Dodaj do ulubionych

Z punktu widzenia kasjera

18.09.08, 15:30
"Co za matoł siedzi na tej kasie? - syczy dobrze ubrana pani i wcale nie robi
tego po cichu, bo przecież wszyscy wiedzą, że na kasie siedzą tylko matoły. A
ona, posiadaczka srebrnej karty z dużym debetem, jest nadzieją nie tylko
swojej korporacji, ale i całej Polski."

Bardzo częsty obrazek w Polsce, podziwiam kasjerki, że są w stanie wytrzymać z
takimi klientami i nie zaduszą ich przewodem od ręcznego skanera albo
słuchawki telefonu.
Ciekawy tekst, może parę osób zmieni swoje nastawienie do pracowników
marketów. Zwłaszcza Ci z pretensjami do całego świata.
Obserwuj wątek
    • scibor3 Z punktu widzenia kasjera 18.09.08, 15:44
      Jak zwykle "Polityka" uprawia propagandę sukcesu. Nie chce mi się wykazywać
      punkt po punkcie, że autor pieprzy jak potłuczony. Za to proponuję coś innego:
      niech za tą pensję kasjera utrzyma siebie i swoją rodzinę, powiedzmy, przez
      pół roku. A później opisze nam jak dobrobyt rośnie. Mam nadzieję że nie
      stchórzy. No jak będzie panie propagandysto?
      • b.kiddo Re: Z punktu widzenia kasjera 19.09.08, 00:39
        Autor nigdzie nie twierdzi że to kasjerom się poprawia.
        • dezindoktrynator Rynek rządzi 22.09.08, 08:54
          Do wiadomości wszystkich wyczulonych - dopóki będą ludzie godzący się na pracę w takich warunkach za takie pieniądze, dopóty "taka będzie dola kasjera".

          A jak wprowadzą automatyczne systemy rozliczania zakupów (jakieś RFID albo coś podobnego), to ci sami ludzie będą lamentować, że kasjerzy nie mają pracy.
          • sokolasty Re: Rynek rządzi 22.09.08, 09:14
            scibor3

            Czytałeś ten sam artykuł? Nie napisano w nim, że kasjerom jest lepiej, napisano
            natomiast, że nie jest dobrze.
            • part_of_the_game Już niedługo wszystko się zmieni 22.09.08, 10:01
              W USA testowane jest już rozwiązanie, gdzie każdy produkt ma microchip, dzięki
              czemu nie trzeba wyjmować produktów na kasę, a jedynie przejechać koszykiem
              przez specjalną bramkę, która natychmiastowo podlicza koszt zakupów.
              • jednorazowy3 Re: Już niedługo wszystko się zmieni 22.09.08, 17:51
                w niemczech testowali to z 5 lat temu ... teraz jest juz sporo takich sklepow
              • the_foe ale ktos bedzie musial te chipy zainstalowac... 22.09.08, 18:24
                ... a trwa to dluzej niz przeciagniecie przez czytnik. Czyli da to wiecej pracy
                niz teraz!
                • olfy producenci to zrobią 22.09.08, 18:34
                  tak jak obecnie kody kreskowe
          • eryk99 Re: Rynek rządzi 22.09.08, 09:17
            Nie filozuj - nie takiego mądrale jak ty życie dopadło żeby na chleb
            ciężko pracować. Nawet gdyby każdy się profesorem urodził, to ktoś
            kiepskie prace będzie musiał wykonywać, bo tak działa "wolność"
            gospodarcza. I nawet gdy wprowadzą te magiczne RFID,, to pozostaną
            inne zajęcia, gdzie człowiek człowiekowi kuta..sem, bo wydaje mu się
            że z lepszej gliny, tak jak tobie.
            • alfalfa Re: Rynek rządzi 22.09.08, 10:33
              eryk99 napisał:

              > Nawet gdyby każdy się profesorem urodził, to ktoś
              > kiepskie prace będzie musiał wykonywać, bo tak działa "wolność"
              > gospodarcza.

              Kto się urodził "profesorem"? O, przepraszam, filozofuję...
              A.
            • dezindoktrynator Re: Rynek rządzi 22.09.08, 11:04
              Po pierwsze profesorem się nie rodzisz, na to trzeba ciężko zapracować. A że potem jest lepiej niż kasjerowi, to już oczywiście wina "systemu"?

              Po drugie, cała ochrona rynku pracy powoduje tylko tyle, że ludzie, którzy mogliby godnie zarabiać na życie parając sie zawodami nie wymagającymi praktycznie kwalifikacji, jak kasjer czy śmieciarz, menelnieją na bezrobociu, bo pracodawcy nie chcą płacić nawet płacy minimalnej.

              Po trzecie, tak, zawsze będą zajęcia o jakich piszesz. I zawsze będą ludzie, którzy w imię wyższego dobra będą utrudniać podjęcie się tych zajęć. Bo jak myślisz, czym skończy się ustawowa poprawa warunków pracy kasjerom?

              Jeśli chcesz poprawić ich los, dołącz się do jakiegoś bojkotu hipermarketów i chodź do sklepów o których wiesz, że dobrze traktuja pracowników. A za różnicę cen płać z własnego portfela, a nie każ się nam wszystkim dokładać w ramach "solidarnego państwa".
              • tornson Re: Rynek rządzi 22.09.08, 13:39
                dezindoktrynator napisał:

                > Po drugie, cała ochrona rynku pracy powoduje tylko tyle, że ludzie, którzy mogl
                > iby godnie zarabiać na życie parając sie zawodami nie wymagającymi praktycznie
                > kwalifikacji, jak kasjer czy śmieciarz, menelnieją na bezrobociu, bo pracodawcy
                > nie chcą płacić nawet płacy minimalnej.
                Jeśli delikwent nie jest w stanie zatrudnić pracownika nawet za tak żałośnie
                śmieszne wynagrodzenie jak polska płaca minimalne, to krowy pasać łajzie a nie
                biznesem się pałać.
                I trzeba być naprawdę totalnym ignorantem albo debilem by wierzyć że ktokolwiek
                wyżyłby na bezrobociu gdy prawo do zasiłku traci się po pół roku od utraty
                ostatniej pracy. Te niby-nieroby którzy niby-to wolą bezrobocie niż podjąć pracę
                czy pójść na szkolenie, to po prostu ludzie którzy są zatrudnieni na czarno
                przez złodziei którzy okradają państwo i społeczeństwo z należnych podatków.
                • dezindoktrynator Re: Rynek rządzi 22.09.08, 16:37
                  No patrz, tak Ci zależy na doli najuboższych, a nie wahasz sie wyzwać mnie od debili...

                  Do meritum. Właściwe pytanie brzmi dlaczego pracodawcy zatrudniają na czarno i stosują różne sztuczki, by jak najmniej "oficjalnie" wykazać. Może ich po prostu nie stać? Osobiście znam kilka osób prowadzących małe i średni firmy, które chętnie dałyby pracownikom więcej, ale jak podliczą ZUS (podatek wbrew pozorom nie jest największym obciążeniem) to podwyżki wychodzi kilkadziesiąt złotych. Ja sam zresztą od kilku miesięcy chętnie zatrudniłbym kogoś do pomocy, ale po prostu wolę coś kosztem zarwanych nocy zrobić sam, niż wdeptywać w tę całą biurokrację.

                  Z tymi krowami to nawet masz rację: kiedyś żeby byc kowalem, dekarzem, dorożkarzem wystarczyło byc dobrym w swoim zawodzie. Dziś człowiek prowadzący mała firmę musi być również księgowym, specjalistą od prawa pracy, ekologiem i jeszcze pare innych dziedzin. Zresztą zapytaj kilku sklepikarzy z Twojego osiedla, dlaczego nie zatrudnią kogoś do pomocy, opiszą to pewnie dosadniej niż ja.

                  A tak w ogóle to pracodawcy zatrudniający na czarno to be, a ludzie podejmujący taką pracę i współuczestniczący w oszustwie to cacy ofiary. I nie mów mi, że muszą, bo czasem pracodawca jest bardziej pod ścianą niż pracownik, jeśli zatrudnia kilka osób to upadek firmy jest większym problemem.

                  I na koniec uwaga, której pewnie nie zrozumieją osoby, którzy wierzą, że gospodarka jest grą o sumie zerowej. Jeśli jeden dostanie to drugi musi stracić. Otóż nie, gdyby nie obciążenia ZUSem, pracodawca mółby (i zapewniam Cię, że chętnie by to zrobił) zatrudnić więcej osób - takich, które chcą pracować, a nie wyciągają ręce w strone państwa.
                  • tornson Re: Rynek rządzi 22.09.08, 18:01
                    dezindoktrynator napisał:

                    > No patrz, tak Ci zależy na doli najuboższych, a nie wahasz sie wyzwać mnie od d
                    > ebili...
                    Dałem dwie opcje, a że wolisz debila od ignoranta twoja sprawa.

                    > Do meritum. Właściwe pytanie brzmi dlaczego pracodawcy zatrudniają na czarno i
                    > stosują różne sztuczki, by jak najmniej "oficjalnie" wykazać. Może ich po prost
                    > u nie stać? Osobiście znam kilka osób prowadzących małe i średni firmy, które c
                    > hętnie dałyby pracownikom więcej, ale jak podliczą ZUS (podatek wbrew pozorom n
                    > ie jest największym obciążeniem) to podwyżki wychodzi kilkadziesiąt złotych. Ja
                    > sam zresztą od kilku miesięcy chętnie zatrudniłbym kogoś do pomocy, ale po pro
                    > stu wolę coś kosztem zarwanych nocy zrobić sam, niż wdeptywać w tę całą biurokr
                    > ację.
                    Litości!! Podatki w Polsce mamy jedne z niższych w Europie, płace najniższe po
                    Rumunii i Bułgarii (choć głowy nie dam czy aby już minimalnych nie mają
                    wyższych), a mimo to "wielcy biznesmeni" płaczą jak to trudno prowadzić biznes.
                    Może po prostu powinni wziąć się za inną profesję, a swoje miejsce na rynku
                    oddać tym którzy potrafią biznes prowadzić uczciwie.

                    > I na koniec uwaga, której pewnie nie zrozumieją osoby, którzy wierzą, że gospod
                    > arka jest grą o sumie zerowej. Jeśli jeden dostanie to drugi musi stracić. Otóż
                    > nie, gdyby nie obciążenia ZUSem, pracodawca mółby (i zapewniam Cię, że chętnie
                    > by to zrobił) zatrudnić więcej osób - takich, które chcą pracować, a nie wycią
                    > gają ręce w strone państwa.
                    "Gdyby nie ten ZUS" i co dalej? Eutanazja dla emerytów? Tego chcą kapitaliści??
                    • sokolasty Re: Rynek rządzi 22.09.08, 19:35
                      "Po drugie, cała ochrona rynku pracy powoduje tylko tyle, że ludzie, którzy
                      mogliby godnie zarabiać na życie parając sie zawodami nie wymagającymi
                      praktycznie kwalifikacji, jak kasjer czy śmieciarz, menelnieją na bezrobociu, bo
                      pracodawcy nie chcą płacić nawet płacy minimalnej."

                      Czyli wychodzi, że za mniej jak minimalna ustawowa można godnie żyć. Acha.
                    • gshegosh81 Re: Rynek rządzi 22.09.08, 19:57
                      tornson, ja Ci oddam swoją firmę, ty ją dalej prowadź uczciwie, płać wszystkie
                      daniny i podatki, płać na leczenie palaczy i meneli, płać na emerytury i
                      leczenie babuszek które jeszcze zwyzywają Cię w poczekalni w przychodni, a ja
                      się u Ciebie zatrudnię, zapłacisz mi kilka tysięcy złotych na rękę a ja będę
                      jeszcze jako klient narzekał jakie to Twoje produkty drogie.
                      • tornson Ja nie prowadzę żadnej firmy,więc przestań bredzić 22.09.08, 22:35
                        Jestem inżynierem i wykonuję moją pracę uczciwie. Jeśli ktoś chce brać się za
                        biznes to niech robi to uczciwie, a jak nie potrafi to niech znajdzie sobie inną
                        profesję.
                        • darr.darek Re: Ja nie prowadzę żadnej firmy... przestań bredz 23.09.08, 01:09
                          tornson napisał:
                          >Jestem inżynierem i wykonuję moją pracę uczciwie. Jeśli ktoś chce brać się
                          >za biznes to niech robi to uczciwie, a jak nie potrafi to niech znajdzie
                          >sobie inną profesję.

                          Inżynier a logiki za grosz.
                          To rynek oceni, który przedsiębiorca jest dobry (tak jak ocenia inżynierów,
                          również pozbawionych umiejętności logicznego myślenia).
                          Jeśli pracownicy będą uciekać od słabego przedsiębiorcy do lepszego to ten słaby
                          w końcu zamknie biznes lub poprawi swe działanie na tyle, aby mieć dochód na
                          lepsze płace. Jednak dopóki ten słabszy przedsiębiorca działa na rynku, dopóty
                          pracobiorcy mają wybór i tylko dlatego ten lepszy przedsiębiorca podnosi płace,
                          aby lepszych pracowników ściągnąć do siebie.

                          Dlatego im więcej przedsiębiorców na rynku tym lepiej, bo tylko w ten sposób
                          może działać rynkowe prawo popytu-podaży na pracę najemną, które to prawo
                          podbija ciągle płace w bogacących się gospodarkach.


                    • qba5000 Re: Rynek rządzi 22.09.08, 20:08
                      Podatki tak, są w miarę niskie ale gość mówi o ZUS-ie. Ja dodałbym jeszcze
                      praktykę lewych zwolnień lekarskich, w większych firmach odprawy dla zwalnianych
                      itd. TO odstrasza. Zatrudnię legalnie jakiegoś lewaka a ten w ramach protestu
                      przeciwko kapitalizmowi ucieknie przed zwolnieniem na chorobowe. To tylko jeden
                      z przykładów.
            • dezindoktrynator Re: Rynek rządzi 22.09.08, 11:19
              eryk99 napisał:
              ...
              > inne zajęcia, gdzie człowiek człowiekowi kuta..sem, bo wydaje mu się
              > że z lepszej gliny, tak jak tobie.

              Jeszcze jedno. Nigdzie nie napisałem, że jestem z lepszej gliny i czuję sie lepszy od ciężko pracującego kasjera, bo tak nie jest. Ale masz po części rację, mam prawo czuć sie lepszym od bezrobotnych meneli przepijających życie tanim winkiem za nasze podatki.

              I skończmy wreszcie z mitem biednych ludzi, którzy muszą wykonywać taką pracę. To, że są w takim a nie innym położeniu to najczęściej wynik ich wcześniejszego życia, nikt im nie kazał tej drogi wybierać. Zanim posypią się przykłady o niepełnosprawnych, pochodzących z patologicznych rodzin, itp., uswiadommy sobie, że to akurat niewielki procent przypadków. A cała reszta to ludzie, którzy wykorzystując fakt, że państwo pomaga, kompletnie nie biorą odpowiedzialności za swoje wybory, bo i tak przecież nie umrą z głodu.

              Dla ilustracji polecam poszukać "kaleka społeczny" na YT.
              • ereta Re: Rynek rządzi 22.09.08, 13:59

                >
                > I skończmy wreszcie z mitem biednych ludzi, którzy muszą wykonywać
                taką pracę.
                > To, że są w takim a nie innym położeniu to najczęściej wynik ich
                wcześniejszego
                > życia, nikt im nie kazał tej drogi wybierać. Zanim posypią się
                przykłady o nie
                > pełnosprawnych, pochodzących z patologicznych rodzin, itp.,
                uswiadommy sobie, ż
                > e to akurat niewielki procent przypadków. A cała reszta to ludzie,
                którzy wykor
                > zystując fakt, że państwo pomaga, kompletnie nie biorą
                odpowiedzialności za swo
                > je wybory, bo i tak przecież nie umrą z głodu.
                >
                > Dla ilustracji polecam poszukać "kaleka społeczny" na YT.
                Ojoj, państwo tak strasznie pomaga biedakom że błyskawicznie z tej
                pomocy stają się krezusami.Gdzie takie hojne państwo widzisz? Bo to
                nie Polska gdzie zlodziej na złodzieju okrada najemnych pracowników
                a państwo tych złodziei pracodawców ochrania.
                • dezindoktrynator Re: Rynek rządzi 22.09.08, 16:54
                  > Ojoj, państwo tak strasznie pomaga biedakom że błyskawicznie z tej
                  > pomocy stają się krezusami.

                  W którym miejscu napisałem, że krezusami? Bo ja tylko zaznaczyłem, że państwo solidarne kształtuje postawy rozszczeniowe, a Ty - zamiast jakichkolwiek argumentów - tylko wyzwałeś pracodawców od złodzei.
                  • tornson Re: Rynek rządzi 22.09.08, 18:12
                    dezindoktrynator napisał:

                    > > Ojoj, państwo tak strasznie pomaga biedakom że błyskawicznie z tej
                    > > pomocy stają się krezusami.
                    >
                    > W którym miejscu napisałem, że krezusami? Bo ja tylko zaznaczyłem, że państwo s
                    > olidarne kształtuje postawy rozszczeniowe, a Ty - zamiast jakichkolwiek argumen
                    > tów - tylko wyzwałeś pracodawców od złodzei.
                    Państwo solidarne to faszystowski wymysł (wymyślił to Hitler, u nas wprowadzili
                    PiSowcy). Nie ma to nic wspólnego ze zwalczaniem biedy ale z solidaryzmem
                    plemiennym/narodowym.
                    Liczy się państwo socjalne, które jest jak na razie najlepszym znanym
                    rozwiązaniem. A co do roszczeń, nikt nie przejawia większej postawy
                    roszczeniowej od ludzi biznesu (obniżcie nam podatki, dajcie nam totalitarną
                    władzę nad pracownikami bez jakiegoś tam kodeksu pracy, zdelegalizujcie związki
                    zawodowe, pozwólcie nam zatrudniać ludzi za przysłowiową miskę strawy, itp.).
                • tornson Nawet propagadowo pozmieniali znaczenia słów, 22.09.08, 18:17
                  jak w "Roku 1984" Orwella.
                  Choćby ten "pracodawca", błędnie pracodawcą nazywa się wyzyskiwacza który z
                  pracy swoich pracowników korzysta, a nie pracownika który daje firmie swoją
                  pracę. Oczywiście chodzi o to by propagandowo u obywateli stworzyć obraz
                  biznesmena jako "szlachetnego pracodawcy", łaskawcy dla zatrudnianych u niego
                  pracowników.
                  Czy też "liberalizm" jako określenie dla systemu gdzie gwałci się prawa
                  pracownicze i związkowe, a szefom firm daje się totalitarną władzę nad
                  pracownikiem. W ten sposób system gdzie gwałci się prawa ludzi określa się w
                  mediach jako system wolności "liberalizm".
                  • gshegosh81 Re: Nawet propagadowo pozmieniali znaczenia słów, 22.09.08, 20:09
                    Jeśli prowadzenie firmy tak, by przetwarzała pracę pracowników w zysk nie wymaga
                    żadnego nakładu pracy i jest takie proste - dlaczego tornsonie nie zajmiesz się
                    tym sam?

                    A jeśli jednak jest to zajęcie które wymaga kwalifikacji i nakładu pracy, to
                    dlaczego nazywasz branie wynagrodzenia za tę pracę "wyzyskiem"?

                    Gdyby nie to że niektórzy "wyzyskują" innych i używają swojego talentu i pracy
                    do organizowania pracy innych osób, wielu pracowników czyli "wyzyskiwanych"
                    byłoby bez pracy.

                    Ale tacy jak Ty myślą tylko kategoriami sumy zerowej.
                    • tornson Re: Nawet propagadowo pozmieniali znaczenia słów, 22.09.08, 22:40
                      gshegosh81 napisał:

                      > Jeśli prowadzenie firmy tak, by przetwarzała pracę pracowników w zysk nie wymag
                      > a
                      > żadnego nakładu pracy i jest takie proste - dlaczego tornsonie nie zajmiesz się
                      > tym sam?
                      Argument na poziomie przedszkolaka. Każdy robi to w czym jest dobry, jak ktoś
                      nie umie uczciwie prowadzić biznesu to go po prostu nie powinien prowadzić,
                      niestety w Polsce pełno łajz które pojęcia o prowadzeniu biznesu nie mają, ale
                      działają wbrew prawu (szara strefa, oszustwa podatkowe, łamanie prawa pracy).

                      > Gdyby nie to że niektórzy "wyzyskują" innych i używają swojego talentu i pracy
                      > do organizowania pracy innych osób, wielu pracowników czyli "wyzyskiwanych"
                      > byłoby bez pracy.
                      Jeśli dla ciebie zarządzanie ludźmi polega na wyzysku to naprawdę głupi jesteś.
                • gshegosh81 Re: Rynek rządzi 22.09.08, 20:06
                  Z pomocy społecznej nie da się oczywiście zostać krezusem, ale przetrwać przy
                  niewygórowanych potrzebach można. Widziałem wiele razy ludzi którzy "popracują
                  jeszcze do końca miesiąca, bo potem mogą znowu na pół roku iść na
                  >>kuroniówkę<<" - co z tego że na jednego takiego trzeba wydać z publicznej kasy
                  powiedzmy 1000zł (na rentę/zasiłek, zasiłki na dzieci, na mieszkanie komunalne,
                  na dożywianie dzieci w szkołach, itp. itd., ubezp. zdrowotne, refundację leków,
                  itp.) czyli może stosunkowo niewiele, kiedy na każdego pracującego przypada
                  jeden taki pasożyt, a na każdego pracującego który zarabia na tyle by samemu nie
                  korzystać z pomocy społecznej przypada pewnie z dwóch takich?

                  Na pobieraniu pomocy przez ściemniaczy tracą trzy grupy ludzi: moja grupa,
                  płatników składek i podatków, którzy miesiąc w miesiąc oddają 40-60% (tak, nawet
                  ponad połowę: ZUS+PIT+VAT+akcyzy+VAT w kupowanych produktach); grupa osób które
                  może bym zatrudnił ale mnie nie stać na płacenie ZUSu za nich; a także grupa
                  osób które naprawdę potrzebują pomocy społecznej a jej nie dostają lub dostają
                  za mało przez wszystkich pasożytów którzy nie muszą, ale chcą z niej korzystać.
          • ml130676 Nie bój, nie bój... 22.09.08, 09:51
            ...i tobie się noga z czasem powinie. Żyj i daj żyć innym, a
            szacunkiem i uśmiechem więcej zdziałasz niż nabzdyczoną gębą z
            wyrazem:"ja - pan, wy - chamy".
          • tornson Dlatego w krajach gdzie rządzi rynek 22.09.08, 13:33
            panuje syf i nędza, a tam gdzie rządzą regulacje państwowe (Skandynawia) jest
            dobrobyt. Swoją drogą ta ślepa wiara w niewidzialną rękę rynku to takie samo
            oszołomiarstwo jak fundamentalizm religijny i wiara że wszystko załatwi jakiś
            tam Bóg.
            • dezindoktrynator Re: Dlatego w krajach gdzie rządzi rynek 22.09.08, 17:05
              Nomen omen, FUNDAMENTALNA różnica między kapitalizmem a socjalizmem jest taka, że kapitalizm wierzy, że to człowiek powinien o sobie decydować, a socjalizm, że jest za głupi i urzędnik zrobi to lepiej (za odpowiednią prowizję). Tak więc wiara w "niewidzialną rękę rynku" jest w istocie wiarą, że człowiek nie jest idiotą i sam o siebie zadbać potrafi. Dla mnie to wystarczająca rekomendacja.

              BTW, zarzucając innym ślepą wiarę sprawdź sam, czy nie wpadłeś w tę pułapkę.
              • tornson Re: Dlatego w krajach gdzie rządzi rynek 22.09.08, 17:52
                dezindoktrynator napisał:

                > Nomen omen, FUNDAMENTALNA różnica między kapitalizmem a socjalizmem jest taka,
                > że kapitalizm wierzy, że to człowiek powinien o sobie decydować, a socjalizm, ż
                > e jest za głupi i urzędnik zrobi to lepiej (za odpowiednią prowizję). Tak więc
                > wiara w "niewidzialną rękę rynku" jest w istocie wiarą, że człowiek nie jest id
                > iotą i sam o siebie zadbać potrafi. Dla mnie to wystarczająca rekomendacja.
                >
                > BTW, zarzucając innym ślepą wiarę sprawdź sam, czy nie wpadłeś w tę pułapkę.
                Oczywiście że w kapitaliźmie ludzie biznesu bardzo dobrze wiedzą jak o siebie
                zadbać, rzecz jasna kosztem ludzi pracy. Dlatego w cywilizowanych krajach są
                urzędnicy którzy stoją na straży praw zwykłych ludzi.
              • zartiepl Re: Dlatego w krajach gdzie rządzi rynek 22.09.08, 21:42
                Taaaa, ostatnio szczególnie dobrze widać tę "niewidzialną rękę rynku" w USA.
                Przecież wszyscy wiedzieli, że pompują balon, a jednak dalej ochoczo dmuchali.
                Możesz mi jakoś wyjaśnić ten fenomen?
        • tornson Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 13:31
          b.kiddo napisała:

          > Autor nigdzie nie twierdzi że to kasjerom się poprawia.
          Ale chrzani dyrdymały o dobrobycie w kraju gdzie 60% społeczeństwa żyje poniżej
          progu socjalnego, a 12% poniżej progu minimum egzystencji. Nie tylko kasjerki są
          nisko-opłacaną i pogardzaną przez szefów-sqrwysynów siłą roboczą, więc bajeczki
          o polskim dobrobycie to jakieś oderwane od rzeczywistości brednie.
          • fomica Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 14:53
            A ty na chwile oderwij sie od statystyk i rozejrzyj dookoła siebie. Nie znam
            nikogo, komu sie ostatnio pogorszyło. Moi znajomi, jedni szybciej, inni wolniej,
            stopniowo zaczynaja dorabiac sie samochodów, mieszkań, oszczędności, wyjeżdzac
            na egzotyczne wakacje. Ok, my jesteśmy młodzi, więc oczywiste, że z podjęciem
            pracy mamy więcej kasy niz w liceum czy na studiach. Ale widze to tez u
            rodziców, dalszej rodziny, teściów. Teściowie w tym roku byli pierwszy raz w
            życiu w grecji, na co nie było ich stac przez 50 lat wcześniejszego zycia. Wujek
            nabył 90-metrowe lokum, po mieszkaniu przez całe dorosłe życie na 40 metrach.
            Mama zrobiła remont, pierwszy od 15 lat. Ja obserwuję, że poziom życia raczej
            sie podnosi niz obniża.
            Rozejrzyj sie wokół siebie - ile znasz rodzin, których sytuacja przez ostatnie
            10 lat naprawdę się pogorszyła?
          • henrykaaa Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 21:20
            Kotku. Zdaje się, że kolega podaje w tekście konkretne liczby na
            temat rosnącego nominału zakupów. Czytanie ze zrozumieniem. Niby
            łatwe, a jednak ....
      • bu2m Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 08:15
        Odnoszę wrażenie że albo czytałeś artykuł wyrywkowo albo nie jesteś załamać jego
        sensu.
      • the_watcher Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 11:23
        scibor3...

        ...może umie czytać, ale nie umie zrozumieć o czym przeczytał.
    • kwaczynsky_pan Z punktu widzenia kasjera 18.09.08, 16:12
      Świetnie napisany artykuł. A sama dola kasjera - cóż, nie mam danych by to
      zweryfikować. Jeżeli opis jest w 100% prawdziwy, to zacznę im zostawiać napiwki.:)
      • zigzaur Re: Z punktu widzenia kasjera 19.09.08, 08:09
        Nie będziesz zostawiać napiwków, bo kasjer nie ma prawa podczas pracy mieć przy
        sobie własnych pieniędzy. Poza tym, skąd wiesz, czy przy kasie nie stoi urzędas
        ze skarbówki i czy nie zmusi kasjera do zapłacenia różnych pitów, vatów i zusów
        od tego napiwku? Skoro straszono tym kelnerów, to dlaczego z kasjerami ma być
        inaczej?
        • kwaczynsky_pan Re: Z punktu widzenia kasjera 19.09.08, 13:17
          Będę zostawiać napiwki, bo zapamiętam twarz kasjera i złapię go po pracy... :-/
      • olek_01 Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 09:08
        Autor się z końmi łbami zamienił - połowa opisanych sytuacji to pieprzenie w
        bambus - nie jest tak w obecnej sytuacji na rynku pracy,że ja np.jestem numerem
        a nie człowiekiem - nie wiem w jakiej sieci się zatrudnił ale z opisu wychodzi
        mi na Carrefour:P ja pracuję na kasie i mogę powiedzieć,że jak pracowałem w
        Leclercu we Wrocku ,było prawie wszystko OK - teraz pracuję w Makro i jest
        jeszcze lepiej - np.Eurest z posiłkami 65% dotowanymi przez Makro ,a też
        zwłaszcza pod względem kasy - o wiele większa niż w Leclercu - atmosfera w pracy
        też b.dobra - żadna z osób z kasy głównej nie pozwoliłaby sobie na jakieś
        wycieczki do kasjerek i kasjerów - chyba ,że coś przeskrobali- nie wiem skąd
        wziął te informacje o tym braku szacunku do człowieka-kasjera - owszem zdarzają
        się pojedyńcze przypadki,ale bez przesady - zwykle klienci są w porządku
        • kaja_132 Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 10:05
          Też wiem coś na temat pracy w Carrefour. Koszmar. Jestem pewna, że
          Pan, który pisał ten artykuł, właśnie tam się zatrudnił:) A jeśli
          chodzi o pracę w Makro, czy są jakieś szczególne wymagania? Też
          chciałabym tam się zatrudnić.
        • anofi Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 10:36
          5,5 zł za godzinę ( tyle płaca w sieciach typu hipermarket)- to
          dobre warunki ? Dodaj jeszcze odpowiedzialność materialna - czyli
          wszelkie brak pokrywasz. Miesięcczny zarobek na poziomie 900, nie
          oszukujmy sie za te pieniądze nikt się nie utrzyma samodzielnie.
          Praca sciężka , stresująca, niewolnicza
          • jednorazowy3 Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 17:57
            dzieki tej niewolniczej pracy Ty zarabiasz wiecej
      • substantiv Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 10:28
        No w końcu jakiś porządnie napisany artykuł.

        Czasem czytanie gazeta.pl grozi jakimś analfabetyzmem wtórnym.
        + + +
        Miałbym rozwiązanie, ale ono nie pasuje do tego poblemu.
        )))))><
    • zbyszko Z punktu widzenia kasjera 19.09.08, 01:14
      'kto powiedział kasjer dupa?!'
      • asteroida2 Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 12:01
        Wreszcie jakiś inteligentny komentarz :D
    • zigzaur Re: Z punktu widzenia kasjera 19.09.08, 08:13
      Klienci stojący w tasiemcowych kolejkach przy kasach złoszczą się nie tyle na
      pracę kasjerów, co na ich zbyt małą ilość. Po prostu, brakuje ludzi do pracy,
      obsadzonych jest zaledwie 20 % kas.

      Nie rozumiem polityki marketów. Przecież kasjer jest wizytówką firmy i powinien
      być najwyżej opłacanym jej pracownikiem.
      • renebenay Czlowiek jest uzupelnieniem kasy 22.09.08, 08:20
        jest takim samym robotem i nawet ma i swoj numer
      • 1410_tenrok biedni ludzie, biedni ludzie, biedni ludzie...... 22.09.08, 12:00
        już słuchac tego nie można! Wystarczy pojechać na drugą strone Odry,
        gdzie kasjerki również zarabiają cienko, aby dowiedziec sie, że w
        Polsce robota kasjera jest piękna! Mało płacą ale też i mało
        wymagają, można pracować powoli, powoli, bardzo powoli. I nic.

        Oglądałem kiedyś kasjerke w Aldi, gdzie ruch potężny. Ona była tak
        szybka, że Lewis Hamilton nie dałby jej rady. Zarabiała niewiele,
        ale lubiła swoją robotę i była zawsze bardzo uprzejma.

        Praca kasjera jest równie cieżka jak każda inna. Praca ta wymaga
        jedynie szybkich palców przy wklepywaniu cen, albo szybkiego
        przesuwania towarów po skanerze i niczego wiecej! Są ludzie, którzy
        sie na nią decydują. Nikt ich do tego nie zmusza.
        • jednorazowy3 praca kasjera jest ciezsza niz innych 22.09.08, 18:02
          im praca bardziej monotonna tym wolniej plynie czas, tym nudniejsza i tym samym ciezsza
          przyznam szczerze, ze ja na kasie bym chyba oszalal z powodu tej monotonii - nie chcialbym tam pracowac nawet za 5 tys netto, a w tej chwili mam 2 tys netto
        • henrykaaa Re: biedni ludzie, biedni ludzie, biedni ludzie.. 22.09.08, 21:22
          2 tysiące euro to mało? Kolega widać ie tylko świetnie ustrawiony,
          ale i zorientowany jak się patrzy!
          • 1410_tenrok a tu masz linka do zarobków Henryczku 22.09.08, 22:12
            www.nettolohn.de/gehaltsvergleich/3543-kassierer-in/1.html
            oczywiscie są to zarobki brutto, niestety!!! Czyli do łapki dużo
            mniej skapnie.......
          • sitak1712 Re: (dorób do pensji) 25.02.14, 05:13
            Coś dla zainteresowanych dorobieniem nie wychodząc z domu otóż mam do zaoferowania darmowy profesjonalnie przygotowany kurs prowadzący krok po kroku, pokazujący co i jak aby zaistnieć w sieci i dorobić np do pensji .własnie dzięki temu szkoleniu miedzy innymi powstały moje strony: Informacje eBiznesu.com.pl, eBiznes w sieci 24h.pl, motomars.pl,sztuka malowania,pl,hodowanie rybek poradnik.pl info świnoujskie.pl . teraz tworze kolejnego bloga, powiem szczerze ze stało sie to moja pasją,twoją tez może się stać:) jeżeli jesteś zainteresowany to podrzucam tu link do tego kursu,jeszcze raz mówię ze kurs jest całkowicie za darmo!!! zapisz się na szkolenie wpisz imię i email z początku myślałem ze to ściema ale jak weszłem do szkoły marketingu i zarabiania w internecie i po około 2 miesiącach bo tyle trwają szkolenia moja wiedza podrosła o 200% i portfel zgrubiał :)

            link na zapisy
            ebizneswsieci24h.com.pl/darmowy-kurs-ebiznes/szkolenie/
            ebizneswsieci24h.com.pl/
    • super_stokrotka Ela chodz, trzeba strajk zrobic. 22.09.08, 08:45
    • super_stokrotka Ela, chodz, strajk trzeba zrobic. 22.09.08, 08:48
      Polecam:
      wyborcza.pl1,76842,5678845,Ela__chodz__trzeba_strajk_zrobic.html

    • kamilozzo Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 08:51
      Te 20 minut po skonczeniu pracy na rozliczenie, to jest już płatne
      jako nadgodziny rozumiem?
      A korzystanie z toalety tylko wtedy, gdy menedżer pozwala to nie
      jest łamanie zasad BHP?
    • informer75 Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 09:04
      Pracowałam na kasie 3 miesiące i to co tu jest napisane to jest
      prawda. Jest jeszcze kilka spraw o których autor nie wspomniał. 15
      min przerwy przysługuje na każde 6 godz przepracowane. Czesto
      dostawałam zmiane 5h 45 min. lub 11h. W pierwszym miesiącu pracy
      wpisywalam na liście obecności godz rozpczęcia, godz zakończenia i
      podpis, w drugim godzinę rozpoczęcia pracy, a w trzecim tylko się
      podpisywałam, że byłam tego dnia w pracy. To menager wpisywał
      godziny, aby były zgodne z przepisami BHp (ilośc godzin i przerwy
      miedzy zmianami), nie ważne, że kładłam się spać o 2 rano a
      wstawałam o 6 na następna zmianę. Podczas upałów, wysiadła
      klimatyzacja na sklepie i w szatniach - nie mogłyśmy mieć nawet
      własnej wody na kasach. Klimatyzacja działała tylko w biurze
      dyrektora. kasjerki biły się o kasę jak najblizej lodówek, bo było
      chłodno.
      Można tak dalej wymieniać.
      Od tej pory mam szacunek do tych osób, nie ważne z jakim sa
      wykształceniem, a jesli zdaży się jakis incydent z pomyłką, to
      delikatnie zwracam uwagę i idę do POK-u pomęczyć jakiegoś menagera.
      i jeszcze jedno zawsze robie zakupy z kalkulatorem (jest taka
      funkcja w komórce), bo często zdarzają się pomyłki kodów kreskowych.

      Pozdrawiam wszystkich kasjerów.
      • olek_01 Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 09:12
        informer75 - Rany boskie,to gdzie ty pracowałeś ? :/
    • ionginus Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 09:13
      kakens napisała:

      > "Co za matoł siedzi na tej kasie? - syczy dobrze ubrana pani i wcale nie robi
      > tego po cichu, bo przecież wszyscy wiedzą, że na kasie siedzą tylko matoły. A
      > ona, posiadaczka srebrnej karty z dużym debetem, jest nadzieją nie tylko
      > swojej korporacji, ale i całej Polski."
      >
      > Bardzo częsty obrazek w Polsce, podziwiam kasjerki, że są w stanie wytrzymać z
      > takimi klientami i nie zaduszą ich przewodem od ręcznego skanera albo
      > słuchawki telefonu.
      > Ciekawy tekst, może parę osób zmieni swoje nastawienie do pracowników
      > marketów. Zwłaszcza Ci z pretensjami do całego świata.


      no jaaasne, klient powinien stac jak owca w kolejce i zaciskać zęby, gdy
      paniusia w kasie się grzebie, no bo ona taka biedna i mało zarabia. kpisz
      sobie??? a co mnie obchodzi, że tym babom nie chciało się uczyć i mają taką
      pracę? nie aj im wyznaczam zarobki i warunki pracy. klient też, wyobraź sobie,
      bywa zmęczony, może się źle czuć albo - o zgrozo, nieprawdaż? - spieszyć.

      • sokolasty Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 09:22
        Misiu

        Jaka wina kasjerki jest w tym, że:

        1. na towarze nie ma kodu (częste w przypadku odzieży w REAL) - polityka firmy
        2. klient się rozmyślił i towar trzeba anulować, a do tego uprawniona jest osoba
        z nadzoru kas - jedna na dwadzieścia - polityka firmy
        3. kasa się zepsuła i wolno pracuje, nadzór kasowy to olewa i każe robić dalej -
        technikalia i znów polityka firmy
        4. komunikacja terminalu kartowego z bankiem trwa długo, poza tym co drugi raz
        nie odmawia realizacji transakcji - technikalia

        To wszystko co napisałem to moje obserwacje klienta.
      • sabina Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 09:32
        Jak nie mam czasu to na zakupy do hipermarketu nie ide. jak ide jestem
        przygotowana na 20 minut w kolejce, jesli widze ze kolejka jest dluzsza a ja nie
        mam czsu- wychodze. W porownaniu z taka Anglia nasi kasjerzy sa szybcy
        niesamowicie :)
        • jednorazowy3 Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 18:05
          w anglii pewnie tez w wiekszosci kasjerzy to nasi kasjerzy :)
      • anofi Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 10:39
        Nie chciałbym Cie spotkać w żadnym życiu i za żadne pieniądze.. Ten
        brak szacunku dla ludzi to tak od urodzenia masz, czy pracowałaś
        nad tym ?
      • unhappy Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 10:51
        ionginus napisał:

        > a co mnie obchodzi, że tym babom nie chciało się uczyć i mają taką
        > pracę?

        W sensie wydaje ci się, że poziom wykształcenia określa rodzaj wykonywanej pracy?

        > nie aj im wyznaczam zarobki i warunki pracy. klient też, wyobraź sobie,
        > bywa zmęczony, może się źle czuć albo - o zgrozo, nieprawdaż? - spieszyć.

        I wtedy właśnie zaczyna być bardzo widoczna różnica między człowiekiem
        kulturalnym a chamem który człowieka kulturalnego tylko udaje :D
      • aurora-83 Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 11:38
        ionginus napisał:

        > no jaaasne, klient powinien stac jak owca w kolejce i zaciskać
        zęby, gdy
        > paniusia w kasie się grzebie, no bo ona taka biedna i mało
        zarabia. kpisz
        > sobie??? a co mnie obchodzi, że tym babom nie chciało się uczyć i
        mają taką
        > pracę? nie aj im wyznaczam zarobki i warunki pracy. klient też,
        wyobraź sobie,
        > bywa zmęczony, może się źle czuć albo - o zgrozo, nieprawdaż? -
        spieszyć.

        Zal mi cie zalosny maly czlowieczku, to ze skonczyles jakas
        uczelnie, dostales papier i pracujesz za biureczkiem nie daje ci
        prawa traktowac ludzi jak smieci, jakbys byl co najmniej hrabia
        kilkaset lat wstecz... twoja kultura osobista jest raczej na
        poziomie mieszkanca wioski sprzed kilkuset lat, (sloma z butow
        zawsze wylezie, chocby byla ze zlota) a nie czlowieka WYKSZTALCONEGO
        i kulturalnego. Widac to nie zawsze idzie w parze. A jak Ci sie
        spieszy to rozepchaj sie lokciami w kolejce do kasy - przeciez ci
        wszystko wolno ciezko-pracujacy-na-zysk-korporacji-wiecznie-
        niezadowolony-z-zycia-i-przemeczony-panie-wszechswiata...
        Oby i ciebie tak ludzie traktowali jak ty ich traktujesz.
        • lukask73 kultura osobista 22.09.08, 13:03
          > twoja kultura osobista jest raczej na
          > poziomie mieszkanca wioski sprzed kilkuset lat

          Kultura osobista nie ma ścisłej korelacji z mieszkaniem w mieście
          lub na wsi. Więcej: związek jest bardzo słaby.
          • aurora-83 Re: kultura osobista 22.09.08, 15:49
            lukask73 napisał:

            > > twoja kultura osobista jest raczej na
            > > poziomie mieszkanca wioski sprzed kilkuset lat
            >
            > Kultura osobista nie ma ścisłej korelacji z mieszkaniem w mieście
            > lub na wsi. Więcej: związek jest bardzo słaby.

            Owszem, sie zgadzam. Fakt zamieszkiwania na terenie duzego skupiska
            ludzkiego nie gwarantuje prezentowania wysokiej kultury osobistej, o
            czym juz zdaje sie pisalam, tak jak i fakt mieszkania na wsi nie
            czyni czlowieka chamem.
            Jednak osobnik, ktorego wypowiedz skomentowalam prezentuje poziom
            niepismiennego, opryskliwego chlopa panszcznianego, dla ktorego
            najlepsza metoda spelnienia swoich potrzeb i odreagowania stresow
            jest agresja wobec slabszych i takiego chlopa porownywalam do
            naszego osobnika. Wiec mieszkaniec wsi nie powinien czuc sie urazony.

      • absurdello W sensie wykształcenia ... empatii i zrozumienia 22.09.08, 11:47
        to nie jesteś nawet w żłobku żłobie obyś skończył na kasach albo na
        jeszcze mniej poważanym przez ciebie stanowisku !
      • fomica Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 12:50
        Tłok w kolejkach to nie jest wina kasjerki! Nawet jak będzie szybka jak
        błyskawica, to zawsze pojawi sie klient, któremu akurat się nie śpieszy, będzie
        sobie stał spokojnie i patrzył jej na ręce, spokojnie wyjmie siateczkę, włoży
        produkty jeden po drugim, obejrzy każdy z wszystkich stron, pogrzebie w
        portfelu, wyliczy drobne i odejdzie powolnym krokim. Juz nie raz zdarzyło mi sie
        podejść do kasy, kasjerka juz nabija moje zakupy, a ja nie moge zacząć pakowac
        bo wchodze na plecy komuś kto przede mną jeszcze się guzdrze. Czasem nawet to
        kasjerka czeka, az klient raczy się przesunąć, a nie odwrotnie. A kolejka stoi i
        się denerwuje. I czyja to wina? Wykrzycz swoje żale kolejkowiczom, co stoja
        przed tobą.
        • grazka63 Z punktu widzenia klienta 22.09.08, 16:27
          Zamiast glupich niekonczacych sie reklam w TV,powinno sie pokazywac ludziom jak
          ladnie i sprawnie pakowac sie na ladzie w sklepie.W Polsce to kompletne
          matolki.Wszyscy staja doslownie na plecach w kolejce do kasy ,a ten kto placi ma
          oddech nastepnego klienta.Na zachodzie tak nie wolno.Denerwujacy dla kienta jest
          takze pospiech kasjera.Jeszcze na ladzie sa produkty poprzedniego klienta a
          nasze juz laduja obok.Gdy wydaja reszty to rzucaja pieniadze i zbieraj czlowieku
          z plaskiego blatu.Na zachodzie reszty razem z rachunkiem jest podawana do reki
          klienta i tak jest najszybciej.A dlaczego placa malo.Jesli tak jest ze przywoza
          z wiosek oklicznych to stawki nigdy sie nie podniosa.Dlaczego? Bo tatulo z
          matula dum buduja i kazdy grosz sie liczy.Za chalupa sa kartofle i marchewka,w
          oborze mleko,obok swinka i tak wystarcza.Tylko mieszczuchom nie starcza.Im nie
          rosnie za domem nic,a co najwyzej trawa.
        • bubster a mnie akurat denerwuje 22.09.08, 17:42
          że kasjer nie czeka, aż ktoś się spakuje i skanuje zakupy następnego
          klienta
          i jak osoba przede mną się guzdra, to ja mogę się spakować często
          dopiero po tym, jak już zapłacę
          a wtedy kolejna osoba za mną denerwuje się na mnie, bo już "idą"
          jego rzeczy, a ja dopiero rozpoczynam pakowanie
          wiem, że to nie wina kasjera
          • jamesonwhiskey Re: a mnie akurat denerwuje 23.09.08, 00:59
            >jego rzeczy, a ja dopiero rozpoczynam pakowanie
            >wiem, że to nie wina kasjera

            bardzo prostym rozwiazaniem jest kasa gdzie kasjer moze po skanowaniu umieszcac
            produkty w dwoch przegrodach , takze ktos tam sobie pakuje a nastepny klient
            moze byc obslugiwany

            to bardzo prosty przyklad tezgo ze chociaz polacy ciezko pracuja to wydajnosc
            nie jest taka jaka mogla by byc przy lepszym zarzadzaniu
      • r_skrzat Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 13:03
        No jaaaaasne. Wymagania masz jak by to były wykształcone, dobrze opłacane i
        zidentyfikowane z Firmą osoby - mające być może jeszcze dodatkowo prowizję od
        wartości towarów na kasie.
        A co ich obchodzi, że Tobie, wielkiemu "Paniskowi" się spieszy - pracują jak
        mogą. Oni też mogą być zmęczeni, mogą czuć się źle.

        A tak serio - jeśli musisz to miej pretensję do odpowiedzialnych za ten stan
        rzeczy - organizujących pracę, nadzorujących jakość pracy.

      • ereta Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 14:20

        >
        >
        > no jaaasne, klient powinien stac jak owca w kolejce i zaciskać
        zęby, gdy
        > paniusia w kasie się grzebie, no bo ona taka biedna i mało
        zarabia. kpisz
        > sobie??? a co mnie obchodzi, że tym babom nie chciało się uczyć i
        mają taką
        > pracę? nie aj im wyznaczam zarobki i warunki pracy. klient też,
        wyobraź sobie,
        > bywa zmęczony, może się źle czuć albo - o zgrozo, nieprawdaż? -
        spieszyć.
        >Ale te nieuczone baby wypracowywały dochód na Twoją naukę i choćby
        za to należy się im Twój szacunek.
      • henrykaaa Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 21:24
        Współczuję Twojej żonie. My czytam cię dla zgrywy. Ona musi słuchać
        cię każdego dnia
    • thomas_x Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 09:14
      To juz wiem dlaczego w USA kasjerzy pomagaja w pakowaniu zakupów. W
      Polsce nie zdążę zapakowac a juz nastepne towary lecą. Kilka razy
      już opieprzylem kasjera za to, ale widze,że niesłusznie. To wina ich
      przełożonych. To poprostu chore jest.
      • xaliemorph Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 09:20
        Bo u nas wszyscy menedżerzy są z dupy wzięci. To jakieś w większości prostaki albo niedowartościowani ludzie.
      • nomina Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 09:37
        To nie opieprzaj kasjera, tylko pakuj - zamiast się guzdrać. Kasjer musi towar
        wziąć do ręki, przeskanować i odłożyć, Ty go tylko wrzucasz do koszyka lub od
        razu do torebki. Zawsze zdążam zapakować swoje zakupy i denerwuje mnie, gdy
        klientki (bo to najczęściej kobiety) patrzą przez 5 minut jak cielę na malowane
        wrota, a potem powoli, powolutku, pomaleeeeńku zaczynają się pakować (niby
        sprawdzają, czy cena dobrze się nabiła, ale primo: i tak mało kto jest w stanie
        zapamiętać cenę z migającej kasy, secundo: różnicę i tak oddaje BOK, więc chyba
        lepiej sprawnie się spakować, a potem sprawdzić spokojnie na paragonie :/?).
        Rzadko zdarza się powolny kasjer, chyba że nowy pracownik.
        To ludzie tworzą kolejki, nie kasjerzy.
        • thomas_x Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 09:50
          No to gratuluję szybkości. Widzisz ja jakoś nie mogę się
          przyzwyczaić, że to ja mam towar pakować. Zwykle układałem jedynie
          pełne torby do koszyka. Ale co kraj to obyczaj. W Stanach robi to
          kasjer lub osoba (zazwyczaj uczeń szkoły podstawowej lub średniej)
          specjalnie do tego zatrudniona w supermarkecie. W Polsce
          supermarkety w d... mają klienta. Zresztą nie tylko one. Wiele firm
          ma to w d.... Poziom obsługi klienta pozostawia wiele do życzenia.
          Liczy się tylko: kup i sp....
          • sokolasty Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 10:17
            Zatrudnienie człowieka do pakowania podniesie koszty, więc i ceny.
            • thomas_x Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 10:41
              Myślę, że ceny mamy już i tak europejskie. Nie mam pojęcia czy w
              Europie isnieją stanowiska "pakowaczy". Wiem jak jest w Stanach i
              tam ceny wcale nie są wyższe niż w PL. Pozatym zatrudnienie takich
              ludzi opłacałoby się marketom, gdyz zmniejszyłoby to kolejki a tym
              samym sprzedaż.
              • paniena Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 12:48
                w UK zawsze po podejsciu do kasy kasjer/ka pyta, czy pomoc przy
                pakowaniu.
                Nigdy nie zaczyna obslugi kolejnego klienta, jesli poprzedni nie
                zabral swoich siatek.
                W Tesco sa automatyczne kasy - mozna samemu zeskanowac wszystko ,
                zaplacic gotowka albo karta. Jesli cos sie zatnie, w poblizu (nawet
                w srodku nocy - tesco sa calodobowe w tygodniu) znajdzie sie
                pracownik ktory pomoze.

                • ereta Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 14:43
                  paniena napisała:

                  > w UK zawsze po podejsciu do kasy kasjer/ka pyta, czy pomoc przy
                  > pakowaniu.
                  > Nigdy nie zaczyna obslugi kolejnego klienta, jesli poprzedni nie
                  > zabral swoich siatek.
                  > W Tesco sa automatyczne kasy - mozna samemu zeskanowac wszystko ,
                  > zaplacic gotowka albo karta. Jesli cos sie zatnie, w poblizu
                  (nawet
                  > w srodku nocy - tesco sa calodobowe w tygodniu) znajdzie sie
                  > pracownik ktory pomoze.
                  >
                  Bo tam pracodawca przewiduje na takie rzeczy czas, a nie tylko haruj
                  i haruj. A czemu to Tesco w Polsce tak nie robi???
            • ereta Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 14:37
              sokolasty napisał:

              > Zatrudnienie człowieka do pakowania podniesie koszty, więc i ceny.
              A może słabiej nabije kabzę właścicielom firm???
          • elfryda Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 11:11
            W Polsce też się to (czyli pakowanie przez uczniów) zdarza np. w okresie przedświątecznym. Ilekroć widzę, jak takie dziecię wkłąda to reklamówki najpierw bułeczki i serek, a na to wielką puszkę z brzoskiwniami albo ciężką butlę z wodą, albo też proszek do prania do jednej torby z warzywami, to uprzejmie wyjmuję mu moje zakupy z łapek i pakuję sama :-)
            • paero123 Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 14:19
              Masz mozliwość ustawić zakupy na taśmie w kolejności jakiej chcesz by były
              pakowane, dzieciak pewnie pakuje je w kolejności jakiej dostaje od kasjera.
              Dlatego ja ustawiam najpierw wody, słoiki, puszki a potem rzeczy lżejsze czy
              bardziej podatne na uszkodzenie...
              A te dzieci to nie wykwalifikowani pracownicy, zazwyczaj to jacyś wolontariusze
              pracujacy za datek do puszki np. na dom dziecka
              • elfryda Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 15:58
                Ale ja nie chcę, żeby wszystkie ciężkie rzeczy znalazły się w jednej torbie, tylko żeby ciężar był rozłożony równomiernie, przy zachowaniu dwóch prostych zasad: 1) ciężkie i twarde na spód, lekkie i miękkie/kruche na górę; 2) chemia z chemią, spożywcze ze spożywczym.
                • qba5000 Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 20:20
                  Acha.
                  Każdy ma jakiegoś swojego konika.
          • akami Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 12:24
            W Auchan kasjerki pakują towar
          • gulgul231 to ciekawe 22.09.08, 13:59
            thomas_x: tak mniej wiecej od roku 1920 nie wolno zatrudniac nikogo
            ponizej 15 roku zycia, wiec uczniowie podstawowek chyba odpadaja ;)
            chyba ze us nie podpisalo tej konwencji (nie chce mi sie sprawdzac).
            nie wiem gdzie maja klienta supermarkety amerykanskie, ale o ile
            pamietam to wlasnie w McD's made by USA 'wynaleziono' patent na
            szybszy obrot klientami - puszcza sie glosna (i agresywna) muzyke,
            klient wp******* i wy******** (i zwalnia miejsce dla kolejnego).
      • goodwater Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 12:20
        a ja właśnie omijam takie sklepy gdzie kasjerzy sami pakują bo trwa to o wiele
        dłużej
    • g.r.a.f.z.e.r.o Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 09:16
      Nasza kiełbasa już dawno wyprzedziła ich kiełbasę... :)
      • absurdello A będzie jeszcze dalej ... 22.09.08, 11:51
        ... niż jest ...
    • sturbow Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 09:25
      Autor nie napisał, dlaczego ten przecietny koszyk teraz droższy. Nie dlatego, że
      Polacy mają więcej pieniędzy i więcej wydają, ale dlatego, że mnóstwo artykułów
      podrożało o co najmniej 15-20%, a czasami jeszcze więcej. W koszyku jest to samo
      i tyle samo co rok temu, ale płaci się za to o wiele więcej.

      A jeśli chodzi o zakupy z kalkulatorem, to nadal mnóstwo osób to robi. Ja
      również, bo lubię wiedzieć, na co jeszcze mogę sobie pozwolić, a na co już nie.
    • josner Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 09:35
      "- Ludzie uwierzyli, że ich stać, więc kupują. Na tej fali zmieniła
      się nawet definicja luksusu. W latach 90. jego oznaką był domek,
      samochód, komputer. Teraz luksus to co najmniej jacht albo Mercedes
      ze złotymi klamkami. Jak telewizor, to większy od człowieka - mówi
      Władysław Wiesław Łagodziński, rzecznik prezesa GUS."

      Niech sobie rzecznik popracuje na stanowisku kasjera to szybko
      zmieni pojęcie rzeczy luksusowych.
    • nauma Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 09:51
      Jak pomóc sobie, kasjerowi i kolejce? Bardzo łatwo - wystarczy nie bawić się w
      pakowanie w torebki przy kasie. Ja zawsze robię tak, że kasjer skanuje płynnie
      produkty, a ja równie płynnie wpieprzam je do wózka. Ułożyć sobie produkty mogę
      już po zapłaceniu i odejściu od kasy; bez stresów dla mnie i kasjera, bez
      blokowania kolejki.
      • thomas_x Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 09:56
        Nie uważasz, że te kolejki są przez złą organizację pracy w firmie
        (brak odpowiedniej liczby ludzi). Niby dlaczego mam iść na rękę
        firmie (szybciej pakować), która nie dba o klienta.
        • niekochana6 Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 10:02
          czyli ty uwazasz ze kasjerki same sobie ukladaja grafik? czemu masz do nich
          pretensje a nie pojdziesz do kierownika zmiany?
        • labs78 Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 13:47
          Średniej wielkości kolejki są w interesie sklepu - ludzie stojąc w nich ładują do koszyka produkty znajdujące się przy kasie. Za mała ilość kasjerów to nie przypadek tylko działanie celowe (pozatym jeśli by ich było więcej to mogłoby się zdarzyć, że kasjer by bezczynnie siedział czekając na klienta - a to już by było dla sklepu marnotrastwem).
      • kotdachowy Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 10:10
        Mnie rozwala jak jakas gruba najpierw laduje do koszyka/toreb przez 5 minut a
        pozniej jeszcze grzebie w torbie i szuka portfela a nastepnie grosikow, nie ma,
        wiec dostaje reszte i uklada ja 2 minuty przy kasie a mnie nosi. Napisalem
        grube, poniewaz to one tak postepuja w wiekszosci - przyuwazcie. Ja zawsze mam w
        kieszeni 1 banknot 20/50/100 w zaleznosci od tego co kupuje i gdy
        kasjer/kasjerka skanuje ostatni produkt i naciska Enter juz wreczam jej/jemu
        banknot.
        • eor Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 11:31
          Nie wiem skad w ludziach tyle agresji. Mnie nie wkurza jak ktos cos
          pakuje, ani jak przelicza pieniadze. No, trudno. Ustawilem sie w
          kolejce to stoje - sam tego chcialem. Jak mowil KMN "wlazla na ring
          to dostala w ryj", nie ma co sie dziwic. Ale widze, ze niektorzy
          najmadrzejsi, wspaniali i nieomylni strofuja tu sobie do woli
          wspolzakupowiczow, jakby zapominali, ze to dokladnie tacy sami ludzie
          i jutro ktos moze nas zwymyslac od zawalidrogi i opierniczyc, bo nam
          cos upadlo, a tym z tylu sie spieszy. To chyba ten sam syndrom co na
          drodze - my jestesmy swietnymi kierowcami, tylko ta cala banda debili
          dookola nas nie potrafi jezdzic. To samo prezentuja niektorzy
          forumowicze - my jestesmy tymi dobrymi, zorganizowanymi klientami,
          ale dookola nas same grube baby i stare dziady, co to nic porzadnie
          zrobic nie potrafia i tylko ludzi denerwuja. Nie rozumiem kompletnie
          takiego zachowania.
          • fomica Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 12:59
            A ja rozumiem w pełni, bo tez mnie to w sklepie drażni, gdy ktoś kompletnie nie
            liczy sie z ludźmi stojącymi za jego plecami. Oczywiście nigdy nikomu złego
            słowa nie powiedziałam, a juz zwłaszcza starszym panom i paniom, jestem miła i
            uśmiechnięta, pomoge gdy trzeba, ale co sobie myślę w duchu to moja sprawa i mam
            do tych myśli prawo. Wiele prostych spraw można robic sprawniej i szybciej,
            wystarczy odrobina dobrej woli.
            • rikol Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 13:46
              Mozesz wyjasnic, czemu ktos ma robic cos sprawniej i szybciej? Placa mu za to?
              To jest polityka hipermarketow - polowa kas otwarta, a klienci stoja przez
              godzine w kolejce i rozladowuja sie na biednych kasjerkach, ktore sraja w
              pieluchy, lub tez na innych klientach. Spieszac sie, utwierdzasz hipermarkety w
              przekonaniu, ze to oni maja racje ograniczajac liczbe otwieranych kas.
              • fomica ??? 22.09.08, 14:04
                > Mozesz wyjasnic, czemu ktos ma robic cos sprawniej i szybciej? Placa mu za to?
                Czy dla ciebie jedyną motywacja w zyciu jest to, że "płacą"? A zwykła ludzka
                życzliwośc nie istnieje? Gdy po 8-9 godzinach wracam głodna i zmęczona do domu,
                po drodze robie zakupy, odbieram pranie, załatwiam inne sprawy, to chce jak
                najszybciej być w domu, co w tym dziwnego. I w tym sensie pisze, że fajnie jest,
                jak wszystko odbywa się szybko i sprawnie. Bo dla mnie tak jest najkorzystniej.

                > To jest polityka hipermarketow - polowa kas otwarta, a klienci stoja przez
                godzine w kolejce i rozladowuja sie na biednych kasjerkach, ktore sraja w
                pieluchy, lub tez na innych klientach.
                Nie wiem jak ty, ja nie mam w zwyczaju "rozładowywac się" w sklepie. Czekam
                grzecznie na swoja kolej co nie zmienia faktu, że po cichu myśle sobie różne
                brzydkie rzeczy. I nie osmieszaj kasjerek bzdurnymi opowieściami o pieluchach.

                > Spieszac sie, utwierdzasz hipermarkety w przekonaniu, ze to oni maja racje
                ograniczajac liczbe otwieranych kas.
                Tego argumentu nie rozumiem. Spiesząc sie daje marketom sygnał, że dla mnie czas
                jest cenny i przydałoby sie więcej kas.
        • andziia89 Re: Z punktu widzenia kasjera 02.11.08, 20:18
          a ja wam powiem tak. pracowalam 3 msc w makro, bo nie chcialam przedluzac umowy.
          dopiero zaczelam studia wiec z moim srednim wyksztalceniem mysle ze lepszej
          pracy bym nie znalazla. no i tak
          na szkoleniu ciagle mi powtarzali ze mi placa od godziny a nie od klienta. wiec
          ja se ukladalam pieniadze jak tarota ;D kolejka 20 osob [w niedziele] a ja tam
          mam wszystkich w dupie i o nie obchodzi mnie kto co do mnie ma, jak komus nie
          pasuje to powiem nie milo i tyle. z reszta maja taka swiadomosc ze mamy ich dane
          to sa bardziej opanowani. naprawde kasjerki maja ciezka na tym dziale byl
          najwiekszy rygor. jesli nie bylo klientow to puszczali do domu przed 6 godzinami
          bez przerwy. ale czesto bylo tak ze trzeba czekac na telefonik kiedy moziesz isc
          do domu. moglo to byc po 8 i po 10. mi przez 3 msc udalo sie jedynie pracowac
          9.5 :) praca jest zjebana na maksa. jak nie ma jakiegos kodu to co to moja wina?
          wyganiam typa na hale zamiast zadzwonic do glownych poprosic o kod, a niech se
          pobiega ja sie napije przez ten czas popatrze na te kolejki:) albo goscie ktorzy
          stoja z pelnym wozkiem i nie wystawiaja na tasme i pytaja mnie o co chodzi? a ja
          czekam az wyloza jeszcze czego bede mu w wozku grzebala no sory. dla
          towarzystwa bym zostala, jednak to jest ciezka placa i nieoplacalna. pozdrawiam
          wszystkich nielubiacych kasjerek ;D
      • rasklaat Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 14:01
        O, widzę że jeszcze są ludzie którzy myślą:)

        Pozdrawiam

        nauma napisał:

        > Jak pomóc sobie, kasjerowi i kolejce? Bardzo łatwo - wystarczy nie bawić się w
        > pakowanie w torebki przy kasie. Ja zawsze robię tak, że kasjer skanuje płynnie
        > produkty, a ja równie płynnie wpieprzam je do wózka. Ułożyć sobie produkty mogę
        > już po zapłaceniu i odejściu od kasy; bez stresów dla mnie i kasjera, bez
        > blokowania kolejki.
    • elektrokapusciocha Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 10:04
      "W tym roku srednai wartosc koszyka to 98zl, cztery lata temu bylo
      to 74zl" - to ma swiadczyc o tym, ze klienci wydaja coraz wiecej - o
      przepraszam, a o takim szczególiku jak inflacja to pan autor
      przypadkiem nie zapomnial?
      • uyu Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 10:20
        To ze lud prosty mowi "na kasie, na sklepie" i na czym tam kto
        jeszcze chce przestalo mnie juz dziwic.
        Prawdziwy dziennikarz nie musi sie terminologicznie znizac do
        poziomu ulicy aby byc zrozumianym. To przywilej dziennikarzyn.

        Kiedys na francuskiej M6 w programie Capital obejrzalam bardzo
        dociekliwy reportaz o pracy kasjerow. Podliczyli ilu tonami dziennie
        manipuluja kasjerki oraz jakie sa skutki tych maniipulacji. A sa one
        oplakane dla osob pracujacych w kasie przez dluzszy czas.
        • elfryda Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 11:17
          > To ze lud prosty mowi "na kasie, na sklepie" i na czym tam kto
          > jeszcze chce przestalo mnie juz dziwic.
          > Prawdziwy dziennikarz nie musi sie terminologicznie znizac do
          > poziomu ulicy aby byc zrozumianym. To przywilej dziennikarzyn.

          Tak się składa, że to właśnie "prosty lud" od tysięcy lat kształtuje język, a nie panowie językoznawcy z Bożej łaski...
          Pracownicy sklepu nie mówią "w sklepie", tylko "na sklepie", bo chodzi o fizyczne przebywanie _na_ powierzchni handlowej. Nie przebywa się raczej _w_ powierzchni.
          "Na kasie" jest jeszcze bardziej zrozumiałe. Kasa to nie jest pomieszczenie, do którego się wchodzi. Kasjer siada _na_ stanowisku zwanym potocznie "kasą". Nie _w_.
          • lukask73 Na kasie 22.09.08, 13:21
            No i dlatego jest _na_ powierzchni i _w_ sklepie. Język "wysoki"
            cechuje się różnorodnością. Język niski poznasz po tym, że wszystkie
            treści wyraża jedynie trzeba słowami: na K, na Ch i na P.

            Obawiam się, że dążysz raczej w stronę tego trzywyrazowego.
            • elfryda Re: Na kasie 22.09.08, 13:44
              A jednak, wbrew twoim obawom, jakoś umiem wyrazić swoje poglądy bez użycia tych wyrazów... Tyle tylko, że te poglądy różnią się trochę od tego wyrażonego przez tzw. autorytety językoznawcze. Ale widzisz, nie jest tak, że ten, kto myśli inaczej, jest prostakiem i chamem.
              A myślę inaczej, bo znam świetnie historię języka i jego mechanizmy. Tylko że niektórym łatwiej jest trzymać się kurczowo tego, co w swoich słownikach powypisywali "specjaliści", niż wsłuchać się w żywy język.
              • lukask73 Specjaliści 23.09.08, 14:16
                > Tylko że niektórym łatwiej jest trzymać się kurczowo tego, co
                > w swoich słownikach powypisywali "specjaliści", niż wsłuchać się
                > w żywy język.

                Mam wrażenie, że łatwiej jest powtarzać język ulicy, niż poznawać
                dogłębnie język literacki.
          • uyu Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 17:48
            "Tak się składa, że to właśnie "prosty lud" od tysięcy lat
            kształtuje język, a nie panowie językoznawcy z Bożej łaski... "

            Z tego co moglam stwierdzic "ludowi prostemu" wystarczylo tylko
            ostatnie dwudziestolecie na to, zeby sprowadzic jezyk do poziomu
            rynsztoka. Wiec przestan szastac tysiacleciami tylko postaraj sie
            obiektywnie przyjrzec rzeczywistosci.

            Usprawiedliwianie nieuctwa naturalnym procesem zmian jezykowych jest
            czysta demagogia.

            Wiecej myslenia, mniej szastania sie i urazonej 'dumy'.
            • elfryda Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 18:57
              Więcej myślenia...?
              Wyrażenie "na kasie" już objaśniłam. "Na sklepie" też, ale może jeszcze raz, jaśniej: klient, który jest na ulicy i wchodzi do sklepu, powinien jak najbardziej mówić, że jest "w sklepie" - fizycznie wszedł i jest _w środku_.
              Pracownik, który jest w budynku sklepu, ale poza powierzchnią handlową - np. w magazynie lub pomieszczeniu socjalnym - po przejściu na tę powierzchnię handlową ma pełne prawo powiedzieć, że jest teraz "na sklepie", tzn. w części budynku stanowiącej właściwy sklep. Nie chodzi tu o przebywanie _w_ jakimś pomieszczeniu, ale _na_ pewnej określonej części powierzchni budynku.

              I nie, nie usprawiedliwiam nieuctwa procesami językowymi, próbuję tylko zwrócić uwagę na to, że język rządzi się własnymi prawami, i zamiast poprawiać błędy z uporem maniaka, warto się czasem zastanowić, skąd się one biorą i jakimi mechanizmami są powodowane. To moim zdaniem znacznie ciekawsze.
              • sokolasty Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 19:38
                To jak należy określić to "na sklepie" (mamy tu chyba na myśli obszar za kasami,
                nie przed) inaczej?
              • uyu Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 22:41
                Widze, ze nie znas zpodstawowej funkcji przyimka "na". Kazdy kto
                skonczyl szkole podstawowa powinien wiedziec, ze wyrazenie "Ciocia
                Ziuta pracuje na kasie" znaczy, ze owa ciocia siada na maszynie
                liczacej spelniajacej funkcje kasy i wykonuje blizej nieokreslona
                prace.

                Tak to wyglada branie jezyka na chlopski rozum. Polecam chocby
                pobiezna lekture jakiegokolwiek slownika jezyka polskiego.

                Z pewnoscia sie przyda.
      • laksmana Re: Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 15:10
        > "W tym roku srednai wartosc koszyka to 98zl, cztery lata temu bylo
        > to 74zl" - to ma swiadczyc o tym, ze klienci wydaja coraz wiecej

        Hmm, na mój gust to świadczy właśnie dokładnie o tym, że klienci wydają coraz
        więcej. A czy w koszyku jest więcej, tego nie wiadomo.
        Faktem niezaprzeczalnym jest, że stopa inflacji bardziej przez te kilka lat
        dotknęła cen, niż pensji. A to oznacza, że jednak Polacy wydają więcej (bo
        oprócz swoich pensji jeszcze miliardy zaciągniętych w ostatnich latach kredytów).
    • achu Z punktu widzenia kasjera w Irlandii 22.09.08, 10:34
      jest zupełnie inaczej...nie wiem dlaczego, bo w Polsce byłem nauczycielem. Luz, blues i radocha:)
      • kocie_oko_online Re: Z punktu widzenia kasjera w Irlandii 22.09.08, 13:29
        W Irlandii większość kasjerów nie ma obowiązku się uśmiechać ani nawet
        mówić dzień dobry, do widzenia czy dziękuję. To dlatego zakupy tutaj,
        pomijając już horendalne ceny produktów, są powtórzeniem doświadczeń z
        minionej epoki w Polsce. Zresztą w ogóle, wbrew stereotypom,
        Irlandczycy nie grzeszą kulturą osobistą. A wyjątki zwykle mają
        korzenie brytyjskie.
        • portobello_belle Re: Z punktu widzenia kasjera w Irlandii 22.09.08, 16:41
          Hehe, tylko zwaz na to, iz w Irlandii w 99% przypadków za kasa
          spotkasz Polaka ( a raczej Polke), ewentualnie Hindusa lub
          Chinczyka. Iroli za lada jest jak na lekarstwo - wiem, bo mieszkam w
          Dublinie.
          A co do tej kultury to zdecydowanie sie nie zgodze - Ty w ogóle
          kiedykolwiek bylas/ew w Eire?
    • nuova Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 10:41
      a moze "piiiiiiiiip" zamiast "pipipipipi"
    • von_borowiecky Czas odświeżyć sobie ogólne prawo akumulacji 22.09.08, 10:50
      kapitalistycznej, pojęcie alienacji, wartości dodatkowej i fetyszyzmu
      towarowego. Te wszystkie mechanizmy, o których możemy przeczytać w artykule
      zostały już dawno opisane. Stary Marks miał więcej racji niż się większości
      wydaje.
      • mreck Re: Czas odświeżyć sobie ogólne prawo akumulacji 22.09.08, 11:03
        kasy dla osób niepełnosprawnych, dla tych co mają w koszyku do 10
        produktów i tym podobne wynalazki sa przez róznych cwaniaczków
        olewane tak samo jak miejsca parkingowe dla niepełnosprawnych.
        Szkoda, bo byłoby mniej złosci przy kasach.
        • kodem_pl Re: Czas odświeżyć sobie ogólne prawo akumulacji 22.09.08, 11:07
          Mniej zlosci owszem, ale tylko przy kasach dla niepelnosprawnych i 'do 10
          produktow';-)
    • 207asia Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 11:03
      Całkowicie zgadzam się z powyższym artykułem. Sama osobiście tego doświadczyłam. Podczas dziennych studiów dorabialiśmy sobie w hipermarketach. Pracowaliśmy chyba na wszystkich działach, również na kasach. I właśnie pracę na kasach wspominam koszmarnie, wszystko wygląda tak jak to zostało tu opisane, może 25% klientów jest uprzejma, pozostali traktują cię jak śmiecia, matoła, który wolno pracuje, a tobie się od tych spojrzeń i uszczypliwych uwag robi się przykro, ręce się trzęsą, a ty przecież musisz być skoncentrowany bo masz w ręku pieniądze, i nie wolno ci się pomylić! Może to śmieszne ale wydaje mi się, że ten procent miłych klientów dla kasjera, to muszą być chyba ludzie którzy pracowali na kasach i wiedzą jak upokarzające to zajęcie... Gratuluję dobrego artykułu, mam nadzieję że przeczytają go uważnie te Panie ze złotymi kartami i nie tylko...
      • polska_baba Zawsze jestem grzeczna dla kasjerek 22.09.08, 20:52
        Bo tak mnie wychowano! Nigdy nie pracowałam w sklepie, ale mam wyobraźnię i rozumiem, że to ciężka, niezbyt przyjemna, mało satysfakcjonująca i nisko płatna praca. Dlatego staram się być miła, nawet kiedy kasjerka jest skrzywiona. Też denerwują mnie długie kolejki do kasy, ale nie wyżywam się za to na kasjerce, bo ona ma jeszcze gorzej - ja po 15-20 min. wyjdę z zatłoczonego sklepu, a ona tam zostanie!
        Te paniusie ze złotymi kartami nic sobą nie reprezentują i dobrze wiedzą o tym, więc łażą sfrustrowane i wyładowują się na innych. Wszędzie można takie osoby spotkać, są klientami, szefami, pracodawcami. Dużo kasy, ale zero klasy.
    • goodwater Z punktu widzenia kasjera 22.09.08, 12:04
      Bardzo fajny artykuł
    • absurdello Kto wymyśla takie idiotyzmy ? 22.09.08, 12:20
      "Od kilku lat w Polsce nieuczestniczenie w zakupach stawia człowieka
      poza społeczeństwem, skazuje na społeczne wykluczenie - tłumaczy
      prof. Andrzej Falkowski ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej."

      To chyba idiota się czuje wykluczony z takiego powodu ???

      "Wyrobiony klient wysoko podniósł też poprzeczkę kasjerom. Nie
      akceptuje on już widoku rozciągniętych koszulek polo. Mało tego,
      zażyczył sobie krawata i sieć odpowiedziała na jego oczekiwania. "

      eee, a kogo pytano, bo ja sobie nie przypominam, do tego większość
      tych krawatów jest idiotyczna i raczej ośmiesza niż daje efekt
      poważności :(


      A w ogóle to karty stosowane przy rozliczeniach to tylko wydłużają
      stanie w kolejkach, te wszystkie karty "konesera" czy tym podobne to
      kit dla kretynów umysłowych. Normalna osoba płaci gotówką, bo to
      dużo krócej trwa niż to użeranie się z tym terminalem kartowym,
      wbijaniem pinu zastanawianiem się, które klawisze wcisnąć (bo co
      terminal to inne zasady). Poza tym fizycznie widzimy ile wydaliśmy a
      użycie karty jakoś to rozmywa ...

      • tw.zenek A pytał się ktoś klienta, w co kasjera ubrać? 22.09.08, 12:45
        Bo mnie jakoś nie i szczerze mówiąc wisi mi to, w co kasjer jest ubrany. Niech
        sobie pracuje jak mu wygodnie. Założę się, że krawaty to kolejny wymysł
        kierownictwa, które chce się wykazać przed jeszcze wyższym kierownictwem.

        Poza tym w jednym zdaniu autor pisze, że klient "nie akceptuje" kasjera w polo,
        a w drugim, że klient kasjera nie zauważa.

        No to jak jest w końcu?

        • absurdello A może to jest krawat niewidek ? Bez krawata ... 22.09.08, 13:14
          zauważasz kasjera w krawacie już nie ;))

          – Trzeba dać napis, żeby kasjerzy tylko w krawatach. Kasjer w
          krawacie jest mniej rzucający się.

      • trv Re: Kto wymyśla takie idiotyzmy ? 22.09.08, 13:08
        Wyjęcie karty, przejechanie nią przez czytnik i wbicie pinu jest o wiele szybsze
        niż płacenie gotówką, zwłaszcza w przypadku gdy klient próbuje uzbierać kwotę do
        grosza lub też kaiser musi wyszukać różne groszówki, bo oczywiście każdy towar
        kosztuje cośtam,99

        Normalna osoba płaci karta kredytową (nie debetową), bo jest to szybsze, wygodne
        i masz większą kontrolę nad swoimi wydatkami. W USA, Kanadzie i normalnych
        krajach Europy taka postawa jest uważana za normalną, od czasu jak tylko
        istnieją karty. Gotówką to się posługują ludzie w krajach trzeciego świata.

        Zaś te karty 'konesera' mają różne profity - nie mówię o punktowych gdzie można
        uzbierać jakąś nagrodę ale o kartach zniżkowych - np karta 5% - w markecie
        średnio zostawiam 600zł miesięcznie, to daje 7200zł rocznie. Z zniżką 5% oddaje
        mniej o 360zł. 360zł to 144 bochenki chleba lub 120 butelki piwa lub jeden
        zestaw klocków lego dla dzieciaka.

        • absurdello Re: Kto wymyśla takie idiotyzmy ? 22.09.08, 13:42
          trv napisał:

          > Wyjęcie karty, przejechanie nią przez czytnik i wbicie pinu jest o
          > wiele szybsze niż płacenie gotówką, zwłaszcza w przypadku gdy
          > klient próbuje uzbierać kwotę do grosza lub też kasjer musi
          > wyszukać różne groszówki, bo oczywiście każdy towar kosztuje
          > cośtam,99

          No nie wiem, mam odwrotne wrażenia, co powoduje, że omijam
          hipermarkety jak tylko mogę. To zonglowanie kartami, "a czy ma
          pan/pani kartę taką, a może taką"," a proszę pin, niem nie najpierw
          zielony, potem pin i znów zielony", "nie tej karty nie
          obsługujemy", "no nie wiem, terminal odrzuca pańską kartę", "długo
          trwa, bo terminal nie może się połączyć" itp. Widzę ile trwa moje
          płacenie gotówką a ile osób przedemną kartami (a jeszcze wyciągają
          te karty na samym końcu, nie są przygotowani, a jeszcze czasami mam
          wrażenie, że epatują wszystkich dokoła ilością posiadanych kart
          przebierając je ostentacyjnie w poszukiwaniu właściwej. Potem często
          jeszcze podpisywanie wydruku, porównanie podpisów (a jeszcze np.
          ktoś ma niepodpisaną kartę), majestatyczne chowanie karty i wydruku,
          a czas leci. To są moje obserwacje z kilku różnych hipermarketów. Ja
          akurat daję ciut większą sumę niż ta na kasie (przygotowuję w
          trakcie liczenia) i wszystko trwa szybko.

          A te ceny coś tam 99 to też idiotyzm.


          >
          > Normalna osoba płaci karta kredytową (nie debetową), bo jest to
          > szybsze, wygodne i masz większą kontrolę nad swoimi wydatkami.

          Pozornie, tak na prawdę szybciej zapominasz ile wydałeś, bo nie
          widzisz fizycznie pieniędzy, a podejrzewam tylko niewiele osób
          analizuje wydruki kasowe (może te osoby co mają pieniędzy "na styk"
          w miesiącu.

          > W USA, Kanadzie i normalnych krajach Europy taka postawa jest
          > uważana za normalną, od czasu jak tylko istnieją karty. Gotówką to
          > się posługują ludzie w krajach trzeciego świata.

          A co mnie obchodzi co jest w USA czy Kanadzie ? Akurat dla mnie to
          nie są wzorce, szczególnie z powodu robienia ze wszystkich
          podejrzanych (zbieranie danych biometrycznych, strach pomyśleć co
          można zrobić jak ktoś wykradnie te wzorce i użyje w niezbożnych
          celach !!!)

          Dzięki za uprzytomnienie mi, że żyję w kraju trzeciego świata :(((

          >
          > Zaś te karty 'konesera' mają różne profity - nie mówię o
          > punktowych gdzie można uzbierać jakąś nagrodę ale o kartach
          > zniżkowych - np karta 5% - w markecie średnio zostawiam 600zł
          > miesięcznie, to daje 7200zł rocznie. Z zniżką 5% oddaje
          > mniej o 360zł. 360zł to 144 bochenki chleba lub 120 butelki piwa
          > lub jeden zestaw klocków lego dla dzieciaka.
          >

          A co z tymi co się nie żywią w hipermarketach (niestety jakość
          kupowanego tam jedzenia ...) ? Ja zostawiam tam poniżej 50 zł
          miesięcznie (licząc ze średniej rocznej). Bywam tam tylko dla
          pewnych produktów (bo ich nie mogę dostać w pobliżu domu).

          A jeszcze jedno co mnie odgania od dużych obiektów to smród
          wymieszanych zapachów i brak odpowiedniego do ilości ludzi
          (wydychających CO2) wietrzenia (tak zmiana Geant na Real niewiele
          zmieniła w tym zakresie).

          Mania przestawiania wszystkiego co pewien czas też mnie odrzuca, bo
          tracę masę czasu na odszukiwanie tego co szukam (tak, wiem to ma na
          celu zmuszenie mnie do zapoznania się z tzw. ofertą a nuż może coś
          kupię zupełnie mi niepotrzebnego).

          O tzw. "muzyce" z głośników już nie wspominam, bo na samo
          wspomnienie tych plastikowych głosów w puszczanych tandetnych
          reklamach to mi się wymiotać chce (nie wiem może dlatego, że
          zachowałem resztki słuchu i smaku).

          Tak więc chodzę tam jeżeli koniecznie muszę.
          • trv Re: Kto wymyśla takie idiotyzmy ? 22.09.08, 16:35
            W zasadzie ja w dużych marketach kupuje wszystko oprócz mięsa/wędlin.
            Mleko, jajka, mąka, ser żółty, jogurty czy ryż są tej samej jakości co w
            przydomowym sklepiku. Zresztą te wszystkie przydomowe sklepiki zaopatrują się w
            lokalnym Makro lub innej dużej hurtowni którą obsługują ci sami producenci.
            Pieczywo jest (o dziwo) o niebo lepsze w markecie niż w piekarni na rogu. Ale to
            subiektywne odczucie.

            Co do kontroli wydatków to chodziło mi raczej o to, że dysponując karta
            kredytową masz swoją gotówkę fizycznie na koncie, do czasu aż postanowisz
            wszystko spłacić w ramach jednego przelewu. Jeśli ktoś nie ma oszczędności a
            nagle potrzebuje gotówki (różne zdarzenia losowe) to nie musisz pożyczać po
            znajomych, sąsiadach, rodzeństwie ponieważ fizycznie masz te pieniądze.
            Oczywiście jak zachwieje Ci się płynność spłat karty i przekroczysz
            nieoprocentowany termin to odsetki lecą jak szalone ale coś za coś.
            Zaś operowanie "wirtualną" kasą na karcie kredytowej lub fizyczną na debetowej
            jest chyba o tyle łatwe, że stan konta można sobie sprawdzić w prawie każdym
            bankomacie (którego i tak się najczęściej używa do wypłaty normalnej kasy) lub
            za pomocą usługi internetowej banku wydającego kartę.

            Co do samego używania karty - do tego też jest potrzebne minimum kultury -
            kiedyś bydło etapowało ilością stówek lub milionów przed denominacją w portfelu,
            teraz ilością kart. Zasady są te same.
            W zasadzie są trzy światowe standardy kart z czego w Polsce używane są przez dwa
            największe banki dwa różne standardy, tak więc problem niekompatyblinych
            czytników już dawno minął. Osoba nieprzygotowana do płacenia może być tak samo
            nie przygotowana do zapłaty gotówką jak i kartą.
            • sokolasty Re: Kto wymyśla takie idiotyzmy ? 22.09.08, 19:42
              "Wyjęcie karty, przejechanie nią przez czytnik i wbicie pinu jest o wiele szybsze
              niż płacenie gotówką, zwłaszcza w przypadku gdy klient próbuje uzbierać kwotę do
              grosza lub też kaiser musi wyszukać różne groszówki, bo oczywiście każdy towar
              kosztuje cośtam,99"

              Mam inne obserwacje. I nie mam na myśli osoby wyciągającej portfel z torebki,
              potem szukanie karty itp. Mam na myśli osobę stojącej z kartą w ręku.
      • ml130676 "Normalna osoba płaci gotówką"? 22.09.08, 13:46
        Czyli cały tzw. Zachód to kretyni, tak? Otóż na całym "zgniłym
        Zachodzie" płaci się kartą, a płatność gotówką często uważana jest
        za coś podejrzanego, powiedz jeszcze, że regulowanie rachunków za
        prąd, gaz, telefon przy pomocy przelewu internetowego to obciach, a
        samo posiadanie konta w banku to snobizm. Przy takim sposobie
        myślenia społeczeństwa to cud, że udało nam się zejść z drzew w toku
        ewolucji.
        • absurdello Re: "Normalna osoba płaci gotówką"? 22.09.08, 18:59
          > Czyli cały tzw. Zachód to kretyni, tak?

          Na to wygląda, bo kto normalny zgadza się na takie zbieranie danych
          o sobie, przez bezosobowe systemy informatyczne, do których nie
          wiadomo kto ma dostęp ?

          U nas masa ludzi walczyła z systemem, który chciał wszystko wiedzieć
          o obywatelu: gdzie spał, gdzie sr..., co jadł i z kim, z kim
          rozmawiał i kiedy, gdzie był w tych a tych godzinach, czy jest w
          domu czy poza domem i co wywalczyła ? Jeszcze skuteczniejszy system
          inwigilowania, katalogowania, podglądania ludzi.

          Za pozorną wygodę, zafundowali sobie 0 (a nawet -1) prywatności,
          cały czas jakiś system analizuje: co kupuje, co je, co ogląda, kiedy
          gdzie jest, gdzie bywa, gdzie nie bywa, jak się ubiera, jakie ma
          preferencje takie czy inne. Pal sześć jeżeli to będzie wykorzystane
          w celach marketingowych (chociaż po co komu informacja wiążąca mnie
          z danym typem płaszcza czy serka topionego) ale co jeżeli będzie
          ktoś chciał wykorzystać te dane do celów przestępczych ? Tłumacz się
          później, że nie jesteś wielbłądem, skoro wszędzie we właściwych
          miejscach zostawiono w komputerach mój ślad chociaż to nie ja byłem.

          Może ktoś napisać, że to mania prześladowcza, ale ja mam dziwne
          odczucia i doświadczenia otrzymywania różnych ofert dotyczących
          spraw, które teoretycznie istniały tylko w papierach w urzędach
          zobowiązanych do poufności danych. Oferty otrzymywałem z całej
          Polski, z miejsc gdzie nigdy nie byłem a nawet nie miałem z tamtymi
          miejscami kontaktu. Po prostu nie wierzę w polskie (inne zresztą
          też) bezpieczeństwo i poufność danych osobowych i finansowych, i
          twierdzę, że im mniej o nas danych w urzędach, bazach danych (a
          płatniczy ruch kartowy, to kopalnia wiedzy o człowieku) tym mniej
          szkody mogą nam wyrządzić ci co się do tych danych przyssą (w
          jakikolwiek sposób). Po prostu chcę mieć prawo do jakiejś intymności
          ot chociażby przez szacunek dla tych co walczyli z systemem
          powszechnej inwigilacji (pomiajając już inne aspekty). A dojdą
          jeszcze kamery, skanery i niedługo dojdzie, że się nie wysikasz
          spokojnie by ci sedes nie doradził zmiany diety na podstawie
          szybkiej analizy moczu (a są już i takie pomysły).


          > Otóż na całym "zgniłym Zachodzie" płaci się kartą, a płatność
          > gotówką często uważana jest za coś podejrzanego,

          Bo im wodę z mózgu zrobiono, że to dla ich dobra, każdy urząd lub
          ten kto się włamie do danej bazy danych ma wiedzieć wszystko o ich
          życiu prywatnym. Właśnie "jak coś podejrzanego", systme ma cię od
          razu za przestępcę nawet jeżeli nim nie jesteś a ja jestem za
          domniemaniem niewinności !!!

          > powiedz jeszcze, że regulowanie rachunków za prąd, gaz, telefon
          > przy pomocy przelewu internetowego to obciach,

          Nie tego nie powiem, bo napewno jest to jakaś wygoda ale z drugiej
          strony jak się czyta o różnych szwindlach ze stronami dostępowymi to
          jakoś nie mam chęci ... mój kolega zauważył kiedyś taką stronę
          swojego banku, zgłosił to i masę czasu stracił jak był ciągany jako
          świadek w sprawie (ot taki bezsens organizacyjny ścigających) nie
          mając z nią nic wspólnego oprócz tego, że zgłosił sprawę.

          > a samo posiadanie konta w banku to snobizm.

          A tego też nie powiem ale nie wszyscy muszą wiedzieć gdzie, kiedy i
          na co wydaję pieniądze z konta.

          > Przy takim sposobie myślenia społeczeństwa to cud, że udało nam
          > się zejść z drzew w toku ewolucji.

          Obawiam się, że wprost przeciwnie, wracamy na drzewo i cieszymy się
          jak ładnie szumi, tyle, że nie wiemy komu i jak dużo na nasz temat
          :((
      • paero123 Re: Kto wymyśla takie idiotyzmy ? 22.09.08, 14:28
        > "Wyrobiony klient wysoko podniósł też poprzeczkę kasjerom. Nie
        > akceptuje on już widoku rozciągniętych koszulek polo. Mało tego,
        > zażyczył sobie krawata i sieć odpowiedziała na jego oczekiwania. "

        To niech już raczej ten na kasie ma czystą porozciąganą koszulke polo 100%
        bawełny i przydziałowy dezodorant niż krawat 100% polyester zawiązany byle jak i
        przepoconą koszulę 50% bawełna ;-)

    • monash przynajmniej siedza, bo w USA kasjerzy stoja 22.09.08, 12:50
      i musza sami zakupiony towar wlozyc do siatek (czasami sa
      zatrudnieni "wkladacze")
      • tornson Re: przynajmniej siedza, bo w USA kasjerzy stoja 22.09.08, 13:45
        monash napisał:

        > i musza sami zakupiony towar wlozyc do siatek (czasami sa
        > zatrudnieni "wkladacze")
        Dlatego w cywilizowanych krajach sieci handlowe z USA nie mają czego szukać, ot
        przykład Wall-Marktu który musiał wycofać się z Niemiec, bo gdy cywilizowane
        prawe przymusiło ich do ludzkiego traktowania kasjerek i dania im godnych
        zarobków, nie byli w stanie wyjść na swoje.
        • a_gurk Re: przynajmniej siedza, bo w USA kasjerzy stoja 22.09.08, 17:06
          Wal-Markt jest b.popularny w UK i znam wielu jego pracowników.
          Chociaż praca jest ciężka, nie słyszałam, żeby wielce narzekali na
          swoje prawa pracownicze czy atmosferę w pracy. Z punkt widzenia mnie
          jako klienta 100 procent wolę ASDA niż TESCO właśnie z powodu
          atmosfery (zresztą sam wygląd sklepu też się liczy). W TESCO
          spotykam wielu zmęczonych, zdenerwowanych i uśmiechajacych się na
          siłę kasjerów, w mojej ASDA jest to rzadkie zjawisko. Ale może
          różnica wynika z podejścia kierownictwa sklepu do personelu. A
          wracajac do ALDI- w mojej miejscowości kasjerzy również rozkładają
          towar na półkach i sprzatają, za to stawkę godzinową mają o połowę
          wyższą niż kasjerzy w ASDA. Wiem, ponieważ niedawno prowadzono
          publiczną rekrutację na to stanowisko w ALDI.
          • tornson W porównaniu do warunków socjalnych 22.09.08, 18:05
            w Niemczech, Francji czy Skandynawii, UK jest jak trzeci świat. Wysoki wskaźnik
            ubóstwa społecznego i niskie płace minimalne sprawiają że tam Wall Markt jakoś
            sobie radzi.
    • dziabenka Z punktu widzenia merchandisera... 22.09.08, 13:04
      pracuje w markecie juz rok jako merchandiser kilku firm wiec jestem
      tam prawie codziennie. wczesniej pracowalam na kasie w innym
      markecie jako worker i wiem, ze nie jest wesolo...na pewno nigdy juz
      nie pojde na kase chocby nie wiem ile placili...bo trzeba miec
      swiadomosc tego,ze kasjerzy jednak zarabiaja wiecej niz pracownicy
      dzialow. ale to co przezywaja w czasie pracy nie da sie z niczym
      porownac! kierownik naszego dzialu poucza np. ze jak klient zaczyna
      na nas krzyczec to nalezy po prostu odwrocic sie i odejsc(bo nie
      musimy tego znosic) i zawolac go - wtedy on ustawia takiego
      delikwenta do pionu. kasjer niestety nie moze tego zrobic. a dzieje
      sie coraz gorzej i ludzie na coraz wiecej sobie pozwalaja.
      slyszalam, ze kiedys u nas kasjerka nie chciala przyjac klientce
      karty bo karta nalezala do jej meza. tamta zrobila awanture,
      przyszla ochrona, jakos tam zalatwili ta sprawe, ze w koncu kobieta
      zaplacila, po czym podeszla od tylu do kasjerki, zlapala ja za szyje
      i powiedziala do niej:"i co teraz s***?" takie przypadki mozna
      mnozyc... bo to ze klient nagle bez powodu mowi do ciebie"na co sie
      gapisz k***?!" to jest na porzadku dziennym. i nie mozesz sie w
      zaden sposob bronic bo pracownik marketu nie moze byc niemily...z
      reszta nawet jak jest sie grzecznym a klientowi sie cos nie spodoba
      to pojdzie i zlozy skarge klamiac ze uzylo sie wobec niego
      obrazliwych slow, bylo sie opryskliwym itd. tylko po to zeby sie
      wyzyc - bo mial zly dzien w pracy, zona mu nie dala, dzieci sie nie
      ucza lub po prostu zeby poczuc sie dowartowsciowanym bo wszyscy
      uwazaja go za frajera...a tu moze sobie przyjsc i poczuc sie panem
      sytuacji chocby przez 5 minut:/ a nam nie pozostaje nic innego jak
      smiac sie z tych biednych (bo nieszczesliwych) ludzi, ktorzy znizaja
      sie do takiego poziomu...
      taka praca jest swietnym studium zachowan ludzkich i mysle ze
      socjolodzy byliby nia zachwyceni! to tu wychodza wszystkie najgorsze
      instynkty ludzkie - wystarczy chociazby popatrzec na moment
      wystawiania przecen na miesie... ludzie maja juz dokladnie obcykane
      o ktorej godzinie mniej wiecej sa one wystawiane i czekaja w tym
      miejscu juz pol godziny wczesniej. gdy pracownik wyjezdza wozkiem z
      nimi to rzucaja sie jak hieny na padline i pracownik nie ma szans
      wydostac sie z tego tlumu w ciagu najblizszych 5 minut. i to nie
      jest tak ze po prostu ludzie stoja i ogladaja co by im sie przydalo.
      lapia co im w rece wpadnie - jak najwiecej, wyrywaja sobie je
      nawzajem a potem stoja i sie wymieniaja:D jak jestem swiadkiem
      takich sytuacji to jest mio strasznie wstyd za nich - to jest ta
      nasza cudowna cywilizacja!!! ja rozumiem, ze wszystko drozeje i nie
      wystarcza ludziom pieniedzy, ale bez przesady - nie trzeba sie od
      razu zachowywac jak jakies zwierze!!!
      dramat...
    • jbed Z punktu widzenia klienta 22.09.08, 13:19
      A nie uważacie, że kolejki przy kasach supermarketów wynikają m.in.
      z tego, że jest ich ciągle zbyt mało, albo sa nierównomiernie
      rozmieszczone? Kolejki takie są nawet jeżeli jest czynna wiekszość
      kas. Co się dzieje przed świętami lub długim wekendem wiedzą chyba
      wszyscy. Jakie kolejki są w piątkowe popołudnia i w soboty - też
      chyba zauważyliście. A tu dzielni politycy kombinują jak ograniczyć
      ilość nowych supermarketów... na zakupach nigdy nie byli czy co?
      • polld74 Kolejki do kas to wyłącznie wina szefostwa i tyle! 21.04.09, 06:12
        Owszem szefostwo jest usprawiedliwione jeśli kupujących jest tylu, że mimo czynnych wszystkich kas tworzą się kolejki, to nawet nieźle świadczy o markecie, chyba że nie ma w pobliżu żadnej konkurencji. Natomiast sytuacja jak w Tesco na Stalowej w W-wie gdzie sklep pusty i czynna może co 10-ta kasa, a do każdego ogon po 10 osób to jest oszczędzanie przez szefostwo na etatach. Wtedy zawsze robię dym, ale w sposób aby kasjerzy nie odebrali tego do siebie, a szefowie jeśli się napatoczą pokazują mi od razu naklejkę przy każdej kasie "ZATRUDNIMY PRACOWNIKA", że niby widzą problem i chcą go rozwiązać tylko chętnych do pracy nie ma. O i wtedy mogą mnie rozwścieczyć i dostać już od chui i złodziei. Bo za 900 PLN nikt na darmozjada tyrać nie chce, a nawet jakby chciał to mu się na dojazdy nie wróci.

        Sama obsługa jest w porządku, jeśli jakiś towar nie ma kodu to odkładam go od razu, natomiast w marketach są jeszcze BOK gdzie po dokonanym zakupie idziesz np. po gwarancję i tam to ci dopiero pokażą gdzie raki zimują, tam sobie poczekasz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka