Dodaj do ulubionych

Chcieliby zdelegalizować dopalacze

08.12.08, 19:08

"Nic nie sprawia człowiekowi takiej satysfakcji, jak bycie
policjantem swoich bliźnich."
Obserwuj wątek
    • krawiec6661 Re: Chcieliby zdelegalizować dopalacze 08.12.08, 21:34
      Bardzo fajny cytat, czyje to? A co do dopalaczy i dragów ogólnie, kiedyś byłem
      za powszechną legalizacją, ale zmieniłem zdanie. Widok małolatów kupujących
      sobie (lub młodszym kolegom) dragi nastraja do refleksji. Przecież sama logika
      podpowiada - młody przetestuje z ciekawości (tym bardziej, że spory szum wokół
      tematu teraz), potem te słabsze zamienniki przestaną dostarczać wrażeń i
      człowiek zainteresuje się czymś mocniejszym. Jeśli ma silną wolę i uporządkowane
      życie poprzestanie na "dopalaniu się" raz w tygodniu / miesiącu na imprezie, w
      przeciwnym wypadku nie będzie potrafił się chamować i uzależnienie stanie się
      problemem. Jestem jednak za utrzymaniem dzisiejszego stanu prawnego w temacie
      narkotyków, oraz dodatkowo za zamykaniem smart shopów. Problem w tym, że po
      umieszczeniu na liście substancji zakazanych danego specyfiku, pojawią się zaraz
      nowe alternatywne substancje o podobnym działaniu. Błędne koło.
      • nick3 Re: Chcieliby zdelegalizować dopalacze 08.12.08, 21:58

        Myślę, że takie myślenie, jak proponujesz, wyda się wielu
        przekonujące. Ale jest tak dlatego, że większość Polaków kieruje się
        tu niechęcią do nieznanego, a nie racjonalną obawą przed tym, co
        naprawdę szkodliwe.

        Przecież tak samo możesz zobaczyć dzieciaki pijące alkohol albo
        palące papierosy. Ale to wyda ci się "wprawdzie naganne, ale nie
        szokujące". Co innego, gdy małolat aplikuje sobie "niewiadomoco".


        Tymczasem alkohol i nikotyna są ZNACZNIE bardziej szkodliwe i
        uzależniające od marihuany, ekstazy czy większości dopalaczy.


        Dodatkowo, uważam, że kultura związana z użytkowaniem substancji
        nielegalnych (która bynajmniej mi się nie podoba!) bierze się w
        dużym stopniu z ich nielegalności i napiętnowania.

        Myślę, że gdyby je zalegalizować i oswoić nieco społeczeństwo z
        faktem ich występowania, ich użytkownicy nie wyglądaliby jak
        przyszli gangsterzy i dziwki, a stosowanie ich nie robiłoby z
        młodego człowieka wspólnika przestępczego światka.


        Trzeba uświadomić społeczeństwo, że są to substancje o znikomej
        szkodliwości (wbrew pokrętnym, lecz poważnym tonem wypowiadanym
        opiniom Autorytetów w Białych Kitlach, które obecnie stanowią
        standartową oprawę tematu śródków psychoaktywnych w mediach).

        W większości też nie uzależniają (na pewno nie bardziej niż
        internet;)

        Opinia o przechodzeniu do substancji silniejszych jako regule -
        została obalona przez badania naukowe na ten temat.



        Nie jestem za "zalegalizowaniem wszystkiego".

        Jestem za zalegalizowaniem substancji wyraźnie mniej szkodliwych (i
        mniej uzależniających) od alkoholu.

        A że wliczają się do tej grupy wszystkie substancje, które są tu
        przedmiotem debaty - to inna sprawa.
        • krawiec6661 Re: Chcieliby zdelegalizować dopalacze 09.12.08, 00:43
          > Przecież tak samo możesz zobaczyć dzieciaki pijące alkohol albo
          > palące papierosy. Ale to wyda ci się "wprawdzie naganne, ale nie
          > szokujące". Co innego, gdy małolat aplikuje sobie "niewiadomoco".

          Zabawna sytuacja trochę, bo jeszcze nie dawno uzywałem tych samych argumentów co
          Ty teraz, dzisiaj po przeciwnej stronie barykady polemizuję z nimi :)

          Weź pod uwagę, że władze wielu krajów coraz bardziej ograniczają sprzedaż
          papierosów wprowadzając nowe zakazy, obrzydzają palenie ludziom drukując
          specjalne opakowania z drastycznymi fotkami ludzi chorych na raka... Papierosy
          przestały tez byc czymś modnym, dawniej kowboy z petem byl cool, dzisiaj bohater
          filmu z petem już nie jest atrakcyjny... Tak więc wydaje się, że papierosy są w
          odwrocie i z czasem też będą zabronione.

          Co do alkoholu... Historia pokazała, że prohibicja nie działa, ale być może w
          przypadku narkotyków sprawdza sie lepiej jeśli brac pod uwagę rachunek "zysków i
          strat", żeby to stwierdzić musielibyśmy mieć chyba jakieś konkretne dane.
          Alkohol na przestrzeni wieków pełnił jednak trochę inną funkcję (bardziej
          rozrywkową i masową) niż substancje psychoaktywne, które były przeznaczone
          raczej do obrzędów, rytuałów, poszerzania świadomości, kontaktu z duchami, czyli
          były czymś poważniejszym, bardziej elitarnym. Nie wiem czy ludzie, którzy
          eksperymentują z takimi substancjami, traktując to jako pewne hobby są
          zadowoleni z faktu, że niektóre specyfiki, które darzą wielką estymą stały się
          towarem al'a guma do żucia do połknięcia przed wiejska dyskoteką. A co do sedna
          sprawy: no trochę jednak widzę różnicę między małolatem popalającym sobie
          papieroska a leżącym na chodniku i głupkowato patrzącym sie w niebo po zażyciu
          pewnej roslinki którą mozna kupić w smartshopie.

          Rosliny o której mówię, prawdopodobnie niedługo nie będzie już mozna kupić
          legalnie w Polsce, bo zostanie dodana do zakazanej listy. Jak dla mnie to
          kiepski efekt całej akcji ze "sprytnymi sklepikami". Ktos się obłowi a zwykli
          ludzie stracą. Tak patrze na temat "legalizacji", coraz więcej widzę w niej
          minusów po prostu.

          > Tymczasem alkohol i nikotyna są ZNACZNIE bardziej szkodliwe i
          > uzależniające od marihuany, ekstazy czy większości dopalaczy.

          Upraszczasz trochę sprawę. Wiadomo, że alkoholik w stanie daleko posuniętego
          uzależnienia będzie sie prezentował gorzej niż palacz marihuany po 2 latach, ale
          tak naprawdę to wszystko jest bardzo płynne i zależy też od charakteru i
          organizmu człowieka "zażywającego".

          A dopalacze moga być bardzo szkodliwe, dodatkowo jak ktoś od tego wykituje, to
          rodzina moze producentowi trucizny skoczyć, bo na opakowaniu jest przeciez
          napisane, że "nie nadaje sie do spozycia". Tego nikt nie kontroluje, ktos kto
          słabo zna się na chemii nie będzie nawet wiedział co zażywa...

          > Dodatkowo, uważam, że kultura związana z użytkowaniem substancji
          > nielegalnych (która bynajmniej mi się nie podoba!) bierze się w
          > dużym stopniu z ich nielegalności i napiętnowania.

          Na pewno ma to wpływ, jak wiele innych czynników. Człowiek uzależniony od chemii
          kontroluje się coraz słabiej. Pragnienie znalezienia się w błogim stanie zaczyna
          górować nad wszelkimi innymi instynktami. W ostatnim stadium narkoman nie
          przejmuje sie juz wcale swoim wyglądem i tym co inni ludzie myślą o jego
          śmierdzących skarpetkach. Tak więc wydaje mi się, że głównym czynnikiem mającym
          wpływ na kulturę jest raczej chemia, wpływ uzywki na mózg i organizm.

          > Trzeba uświadomić społeczeństwo, że są to substancje o znikomej
          > szkodliwości (wbrew pokrętnym, lecz poważnym tonem wypowiadanym
          > opiniom Autorytetów w Białych Kitlach, które obecnie stanowią
          > standartową oprawę tematu śródków psychoaktywnych w mediach).

          W sumie większość dragów jest mniej szkodliwa od syfu który sprzedaje sie u nas
          pod nazwą "środki przeciwbólowe". Pewnie wielu forumowiczów nie zdaje sobie
          sprawy, że mocniejsze środki przeciwbólowe na Tramadolu (np. Tramal) to silny
          narkotyk, od którego uzależnia sie masa osób. Sięgają po niego zresztą z
          uwielbieniem rózne "narkusy"...
          Pomysł z "ucywilizowaniem" niektórych substancji byłby dobry, gdyby dało sie
          sztywno i klarownie ustalić co jest "słabe" a co "mocne", co jest lekiem a co
          trucizną a moim zdaniem to jest sprawa względna.

          > Jestem za zalegalizowaniem substancji wyraźnie mniej szkodliwych (i
          > mniej uzależniających) od alkoholu.

          Ja czekam jeszcze z opinia na ten temat, może postęp cywilizacyjny stworzy jakiś
          alternatywny dobry system "redukcji szkód", na razie ani legalizacja ani
          delegalizacja mnie całkowicie nie przekonują, bo obie opcje mają IMO tyle samo
          wad i zalet. Kwestia światopoglądu, ale trzeba przyznać, że ci politycy co
          najchętniej biorą się za zakazywanie i mówienie innym jak zyć są całkowitymi
          ignorantami w dziedzinie używek, a dodatkowo marnymi autorytetami w sprawach
          moralnych, więc wypadają słabo.
          • turbo_wesz Re: Chcieliby zdelegalizować dopalacze 09.12.08, 09:17
            1. ogranicza się papierosy, bo dużo ludzi je pali, a to powoduje kłopoty
            finansowe w służbie zdrowia
            2. ta sama ilość czasu spożywania alkoholu oraz _dowolnego_ innego narkotyku
            zawsze będzie gorsza dla alkoholika niż narkomana. przy najsilniejszych
            chemicznych narkotykach (metaamfetamina, domowa heroina) będzie porównywalna
            3. dopóki nie będą te środki legalne, dopóty nie będzie można wypisać na nich
            ostrzeżeń co do spożycia, oraz kontrolować czy nie sprzedaje się ich nieletnim
            (bo kolekcjonować mogą też nieletni)
            4. alkoholik oraz narkoman mają wszystko w tym samym miejscu (w jelicie grubym)
            w takim samym stopniu. czyli całkowitym

            ale widzę że ogólnie zgadzamy się z grubsza co do meritum - obecna polityka
            penalizacji i kryminalizacji wszystkiego jest błędna (o ile dobrze cię zrozumiałem)
      • gniewomierz Re: Chcieliby zdelegalizować dopalacze 09.12.08, 08:27
        krawiec6661 napisał:

        > Bardzo fajny cytat, czyje to? A co do dopalaczy i dragów ogólnie,
        kiedyś byłem
        > za powszechną legalizacją, ale zmieniłem zdanie. Widok małolatów
        kupujących
        > sobie (lub młodszym kolegom) dragi nastraja do refleksji.

        No widzisz... A mnie to nie rusza wcale. Każdy jest kowalem własnego
        losu a wychowaniem dzieci i młodzieży powinni zająć się rodzice a
        nie państwo. Dodatkowo jestem za obniżeniem wieku, w którym można
        nabyć niskoprocentowe napoje alkoholowe z 18 do 16 lat, podobnie jak
        ma to miejsce w Niemczech.
      • fakara Re: Chcieliby zdelegalizować dopalacze 09.12.08, 11:26
        Do tego sklepu akurat w ogóle nie wpuszczają osób, które nie mają 18 lat i
        podejrzewam, że wódkę małolatowi jest kupić znacznie łatwiej. Chyba, że mówisz o
        nielegalnej sprzedaży dragów, wtedy rzeczywiście nikt i nic nie kontroluje wieku
        i stanu zdrowia klientów.
        • krawiec6661 Re: Chcieliby zdelegalizować dopalacze 09.12.08, 18:17
          Dzieciak poprosi starszego kolegę, w czym problem... Kontrola wieku to w
          praktyce fikcja.
          • nick3 Delegalizacja byłaby szkodliwa. 09.12.08, 18:52

            Krawiec, wszystkie twoje rozumowania opierają się na
            niewypowiedzianym założeniu, że środki psychoaktywne, o których
            legalizacji mowa, są niebezpieczniejsze (lub bardziej szkodliwe) od
            alkoholu.

            Gdybyś takiego założenia nieświadomie w sobie nie nosił, nie
            martwiłbyś się kłopotem z kontrolą wieku nabywców marihuany czy
            ekstazy bardziej niż kontrolą wieku nabywców alkoholu.


            Tymczasem, choć badania (zupełnie oficjalne, zachodnich instancji
            rządowych) na ten temat są przed naszym społeczeństwem zatajane, są
            to specyfiki ZDECYDOWANIE mniej szkodliwe od alkoholu i papierosów.



            Niesłuszne jest też mówienie w ich kontekście o "śmierdzących
            skarpetach uzależnionego" (grasz na wizerunku heroinisty typowym dla
            lat 90-tych).

            Przecież nie o heroinie mówimy!

            Te substancje (marihuana, ecstasy) praktycznie nie uzależniają.

            A ponadto zupełnie nie powodują drastycznych spustoszeń w psychice i
            w zdrowiu, jakie powodowała polska heroina (kompot!)



            Właśnie powinny być coffee-shopy, żeby dzieciaki nie kupowały byle
            czego, lecz wyłącznie substancje kontrolowane, towar ometkowany.

            O których w razie czego lekarz zawsze będzie wiedział, czym są i jak
            działają.


            Kiedy nie ma legalizacji, jest sens sprzedawać różne niesprawdzone
            świństwa.

            Nie będzie się tego nikomu chciało robić, gdy dobre dragi będą
            gwarantowanej jakości towarem w legalnym sklepie!


            Uważam to za jeden z najpoważniejszych argumentów za legalizacją
            (oprócz kwestii swobód obywatelskich, oczywiście).
      • sopelsiasty Re: Chcieliby zdelegalizować dopalacze 10.12.08, 00:10
        Po kilkakrotnej konsumpcji dopalaczy w formie suszu doszedłem do wniosku, że to
        musi być straszne g. Fakt, mają lekkie działanie psychoaktywne (chociaż
        podejrzewam, że pewna jego część to skutek efektu placebo), ale są strasznie
        nieprzyjemne w paleniu (gryzą w gardło) i najzwyczajniej w świecie boli od nich
        głowa (niedotlenienie mózgu). W tej konkurencji zdecydowanie wygrywa stara dobra
        marycha, która w smaku jest łagodna, przyjemna a działanie ma podobne, tylko
        jakby bardziej "czyste".

        Co do kwestii legalizacji czy delegalizacji, to uważam, że sytuacja z pewnością
        musi być uregulowana, ale tylko i wyłącznie po przeprowadzeniu rzetelnych badań
        laboratoryjnych - nie wyobrażam sobie sytuacji, w której jeden polityk mówi, że
        to narkotyki, a więc zło, a reszta prześciga się z nim w radykalizmie tylko i
        wyłącznie ze względu na doraźny efekt polityczny. Niestety, znając polską klasę
        polityczną i ich "zamiłowanie" do danych empirycznych wątpię, żeby dało się
        uniknąć licytacji na radykalizm.

        Na koniec chciałbym dodać, że marihuanę palę od 16-tego roku życia, czyli ponad
        osiem lat i nigdy nie odczułem jej negatywnego wpływu ani na moje zdrowie ani na
        zachowania społeczne. Grunt to mieć jakiś pomysł na siebie i swoje życie, a
        substancji odurzających (i mam tu na myśli zarówno te nielegalne jak i alkohol)
        używać tylko w tym zakresie, w jakim jej nie przeszkadzają w jego realizacji.
        Ludzie, którzy tego pomysłu są pozbawieni i tak się od czegoś uzależnią
        (psychicznie), i dla mnie nie ma większego znaczenia, czy będą to dopalacze,
        marihuana, alkohol, czy gry komputerowe - i tak są w pewnym sensie skazani na
        mniejszą lub większą społeczną bezużyteczność (nie wartościuję, po prostu szukam
        odpowieniej nazwy).
    • maaac Re: Chcieliby zdelegalizować dopalacze 09.12.08, 07:57
      Żądam zakazu wszelkiego wolnego handlu wszystkimi substancjami
      psychoaktywnymi. Powinny być dostępne tylko w aptekach na receptę.
      Mam nadzieje że PiS i PO nie dadzą się lewakom i uchwalą taką
      Ustawę!!!!

      A potem niech szukają jakiegoś szybkiego środka lokomocji :P.
      • turbo_wesz Re: Chcieliby zdelegalizować dopalacze 09.12.08, 09:18
        lubię na takie okazję cytować mojego kumpla:

        "prędzej ludzi na ulicach będą zjadać, niż zioło będzie w Polsce legalne"
      • zb1k Re: Chcieliby zdelegalizować dopalacze 09.12.08, 11:42
        maaac napisał:

        > Żądam zakazu wszelkiego wolnego handlu wszystkimi substancjami
        > psychoaktywnymi. Powinny być dostępne tylko w aptekach na receptę.

        no to zaczynamy od piwa i nalewki babuni ;)
        • maaac Re: Chcieliby zdelegalizować dopalacze 09.12.08, 12:56
          > no to zaczynamy od piwa i nalewki babuni ;)
          Ciiiiii no ja się zastanawiem kiedy by się zorientowali co zrobili...
          ;))))))))))
    • jakks Re: Chcieliby zdelegalizować dopalacze 09.12.08, 13:45
      to glupota.
    • anti.war powinni 09.12.08, 18:53
      • nick3 Nie powinni. 09.12.08, 19:03

        Właśnie obecnie w epoce ogromnego przyśpieszenia w odkrywaniu nowych
        substancji psychoaktywnych - zakaz byłby zdecydowanie bardziej
        szkodliwy dla zdrowia ludzi niż legalizacja.


        Tak jak napisałem gdzieś wyżej:


        Kiedy bedą sklepy z dopuszczonymi przez państwo, certyfikowanymi
        substancjami, nie będzie się handlarzom opłacało sprzedawać nowych
        niesprawdzonych jeszcze specyfików (czy ogólnie: wszelkiego towaru
        niesprawdzonej jakości).



        Znacznie mniej ludzi je kupi.

        Znacznie mniej ludzi ucierpi na zdrowiu.


        (A przecież troska o zdrowie to jest oficjalny powód walki z
        narkotykami;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka