jacek230 18.12.08, 19:14 PiS i jego prezydent moga sie tylko posikac! :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
warszawski_zgred Re: PIS wydało wojne Polsce o Polakom.. 18.12.08, 21:00 Jak przejdzie ta targowica to starci jakieś 3,5-5 milionów Osób Zatem dla Ciebie to nie Polacy? Odpowiedz Link Zgłoś
vondemelon Re: PIS wydało wojne Polsce o Polakom.. 18.12.08, 22:14 a jak nie przejdzie to straci jakies 33-34,5 mln Polakow Odpowiedz Link Zgłoś
shithead [...] 18.12.08, 22:34 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
przyladek.dobrej.nadziei Wystarczy, że zostanie odrzucone jednym głosem 18.12.08, 19:22 I Pech Veto Kaczyński dostanie szału. Odpowiedz Link Zgłoś
warszawski_zgred Re: Wystarczy, że zostanie odrzucone jednym głose 18.12.08, 21:01 przyladek.dobrej.nadziei napisał: > I Pech Veto Kaczyński dostanie szału. > Szału może wtedy dostać jakieś 5 milionów Polaków którzy stracą to co było im wcześniej _gwarantowane_ ! Odpowiedz Link Zgłoś
vondemelon Re: Wystarczy, że zostanie odrzucone jednym głose 18.12.08, 22:19 Nic nie bylo gwarantowane. Przeciez dotychczasowe uzgodnienia wygasaly w tym roku (a wlasciwie wczesniej, ale byly milosciwie przedluzane). Kazdy o tym wiedzial, a jak nie to byl idiota. To tak samo jak nieznajomosc prawa nie zwalnia od odpowiedzialnosci za jego lamanie. Poza tym dlaczego nauczyciele moga isc wczesniej na emeryture a np. naukowcy nie? Skad ten idiotyczny podzial!? Bo jedni maja silniejsze zwiazki zawodowe? A politycy trzesa portkami i dla swietego spokoju/dla doraznego zysku uchwalaja debilne prawo? Widze zgredzie ze tesknisz za komuna... Skoro tak ci bylo dobrze proponuje wyprowadzke za Bug - tam jest przeciez tak pieknie... Odpowiedz Link Zgłoś
carpaccio4 mam nadzieję, że mundurowym też odbiorą 18.12.08, 19:26 wszelakie przywileje. cokolwiek by to nie było Odpowiedz Link Zgłoś
warszawski_zgred Re: mam nadzieję, że mundurowym też odbiorą 18.12.08, 21:07 carpaccio4 napisał: > wszelakie przywileje. cokolwiek by to nie było Mundurowi to jeszcze _więcej_ dostaną!! należy też mieć w pamięci że nie ma już wojaków z poboru, obecnie to zawodowcy. A jako tacy te brakujące ~~150.ooo też będzie się domagać przechodzenia na "zasłużoną" emeryturkę po 15 latach!! I nie będą to emerytury o wysokościach takich jakie ewentualnie jutro zostaną odebrane !! Odpowiedz Link Zgłoś
michalpopiel Re: Pan Bartoszewski powinien się wypowiedzieć 18.12.08, 19:28 Oszukiwanie ludzi, szukanie hakow, chamskie zagrywki to chyba jednak domena pis.uarow i ich pis.denta. A jutro jenda z pozostalosci socjalistycznej ojczyzny przejdzie do historii, wbrew woli komunistow z PIS. Odpowiedz Link Zgłoś
tw_kaczor PZPR2 to PiS młotku...: 18.12.08, 21:10 Kaczyzm, to powstał pod patronatem stalinizmu Rajmunda Kaczyńskiego, ojca tych dwóch, a stał, gdzi stało ZOMO. KOPIA: Okazuje się, że Jarosław Kaczyński był w domu w 1981! Jarek cudowne dziecko PRL. Nie wiem co innych Polaków, ale mnie od Jarosława Kaczyńskiego przede wszystkim odrzuca tchórzostwo i konformizm, połączone z gigantyczną mitomanią. Nie jest przypadkowe zachowanie Jarosława, kreującego się na wielkiego Polaka, walczącego w bamboszach o wolność ojczyzny to jest projekcja jego kompleksów, które się narodziły jeszcze dzieciństwie. Jarosław Kaczyński jest cudownym dzieckiem. Przedstawimy jego cudowne życie w kategorii siedmiu cudów świata 1) Pierwszy cudowny przypadek w życiu Jarosława to zawrotna kariera jego ojca Rajmunda. Tuż po wojnie żołnierzy AK, rozstrzeliwano, osadzano w więzieniach, sadzano na nogach od stołka, torturowano, w najlepszym razie wykluczano z życia społecznego. Tymczasem Rajmund Kaczyński, żołnierz AK, tuż po wojnie dostaje od stalinowskiej władzy wypasiony apartament na Żoliborzu, jak na tamte czasy rzecz poza zasięgiem zwykłego obywatela, nawet szarego członka PZPR. 2) Cud drugi, żołnierz AK, mąż sanitariuszki AK, dostaje posadę wykładowcy na Politechnice Warszawskiej i oboje żyją sobie z jednej pensji jak pączki w maśle. W tym czasie gdy w Polsce rządzi Bierut, a właściwie Stalin rządzi Bierutem, posada dla Akowca na uczelni brzmi jak ponury żart, jednak rzecz miała miejsce 3) Cud trzeci, rodzą się bliźniaki i jako dzieci akowskiego małżeństwa, na początku lat 60, kiedy większość dzieci akowców opłakuje swoich rodziców, albo czeka na ich powrót z więzienia, nasze orły zabawiają się w reżimowej TV. 4) Cud czwarty. Jarosław Kaczyński jako jedyny działacz opozycji, z kręgu doradców Lecha Wałęsy nie zostaje internowany. 5) Cud piąty, Jarosław Kaczyński odmawia (tak twierdzi) podpisania lojalki i jako jedyny opozycjonista odmawiający władzy PRL zostaje zwolniony do domu, co więcej nikt go nie nęka, w okresie 1982- 1989. 6) Cud szósty, Jarosław Kaczyński jako jedyny opozycjonista ma sfałszowaną teczkę i jako jedyny opozycjonista domagający się powszechnej lustracji ujawnia swoja teczkę dopiero po naciskach prasy. 7) Cud siódmy to cud zagadka. Jaki jest związek między ofiarowanym Rajmundowi Kaczyńskiemu przez PRL apartamentem na Żoliborzu, pracą wczasach stalinowskich na Politechnice Warszawskiej, karierą filmową bliźniaków i brakiem internowania Jarosława Kaczyńskiego w stanie wojennym? Kto wie? Czym aż tak bardzo mógł zaimponować władzy ludowej żołnierz AK Rajmund Kaczyński, że władza otoczyła jego samego, jego żonę z AK i dzieci szczególna troską. Opowieściami o wykańczaniu bolszewików? Kto wie, czym mógł zaimponować oficerowi SB Jarosław Kaczyński, że ten po odmowie podpisania lojalki wypuścił go wolno i nigdy już nie nękał? Być może postraszył esbeka lustracją, układem, oligarchią? A może po prostu oficer zadzwonił do ojca, kazał odebrać syna, wyłoić w tyłek i obiecać, że się więcej nie będzie wygłupiał. Wiecie, rozumiecie towarzysze z PiS tak po starej partyjnej znajomości. Pomożecie rozwiązać zagadki cudownego życia wodza? Odpowiedz Link Zgłoś
warszawski_zgred Re: PZPR2 to PiS młotku...: 18.12.08, 21:14 Prof. Jerzy Robert Nowak Słynny był kiedyś kuplet w "Słówkach" Boya o pewnym galicyjskim polityku: Żadnych politycznych Nie zna on przesądów, Każda Partia dobra, Byle dojść do rządów! ӨΞ۩۞۩ΞӨ Słowa te pasują jak ulał do przeróżnych skrajnych zygzaków kariery politycznej obecnego wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego, prawdziwie wyspecjalizowanego w koniunkturalnych zmianach poglądów. Na tym tle prawdziwą groteską był fakt, że jeszcze w 2001 roku, w ulotce przedwyborczej, tenże Stefan Niesiołowski z werwą zachwalał samego siebie jako tego, który "nie zmienia przekonań" i jako tego, który jest jak najdalszy od karierowiczostwa. W rzeczywistości Niesiołowski wielokrotnie w swym życiu dawał przykłady iście kameleońskich skłonności do zmian poglądów politycznych, przyklejania się do tego, co uprzednio zwalczał i zwalczania tego, co uprzednio chwalił. Wychwalana przez Niesiołowskiego jego rzekoma "niezmienność poglądów" aż nadto przypominała osławioną zasadę Lecha Wałęsy: "Jestem za, a nawet przeciw". Gdy "brzydził się" "fanatykiem" Michnikiem Od wielu lat Niesiołowski znany jest jako jedyny obok Aleksandra Halla dyżurny "prawicowiec" Michnikowskiej "Gazety Wyborczej", który zawsze zabiera głos na łamach tej gazety, gdy to z jakichś względów potrzebne jest politycznie jej naczelnemu. Mało się dziś pamięta, że tenże Niesiołowski jeszcze w 1992 roku pisał o A. Michniku, używając jak najostrzejszych słów, stwierdzając wprost: "Dla mnie typowym fanatykiem nienawiści i agresji jest Adam Michnik, aczkolwiek niewątpliwie inteligentny. Reprezentuje rodzaj fanatyzmu, którym się najbardziej brzydzę [podkr. - J.R.N.], ponieważ pod pozorami troski o człowieka, o wolność, o demokrację, lansuje twardą antykościelną i antypolską opcję polityczną" (por. A. Poppek, K. Pytlakowska: "Szaszłyk po polsku", Warszawa 1992, s. 151). Dziś tak zajadle występujący w roli pierwszego zagończyka liberałów z Platformy Niesiołowski był w swoim czasie niezwykle zajadłym, nieubłaganym wrogiem liberałów wszelkiej maści. Jakże wstydliwe muszą być dla niego wypowiedzi z wcześniejszych lat. By przypomnieć choćby, z jaką emfazą pisał Niesiołowski 13 stycznia 1992 roku na łamach "Gazety Wyborczej": "Liberałowie udowodnili, że nie mają żadnych kwalifikacji ekonomicznych i nigdy w żadnej koalicji - gdyby do takiej kiedykolwiek doszło - nie mogą obejmować resortów ekonomicznych, bo zrujnują kraj [podkr. - J.R.N.]. Cały wysiłek nowego, centroprawicowego rządu Jana Olszewskiego, obciążonego fatalnym dziedzictwem ich rządów [podkr. - J.R.N.], musi skoncentrować się na problematyce gospodarczej, w imię umocnienia demokracji i odsunięcia od nich zagrożeń" (cyt. za: S. Niesiołowski: Przede wszystkim gospodarka, "Gazeta Wyborcza" z 13 stycznia 1992 r.). Te jakże słuszne skądinąd stwierdzenia Niesiołowski powtórzył (a więc je nadal aprobował) w wyborze swych tekstów prasowych, opublikowanym w 2001 r. (por. S. Niesiołowski: W wolnej III Rzeczypospolitej. Wybór tekstów prasowych 1990-2001, Łódź 2001, s. 33). W wielu wypowiedziach na początku lat 90. Niesiołowski odsądzał liberałów od czci i wiary, wręcz równając ich z ziemią. Przypomnijmy choćby wywiad dla "Rzeczpospolitej" z 13-14 czerwca 1992 r., gdzie z niekłamaną pasją piętnował ogół liberałów jako odrażające środowisko, które chciałoby zamknąć Kościół katolicki w swoistym getcie. Z jakimż oburzeniem Niesiołowski atakował wówczas liberalny rząd Bieleckiego! Stwierdzał: "Mieliśmy przykład gabinetu Bieleckiego, który wyrzucił wiceministra Kaperę za to, że powiedział o istnieniu zboczeńców seksualnych. A o zboczeńcach seksualnych można przeczytać w każdej encyklopedii". Przypomnijmy, że w tymże samym czasie obecny przywódca partyjny Niesiołowskiego premier Donald Tusk dosłownie "skakał z radości" na wieść o usunięciu z rządu "niepoprawnego politycznie" Kazimierza Kapery. Rzekomo "nie zmieniający nigdy poglądów" Niesiołowski od lat szczególnie gorliwie współpracuje z byłym korowcem Bogdanem Borusewiczem czy korowcami z "Gazety Wyborczej". Jakoś dziwnie "zapomniał", jakież to ostre teksty wypisywał o KOR w czasie "karnawału" "Solidarności" (tj. lat 1980-1981), gdy twórców KOR nazwał "pogrobowcami Stalina". Jakże się bił za to w wywiadzie, udzielonym