Dodaj do ulubionych

Z nauczycielami możemy się dogadać

25.11.08, 12:41
"Ale sześciolatki muszą iść do szkół. Bo chodzi również o to, żeby
wcześniej kończyły edukację. To element polityki rynku pracy, bez
tego nie będzie miał kto zarabiać na nasze emerytury. Z punktu
widzenia wyzwań demograficznych istotne jest, że my tym jednym
ruchem wprowadzamy jeden rocznik więcej do zasobów pracy. I to jest
dla nas wysoka wartość."


Podatków moich dzieci (rocznik 2002 i 2003) nawet nie zobaczą, ani
Pan Boni, ani Pani Hall, Pani Karjewska, Pani Lipszyc, Pan Paszyński
i spółka. Mam nadzieję, że moje dzieci będą mieszkać w
cywilizowanym, europejskim kraju, gdzie słucha się głosu rodziców,
buduje przedszkola, a nie je likwiduje (patrz: przedszkole
Wiatraczek w Warszawie) i nie wprowadza sztucznego konfliktu
pomiędzy rodzicami trzylatków i pięcio-, sześciolatków, aby ukryć
swoje błędy i manipulować ludźmi. Rodzice to nie idioci, proszę nas
traktować poważnie, nie jak "target". Wasza strategia jest
krótkowzroczna.
Obserwuj wątek
    • graz.ka Re: Z nauczycielami możemy się dogadać 26.11.08, 08:18
      Działań proprzedszkolnych nie widać, jedno rozporządzenie nie
      zmieniło tu sytuacji.
      Nadal obowiązują np, stare zasady dotyczące finansowania - czyli
      przedszkole rejestrowane np. w styczniu 2009 dotację gminną otrzyma
      dopiero od 2010 roku.
    • wiera555 Z nauczycielami możemy się dogadać 26.11.08, 15:43
      Przeraża mnie jak instrumentalnie politycy traktują dzieci!
      Chcą wysłąć je do kompletnie nieprzygotowanych szkół, bo jest
      problem demograficzny i dzieci szybciej zaczną finansować emerytury
      (o rok!!!). Cóż za krótkowzroczność! Może podejść do sprawy z innej
      strony i zamiast pleść o polityce prorodzinnej przygotować faktyczny
      program, by zachęcić rodziców do posiadania dzieci, a nie na kazdym
      kroku rzucać kłody pod nogi tym, którzy decydują się na więcej niż
      jedno.
      Sprawa proponowanej - pożal się Boże - reformy edukacji jest
      wieloaspektowa. Niestety najbardziej ucierpią na jej wprowadzeniu
      dzieci. Pójdą do nieprzygotowanych szkół, do kompletnie
      nieprzygotowanych, sfrustrowanych nauczycieli i czego się nauczą?
      Poziom edukacji raczej spadnie, a problemy psychologiczne nasilą się.
      Pozostaje jeszcze kwestia innych krajów europejskich.
      Nieporozumieniem jest porównywanie warunków w polskiej szkole ze
      szkołami na Zachodzie. Standardy tam oferowane maluchom daleko
      odbiegają od naszych. A poza tym - nie wszystkie kraje europejskie
      posyłają dzieci w wieku sześciu lat do szkół!
    • danuta49 Boni w kręgu sterotypów,nieprawd i niekompetencji! 26.11.08, 19:30
      Swoich oczywiście!!!;-))))
      >Podkreślałem podczas negocjacji, jak ważna jest relacja między
      nauczycielem a uczniem, i że to od niej zależy sukces edukacyjny
      uczniów. Tyle że o ile mamy w Polsce nauczycieli świetnie
      przygotowanych przedmiotowo, to ich umiejętności pedagogiczne trzeba
      by pogłębić. Większość, niestety, jest przyzwyczajona do pracy w XIX-
      wiecznym modelu, nastawionym jedynie na przekazywanie
      encyklopedycznej wiedzy.<
      Encykolpedyzm kreują mechanizmy, programy,siatki godzin i sposób
      ich egzekwowania!!!Jeśli godzin jest malo a program obszerny to
      tylko metody podające pozwalają sprostać "materializmowi
      dydaktycznemu" urzedniczego nadzoru.Nauczenie myslenia wymaga czasu
      i warunków(np.niezbyt liczne klasy szczególnie!) Jeśli egzaminy
      zewnętrzne egzekwują wiedzę encykolpedyczną glównie, to takiej
      trzeba uczyć.Jesli urzędasy kuratoryjne i dyrektorzy egzekwują
      wylącznie formalne biurokratyczne procedury, kwity,wpisy i podpisy
      to nauczyciele nimi się zajmują.No i nie bardzo mają możliwości
      bardziej osobistego stosunku do uczniów.Szczególnie gdy ich
      uczą,przy malych wymiarach 500-700 i więcej.Nasza szkola
      od "reformy" Handkego/Dzierzgowskiej idzie do tylu, wręcz biegnie!!!
      Poza ideologicznymi serwitutami(dziś też zresztą są tylko inne -
      hurrapatriotyczne i kościelne)szkola w PRL byla o niebo lepsza!!!
      Panie Boni!Zejdź Pan na ziemię i zmień doradców,
      szczególnie p.Hall;-)))
    • danuta49 A czyj to obowiązek??? 26.11.08, 19:35
      >Rodzice boją się puścić sześciolatki do szkoły. Czy pan nie uważa,
      że trzeba by z nimi o tym rozmawiać? Minister edukacji nie zaprosiła
      na rozmowę nawet tych, którzy zebrali ponad 35 tys. podpisów pod
      protestem.

      - Oczywiście, że trzeba z rodzicami rozmawiać. Ale ja, proszę pani,
      ja w tym rządzie naprawdę nie jestem od wszystkiego...<
      Nie starczylo odwagi powiedzieć wprost, w pierwszym rzędzie
      premierowi, że p.Hall jest fatalnym ministrem i Tuskowi "reforma" w
      jej wydaniu nie pozwoli zostać prezydentem;-))))))))Bo oswiata to
      nie proszek do prania - wszyscy mają z nią praktyczny kontakt przez
      dzieci, wnuki, krewnych itd.Tu żaden PR nie pomoże na ewidentne
      idiotyzmy i kompromitacje pomyslów [jesli ona wogóle myśli;-)]tej
      pani i jej otoczenia!!!;-))))))))))))))
      • ichmordy Re: A czyj to obowiązek??? 27.11.08, 23:46
        Jest duże bezrobocie więc wcześniejsze skończenie szkoły przez dzieci zwiększy je i w końcu wyemigrują za lepszą pracą , płacą i życiem :P Czemu działania są wbrew woli rodziców ? Zwykłe chamstwo!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka