joannabieniek
25.11.08, 12:41
"Ale sześciolatki muszą iść do szkół. Bo chodzi również o to, żeby
wcześniej kończyły edukację. To element polityki rynku pracy, bez
tego nie będzie miał kto zarabiać na nasze emerytury. Z punktu
widzenia wyzwań demograficznych istotne jest, że my tym jednym
ruchem wprowadzamy jeden rocznik więcej do zasobów pracy. I to jest
dla nas wysoka wartość."
Podatków moich dzieci (rocznik 2002 i 2003) nawet nie zobaczą, ani
Pan Boni, ani Pani Hall, Pani Karjewska, Pani Lipszyc, Pan Paszyński
i spółka. Mam nadzieję, że moje dzieci będą mieszkać w
cywilizowanym, europejskim kraju, gdzie słucha się głosu rodziców,
buduje przedszkola, a nie je likwiduje (patrz: przedszkole
Wiatraczek w Warszawie) i nie wprowadza sztucznego konfliktu
pomiędzy rodzicami trzylatków i pięcio-, sześciolatków, aby ukryć
swoje błędy i manipulować ludźmi. Rodzice to nie idioci, proszę nas
traktować poważnie, nie jak "target". Wasza strategia jest
krótkowzroczna.