M. Lizutowi z "Dużego Formatu" (dodatku do "Gazety Wyborczej") z 14 listopada 2005 roku. Bąkał tam, iż "żałuje" swego stwierdzenia o twórcach KOR jako "pogrobowcach Stalina", tłumacząc, że: "Niektóre sformułowania padły w ferworze walki". Inny przykład, dowodzący, jak absurdalnie kłamliwe są twierdzenia o rzekomej "niezmienności" przekonań Niesiołowskiego. W ostatnich latach niejednokrotnie występował z zajadłymi atakami na PiS, zarzucając mu, że narzucał Polsce politykę "krnąbrności wobec Europy", która nas jakoby ośmieszała i marginalizowała na kontynencie. Robi to ten sam Niesiołowski, który kiedyś ostrzegał, że wejście do Unii Europejskiej doprowadzi do skrajnie żałosnych skutków dla Polski. Według tekstu S. Niesiołowskiego na łamach "Nowej Europy" z 1995 r.: "(...) Wraz z przystąpieniem do Unii Europejskiej Polska stanie się państwem ideologicznym, prowadzącym politykę dechrystianizacji i degradującym katolików, to znaczy 82 proc. społeczeństwa do roli obywateli drugiej kategorii, prześladowanych bardziej okrutnie, bo w sposób wyrafinowany, niż za czasów komuny" (cyt. za M. Rybiński: Z wykopalisk, "Gazeta Polska" z 12 września 2007 r.). Jakiż "niezmienny" na tle przytoczonych dawnych wypowiedzi wydaje się S. Niesiołowski. Po prostu tytan stałości poglądów! Przeciw Unii Demokratycznej, a nawet za Szczególnie groteskowe były zmiany poglądów S. Niesiołowskiego w stosunku do Unii Demokratycznej vel Unii Wolności. Początkowo Niesiołowski był zajadłym wrogiem UD, chętnie wyzywał ją od "udecji" lub "udokomuny" (por. własne wyznania S. Niesiołowskiego w wywiadzie dla książki A. Poppek i K. Pytlakowskiej "Szaszłyk po polsku", Warszawa 1992, s. 159). Dziennikarki "Gazety Wyborczej" Anna Bikont i Joanna Szczęsna przypominały, jak to w swoim czasie Niesiołowski: "Twierdził o Unii Demokratycznej, że 'jest mniej więcej tak samo demokratyczna, jak PZPR była robotnicza i polska' i przylepiał do niej łatki: 'katolewica', 'różowi', 'udecja'. Tym, którzy 'nie wahali się świadczyć Jezusowi Chrystusowi za cenę gorszych zarobków i nie awansowania', przeciwstawiał związanych z Unią Demokratyczną Jerzego Turowicza i Andrzeja Wajdę, obwiniając ich za to, że 'obsługiwali kadzielnicę kłamstwa, która jest istotą komunizmu'. Turowicz wyjaśniał, że owszem, był za zgodą i aprobatą kardynała Wyszyńskiego, w utworzonym pod egidą PRL-owskich władz Froncie Jedności Narodu i że wystąpił tam raz, w obronie listu biskupów polskich do biskupów niemieckich, wypowiedź Niesiołowskiego zaś trudno określić inaczej niż zwyczajne chamstwo" [podkr. - J.R.N.] (cyt. za: A. Bikont, J. Szczęsna: Radio Maryja? Wolę motyle. Portret Stefana Niesiołowskiego, "Gazeta Wyborcza" z 6-7 maja 2006 r.). Zapytany w 2006 r. przez Bikont i Szczęsną o swój dawny atak na Turowicza, Niesiołowski stwierdził, że dziś uważa tę wypowiedź za "niepotrzebną i krzywdzącą" (por. tamże). Przypomnijmy, że Niesiołowski, tak zaangażowany od połowy czerwca 1992 r. w maksymalne wspieranie koalicji ZChN z Unią Demokratyczną, niewiele wcześniej, w tymże 1992 r., bardzo ostro krytykował UD w wywiadzie do książki "Szaszłyk po polsku". Pisał o niej we fragmencie zatytułowanym "Janusowe oblicze (dwulicowość)". Tę dwulicowość przedstawiał jako "istotę Unii Demokratycznej". Pisał: "Mają na każdą okoliczność inną twarz. W szkołach mówią, że są za aborcją i że młodzież musi się kochać. Wśród emerytów twierdzą, że wartości chrześcijańskie są im najbliższe. Na kongresie socjaldemokratów jeden z liderów UD powiedział, że oni są za socjaldemokracją, ale z powodów taktycznych nie mogą się do tego przyznać. U chadeków zaś inny lider prz Odpowiedz Link Zgłoś
warszawski_zgred Re: PZPR2 to PiS młotku...: 18.12.08, 21:16 Czy Niesiołowskiego zastraszono? W czerwcu 1992 r. doszło do nagłej, szokującej zmiany frontu przez Niesiołowskiego, który stał się jakby zupełnie innym człowiekiem. Ten dotychczas stanowczy obrońca wartości chrześcijańskich w polityce i publicystyce nagle zdradził sprawę tych wartości, zdradził sprawę patriotyzmu, totalnie uzależniając się od Unii Demokratycznej, a nawet stał się swego rodzaju ekspozyturą poglądów Bronisława Geremka w Zjednoczeniu Chrześcijańsko-Narodowym. Było to prawdziwym szokiem dla obserwatorów polskiej sceny politycznej, w tym i dla mnie. Jeszcze wiosną 1990 r., wspólnie z tak opluwającym mnie dziś Niesiołowskim, przygwoździliśmy lewackiego radykała z UD - Zbigniewa Bujaka, w telewizyjnym programie "Interpelacje". Wkrótce potem Niesiołowski odwiedził mnie w moim mieszkaniu w Warszawie wraz z wicemarszałkiem Sejmu Andrzejem Kernem. Miałem wówczas wrażenie naszej całkowitej zgodności poglądów. Niesiołowski wręczył mi swoje więzienne wspomnienia (pisane pod pseudonimem "Ewa Ostrołęcka"), dedykując je słowami: "Z najserdeczniejszymi pozdrowieniami i wyrazami szacunku". (Dziś ten sam Niesiołowski jak może szkaluje mój życiorys sprzed 1990 r.!). W owym czasie Niesiołowskiego zaliczano wraz z Markiem Jurkiem i Janem Łopuszańskim do tzw. trzech muszkieterów, konsekwentnie toczących w parlamencie boje w obronie Kościoła, patriotyzmu i programu dekomunizacji. Nagle w czerwcu 1992 r. dochodzi do całkowitej zmiany postawy Niesiołowskiego. W filmie "Nocna zmiana", autorstwa Jacka Kurskiego, widzimy Niesiołowskiego na zwołanej przez Lecha Wałęsę tajnej naradzie spiskowej, zmierzającej do obalenia rządu Jana Olszewskiego. Sam Jacek Kurski tak opisywał w czerwcu 1995 r. zachowanie Niesiołowskiego sprzed trzech lat: "Niesiołowski ogląda naradę obłędnym, przerażonym wzrokiem; nic nie mówi. Za kwadrans wygłosi, zresztą pokazane w tym filmie, wspaniałe przemówienie w obronie rządu. Gdy go niedawno spytałem, co robił na tej naradzie - zbladł, bo nie wiedział, że była filmowana. Określił ją jako 'bandycką, zbójecką naradę, na którą zwabiono go podstępem'. Szkoda tylko, że nikomu o tym nie powiedział. Bo potem oglądaliśmy 'w polityce' zupełnie innego Niesiołowskiego: rano 5 czerwca nie umiał już wygłosić przemówienia przeciwko powołaniu rządu Pawlaka - w ostatniej chwili poprosił o to Marka Jurka - widywaliśmy go za to na konferencjach z Geremkiem, robiącego dobrą minę do beznadziejnego rządu Suchockiej" (por. Dobrze służyć Polsce Ludowej. Wywiad W. Kalimowskiego z J. Kurskim, "Tygodnik Solidarność" z 23 czerwca 1995 r.). Co spowodowało tak gwałtowną zmianę kursu u S. Niesiołowskiego? Jak to się stało, że ten do niedawna tak żarliwy przeciwnik Unii Demokratycznej, nagle zaczął wręcz symbolicznie jeść z ręki czołowych polityków na czele z Geremkiem? Być może zaszantażowano go wówczas groźbą nagłośnienia w mediach jego skrajnie tchórzliwego zachowania po aresztowaniu i sypaniu koleżanek i kolegów z "Ruchu". Może chodziło o coś jeszcze dużo gorszego. W różnych publikacjach niejednokrotnie pojawiały się informacje o tym, że Niesiołowski figurował na tzw. liście Milczanowskiego. Jedno nie ulega wątpliwości. Od czerwca 1992 r., wkrótce po obaleniu rządu J. Olszewskiego, Niesiołowski wchodzi na drogę ewidentnej zdrady swych dotychczasowych przekonań, wspierając odtąd to, co zwalczał, i zwalczając to, co przedtem popierał. Odpowiedz Link Zgłoś
warszawski_zgred Re: PZPR2 to PiS młotku...: 18.12.08, 21:17 Najwierniejszy sojusznik Unii Demokratycznej W ciągu lata 1992 r. Niesiołowski nagle zabiera się z niebywałą pasją do budowania koalicji z Unią Demokratyczną w imię wspólnego tworzenia fundamentów rządu H. Suchockiej. Jan Rokita w swym wywiadzie-rzece "Alfabet Rokity" wyjaśnia sukces idei powołania rządu Suchockiej głównie błyskawicznym dogadaniem się w tej sprawie z Niesiołowskim. Stwierdza: "Kiedy upadł rząd Olszewskiego, dla mnie było jasne, że podstawą nowego rządu musi być porozumienie ognia z wodą: Unii Demokratycznej i ZChN. Partnerem w poszukiwaniu takiego porozumienia stał się (...) Stefan Niesiołowski. Konspirowaliśmy w sejmowych kuluarach i restauracjach. Aż wreszcie któregoś dnia spotkałem Niesiołowskiego na korytarzu i spytałem: 'A co byś powiedział, gdyby premierem została Suchocka', a on mi na to - Świetny pomysł, spróbowałbym to przepchnąć w ZChN" (por. "Alfabet Rokity". Z J. Rokitą rozmawiali M. Karnowski i P. Zaremba, Kraków 2004, s. 117). Rokita wysławiał S. Niesiołowskiego, pisząc (s. 101): "Myślę o rycerzach jedności tamtej koalicji - o Stefanie Niesiołowskim po stronie ZChN i Bronisławie Geremku. To dwaj zasłużeni politycy, którzy wbrew swoim środowiskom i wyznawanym przez siebie ideologiom bronili tego rządu". I rzeczywiście, Niesiołowski zajadle bronił rządu Suchockiej wbrew wyznawanej przez siebie ideologii i środowisku ZChN. Tylko, czy naprawdę wierzył w głoszoną dotąd przez siebie ideologię? Czy zaangażowawszy się koniunkturalnie w poparcie rządu Suchockiej, miał wówczas jeszcze cokolwiek wspólnego z chrześcijańsko-narodowymi wartościami ZChN? Przypuszczam, że wątpię, jak pisał stary Kisiel. Niesiołowski przez cały czas rz ądu Suchockiej odgrywał ogromnie niechlubną rolę swego rodzaju głównego filaru, podtrzymującego wsparcie dla tego gabinetu w ZChN. Rokita przypomniał w tym kontekście (op. cit. s. 104) wspólne konferencje prasowe B. Geremka i S. Niesiołowskiego w obronie rządu H. Suchockiej - z jednej strony przed braćmi Kaczyńskimi, z drugiej - przed SLD. Wybielająca wszelkie działania Unii Demokratycznej postawa "chrześcijańskiego polityka", za którego podawał się S. Niesiołowski, wywoływała coraz częstsze protesty na prawicy. Znamienny pod tym względem był ogłoszony w dzienniku "Nowy Świat" z 15 października 1992 r. list otwarty wiceprezesa Porozumienia Centrum Sławomira Siwka pt. "Stefan Niesiołowski traci wzrok". Wiceprezes PC Stanisław Siwek pisał tam m.in.: "To przykre, że polityk Twojego wymiaru traci wzrok i nie widzi tego, co wokół niego się dzieje (...). Mogę jeszcze zrozumieć, że przerażony rolą, jaką ZChN spełnia jako kwiatek nie swojej sprawy, w rządzie rządzonym przez lewicę Unii Demokratycznej - lider ZChN chce dyskredytować wszystkich, którzy jednoznacznie taką sytuację ujawniają". Szokujące upieranie się Niesiołowskiego przy koalicji z Unią Demokratyczną rzuciło się szczególnie mocno w oczy po wypowiedzi wicepremiera z ZChN Henryka Goryszewskiego 21 listopada 1992 r., iż "koalicja rządowa jest w stanie przetrwać nawet bez Unii Demokratycznej". Niesiołowski natychmiast po tych słowach doprowadził do zwołania specjalnej konferencji prasowej z Bronisławem Geremkiem, publicznie zapewniając kolejny raz z rzędu o trwałości sojuszu ZChN z UD (por. A. Dudek: "Pierwsze lata III Rzeczypospolitej 1989-2001", Kraków 2002, s. 280). W końcu kwietnia 1993 r., po przejściu Porozumienia Ludowego do opozycji, doszło do publicznego wysunięcia przez posła Jana Łopuszańskiego projektu prawicowej koalicji bez UD. I znowu doszło do publicznego wystąpienia Stefana Niesiołowskiego w roli najwierniejszego zwolennika koalicji ZChN z UD. Niesiołowski określił wszelkie szanse stworzenia prawicowej koalicji bez Unii Demokratycznej jako tak samo prawdopodobne co "śnieg w lipcu". Odpowiedz Link Zgłoś
warszawski_zgred Re: PZPR2 to PiS młotku...: 18.12.08, 21:18 Pacyfikator "warchołów" z AWS Gdy kilka lat później doszło do koalicji AWS i Unii Demokratycznej, znowu głównym "rycerzem" tej koalicji stał się S. Niesiołowski. Z jakąż werwą okładał wówczas wszystkich, którzy buntowali się przeciw tej koalicji, tak fatalnej dla Polski. Jak wymyślał od "warchołów" wszystkim, którzy protestowali przeciwko niej. Niesiołowski należał do najbardziej gorliwych zwolenników koalicji z Unią Wolności za wszelką cenę, starając się maksymalnie pomniejszyć wynikające z tego negatywy i przedstawić jako koalicję, która nie ma żadnej alternatywy (por. wywiad Niesiołowskiego dla "Nowego Państwa" z 24 października 1997 r.: "Skazani na Unię"). Niesiołowski zapewniał tam: "Jeżeli nie będzie koalicji z Unią Wolności, to pozostanie nam przejście do opozycji, co oznaczałoby zupełną klęskę prawicy. (...) Koalicja jest taka, jaką chcieli wyborcy. Nie mamy innego wyboru. Ludzie po to głosowali na prawicę, żeby przejęła odpowiedzialność za Polskę, a możemy to zrobić tylko razem z Unią". Szczególnie kłamliwe było stwierdzenie Niesiołowskiego: "Koalicja jest taka, jaką chcieli wyborcy". Jak wskazywały wyniki wyborów z 1997 r. i poniesione w nich straty UW, wyborcy z 1997 r. głosowali nie tylko na AWS przeciw SLD-owskim rządom Cimoszewicza, ale również i przeciw Balcerowiczowi. A dzięki takim ludziom jak Niesiołowski dostali znowu "radosną" powtórkę z Balcerowicza. Przez kilka lat rządów koalicji AWS z Unią Wolności Niesiołowski wyspecjalizował się w brutalnych atakach na wszystkich tych parlamentarzystów, którzy mieli własne zdanie i odmawiali ciągłego stania na baczność przed M. Krzaklewskim. Szczególnie ostro krytykował tych, którzy ośmielali się kwestionować słuszność tak nieszczęsnej dla AWS koalicji z Unią. Nie przebierał przy tym w słowach, z grubej rury piętnując oponentów. Posła Adama Słomkę nazwał "głupcem" i "warchołem", profesora Piotra Jaroszyńskiego "frustratem". W wywiadzie dla "Tygodnika AWS" z 31 stycznia 1999 r. perorował: "Prawdopodobnie mamy w przypadku np. Słomki, Łopuszańskiego i paru innych do czynienia ze splotem różnych czynników: charakteropatią, szalonymi ambicjami osobistymi, nadzieją na wyjście z politycznego marginesu, na którym z własnej woli się znaleźli". Z jakim zadowoleniem pisał na łamach "Gazety Wyborczej" z 3 sierpnia 1998 r.: "Wydaje mi się, że wielką zasługą AWS jest także uporządkowanie polskiej sceny politycznej. Na marginesie polityki znaleźli się na szczęście Janusz Korwin-Mikke, Leszek Moczulski, Antoni Macierewicz i paru innych. Najprawdopodobniej też niezawodny w destrukcji Lech Wałęsa ze swoją nieproszoną pomocą. Dziś, gdy w polityczny niebyt odchodzą Słomka i Łopuszański - można tylko odetchnąć z ulgą: Bogu niech będą dzięki". Ciekawe, jak określić nadużywanie imienia Boga w takiej sytuacji przez Niesiołowskiego?! Polityka AWS od początku rządów koalicji z UW była pełna fatalnych błędów. Niesiołowski nie znosił jakiegokolwiek publicznego ich wypominania, z prawdziwym jadem nienawiści opluwał zarówno polityków, jak i dziennikarzy, którzy pisali o tych błędach. Stwierdzał na przykład: "Legutko, Krasowski, Perzyna i Łętowski z samobójczą konsekwencją piszą o kierownictwie AWS, dostrzegając niemal we wszystkich działaniach AWS wyłącznie błędy". Klub parlamentarny AWS stopniowo coraz bardziej topniał na skutek odejść coraz liczniejszych posłów, mających dość kolejnych żałosnych ustępstw premiera Buzka i Krzaklewskiego na rzecz Balcerowicza i Geremka. Niesiołowski nie wyciągał żadnych wniosków z tych odejść od AWS. Przeciwnie, z całą dezynwolturą komentował: "Warchołów mi nie żal" ("Gazeta Wyborcza" z 31 sierpnia 1998 r.). Politycy AWS przystosowali się do forsowanych przez Balcerowiczowską Unię Wyborczą fatalnych prywatyzacji, a niektórzy z nich sami ponosili winę za wyprzedaż majątku narodowego za bezcen (vide sprzedaż Domów Centrum w Warszawie przez ministra Wąsacza poniżej nawet wartości ceny gruntów, na których stały). Wszystko to obchodziło rzekomo "narodowego" polityka Niesiołowskiego tyle, co zeszłoroczny śnieg. Piorunował na łamach postkomunistycznego "Wprost" (też "odpowiednie" miejsce dla byłego opozycjonisty) z 15 listopada 1998 r.: "(...) w pismach marginalnych, niesłusznie uchodzących za prawicowe (...) trwa nieustający (...) atak na AWS z absurdalnymi zarzutami niezrealizowania programu, wyprzedaży majątku, zdrady interesów narodowych itp. zarzutami, zbieżnymi z argumentacją i politycznym zapotrzebowaniem postkomunistów". Co najgorsze, epitetom Niesiołowskiego towarzyszyło jego bardzo niegodne zachowanie na czele komitetu dyscyplinarnego AWS. Z jakąż pasją wnioskował o wyrzucanie kolejnych "krnąbrnych" posłów z klubu AWS. Ataki na dawnych antykomunistycznych sojuszników - posłów Jana Łopuszańskiego, Ludwika Dorna, Teresę Liszcz, Jarosława Kaczyńskiego łączył Niesiołowski ze skrajną wyrozumiałością dla Balcerowicza i innych polityków Unii Wolności, a nawet... wyrozumiałością dla posłów postkomunistycznych. Dziwne dwuznaczności zachowań politycznych Niesiołowskiego były od dawna odnotowywane przez przeróżnych obserwatorów działań tego polityka. Na przykład Agata Kopeć i Władysław Korowajczyk pisali już w lipcu 2001 r.: "Można zastanawiać się, jakie właściwie poglądy polityczne ma Stefan Niesiołowski. Jednego dnia deklaruje swój antykomunizm, a już następnego dnia występuje na autentycznej scenie z przeciwnikiem - przeciw któremu toczy się proces lustracyjny. Sympatie Niesiołowskiego do Unii Wolności są znane nie od dziś. Może to nawet więcej niż sympatie...? Ostatnio w programie Moniki Olejnik 'Kropka nad I' bronił jak lew uposażeń prezesa NBP Leszka Balcerowicza. Żałosny to był widok i chyba nie przysporzył posłowi zwolenników. Można sobie tylko zadać pytanie, co przez takie stanowisko chce osiągnąć poseł Stefan Niesiołowski? Bardzo to zastanawiające..." (por. A. Kopeć i W. Korowajczyk: Rzecz o Niesiołowskim, "Myśl Polska" z 8 lipca 2001 r.). Odpowiedz Link Zgłoś
warszawski_zgred Re: PZPR2 to PiS młotku...: 18.12.08, 21:18 Odrzucenie Niesiołowskiego przez PiS W 2001 r. przyszły dla Niesiołowskiego fatalne czasy. Od początku 2001 r. mnożyły się sygnały przyszłej katastrofy AWS, rozpaczliwie bronionego przez niego i... kierowanego na mielizny. Cytowana wyżej para autorów: Agata Kopeć i Władysław Korowajczyk, tak pisała o rozpaczliwych intrygach Niesiołowskiego z 2001 r., by załapać się znów na drogę politycznej kariery: "[Niesiołowski] Jakiś czas temu rozwalił ZChN, rozwalił z grupą przegranych posłów AWS i utworzył Przymierze Prawicy. Nie minęło wiele czasu, a obraził się na kogoś, a może na coś, i wyszedł z PP. Pewnie chciał znowu wejść do AWS, ale tam już go pewnie nie chcieli. Zawisł więc w próżni i groziła mu polityczna banicja, czyli zabrakłoby mu wygodnego fotela na Wiejskiej i wraz z nim różnych apanaży. Żal się zrobiło. Niesiołowski przywdział włosienicę, posypał głowę popiołem i powrócił do nowo tworzonego przez braci Kaczyńskich Komitetu Prawa i Sprawiedliwości" (por. A. Kopeć, W. Korowajczyk: Rzecz o Niesiołowskim, "Myśl Polska" z 8 lipca 2001 r.). I tu spotkał Niesiołowskiego największy cios - w Prawie i Sprawiedliwości z trzaskiem pokazano mu drzwi, nie chcąc brać takiej osoby do partii, szykującej się do radykalnego przełomu politycznego w Polsce. Niesiołowski na próżno liczył na to, że dawni ZChN-owscy koledzy w PiS przełamią opory Kaczyńskich przeciw niemu. Co zadecydowało o tak stanowczym odrzuceniu Niesiołowskiego przez Kaczyńskich? Być może przywódcy PiS pamiętali o nazbyt wylewnych zeznaniach "herosa" Niesiołowskiego podczas przesłuchań SB w 1970 r., być może zaważyła też pamięć o umieszczeniu Niesiołowskiego na tzw. liście Milczanowskiego. A może zapamiętano mu nazbyt dobrze jego napaści na Lecha Kaczyńskiego. Jak wspominał Niesiołowski po latach w "Wyborczej" z 15 stycznia 2007 r. - to on przestrzegał premiera J. Buzka przed nominacją L. Kaczyńskiego na ministra sprawiedliwości. Jeszcze gorsze skutki dla Niesiołowskiego miał fakt, że to właśnie on pojawił się wśród "dyżurnych osłaniaczy" decyzji Buzka o dymisji L. Kaczyńskiego z szefa resortu sprawiedliwości w 2000 r. (por. na ten temat uwagi M. Miszalskiego w "Najwyższym Czasie" z 21 lipca 2001 r.). Na dodatek, Niesiołowski pochopnie zadarł z Platformą Obywatelską i stracił szansę na kandydowanie z jej szeregów. Nigdzie niechciany, zdesperowany, powrócił do zagrożonego klęską AWS. Nie pozostało mu nic innego, niż robić dobrą minę do złej gry. Jeszcze na krótko przed tak sromotnie przegranymi przez AWS wyborami, Niesiołowski publicznie ironizował na temat innych partii - prawicowych konkurentów AWS: "Poza Akcją Wyborczą Solidarność są już tylko polityczni psychopaci, prawicowy plankton i to z zaburzeniami zdolności pływania". Wybory zakończyły się totalną katastrofą wyborczą AWS i osobiście Niesiołowskiego - dostał około 10 razy mniej głosów niż w wyborach 1997 roku. Po totalnym fiasku kampanii wyborczej zaczęto o nim złośliwie pisać: "Stefan Plankton Niesiołowski". Nie sprawdziły się szumne wyrokowania Niesiołowskiego o PiS, publikowane w "Gazecie Wyborczej" z 19 września 2001 r., gdzie wyszydzał tam wszelkie liczenie na szanse wyborcze PiS, głosząc, że "obecny powrót na scenę polityczną panów Kaczyńskich ma coś z farsy" i piętnując ich za rzekomo wytwarzany przez nich "gen autodestrukcji". Wbrew przewidywaniom Niesiołowskiego PiS uzyskało wielki sukces wyborczy. Równie nieprawdziwe okazały się wieszczenia Niesiołowskiego co do LPR, której wróżył, że "nie ma szans na przekroczenie progu wyborczego". Odpowiedz Link Zgłoś
warszawski_zgred Re: PZPR2 to PiS młotku...: 18.12.08, 21:19 Gdy Niesiołowski dokładał Platformie Mało się dziś pamięta czasy kampanii przedwyborczej 2001 r. i ówczesne zachowanie S. Niesiołowskiego, który sam wolałby o tym gruntownie zapomnieć. Obecny wicemarszałek Sejmu z ramienia Platformy ma aż nadto uzasadnione powody do starań o takie "zapomnienie". Występował wtedy z gwałtownymi atakami na Platformę Obywatelską, chcąc "dołożyć" krytykowanej partii. Swoistą "perełką" dla dzisiejszych czytelników jest lektura arcyzajadłego ataku Niesiołowskiego na PO w wywiadzie dla "Życia" z 1 sierpnia 2001 roku. Pytany o konkurentów wyborczych AWS, stwierdził m.in., iż ocenia ich negatywnie, "zwłaszcza Platformę". I dodawał wyjaśniająco: "Uważam, że PO to twór sztuczny i pełen hipokryzji. Oni nie mają właściwie żadnego programu, nie wyrażają w żadnej trudnej sprawie zdania. Nie występują pod własnym szyldem, bo to ich zwalnia z potrzeby zajmowania stanowiska w trudnych sprawach. To jest oczywiście gra na bardzo krótką metę. Udają, że nie są partią, a nią są. Udają, że wprowadzają nową jakość, że są tam nowi ludzie, a jaki to nowy człowiek jest z takiego Olechowskiego? Piskorski z kolei skompromitował się z sojuszem z SLD". Ciekawe, że w tamtym wywiadzie Niesiołowski o wiele lepiej niż o PO wyrażał się o PiS, które dziś wciąż atakuje. Powiedział m.in.: "O PiS nie chcę mówić, tam są moi przyjaciele (...). Jest tam dużo wspaniałych ludzi". Ponad półtora miesiąca później Niesiołowski znów niezwykle ostro zaatakował PO, stwierdzając m.in. w tekście "Świecące pudełko", opublikowanym w "Gazecie Wyborczej" 19 września 2001 roku: "Platforma jest przede wszystkim wielką mistyfikacją (...). Platforma celowo prezentuje brak stanowiska we wszystkich ważnych kwestiach społecznych i ekonomicznych, a zwłaszcza politycznych, oraz w sporach ideowych (jej przedstawiciele nie mieli nic do powiedzenia na temat oddania hołdu organizacji WiN). (...) W istocie jest takim 'świecącym pudełkiem' - mamy do czynienia z elegancko opakowaną recydywą tymińszczyzny lub nowym wydaniem Polskiej Partii Piwa, której kilku liderów znakomicie się odnalazło w PO". Jak na tle tak gwałtownych ataków Niesiołowskiego na PO w 2001 r. ocenić jego upieranie się, że rzekomo "nie zmienia przekonań"? Cóż, diabeł ubrał się w ornat i ogonem dzwoni! Odpowiedz Link Zgłoś
1410_tenrok Jerzy robert nowak, aktualnie robiący za patriotę 18.12.08, 22:41 najczystszej wody w kołach postubeecko-klerykalnych opublikował w 1981 roku (w tym czasie był jeszcze jedynie specjalistą od spraw węgierskich, podobno) w Polityce serie artykułów. Artykuł 1: chwalił komunistycznego genseka Janosza Kadara, który do władzy doszedł po stłamszeniu powstania węgierskiego 1956 roku przeze sowiety. Nowak potępiał zamordowanego przez sowieckich siepaczy premiera Imre Nagy. Imre Nagy próbował zerwać sowieckie kajdany, a zginął rostrzelany jak pies i zagrzebany pod murem cmentarnym w bezimiennej mogile. Artykuł 2: proponował, aby w Polsce zastosowac podobne rozwiązanie do tego z Węgier z 1956 roku, aby nauczyć kontrrewolucjonistów moresu. Ci, którzy uważają taką kanalie za herosa-patriotę muszą być niespełna rozumu! I tyle na ten temat. Jaka prawica, tacy patrioci!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
marek99az1 Re: Pan Bartoszewski powinien się wypowiedzieć 18.12.08, 19:40 niesamowita.natka.pietruszki napisał: > Niech nazwie bydłem wszystkich, którzy chcą głosować przeciw PO i > wtedy sukces murowany! Głupiutka dziewczynko. Bartoszewski bardzo celnie zacytował Norwida. Trzeba czytać to jako przenośnię a nie dosłownie. Ale do tego trzeba mieć trochę wyobraźni i pamiętać ze szkoły wprawki z interpretacji prozy i poezji. Odpowiedz Link Zgłoś
wolny_czlowiek_online Re: Pan Bartoszewski powinien się wypowiedzieć 18.12.08, 20:15 Natomiast Twoja edukacja skończyła się chyba na podstawówce. Na studiach zwykle jest jeszcze etyka, z której obawiam się że byś szczerze oblał. Odpowiedz Link Zgłoś
zbychuk Re: Pan Bartoszewski powinien się wypowiedzieć 18.12.08, 20:46 Rozumiem ze cytat Kaczynskiego o szatanach tez tak samo traktujesz? Jesli w/g Ciebie p. Bartoszewski wyzwal przeciwnikow od bydla, no to p. Kaczynski nazwal przeciwnikow szatanami Odpowiedz Link Zgłoś
1410_tenrok Etyka, mówisz??? 18.12.08, 20:48 Etyka wykład I. Kiedy senator Mc Cain przegrał z sen. Obamą wybory prezydenckie, natychmiast pogratulował zwyciązcy i oświadczył, że będzie z całych sił służył Ameryce. Etyka wykład II. Kiedy premier J.K. przegrał wybory, oświadczył, że do władzy wrócili pogrobowcy morderców ks. Popiełuszki. Natomiast jego brat, niejaki L.K., po zwycieskich wyborach dla PO przez conajmniej 3 tygodnie ukrywał sie za plecami wybitnego etyka i miłośnika niejakiego Pinocheta Michała Kaminskiego. Nie mógł ów L.K. wprost słowa z siebie wydobyć i pokątnie rozpowiadał, że nie będzie desygnowania zwyciązcy wyborów na nowego premiera oto dwa wizerunki etyki: normalny i kaczynski. I ty mówisz koles cos o etyce?????? Odpowiedz Link Zgłoś
aqq315 Re: Etyka, - brawo :) 18.12.08, 21:18 pozamiatałeś skutecznie. Może choć do niektórych pisgłupków coś trafi. Odpowiedz Link Zgłoś
warszawski_zgred Re: Etyka, mówisz??? 18.12.08, 21:21 Text taki sobie, choć generalnie pozbawiony sensu, a to z tego powodu że stawianie 'na szali' realiów Polski i USA z powiedzmy okresu ostatnich 30 lat to jak dla mnie nieporozumienie Odpowiedz Link Zgłoś
battosai Re: Etyka, mówisz??? 18.12.08, 21:56 Chcesz powiedzieć, że amerykańskie realia to pełna kultura, a polskie to chamstwo i prostactwo? Brawo, sam bym tego lepiej nie podsumował. Odpowiedz Link Zgłoś
vondemelon Re: Pan Bartoszewski powinien się wypowiedzieć 18.12.08, 22:21 Lepiej szczerze oblac niz nieszczerze zdac. Odpowiedz Link Zgłoś
snellville Weto może zostać odrzucone zaledwie kilkoma gło.. 18.12.08, 19:41 Odrzuca, czy nie,kaczor i tak w przegranej sytuacji. Trzeba bylo nie "vetowac" bylby teraz przyjacielem narodu. Odpowiedz Link Zgłoś
kozaczek3 zgody wyjazdy i tym bardzie 18.12.08, 19:41 Kto to pisze? Czyżby ktoś niewidomy i nie jest w stanie przeczytać tego co sam napisał? Odpowiedz Link Zgłoś
elfhelm Co to za anonimowy dziennikarzyna? 18.12.08, 19:44 5 posłów PolskiXXI, 3 DeKaPu (głosują jak im Borowski mówi), 4 niezależnych (Grzegorek - zaw. w PO, Galla z MN, Zalewski, Dorn) też są przeciw wetu. A PiS ma obecnie 157 posłów. Odpowiedz Link Zgłoś
kazik1942 Weto może zostać odrzucone zaledwie kilkoma gło... 18.12.08, 19:56 Miejmy nadzieję, że kłótliwych "braci Rojek" " nos zostanie utarty" To będzie wielkie, przełomowe zwycięstwo. Odpowiedz Link Zgłoś
mracek prawica zapowiedziała "megadyscyplinę" 18.12.08, 20:00 "Tymczasem Jacek Kurski zapowiedział dziś megadyscyplinę w szeregach PiS." Co uzasadnia nazywanie PiS partia prawicowa? Poglady na gospodarke skrajnie lewicowe, zachowywanie skrajnie niechrzescijanskie, poglady polityczne narodowo-socjalistyczne. Odpowiedz Link Zgłoś
snellville Re: prawica zapowiedziała "megadyscyplinę" 18.12.08, 20:06 mracek napisał: > "Tymczasem Jacek Kurski zapowiedział dziś megadyscyplinę w szeregach PiS." > > Co uzasadnia nazywanie PiS partia prawicowa? Poglady na gospodarke skrajnie > lewicowe, zachowywanie skrajnie niechrzescijanskie, poglady polityczne > narodowo-socjalistyczne. Tzn.ze co??......za raczke i parami do sejmu beda wchodzic??? Odpowiedz Link Zgłoś
mracek Re: prawica zapowiedziała "megadyscyplinę" 18.12.08, 21:03 Tej sprawy lepiej nie poruszaj - vide Ziobro, Jarkacz, wyznanie Kurskiego ( wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4928027.html ) ... Odpowiedz Link Zgłoś
xyz876 Kilku Pisowców się wyłamie. 18.12.08, 20:01 Kluzik Rostkowska, Dorn, Zalewski itp. Kilku nie przyjdzie np Religa, który umiera w domu, inny ma operacje jutro. Także sprawa jest przesądzona. Odpowiedz Link Zgłoś
wlodekzpoznania I jak można chcieć JOM?! Trzeba wrócić do St. Leag 18.12.08, 20:05 St. League, a politycy muszą się nauczyć, że obywatele szanując różnice między sobą oczekują, że politycy zawierać będą kompromisy widząc realia układu sił, a nie wyłącznie stawiać się w pozycjach konfliktowych, by później tłumaczyć się oporem rywali. Wzorem są Niemcy - SPD i CDU, rywale od dekad, zdobyli najwięcej głosów, ale nikt tyle by rządzić. Dumali, dumali, aż...zrobili koalicję przeciwników w interesie kraju. Unikalne, ale i odpowiedzialne. Zamiast JOM wręcz przeciwnie - nalezy znieść próg do 3%! Odpowiedz Link Zgłoś
acer19 Re: Weto może zostać odrzucone zaledwie kilkoma g 18.12.08, 20:14 jacek230 napisał: > PiS i jego prezydent moga sie tylko posikac! :) A PO już się PO srało i będzie gó... swe zjadało Odpowiedz Link Zgłoś
dobiczek napieralski towarzsze zrobili z ciebie pajaca- 18.12.08, 20:54 nie wstyd ci stanac przed kamerami? Odpowiedz Link Zgłoś
fedorczyk4 Re: napieralski towarzsze zrobili z ciebie pajaca 18.12.08, 20:58 dobiczek napisał: > nie wstyd ci stanac przed kamerami? Nie myl Towarzyszu, zwiazkowcow z pracujacym ludem. Zwiazkowcy juz dawno udowodnili ze jeno o wlasne tylki na poduszkach, walcza. Odpowiedz Link Zgłoś
battosai Re: napieralski towarzsze zrobili z ciebie pajaca 18.12.08, 21:59 Chyba towarzysze z PiSu. Odpowiedz Link Zgłoś
geminix "Tym bardziej, że prawica zapowiedziała..." 18.12.08, 21:00 Jaka qrwa prawica! PiS to komuchy czystej wody! Odpowiedz Link Zgłoś
oko_1 Gazeta nie pozwala komentować wypociny prezydenta. 18.12.08, 21:05 Czemu?! Odpowiedz Link Zgłoś
j.an Weto może zostać odrzucone zaledwie kilkoma gło.. 18.12.08, 22:25 Przy poparciu kilku posłów PiSu i to najbardziej będzie prezia bolało. Odpowiedz Link Zgłoś
zyks Kurski to jednak megaidiota :-) 18.12.08, 23:04 Kurski to jednak zadowolony z siebie bęcwał i megaidiota. Że ma sprawne gadane, to nie ma nic do tego :-) Odpowiedz Link Zgłoś
pollack5 Weto może zostać odrzucone zaledwie kilkoma gło.. 18.12.08, 23:08 3/5 z 460 głosów to jest kilka????? O kur.................. Odpowiedz Link Zgłoś