko, zeby nie
              zaplacic za leczenie.
        • kakens Re: Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 10:32
          zigzaur napisał:

          > Ciekawe, czy istnieje film na temat przeżyć chorego w Rosji? Byłby to film
          > bardzo krótki.

          A co ma do tego "Twoja ukochana Matuszka Rosja"?
          Zwrócił jedynie uwagę, że coś takiego czekać nas będzie po prywatyzacji służby
          zdrowia na wzór amerykański. Czy ktoś tu domaga się wprowadzenia systemu
          rosyjskiego?
          • zigzaur Re: Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 11:56
            Nie moja i nie ukochana.

            Gdy ktoś coś opisuje, zawsze warto poznać rozwiązanie alternatywne.
            • kakens Re: Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 12:19
              Dlatego cudzysłów był.

              Alternatywą dla złego systemu jest system jeszcze gorszy? Ciekawe podejście.
              • rikol Re: Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 12:52
                No wlasnie, alternatywa jest tez system brytyjski, gdzie kazdy ma prawo do
                opieki zdrowotnej, nie ma w ogole ubezpiecznia zdrowotnego. Koszty sluzby
                zdrowia sa pokrywane z podatkow. Wszystkie leki na recepte kosztuja tyle samo,
                co wyklucza machlojki, ze tego leku refundujemy 30%, a innego 70% - bo jakas
                firma sponsoruje polityka czy lekarza.

                Sa tez inne systemy w Europie Zachodniej - mozna porownac i wyciagnac wnioski.
                Oczywiscie, mozna mowic 'albo system z USA, albo z Etiopii', ale to niczego
                madrego nie wnosi. Zreszta zawsze mnie to dziwi, ze polscy poslowie wymyslaja
                nowe rozwiazania, zamiast rozejrzec sie po krajach bardziej cywilizowanych i
                sprawdzic, jak tam rozne rozwiazania sie sprawdzaja - no ale trzeba jeszcze znac
                jezyki, a to moze byc problem.
                • em_obywatel Brawo rikol 26.08.08, 13:09
                  Brawo rikol. Wiecej myslacych takich ludzi jak ty i bedzie w tym kraju lepiej.
                  Za duzo jest w Polsce neokonow a za malo myslacych ludzi.
    • lobotomia_story ja sobie pozwolę przypomnieć, że każdy człowiek 26.08.08, 07:43
      z maturą czytać powinien umieć. Ze zrozumieniem.

      postępowanie banków, ubezpieczycieli i w ogóle biznesu to jeden koniec kija, a
      brak roztropności, rynkowa naiwność, zachłanność i częstop roszczeniowość
      klienta to drugi.

      Prawda jest taka, że im więcej w człowieku konsumenta, tym więcej głupoty.
      • qulqa Re: ja sobie pozwolę przypomnieć, że każdy człowi 26.08.08, 07:49
        Zgodze sie z lobotomia.
        Przed podpisaniem czegokolwiek nalezy przeczytac umowe ze
        zrozumeiniem (lacznie z tym, co jest drobnym druczkiem).
        A potem, jak sa watpliwosci, ubezpieczyc sie dodatkowo od
        zachorowania na chorobe, ktora uniemozliwia splacanie kredytu (sa
        takie oferty niektorych firm).
        • zigzaur Re: ja sobie pozwolę przypomnieć, że każdy człowi 26.08.08, 08:24
          Z tym, że bardzo często umowy powołują się na "ogólne warunki..." albo
          "regulamin...", których to dokumentów klient nie dostaje do ręki.
          • xof Re: ja sobie pozwolę przypomnieć, że każdy człowi 26.08.08, 08:57
            Często dostaje, tylko są one tak dłuuugie i małą czcionką pisane, że praktycznie
            mało kto to czyta.
          • jj43 Re: ja sobie pozwolę przypomnieć, że każdy człowi 26.08.08, 09:02
            nie wiem gdzie te ubezpieczenia kupujesz: owu (ogólne wrunki
            ubezpieczenia) to podstawowy dokument - musisz go dostac.
            jeżeli nowotwór by wypisany w chorobach wyłaczonych z ubezpieczenai
            to nic dziwnego że nie chca płacic. zastanów sie: to są normalne
            firmy nie instytucje charytatywne.
            Oczywiście nei twierdzę że firmy ubezpieczeniowe są zawsze ok
            natomiast twierdze że klienci takich firm są niewyedukowani
            niestety.
        • kade66 Re: ja sobie pozwolę przypomnieć, że każdy człowi 26.08.08, 08:38
          A jak się bierze kredyt na 300 000 na 30-40 lat, to i na poradę prawnika można
          wydać ze 200 pln
      • smok_sielski Re: ja sobie pozwolę przypomnieć, że każdy człowi 26.08.08, 09:03
        > z maturą czytać powinien umieć.

        Do mojej umowy na telefon komorkowy byly dolaczone dwie kartki A4 zapisane
        maczkiem z warunkami umowy. Calosc w jezyku prawniczo/urzedniczym, niestrawnym
        dla normalnego czlowieka. Musialbym upasc na glowe zeby to czytac. Pewnie umowa
        na kredyt to 10 razy tyle tekstu i haczykow - bez prawnika do tego nie podchodz.
        To nie jest normalne.
        smok
        • samoistny Rzeczywiście, musiałbyś upaść na głowę... 26.08.08, 10:38
          > Calosc w jezyku prawniczo/urzedniczym, niestrawnym
          > dla normalnego czlowieka. Musialbym upasc na glowe zeby to czytac.

          Rzeczywiście, może upadek na głowę by ci pomógł - solidne puknięcie czasem
          naprawia zepsute urządzenia. Właśnie przez matołów podpisujących bez czytania i
          zrozumienia firmy mogą sobie pozwolić na tworzenie takich umów. Pewnie jakby się
          okazało, że z tytułu niekorzystnej umowy wisisz nagle firmie parę tysięcy to
          płakałbyś na forum jak to cię oszukali, podczas gdy winić mógłbyś tylko własną
          głupotę...

          Ja _zawsze_ czytam umowy, a jak czegoś nie rozumiem to z radością marnuję czas
          sprzedawców dopytując się o szczegóły tak długo aż mi wytłumaczą albo przyznają
          że coś jest rzeczywiście mętne. Gdyby wszyscy tak robili, to firmom nie
          opłacałoby się tworzyć tak zawiłych umów.
          • smok_sielski Re: Rzeczywiście, musiałbyś upaść na głowę... 26.08.08, 11:25
            > Ja _zawsze_ czytam umowy, a jak czegoś nie
            > rozumiem to z radością marnuję czas sprzedawców

            I myslisz ze czytanie tych umow cie uratuje w pozniejszym starciu z prawnikami
            jakiegos banku lub korporacji? Dream on.
            smok
        • qulqa Re: ja sobie pozwolę przypomnieć, że każdy człowi 26.08.08, 16:17
          Sory, ja czytam KAZDA umowe, KAZDE warunki ubezpieczenia itp.
          Drobnym maczkiem i jezykiem prawniczym tez. Siedze przy okienku i
          czytam. I pytam pania/pan przedstawiciela, jesli mam watpliwosci. Po
          przeczytaniu 5 takich umow ich jezyk nie stanowi juz problemu i
          mozna wychwycic wszelkie kruczki prawne.
          I jakos nie sadze, ze upadlam na glowe, smoku.
          Do tego sa jeszcze strony federacji konsumenckich, na ktorych warto
          sledzic wychwytywane bledy w umowach, nowe prawo itp.

          Problem jest krotki - czy chcesz byc swiadomym konsumentem (a to
          wymaga czasu i wysilku), czy wolisz olewac to wszystko, liczac ze
          jakos omina cie rafy.
          Tylko nie miej pretensji do ubezpieczyciela/banku/firmy turystycznej
          itp., jesli bedzie problem. W umowach naprawde jest wszystko
          napisane.
    • piotrek-s Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 07:52
      Skoro w ogólnych warunkach ubezpieczenia stoi, że spłata należy się w momencie
      niezdolności spowodowanej nieszczęśliwym wypadkiem no to nie ma dyskusji - rak
      nie jest wypadkiem. Ludzie po prostu nie czytają co kupują. Skoro płacisz za
      ochronę w wyniku wypadku nie oczekuj wypłaty w przypadku choroby. Tak samo jak
      kupujesz 15-letniego malucha nie oczekuj nowego mercedesa.
    • cest.l.a.vie Kolejny nierzetelny artykuł - nagonka 26.08.08, 07:55
      Nie znoszę takich pseudo-dziennikarzy. Jeżeli chce się komuś stawiać zarzut,
      to trzeba napisać coś konkretnego o umowie i warunkach ubezpieczenia - każdy
      musi się z nimi zapoznać przed podpisaniem. Z treści tego artykułu nie wiem
      nic co pozwoliłoby się opowiedzieć po którejkolwiek ze stron. Sam się
      ubezpieczałem i wiem, że są różne rodzaje ryzyka: sama śmierć, całkowita
      niezdolność do pracy, poważne zachorowanie (i tu byłby rak), nieszczęśliwy
      wypadek (i tu by go nie było, bo to nie zdarzenie "nagłe" - choć
      zaskakujące).Nie wiemy jakie rodzaje ryzyka obejmowała umowa... Takie artykuły
      piszą nierzetelni dziennikarze szukający sensacji. Umowa ubezpieczenia to
      UMOWA - strony umawiają się za co płacą i w jakich warunkach i w zależności od
      ryzyka dopłacają do wariantów. Przy ubezpieczeniu samochodu również nie można
      żądać wypłaty za kradzież, jeżeli samochód ma tylko OC...
      • kapitalka To ty jesteś nierzetelny lub głuptasek - to 26.08.08, 08:48
        chciałbyś aby ci przytoczyli szczegółowe treści umów ubezpieczeń abyś ty mógł
        dociec czy tam jest jakiś haczyk ? Masz doświadczenie prawnicze, lub układasz
        takie umowy ? - Ja znam prawnika, który dał się "załatwić" takiej umowie a
        chodziło o kilka słów - nie miał czasu aby szczegółowo rozpatrywać treść umowy i
        "poszło"...
        Chodzi o to że dlaczego po jednej stronie stoją sztaby prawników i specjalistów
        od układania tak umów aby korzystne tylko dla jednej strony a z drugiej strony
        stoją dyletanci których polskie prawo w swoim "majestacie" pozwala oszukiwać i
        naciągać !
        • smok_sielski Re: To ty jesteś nierzetelny lub głuptasek - to 26.08.08, 09:06
          > Chodzi o to że dlaczego po jednej stronie stoją
          > sztaby prawników i specjalistów

          Dokladnie tak. Zwykly obywatel NIE MA SZANS sie przed tym obronic (chocby i mial
          mature i umial czytac ze zrozumieniem).
          smok
        • cest.l.a.vie Powiedziała co wiedziała ... 26.08.08, 09:47
          kapitalka napisała:
          > chciałbyś aby ci przytoczyli szczegółowe treści umów ubezpieczeń
          abyś ty mógł dociec czy tam jest jakiś haczyk ? Masz doświadczenie
          prawnicze, lub układasz takie umowy ? - Ja znam prawnika, który dał
          się "załatwić" takiej umowie a
          > chodziło o kilka słów

          1) Mam doświadczenie z takimi umowami
          2) prawnik był do dupy, jeżeli się dał załatwić
          3) Jak się krzyczy "król jest głupi" to warto pisac konkrety.
          Dziennikarz sie nie przyłozył.

          Żeby było jasne dodam, że nie przeczę, że firma ubezpieczeniowa
          powinna zapłacic - piszę, że dziennikarzyna nie potrafił napisać
          artykułu, w którym podałby konkret.Wydał jednak jednoznaczna opinię -
          wyprzedzajac nawet sąd (jak Ziobro). To jest własnie poziom
          dzisiejszego dziennikarstwa: namacić, pokrzyczeć, ale nie zagłebić
          się w temat. Dziennikarze idą po najmniejszej linii oporu - byle
          dostać wierszówkę, a naiwni internauci i czytelnicy krzyczą po
          przeczytaniu: "złodzieje, oszuści!" nie rozumiejac nawet tematu, bo
          jak mają rozumieć po strzępach informacji.
      • eol77 Re: Kolejny nierzetelny artykuł - nagonka 26.08.08, 11:10
        Oj chyba artykuł jest bardzo rzetelny, ubezpieczyciele działają na swoją
        korzyść. Wiem coś o tym, warunki umowy są tak przedstawiane że nie każdy się w
        tym łapie. Wszystko zależy od agenta, jeśli jest to osoba rzetelna to wszystko
        gra. Jeśli jest to szałaput, to różnie może być. Niedawno pokazywali w tv
        przypadek gdzie śmierć poniesiona w wypadku drogowym nie była wg ubezpieczyciela
        wypadkiem nieszczęśliwym. Dopiero po różnych interwencjach bank i
        ubezpieczyciele z grobowymi minami przyznali się do błędu i zaprzestali nękania
        rodziny ofiary. Chodziło o Hestię i Dominet. Wszystkie firmy ubezpieczeniowe i
        banki przede wszystkim dbają o swój zysk, i to w zasadzie jest normalne i
        zrozumiałe. Ale to, że czasami nie respektują własnych warunków umów już nie.
        • cest.l.a.vie Re: Kolejny nierzetelny artykuł - nagonka 26.08.08, 11:41
          eol77 napisała:

          > Oj chyba artykuł jest bardzo rzetelny, ubezpieczyciele działają na swoją korzyść.

          To ze ubezpieczyciel działa na własna korzyść (jak to ujęłaś/ująłeś), to nie
          tylko pewne, ale wskazane, bo to ma być działalność dochodowa. Rzeczy w tym ,
          żeby zgodna z prawem i zapisami własnych warunków.

          Artykuł jest nierzetelny, bo zarzuca nieuczciwość ale nie pozwala czytelnikowi
          zweryfikować. Wystarczyłoby podać nazwę ubezpieczenia i zawartych opcji, a
          mógłbym sięgnąć sobie do warunków. Tu nie wiemy dokładnie jakie ryzyka
          obejmowało ubezpieczenie - wiemy tylko, że dziennikarz już podjął decyzje kto ma
          racją (za sąd) i tak to przedstawił. Przez to jest nierzetelny. Ubezpieczyciel
          ma duże możliwości i niezłych prawników ale ja zawsze czytam dokładnie umowy i w
          razie czego nie zawieram. Można wybrać innego. Jak się ktoś spieszy, wierzy
          agentowi, to potem płacze - tak jest z każdą umową, bo (nie oszukujmy się) dziś
          w biznesie większość chce w świetle prawa i umowy, dać jak najmniej, a dostać
          najwięcej.
          Co do agentów, to wiem, że często to ludzie bez wyższych studiów i po prostu
          niedouczeni, więc .... wierzyć można tylko sobie.

    • incipit A gdzie są ci którzy wmawiali, że 26.08.08, 07:55
      A gdzie są ci którzy wmawiali, że ubezpieczenie jest dobrodziejstwem ?

      Owszem jest dla ubezpieczyciela wyłącznie.
      I stosuje się to również do ubezpieczeń obowiązkowych - wszystkich.

      Ubezpieczać się warto, ale tylko na własne ryzyko. I we własny sposób.
      • sokolasty Re: A gdzie są ci którzy wmawiali, że 26.08.08, 08:31
        Sedno sprawy - ubezpieczenie jest obowiązkowym ekstrakosztem kredytu, który nie
        jest objęty (chyba) ustawą tzw. antylichwiarską, poza tym można ładnie w
        reklamie TV pokazać niskie oprocentowanie, a RRSO tycią czcionką na sto
        pięćdziesiąt tysięcznej ósmej stronie dwieście trzeciego załącznika do OW.

        Raz wziąłem jakieś bzdety na raty w sklepie komputerowym (za 600PLN).
        Oprocentowanie 1%, ubezpieczenie 0%, opłata przygotowawcza 85PLN. I tak się
        zrobiło blisko 30%RRSO. Ale w reklamie 1%.

        Gdzie indziej z kolei przysłuchiwałem się rozmowie w AVANSie. Kobiecina pyta o
        oprocentowanie, pierwszą wpłatę, prowizję, koszty manipulacyjne. Wszystko 0PLN.
        - No to gdzie jest haczyk - pyta klientka.
        - No, ubezpieczenie trzeba kupić. 20% od sumy kredytu.
    • poxipol1 Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 08:24
      kolejny artykul pokaujacy ze Polacy nawet jak maja podpisac cyrograf na 30lat to
      i tak nie potrafia przeczytac umowy albo dac jej do prawnika, przy kredycie na
      300tys koszt analizy prawnej rzedu 1-2 tys wydaje sie smieszny, nie wiem
      dlaczego ludzie nie korzystaja z rozumu, ale pokazuje to tylko ze Polacy to
      wciaz zacofany narod pod wzgledem swiadomosci wyboru
      • luxie Re: Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 09:04
        To nie jest kwestia nieczytania umowy. Wszyscy wiedzą, że te ubezpieczenia są
        kant D potłuc, ale nie mają wyjścia. Banki nie dają alternatywy i albo
        podpisujesz taką umowę (ukryte koszty w formie ubezpieczenia) albo spadaj. I nie
        ma tutaj konkurencji - wszystkie banki tak robią.
        Przy moim (na szczęście małym) kredycie zaproponowałem cesję z polisy na życie
        jaką sobie świadomie wykupiłem (pokrywającą bardzo duże spektrum wypadków). I
        zgadnijcie co?! Nie akceptują. Tylko ich własne ubezpieczenie płatne do
        instytucji stowarzyszonej z bankiem :-\
        To są po prostu alternatywne odsetki nie mające nic wspólnego z ubezpieczeniem
        poza nazwą.
        • poxipol1 Re: Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 09:23
          Mimo to uwazam ze jest to kwestia swiadomosci wyboru, jezeli sie na cos godze to
          znaczy ze jestem swiadomy ze wyglada to tak czy siak i wrazie czego nie bede
          mowil ze nie wiedzialem itd., mysle ze gdyby wiekszosc Polakow tak sie
          zachowywala to bylibysmy naprawde uczciciwym narodem, a to jest zwykle
          kretactwo, ktos cos podpisuje i wydaje mu sie ze jak sie cos stanie to bedzie
          mogl zakwestionowac wszystko bo nie wypada mu zaplakac nad wlasna glupota,

          nie od dzis wiadomo ze w biznesie (a takim sa ubezpieczenia) nie ma sentymentow,
          i jak ktos podpisze gowniana umowe to potem marudzi ze nieuczciwie itd. ludzie
          zlozcie zazalenia do pana Boga w tej sprawie ze nie dal Wa dosc rozumu aby
          sprawdzic wszystko zanim sie cos podpisze, szkoda ze tego podejscia nie ucza w
          podstawowkach
          • cest.l.a.vie Re: Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 12:16
            poxipol1 napisał:

            > ktos cos podpisuje i wydaje mu sie ze jak sie cos stanie to bedzie
            > mogl zakwestionowac wszystko bo nie wypada mu zaplakac nad wlasna glupota,
            > nie od dzis wiadomo ze w biznesie (a takim sa ubezpieczenia) nie ma
            sentymentow i jak ktos podpisze gowniana umowe to potem marudzi ze nieuczciwie
            itd. ludzie
            > zlozcie zazalenia do pana Boga w tej sprawie ze nie dal Wa dosc rozumu aby
            sprawdzic wszystko zanim sie cos podpisze, szkoda ze tego podejscia nie ucza w
            podstawowkach

            Pięknie to ująłeś i jak trafnie :) Tymczasem artykuł promuje takie właśnie
            pospieszne zachowania, brak prób poszukiwania lepszego rozwiązania, a potem
            skarżenie się przez prasę jaką umowę się podpisało. W życiu trzeba być świadomym
            pod czym sie podpisuje - co sie zyskuje i za co płaci. Klient który nie wymaga,
            nie czyta, itp, tylko utwierdza ubezpieczyciela w przekonaniu, że ma do
            czynienia z bezmyślną tłuszczą.
            Jakkolwiek bym współczuł chorym, to nie rozumiem braku rozsądku. Sam odebrałem
            wypłatę za chorobę i dodatkowo spotkałem się ze zrozumieniem ubezpieczyciela,
            więc nie sądzę, żeby wszyscy byli źli - po prostu jestem gorącym zwolennikiem
            świadomego podpisywania umów.
        • cest.l.a.vie Weź kredyt gdzie indziej 26.08.08, 11:59
          luxie napisał:

          > To nie jest kwestia nieczytania umowy
          ....
          (akceptują) Tylko ich własne ubezpieczenie płatne do
          > instytucji stowarzyszonej z bankiem :-\
          > To są po prostu alternatywne odsetki nie mające nic wspólnego z ubezpieczeniem
          poza nazwą.

          Banki walą z kredytem drzwiami i oknami - można wybrać inny bank. Poza tym część
          akceptuje posiadane umowy (po dokonaniu cesji). Rzeczy w tym, żeby cesja była
          nieodwoływalna - bez zgody banku i do końca spłaty kredytu.
    • ivan_szalony Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 08:46
      Po pierwsze:
      "Prof. Cezary Szczylik: Pacjent leczony z powodu raka płuca przechodzi ciężką
      operację (...) Jeżeli to nie jest trwała i całkowita niezdolność do pracy, to
      nie wiem, co nią jest."
      Oczywiście najlepiej dla poparcia błędnej tezy autora wesprzeć się
      niekompetentnym 'autorytetem' szczególnie z tytułem profesora.
      Nie, to nie jest TN. To są ryzyka: leczenie szpitalne, ciężka choroba,
      tymczasowa niezdolność.
      Po drugie:
      Problemem nie jest ubezpieczyciel, który działa na zasadach wolnego rynku i jak
      ma nadmiar klientów to sobie wybrzydza. Ubezpieczyciel ma OWU, którego się
      trzyma, a to, że ludzie nie potrafią czytać to tylko dla niego lepiej. PROBLEMEM
      JEST TO, ŻE UBEZPIECZENIA SĄ OBOWIĄZKOWE. To obowiązkowość (w 90% przypadków
      całkowicie zbędna) generuje wyższe koszty, patologie i upośledzenie
      wolnorynkowości ubezpieczeń - bo przecież ten głupi Polak i tak się musi
      ubezpieczyć. Gdyby nie musiał, to robiłby to tylko wtedy kiedy oferta jest
      dopasowana do jego potrzeb i uczciwa.
      Jak zaczniecie widzieć przyczyny a nie tylko skutki, to przestaniecie psioczyć
      na ubezpieczycieli (którzy nie są świętymi mikołajami) i zrozumiecie, że to
      przymusowość, czyli ograniczenia Waszej wolności, czyli obecne państwo i rząd (i
      ten i poprzedni i wcześniejszy też) są źródłem takich problemów jak ten.

      A artykuł jest żałosny.
    • bambussi co z tego że przeczytasz umowę nawet 10 razy??? 26.08.08, 08:49
      ona jestOBOWIĄZKOWA

      tak więc albo zgodzisz się na to że cię będą doić albo dalej
      mieszkasz np. z małym dzieckiem w zagrzybiałej kawalerce...

      oni wiedzą że dzięki swoim pieniądzom mają nad nami władzę, więc
      robią z nami co chcą - a my im na to POZWALAMY

      przecież sytuację można zmienić wydając jedną czy dwie ustawy , sejm
      może to zrobić w kilka tygodni i albo będą działać na NASZYCH
      zasadach albo moga zwinąć działalność (bez obaw, nie zwiną, 40-
      milionowego rynku nikt z własnej woli nie odpuszcza)

      Polacy cały czas nie mogą zrozumieć że sa U SIEBIE i że to tak
      naprawdę my (przez swoich przedstawicieli) powinniśmy dyktować
      zagranicznym firmom warunki działania a nie się przed nimi
      płaszczyć....
      • jj43 Re: co z tego że przeczytasz umowę nawet 10 razy? 26.08.08, 09:03
        wybacz ale bredzisz.
      • asmok6 to z tego że możesz się nie zgodzić na ubezpieczen 26.08.08, 09:14
        bambussi napisał:

        > ona jestOBOWIĄZKOWA
        >
        > tak więc albo zgodzisz się na to że cię będą doić albo dalej
        > mieszkasz np. z małym dzieckiem w zagrzybiałej kawalerce...

        E tam obowiązkowa. Ubezpieczenie nie może być obowiązkowe.
        Czytanie ze zrozumieniem się jednak przydaje.
        Gdy brałem kredyt zadałem sobie trud żeby przeczytać warunki ubezpieczenia i
        wyszło mi z nich, że w zasadzie to ubezpieczyciel może odmówić odszkodowania w
        każdym wypadku poza moją śmiercią. To po co mi takie ubezpieczenie? Pozostało
        wziąć droższe lub nie ubezpieczać w ogóle, bo przy takich warunkach naprawdę nie
        było różnicy.
        Więc poprosiłem przy podpisywaniu umowy żeby to wykreślić. Pani w banku bez
        słowa protestu wydrukowała umowę ponownie tym razem bez zapisu o ubezpieczeniu.
        Czyli się da.

    • naprawdetrzezwy Ale o co chodzi? 26.08.08, 08:50
      "polisa obejmowała jedynie "zgon, trwałą i całkowitą niezdolność do
      pracy oraz czasową niezdolność do pracy spowodowaną leczeniem
      szpitalnym następstw nieszczęśliwych wypadków"


      A ten facet żyje i nie jest niezdolny do pracy z powodu
      nieszczęśliwego wypadku...




      (btw - co to jest szczęśliwy wypadek? bywają takie?)
      • ivan_szalony Re: Ale o co chodzi? 26.08.08, 09:05
        "(...) czasową niezdolność do pracy spowodowaną leczeniem szpitalnym następstw
        nieszczęśliwych wypadków" - ale ten pan nie miał nieszczęśliwego wypadku. Miał
        chorobę. Choroba to nie wypadek. Wypadek to np. kraksa samochodowa, spadniecie
        ze ścianki mimo wszystkich zabezpieczeń, cegłówka na głowę... Co innego gdyby
        powiedzmy ten rak był spowodowany napromieniowaniem z jakiegoś urządzenia przy
        którym ten pan pracował, które spadło i rozbiło się uwalniając jakieś substancje
        - to to byłby wypadek, którego następstwem jest choroba podlegająca leczeniu
        szpitalnemu. Ale ten rak się pojawił ot tak - z tego co zrozumiałem, więc nie
        był wypadkiem, tylko chorobą.

        "(btw - co to jest szczęśliwy wypadek? bywają takie?)"
        Oficjalnie chyba nie, ale ryzyko od urodzenia dziecka (tak - jest też takie
        ubezpieczenie) niektórzy nazywają żartem wypadkiem (wpadkiem? :D) szczęśliwym.
        • neimi Re: Ale o co chodzi? 26.08.08, 15:17
          O to to właśnie. Z tego, co napisali w artykule, w zakresie polisy nie było
          wystąpienia poważnego zachorowania i tyle w tym temacie. No, ale może ktoś ma
          nadzieję, że jak prasa rozdmucha temat, to dla świętego spokoju ubezpieczyciel
          wypłaci świadczenie, które się nie należy...
      • jj43 Re: Ale o co chodzi? 26.08.08, 09:05
        jeżeli w umowie jest napisane "trwałą i całkowitą niezdolność do
        pracy" to moim zdaneim klient wygrałby w sądzie. Żaden lekarz pracy
        nie zgodzi sie na zatrudnienie pacjenta z nowotworem w stanei
        opianym w artykule.
        • malena.83 Re: Ale o co chodzi? 06.09.08, 21:57
          niekoniecznie , bo o ile dobrze pamietam - pominieto dosc wazne slowa , a mianowiscie "... w skutek nieszczesliwego wypadku" - co juz nie daje az tak silnej podstawy do "wygranej" w procesie
    • men_53 Najpierw kredyt, potem płacz ! 26.08.08, 08:55
      Najpierw kredyt, potem płacz ! A kto powiedział, że należy brać
      kredyty na nowe mieszkanko, samochodzik, wczasy ? Cwaniaczki z
      banku ? A rozum własny, świadomość, że można wydać tylko tyle, ile
      się zarobiło?
      Nawet jeżeli dzisiaj trafiła nam się doskonale płatna praca, to
      jutro może jej nie być, będzie taka normalna, np. za 2 tysiące?
      Ubezpieczyciele? Każdy chciałby inkasować pieniądze (nie tylko
      instytucje, ale też prywatnie), prawie każdy też broni sie przed ich
      rozdawaniem. To normalne zjawisko.
      Skoro umowa pozwala ubezpieczycielowi nie płacić, to płacić nie
      będzie. I koniec. Z drugiej strony - ile musiałaby wynosić składka,
      aby ubezpieczyciel płacił w kazdej sytuacji ? Kogo byłoby na nią
      stać ?
      To takie luxne pare uwag. Zapomnijmy o idealiźmie, pomyślmy o
      twardych prawach ekonomii i chodźmy po ziemi, zamiast bujać w
      obłokach.
      • burczaq Re: Najpierw kredyt, potem płacz ! 26.08.08, 09:15
        Oczywiście biedny bohater zrobił źle i nikt temu nie zaprzecza.
        Wszak chciał dobrze - przecież w dzisiejszych czasach każdy ma prawo do mieszkania na kredyt - niedługo chyba je zapiszą w konstytucji jak prawo do pracy.

        Ale skoro już ma nowotwór to radziłbym skupić się na własnym zdrowiu i skoro kredytodawca zaakceptował a może i wymusił bezsensowne ubezpieczenie to niech sie kredytodawca buja ze złym kredytem.

        Jedyne co mogę poradzić Krzysztofowi to zameldować kilkoro dzieci i co najmniej jedną kobietę w ciąży w mieszkaniu (nie wiem czy jest żonaty) i niech problemem kredytu zacznie się martwić bank który wymagał takiego głupiego ubezpieczenia. Nie wiem jakie są szanse wyleczenia tego nowotworu, ale nie warto teraz tracić czasu na takie głupoty
        • poxipol1 Re: Najpierw kredyt, potem płacz ! 26.08.08, 09:27
          tak naprade wystarczyloby po pierwsze poszperac w Internecie o takich
          przypadkach aby nie dac sie zrobic, po drugie zaniesc warunki ubezpieczenia do
          prawnika ktory od razu by powiedzial tak:
          "Prosze Pana umowa ubezpieczenia chroni Pana tylko na wypadek Pana smierci z
          powodow naturalnych lub w wyniku nieszczesliwego wypadku, nie chorni pana w
          sytuacji raka czy innej chorby wyagajacej dlugotrwalego leczenia, niech Pan sam
          oceni czy jest to dla Pana wystarczajacoa ochrona, prosze pamietac o chorobach
          nowotworocych i innych tego typu przypadkach."

      • aistionnelle Niezupełnie tak 26.08.08, 09:30
        Chodzenie po ziemi to jedno, a zaprzeczanie faktom oczywistym -
        drugie.Istnieje coś takiego jak manipulacja językowa i każdy prawnik
        wie co to takiego.Lekarz, niezależny i niezwiązany z firmą
        ubezpieczeniową, było nie było ekspert się wypowiedział co rozumie
        przez trwałą niezdolność do pracy, a że bank uprzejmy jest podważać
        to pojęcie należy autorów takiej umowy podać do sądu.Subiektywne
        rozumienie terminów: wypadek czy niezdolność do pracy przez bank nie
        oznacza jeszcze, że ktoś ma prawo robić kredytobiorcy wodę z mózgu.
        I nie chodzi tu o maturę, wielkość liter i tzw szczęśliwe
        wypadki.Rzecz nie w tym czy ktoś czyta ze zrozumieniem, tylko czy
        jest w stanie domyślić się czego sposród oczywistych i
        niekwestionowanych przez medycynę dolegliwości bank NIE UZNA za
        okoliczność uniemożliwiającą spłatę kredytu. Przypomina mi to
        sytuację kiedy rolnicy z pozrywanymi dachami byli przekonywani przez
        ubezpieczyciela, że przecież mogli przewidzieć wystąpienie huraganu
        o dużej mocy (nieważne że nigdy wcześniej się nie zdarzył) oraz
        uczestnika egzotycznej wycieczki, który zraniony włócznią w
        rezerwacie "mógł przewidzieć po co tam jedzie". Niewątpliwie po to
        by wziąć udział w walkach plemiennych, prawda:-)?Tu podobnie: biorąc
        kredyt załóż z góry, że dostaniesz raka.Wtedy będziesz wiedział, że
        możesz nie dać rady go spłacić.I lepiej w ogóle nie wchodź do banku,
        zawsze możesz się zaziębić od klimatyzacji.Niezdolność przez tydzień
        murowana.Możesz stać w kolejce obok osoby chorej na gruźlicę.I co
        wtedy?Niezdolność-przez pół roku.Ciekawe czy o to chodzi mądralom,
        którzy popierają tzw świadomość decyzji i "przewidywanie wydarzeń"?
        A
        • poxipol1 Re: Niezupełnie tak 26.08.08, 09:42
          wlasnie o to nam chodzi, nie aby katastrofizowac ale aby swiadomie ocenic
          prawdopodobienstwo, a druga sprawa to czytanie umowy ze zrozumieniem lub z
          pomoca prawnika, na poczatku kazdych OWU sa wyjasnione pojecia ktorych potem
          uzywa sie w dlaszym tekscie i tam siedzi diabel

          przyklady ktore podajesz, powiem tak jezeli ktos notorycznie jezdzi do dzungli
          to powinien ubezpieczyc sie od rozszarpania przez tygrysa, jezeli ktos
          notorycznie jezdzi za granice powinien ubezpieczyc sie od kosztow leczenia za
          granica, jezlei ktos ma 50 lat i wiecej powienien byc ubezpeiczony od chorob
          nowotworowych, jezeli ktos ma dzieci powienien sie ubezpieczyc od swojej smierci

          dzisiaj wyglada to tak ze ludzie ubezpieczaja sie od zdarzen ktore sa malo
          prawdopodobne, bo tylko takie sa tanie, dobre ubezpieczenie to drogie
          ubezpieczenie i kazdy to wie, a czytanie umowy ze zrozumieniem ma na celu
          wlasnie wykrycie tego czy umowa ma w ogole sens, bo potem nie wypada juz marudzic

          niestety rozumu i zdrowego rozsadu nie da sie kupic na straganie
          • aistionnelle Re: Niezupełnie tak 26.08.08, 10:04
            Tu nie chodzi o żadne katastrofizowanie jak to nazywasz i rzecz nie
            w czytaniu ze zrozumieniem, jak napisałam tylko w tym ,że nikt nie
            jest w stanie z matematycznie istotnym prawdopodobieństwem
            przewidzieć ani zdarzeń losowych ani przyszłości.Prawnik też
            nie.Wyjaśnienia terminów w OWU są właśnie po to by wprowadzić
            czytelnika w błąd czy otworzyć dowolną przestrzen dowolnej ich
            interpretacji.Jedyny uczciwy zabieg w tym zakresie to zdanie :za
            nieszczęśliwy wypadek/niezdolność do pracy NIE UZNAJEMY ...czy też
            odszkodowanie nie będzie wypłacone w przypadku ....usiłując domyśleć
            się czy wywnioskować "co bank miał na myśli "dochodzi się w którymś
            momencie do ściany i żadnej umowy z nikim nie podpisze.Ani z bankiem
            ani z pracodawcą, ani z ubezpieczycielem.Można jeszce bez końca
            pytać, pytać, pytać, dociekać .Ale raka, niestety można dostać
            znacznie wcześniej niż po 50 tce, bezdzietni też powinni zastanowić
            się co zrobić z dobrami doczesnymi (chyba że życzą sobie aby zostały
            rozkradzione),a pan który dostał włócznią pojechał do Afryki w rejon
            walk Hutu po raz pierwszy i jak łatwo się domyśleć ostatni.
            • poxipol1 Re: Niezupełnie tak 26.08.08, 10:26
              biznes ubezpieczeniowy nie polega na tym zeby ubezpieczac sie od tego co
              prawdopodobne to w gestii ubezpieczonego lezy ocena tego faktu, gdyby
              ubezpeiczycie ubezpieczali od tego co prawdopodobne to zaklady padalyby jeden po
              drugim, cala sztuka w tym aby nie dac sie zrobic w balona

              swiadome spoleczestwo to takie ktore z miejsca odrzuca buble a wybiera tylko
              uczciwe i rzetelne produkty/uslugi, z czasem frmy oferujace nieucziciwe warunki
              albo sie zmienia albo upadna, tak dziala wolny rynek, ale zeby tak dzialal
              konsumenci musza byc swiadomi tego co robia i niestety miec silne nerwy
            • gh83 Re: Niezupełnie tak 26.08.08, 10:47
              Termin: Nieszczęśliwy wypadek (ubezpieczenia)
              Opis: Nagłe zdarzenie wywołane przyczyną zewnętrzną, w wyniku którego
              ubezpieczony, niezależnie od swej woli doznał trwałego uszczerbku na zdrowiu,
              rozstroju zdrowia lub zmarł.

              Podobny zapis znajdziemy w każdych OWU. O czym w ogóle ta dyskusja?
              • plosiak Re: Niezupełnie tak 26.08.08, 10:54
                No właśnie. Przyczyna zewnętrzna. Czyli jednak wszystko jasne, a próbuje się
                wyłudzić odszkodowanie.

                Dlatego nigdy nie ubezpieczałem się w pracy dodatkowo, bo zakres obejmował udary
                mózgu, zawały serca, zgon dziecka - a mi to przy 25 latach, które wówczas miałem
                raczej nie groziło. A ludzie jak dzieci się cieszyli i płacili po 50zł
                miesięcznie, a jak szli na chorobowe, to dostawali po 3 zł dziennie :D
            • plosiak Re: Niezupełnie tak 26.08.08, 10:51
              Widziałeś kiedyś owu ? Tam są definicje zdarzeń itd. Jeśli jesteś taki mądry, to
              proszę napisz definicję zdarzenia powodującego trwałą niezdolność do pracy. I
              wypisz WSZYSTKIE zdarzenia, które nie spełniają tej definicji. Każdy prawnik
              wie, że nie ma idealnych definicji. Mało tego - są nieostre, żeby uniknąć
              kazuistyki (czyli wymieniania dokładnie co czymś jest albo nie jest). I proszę
              nie pisz bzdur, że owu są po to, żeby kogoś oszukać. Każda firma ubezpieczeniowa
              ma prawo żądać większej składki za ubezpieczenie obejmujące zachorowanie na raka.

              Normalny człowiek, jeśli się na polisę decyduje - to się zastanawia, co mu się
              może przydarzyć w ciągu 30 lat. Czyli na pewno ryzyko zawału serca, udaru,
              różnego rodzaju raka, innych chorób przewlekłych, nieszczęśliwe wypadki itd. To
              nie są zdarzenia nieprzewidywalne, ale skoro ktoś się nie chce od nich
              ubezpieczyć, albo nie potrafi czytać ze zrozumieniem, no to ma problem.
              • aistionnelle Re: Niezupełnie tak 26.08.08, 11:19
                Definicje wraz z ich cechą nieostrości prowadzą właśnie do
                nieporozumień i nadinterpretacji.Jakby się kto uparł: to raka
                dostaje się z powodu wewnętrznych przyczyn?Nie zawsze zachorowanie
                ma przebieg nagły ?Miewa.Ok, wyjaśnijmy :uwarunkowania genetyczne 5-
                25% pozostałe 95-75 %: stres, zanieczyszczenie powietrza,
                kancerogeny, epizody napromieniowania, etc.
                Naprawdę nie musisz mi tłumaczyć co to jest kazuistyka.Tu nie chodzi
                o definicję (idealną) jednego zdarzenia powodującego niezdolność do
                pracy -wiadomo, że taka nie istnieje. Chodzi o to by
                bank /towarzystwo zachowywał się po ludzku(po ludzku i charytatywnie
                nie są synonimami ) i uznawał opinię eksperta (w tym wypadku lekarza)
                za miarodajną.To, że ludzie masowo będą w tej sytuacji wymuszać
                ubezpieczenia łatwo podważyć: od wydawania takich opinii powinien
                być jeden ekspert, ogólnokrajowy orzecznik.Nie kupiony przez bank
                ani TU.I kilku jego pełnomocników.Jeśli chodzi o ubezpieczenia -
                jeśli się ubezpieczymy "od wszystkiego" co nam się mozę przydarzyć
                rata kredytu razem z takim ubezpieczeniem wyniesie drugie
                tyle.Znasz instytucję, która sprzedaje takowe ?Ja nie.I nigdy nie
                polecałabym wzięcia tego rodzaju zobowiązania nikomu.
                • poxipol1 Re: Niezupełnie tak 26.08.08, 11:31
                  po 1, polskie prawo nie jest prawem precedensowym jak w USA gdzie mozna przed
                  sadem udowodnic ze mezczyzna po amputacji czlonka jest kobieta, na szczescie w
                  Polsce nie da sie udowodnic ze czarne jest biale i zabiegi firm
                  ubezpieczeniowych na ogol dotycza zastraszania ludzi aby nie szli do sadu po
                  interpretacje bo wiedza ze bedzie ciezko rowniez dla nich, zeruja glownie na tym
                  ze zwykli ludzie nie maja sily i nie wiedza jakie prawa im przysluguja, dlatego
                  radze z kazda wazna umowa (np kredyt na 30 lat) isc do prawnika

                  po 2, choroba nowotowroowa lub inna przewlekla nie jest zdarzeniem naglym, to
                  chyba logiczne

                  po 3, nie mozna ubepieczyc sie od wszystkiego, idea swiadomego wyboru zaklada ze
                  ubezpieczasz sie od tego co prawdopodobne dla Ciebie, zreszta juz o tym pisalem,
                  jezeli wszystkie statystyki trabia ze np po 50 ryzyko raka tego czy owego
                  zwieksza sie 50 krotnie to powinno to dawac do myslenia

                  po 4, jeszcze raz powtarzam RYNEK sam ureguluje te sprawy pod warunkiem ze
                  konsumenci beda swiadomi czy dane ubezpieczenie jest bublem czy faktycznie jest
                  cos warte

                  troche mi sie wydaje ze Polacy wciaz mysla ze jak kupia samochod i potem sie
                  okaze ze duzo pali to moze pozwac dealera ze mu nie powiedzial ze on duzo pali,
                  Polska to nie USA i mam nadzieje ze nigdy nie bedzie
                  • plosiak Re: Niezupełnie tak 26.08.08, 12:06
                    Podpisuję się obiema rękoma pod tym postem. Świadomość prawna naszego
                    społeczeństwa jest żadna. Ale jak napisałeś powyżej - w szkołach uczą jak zrobić
                    karmik dla ptaków, a nie że trzeba czytać umowy :)
                • plosiak Re: Niezupełnie tak 26.08.08, 11:34
                  No właśnie. Czyli trzeba czytać umowy i definicje. Dla zainteresowanych polecam
                  lekturę orzecznictwa Sądu Najwyższego na temat co to jest nagłe zdarzenie
                  zewnętrzne powodujący wypadek przy pracy. Jak się okaże w niektórych
                  okolicznościach zawał serca taką będzie, w innych nie. Poza tym nie po to są
                  niezawisłe sądy, żeby się móc do nich odwoływać. Jeśli ktoś uważa, że
                  zachorowanie na raka po roku od wykupienia ubezpieczenia (taki przykład jest w
                  artykule) jest spowodowane przyczyną zewnętrzną, niech idzie z tym do sądu.

                  Poza tym opinia zwykłego lekarza (z całym szacunkiem) nie jest miarodajna. To ma
                  być biegły, albo opinia instytutu. Wtedy można oprzeć się na ich rozstrzygnięciu.
                • rikol Re: Niezupełnie tak 26.08.08, 13:15
                  Problem w tym, ze trudno udowodnic, co jest przyczyna raka u konkretnego
                  czlowieka. Jeden pali i ma z tego powodu raka, a drugi nie - mimo ze wszyscy
                  wiedza, ze palenie powoduje raka. Podobnie pestycydy - powoduja raka, a sprobuj
                  udowodnic, ze u konkretnej osoby to pestycydy spowodowaly chorobe. W ktoryms z
                  krajow skandynawskich (bodajze Szwecja) drastycznie zmniejszono zuzycie
                  pestycydow. Efekt? Liczba przypadkow raka spadla o polowe. A czy wiesz, co jest
                  w twoim jedzeniu, miesie i warzywach? Nawozy, pestycydy, hormony, antybiotyki.
                  To sie kumuluje w organizmie latami. W przypadku wystapienia raka, kogo pozwac o
                  odszkodowanie? Producenta pestycydow, hormonow czy nawozow? A moze rolnika,
                  ktory sprzedawal pryskane owoce? W meblach, wykladzinach, ubraniach,
                  kosmetykach, odswiezaczach powietrza, srodkach pioracych - wszedzie sa zwiazki
                  rakotworcze, ktore wdychamy, pijemy lub ktore wchlaniaja sie przez skore. To sa
                  zwiazki chemiczne dopuszczone do uzycia i legalne, mimo ze wiadomo, ze sa
                  rakotworcze po dluzszym okresie ekspozycji na ich dzialanie. Masz rury z PCV? W
                  takim razie mozesz pozwac ich producenta, jesli ktos zachoruje na raka, bo sa
                  one rakotworcze.
                  • plosiak Re: Niezupełnie tak 26.08.08, 14:33
                    Ale dlaczego ja mam pozywać ? Przecież to w zasadzie nie jest do udowodnienia.
                    Więc dlatego istnieją na rynku ubezpieczenia od zachorowania na raka. Właśnie po
                    to, żebyś nie musiał nikogo pozywać. Ale jeśli ktoś się ubezpiecza od śmierci w
                    wypadku samochodowym, to niech się później nie dziwi, że za raka nie dostanie
                    złotówki.
    • tsuranni banki i ubezpieczenia to zalegalizowane złodziejst 26.08.08, 09:28
      złodziejstwo oczywiście - gazecie polecam przemyślenie startegii
      wpisów na forum, po co miejsce na tytuł, którego nie da się wpisac?

      A wracając do wątku, złodziejstwo to będzie kwitło dopóki tymi
      sektorami nie będzie zarządzać państwo - tak jak było to kiedyś.
      Jeden bank centralny i jeden ubezpieczyciel dotowany przez państwo.
      Inaczej będziemy mieli taką sytuację jak teraz - bandę krwiopijców w
      garniturkach, nieskalanych uczciwą pracą (mówiąc dosadniej srających
      pod siebie), i okradających innych w majestacie prawa...
      • plosiak Umowy trzeba czytać, poza tym nie są obowiązkowe 26.08.08, 10:13
        Umowy trzeba czytać, poza tym nie są obowiązkowe. Nie wciskajcie ludziom głupot,
        że przy każdym kredycie hipotecznym TRZEBA wykupić ubezpieczenie na życie. 3
        lata temu braliśmy z żoną kredyt w BPH i nie było takiego obowiązku. 1,5 roku
        temu przenieśliśmy go do GE i także nie było. Oczywiście część banków wymaga
        dodatkowego haraczu, ale jak ktoś jest głupi i nie chce mu się poszukać - to
        jego biznes. Porównywałem raty w bankach, które wymagają polis i tych bardziej
        liberalnych, i w tym pierwszych wbrew bajom sprzedawców kredytów - wcale nie
        były niższe.

        Po drugie - umowy trzeba czytać, zwłaszcza te fragmenty drobnym druczkiem i owu.
        Bez tego nigdy nie wziąłem kredytu, nie ubezpieczyłem mieszkania czy samochodu.
        Jeśli agent/sprzedawca mówi, że to niepotrzebne, to od razu wychodzę - z
        oszustami nie rozmawiam. A jeśli druga strona sama namawia do przeczytania, to
        zostaję.

        Rozumiem, że Krauze może sobie kupując dom nie czytać owu. Ale zwykły człek jak
        ja, kiedy się decyduje na inwestycję życia, to chyba powinien najpierw poczytać
        umowę, a jeśli nie daje rady - iść do prawnika. Jak się ma koszt porady - 100 do
        200 zł do wartości kredytu ? Założę się, że kilka razy więcej wydaje się na
        opijanie kredytu, kupna mieszkania itd. Za skrajną głupotę trzeba płacić.

        Po trzecie - firmy ubezpieczeniowe nie są inst. charytatywnymi. Ubezpieczam się
        - to najpierw zadaję pytania, np. czy pakiet obejmuje zalanie mieszkania przeze
        mnie albo mojego sąsiada przez kogoś. A czy pożar, co będzie jeśli przejdzie
        huragan, ktoś wrzuci petardę i się wszystko spali itp. Potem proszę o pokazanie
        w umowie, gdzie to jest zapisane, a na koniec biorę do domu i czytam. Jestem
        prawnikiem, więc poradę mam z głowy.

        Po czwarte - jak się ma ważną sprawę, to się idzie do fachowca. Boli ząb - do
        stomatologa. Kran się zepsuł - wzywam hydraulika. Ale Polacy o dziwi, jak mają
        sprawę wartą 500 tys. to się pytają pani Zosi albo wolą post factum biec z
        płaczem do gazet. Może mi ktoś to wytłumaczyć ?
        • poxipol1 Re: Umowy trzeba czytać, poza tym nie są obowiązk 26.08.08, 10:29
          zaluje ze takich glosow jak ten w spoleczestwie jest tak malo, brawo brawo brawo

          podstawy interpretacji prawa powinny byc w podstawowce, albo taki przedmiot jak
          "dedukcja i zdrowy rozsadek" by sie przydal, ale to chyba tylko marzenia scietej
          glowy
          • aistionnelle Re: Umowy trzeba czytać, poza tym nie są obowiązk 26.08.08, 10:56
            Ciekawe, ciekawe że tego samego rodzaju argumenty nazwałeś dwa posty
            wyżej "katastroficznymi" .To mi się podoba: "a jak wpadnie
            petarda;-))", a jak wybuchnie bomba sprzed II wojny w piwnicy, to
            już nie?Szkoda.Może najpierw podnieśmy fundament albo przeszukajmy
            piwnicę ?Albo jak się przewody w tejże samej piwnicy spalą też nie?
            To o czym mówisz, czyli dopatrywanie się dziury w całym i widzenie
            tego co jest białe, ale w pewnych, rzadkich okolicznościach może
            jednak stać się czarnym to nie są podstawy prawa tylko dość złożona
            logika przedsądu(nie przesądu -dobrze przeczytałeś)a tego rodzaju
            rozumowanie nazywamy indukcją nie zaś dedukcją panie oświecony.I nie
            wymagaj od ludzi by byli:filozofami języka, prawnikami,
            przerażonymi, trzęsącymi przed wszystkim portkami oraz upierdliwymi
            gośćmi, na widok których personel banku, towarzystwa
            ubezpieczeniowego i czego tam jeszcze ucieka.Rzadko kiedy rekrutują
            się oni spośrod:zdrowych, normalnie patrzących na życie 20 i 30
            parolatków biorących kredyt.
            • plosiak Re: Umowy trzeba czytać, poza tym nie są obowiązk 26.08.08, 11:16
              aistionnelle napisała:

              > Ciekawe, ciekawe że tego samego rodzaju argumenty nazwałeś dwa posty
              > wyżej "katastroficznymi" .To mi się podoba: "a jak wpadnie
              > petarda;-))", a jak wybuchnie bomba sprzed II wojny w piwnicy, to
              > już nie?Szkoda.Może najpierw podnieśmy fundament albo przeszukajmy
              > piwnicę ?Albo jak się przewody w tejże samej piwnicy spalą też nie?
              > To o czym mówisz, czyli dopatrywanie się dziury w całym i widzenie
              > tego co jest białe, ale w pewnych, rzadkich okolicznościach może
              > jednak stać się czarnym to nie są podstawy prawa tylko dość złożona
              > logika przedsądu(nie przesądu -dobrze przeczytałeś)a tego rodzaju
              > rozumowanie nazywamy indukcją nie zaś dedukcją panie oświecony.I nie
              > wymagaj od ludzi by byli:filozofami języka, prawnikami,
              > przerażonymi, trzęsącymi przed wszystkim portkami oraz upierdliwymi
              > gośćmi, na widok których personel banku, towarzystwa
              > ubezpieczeniowego i czego tam jeszcze ucieka.Rzadko kiedy rekrutują
              > się oni spośrod:zdrowych, normalnie patrzących na życie 20 i 30
              > parolatków biorących kredyt.

              Widzisz gościu, odwołujesz się między wierszami do mojego potencjału
              intelektualnego, a sam nie dostrzegasz, że to nie ja pisałem o "katastrofach",
              tylko ktoś inny. Jeśli robisz takie personalne wycieczki, to uważaj, bo możesz
              się zdziwić :) Ale dość tych złośliwości.

              Ubezpieczenie ma na celu uzupełnienie szkody w majątku na wypadek zdarzeń, na
              które nie mamy wpływu. Czyli np. na wypadek choroby (choć z tum też różnie bywa
              - np. styl życia, przy wypadkach - np. jazda po pijaku) lub innych zdarzeń. Jak
              ci ktoś wrzuci petardę i spali się mieszkanie, to na ogół się go nie złapie,
              dlatego się ubezpieczam. Ale jeśli spalą się kable w piwnicy - to bez problemu
              się ustali winnego i jest kogo pozwać. Wiadomo, że można wiele rzeczy sprowadzić
              do absurdu, a ubezpieczyć od wszystkiego się nie da. Ale ta dyskusja dotyczy
              ubezpieczenia od zachorowania na nowotwór. Nikt normalny nie może twierdzić, że
              jest to zdarzenie nie do przewidzenia w XXI w. (w sensie, że może się przytrafić
              każdemu).

              Ostatniego fragmentu nie rozumiem. Według Ciebie troszczenie się o swój majątek
              i los rodziny to skrajna upierdliwość, według mnie przejaw zdrowego rozsądku i
              dowód na to, że myślenie nie boli. Chcesz być cool i wyluzowany ma maksa - nie
              czytaj umów, podpisuj co Ci dają do podpisania, zostań idolem wszystkich
              agentów. Tylko później niech tacy ludzie nie idą z płaczem do mediów, skoro
              wcześniej "nie trzęśli portkami".
              • aistionnelle Re: Umowy trzeba czytać, poza tym nie są obowiązk 26.08.08, 11:32
                O katastrofach pisał Poxipol, nie ty.On także wysyłał czytelników na
                zajęcia "z podstaw prawa i dedukcji". A wpadnięcie petardy oraz
                możliwość ubezpieczenia się od tego autentycznie mnie rozbawiły:-)
                Rzecz w tym ,że naprawdę nie zawsze znajdziesz winnego (bomba,
                przewody,powódź w piwnicy - anything).I nie czuję się specjalnie
                wyluzowana -po prostu uważam ,że można na koniec wylądować u
                psychiatry, po tym jak dojdziemy do absurdu w próbach prześwietlenia
                rzeczywistości.Młodzi ludzie na ogół nie mają takich skłonności i
                banki oraz TU na tym żerują(ooops zarabiają;-)
                • plosiak Re: Umowy trzeba czytać, poza tym nie są obowiązk 26.08.08, 11:37
                  Na całe szczęście nie zawsze młodość oznacza niczym nieograniczoną fantazję przy
                  kupowaniu mieszkania czy braniu kredytu na 30 lat ;) Dzięki za dyskusję, niech
                  inni też się wykażą ;)
                  • aistionnelle Re: Umowy trzeba czytać, poza tym nie są obowiązk 26.08.08, 12:07
                    Pewnie,że nie oznacza.Dzięki również.I nie ma myślę powodu obrażać
                    się, że nie jesteś jedyną osobą na tym forum z potencjałem i o IQ
                    wyższym niż 100(i więcej);)A
                  • poxipol1 Re: Umowy trzeba czytać, poza tym nie są obowiązk 26.08.08, 12:10
                    ja rowniez juz nie bede dyskutowal, jezeli banki zeruja na mlodych ludziach
                    ktorzy maja byc podstawa przyszlosci tego narodu to ja dziekuje, myslalem ze
                    wlasnie zeruja na starych babciach ktore nie maja pojecia co podpisuja

                    dzisiejszy swiat jest okrutny, kapitalizm jest okrutny, i ten kto cche zyc w
                    oderwaniu od tej rzeczywistosci jest idiota, trzeba tak dbac o swoje interesy
                    zeby potem nie plakac na tym polega swiadome dzialanie, trzeba brac
                    odpowiedzialnosc za swoje czyny stukrotne zastanawianie sie nad tematem jest
                    lepsze od impulsywnej decyzji, pomimo ze glupiemu 4x czesciej sie udaje

                    ludzie nie dostrzegaja tego ze na kazdym kroku ktos chce zrobic drugiego w
                    balona, chocby w kiasku czy w sklepie kazdy z nas mial sytuacje gdzie sprzedawca
                    "nie mial wydac" i co wtedy "to bede Panu winien te 4 gorsze", a dlaczego do
                    cholery nikt nie zareaguje i nie powie "zaraz zaraz to moze ja bede Panu winien
                    te cztery grosze bo to pan nie ma wydac a nie ze ja nie mam pieniedzy"

                    i tak sie to wlasnie zaczyna, ludzie nieumieja zadbac o swoje interesy bo im sie
                    nie chce sa leniwi i po prostu glupi i dotyczy to wszystkich dziedzin zycia, od
                    zdrowia, przez prace, po wypoczynek

                    niestety kapitalizm powoduje ze jednostka musi liczyc sie z tym ze nikt jej nie
                    pomoze i tak sie dostosowac aby przetrwac

                    czego wszystkim zycze
      • malena.83 Re: banki i ubezpieczenia to zalegalizowane złodz 06.09.08, 22:27
        -banki 'podlegle' sa Panstwu (chyba ,ze o czyms nie wiem) ,

        -a co do jednego ubezpieczyciela - to zycze powowdzenia , bo to wlasnie ich mnogosc daje Ci wybor i mozliwosc 'orientacji' co dobre a co niekoniecznie przydatne - trzeba tylko poswiecic troche czasu i uwagi ,zeby wiedziec dokladnie co sie bierze i jaki to ma zakres 'ochrony'

        - o rodzaj 'uczciwej' pracy juz nie zapytam - chociazby dlatego , ze nie wydaje mi sie by jedna i druga branża byla 'latwa' do osiagniecia i latwa do wykanania ( moze prosciej - zeby bylo ogloszen od groma )
    • certyl Wystarczyłoby "zachorować " na depresję ... 26.08.08, 10:27
      Wystarczyłoby "zachorować " na depresję i już byłby powód
      niespłacania kredytu.Właściwie każda ciężka choroba byłaby przyczyną
      niespłacania. Jakie wielkie możliwości nadużywania tego powodu (mam
      na myśli fikcyjną, a nie prawdziwą chorobę).
      • atomm Depresja a rak... Nie widzisz roznicy?? 26.08.08, 10:56
        certyl udajesz id.ote czy nim jestes?
        • galaksy Re: Depresja a rak... Nie widzisz roznicy?? 26.08.08, 12:18
          No jest różca, ale depresja nieleczona też prowadzi często do
          śmierci. Samobójczej...
      • marijke23 Re: Wystarczyłoby "zachorować " na depresję ... 26.08.08, 23:35
        Takie porównania są obrzydliwe.
        A swoją drogą depresja jest chorobą. Bardzo ciężką, pełną
        cierpienia, samotności. Połączoną z jednej strony z piętnem "bycia
        wariatem" - no bo leczy się psychiatrycznie, nierzadko w szpitalu -
        a z drugiej symulantem, leniem, kimś, komu się nie chce nic robić i
        udaje chorego, a przecież "nic mu nie jest". Świadczy o tym zresztą
        Twój post. Jak przy każdej innej chorobie nikt, kto jej nie
        przeszedł, nie zrozumie ogromnego bólu, jaki się z nią wiąże. Życzę
        Ci jednak, żeby nigdy Ciebie ani nikogo z Twoich bliskich nie
        dotknęła. Ale następnym razem, zanim napiszesz podobną "mądrość",
        poczytaj coś więcej o depresji.
    • liberal2 Re: Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 10:34
      Ty socjalista, sam się składaj na innych ...

      Ja też mam kredyt, bank nie wymagał ode mnie ubezpieczenia na życie. Wykupiłem
      sam. Świadomie zrezygnowałem z opcji dotyczącej ciężkich chorób w tym raka.

      Niech ludzie zaczną sami o siebie dbać.
      • uniaeuropejska1 Re: Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 13:29
        To raczej zwykły cynizm ubezpieczalni.Jakby facet się odwołal do
        sądu to wygra.Uważam jednak ,że za takie numery UOKiK powinien
        przyładować szybko solidną grzywnę.I niech się potem ta firma
        odwołuje do sądu,płaci adwokatom itd.
    • ach1jaga Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 10:34
      Nie tylko raka nie ubezpieczamy. Próbowałam ubezpieczyć się z mężem w tzw. 2
      filarze. Zapłaciliśmy pierwszą składkę. W ciągu miesiąca okazało się, że mąż
      zachorował na raka - składkę zwrócono, odrzucono prośbę o ubezpieczenie.
      Rozumiem, duże ryzyko. Po kilku latach próbowaliśmy znów, z wyłączeniem
      odpowiedzialności ubezpieczyciela od chorób nowotworowych, niestety, odpowiedź
      odmowna. Miałeś raka, udało ci się z nim wygrać, już zwyciężyłeś, na nic więcej
      nie licz. Dodam, że mąż w momencie zachorowania miał 30 lat, więc wcześniejsza
      uwaga, że od chorób nowotworowych powinni ubezpieczać się ludzie w okolicach 50
      nie jest trafna.
    • zygmuntt0 co za GLUPI artykul!!! bdzury! 26.08.08, 10:51
      Przeciez jak ktos ma polise od NIESZCZESLIWYCH WYPADKOW (ktore
      wszedzie sa definiowane NIE jako choroby) to dlaczego ma byc wyplata
      z raka. Czy jak ktos kupi OC na samochod tylko, to potem bedzie sie
      obrazal, ze za kradziez mu nie chca zaplacic.
      Trzeba bylo wykupic drozsza polise od NW i CHOROBY... A nie robic
      afere w prasie..
      • ambivalent Re: co za GLUPI artykul!!! bdzury! 26.08.08, 12:08
        zygmuntt0 napisał:

        > Przeciez jak ktos ma polise od NIESZCZESLIWYCH WYPADKOW (ktore
        > wszedzie sa definiowane NIE jako choroby) to dlaczego ma byc
        wyplata
        > z raka. Czy jak ktos kupi OC na samochod tylko, to potem bedzie
        sie
        > obrazal, ze za kradziez mu nie chca zaplacic.
        > Trzeba bylo wykupic drozsza polise od NW i CHOROBY... A nie robic
        > afere w prasie..

        I nic wiecej do dodania na ten temat.

        Mysle, ze kolejny raz wychodzi z Polakow poczucie, ze nam sie
        wszystko nalezy. Moze to i pozostalosc socjalizmu, moze tak po
        prostu mamy. Ale czas z tym skonczyc.

        A co do czytania umow, to niestety obie strony racje. Pracuje w
        doradztwie finansowym w Irlandii i kazdy kto bierze kredyt
        hipoteczny jest zobowiazany do wykupienia ubezpieczenia na zycie.
        Tylko na zycie, ubezpieczenie od chorob jest opcjonalne. I nikt nie
        robi tego bez skorzystania z uslug doradcy finansowego. Ktory z
        reszta jest zobowiazany do upewnienia sie, ze klient rozumie jakie
        ponosi ryzyko i za co placi. I klienta to nie kosztuje, bo doradcy
        placi w tym przypadku firma ubezpieczeniowa, nie klient.
        Plus firmy szczyca sie swoja polityka "plain English". Im prosciej
        napisane, tym lepiej.
        Umowy trzeba czytac. Kiedy chodzi o duze kwoty pieniezne,
        zabezpieczenie rodziny (jak umrzesz to srednio Ciebie dotknie to, ze
        Twoja rodzina nie bedzie miala na splate kredytu) nalezaloby sie
        poradzic kogos. Nawet jezeli trzeba za to zaplacic.

        A panu z artykulu wspolczuje choroby. Ale naciagaczem jest. Bo
        jezeli ma rozumu wystarczajaco zeby pomimo choroby sie awanturowac i
        procesowac, to mial go wystarczajaco zeby przeczytac umowe i
        zrozumiec ja.

        Pozdrowienia
        • inquisition W PL ubezpieczyciel odmówi ci ubezpieczenia 28.08.08, 09:27
          Jeśli nie będzie miał pewności że na 99,999% na nic nie zachorujesz!

          Pół biedy z tym, że w PL ubezpieczyciele piszą "drobnym druczkiem"
          a "jelenie" tego nie czytają. PRAWDZIWY PROBLEM to to, że możesz
          przez 30 lat płacić ubezpieczenie uwzględniające chorobę serca, ale
          przy zdiagnozowaniu pierwszych kłopotów krązeniem nie przedłużysz
          swojej umowy. O tym, że w PL często trzeba mieć końskie zdrowie, aby
          dostać sensowne pieniądze od ubezpieczyciela to chyba każdy wie.

          Przydało by się jeszcze ubezpieczenie od odmowy przedłużenia naszego
          ubezpieczenia... Prawda jest taka, że lepiej zamiast nabijać kiesę
          ubezpieczycielom ładować te same pieniądze na lokatę.
    • almagus Prawo to lewo i w prosto w drzewo. 26.08.08, 11:02
      Prawo to lewo i w prosto w drzewo.

      Nie ma w konstytucji.
      Specjalnej instrukcji.
      Co lewą, co prawą.
      Więc dlatego z obawą.
      Piszesz z lewa na prawą.
      Z braku znania instrukcji.
      Dokonujesz obstrukcji.
      Bo jak lewą czy prawą?
      Dociec sprawą ciekawą.
      U odkurzacza sprzątacza.
      Instrukcja nie przytacza.
      To samo ma długopis.
      Lewą czy prawą podpis?
      To program polityka.
      Zmartwienie urzędnika.
      Politycznie od lewej.
      Rzekł on z lewej pierwej.
      A dalej jak bóg da.
      Będzie i prawi-ca.
      Mordę bić rzutem prawicy.
      Lepszy wybór lewicy.
      Lewe wpływy kościelne.
      Prawne zakazy mizerne.

      Lewe dochody.
      Lewe rozchody.
      Lewe wsparcie.
      Lewe żarcie.
      Lewych polityków.
      Lewych urzędników.
      Lewego „przekręta”.
      Lewego „prezydęta”.
      Skręcamy w lewo.
      Tam prosto w drzewo.
      W drodze lewe dziury.
      Lewe domy z tektury.
      Prawy jest lewy.
      Prawicy wyziewy.
      Lewej bardziej ufamy.
      Z lewej się wywracamy.
      Mniej niszczy buta prawa.
      Stosować trudna sprawa.
    • iza_walek Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 12:36
      Jestem ubezpieczona od kilkunastu lat. W międzyczasie zachorowałam na raka. W okresie pierwszych dwu lat od zachorowania firma opłacała za mnie składki (miałam na to dodatkowe ubezpieczenie). A lekarz onkolog z przychodni prywatnej która miała podpisany kontrakt z ubezpieczycielem, po zbadaniu mnie i wywiadzie stwierdził że jestem powaznie chora i że stan jest ciężki i on może skierować mnie na dodatkowe badania i leczenie. Kiedy dowiedział się że jestem na badaniu zleconym przez ubezpieczyciela zdenerwował się i powiedział że zabieram mu czas i wpisał w dokumentach że jestem juz zdrowa i mogę pracować.
    • momy Ostatni passus polecam rządowi 26.08.08, 12:52
      Żeby wybili sobie z głowy wprowadzanie prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych
    • eva45 Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 13:14
      Artykuł świetny i bardzo pożyteczny. Mogę jakoś wytłumaczyć sobie
      postępowanie banków, które nastawione są z zasady wyłącznie na zysk,
      a ich działalność, choć czasem użyteczna dla klienta, jest drapieżna
      i bezwzględna. Natomiast działania firm ubezpieczeniowych, które to
      z definicji mają gwarantować poczucie bezpieczeństwa swoich
      klientów, już przy pierwszym kontakcie z "klientem" mają jeden cel -
      złapać "łebka", wcisnąć mu swój "jedyny, najlepszy, unikalny,
      produkt" i doić z niego kasę do granic możliwości (a często tę
      granicę przekraczać). Piszecie o ubezpieczeniach kredytów, a proszę
      się popatrzyć na tzw ubezpieczenia pracownicze Typ "P". To jest
      istne źródło łatwej kasy dla ubezpieczeniowych naganiaczy. Znakomita
      większość "ubezpieczonych" nie ma bladego pojęcia o przysługujących
      im prawach i ograniczeniach. Dotarcie do mętnie napisanych OWU tego
      typu ubezpieczeń jest oględnie mówiąc trudne dla szarego pracownika
      (jemu podtyka się do podpisania deklarację zgody - na ten "jedyny,
      niepowtarzalny produkt"). W ten sposób niewielkim nakładem pracy
      łapie się nieraz setki klientów w jednym zakładzie pracy. Niedawno
      poszukiwałam OWU ubezpieczenia pracowniczego męża, który całkowicie
      utracił zdolność do pracy (SM), pracował lat 38 (nauczyciel
      akademicki)z tego 30 lat będąc chorym. Przez wszystkie lata nie
      przeszkadzało ubezpieczycielowi pobieranie składek, również tych
      na "okoliczność" całkowitej utraty zdolności do pracy. I cóż, po
      intensywnym poszukiwaniu OWU (ktoś w administracji na szcęście miał
      kserokopię tego)dowiedzieliśmy się, że o świadczenie z tego tytułu
      mogą ubiegać się ewentualnie osoby przed 55 rokim życia, potem to
      już tylko utrata tychże zdolności na skutek nieszczęśliwego wypadku.
      Odpowiedź ubezpieczyciela na wątpliwości niewiele miała wspólnego z
      choćby dobrym tonem.
      Cóż, życzę wszystkim Państwu, których dotyczy artykuł powrotu do
      zdrowia, raka można pokonać - firmy ubezpieczeniowe niekoniecznie.
      • plosiak Re: Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 14:46
        A ja życzę wszystkim, żeby czytali przed podpisaniem umowy, skoro płacą składki.
        Trzeba być kretynem, żeby nie przeczytać owu i później mieć pretensje. Każda
        firma chce zarabiać. I sprzedaje produkt. Jeśli kupisz telewizor, który będzie
        obiektywnie rzecz biorąc za duży, bo nie da rady obejrzeć np. meczu z kanapy
        ustawionej 2 metry od niego, to idąc Twoim tokiem myślenia sprzedawca powinien
        oddać kasę, bo "wcisnął" komuś niepotrzebny mu telewizor. Ubezpieczenie jest
        produktem jak każdy inny. Jeśli chcesz się ubezpieczyć w wieku 50 lat na
        schorzenia, za które możesz dostać kasę max do 55 roku życia - to gdzie tu
        oszustwo ? Ludzie myślą, że jak dadzą miesięcznie 50 zł, to będą mieli
        odszkodowanie za skręconą kostkę, złamany palec, zawał serca, raka, depresję,
        urodzenie dzieci, zgon teścia itd.

        Dziwi mnie to niezmiernie, bo gdy zaczynałem pierwszą w życiu pracę - mając
        wówczas 20 lat - to kadrowa od razu mi chciała wcisnąć super ubezpieczenie
        grupowe. Powiedziałem, że się zastanowię, przeczytałem w domu i stwierdziłem, że
        szansa na zawał serca, zgon dziecka (o którym wtedy nawet nie myślałem), śmierć
        teściowej, udar mózgu do dla mnie wtedy abstrakcja. I odmówiłem. To samo
        ubezpieczenie dla 35 letniej kobiety jest sensowne. Nie jestem w stanie pojąć,
        że dorośli ludzie, doświadczeni życiowo nie potrafią przeczytać ze zrozumieniem
        2 kartek papieru.
        • eva45 Re: Raka nie ubezpieczamy 26.08.08, 20:51
          Za życzenia dziękuję, a co do meritum sprawy - znam kwestię z obu stron, w
          "ubezpieczalni" uczono mnie technik "sprzedaży produktu" (mówić dużo, powiedzieć
          mało), zebrać jak najwięcej "podpisów", przedstawiać "ofertę" bez ograniczeń itp.
          Później wg takich wskazówek trzeba naganiać klientów w macierzystym zakładzie
          pracy. Wnioski zostawiam dla siebie, bo według Twoich kategorii musiałabym
          "kretynami" nazwać 70% "klientów". Widzę także różnicę między produktem jakim
          jest telewizor, który ma zapewnić dobry obraz, świetny dźwięk i jakoś wyglądać
          przez określony czas, a polisą ubezpieczeniową (w nowomowie tez zwaną produktem)
          która jest obietnicą lepszej przyszłości.
          Gratuluję także odwagi w ocenianiu postępowania ludzi, których nie znasz - słowo
          KRETYN ma znaczenie.
          Na zakończenie już - mam również pozytywne doświadczenia z ubezpieczycielami (np
          sprawna likwidacja szkody komunikacyjnej), ale to temat na inne forum.
          Życzę wszystkiego dobrego, oby zdrówko dopisywało i manna sypała się z nieba, a
          wtedy nie będą potrzebne żadne ubezpieczenia.
    • tztz3 Sicko Moora 26.08.08, 13:41
      Polecam film Micheala Moora "Sicko" - pokazuje co nie co jak wygląda służba
      zdrowia w USA (smutny i ponury obraz) - właśnie powoli zmierzamy w tym samym
      kierunku.

      Dla wielu ludzi w Polsce, niestety głównie dla tych mających włądzę, USA jawi
      się jako raj z którego należy na ślepo kopiować wszystkie rozwiązania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka