Dodaj do ulubionych

Jak przestać być katolikiem

29.09.08, 07:18
Pracownicy szkodza firmie? Niemozliwe...
Obserwuj wątek
    • dybko2 Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 07:19
      Czyli po staremu.Raz zdobyte, to nasze na wieki.Chrystus
      powiedział ,naszymi ustami.Salki wynajęte na działalność
      gospodarczą i etatay dobrze płatne.Jest gicio !!!!!A masy niech
      biją brawo ,płacą i będą szczęśliwe.
      • remik.bz Chyba dobrze,że są jasno określone zasady 29.09.08, 08:33
        dybko2 napisał:
        Jest gicio !!!!!A masy niech
        > biją brawo ,płacą i będą szczęśliwe.

        Twój post jest pozbawiony logiki.
        Przecież , jeśli "masy" dajmy na to nie chca płacić - to niech
        wiedzą jak się wycofać.
        Co Twoim zdaniem jest złego w takiej instrukcji ?

        PS jesli chcesz się wycofać np z pracy (zwalniasz się) to tez musisz
        przestrzegać pewnych reguł. To tez jest godne drwiny ?
        • gshegosh81 Re: Chyba dobrze,że są jasno określone zasady 29.09.08, 08:42
          > PS jesli chcesz się wycofać np z pracy (zwalniasz się) to tez musisz
          > przestrzegać pewnych reguł. To tez jest godne drwiny ?

          Tak, bo do pracy nikt Cię nie zapisuje bez pytania tuż po urodzeniu ;)
          • miryw Re: Chyba dobrze,że są jasno określone zasady 29.09.08, 08:45
            Ale o to to już miej pretensje do swoich rodzicieli...
            • baby1 A jak ktoś przestanie przychodzić do 29.09.08, 08:59
              pracy, to go pracodawca nadal będzie zatrudniał? To jakieś
              niewolnictwo.
              • remik.bz Re: A jak ktoś przestanie przychodzić do 29.09.08, 09:07
                baby1 napisała:

                > pracy, to go pracodawca nadal będzie zatrudniał? To jakieś
                > niewolnictwo.

                Oczywiście ,że nie , dobrze o tym wiesz.
                Tylko taki "porzucający pracę" poniesie tego konsekwencje (podłe
                świadectwo pracy, zwrot kosztów szkoleń np).
                Może zamiast porzucać pracę lepiej odejść w sposób cywilizowany np
                za porozumieniem stron.
                KK włąsnie proponuje coś w rodzaju takiego "porozumienia". To źle?
                • maruda.r Re: A jak ktoś przestanie przychodzić do 29.09.08, 09:39
                  remik.bz napisał:

                  > Tylko taki "porzucający pracę" poniesie tego konsekwencje (podłe
                  > świadectwo pracy, zwrot kosztów szkoleń np).
                  > Może zamiast porzucać pracę lepiej odejść w sposób cywilizowany np
                  > za porozumieniem stron.
                  > KK włąsnie proponuje coś w rodzaju takiego "porozumienia". To źle?

                  ************************************

                  Oczywiście, że źle. KK usiłuje występować w roli notariusza w umowie między
                  człowiekiem, a Bogiem. Umowa miedzy człowiekiem, a Bogiem jest autonomiczną
                  decyzją człowieka. KK swoimi papierami niczego tu nie zmienia.

                  • burlasino Sterem, żeglarzem, okrętem ... i morzem! 29.09.08, 12:24
                    Niemal wszystkie kościoły i religie uzurpują sobie w jakimś stopniu
                    prawo pośredniczenia pomiędzy przedmiotem kultu, a człowiekiem.
                    Przy czym w Kościele Katolickim jest to posunięte bardzo daleko, a
                    sam kościół wyemancypował się tak dalece, że jest organizacją
                    całkowicie niezależną od swojej bazy społecznej. Jeśli do jakiejś
                    organizacji pasuje świetne rosyjskie określenie "samodzierżawje",
                    to właśnie do Kościoła Katolickiego, który sam sobie "sterem,
                    żeglarzem i okrętem". A na dodatek jeszcze rządzi "morzem", po
                    którym żegluje.
                    • poszeklu A teraz, etap 2, jak zapisac sie gminy zydowskiej 29.09.08, 14:53
                      burlasino napisała:
                      > Niemal wszystkie kościoły i religie uzurpują sobie w jakimś
                      > stopniu prawo pośredniczenia pomiędzy przedmiotem kultu, a
                      > człowiekiem.
                      >
                      Oczywiście, że źle. Faryzeusze i rabini usiłuja występować
                      w roli notariusza w umowie między człowiekiem, a Bogiem.
                      Umowa miedzy człowiekiem, a Bogiem jest autonomiczną decyzją
                      człowieka. Faryzeusze swoimi papierowymi zwojami niczego tu
                      nie zmienia.

                      Pozostaje wiara w Tuska, nieomylnego proroka, czyniacego
                      cuda na oczach calego narodu.
                      • mis22 Indoktrynacja niezbędna aby istniał kościół 29.09.08, 15:45
                        poszeklu napisał:
                        > Faryzeusze i rabini usiłuja występować w roli notariusza w umowie
                        > między człowiekiem, a Bogiem.

                        O jakiej umowie mówisz? Aby była umowa to muszą być dwie strony. Tutaj jest
                        jedna - człowiek. Widziałem wiele podpisów ludzi na różnych umowach ale nie
                        widziałem ani nie słyszałem aby Bóg się podpisał. Jest natomiast wiele ludzi
                        twierdzących, że mają kontakt z Bogiem. Dzięki temu mogą istnieć religie.

                        Biskupi mają subiektywną rację domagając się religii w szkołach. Powinni zażądać
                        aby Sejm wprowadził nakaz aby każda kołyska i wózek dla dziecka w Polsce miały
                        obrazek Boga. Wcześniej dziecku wbije się do głowy, że Bóg zawsze na niego
                        patrzy to będzie mniej wypisywania się z kościoła katolickiego.

                        W konserwatywnych krajach arabskich prawo nakazuje ścinać głowy ludziom
                        odchodzącym od jedynie prawdziwej religii - dzięki temu nikt nie odchodzi tam od
                        islamu.
                        • maruda.r Re: Indoktrynacja niezbędna aby istniał kościół 29.09.08, 16:11
                          mis22 napisał:

                          > O jakiej umowie mówisz?

                          ***************************************

                          "poszeklu', jak nick wskazuje, jest zatwardziałym antysemitą. Więc dokładnie
                          taka sama umowa, w której pośredniczy rabin, jest zła, a ta, w której
                          pośredniczy katolicki ksiądz - jest dobra.

                          To nowa wersja relatywizmu moralnego Kalego w moherowym berecie.

                          • poszeklu Znow marksisci chca walczyc z religia 29.09.08, 16:38
                            Maruda odbytnica GW chce stworzyc fakty prasowe.

                            mis22 napisał:
                            > O jakiej umowie mówisz? Aby była umowa to muszą być dwie strony.
                            > Tutaj jest jedna - człowiek. Widziałem wiele podpisów ludzi
                            > ale nie widziałem ani nie słyszałem aby Bóg się podpisał.

                            Jesli ktos potrzebuje podpisu Pana Boga, to tylko niewierzacy.
                            Czy warto aby takiemu pokazywac co stworzyl Bog swoja reka,
                            jesli to neguje?
                            To jakby mowic do muchy: - rozejrzyj sie jaki ten swiat piekny.
                            Ona ma w glowie tylko jedno, gwno.
                            • poszeklu !!!!!Prawdu skazal towariszcz Lenin!!!! 29.09.08, 16:46

                              mis22 napisał:
                              > O jakiej umowie mówisz? Aby była umowa to muszą być dwie strony.
                              > Tutaj jest jedna - człowiek. Widziałem wiele podpisów ludzi
                              > ale nie widziałem ani nie słyszałem aby Bóg się podpisał.
                              >
                              Ruski - sowiecki kosmonauta tez nie widzial, choc byl w
                              kosmosie!!!!! Uuuooouuu!!!!!!!

                              Jesli ktos potrzebuje podpisu Pana Boga, to tylko niewierzacy.

                              NO, GDYBY JESZCZE W MORDE CZIELOWIEKU DAL, TO BY UWIERZYL!!!!

                              Czy warto aby takiemu pokazywac co stworzyl Bog swoja reka,
                              jesli to neguje?
                              To jakby mowic do muchy: - rozejrzyj sie jaki ten swiat piekny.
                              Ona ma w glowie tylko jedno, gwno.
                              Byl Ruski w kosmosie i nie widzial!
                              ZNACZYT SIE ZE GO TAM NIE MA! PRAWDU SKAZAL TOWARISZCZ LENIN!
                              • azx Po cholerę ktoś, kto ma to w nosie miałby robić sz 29.09.08, 22:15
                                opki i czas tracić?
                              • 4g63 Re: !!!!!Prawdu skazal towariszcz Lenin!!!! 01.10.08, 13:30
                                ja jestem bogiem, mogę sie podpisać pod waszymi umowami jeśli tylko chcecie, a ten kto we mnie nie wierzy to spier na drzewo
                                • remik.bz Czyżby statystyczny "ateista" ? 02.10.08, 08:53
                                  4g63 napisał:

                                  > ja jestem bogiem, mogę sie podpisać pod waszymi umowami jeśli
                                  tylko chcecie, a
                                  > ten kto we mnie nie wierzy to spier na drzewo

                                  No proszę!
                                  Ot przykład "ateistycznej kultury osobistej"
                                  Chyba ,ze prawdziwy ("ideowy" , godzien szacunku) ateista nazwie to
                                  inaczej , bo ja nie śmiem.
                                  • 4g63 Re: Czyżby statystyczny "ateista" ? 02.10.08, 11:55
                                    masz jakiś problem marna ziemska istoto? chcesz już do piekła ty wypierdzie?
                                    • 4g63 Re: Czyżby statystyczny "ateista" ? 02.10.08, 14:19
                                      remik, tylko nie obrażaj się, tak sobie z ciebie kpię bo jestem bogiem, a ty nie możesz w to nie wierzyć, bo nie masz dowodu na to że nie jestem - musisz wierzyc, twoja wiara musi być silna, zostaniesz za to nagrodzony życiem wiecznym (chociaż osobiście uważam że to kara - bo śmierć jest naturalną rzeczą i bardzo dobrą)


                                      pozdrawiam!
                              • guru133 Poszczeklu, żadni marksiści. Już dawno mądrzy 02.10.08, 12:15
                                ludzie wskazywali na destrukcyjną rolę religii. Służę przykładami wypowiedzi:
                                Religia to opium dla ludzi. Baron Paul Holbach 1723-1789 (jak widzisz nie Marks
                                ani Lenin:))
                                Spowiedź to opium dla sumień. Immanuel Kant 1724-1804 (jak widzisz
                                duchowny)
                                Religia to duchowe opium. Heinrich Heine 1797-1856 (jak widzisz światowej sławy
                                filozof).
                            • burlasino Re: Znow marksisci chca walczyc z religia 30.09.08, 02:40
                              poszeklu napisał:
                              > Jesli ktos potrzebuje podpisu Pana Boga, to tylko niewierzacy.
                              > Czy warto aby takiemu pokazywac co stworzyl Bog swoja reka,
                              > jesli to neguje?

                              Rozbawiłeś mnie, poszeklu i przypomniałeś słynny cytat z
                              autorki "Trędowatej" - Heleny Mniszkównej: "A ręka jego była zimna
                              i śliska jak ręka wężą".
                              Spójrz na ten świat i podziwiaj cuda stworzone ręką krasnoludków.
                              Czy potrzebujesz podpisu krasnali pod ich dziełem, bo ja nie.
                              • remik.bz Re: Znow marksisci chca walczyc z religia 30.09.08, 09:53
                                burlasino napisała:

                                > poszeklu napisał:
                                > > Jesli ktos potrzebuje podpisu Pana Boga, to tylko niewierzacy.
                                > > Czy warto aby takiemu pokazywac co stworzyl Bog swoja reka,
                                > > jesli to neguje?
                                >
                                > Rozbawiłeś mnie, poszeklu i przypomniałeś słynny cytat z
                                > autorki "Trędowatej" - Heleny Mniszkównej: "A ręka jego była zimna
                                > i śliska jak ręka wężą".
                                > Spójrz na ten świat i podziwiaj cuda stworzone ręką krasnoludków.
                                > Czy potrzebujesz podpisu krasnali pod ich dziełem, bo ja nie.

                                Poszeklu tylko zauważył ,że nie powinno się racjonalistycznego
                                sposobu myslenia stosować do spraw wiary (cytat z kosmonautami).
                                Wiara z definicji polega na tym ,że wierzącemu nie potrzeba dowodów.
                                I dlatego dyskusja przedstawicieli dwóch róznych spiatopoglądów
                                jest taka trudna.
                                Trudno wejść w skórę przeciwnika.
                                Materialiście trudno zrozumieć ,że coś mozna przyjąć "na wiarę", bez
                                dowodów a idealista nie zawsze rozumie tę konieczność udowodnienia
                                wszystkiego.
                                Dlatego moim zdaniem trzeba po prostu akceptowac odmienne poglądy i
                                nie drwić ani z tych , którzy "na wszystko muszą miec dowód", ani z
                                tych , którzy "wierzą".
                                • 4g63 Re: Znow marksisci chca walczyc z religia 01.10.08, 13:31
                                  czy ci wierzący, mogą z łaski swojej uwierzyć że mi każdy powinien dawać co tydzień 100zł? skoro tak wierzą i mają taki sposób rozumowania to niech w to uwierzą, mam podać numer konta??
                                  • remik.bz Re: Znow marksisci chca walczyc z religia 02.10.08, 08:49
                                    4g63 napisał:

                                    > czy ci wierzący, mogą z łaski swojej uwierzyć że mi każdy powinien
                                    dawać co tyd
                                    > zień 100zł? skoro tak wierzą i mają taki sposób rozumowania to
                                    niech w to uwier
                                    > zą, mam podać numer konta??

                                    A może ci wierzącymają prawo wyboru "w co wierzyć" ?
                                    Moim zdaniem maja.
                                    Ja jakko wierzący niestety muszę Cię zmartwić.
                                    Sorry
                                    Nie uwierzę (korzystając z prawa wyboru) ,że powinienem Ci co
                                    tydzień dawać 100 zł . I wolno mi w to "nie wierzyć" .

                                    Radzę Ci , abyś na te 100 zł po prostu zapracował.
                                    A nr konta nie podawaj , bo jak wiesz "natura ludzka ułomna jest" i
                                    jeszcze ktoś by to wykorzystał do innych celów.
                                    Nie wszyscy , również katolicy przestrzegają Dekalogu.
                                    • 4g63 Re: Znow marksisci chca walczyc z religia 02.10.08, 11:54
                                      ty głupi idiota, wierzysz sobie w co chesz? to dlaczego wierzysz w to co mówią czarni, to Ci akurat pasuje i rzucanie im na tacę też? myślałem że w wierze chodzi o wiarę, a tu masz, możesz sobie wierzyć w co chcesez, to jak to w końcu z wami jest??


                                      > Ja jakko wierzący niestety muszę Cię zmartwić.

                                      śmieszny jesteś! ja ciężko pracuje na życie, a cała sfora czarnych kiecek nie, i komu ty tu dajesz rady jełopo? mój sarkazm widze Cię przerósł, i sam wskazałeś na to co zrobili z tobą transwestyci, zrobili z ciebie swojego niewolnika.

                                      > jeszcze ktoś by to wykorzystał do innych celów.

                                      do jakich celów? może ty wykorzystujesz bo mi nic nie przychodzi do głowy!


                                      > Nie wszyscy , również katolicy przestrzegają Dekalogu.

                                      tak wiem, palicie na stosie tych co wam nie pasują - jest na to jedno przykazanie


                                      > Sorry
                                      > Nie uwierzę (korzystając z prawa wyboru) ,że powinienem Ci co
                                      > tydzień dawać 100 zł . I wolno mi w to "nie wierzyć" .

                                      powtórzę, katolik nie ma prawa wyboru, ty maszz w to wierzyć bo tak jest, bo jest bóg i on tak chce, ty nic nie masz do gadania
                              • zigzaur Re: Znow marksisci chca walczyc z religia 30.09.08, 11:15
                                Węże są w dotyku suche i szorstkie. Mniszkównej pomyliło się z płazami, których
                                ciało istotnie jest pokryte śluzem. Skóra gadów ma strukturę łusek.
                                • remik.bz Re: Znow marksisci chca walczyc z religia 30.09.08, 12:12
                                  zigzaur napisał:

                                  > Węże są w dotyku suche i szorstkie. Mniszkównej pomyliło się z
                                  płazami, których
                                  > ciało istotnie jest pokryte śluzem. Skóra gadów ma strukturę łusek.

                                  Słyszałem równiez opinie ,że to po prostu metafora.
                                  Ale nie podejrzewam Mniszkówny o taką finezje.
                                  Obstawiam pomyłkę.
                                  • burlasino Re: Znow marksisci chca walczyc z religia 30.09.08, 22:03
                                    Chyba obaj z zigzaurem żartujecie sobie.
                                    Chodzi przecież o to, że "ręka węża" jest taką samą bzdurą
                                    jak "ręka Boga". Wąż wszakże nie ma rąk.
                                    Co prawda "ręka Boga" jest metaforą, ale nietrafną, bo całkowicie
                                    sprzeczną z realną rzeczywistością. Według wierzeń idalistów Bóg
                                    jest bytem niematerialnym, a więc aby być w zgodzie z wiarą, a
                                    jednocześnie nie popadać w drastyczną sprzeczność z rzeczywistością
                                    można mówić najwyżej o "woli Boga" czy też - w formie
                                    przymiotnikowej - "woli boskiej". "Ręka Boga" to matafora
                                    wprowadzająca zamieszanie pojęciowe.
                                    • remik.bz niewidzialna ręka wolnego rynku 01.10.08, 09:56
                                      Metafora (gr. μεταφορά), inaczej przenośnia – językowy środek
                                      stylistyczny, w którym obce znaczeniowo wyrazy są ze sobą składniowo
                                      zestawione, tworząc związek frazeologiczny o innym znaczeniu niż
                                      dosłowny sens wyrazów

                                      burlasino napisała:

                                      > Chyba obaj z zigzaurem żartujecie sobie.
                                      > Chodzi przecież o to, że "ręka węża" jest taką samą bzdurą
                                      > jak "ręka Boga". Wąż wszakże nie ma rąk.

                                      Właśnie na tym polega przenośnia , metafora ,ze dosłownie jest to
                                      bez sensu, ale i tak wszyscy wiedzą "o co chodzi"
                                      Np "i właśnie wtedy zadziałała niewidzialna reka wolnego rynku"
                                      A wolny rynek nie ma rąk , tak jaki wąż, niemniej wiemy o co chodzi.
                                      • burlasino Re: niewidzialna ręka wolnego rynku 01.10.08, 21:50
                                        Wiem co to jest metafora, ale metafory mogą być dobr lub złe,
                                        trafne i nietrafne. W dalszej części swojego listu, którą wyciąłeś,
                                        napisałem dlaczego ta metafora jest nietrafna.
                                        • mis22 Re: niewidzialna ręka wolnego rynku 02.10.08, 05:35
                                          remik.bz napisał:
                                          > Poszeklu tylko zauważył ,że nie powinno się racjonalistycznego
                                          > sposobu myslenia stosować do spraw wiary (cytat z kosmonautami).
                                          > Wiara z definicji polega na tym ,że wierzącemu nie potrzeba dowodów.

                                          Zgadzam się z Tobą, że wierzący nie potrzebują dowodów. Aczkolwiek św. Tomasz z
                                          Akwinu napisał takie dowody i są one nauczane w seminariach. Nie zauważyłem aby
                                          poszeklu pisał takie intelektualne zdania jak Ty. On wyzywa ludzi innych
                                          poglądów od odbytnic itp. Jest on przykładem tego co dalej implikujesz, że
                                          dogmatyczni katolicy nie mogą dyskutować z ludźmi innej wiary lub niewierzącymi.
                                          Dobrze, że już nie palą heretyków na stosie.

                                          burlasino napisała:
                                          > Według wierzeń idalistów Bóg jest bytem niematerialnym ...
                                          > "Ręka Boga" to matafora

                                          Hindusi wierzą w wielorękich bogów. Pójdź do kościoła katolickiego. Zobaczysz
                                          tam obraz Boga Ojca - starszego pana z brodą i dwoma rękami. Syn Boży ma również
                                          dwie ręce i dwie nogi tak samo jak każdy człowiek. W Starym Testamencie możesz
                                          przeczytać, że Pan Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo. Z tego
                                          zdania wynika, że człowiek i Bóg chrześcijański są do siebie podobni.

                                          Jedynie muzułmanie nie malują ani nie rzeźbią wizerunków swego Boga wierząc, ze
                                          to byłby grzech. Ale polskie statystyki mówią, że w Polsce mieszka 95%
                                          katolików. A Bogowie katoliccy mają ręce i nogi.
                                          • remik.bz definicja "dogmatycznego katolika" 02.10.08, 08:37
                                            mis22 napisał:
                                            Jest on przykładem tego co dalej implikujesz, że
                                            > dogmatyczni katolicy nie mogą dyskutować z ludźmi innej wiary lub
                                            niewierzącymi

                                            To juz nadinterpretacja.
                                            Oczywiście ,że "mogą dyskutować" ,nie raz i nie dwa dyskutowali.
                                            Na wszelki wypadek oswiadczam ,ze dla mnie "dogmatyczny katolik " to
                                            Karol Wojtyła , Józef Tischner czy Jerzy Popiełuszko a nie Ojciec
                                            Dyrektor.
                                            • mis22 Cel dyskusji między dogmatycznymi wyznawcami 02.10.08, 09:21
                                              remik.bz napisał:
                                              > To juz nadinterpretacja.
                                              > Oczywiście ,że "mogą dyskutować" ,nie raz i nie dwa dyskutowali.
                                              > Na wszelki wypadek oswiadczam ,ze dla mnie "dogmatyczny katolik"
                                              > to Karol Wojtyła...a nie Ojciec Dyrektor.

                                              To zależy od celu dyskusji. Tutaj chodziło o istnienie boga. Zgodziłem się więc
                                              z remik.bz, który napisał, że trzeba po prostu akceptowac odmienne poglądy i nie
                                              drwić ani z tych , którzy "na wszystko muszą miec dowód", ani z tych , którzy
                                              "wierzą". Ludzie typu poszeklu czy Ojciec Dyrektor obrzucą tylko obelgami osobę
                                              o odmiennym światopoglądzie bez przedstawiania racjonalnych argumentów na
                                              poparcie swoich poglądów.

                                              "Dogmatyczny" oznacza wierzący w nienaruszalne prawdy zdefiniowane przez jego
                                              dogmaty. Można rozmawiać z osobą dogmatyczną ale tylko na tematy nie objęte
                                              przez jego dogmaty. Dyskusja na temat dogmatów będzie prowadzić jedynie do
                                              wzrostu negatywnych emocji. A jeśli trafimy na człowieka o niskiej kulturze to
                                              na wyzwiska i ewentualnie przemoc. W Średniowieczu spalono na stosach około 500
                                              tys czarownic i heretyków. Tak kończyło się życie ludzi mających odmienne poglądy.
                                              • remik.bz Re: Cel dyskusji między dogmatycznymi wyznawcami 02.10.08, 11:04
                                                mis22 napisał:
                                                Dogmatyczny" oznacza wierzący w nienaruszalne prawdy zdefiniowane
                                                przez jego
                                                > dogmaty. Można rozmawiać z osobą dogmatyczną ale tylko na tematy
                                                nie objęte
                                                > przez jego dogmaty. Dyskusja na temat dogmatów będzie prowadzić
                                                jedynie do
                                                > wzrostu negatywnych emocji.

                                                Niekoniecznie. Czasami sam fakt dyskusji (spokojnej , bez
                                                negatywnych emocji) jest ważny.
                                                Taki fakt uczy tolerancji.
                                                Pokazuje "światu" ,ze mozna mieć całkowicie odmienne poglądy i
                                                razem "iść na piwo".

                                                W Średniowieczu spalono na stosach około 500
                                                > tys czarownic i heretyków. Tak kończyło się życie ludzi mających
                                                odmienne poglą
                                                > dy.

                                                No cóż , ja mógłbym tylko uzupełnic ,ze w epoce Oświecenia w Wandei
                                                przeciwnicy KK wymordowali ok 120 tys chłopów wandejskich , bo nie
                                                pasowali do oficjalnego wizerunku "oświeconych czcicieli rozumu".
                                                • 4g63 Re: Cel dyskusji między dogmatycznymi wyznawcami 02.10.08, 12:15
                                                  katolicy mają ręce splamione krwią niewinnych ludzi w imię boga...
                                                  na was spoczywa odpowiedzialność za wszystkie cierpienia których potrzebował wasz bóg - religia katolikcka to największe zło tego świata a dyskusja szczegółowa o istnieniu boga jest śmieszna, jak małe dzieci wierzące w bajki i krasnoludki, przekomarzające sie że widziały na własne oczy... śmiesznie taki dyskusje wyglądają, jak np na tym forum..
                                                  • mis22 Biblijna odpowiedzialność za grzechy ojców i dziad 02.10.08, 13:50
                                                    4g63 napisał:
                                                    > katolicy mają ręce splamione krwią niewinnych ludzi w imię boga...
                                                    > na was spoczywa odpowiedzialność za wszystkie cierpienia których
                                                    > potrzebował wasz bóg

                                                    Uważam, że człowiek powinien ponosić odpowiedzialność za swoje i tylko swoje
                                                    winy. W biblii jest wprawdzie napisane, że odpowiedzialność za grzechy ojców
                                                    obciązy dzieci i wnuki. Ale jest tam również napisane, że prostytutki należy
                                                    kamienować itp. Jest to książka która powstała około 2 tys lat temu i
                                                    reprezentuje moralność tamtych czasów.
                                                  • remik.bz Re: Biblijna odpowiedzialność za grzechy ojców i 02.10.08, 13:55
                                                    mis22 napisał:

                                                    >
                                                    > Uważam, że człowiek powinien ponosić odpowiedzialność za swoje i
                                                    tylko swoje
                                                    > winy. W biblii jest wprawdzie napisane, że odpowiedzialność za
                                                    grzechy ojców
                                                    > obciązy dzieci i wnuki. Ale jest tam również napisane, że
                                                    prostytutki należy
                                                    > kamienować itp. Jest to książka która powstała około 2 tys lat
                                                    temu i
                                                    > reprezentuje moralność tamtych czasów.

                                                    No mamy jeszcze interpretacje z tamtych czasów.
                                                    I to interpretacje ważne i aktualne do dzisiaj.
                                                    Ot chociazby w sprawie prostytutek słynne "kto jest bez grzechu
                                                    niech pierwszy rzuci kamieniem"
                                                  • 4g63 Re: Biblijna odpowiedzialność za grzechy ojców i 02.10.08, 14:14
                                                    hehe :) jak tylko usłyszę ten tekst "kto jest bez grzechu ... " to nabiorę kamieni i jak zacznę rzucać to się ktoś zdziwi, jestem uczciwym człowiekiem żyjącym zgodnie z naturą i nie mam żadnych ale to żadnych grzechów, tymbardziej że nie jestem w ogóle katolikiem :)

                                                  • 4g63 Re: Biblijna odpowiedzialność za grzechy ojców i 02.10.08, 14:16
                                                    > Uważam, że człowiek powinien ponosić odpowiedzialność za swoje i tylko swoje
                                                    > winy. W biblii jest wprawdzie napisane, że odpowiedzialność za grzechy ojców

                                                    winą katolika jest sponsorowanie i uzasadnianie racji bytu całej religii katolickiej, każdy katolik jest członkiem tej mafii, i w jakikolwiek sposób, chociażby najmniejszy - wspiera tą organizację, to również musi odpowiadać za jej czyny!
                            • koloratura1 Re: Znow marksisci chca walczyc z religia 30.09.08, 13:48
                              poszeklu napisał:

                              > > Jesli ktos potrzebuje podpisu Pana Boga, to tylko niewierzacy.
                              > Czy warto aby takiemu pokazywac co stworzyl Bog swoja reka,
                              > jesli to neguje?

                              To, że stworzył takiego poszeklu, fatalnie o nim świadczy...

                        • zigzaur Re: Indoktrynacja niezbędna aby istniał kościół 30.09.08, 11:13
                          Gdy zawierasz ubezpieczenie, np. samochodowe OC, to z reguły spotykasz się nie z
                          członkiem zarządu towarzystwa ubezpieczeniowego a z agentem, nawet nie będącym
                          pracownikiem tylko odrębnym podmiotem gospodarczym.


                          Zwierzenia biskupa:
                          "Ojciec chciał, abym robił karierę w ubezpieczeniach. Matka widziała mnie raczej
                          jako aktora. Na szczęście udało się znaleźć rozwiązanie kompromisowe."
                          • burlasino Re: Indoktrynacja niezbędna aby istniał kościół 30.09.08, 22:06
                            zigzaur napisał:
                            > Gdy zawierasz ubezpieczenie, np. samochodowe OC, to z reguły
                            > spotykasz się nie z członkiem zarządu towarzystwa
                            > ubezpieczeniowego a z agentem, nawet nie będącym pracownikiem
                            > tylko odrębnym podmiotem gospodarczym.

                            Ale ten agent ma bezwzględnie pałnomocnictwo od zarządu towarzystwa
                            do wystepowania w jego imieniu. A jakie upoważnienie ma ksiądz czy
                            nawet papież?
                      • koloratura1 Re: A teraz, etap 2, jak zapisac sie gminy zydow 30.09.08, 13:42
                        poszeklu napisał:

                        > burlasino napisała:
                        > > Niemal wszystkie kościoły i religie uzurpują sobie w jakimś
                        > > stopniu prawo pośredniczenia pomiędzy przedmiotem kultu, a
                        > > człowiekiem.
                        > >
                        > Oczywiście, że źle. Faryzeusze i rabini usiłuja występować
                        > w roli notariusza w umowie między człowiekiem, a Bogiem.
                        > Umowa miedzy człowiekiem, a Bogiem jest autonomiczną decyzją
                        > człowieka. Faryzeusze swoimi papierowymi zwojami niczego tu
                        > nie zmienia.

                        Święte słowa, poszeklu, święte słowa...

                        Ale, widzisz, ja nie mam i nigdy nie miałam zamiaru zapisywać się
                        ani do KK, ani do jakiejkolwiek gminy.

                        > Pozostaje wiara w Tuska, nieomylnego proroka, czyniacego
                        > cuda na oczach calego narodu.

                        Wyobraź sobie, że Tusk jest dla mnie prezydentem mojego kraju,
                        wybranym (również przeze mnie) w wolnych wyborach i nikim więcej. W
                        żadnych "proroków" nie wierzę. Programowo.

                        • koloratura1 Przepraszam za przejęzyczenie... 30.09.08, 13:56
                          ...miejmy nadzieję, że prorocze...

                          koloratura1 napisała:

                          > > Wyobraź sobie, że Tusk jest dla mnie prezydentem mojego kraju,
                          > wybranym (również przeze mnie) w wolnych wyborach i nikim więcej.

                          Tusk, póki co, jest, oczywiście, premierem.
                          • burlasino Re: Przepraszam za przejęzyczenie... 30.09.08, 22:10
                            koloratura1 napisała:
                            > Tusk, póki co, jest, oczywiście, premierem.

                            No i wystarczy, "kolorko", wystarczy ...
                            Tusk to taki sam szmondak jak pisiory, starszy grupy geszefciarzy i
                            kombinatorów. Najwyżej cokolwiek mniej karykaturalny niż kaczory.
                      • guru133 Poszczeklu oczywiście nie mógł sobie darować żeby 02.10.08, 12:08
                        do teologicznej dyskusji nie włączyć rytualnego obszczekania Tuska. No cóż
                        szczekaczko, twoja choroba jest jak widac nieuleczalna:)
            • wroclawjacek Re: Chyba dobrze,że są jasno określone zasady 29.09.08, 09:03
              miryw napisał:

              > Ale o to to już miej pretensje do swoich rodzicieli...
              Ależ on ma pretensje głownie do swoich rodzicieli.
              Głownie za to ze go na świat wydali.
              Cóż zawsze znajda się tacy którym wszystko nie pasi.
              Zapisują na siłę źle . Pozwalają się wypisać też źle
              Popluć na kościół zawsze można z pomocą pana "Michnika".

              • pos3gacz Re: Chyba dobrze,że są jasno określone zasady 29.09.08, 10:14
                >>>Zapisują na siłę źle . Pozwalają się wypisać też źle<<<
                -----------------------------
                Z Twoją logiką jest coś nie tak.
                Ciąg zdarzeń mówi =-= gdyby nie zapisali Ciebie bez Twojej
                wiedzy[świadomości], to teraz nie musiałbyś się wypisywać.
                Według Ciebie, to biskupów, też można by zapisać do PZPR-u bez ich
                wiedzy i zgody, a oni teraz mieliby obowiązek wypisywać się.
                Ale zaraz podniesiesz problem z tym, że oni niczego nie podpisywali,
                a kogo to obchodzi, ale byli zapisani.To tak samo jest z tzw.chrztem,
                też nie podpisywałeś, a masz kłopoty.
                Pewnie zamieniłeś się na łby z pewną częścią ciała.
            • stoova Re: Chyba dobrze,że są jasno określone zasady 29.09.08, 09:31
              Skąd wiesz, że nie ma? I dlaczego ma mieć pretensje tylko do rodzicieli, jak
              może mieć i do kościoła, który z automatu chrzci ludzi w wieku niepozwalającym
              na sprzeciw?
            • burlasino Re: Chyba dobrze,że są jasno określone zasady 29.09.08, 12:17
              miryw napisał:

              > Ale o to to już miej pretensje do swoich rodzicieli...

              Pretensje pretensjami, a tworzenie procedur, które stanowią
              narzucanie człowiekowi cudzej woli to druga sprawa.
              Chrzest katolicki jest właśnie taką procedurą, która narzuca
              człowiekowi cudzą wolę, a w dodatku formalizuje ten stan. Stąd też
              konieczność formalnego rozwiązywania "stosunku" przynalezności w KK.
              A przecież można by sobie bez trudu wyobrazić sytuację, w której
              rodzice mogliby wychowywać swoje dzieci w duchu obranej przez
              siebie religii, natopmiast formalne przystąpienie do organizacji
              kościelnej następowałoby dopiero po osiągnięciu pełnoletności i
              było świadome oraz dobrowolne.
              O ile się nie mylę są chyba nawet takie chrześcijańskie związki
              wyznaniowe (bodajże baptyści, ale nie jestem pewien), w których
              chrzci się tylko dorosłych, w dodatku w sposób opisany w Biblii
              czyli poprzez zanurzenie całego ciała w wodzie, jak czynił to Jan
              Chrzciciel.
              • mikado111 Re: Chyba dobrze,że są jasno określone zasady 29.09.08, 13:10
                No właśnie. Przecież w Ewangelii jest mowa o chrzcie dorosłych,
                świadomych osób. Czarni jednak wybierają z Biblii tylko to, co
                pozwala im ogłupiać ludzi i trzepać kasę.
              • zigzaur Re: Chyba dobrze,że są jasno określone zasady 30.09.08, 11:16
                U prawosławnych chrzest odbywa się przez zanurzenie w wodzie. A przy okazji za
                jedną ceremonią załatwia się pierwszą komunię i bierzmowanie. Taki pakiet 3 w 1.
            • 4g63 Re: Chyba dobrze,że są jasno określone zasady 01.10.08, 13:21
              > Ale o to to już miej pretensje do swoich rodzicieli...

              o to można mieć pretensje tylko to slikuriwei w czarnych sutanach bo znikąd rodzicom takie coś do głowy nie przychodzi, najpierw musi pojawić się czarny i nawciskać kitów, żeby rodzic zmusił małe dziecko do chorego obrzędu chrztu!

              ale teraz czarni będą mówić "pretensje do rodzicieli" sykwńurwsysto nie zna u nich granic to obrzydliwe robactwo należy jak najszybciej spalić na stosie, tak jak oni palili
              • mis22 Nie należy ludzi palić na stosie ani torturować 02.10.08, 05:44
                4g63 napisał:
                > ... to obrzydliwe robactwo należy jak najszybciej spalić na
                > stosie, tak jak oni palili

                Jan Paweł II powiedział, że palenie heretyków i czarownic na stosach było epoką
                błędów i wypaczeń w historii kościoła. Podobnie jak Biuro Polityczne KPZR w parę
                lat po śmierci po śmierci Stalina stwierdziło, że eksterminacja rzeczywistych i
                domniemanych przeciwników komunizmu było efektów błędów i wypaczeń.

                Cywilizowani ludzie nie palą innych ludzi na stosach ani ich nie torturują. Gdy
                wiceprezydent Cheney przjdzie w styczniu na emeryturę to można mieć nadzieję, że
                CIA też przestanie torturować rzeczywistych i domniemanych terrorystów. Senator
                McCain potępił tortury już dawno. Obama też jest przeciwnikiem tortur. Więc
                Polacy też powinni potępić męczenie innych istot ludzkich bez względu na ich
                religię, poglądy polityczne i inne cechy.
                • 4g63 Re: Nie należy ludzi palić na stosie ani torturow 02.10.08, 12:05
                  teraz tego nie robią bo nie mogą, jp2 potępił, i co w tym niezwykłego, chyba oczywiste że to był chory obrzydliwy proceder mordu, z imieniem niby jakiegoś dobra (boga) na ustach...
                  teraz tego nie robią, nie dlatego że nie robili by dalej, ale dlatego że nie mogą, więc łątwo jest powiedzieć że te mordy kiedyś były złe... mordowali wielkich uczonych, każdego kto im stał na drodze, teraz mają inne narzędzia inne sposoby, zresztą i tak już podporządkowali sobie tylu ludzi, że w sumie nawet nie muszą stosować agresywnej strategii.
              • remik.bz gratuluje "europejskiej tolerancji" 02.10.08, 08:42
                4g63 napisał:
                ale teraz czarni będą mówić "pretensje do rodzicieli" sykwńurwsysto
                nie zna u n
                > ich granic to obrzydliwe robactwo należy jak najszybciej spalić na
                stosie

                A ja , katolik , głosowałem za UE bo myslałem ,ze zasada tolerancji
                to wazna wartość unijna!
                Tymczasem dowiaduję się ,że tolerancja nie dotyczy katolików.
                Nie wolno wg tych unijnych , nowoczesnych standardów torturować
                więźniów w Guantanamo , ale palenie katolików to juz powód do dumy.
          • wroclawjacek Re: Chyba dobrze,że są jasno określone zasady 29.09.08, 08:47
            gshegosh81 napisał:

            > > PS jesli chcesz się wycofać np z pracy (zwalniasz się) to tez musisz
            > > przestrzegać pewnych reguł. To tez jest godne drwiny ?
            >
            > Tak, bo do pracy nikt Cię nie zapisuje bez pytania tuż po urodzeniu ;)
            Jak to nie ?
            Jedni rodzice zapominają że aby dziecko miało dobra pracę to musi chodzić do
            dobrej szkoły.
            Inni zapominają ochrzcić .
            Jedni u drudzy robią krzywdę dziecku.
            Ciekawe, że taki artykuł pojawił się w GW a dobór tytułu wiele mówi o tej gazecie.

            • thebigzumzum Re: Chyba dobrze,że są jasno określone zasady 29.09.08, 09:30
              Rzeczywiscie, robic krzywde dziecku nie chrzczac go. Mi sie
              osobiscie nie podoba podejmowanie za mnie decyzji ktore maja
              konsekwencje do konca zycia. Potem mi babcia pitoli ze czemu do
              kosciola nie chodze przeciez bylem chrzczony. Tak ale nie z wlasnej
              woli tylko z przymusu. Zrobilbym dziecku przysluge gdybym mu za
              mlodu pokazal jak zyc w zgodzie z innymi i byc dobrym czlowiekiem
              ale kwestie wiary pozostawil mu do rozpatrzenia gdy juz bedzie
              dojrzaly.
            • dybko2 Re: Chyba dobrze,że są jasno określone zasady 29.09.08, 10:03
              Więcej czytaj!wocławjacek .Inne księążki, nie tylko czarodziejskie.
          • remik.bz Re: Chyba dobrze,że są jasno określone zasady 29.09.08, 08:49
            gshegosh81 napisał:

            > > PS jesli chcesz się wycofać np z pracy (zwalniasz się) to tez
            musisz
            > > przestrzegać pewnych reguł. To tez jest godne drwiny ?
            >
            > Tak, bo do pracy nikt Cię nie zapisuje bez pytania tuż po
            urodzeniu ;)

            Masz rację, mój przyklad jest zły.Lepszy juz byłby przykład ze
            szkołą do której rodzice zapisuja dziecko nie pytając go o zdanie.
            Albo z jakimiś zajęciami dodatkowymi.
            Pamiętam jak się wkurzałem gdy rodzice zapisali mnie na siłę na
            język angielski , gdy miałem 10 lat. Groziłem ,że jak tylko będę
            pełnoletni to się wypiszę.

            A tak ogólnie to uważasz ,że nie powinno byc żadnych reguł
            określających jak wystapić z Koscioła, do którego "zapisali" dzieci
            rodzice ?
            • burlasino Re: Chyba dobrze,że są jasno określone zasady 29.09.08, 12:31
              remik.bz napisał:
              > A tak ogólnie to uważasz ,że nie powinno byc żadnych reguł
              > określających jak wystapić z Koscioła, do którego "zapisali"
              > dzieci rodzice ?

              Pisałem już o tym w odpowiedzi na inny twój post, ale powtórzę:
              Zgodnie z ogólnymi zasadami prawa, powinno w tej kwestii wystarczyć
              zwykłe oświadczenie woli (najlepiej pisemne i potwierdzone
              notarialnie) z żądaniem usunięcia ze wszelkich, prowadzonych przez
              KK, zbiorów danych osobowych.
              • remik.bz Re: Chyba dobrze,że są jasno określone zasady 29.09.08, 12:55
                burlasino napisała:

                > remik.bz napisał:
                > > A tak ogólnie to uważasz ,że nie powinno byc żadnych reguł
                > > określających jak wystapić z Koscioła, do którego "zapisali"
                > > dzieci rodzice ?
                >
                > Pisałem już o tym w odpowiedzi na inny twój post, ale powtórzę:
                > Zgodnie z ogólnymi zasadami prawa, powinno w tej kwestii
                wystarczyć
                > zwykłe oświadczenie woli (najlepiej pisemne i potwierdzone
                > notarialnie) z żądaniem usunięcia ze wszelkich, prowadzonych przez
                > KK, zbiorów danych osobowych.

                Nie mam nic przeciwko temu.
                Jesli ktos nie chce być członkiem KK to niech nie figuruje w żadnych
                rejestrach wbrew swojej woli.

                Chodziło mi raczej o to ,ze fakt przynalezności do KK powstały w
                wyniku decyzji rodziców część dyskutantów uważa za "wołający o
                pomstę do nieba" (sorry za katolickie słownictwo).
                W tym kontekście podałem przykład j. angielskiego. Po prostu rodzice
                decydują za dzieci i nie ma w tym nic nagannego.
                • mikado111 Re: Chyba dobrze,że są jasno określone zasady 29.09.08, 13:19
                  Chciałeś odwrócić kota ogonem, ale nie udało Ci się. Posłanie
                  dziecka do szkoły przez rodziców można porównać z posłaniem dziecka
                  na lekcje religii, a nie zapisaniem go do związku religijnego.
                  Decyzję o ochrzczeniu się powinien podejmować człowiek pełnoletni,
                  tak jak np. o wstąpieniu do partii politycznej, zawarciu związku
                  małżeńskiego czy udziale w wyborach politycznych. A jeśli nie
                  pełnoletni, to co najmniej kilkunastoletni, który wie już co nieco o
                  świecie i sobie samym.

                  Podobnie absurdalne jest np. zmuszanie dzieci komunijnych do
                  przysięgania, że nie będą pić i palić do osiągnięcia pełnoletności i
                  zachowają "czystość" do ślubu (specjalnie używam cudzysłowu, bo dla
                  takich dzieci "czystość" kojarzy się co najwyżej z myciem uszu).

                  No, ale biznes jest biznes.
                • burlasino Re: Chyba dobrze,że są jasno określone zasady 29.09.08, 15:43
                  remik.bz napisał:
                  > Chodziło mi raczej o to ,ze fakt przynalezności do KK powstały w
                  > wyniku decyzji rodziców część dyskutantów uważa za "wołający o
                  > pomstę do nieba" (sorry za katolickie słownictwo).
                  > W tym kontekście podałem przykład j. angielskiego. Po prostu
                  > rodzice decydują za dzieci i nie ma w tym nic nagannego.

                  Wybacz, remik, ale pomiędzy nauką angielskiego (którego znajomość
                  może w życiu tylko pomóc ale nigdy zaszkodzić) a narzuceniem
                  światopoglądu, który jest dla człowieka sprawą zasadniczą, bo
                  dotyczy kwestii "być albo nie być", jest ogromna różnica, która
                  dyskwalifikuje twoje porównanie.
                  Chrzest to nie tylko krótki rytuał, epizod z polaniem głowki wodą,
                  ale cały system wychowaczy, który formuje człowieka "na zawsze".
                  Człowiek "ulepiony" na katolika, osiągając dojrzałość nie stoi
                  bynajmniej przed swobodnym wyborem światopoglądu, ale musi pokonać
                  wiele przeszkód - rodzinnych, środowiskowych, obyczajowych,
                  mentalnych i psychologicznych aby zdecydować o odmniennej drodze
                  życiowej niż ta, nazrucona mu przez rodziców i kościół.
                  Wiem coś o tym i mógłbym napisać na ten temat całe tomy.
                  • 4g63 Re: Chyba dobrze,że są jasno określone zasady 01.10.08, 13:33
                    powiem tak, dlaczego mam występować skądś, gdzie nie wstępowałem??
                    może ktoś mi odpowie na to proste pytanie...
          • debil13 Re: POdatek od wiary i nieruchomosci wszystko 29.09.08, 09:05
            załatwi jak w anglii czy Niemczech. Założę sie że będzie tylko 5%
            zdeklarowanych katolików
        • bagienne_dno Chrzest powinni przyjmować ludze dorośli 29.09.08, 08:54
          ktorzy wiedzą co czynia a nie malutkie dziecko zawleczone przez nawiedzonych
          rodziców do koscioła i zmuszone do niego. To nie jest wiara to jest zmuszanie do
          niej jak w kazdej sekcie.
          • remik.bz Na język angielski tez tylko dorośli 29.09.08, 09:12
            bagienne_dno napisała:

            > ktorzy wiedzą co czynia a nie malutkie dziecko zawleczone przez
            nawiedzonych
            > rodziców do koscioła i zmuszone do niego. To nie jest wiara to
            jest zmuszanie d
            > o
            > niej jak w kazdej sekcie.

            Masz rację. To karygodne,że podli rodzice zmuszaja dzieci do
            czegokolwiek.
            Uważam ,że również nie wolno rodzicom zapisywać dzieci do szkół
            (które sami wybiora) , zapisywać na lekcję angielskiego, na balet,
            na zajęcia z plastyki , posyłać na siłę do teatru, pilnowąć
            odrabiania lekcji, zabranić picia wódki itd itd...
            • thebigzumzum Re: Na język angielski tez tylko dorośli 29.09.08, 09:38
              Ale wiara to nie edukacja. Kosciol szczyci sie tym ze w kraju jest
              90% katolikow ( czyli ochrzczeni ) chociaz wykonane zostalo to bez
              ich woli. To tak jakby powiedziec ze to jest najbezpieczniejsze
              panstwo bo kazdy siedzi w wiezieniu od urodzenia.

              Z edukacja jest tak ze glupek moze miec w przyszlosci problem ze
              zdobyciem pracy a co sie z tym wiaze niemoznosc zapewnienia sobie
              warunkow do przezycia. Wiara natomiast jest wyborem. Moge wierzyc w
              co chce i nikt mi nie ma prawa nakazywac tej czy tamtej wiary.

              Pewnie tesknisz za czasami palenia na stosie, nabijania na pal i
              roznych innych przyjemnosci dla osob o odmiennym pogladzie?
            • czarek62 Nieadekwatnosc przykladu jest zenujaca!!! 29.09.08, 11:49
              porownanie posylania dziecka na angielski, a ochrzczeniem swiadczyc
              moze o ograniczeniu umyslu albo... o braku agrumentow!
              • remik.bz Czego Wy (przeciwnicy KK ) właściwie chcecie? 29.09.08, 12:35


                Odnoszę wrażenie ,że przeciwnicy KK po prostu tylko chcą prostacko (
                w "dokopać katolom" .
                Czego Wy kochani właściwie w tej sprawie od nas chcecie?
                Chce się ktoś wypisac z KK? A niech sie wypisuje- jego sprawa.
                Określił KK pewne procedury?- co w tym złego?
                Chce ktoś prtzestrzegać tych procedur?- niech przestrzega. Nie chce?
                Niech je olewa.
                Nikt nikogo do niczego nie zmusza.

                czarek62 napisał:

                > porownanie posylania dziecka na angielski, a ochrzczeniem
                swiadczyc
                > moze o ograniczeniu umyslu albo... o braku agrumentow!


                Gratuluje szanowny "przeciwniku" kultury osobistej i kultury
                dyskusji.
                A argumentów mi nie brakuje , gdyż dyskusji w tej sprawie z
                definicji po prostu "nie ma".
                O czym tu dyskutowac? Wydał KK takie procedury- wolno mu.

                Jakoś nikt mi nie odpowiedział na najprostsze pytanie: co złego jest
                w tych procedurach, dobrowolnych procedurach.
                Przeciez nikt nikogo nie zmusza do ich stosowania.

                PS jesli chodzi o mnie to rzeczywiście rodzice ochrzcili mnie bez
                mojej wiedzy i na angielski tez zapisali mnie bez mojej wiedzy.
                Jesli podkreślenie oczywistego faktu "braku suwerennej decyzji ze
                strony dziecka" (bo wyłącznie na tej płaszczyźnie było porównanie) w
                obydwu przypadkach uznajesz za moje "ograniczenie umysłowe", to
                proszę , nie odpowiadaj na mój post.
                • maura4 Re: Czego Wy (przeciwnicy KK ) właściwie chcecie? 29.09.08, 13:30
                  Zdaje sie ,że wiekszośc nie ma ochoty stawiac sie przed proboszczem
                  z dwoma świadkami . Ta procedura jest chyba po to ,aby utrudnic
                  wystepowanie z KK . Ci co chca sie wypisać oczekuja prostej
                  procedury - wysyłam oswiadczenie ,proboszcz wykresla. Koniec. Ja
                  zrozumiałam to z róznych przeczytanych tu postów ,a ty nie ?
                  • burlasino Re: Czego Wy (przeciwnicy KK ) właściwie chcecie? 30.09.08, 02:44
                    No, właśnie problem w tym, że on (remik) nawet nie rozumie o co
                    chodzi.
                    • koloratura1 Re: Czego Wy (przeciwnicy KK ) właściwie chcecie? 30.09.08, 14:34
                      burlasino napisała:

                      > No, właśnie problem w tym, że on (remik) nawet nie rozumie o co
                      > chodzi.

                      Albo udaje, bo tak mu wygodnie.

                      To, zresztą, takie bardzo "katolickie"...
                  • remik.bz Re: Czego Wy (przeciwnicy KK ) właściwie chcecie? 30.09.08, 09:30
                    maura4 napisała:

                    > Zdaje sie ,że wiekszośc nie ma ochoty stawiac sie przed
                    proboszczem
                    > z dwoma świadkami . Ta procedura jest chyba po to ,aby utrudnic
                    > wystepowanie z KK . Ci co chca sie wypisać oczekuja prostej
                    > procedury - wysyłam oswiadczenie ,proboszcz wykresla. Koniec. Ja
                    > zrozumiałam to z róznych przeczytanych tu postów ,a ty nie ?

                    Odnosze wrażenie ,że posty nie są dziełem tych , którzy chcą się
                    wypisać , tylko tych , którzy nie są członkami KK i z definicji z KK
                    walczą.
                    Ale może się mylę.
                    Jęsli członkowie KK rzeczywiście chcą prostszych procedur to niech
                    po prostu działaja w tym kierunku. Przeciez to tylko i wyłącznie
                    wewnętrzne zarządzenie KK w Polsce. Można go chyba zawsze zmienic.

                    Problem raczej w tym ,ze ci występujacy to zaledwie jakis "promil"
                    całego "zbioru" i ich realne mozliwości działania są niewielkie.
                    Ale takie są realia życiowe.
                    Ja tez chciałbym np aby maksymalnie uproszczono w Polsce procedury
                    zakładasnia mini-firmy , aby mozna było to zrobic w jednym "punkcie"
                    w ciągu np 2 godz , bez różnych ZUS-ów, Regonów, Nipów, Vatów i
                    diabli wiedzą czego jeczcze (ukłon w strone 2 świadków).
                    No i jakoś nikt mojego głosu nie słucha.Chciałbym aby te procedury
                    był chociaż tak proste jak przy wypisaniu się z KK.
                    Ale musze się dostosować i tyle, bo też jestem ten "promil" .










                    • koloratura1 Ty kpisz czy o drogę pytasz? 30.09.08, 14:53
                      remik.bz napisał:

                      > Odnosze wrażenie ,że posty nie są dziełem tych , którzy chcą się
                      > wypisać , tylko tych , którzy nie są członkami KK i z definicji z
                      KK
                      > walczą.
                      > Ale może się mylę.

                      Ależ w tym kraju, praktycznie, NIE MA ludzi, którzy by nie byli
                      członkami KK. Każdy, albo prawie każdy, został kiedyś ochrzczony (w
                      wieku paru miesięcy, bez pytania go o zdanie) i tym samym stał się
                      członkiem KK.

                      > Jęsli członkowie KK rzeczywiście chcą prostszych procedur to niech
                      > po prostu działaja w tym kierunku. Przeciez to tylko i wyłącznie
                      > wewnętrzne zarządzenie KK w Polsce.

                      Nastawione na to, żeby ludziom jak najbardziej tę decyzję utrudnić.

                      Od razu Ci powiem, że - choć ochrzczona, a jakże - NIE UWAŻAM SIĘ za
                      członka KK, w nosie mam jego "procedury" i niczego nie będę robić,
                      bo ani myślę zawracać sobie głowę duperelami.

                      Jedyna przykrość to ta, że ndal będę "podrasowywać" kłamliwą
                      kościelną statystykę.
                      • nonna2 Re:kolaratrua 30.09.08, 20:49
                        Kolaratura... No tak! Rozumie się, że zgodnie z nickiem popkolorywuje kościelna
                        statystykę:) Pociesz się, że ja tez to robię. Nie mogę w babcinym wieku się zmóc
                        na wystąpienie, niech to robią młodzi.
                        Wybaczcie !
                        Za to robie inne rzeczy!
                        Zobaczcie...
                        www.eczytelnia.pl/index.php?op=0&kat=gm_buty&odc=1
                    • burlasino Re: Czego Wy (przeciwnicy KK ) właściwie chcecie? 30.09.08, 22:17
                      remik.bz napisał:

                      > Ja tez chciałbym np aby maksymalnie uproszczono w Polsce
                      procedury zakładasnia mini-firmy , aby mozna było to zrobic w
                      jednym "punkcie" w ciągu np 2 godz....

                      Jeśli już zahaczasz o ten temat, to wypada przypomnieć, że
                      najprostsze procedury zakłądania firm wprowadzała tzw. ustawa
                      Wilczka z roku 1988, która pozwalała własnie zarejestrowac firmę
                      nawet mniej niż w ciągu 2 godzin (sprawdziłem to osobiście w roku
                      1989). W ciągu jednego roku, jeszcze za rządów "komunistycznych",
                      powstało wówczas w Polsce ponad 2,5 miliona podmiotów
                      gospodarczych. Kolejne rządy tylko komplikowały zagadnienie i
                      utrudniały załadanie firm, w rezultacie obecnie liczba powstających
                      co rok podmiotów jest kilkakrotnie mniejsza.
                • bagienne_dno Czego chcę? 29.09.08, 13:31
                  wolnej woli o której tak pieprzy KK , dziecko ochrzczone jest automatycznie
                  zapisane do sekty, 99% katolików w Polsce, można szczekać.
                  Czego chcę?
                  won od mojej forsy z mich podatków
                  Czego chcę?
                  won z ocenami z religii na świadectwach
                  Czego chcę?
                  dość ukrywania pedofilów i gejów w sutannach, prawo równe dla wszystkich.
                  W sumie to niedużo chcę, mniej niż KK który kradnie Polską ziemię na rzecz
                  obcego państwa jakim jest Watykan.
                • mikado111 Re: Czego Wy (przeciwnicy KK ) właściwie chcecie? 29.09.08, 13:33
                  Dlaczego piszesz w kółko te same bzdury? Rodzice posyłają dzieci na
                  angielski? To bardzo dobrze. Niech posyłają również na lekcje
                  religii (oby za swoje pieniądze). Po to, żeby mogły SAMODZIELNIE
                  ZDECYDOWAĆ o wstąpieniu do kościoła katolickiego, gdy już będą
                  wiedziały, o co w nim chodzi.
                • remik.bz Ludzie , wyluzujcie , idźcie na piwo 29.09.08, 13:50
                  Alez Wy przeciwnicy KK sie pienicie.
                  Alez się denerwujecie.
                  I jest o co ?
                  Nie chcecie chodzić do kościoła- to nie chodźcie.
                  Uważacie ,że rodzice "wycieli Wam numer" ze chrztem- to nie
                  utrzymujcie z nimi kontaktów- obraźcie się na nich , odmówcie
                  spadku , nie pomagajcie w kłopotach - róbta co chceta.
                  A na razie to wyluzujcie, idźcie na piwo , aby ochłonąć, bo za
                  chwilę "diabli Was wezmą" (sorry za religijne określenie)
                  • peryklejtos Re: Ludzie , wyluzujcie , idźcie na piwo 29.09.08, 15:31
                    remik.bz napisał:

                    > Alez Wy przeciwnicy KK sie pienicie.

                    Spróbuj nie "wyprawić" chrzcin dziecku. Spróbuj w małej miejscowości
                    nie posyłać dziecka na religię. Spróbuj w małej miejscowości
                    otwarcie mówić o tym, że katolicyzm to nie twoja religia. A potem
                    się wypowiadaj.
                    • guojunliang Ja jestem z malej miejscowosci i znam takich ludzi 29.09.08, 16:39
                      Nic im nie jest, nie spalono ich na stosie, w szkole nikt ich nie
                      topil w kiblu.
                    • guojunliang A i zapomnialem dodac 29.09.08, 16:42
                      Moja siostra nie miala wyprawianych chrzcin. Ochrzczona zostala
                      przed komunia, po mszy w obecnosci tylko rodzicow i rodzicow
                      chrzestnych. Nie mamy powybijanych szyb w domu
                    • remik.bz Re: Ludzie , wyluzujcie , idźcie na piwo 30.09.08, 09:58
                      peryklejtos napisał:

                      > remik.bz napisał:
                      >
                      > > Alez Wy przeciwnicy KK sie pienicie.
                      >
                      > Spróbuj nie "wyprawić" chrzcin dziecku. Spróbuj w małej
                      miejscowości
                      > nie posyłać dziecka na religię. Spróbuj w małej miejscowości
                      > otwarcie mówić o tym, że katolicyzm to nie twoja religia. A potem
                      > się wypowiadaj.

                      Mam wielu znajomych , którzy "spróbowali" i jakos nic im się nie
                      stało.
                      Chodzimy razem na piwo , dyskutujemy o Kubicy, o podatkach,
                      o "kobitkach" (gdy żony nie słyszą)i jakoś fakt chrztu dziecka(lub
                      jego braku) nam w tym nie przeszkadza.

                  • ciagciulaciag Wyluzujta sie, zrobcie laske jakiemus katechecie! 29.09.08, 16:37
                • koloratura1 Re: Czego Wy (przeciwnicy KK ) właściwie chcecie? 30.09.08, 14:27
                  remik.bz napisał:

                  >
                  > Odnoszę wrażenie ,że przeciwnicy KK po prostu tylko chcą prostacko
                  (
                  > w "dokopać katolom" .

                  Może i by było wskazane, ale sposób mało skuteczny...

                  > Czego Wy kochani właściwie w tej sprawie od nas chcecie?
                  > Chce się ktoś wypisac z KK? A niech sie wypisuje- jego sprawa.

                  A co, jeśli ja się nie zamierzam "wypisać", bo się nigdy nie
                  zapisywałam? Dlaczego miałabym coś takiego robić?

                  Podobnie nie przyszło mi nigdy do głowy wypisać się, np., z PZPR (bo
                  się tam nigdy nie zapisywałam!).

                  > Określił KK pewne procedury?- co w tym złego?

                  Tylko to, że zakłada iż mają one dotyczyć takich jak ja.

                  > Chce ktoś prtzestrzegać tych procedur?- niech przestrzega. Nie
                  chce?
                  > Niech je olewa.
                  > Nikt nikogo do niczego nie zmusza.

                  Poniekąd zmusza, choćby przez to, że takich "niewypisanych", którzy
                  nigdy za "zapisanych" się nie uważali (nigdy nie podjęli sami takiej
                  decyzji) i olewają temat równo (jak, nie przymierzając - ja) wlicza
                  do owych "90 procentów katolików". A to już jest
                  zwykłe "poprawianie" statystyki oszustwem.
                • tychik1 Re: Przeciwnicy chcą totalnej wojny z Bogiem,KK, 30.09.08, 19:50
                  chrześcijaństwem i religią !
                  Nie widzisz Remik co się dzieje ?
                  Może to da Tobie i innym coś do ponownego przemyślenia(Pozdrawiam):
                  www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20080112&typ=my&id=my31.txt
                  • burlasino Re: Przeciwnicy chcą totalnej wojny z Bogiem,KK, 30.09.08, 22:26
                    tychik1 napisał:
                    > Przeciwnicy chcą totalnej wojny z Bogiem

                    Jak można chcieć wojny z czymś, co realnie nie istnieje?
                    Właśnie dlatego, że Bóg jest pojęciem abstrakcyjnym, wojny
                    realigijne są najkrwawszymi i najokrutniejsztymi z wojen. W wojnie
                    religijnej, nie można bowiem ani odebrać przeciwnikowi
                    najcenniejszej dla niego wartości ani też narzucić mu wartości
                    własnej. Toteż walka nigdy nie może być rozstrzygnięta i toczy się
                    nierzadko aż do całkowitego fizycznego wyniszczenia jednego z
                    przeciwników.
                    • tychik1 Re: Przeciwnicy chcą totalnej wojny z Bogiem,KK, 01.10.08, 08:28
                      burlasino napisała:

                      > tychik1 napisał:
                      > > Przeciwnicy chcą totalnej wojny z Bogiem
                      burlasino:
                      > Jak można chcieć wojny z czymś, co realnie nie istnieje?
                      T:
                      Jeśli twoje ograniczenie nie pozwala ci wyjść poza to co jest
                      dotykalne i namacalne to proszę bardzo.My mamy Boga żywego który był
                      wśród nas i dalej jest obecny duchowo.
                      To z Nim prowadzono wojnę od początku,próbowano nawet zniszczyć
                      fizycznie , ale jak widać wszelkie ich zabiegi na niewiele się
                      zdały: )
                      B:
                      > Właśnie dlatego, że Bóg jest pojęciem abstrakcyjnym, wojny
                      > realigijne są najkrwawszymi i najokrutniejsztymi z wojen.
                      T:
                      A znasz wojny nie krwawe i nie okrutne? No i religia była tu tylko
                      jednym z powodów.Przykładowo przed zalewem Islamu broniono całej
                      cywilizacji zachodniej i jej wartości,a w tym religijne ,narodowe,
                      też ekonomiczne jak strefy wpływów .
                      Zwalanie wszystkiego na religie jest bardzo uproszczone
                      i tendencyjne.
                      B:
                      > religijnej, nie można bowiem ani odebrać przeciwnikowi
                      > najcenniejszej dla niego wartości ani też narzucić mu wartości
                      > własnej.
                      T:
                      Owszem można ale nie wszystkim ! : )Pod wpływem strachu czy wyprania
                      mózgu przechodzono jednak na inne religie ,czy ateizm.
                      Dzisiaj wojna"nowoczesna" z Bogiem i religią toczy się nie tyle przy
                      pomocy miecza ile przedewszystkim języka,choć i z tego pierwszego
                      nie zrezygnowano.W Indi czy w Sudanie mamy na to przykłady.
                      A w świece "cywilizowanym" w miejsce mocnego strachu mamy natomiast
                      delikatne zastraszenie , poprawność polityczną i "zasady" co
                      wypada ,a co nie.
                      No i ideologia jest tylko przygotowaniem a dopiero wtedy podaje się
                      miecz,jak młodych komunistów najpierw indoktrynowano a dopiero potem
                      kazano im burzyć kościoły.
                      Jestem pewien że dzisiaj za wrogim nastawieniem do kościoła
                      szykowane są TAAAAAAAKIE ! pięści tylko jest za wcześnie żyby
                      je pokazywać.
                      B:
                      Toteż walka nigdy nie może być rozstrzygnięta i toczy się
                      > nierzadko aż do całkowitego fizycznego wyniszczenia jednego z
                      > przeciwników.
                      T:Jesteśmy w "domu" : ) i w stanie kolejnej wojny tym razem już
                      czsto religinej!

                      • burlasino Re: Przeciwnicy chcą totalnej wojny z Bogiem,KK, 01.10.08, 22:07
                        tychik1 napisał:
                        > Jeśli twoje ograniczenie nie pozwala ci wyjść poza to co jest
                        > dotykalne i namacalne to proszę bardzo.My mamy Boga żywego który
                        > był wśród nas i dalej jest obecny duchowo.

                        Nie macie żadnego "Boga żywego", a tylko mit, legendę, wyobrażenie.
                        To dlatego właśnie musicie codziennie wmawiać sobie na głos,
                        przekonywać siebie samych lub zbiorowo utwierdzać się w tym
                        zwidzie, że w niebie jest jakiś ojciec ("ojcze nasz, któryś jest w
                        niebie"), a Maria siedzi po prawicy itd. Czegoś, co jest oczywiste
                        i wiadome nie powtarza się do znudzenia, bo nie ma takiej potrzeby.
                        Powoływanie się na jakieś byty "nienamacalne i niedotykalne" to
                        zwykły blef. Równie dobrze mogę ja powołać się na niewidzialne dla
                        Ciebie, a ze mną zaprzyjaźnione krasmnoludki. A twój sceptycyzm
                        wobec istnienia krasnoludków uznać za twoje ograniczenie.

                        Wszystkie wojny są okrutne i krwawe, ale wojny religinje
                        najkrwawsze i najokrutniejsze. Dlaczego - napisałem w poprzednim
                        liscie. Ponieważ toczą się o wartości abstrakcyjne, których nie
                        sposób definitywnie przecinikowi odebrać lub obalić. Tezy tej nie
                        podważyłeś rzeczowo, a tylko ją "rozmydliłeś" w nieistotnych
                        dywagacjach.
                        • tychik1 Re: Przeciwnicy chcą totalnej wojny z Bogiem,KK, 02.10.08, 02:17
                          burlasino napisała:

                          > tychik1 napisał:
                          > > Jeśli twoje ograniczenie nie pozwala ci wyjść poza to co jest
                          > > dotykalne i namacalne to proszę bardzo.My mamy Boga żywego który
                          > > był wśród nas i dalej jest obecny duchowo.
                          >
                          > Nie macie żadnego "Boga żywego", a tylko mit, legendę, wyobrażenie.
                          T:
                          W istnienie Jezusa i Jego naukę już dzisiaj nikt nie zaprzeczy
                          natomiast w krasnoludki tak.Być może że mamy nawet Jego zdjęcie
                          czyli "Całun Turyński", jeśli już o takie rzeczowe dowody chodzi.
                          B:
                          > To dlatego właśnie musicie codziennie wmawiać sobie na głos,
                          > przekonywać siebie samych lub zbiorowo utwierdzać się w tym
                          > zwidzie, że w niebie jest jakiś ojciec ("ojcze nasz, któryś jest w
                          > niebie"), a Maria siedzi po prawicy itd.
                          T:
                          To nie jest(nie powinno być) żadne jakieś bezmyślne wmawianie,
                          a tylko albo lepiej aż modlitwa,a ta ma jakby dwie wymowy.
                          Pierwszą zewnętrzną czyli to co (niewierzący) widzisz i co często
                          niesłusznie nazywacie"klepaniem"ale to wynika z pewnego
                          niezrozumiena istoty sprawy : ) I drugą wewnętrzną stronę gdzie
                          modlący się w skupieniu analizuje, swoje życie oraz codzienność go
                          otaczającą i stara się to odnieść(bezpośrednio lub za pośrednictwem)
                          do Twórcy.W końcu zaznaczam-próbuje nawiązać z Nim kontakt
                          i przedstawić swoje problemy czy troski.Jezus zalecał żeby zbytnio
                          się nie powtarzać,tak i też w pewnym momencie rzeczywiście
                          wypowiadane słowa schodzą jak gdyby na plan dalszy,a zaczyna się coś
                          co faktycznie nazywamy już modlitwą.
                          Ale to-wiem że dla ciebie (was)abstrakcja piszę jednak o tym
                          żebyście choć trochę zrozumieli jak bardzo powierzchownie nas
                          oceniacie.
                          B:
                          Czegoś, co jest oczywiste i wiadome nie powtarza się do znudzenia,
                          bo nie ma takiej potrzeby.
                          T:
                          Owszem powtarza !Przykładowo wszyscy to znamy jak rodzice po
                          urodzeniu powtarzają dziecku że jest piękne,kochane,wspaniałe
                          i wcale to nie jest nudne.
                          B:
                          > Powoływanie się na jakieś byty "nienamacalne i niedotykalne" to
                          > zwykły blef. Równie dobrze mogę ja powołać się na niewidzialne dla
                          > Ciebie, a ze mną zaprzyjaźnione krasmnoludki. A twój sceptycyzm
                          > wobec istnienia krasnoludków uznać za twoje ograniczenie.
                          T:
                          Powiem na to tak,że wiara sięga tam gdzie nie sięga szkiełko i oko.
                          Czy można zbadać przykładowo dobrą wolę bliskich osób,deklarowaną
                          wielokrotnie miłość żony,zaufanie dzieci,czy choćby nawet partnera
                          w biznesie.Czy da się to wszystko wyjąć z drugiego
                          człowieka,postawić obok i wtedy zmierzyć,zwarzyć,prześwietlić i co
                          tam jeszcze może rozliczyć i przesortować,obrócić do góry
                          nogami,włożyć rękę do rany i w końcu się upewnić ! ?
                          Wszystko to musi się jednak opierać najpierw na pewnych
                          spostrzeżeniach,doświadczeniu,czasie,przemyśleniach
                          intuicji,wyczucia i w końcu stajemy na krawędzi uwierzenia.
                          Ale dosyć bo i tak nie trafi .
                          B:
                          > Wszystkie wojny są okrutne i krwawe, ale wojny religinje
                          > najkrwawsze i najokrutniejsze. Dlaczego - napisałem w poprzednim
                          > liscie. Ponieważ toczą się o wartości abstrakcyjne, których nie
                          > sposób definitywnie przecinikowi odebrać lub obalić. Tezy tej nie
                          > podważyłeś rzeczowo, a tylko ją "rozmydliłeś" w nieistotnych
                          > dywagacjach.
                          T:
                          No to która wojna była mniej krwawa czy humanitarna,może ta druga
                          światowa ?
                          Napisałem też jasno że człowieka można zmusić albo przekonać
                          praktycznie do wszystkiego,a tylko dęby nie zaginą w puszczy : )

                          I jeszcze jedno ktoś z domowników zwrócił mi uwagę ,że powinienem
                          Cię przeprosić za to "ograniczenie",a ja jednak nie mam najmniejszego
                          zamiaru.Wale prosto z mostu i nie byłbym sobą,a wspominam tutaj
                          o tym tylko ze względu na tą osobę.
                          • burlasino Re: Przeciwnicy chcą totalnej wojny z Bogiem,KK, 02.10.08, 23:56
                            tychik1 napisał:
                            > W istnienie Jezusa i Jego naukę już dzisiaj nikt nie zaprzeczy
                            > natomiast w krasnoludki tak.Być może że mamy nawet Jego zdjęcie
                            > czyli "Całun Turyński", jeśli już o takie rzeczowe dowody chodzi.

                            Jest dokładnie przeciwnie niż twierdzisz, a mianowicie: nie ma
                            żadnych rzeczowych dowodów na istnienie takiej postaci jak Jezus,
                            opisany w ewangeliach (zresztą różniących się istotnie od siebie).
                            O ile Herod i Piłat są postaciami histrorycznymi, udokumentowanymi
                            m.in. w kronikach Józefa Flawiusza, o tyle żaden Jezus z Nazaretu w
                            nich nie wystepuje. A przecież gdyby takowy człowiek istniał i
                            odegrał tak doniosłą rolę w historii, to nie jest możliwym aby nie
                            wspominały o nim żadne źródła historyczne. Najprawdopodobniej
                            postać Jezusa z Nazaretu jest kompilacją kilku różnych postaci -
                            "świętych" nawiedzonych mężczyzn, jakich w starożytności pojawiało
                            się wielu oraz buntowników - przywódców powstań i ruchów żydowskich
                            przeciwko rzymskiemu okupantowi. W rezultacie, w świadomości ludu
                            powstała postać "syntetyczna" owiana legendą, podobnie jak
                            europejskie postaci Robin Hooda, Wilhelma Tella czy Janosika.
                            Całun turyński nie ma więcej niż 700 lat - stwierdzono to bez
                            wątpliwości badając włókna materiału metodą radiowęglową. Po
                            ogłoszeniu wyników tych badań, przechowujący całun księża
                            zakwestionowali je i zamknęli materiał pod kluczem. Od tamtej pory
                            kategorycznie odmawiają udostępnienia choćby jednego włókienka z
                            całunu aby powtórzyć kwestionowane badania, co niedwuznacznie
                            pokazuje, iż wzbraniają się przed ujawnieniem prawdy na rzecz
                            fantazji i legend.

                            Do pozostałych twoich wypowiedzi nie odnoszę się, gdyż najwyraźniej
                            dyskutujemy na zupełnie różnych poziomach argumentacyjnych. Weźmy
                            tylko przykład:
                            > B.
                            > Czegoś, co jest oczywiste i wiadome nie powtarza się do
                            > znudzenia, bo nie ma takiej potrzeby.
                            > T.
                            > Owszem powtarza !Przykładowo wszyscy to znamy jak rodzice po
                            > urodzeniu powtarzają dziecku że jest piękne,kochane,wspaniałe
                            > i wcale to nie jest nudne.
                            Czy naprawdę nie widzisz rażącej dysproporcji argumentów? Ja
                            mówiłem o "zaklinaniu rzeczywistości" poprzez uporczywe powtarzanie
                            czegoś, co jest sprzeczne z obserwowalną realnością i w ten sposób
                            przekonywanie siebie samego oraz innych współwyznawców czyli tzw.
                            utwierdzanie w wierze. A Ty mi na to odpowiadasz, że rodzice chwalą
                            dziecko. Pytam jeszcze raz: naprawdę nie rozumiesz, że to, co
                            napisałeś nie ma nic wspólnego z moją tezą? Że jest nie na temat?
                            I tak dalej i temu podobnie.
                            • tychik1 Re: Przeciwnicy chcą totalnej wojny z Bogiem,KK, 03.10.08, 18:09
                              burlasino napisała:

                              > tychik1 napisał:
                              > > W istnienie Jezusa i Jego naukę już dzisiaj nikt nie zaprzeczy
                              > > natomiast w krasnoludki tak.Być może że mamy nawet Jego zdjęcie
                              > > czyli "Całun Turyński", jeśli już o takie rzeczowe dowody chodzi.
                              B:
                              > Jest dokładnie przeciwnie niż twierdzisz, a mianowicie: nie ma
                              > żadnych rzeczowych dowodów na istnienie takiej postaci jak Jezus,
                              > opisany w ewangeliach (zresztą różniących się istotnie od siebie).
                              > O ile Herod i Piłat są postaciami histrorycznymi, udokumentowanymi
                              > m.in. w kronikach Józefa Flawiusza, o tyle żaden Jezus z Nazaretu
                              w nich nie wystepuje. A przecież gdyby takowy człowiek istniał i
                              > odegrał tak doniosłą rolę w historii, to nie jest możliwym aby nie
                              > wspominały o nim żadne źródła historyczne.
                              T:
                              Jezus nie odgrywał wcale doniosłej znaczącej roli historycznej
                              w czasach których żył i krótko po Jego "śmierci",On wyprzedził
                              swoją epokę !
                              Żeby taką rolę wtedy odgrywać trzeby było być jakimś
                              namiestnikiem,wysoko postawionym kapłanem,tetrachą,wojskowym czy kim
                              tam jeszcze,a Jezus natomiast był człowiekiem z ludu.Jaką rolę i
                              kedy mógł odegrać stolarz który czegoś tam nauczał? Jako dziecko gdy
                              z rodzicami uciekał do Egiptu jak pewno wielu wtedy ,czy jak wjechał
                              do Jerozolimy na pożyczonym osiołku okrytym płaszczami miast
                              wystrojonym koniu,w lektyce,czy na rydwanie ?Witały i rozpoznawały
                              Go tłumy,ale to byli ci co ich nauczał i uzdrawiał czyli
                              w większości przeciętni ludzie.(Należy zaznaczyć że przy wąskich
                              uliczkach Jerozolimy to nie był taki tłum jak dzisiaj rozumiemy)
                              Ludzie prości wśród których Jezus głównie działał posługiwali się
                              nawet wtedy innym językiem armeńskim,w przeciwieńswie do śmietanki
                              która używała hebrajskiego.
                              Zresztą i te tłumy-jak tłumy : ) podburzone szybko o Jezusie
                              zapomiały ,a po intrygach obróciły się przeciwko Niemu.Kapłani
                              i dostojnicy też nie mieli żadnego powodu żeby uwieczniać Jezusa
                              w księgach skoro Go zwalczali,a Rzymianie którzy sami ukrzyżowali
                              już na pewno.Zmierzam do tego że to była postać w swoich czasach
                              (i krótko po)ze wszystkich stron "nieporządana" o której trzeba było
                              jak najszybciej zapomieńć,wymazać,zignorować.
                              Zaznaczam-prawdopodobnie Flawiusz jako przykładny Żyd nawet nie
                              mógł i nie chciał pisać o Jezusie i zapewne istniała wtedy jak i
                              dziś cenzura albo conajmniej polityczna poprawność.
                              Pamięć o Jezusie była przechowywana więc wśród pierwszych
                              chrześcijan ,czyli przeważnie Żydów i była to bardzo nieliczna
                              grupa,która działała w atmosferze ciągłych prześladowań.
                              Można by zaryzykować że na "pół legalnie" a nawet w warunkach
                              podziemia.Tak też i literatura ich wcale nie musiała,nie mogła być
                              oficjalna,ale przypominała coś co w czasie stanu wojennego
                              nazywaliśmy drugim obiegiem !
                              Efektem tego mamy Ewangelie,w tym te cztery natchnione,a jedna
                              pisana jako raport do Rzymu.Nawet bym się zdziwił gdyby Jezus był
                              wtedy tak sławny żeby pisali o nim kronikarze.To nie wpisywało by
                              się w Tą postać,w Jego posłanie i rolę jako skromnego człowieka,
                              i w końcu w okoliczności!
                              To co oczywiście napisałem jest hipotezą nie moją ale która mnie
                              przekonuje.
                              pl.wikipedia.org/wiki/Testimonium_Flavianum
                              B:
                              Najprawdopodobniej
                              > postać Jezusa z Nazaretu jest kompilacją kilku różnych postaci -
                              > "świętych" nawiedzonych mężczyzn, jakich w starożytności
                              pojawiało
                              > się wielu oraz buntowników - przywódców powstań i ruchów
                              żydowskich
                              > przeciwko rzymskiemu okupantowi. W rezultacie, w świadomości ludu
                              > powstała postać "syntetyczna" owiana legendą, podobnie jak
                              > europejskie postaci Robin Hooda, Wilhelma Tella czy Janosika.
                              T:
                              Tu najlepiej bym zacytował
                              Wystąpienie Gamaliela (Dzieje 5:33)

                              33 Gdy to usłyszeli, wpadli w gniew i chcieli ich zabić. 34 Lecz
                              pewien faryzeusz, imieniem Gamaliel, uczony w Prawie i poważany
                              przez cały lud, kazał na chwilę usunąć Apostołów i zabrał głos w
                              Radzie: 35 «Mężowie izraelscy - przemówił do nich - zastanówcie się
                              dobrze, co macie uczynić z tymi ludźmi. 36 Bo niedawno temu wystąpił
                              Teodas, podając się za kogoś niezwykłego. Przyłączyło się do niego
                              około czterystu ludzi, został on zabity, a wszyscy jego zwolennicy
                              zostali rozproszeni i ślad po nich zaginął. 37 Potem podczas spisu
                              ludności wystąpił Judasz Galilejczyk i pociągnął lud za sobą. Zginął
                              sam i wszyscy jego zwolennicy zostali rozproszeni. 38 Więc i teraz
                              wam mówię: Odstąpcie od tych ludzi i puśćcie ich! Jeżeli bowiem od
                              ludzi pochodzi ta myśl czy sprawa, rozpadnie się, 39 a jeżeli
                              rzeczywiście od Boga pochodzi, nie potraficie ich zniszczyć i może
                              się czasem okazać, że walczycie z Bogiem». Usłuchali go. 40 A
                              przywoławszy Apostołów kazali ich ubiczować i zabronili im
                              przemawiać w imię Jezusa, a potem zwolnili. 41 A oni odchodzili
                              sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla
                              imienia [Jezusa]. 42 Nie przestawali też co dzień nauczać w świątyni
                              i po domach i głosić Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie.

                              T:
                              Nie mieli żadnego powodu żeby lepić postaś bo i poco?
                              Dla sławy ,piędzy ,władzy,czy żeby zrobić Żydom na złość tak się
                              poświęcać?
                              Przeszli przez to sito w oparciu o prawdę i Boga !
                              B:
                              > Całun turyński nie ma więcej niż 700 lat - stwierdzono to bez
                              > wątpliwości badając włókna materiału metodą radiowęglową. Po
                              > ogłoszeniu wyników tych badań, przechowujący całun księża
                              > zakwestionowali je i zamknęli materiał pod kluczem. Od tamtej pory
                              > kategorycznie odmawiają udostępnienia choćby jednego włókienka z
                              > całunu aby powtórzyć kwestionowane badania, co niedwuznacznie
                              > pokazuje, iż wzbraniają się przed ujawnieniem prawdy na rzecz
                              > fantazji i legend.
                              T:
                              www.calun.org/strony/mikroskop/badanie.html
                              www.calun.org/strony/mikroskop/biologia.html
                              www.calun.org/
                              B:
                              > Do pozostałych twoich wypowiedzi nie odnoszę się, gdyż
                              najwyraźniej
                              > dyskutujemy na zupełnie różnych poziomach argumentacyjnych. Weźmy
                              > tylko przykład:
                              B.
                              > > Czegoś, co jest oczywiste i wiadome nie powtarza się do
                              > > znudzenia, bo nie ma takiej potrzeby.
                              > > T.
                              > > Owszem powtarza !Przykładowo wszyscy to znamy jak rodzice po
                              > > urodzeniu powtarzają dziecku że jest piękne,kochane,wspaniałe
                              > > i wcale to nie jest nudne.
                              > Czy naprawdę nie widzisz rażącej dysproporcji argumentów? Ja
                              > mówiłem o "zaklinaniu rzeczywistości" poprzez uporczywe
                              powtarzanie
                              > czegoś, co jest sprzeczne z obserwowalną realnością i w ten sposób
                              > przekonywanie siebie samego oraz innych współwyznawców czyli tzw.
                              > utwierdzanie w wierze. A Ty mi na to odpowiadasz, że rodzice
                              chwalą
                              > dziecko. Pytam jeszcze raz: naprawdę nie rozumiesz, że to, co
                              > napisałeś nie ma nic wspólnego z moją tezą? Że jest nie na temat?
                              > I tak dalej i temu podobnie.
                              T:
                              Ja Ci się staram powiedzieć że patrzymy na tą samą rzecz tyle że ja
                              z przodu a t z tyłu czy na odwrót.W sumie widzimy co innego ale
                              dalej ten sam przedmiot.
                              Modlitwa jest też formą prośby,a tą można odnawiać bez
                              ograniczeń.Znasz to jak wdowa nachodziła sądziego który się Boga nie
                              bał.
            • maura4 Re: Na język angielski tez tylko dorośli 29.09.08, 11:57
              Nie tylko wolno ,ale rodzice maja obowiązek nauczyc wszystkiego co w
              zycu niezbedne. Jeżeli chodzi o szkołe i naukę ,to jednak warto
              liczyc sie ze zdolnosciami i chęciami dziecka .Nie wolno rodzicom
              indoktrynowac dziecka pod przymusem ,ale trzeba pokazac mu rózne
              swiatopoglądy .Wolno rodzicom mówic jaki oni uważają za
              słuszny ,wolno zachęcac.
              • artea13 Re: Na język angielski tez tylko dorośli 29.09.08, 15:33
                maura4 napisała:

                > Nie tylko wolno ,ale rodzice maja obowiązek nauczyc wszystkiego co w
                > zycu niezbedne. Jeżeli chodzi o szkołe i naukę ,to jednak warto
                > liczyc sie ze zdolnosciami i chęciami dziecka .Nie wolno rodzicom
                > indoktrynowac dziecka pod przymusem ,ale trzeba pokazac mu rózne
                > swiatopoglądy .Wolno rodzicom mówic jaki oni uważają za
                > słuszny ,wolno zachęcac.

                o, właśnie. dlatego przez kilka lat powinno uczyć się dzieci religioznawstwa,
                dopiero wówczas każdy mógłby zdecydować sam. Ale nie, Kościół nie wypuści
                owieczek ze swoich rąk, trzeba przecież komuś robic pranie mózgu, zbijać kasę i
                żyć dalej w zakłamaniu, chociaż to wszystko nawet niektórym księżom wydaje sie
                obrzydliwe.
            • burlasino Re: Na język angielski tez tylko dorośli 29.09.08, 15:45
              remik.bz napisał:
              > Masz rację. To karygodne,że podli rodzice zmuszaja dzieci do
              > czegokolwiek.
              > Uważam ,że również nie wolno rodzicom zapisywać dzieci do szkół
              > (które sami wybiora) , zapisywać na lekcję angielskiego, na
              balet,
              > na zajęcia z plastyki , posyłać na siłę do teatru, pilnowąć
              > odrabiania lekcji, zabranić picia wódki itd itd...

              Remik, czy musisz powtarzać w kółko argumenty, które już
              wielokrotnie zostały zdyskwalifikowane? Co chcesz przez to
              osiągnąć - uzyskać przewagę ilościową?
              • remik.bz Re: Na język angielski tez tylko dorośli 29.09.08, 16:19
                burlasino napisała:

                > Remik, czy musisz powtarzać w kółko argumenty, które już
                > wielokrotnie zostały zdyskwalifikowane? Co chcesz przez to
                > osiągnąć - uzyskać przewagę ilościową?

                Masz racje , ta "dyskusja" nie ma sensu.
                Nie ma sensu przekonywanie osób reagujacych bardzo emocjonalnie,w
                swoim mniemaniu nieomylnych, zamkniętych na dialog nie mających
                potrzeby wysłuchania i analizowania argumentów drugiej strony.

                Popatrz na to spokojnie ( z dyskutantów , przeciwników KK chyba
                tylko Ty potrafisz)
                Z wewnetrznego zarządzenai pewnej instytucji , przeciwnicy tej
                instytucji ( i chyba nie jej członkowie) robią problem najwyższej
                wagi.
                A robia dlatego ,ze po prostu podchodzą do sprawy z założeniem, ze
                cokolwiek by ta instytucja nie zrobiła - to i tak zrobi źle.
                Ja to po ludzku rozumiem.
                W koncu przeciwnicy KK nie muszą widzieć pewnych zmian w KK , wolą z
                definicji wszystko potepiać.

                A tak nawiasem.
                Jedni są wdzięczni rodzicom za chrzest, innych to irytuje.
                Jedni sa wdzięczni rodzicom za dobra szkołę i wykształcenie
                uniwersyteckie. Innym to przeszkadza,to dla nich czas stracony, wolą
                iść do klasztoru .
                I maja takie prawo.
                Niekoniecznie wszystko co rodzice w dobrej wierze robią dla
                potomstwa musi byc potem przez dzieci akceptowalne.
                A wracając do tematu.
                Powtarzam - kto nie chce być w KK - nie musi. I chyba to jest
                najwazniejsze.


                • kebir Re: Na język angielski tez tylko dorośli 29.09.08, 16:35
                  remik.bz napisał:

                  > Niekoniecznie wszystko co rodzice w dobrej wierze robią dla
                  > potomstwa musi byc potem przez dzieci akceptowalne.

                  To może tak: niech każdy ochrzczony i wychowany w wierze katolickiej
                  MA OBOWIĄZEK potwierdzenia swojej wiary, gdy ukończy 18 lat,
                  osobiście w parafii. W obecności dwóch świadków.

                  A co powiesz na podatek kościelny?
                • koloratura1 Jak można wypisać się z organizacji, do której... 30.09.08, 17:59
                  ...się nigdy nie zapisywało? Czy takie żądanie nie jest nonsensem?

                  remik.bz napisał:

                  >
                  > kto nie chce być w KK - nie musi. I chyba to jest
                  > najwazniejsze.

                  Jest w Twoim stwierdzeniu sporo prawdy; kiedyś ktoś taki miał do
                  wyboru: KK lub stos. I to, faktycznie, jest znaczący krok naprzód.

                  Problem jednak pozostaje: dlaczego mam zawracać sobie głowę dość
                  skomplikowanym wypisywaniem się z organizacji, do której nigdy się
                  nie zapisywałam? Której członkiem nigdy nie byłam?
                  Inaczej policzą mnie jako członka tej organizacji i będę "poprawiać"
                  ordynarnie kłamliwą statystykę...

                  Czy nie byłoby uczciwsze zadziałać "w drugą stronę": zażądać od
                  ochrzczonych potwierdzenia przynależności do KK (wystarczyłoby
                  proste oświadczenie pisemne, nawet przysłane pocztą) i tylko tych
                  umieszczać w statystyce?
        • burlasino Zasady ogólne wystarczą 29.09.08, 12:05
          remik.bz napisał:

          > Przecież , jeśli "masy" dajmy na to nie chca płacić - to niech
          > wiedzą jak się wycofać.
          > Co Twoim zdaniem jest złego w takiej instrukcji ?
          > PS jesli chcesz się wycofać np z pracy (zwalniasz się) to tez
          > musisz przestrzegać pewnych reguł. To tez jest godne drwiny ?

          Twoja analogia, remik, jest o tyle nieadekwatna, że do pracy
          przystępuje się świadomie i dobrowolnie, a na to czy sie zostało
          ochrzczonym człowiek nie ma żadnego wpływu.
          Dlaczego zatem mam stosowac sie do procedur instytucji, z którą
          nigdy w żaden sposób z własnej woli się nie wiązałem i która
          bezprawnie uważa mnie za swojego członka.
          Moim zdaniem - do usunięcia mnie ze wszelkich kościelnych list,
          wykazów i statystyk wystarczy rzeczowe, nie budzące wątpliwości
          oświadczenie woli, zawierające takie, jak wyżej, żądanie. Wynika to
          z ogólnych zasad prawnych naszego państwa, do których Kościół
          Katolicki, działający na terenie RP, ma obowiązek się stosować.
          • remik.bz Re: Zasady ogólne wystarczą 29.09.08, 12:50
            burlasino napisała:
            Dlaczego zatem mam stosowac sie do procedur instytucji, z którą
            > nigdy w żaden sposób z własnej woli się nie wiązałem i która
            > bezprawnie uważa mnie za swojego członka.

            A czy ktos Cię zmusza do stosowania tych procedur?
            A jesli tak bardzo cierpisz z powodu bezprawności przynależności do
            KK, to po prostu daj sprawę do sądu.
            Zażądaj wykreslenia Cię z róznych rejestrów i tyle.
            • maura4 Re: Zasady ogólne wystarczą 29.09.08, 13:18
              Ty myslisz czasem ? Z jakiej racji ma sie plątac po sądach ? Nie
              zapisywala sie ,wiec pismo z prosba o wykreslenie powinno byc
              wystarczjące -napisala o tym . Z jakiego to powodu ma sie stawiac
              przed proboszczem i jeszcze angazowac w to dwie ddatkowe osoby ?
              • zigzaur Re: Zasady ogólne wystarczą 30.09.08, 11:27
                No cóż, czasem tak w życiu jest, że trzeba skorzystać z sądu. Z reguły nie jest
                to miłe ale konieczne.

                Gdy ja mam coś (albo kogoś ;-))) do załatwienia w sądzie, to nie "plączę się"
                lecz chodzę spokojnym, mocnym krokiem (jak w pewnej socjalistycznej pieśni: "...
                mit ruhig festem Schritt...".
            • mikado111 Re: Zasady ogólne wystarczą 29.09.08, 13:38
              Czyli uważasz za normalne wcielanie ludzi w wieku niemowlęcym do
              jakiejś organizacji bez ich zgody, aby potem "mogli" się z niej
              wypisać za pomocą długiej i trudnej procedury.

              Nawet Komunistyczna Partia Związku Radzieckiego czegoś takiego nie
              wymyśliła.
            • old.european Re: Zasady ogólne wystarczą 29.09.08, 14:19
              remik.bz napisał:

              > burlasino napisała:
              > Dlaczego zatem mam stosowac sie do procedur instytucji, z którą
              > > nigdy w żaden sposób z własnej woli się nie wiązałem i która
              > > bezprawnie uważa mnie za swojego członka.
              >
              > A czy ktos Cię zmusza do stosowania tych procedur?
              > A jesli tak bardzo cierpisz z powodu bezprawności przynależności
              do
              > KK, to po prostu daj sprawę do sądu.
              > Zażądaj wykreslenia Cię z róznych rejestrów i tyle.

              Cale to ich katolickie archiwum nalezy podac do sadu. Powinni moc
              zachowac zapisy dotyczace jedynie tych osob, ktore wyraza na to
              zgode - w obecnosci dwoch swiadkow.
        • rikol Re: Chyba dobrze,że są jasno określone zasady 29.09.08, 14:37
          Jest jeszcze jeden aspekt - dane osobowe milionow Polakow. W tej chwili jest
          ustawa o ochronie danych osobowych, ktora zobowiazuje instytucje majace dostep
          do takich danych ich szczegolna ochrone. Jak kosciol chroni dostep do danych
          osobowych? Czy ktos sie zgodzil na przechowywanie danych osobowych przez kosciol
          - tzn. czy ktos podpisal, ze zgadza sie na przetwarzanie swoich danych
          osobowych? Watpie.

          Poza tym kosciol to nie panstwo, nie stanowi prawa i obywatele nie maja
          obowiazku sie stosowac do regul kosciola, jakie by one nie byly. Skandalem jest,
          ze kosciol utrudnia odejscie niewierzacym - tym bardziej, ze zwyczajem jest
          chrzest dzieci, ktore nie moga sie wypowiedziec w tej sprawie. Co gorsza,
          kosciol wykorzystuje '90% katolikow', zeby doic budzet panstwa, na kolejne
          nikomu niepotrzebne koscioly. Za malo ich jest, zeby budowac kolejne? Czy po
          prostu ksiezy jest tyle, ze potrzebuja nowych parafii?

          A propos, zeby chrzest byl wazny, wcale nie musi dokonywac go ksiadz. Po prostu
          nalezy wypowiedziec odpowiednia formulke i chrzest katolicki jest wazny - to
          porada dla tych, ktorzy wierza, ale chca zyc poza kosciolem instytucjonalnym.
        • dybko2 Re: Chyba dobrze,że są jasno określone zasady 29.09.08, 15:21
          remik.bz napisał:

          > dybko2 napisał:
          > Jest gicio !!!!!A masy niech
          > > biją brawo ,płacą i będą szczęśliwe.
          >
          > Twój post jest pozbawiony logiki.
          > Przecież , jeśli "masy" dajmy na to nie chca płacić - to niech
          > wiedzą jak się wycofać.
          > Co Twoim zdaniem jest złego w takiej instrukcji ?
          >
          > PS jesli chcesz się wycofać np z pracy (zwalniasz się) to tez
          musisz
          > przestrzegać pewnych reguł. To tez jest godne drwiny ?
          O pracy sam podejmowałem decyzję , o przyjęciu i zwolnieniu.A zły
          jest jej sposób podejmownia. Nic mi sie nie pomyliło.Tylko inaczej
          na to patrzę.
        • koloratura1 Re: Chyba dobrze,że są jasno określone zasady 30.09.08, 13:33
          remik.bz napisał:

          > Przecież , jeśli "masy" dajmy na to nie chca płacić - to niech
          > wiedzą jak się wycofać.
          > Co Twoim zdaniem jest złego w takiej instrukcji ?

          Ano to, że w ogóle zakłada jakąś konieczność i
          procedurę "wycofywania się" z organizacji, do której się NIE
          WSTĘPOWAŁO. Decyzję podejnowali inni, a delikwenta nikt o zdanie
          nigdy nie zapytał.

          > PS jesli chcesz się wycofać np z pracy (zwalniasz się) to tez
          musisz
          > przestrzegać pewnych reguł.

          Ależ do pracy się zgłaszam SAMA i w momencie przystąpienia
          DOBROWOLNEGO biorę na siebie pewne obowiązki oraz akceptuję
          procedurę wycofania się.

          > To tez jest godne drwiny ?

          Ty naprawdę nie widzisz różnicy?

          Co mnie obchodzi, że jako paromiesięczne niemowlę zostałam zapisana
          do KK (przez chrzest)?
          Nie mam - i jak sięgnę pamięcią w dorosłym życiu - nigdy nie miałam -
          ochoty mieć cokolwiek wspólnego z tą organizacją; nie mam też
          zamiaru zawracać sobie głowy WYStępowaniem z czegoś, do czego nigdy
          nie WStępowałam.
      • wroclawjacek Re: Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 08:37
        > Czyli po staremu.Raz zdobyte, to nasze na wieki.Chrystus
        > powiedział ,naszymi ustami.
        Toś trafił w sedno.Kościół trwa i jak zawsze od 2000 lat ma przeciwników.
        Twoimi ustami tez ktoś przemawia.



        Salki wynajęte na działalność
        > gospodarczą i etatay dobrze płatne.Jest gicio !!!!!
        Ano jest. Psy szczekają a karawana idzie dalej.



        A masy niech
        > biją brawo ,płacą i będą szczęśliwe.
        No chyba jednak rozumiesz że religia daje ludziom szczęście.
        Jeśli czujesz się nieszczęśliwy co widać po Twych wypocinach możesz po tę radość
        przyjść do boga.
        Jęli wstydzisz się ze jesteś nie wierzący to pisz brednie na kościół aby
        uzasadnić Twój wybór.
        Założę się ze chciałbyś aby za twoją namową ludzie odeszli od kościoła.
        Żal mi ciebie, ale nie martw się znałem większych grzeszników w tym i SB-ków
        którzy wrócili do kościoła.
        Gazeta nie pisze że ci ludzie są żałośni bo jak zrezygnują z odpisu podatku na
        kościół to ten "1%" pójdzie na inne cele.

        • boulihacker Re: Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 09:38
          > No chyba jednak rozumiesz że religia daje ludziom szczęście.

          Heroina nie inaczej.
        • maruda.r Re: Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 09:44
          wroclawjacek napisał:

          > Żal mi ciebie, ale nie martw się znałem większych grzeszników w tym i SB-ków
          > którzy wrócili do kościoła.

          **************************************

          Bycie pełnoprawnym członkiem kościoła niczego nie zmienia w postępowaniu. Na
          jakiej to podstawie twierdzisz, że powrót na łono kościoła automatycznie czyni z
          esbeka prawego człowieka? Pedofila, kradzieże i inne przestępstwa są popełniane
          przez kapłanów. Sutanna świętymi ich nie czyni.

    • gibki Re: Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 07:46
      niewierzący może być świadkiem na ślubie - jak zwykle gw zanim sprawdzi fakty
      pisze bzdury
      • sympatyklewicy Re: Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 07:53
        gibki napisał:

        > niewierzący może być świadkiem na ślubie - jak zwykle gw zanim
        > sprawdzi fakty pisze bzdury
        *********************
        może być świadkiem na ślubie w USC !!!
        • svetomir Re: Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 09:06
          sympatyklewicy napisał:

          > gibki napisał:
          >
          > > niewierzący może być świadkiem na ślubie - jak zwykle gw zanim
          > > sprawdzi fakty pisze bzdury
          > *********************
          > może być świadkiem na ślubie w USC !!!
          Świadek na ślubie koscielnym nie musi być wierzący.
          Musi być dorosły, poczytalny i nie może być jednocześnie ślepy i
          głuchy.
          Co innego chrzestny.
          Bo chrzestny to funkcja religijna, zwiazana z religijnym
          wychowywaniem dziecka, a świadek jedynie prawna, ma potwierdzac
          zawarcie małżeństwa
      • todeskult Re: Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 08:50
        Nie pisz bzdur. W prawie wszystkich wyznaniach chrześcijańskich conajmniej jedno z przyszłych małżonków/świadków/rodziców chrzestnych itp. musi być (przynajmniej formalnie, na papierze) wierzące. Pop też nie ochrzci dziecka jeśli przynajmniej jedno z rodziców chrzestnych nie będzie wyznania prawosławnego.
        • svetomir Re: Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 09:06
          todeskult napisał:

          > Nie pisz bzdur. W prawie wszystkich wyznaniach chrześcijańskich
          conajmniej jedn
          > o z przyszłych małżonków/świadków/rodziców chrzestnych itp. musi
          być (przynajmn
          > iej formalnie, na papierze) wierzące. Pop też nie ochrzci dziecka
          jeśli przynaj
          > mniej jedno z rodziców chrzestnych nie będzie wyznania
          prawosławnego.

          Świadek na ślubie koscielnym nie musi być wierzący.
          Musi być dorosły, poczytalny i nie może być jednocześnie ślepy i
          głuchy.
          Co innego chrzestny.
          Bo chrzestny to funkcja religijna, zwiazana z religijnym
          wychowywaniem dziecka, a świadek jedynie prawna, ma potwierdzac
          zawarcie małżeństwa
    • abrahadabra przemyślenia dziadków w różowych beretach... 29.09.08, 07:56
      czy należy ich brać na serio? Raczej nie, choć od koryta nie dadzą
      się łatwo oderwać. Ale to tak na marginesie ich dyrdymałów.
    • mondokane Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 08:02
      Kosciol sam sobie szkodzi ta religia w szkolach. Miesza to co "boskie" z tym, co
      "cesarskie" i poniesie tego konsekwencje.
      Uzasadnienie Michalika budzi zdumienie - takimi samymi slowami moglby uzasadniac
      wprowadzenie etyki do szkol.
      "Katecheza szkolna / Omawianie religii katolickiej na lekcjach etyki/ ma swoją
      rolę i nie można od niej odejść. Jest okazją do przedstawienia tych wielkich
      wartości, które tkwią w przesłaniu ewangelicznym, wzorcu, jaki proponuje
      Chrystus i Kościół każdemu człowiekowi."
      • canisparvus Re: Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 08:38
        Znałem kiedyś ateistę, działacza partyjnego niższego szczebla.
        Posyłal swoje dziecko na religię (przy kościele, wtedy inaczej nie
        było można). Nie krył się z tym, a wszystkim wypytującym tłumaczył,
        że niesposób zrozumieć społeczeństwa w masie katolickiego, a także
        spuścizny kulturalnej narodu polskiego bez znajomości religii
        katolickiej.
    • pafni Kto jest prawdziwym katolikiem? 29.09.08, 08:06
      Czy moja sąsiadka która co niedziele na msze i również remont w niedziele przeprowadza?
      Czy druga która mówi, że polak z polką tylko powinien się żenic?
      Czy ta która zakłuca mi spokój o 5 rano włączając radio maryja?
      Dobrych ludzi (ale nie wiem czy katolików) mogę policzyc na palcach jednej ręki których znam.
      • canisparvus Re: Kto jest prawdziwym katolikiem? 29.09.08, 08:47
        Uwierz w ludzi i wykaż trochę tolerancji. Może masz problem nie z
        innymi, a z sobą?
        • todeskult Re: Kto jest prawdziwym katolikiem? 29.09.08, 08:56
          Katolicy nie są tolerancyjni, dlaczego ja miałbym być względem ich?
          Tak w ogóle bardzo niewiele jest na świecie tolerancyjnych światopoglądów które
          moglibyśmy nazwać religiami, a już wybitnie nietolerancyjne są te
          judeo-chrześcijańskie. Przecież nawet "Biblia" zawiera teksty które nakazaują
          zabijanie "niewiernych". Czy dobrzy wierzący katolicy to robią? Większosć raczej
          nie, prawda? Skoro tego nie robią to pójdą do tego swojego piekła, bo nie
          postępują z nakazami swojej świętej księgi.
          • canisparvus Re: Kto jest prawdziwym katolikiem? 29.09.08, 09:16
            Ja nie mówię o katolikach. Mówię o ludziach. Ty twierdzisz, że tylko
            niewielu znanych Ci ludzi jest dobrych, przy czym nie wiesz, czy są
            katolikami, czy nie.

            Ja Ci proponuję przyjęcie hipotezy roboczej, że większość ludzi jest
            raczej dobra, nawet gdy czasmi chwytasz ich na jakichś grzeszkach.
            Jeżeli taką hipotezę przyjmiesz, być może Twoje życie okaże się
            łatwiejsze i weselsze.

            Bardzo bym się ucieszył, gdybyś mi podał miejsca w Nowym
            Testamencie, w których napisano, że należy zabijać "niewiernych". W
            Starym Testamencie istniał nakaz zabijania ludzi mieszkających w
            Ziemi Obiecanej (Księga Jozuego), być może Żydzi współcześni mają to
            jakoś zakodowane w zakamarkach pamięci. Chociaż i wówczas dotyczyło
            to tylko niektórych warunków.

            W Nowym Testamencie (Niech przed Nowym Testamentem starych praw
            ustąpi czas) jest nakaz miłowania nieprzyjaciół.
    • glekakigurdrz Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 08:08
      Okazuje sie, ze w Polsce jest tylko do tego momentu wielu katolikow,
      dopoki ich to nic nie kosztuje. Jak sie zaczyna czuc, ze trzeba na
      to placic podatki i sie widzi naocznie ile ze swoich pieniedzy na to
      sie musi przeznaczac, to nagle polowa z tych katolikow znika.
      Kosciol dyskontuje wiec politycznie cos, czego w istocie nie
      posiada. Ilu jest katolikow naprawde, to bedzie dopiero wtedy
      wiadomo, gdy opodatkowanie na kosciol bedzie dobrowolne.

      Z zasad przedstawionych przez ksiezy wynika, ze zeby przestac placic
      na te instytucje pracujac w Niemczech, trzeba osobiscie do Polski
      przyjechac i jeszcze dwu swiadkow powolac. Inaczej istnieje ponoc
      jakies zobowiazanie placenia. No i tu sie pojawia pytanie, na jakiej
      podstawie to zobowiazanie placenia powstalo. Przeciez niczego nie
      podpisywalismy. Czy to jest w ogole zgodne z konstytucja, zeby ktos
      sie domagal pieniedzy z powodu zobowiazania zaciagnietego nie przez
      nas i bez naszej zgody?
      • pafni Re: Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 08:12
        glekakigurdrz napisał:

        > Okazuje sie, ze w Polsce jest tylko do tego momentu wielu katolikow,
        > dopoki ich to nic nie kosztuje. Jak sie zaczyna czuc, ze trzeba na
        > to placic podatki i sie widzi naocznie ile ze swoich pieniedzy na to
        > sie musi przeznaczac, to nagle polowa z tych katolikow znika.
        > Kosciol dyskontuje wiec politycznie cos, czego w istocie nie
        > posiada. Ilu jest katolikow naprawde, to bedzie dopiero wtedy
        > wiadomo, gdy opodatkowanie na kosciol bedzie dobrowolne.
        >
        > Z zasad przedstawionych przez ksiezy wynika, ze zeby przestac placic
        > na te instytucje pracujac w Niemczech, trzeba osobiscie do Polski
        > przyjechac i jeszcze dwu swiadkow powolac. Inaczej istnieje ponoc
        > jakies zobowiazanie placenia. No i tu sie pojawia pytanie, na jakiej
        > podstawie to zobowiazanie placenia powstalo. Przeciez niczego nie
        > podpisywalismy. Czy to jest w ogole zgodne z konstytucja, zeby ktos
        > sie domagal pieniedzy z powodu zobowiazania zaciagnietego nie przez
        > nas i bez naszej zgody?

        No częściowo za noszą zgodą.
        Nie na darmo Krzyżacy w końcu odnieśli sukces.
        • 4g63 Re: Jak przestać być katolikiem 02.10.08, 12:36
          > No częściowo za noszą zgodą.

          co to znaczy - "częściowo za naszą zgodą?" czy to znaczy że będąc roczynym dzieckiem mogę podpisać papier i częściowo zgodzić sie na przymusowy chrzest????
          odpowiem odrazu - nie, a to że oni sobie wpisują w papierkach że jestem katolikiem, to i ja mogę sobie wpisać w swoich że oni są buddystami, i na to samo wyjdzie. a obowiązku żadnego nie ma i nikt nie ma prawa takiej opłaty (jak w niemczech) egzekwować!
      • henio56 Podatek kościcelny będzie właścwym samookreśleniem 29.09.08, 08:13
        w kwestii zwiazków z kościołem katolickim, czy innym związkiem
        wyznaniowym.
      • canisparvus Re: Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 09:04
        Pewnie masz rację, twierdząc, że gdyby ludzie musieli płacić podatek
        kościelny, wielu "katolików bezwładnościowych" by się z Kościoła
        wypisało. Dla wielu jednak ślub kościelny i kościelny pogrzeb są
        jeszcze jakąś wartością i być może, mimo wątpliwości, ten podatek by
        płaciło.

        Ale nie masz racji, twierdząc, że katolicy polscy są zobowiązani do
        płacenia. Do płacenia zobowiązani są katolicy niemieccy i widać jest
        to zgodne z tamtejszą konstytucją, bo jakoś dotychczas nikt tego nie
        zakwestionował. Jeżeli ktoś wybiera pobyt w Niemczech, musi się
        podporządkować tamtejszym regulacjom.

        W Polsce na Kościół płacą ci, którzy chcą. Czyli swego
        rodzaju "opodatkowanie" jest absolutnie dobrowolne. Być może
        pieniędzy jest z tego stosunkowo mało, ale Kościół jakoś
        funkcjonuje.

        Jeżeli domagasz się wprowadzenia podatku kościelnego, aby sprawdzić,
        ilu letnich katolików odejdzie od Kościoła, wprowadziłbyś właśnie
        formę nie do końca dobrowolnego podatku (tzn. zmuszałbyś niektórych
        ludzi do płacenia lub płacenia więcej, niż chcą albo mogą). Kościół
        polski właśnie tego pragnąlby uniknąć.
        • uwolnic_cyce Re: Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 09:54
          canisparvus napisał:
          > W Polsce na Kościół płacą ci, którzy chcą. Czyli swego
          > rodzaju "opodatkowanie" jest absolutnie dobrowolne. Być może
          > pieniędzy jest z tego stosunkowo mało, ale Kościół jakoś
          > funkcjonuje.

          W Polsce na Kościól płacą wszyscy, którzy pracuja, tyle tylko że
          jest to podatek ukryty.Wprowadzenie dobrowolnego opodatkowania na
          rzecz Kościoła spowodowałoby znaczne uszczuplenie dochodów i ,co
          gorsze,wymagałoby to przejrzystego rozliczania się z wydatków przed
          wiernymi. A tego ostaniego czarni boją sie bardziej niz ogni
          piekielnych.
        • solist Re: Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 11:11
          Albo piszesz w złej woli albo kompletnie nie orientujesz się w
          sytuacji. Na fundusz kościelny płacą katolici i niekatolicy; na
          podstawie ustawy z początku lat 90-tych gminy przekazują
          parafiom "co najmniej" 10-15 ha ziemi; pomniki papieskie fiansowane
          są z podatków społeczeństwa; szkoły deklarują płace księdzom z
          czyich składek i podatków?; złodziejski Carritas (do 75% kosztów
          własnych!, brak ksiąg rozrachunkowych itp) jako fundacja kościelna
          dostaje kasę od państwa z moich i innych podatków; abonament TV, w
          której są msze, programy katolickie płacą wszyscy, niby, ale zarówno
          kato- jak i niekatolicy; co chwila słychać o zwrotach ziem
          kościołowi, nawet takich, które nigdy nie były w ich posiadaniu; w
          moim mieście zlikwidowano instytut meteorologiczny bo miasto
          przekazało ziemię parafii KK; w tym samym mieście co rusz jest
          kościół, krzyże, na każdym wzgórzu katolicki element krajobrazu
          widziany z daleka. Odpowiedz, skąd kościół ma pieniądze? Myślisz, że
          katolików na świecie stać na utrzymanie tak potężnej instytucji?
          Wątpię. Dlatego muszą pozyskiwać tą kasę z budżetów państw, co robią
          bardzo skutecznie. Dodatkowo popatrz jak wielką cnotą odznacza się
          znakomita większość księży (bryki, chałupy), jakie brzuszki z
          ubóstwa posiadają biskupi itp. Więc jeszcze raz piszę, że w POlsce
          na kościół nie płacą ci którzy chcą, bo taca to nie wszystko, ale
          dosłownie KAŻDY, bez wyjątku.
          • canisparvus Re: Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 14:01
            solist napisał:

            > Albo piszesz w złej woli albo kompletnie nie orientujesz się w
            > sytuacji. Na fundusz kościelny płacą katolici i niekatolicy;

            Drogi soliście, to Ty "albo piszesz w złej woli albo kompletnie nie
            orientujesz się w sytuacji". Fundusz Kościelny utworzyła komuna na
            mocy ustawy z roku 1950. Fundusz ten był swego rodzaju alibi w
            związku z nacjonalizacją kościelnych dóbr ziemskich. Teoretycznie
            wyłączone z tej nacjonalizacji były tzw. gospodarstwa
            proboszczowskie do 50 ha, a w Wielkopolsce, na Pomorzu i na Górnym
            Śląsku - do 100 ha. W praktyce większość i tej ziemi została
            Kościołowi zagrabiona. To ta ziemia - zagrabiona niezgodnie z tamtą
            ustawą - jest zwracana przez gminy.

            Teoretycznie Fundusz Kościelny miał pochodzić z dochodów z
            gospodarowania na znacjonalizowanej ziemi, w praktyce jednak - w
            wyniku typowego dla komuny i chyba celowego bałaganu - nikt nie
            zadbał o inwentaryzację i wycenę dochodowości tej ziemi.
            Komunistycznemu państwu wygodniej było wypłacać Fundusz Kościelny z
            budżetu.

            Funduszem administrował Urząd d.s. Wyznań, dotując zgodnie z ustawą
            działalność niektórych instytucji Kościoła katolickiego, w tym
            znacjonalizowanej Caritas, ale także innych Kościołów i związków
            wyznaniowych, w tym także takich, które zarejestrowanow Polsce po
            roku 1950. Nie trzeba specjalnej przenikliwości, żeby domyślić się,
            że Fundusz Kościelny stanowił drobny ułamek z dochodów ze
            znacjonalizowanych dóbr i że często slużył do finansowania posunięć
            wrogich wobec Kościoła, np. finansowania ruch rozłamowych
            tzw. "księży patriotów".

            Po roku 1989 fundusz ten służy do opłacania składek
            ubezpieczeniowych tych księży i zakonników, którzy nie mają stałej
            pensji, tzn. znacznej ich większości. Państwo dotuje uczelnie
            katolickie, a samorządy - instytucje wychowawczo-oświatowe.

            Jeżeli chodzi o katechetów, są oni opłacani z podatków katolików. Z
            Twoich podatków opłacani są etycy.

            To prawda, że księża są różni, wielu z nich wychodowało sobie
            brzuszki - cóż, są takimi samymi ludźmi, jak ludzie świeccy i
            zapewnie tuszą nie odbiegają od przeciętnej, a niektórzy zapewne
            rekompensują sobie w ten sposób brak innych uciech. Większość
            plebanii pochodzi z lat dość odległych i ma charakter zabytkowy,
            więc poniektóre wyglądają okazale i ładnie w porównaniu z obecną
            szarzyzną, a zwłaszcza z typowymi komunistycznymi blokowiskami. Za
            czasów Gierka i Jaruzelskiego zbudowano dość dużo nowych kościołów -
            na pewno nie z funduszy państwowych - budowano przy nich także
            plebanie, co jest chyba rzeczą normalną?

            Nie wiem, ile pomników papieskich fiansowanych jest z funduszy
            publicznych, sądzę jednak, że są to przypadki nieliczne. Mi nie jest
            znany ani jeden, ale być może nie jestem w tej materii dobrze
            zorientowany.

            Być może tu i ówdzie znajdują się księża, którzy mają dobre
            samochody. To oni najbardziej rzucają się w oczy. Większość jednak
            nie ma wcale samochodów. Ci, którzy mają, mają przeważnie wysłużone
            i skromne i na pewno w zdecydowanej liczbie przypadków ich
            użytkowanie jest usprawiedliwione rozległością parafii i pełnionymi
            obowiązkami. Mój zmarły niedawno proboszcz w razie potrzeby
            skorzystania z auta prosił każdorazowo wiernych o pomoc w
            transporcie.
            • canisparvus erratum 29.09.08, 14:05
              wyhodowało, oczywiście.
            • burlasino Re: Jak przestać być katolikiem 30.09.08, 03:08
              Nie ma większego grabieżcy niż Kościół Katolicki - największy
              latyfundysta świata. Poczawszy od tzw. Donacji Konstantyna, która
              była jednym wielkim oszustwem, KK bogacił się wciąż wyłącznie na
              drodze szantażu, wyłudzeń i oszustw grożąc wiecznym potepieniem,
              obiecując raj po śmierci lub sprzedając fałszywe "odpusty". Kościół
              nigdy nie wytwarzał żadnych dóbr materialnych ani wartości
              intelektualnych, które stanowiłyby pokrycie dla jego majątku, toteż
              nacjonalizacja dóbr kościelnych była tylko aktem sprawiedliwości
              dziejowej i przywrócenia elementarnej uczciwości.
              Domaganie się przez KK przywrócenia majątków jest przejawem
              pazerności i straszliwej hipokryzji, jaka jest własciwa tej
              instytucji od zarania jej dziejów. Aby okazywać miłość Bogu nie
              trzeba bowiem żadnych dóbr materialnych, a już latyfundiów
              zwłaszcza. Bóg nigdy i nigdzie nie domagał się takich dóbr i nie
              upoważniał nikogo dogromadzenioa ich w Jego imieniu.
    • edi54 Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 08:21

      Kosciol w Polsce poprzez obecnosc kleru w szkolach
      w pierwszym zredzie ma na celu utrzymywanie w cuglach
      kadry nauczycielskiej. Same lekcje religii maja znaczenie
      drugorzedne.W cywilizowanym panstwie lekcje religii winny
      odbywac sie poza szkola i na koszt Kosciola.Ten nasz,polski
      Kosciol nie daruje jednak Panstwu nawet zlotowki.Jest to
      swoisty "rak" ,ktory toczy polska tkanke spoleczne.
      • remik.bz Mieszko I był katolskim ciemnogrodem 29.09.08, 08:42
        edi54 napisał:

        >
        > Ten nasz,polski
        > Kosciol nie daruje jednak Panstwu nawet zlotowki.Jest to
        > swoisty "rak" ,ktory toczy polska tkanke spoleczne.

        A kto jest winien takiej sytuacji ? No kto ?
        Mieszko I !!!
        To on sprowaedził w 966 r do naszej zawsze racjonalistycznie
        nastawionej ojczyzny czarnych , to on oddał nas w niewolę Watykanu .
        A jego syn Bolesław to nawet zęby kazał wybijać tym , którzy postów
        nieprzestrzegali i żarli mięso z żubrów , turów i innych czworonogów
        a nawet ptactwa w piątki.
        A gdzie wolność słowa ? wolność poglądów? wolność sumienia?
        Dlaczego Mieszko i Bolesław nie brali przykładu z zawsze
        ateistycznej i kierujacej się Rozumem Francji?

        ps i pomyśleć ,że niektórzy niby-historycy uważają tego
        przedstawiciela katolickiego ciemnogrodu -Mieszka I za naszego
        największego władcę!!! Skandal !!!
        • todeskult Re: Mieszko I był katolskim ciemnogrodem 29.09.08, 09:04
          > Dlaczego Mieszko i Bolesław nie brali przykładu z zawsze
          > ateistycznej i kierujacej się Rozumem Francji?
          Buahaha!!! Francja ateistyczna w średniowieczu? Dobre...
          Szkoda że ci umknęło że wielu papieży "stacjonowało" nie w Rzymie ale w różnych
          francuskich miastach. Wielka Inkwizycja zebrała olbrzymie żniwo m.in. we
          Francji, podobnie jak wojny będące następstwem reformacji i kontrreformacji.
          Francja w późniejszym okresie toczyła wojny z Anglią m.in. z pobudek religijnych.
          • remik.bz Wpisz w google "ironia" 29.09.08, 09:15
            todeskult napisał:

            > > Dlaczego Mieszko i Bolesław nie brali przykładu z zawsze
            > > ateistycznej i kierujacej się Rozumem Francji?
            > Buahaha!!! Francja ateistyczna w średniowieczu? Dobre...
            > Szkoda że ci umknęło że wielu papieży "stacjonowało" nie w Rzymie
            ale w różnych
            > francuskich miastach. Wielka Inkwizycja zebrała olbrzymie żniwo
            m.in. we
            > Francji, podobnie jak wojny będące następstwem reformacji i
            kontrreformacji.
            > Francja w późniejszym okresie toczyła wojny z Anglią m.in. z
            pobudek religijnyc
            > h.

            Nic mi Kolego nie umknęło.
            To raczej niektórzy "mądrzy -lewicujący" uważają ,że historia Europy
            zaczyna się od Rewolucji Francukiej.
            I tego dotyczy moja ironia.
            • babaqba Re: Wpisz w google "ironia" 29.09.08, 10:26
              remik.bz napisał: > Nic mi Kolego nie umknęło.
              > To raczej niektórzy "mądrzy -lewicujący" uważają ,że historia Europy
              > zaczyna się od Rewolucji Francukiej.
              > I tego dotyczy moja ironia.

              Ironia? Wcześniejszy okres to tzw. "wieki ciemne" i to właśnie religii
              zawdzięczają swą nazwę. Okres, kiedy ludzie powiedzieli kościołowi, że
              jest szkodliwy i wrogi cywilizacji i społeczeństwom, nazywamy
              Oświeceniem.
              • remik.bz Re: Wpisz w google "ironia" 29.09.08, 13:03
                babaqba napisała:

                > remik.bz napisał: > Nic mi Kolego nie umknęło.
                > > To raczej niektórzy "mądrzy -lewicujący" uważają ,że historia
                Europy
                > > zaczyna się od Rewolucji Francukiej.
                > > I tego dotyczy moja ironia.
                >
                > Ironia? Wcześniejszy okres to tzw. "wieki ciemne" i to właśnie
                religii
                > zawdzięczają swą nazwę.

                A szczególnie ciemnym okresem były czasy starozytne w okresie
                demokracji ateńskiej.

                Okres, kiedy ludzie powiedzieli kościołowi, że
                > jest szkodliwy i wrogi cywilizacji i społeczeństwom, nazywamy
                > Oświeceniem.

                I tylko Chlodwig decydując się chrzest Francji( a w 400 lat później
                Mieszko I u nas) w o tym nie wiedział, że Kościół jest szkodliwy i
                wrogi cywilizacji.

        • burlasino Re: Mieszko I był katolskim ciemnogrodem 30.09.08, 03:14
          Nie kombinuj, remik, jak koń pod górę. Dobrze wiesz, że Mieszko
          przyjął chrzest z wyrachowania, z przyczym czysto politycznych, dla
          legitymizacji swojego powstającego państwa i zabezpeczenia go przed
          zakusami ówczesnego "dominatora" - Cesarza Rzymskiego Narodu
          Niemieckiego. Była to po prostu strategia przetrwania, a nie
          żadna "iluminacja" religijna czy inne "objawienie".
          • remik.bz Re: Mieszko I był katolskim ciemnogrodem 30.09.08, 09:12
            burlasino napisała:

            > Nie kombinuj, remik, jak koń pod górę. Dobrze wiesz, że Mieszko
            > przyjął chrzest z wyrachowania, z przyczym czysto politycznych,

            Oczywiście ,ze wiem.
            I była to bardzo dobra i mądra decyzja.
            Zaskutkowała nie tylko "przetrwaniem , ale włączeniem nas "na
            zawsze" do Europy (coś jakby wejście do ówczesnerj UE , syn Mieszka
            nawet był przez Ottona III wskazany na nowego "szefa" Europy))
            Moja ironia dotyczyła wypowiedzi , z której wynikało ,że
            chrześcijaństwo przyniosiło nam zawsze tylko szkody.
            Są ludzie dla których historia Europy zaczyna się od Rewolucji
            Francukiej i przenoszą "wartości" tej rewolucji (np walke z KK)
            równiez w inne czasy.
            A taki zabieg , przenoszenie realiów z jednego okresu do innego jest
            po prostu niedopuszczalny.
            Wg takiego sposobu rozumowania to powinniśmy potepić Kodeks
            Hammurabiego jako "barbarzyński".
            • burlasino Re: Mieszko I był katolskim ciemnogrodem 30.09.08, 22:30
              tychik1 napisał:
              > Wg takiego sposobu rozumowania to powinniśmy potepić Kodeks
              > Hammurabiego jako "barbarzyński".

              Nie ma najmniejszych wątpliwości, że kodeks Hammurabiego - w
              kontekście obecnych zasad cywilizacyjnych oraz ideałów
              humanistycznych - był na wskroś barbarzyński.
              • remik.bz Re: Mieszko I był katolskim ciemnogrodem 01.10.08, 10:10
                burlasino napisała:

                > tychik1 napisał:
                > > Wg takiego sposobu rozumowania to powinniśmy potepić Kodeks
                > > Hammurabiego jako "barbarzyński".
                >
                > Nie ma najmniejszych wątpliwości, że kodeks Hammurabiego - w
                > kontekście obecnych zasad cywilizacyjnych oraz ideałów
                > humanistycznych - był na wskroś barbarzyński.

                Nie ma najmniejszych wątpliwości,ze kodeks Hammurabiego w kontekscie
                ówczesnych zasad cywilizacyjnych ( o ideałach humanistycznych wtedy
                nikomu sie nie sniło) był na wskroś postępowy.
                Np Jesli członek rodu X zabił kogoś z rodu Y to wg zasady "oko za
                oko" członek rodu Y miał prawo zabic kogoś z rodu X
                Ale TYLKO JEDNĄ OSOBĘ
                • remik.bz Re: Mieszko I był katolskim ciemnogrodem 01.10.08, 10:16
                  Jeszcze raz ten post, ręka mi się zbyt wcześnie "omsknęła"
                  burlasino napisała:

                  > tychik1 napisał:
                  > > Wg takiego sposobu rozumowania to powinniśmy potepić Kodeks
                  > > Hammurabiego jako "barbarzyński".
                  >
                  > Nie ma najmniejszych wątpliwości, że kodeks Hammurabiego - w
                  > kontekście obecnych zasad cywilizacyjnych oraz ideałów
                  > humanistycznych - był na wskroś barbarzyński.

                  Nie ma najmniejszych wątpliwości,ze kodeks Hammurabiego w kontekscie
                  ówczesnych zasad cywilizacyjnych ( o ideałach humanistycznych wtedy
                  nikomu sie nie sniło) był na wskroś postępowy.
                  Np Jesli członek rodu X zabił kogoś z rodu Y to wg zasady "oko za
                  oko" członek rodu Y miał prawo zabic kogoś z rodu X
                  Ale TYLKO JEDNĄ OSOBĘ i nikogo więcej.
                  Przed wprowadzeniem tego kodeksu normą było ,że za śmierć kogoś z
                  rodu Y tenże ród wyrzynał w pień cały ród zabójcy (łącznie z
                  kobietami, dziećmi i niewolnikami)
                  Nie przenoś dzisiejszych realiów w stare czasy.
                  Tak nie wolno robić.
                  ps nie obawiasz się ,że za sto lat my bedziemy uznawani za
                  barbarzyńców gdyż np wieziliśmy ludzi w ramach kary za zabójstwo ?
    • ka-ka2 Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 08:41
      Dlaczego mam się wypisywać skoro nie zapisywalem się.Czy ktoś mi odpowie.
      • maura4 Re: Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 12:18
        Wcale nie musisz sie wypisywac. Po prostu przestajesz chodzic do
        koscioła i nikt cie nie zmusi ,no chyba że ulegniesz rodzinie .Przy
        czym wypisywanie ma te dobrą stronę ,że KK z czasem nie bedzie mógł
        sie powoływać na katolickie w 90% społeczeństwo.
    • todeskult Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 08:46
      "Biskupi dyskutowali też o nauce religii. Nie mieli wątpliwości: religia musi
      zostać w szkole."
      Nie mieli wątpliwości - dobre sobie. Szkoda że nie zauważają ostatnich sondaży
      w których ponad połowa społeczeństwa ma takie wątpliwości.
      Ale w sumie czego spodziewać się po wysoko postawionych członkach organizacji
      o strukturze mafijnej...
      • rikol Re: Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 14:25
        Nic dziwnego, ze protestuja. Przeciez usuniecie religii katolickiej ze szkol
        oznacza strate dochodow, liczonych przynajmniej w milionach. W tej chwili kazda
        klasa ma 2 godziny religii tygodniowo od 1. klasy podstawowki. Jezyka obcego tez
        maja 2 godziny - ale nie od poczatku szkoly - bo przeciez nie ma na to
        pieniedzy. Gdyby usunac religie ze szkol, byloby wiecej pieniedzy na inne
        przedmioty, np. biologie czy historie. Za komuny byly zajecia wyrownawcze oraz
        kolka zainteresowan. Po 1989 r. to zlikwidowano, a zaczeto placic ksiezom za
        'nauczanie' religii. Nie wiem, czemu ludzie sie dziwia spadkowi poziomu
        szkolnictwa, jesli dzieci ucza sie w szkole bajek, zamiast logicznego myslenia
    • deliko niespodzianka dla niektórych 29.09.08, 08:48
      www.medialine.pl/artykul.php?getpage_id=10&getsubpage_id=9&artykul_id=3411
    • emeryt21 Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 09:05
      Mnie nigdy nikt nie pytal czy chce byc katolikiem.Ze strony kosciola
      katolickiego spotkala mnie wyjatkowa krzywda.
      Panowie w czarnych sukienkach odmowili udzialu w pogrzebie mojej
      matki,ktora cale zycie dawala im na kosciol znaczna czesc swojej
      biednej emerytury.Nie chodzila do kosciola,bo nie mogla na starosc
      chodzic tak daleko.
      W dniu pogrzebu byl siarczysty mroz i tym panom nie chcialo sie
      ruszyc tylka z cieplego kosciolka.
      Od tego czasu nie mam nic wspolnego z ta organizacja.Zadeklarowalem
      to ksiedzu,ktory przyszedl po koledzie i zamiast powiedziec chociaz
      przepraszam caly czas pieprzyl o Maryi.....
      • wirika Re: Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 09:13
        A wypisałeś się z tej organizacji, czy wciąż jesteś jednym z elementów, na
        których opiera się ich władza ("przecież w PL jest 98% katolików, więc musimy
        mieć rację!")?
    • mikewodzowski Najlepiej nigdy nim nie być, 29.09.08, 09:16
      wtedy nie trzeba przestawać :)
    • lolek_do_kfadratu Religia obowiązkowa 29.09.08, 09:26
      Ciekawe tylko dlaczego musi to być akurat religia w wydaniu
      katolickim. Czyli: -dzieci otwierają zeszyciki i pokazują czy
      wszystkie ładnie i równo wkleiły obrazek matki boskiej i czy z tyłu
      nie ma bazgrołów. A potem ksiądz zapyta Jasia co było tematem
      ostatniego kazania.
    • stoova Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 09:46
      Większość apostatów to osoby unikające podatku w Niemczech? Owszem, ale takie
      osoby nie przechodzą 'ścieżki' związanej z apostazja w polskim kościele.
      Skarbówka niemiecka wysyła do polskiego proboszcza info, że parafianin nie płaci
      podatku i prośbę żeby go skasować z rejestru.
      Co innego osoba ubiegająca się o apostazję u swojego proboszcza. Nie wiem, jakie
      zasady wprowadzono, ale wcześniej była to kwestia uznaniowa i z mojego i moich
      znajomych doświadczenia wynika, że proboszcz starał się utrudnić apostazję.
      Kilkukrotna wizyta u proboszcza - sprawdzenie, czy jest się zdecydowanym, czy to
      nie jest przypadkowy krok (taaak... proboszcz słyszy, że niedoszły apostata
      latami nie chodzi do kościoła, instytucja ta jest tej osobie obca i jeszcze chce
      sprawdzać stopień zdecydowania), do tego wymogi formalne - gdzie się było
      chrzczonym, adresy kurii, data chrztu...
      Skutkuje to tym, że mało komu chce się tę procedurę doprowadzić do końca. No bo
      i co z tego, że ktoś mnie ma w swoim rejestrze, skoro jego instytucję serdecznie
      p....lę?
      • pierot6 Paru kretynów w sutannach "cos" ustaliło... 29.09.08, 09:50
        To kim jestem,będę i moc mojej wiary, napewno nie zależy od tych dupków..
    • easy.piotr.wie Jak przestać być katolikiem : nierówność wobec 29.09.08, 09:58
      prawa. Do chrztu niesie się niewowlę, które nie może samo o sobie
      decydować. Żeby wypisać się z Kościoła trzeba mieć dwóch świadków.
      Czyli: w aprawie obecności w Kościele decydują inne osoby. Chęć
      wystąpienia z Kościoła jest wynikiem działąnia: rodziców, rodziców
      chrzestnych, ostoczenia, a w tym: księży i katechetów.
      Zapewne bedę minimalizował swój udziała we wspólnocie Kościoła.
      Pozostanę w swoim indywidualnym kontakcie z Bogiem. Nie rozumiem
      antysemityzmu wielu duchownych i świeckuch, których spotkałem w
      życiu. Zbyt wiele magii widzę w zyciu Kościoła.
      • anty-kaczynscy easy.piotr.wie ..to jest to !!! 29.09.08, 10:10
        easy.piotr.wie napisał:

        > prawa. Do chrztu niesie się niewowlę, które nie może samo o sobie
        > decydować. Żeby wypisać się z Kościoła trzeba mieć dwóch świadków.
        > Czyli: w aprawie obecności w Kościele decydują inne osoby. Chęć
        > wystąpienia z Kościoła jest wynikiem działąnia: rodziców, rodziców
        > chrzestnych, ostoczenia, a w tym: księży i katechetów.
        > Zapewne bedę minimalizował swój udziała we wspólnocie Kościoła.
        > Pozostanę w swoim indywidualnym kontakcie z Bogiem. Nie rozumiem
        > antysemityzmu wielu duchownych i świeckuch, których spotkałem w
        > życiu. Zbyt wiele magii widzę w zyciu Kościoła.

        popieram.
    • bnew Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 10:02
      zostałem zapisany do kościoła bez mojej zgody i wiedzy, nie powinno się tak
      robić, ale OK, rodzice uważali to za słuszne (tym bardziej że niewychowywanie
      swoich dzieci w "wierze" to śmiertelny grzech ponoć). Ale teraz żebym się z tego
      wypisał, nie wystarczy tylko papierek, ja muszę przyjść z dwoma świadkami, co to
      ma być, może jeszcze mam załączyć opinie psychiatry?
      to jest normalnie mafia, raz wdepniesz to już uwolnić się ciężko...
    • princealbert 2 swiadkow? Uwazam to za niesprawiedliwe 29.09.08, 10:02
      Ochrzszczono mnie bez mojej zgody, gdy bylem niemowlakiem. Obecnie,
      jako pelnoletni, powinienem moc dokonac apostazji jedynie przez
      oswiadczenie woli.

      Wymog 2 swiadkow to jawne pogwalcenie mych praw i brak szacunku ze
      strony KK.
    • pos3gacz Jak przestać być hipokrytą 29.09.08, 10:03
      1.>>- W dokumencie jest także apel do chcących opuścić Kościół, by
      tego zaniechali.<<<
      2.>>
    • tektur Paranoja 29.09.08, 10:25
      kupa formalności i przeszkód by występować z pasożytniczej instytucji do
      której nigdy się nie zapisywałem i nigdy bym się nie zapisał, z którą od dawna
      nie mam i nie chcę mieć nic wspólnego. Zwykłe oświadczenie lub lub list
      powinien załatwiać sprawę.
    • santa_paola Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 10:25
      A wiecie dlaczego spada liczba kobiet chętnych do pójścia do zakonu? Bo jest
      coraz szerszy dostęp do chirurgii plastycznej;)) Drzewiej bywało, że jak
      dziewczę niezbyt urodziwe było, to zanim zostało starą panną, wybierało zakon
      żeński, niby z powołania. Teraz nie musi:) Wystarczy uzbierać kupkę forsy i
      poprawić to co natura spartaczyła;)
    • parawirus Klechy na emeryture - glupocie Basta!!! 29.09.08, 10:40
      • 1zorro Po wprowadzeniu w Polsce takich podatkow jak w RFN 29.09.08, 10:58
        moze sie okazac, ze w tym "katolickim" kraju zostanie nagle 15 %
        katolikow....
        • czarek62 Po wprowadzeniu podatków- oby 15% zostalo! 29.09.08, 11:51
          ...ale K.kat. do tego nie dopusci, to bylby koniec tej ogromnej
          organizacji, rzeszy duchowienstwa i ich "przyzywnikow"!
    • hpo50 Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 11:01
      Gdyby wprowadzili taki podatek u nas to dowiedzieli by się tak
      naprawdę ilu byłoby katolików.Będąc w Islandii 98% polaków nie
      płaciło podatku na kościół.To był typowy bunt przeciwko wtykaniu
      nosa przez kler we wszystko.
    • kakens Re: Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 11:05
      Czyli wystarczy, że pójdę do proboszcza z dwoma osobami i powiem żegnam?

      Czy ekskomunikowani rodzice mogą zanieść dziecko do ochrzczenia?
      • michal2708 Re: Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 11:10
        To nie ekskomunika tylko apostaza i warto o tym pamiętać.
        • kakens Re: Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 11:20
          "Konsekwencją oficjalnego odejścia z Kościoła jest ekskomunika."
          Taka informacja jest w tekście.

          Tak czy siak, czy coś stoi na przeszkodzie aby dziecko samo wstąpiło w szeregi
          KK mając rodziców apostatów?
          • dlv_liberales Re: Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 12:16
            bez problemu może. tylko kwestią tego jest czy będzie chciało samo wszystko
            załatwiać w latach późniejszych by zostać ochrzczonym.
            • kakens Re: Jak przestać być katolikiem 29.09.08, 12:33
              tylko kwestią tego jest czy będzie chciało samo wszystko
              > załatwiać w latach późniejszych by zostać ochrzczonym.

              Niechaj to będzie test jego wiary w instytucję.
              Grunt żeby dzieciak nie miał problemów przez rodziców.
    • mikewodzowski Raczej mało kto się wypisze. 29.09.08, 11:10
      Raczej mało kto się wypisze, bo niby po co? Wypiszą się tylko Ci którzy naprawdę
      namiętnie tego pragną abo Ci którym to uderza po kieszeni - czyli np. Polacy w
      Niemczech. U nas dopóki nie trzeba łożyć na kościół oficjalnie nikt się nie
      będzie tym podniecał, po prostu nadal nie będzie chodził do kościoła, nie będzie
      dawał na tacę ale kolędę przyjmie i raz na rok do dychę w kopercie bo co mu
      szkodzi.
      Tak wygląda polski katolik niepraktykujący których jest bardzo dużo i którzy się
      nie wpiszą bo im to po prostu wisi. Amen.
      • czarek62 Raczej mało kto się wypisze.Niestety! 29.09.08, 11:54
        mikewodzowski napisał:

        > Raczej mało kto się wypisze, bo niby po co?
        ... po prostu nadal nie będzie chodził do kościoła, nie będzi
        > e
        > dawał na tacę ale kolędę przyjmie i raz na rok do dychę w kopercie
        bo co mu
        > szkodzi.
        > Tak wygląda polski katolik niepraktykujący których jest bardzo
        dużo i którzy si
        > ę
        > nie wpiszą bo im to po prostu wisi. Amen.

        Niestety masz racje! Tez tak mysle, ze wiekszosci to wisi! Niestety
        wielkie!
      • mikado111 Re: Raczej mało kto się wypisze. 29.09.08, 14:18
        Dobra, tylko w takiej sytuacji jeśli zarzucisz czarnym okradanie
        narodu polskiego, to zawsze będą mieli wytłumaczenie, że 90% Polaków
        to katolicy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka