Dodaj do ulubionych

Weto może zostać odrzucone zaledwie kilkoma gło...

18.12.08, 19:14
PiS i jego prezydent moga sie tylko posikac! :)
Obserwuj wątek
    • staryduster PIS wydało wojne Polsce o Polakom..PIS-CCCP !!! 18.12.08, 19:18
      • warszawski_zgred Re: PIS wydało wojne Polsce o Polakom.. 18.12.08, 21:00
        Jak przejdzie ta targowica to starci jakieś 3,5-5 milionów Osób
        Zatem dla Ciebie to nie Polacy?
        • vondemelon Re: PIS wydało wojne Polsce o Polakom.. 18.12.08, 22:14
          a jak nie przejdzie to straci jakies 33-34,5 mln Polakow
        • shithead [...] 18.12.08, 22:34
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • przyladek.dobrej.nadziei Wystarczy, że zostanie odrzucone jednym głosem 18.12.08, 19:22
      I Pech Veto Kaczyński dostanie szału.
      • warszawski_zgred Re: Wystarczy, że zostanie odrzucone jednym głose 18.12.08, 21:01
        przyladek.dobrej.nadziei napisał:

        > I Pech Veto Kaczyński dostanie szału.
        >
        Szału może wtedy dostać jakieś 5 milionów Polaków którzy stracą to co było im
        wcześniej _gwarantowane_ !
        • vondemelon Re: Wystarczy, że zostanie odrzucone jednym głose 18.12.08, 22:19
          Nic nie bylo gwarantowane. Przeciez dotychczasowe uzgodnienia wygasaly w tym
          roku (a wlasciwie wczesniej, ale byly milosciwie przedluzane). Kazdy o tym
          wiedzial, a jak nie to byl idiota. To tak samo jak nieznajomosc prawa nie
          zwalnia od odpowiedzialnosci za jego lamanie.

          Poza tym dlaczego nauczyciele moga isc wczesniej na emeryture a np. naukowcy
          nie? Skad ten idiotyczny podzial!? Bo jedni maja silniejsze zwiazki zawodowe? A
          politycy trzesa portkami i dla swietego spokoju/dla doraznego zysku uchwalaja
          debilne prawo?

          Widze zgredzie ze tesknisz za komuna... Skoro tak ci bylo dobrze proponuje
          wyprowadzke za Bug - tam jest przeciez tak pieknie...
    • carpaccio4 mam nadzieję, że mundurowym też odbiorą 18.12.08, 19:26
      wszelakie przywileje. cokolwiek by to nie było
      • warszawski_zgred Re: mam nadzieję, że mundurowym też odbiorą 18.12.08, 21:07
        carpaccio4 napisał:

        > wszelakie przywileje. cokolwiek by to nie było

        Mundurowi to jeszcze _więcej_ dostaną!!
        należy też mieć w pamięci że nie ma już wojaków z poboru, obecnie
        to zawodowcy. A jako tacy te brakujące ~~150.ooo też będzie się
        domagać przechodzenia na "zasłużoną" emeryturkę po 15 latach!!
        I nie będą to emerytury o wysokościach takich jakie ewentualnie jutro zostaną
        odebrane !!
    • michalpopiel Re: Pan Bartoszewski powinien się wypowiedzieć 18.12.08, 19:28
      Oszukiwanie ludzi, szukanie hakow, chamskie zagrywki to chyba jednak
      domena pis.uarow i ich pis.denta.
      A jutro jenda z pozostalosci socjalistycznej ojczyzny przejdzie do
      historii, wbrew woli komunistow z PIS.
    • toberson Po+Sld=Pzpr2 18.12.08, 19:40
      • brzezozka Przytul sie bolszewiku do popiersia lenina. 18.12.08, 20:43
      • tw_kaczor PZPR2 to PiS młotku...: 18.12.08, 21:10

        Kaczyzm, to powstał pod patronatem stalinizmu Rajmunda Kaczyńskiego,

        ojca tych dwóch, a stał, gdzi stało ZOMO.

        KOPIA:

        Okazuje się, że Jarosław Kaczyński był w domu w 1981!

        Jarek cudowne dziecko PRL. Nie wiem co innych Polaków, ale mnie od

        Jarosława Kaczyńskiego przede wszystkim odrzuca tchórzostwo i

        konformizm, połączone z gigantyczną mitomanią. Nie jest przypadkowe

        zachowanie Jarosława, kreującego się na wielkiego Polaka, walczącego

        w bamboszach o wolność ojczyzny to jest projekcja jego kompleksów,

        które się narodziły jeszcze dzieciństwie. Jarosław Kaczyński jest

        cudownym dzieckiem. Przedstawimy jego cudowne życie w kategorii

        siedmiu cudów świata

        1) Pierwszy cudowny przypadek w życiu Jarosława to zawrotna kariera

        jego ojca Rajmunda. Tuż po wojnie żołnierzy AK, rozstrzeliwano,

        osadzano w więzieniach, sadzano na nogach od stołka, torturowano, w

        najlepszym razie wykluczano z życia społecznego. Tymczasem Rajmund

        Kaczyński, żołnierz AK, tuż po wojnie dostaje od stalinowskiej

        władzy wypasiony apartament na Żoliborzu, jak na tamte czasy rzecz

        poza zasięgiem zwykłego obywatela, nawet szarego członka PZPR.

        2) Cud drugi, żołnierz AK, mąż sanitariuszki AK, dostaje posadę

        wykładowcy na Politechnice Warszawskiej i oboje żyją sobie z jednej

        pensji jak pączki w maśle. W tym czasie gdy w Polsce rządzi Bierut,

        a właściwie Stalin rządzi Bierutem, posada dla Akowca na uczelni

        brzmi jak ponury żart, jednak rzecz miała miejsce

        3) Cud trzeci, rodzą się bliźniaki i jako dzieci akowskiego

        małżeństwa, na początku lat 60, kiedy większość dzieci akowców

        opłakuje swoich rodziców, albo czeka na ich powrót z więzienia,

        nasze orły zabawiają się w reżimowej TV.

        4) Cud czwarty. Jarosław Kaczyński jako jedyny działacz opozycji, z

        kręgu doradców Lecha Wałęsy nie zostaje internowany.

        5) Cud piąty, Jarosław Kaczyński odmawia (tak twierdzi) podpisania

        lojalki i jako jedyny opozycjonista odmawiający władzy PRL zostaje

        zwolniony do domu, co więcej nikt go nie nęka, w okresie 1982-

        1989.

        6) Cud szósty, Jarosław Kaczyński jako jedyny opozycjonista ma

        sfałszowaną teczkę i jako jedyny opozycjonista domagający się

        powszechnej lustracji ujawnia swoja teczkę dopiero po naciskach

        prasy.

        7) Cud siódmy to cud zagadka. Jaki jest związek między ofiarowanym

        Rajmundowi Kaczyńskiemu przez PRL apartamentem na Żoliborzu, pracą

        wczasach stalinowskich na Politechnice Warszawskiej, karierą filmową

        bliźniaków i brakiem internowania Jarosława Kaczyńskiego w stanie

        wojennym?

        Kto wie? Czym aż tak bardzo mógł zaimponować władzy ludowej żołnierz

        AK Rajmund Kaczyński, że władza otoczyła jego samego, jego żonę z AK

        i dzieci szczególna troską. Opowieściami o wykańczaniu bolszewików?

        Kto wie, czym mógł zaimponować oficerowi SB Jarosław Kaczyński, że

        ten po odmowie podpisania lojalki wypuścił go wolno i nigdy już nie

        nękał? Być może postraszył esbeka lustracją, układem, oligarchią? A

        może po prostu oficer zadzwonił do ojca, kazał odebrać syna, wyłoić

        w tyłek i obiecać, że się więcej nie będzie wygłupiał. Wiecie,

        rozumiecie towarzysze z PiS tak po starej partyjnej znajomości.

        Pomożecie rozwiązać zagadki cudownego życia wodza?
        • warszawski_zgred Re: PZPR2 to PiS młotku...: 18.12.08, 21:14
          Prof. Jerzy Robert Nowak
          Słynny był kiedyś kuplet w "Słówkach" Boya o pewnym galicyjskim polityku:
          Żadnych politycznych
          Nie zna on przesądów,
          Każda Partia dobra,
          Byle dojść do rządów! ӨΞ۩۞۩ΞӨ

          Słowa te pasują jak ulał do przeróżnych skrajnych zygzaków kariery politycznej
          obecnego wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego, prawdziwie
          wyspecjalizowanego w koniunkturalnych zmianach poglądów. Na tym tle prawdziwą
          groteską był fakt, że jeszcze w 2001 roku, w ulotce przedwyborczej, tenże Stefan
          Niesiołowski z werwą zachwalał samego siebie jako tego, który "nie zmienia
          przekonań" i jako tego, który jest jak najdalszy od karierowiczostwa.

          W rzeczywistości Niesiołowski wielokrotnie w swym życiu dawał przykłady iście
          kameleońskich skłonności do zmian poglądów politycznych, przyklejania się do
          tego, co uprzednio zwalczał i zwalczania tego, co uprzednio chwalił. Wychwalana
          przez Niesiołowskiego jego rzekoma "niezmienność poglądów" aż nadto przypominała
          osławioną zasadę Lecha Wałęsy: "Jestem za, a nawet przeciw".

          Gdy "brzydził się" "fanatykiem" Michnikiem
          Od wielu lat Niesiołowski znany jest jako jedyny obok Aleksandra Halla dyżurny
          "prawicowiec" Michnikowskiej "Gazety Wyborczej", który zawsze zabiera głos na
          łamach tej gazety, gdy to z jakichś względów potrzebne jest politycznie jej
          naczelnemu. Mało się dziś pamięta, że tenże Niesiołowski jeszcze w 1992 roku
          pisał o A. Michniku, używając jak najostrzejszych słów, stwierdzając wprost:
          "Dla mnie typowym fanatykiem nienawiści i agresji jest Adam Michnik, aczkolwiek
          niewątpliwie inteligentny. Reprezentuje rodzaj fanatyzmu, którym się najbardziej
          brzydzę [podkr. - J.R.N.], ponieważ pod pozorami troski o człowieka, o wolność,
          o demokrację, lansuje twardą antykościelną i antypolską opcję polityczną" (por.
          A. Poppek, K. Pytlakowska: "Szaszłyk po polsku", Warszawa 1992, s. 151).
          Dziś tak zajadle występujący w roli pierwszego zagończyka liberałów z Platformy
          Niesiołowski był w swoim czasie niezwykle zajadłym, nieubłaganym wrogiem
          liberałów wszelkiej maści. Jakże wstydliwe muszą być dla niego wypowiedzi z
          wcześniejszych lat. By przypomnieć choćby, z jaką emfazą pisał Niesiołowski 13
          stycznia 1992 roku na łamach "Gazety Wyborczej": "Liberałowie udowodnili, że nie
          mają żadnych kwalifikacji ekonomicznych i nigdy w żadnej koalicji - gdyby do
          takiej kiedykolwiek doszło - nie mogą obejmować resortów ekonomicznych, bo
          zrujnują kraj [podkr. - J.R.N.]. Cały wysiłek nowego, centroprawicowego rządu
          Jana Olszewskiego, obciążonego fatalnym dziedzictwem ich rządów [podkr. -
          J.R.N.], musi skoncentrować się na problematyce gospodarczej, w imię umocnienia
          demokracji i odsunięcia od nich zagrożeń" (cyt. za: S. Niesiołowski: Przede
          wszystkim gospodarka, "Gazeta Wyborcza" z 13 stycznia 1992 r.). Te jakże słuszne
          skądinąd stwierdzenia Niesiołowski powtórzył (a więc je nadal aprobował) w
          wyborze swych tekstów prasowych, opublikowanym w 2001 r. (por. S. Niesiołowski:
          W wolnej III Rzeczypospolitej. Wybór tekstów prasowych 1990-2001, Łódź 2001, s.
          33).
          W wielu wypowiedziach na początku lat 90. Niesiołowski odsądzał liberałów od
          czci i wiary, wręcz równając ich z ziemią. Przypomnijmy choćby wywiad dla
          "Rzeczpospolitej" z 13-14 czerwca 1992 r., gdzie z niekłamaną pasją piętnował
          ogół liberałów jako odrażające środowisko, które chciałoby zamknąć Kościół
          katolicki w swoistym getcie. Z jakimż oburzeniem Niesiołowski atakował wówczas
          liberalny rząd Bieleckiego! Stwierdzał: "Mieliśmy przykład gabinetu Bieleckiego,
          który wyrzucił wiceministra Kaperę za to, że powiedział o istnieniu zboczeńców
          seksualnych. A o zboczeńcach seksualnych można przeczytać w każdej
          encyklopedii". Przypomnijmy, że w tymże samym czasie obecny przywódca partyjny
          Niesiołowskiego premier Donald Tusk dosłownie "skakał z radości" na wieść o
          usunięciu z rządu "niepoprawnego politycznie" Kazimierza Kapery.
          Rzekomo "nie zmieniający nigdy poglądów" Niesiołowski od lat szczególnie
          gorliwie współpracuje z byłym korowcem Bogdanem Borusewiczem czy korowcami z
          "Gazety Wyborczej". Jakoś dziwnie "zapomniał", jakież to ostre teksty wypisywał
          o KOR w czasie "karnawału" "Solidarności" (tj. lat 1980-1981), gdy twórców KOR
          nazwał "pogrobowcami Stalina". Jakże się bił za to w wywiadzie, udzielonym M.
          Lizutowi z "Dużego Formatu" (dodatku do "Gazety Wyborczej") z 14 listopada 2005
          roku. Bąkał tam, iż "żałuje" swego stwierdzenia o twórcach KOR jako
          "pogrobowcach Stalina", tłumacząc, że: "Niektóre sformułowania padły w ferworze
          walki".
          Inny przykład, dowodzący, jak absurdalnie kłamliwe są twierdzenia o rzekomej
          "niezmienności" przekonań Niesiołowskiego. W ostatnich latach niejednokrotnie
          występował z zajadłymi atakami na PiS, zarzucając mu, że narzucał Polsce
          politykę "krnąbrności wobec Europy", która nas jakoby ośmieszała i
          marginalizowała na kontynencie. Robi to ten sam Niesiołowski, który kiedyś
          ostrzegał, że wejście do Unii Europejskiej doprowadzi do skrajnie żałosnych
          skutków dla Polski. Według tekstu S. Niesiołowskiego na łamach "Nowej Europy" z
          1995 r.: "(...) Wraz z przystąpieniem do Unii Europejskiej Polska stanie się
          państwem ideologicznym, prowadzącym politykę dechrystianizacji i degradującym
          katolików, to znaczy 82 proc. społeczeństwa do roli obywateli drugiej kategorii,
          prześladowanych bardziej okrutnie, bo w sposób wyrafinowany, niż za czasów
          komuny" (cyt. za M. Rybiński: Z wykopalisk, "Gazeta Polska" z 12 września 2007
          r.). Jakiż "niezmienny" na tle przytoczonych dawnych wypowiedzi wydaje się S.
          Niesiołowski. Po prostu tytan stałości poglądów!

          Przeciw Unii Demokratycznej, a nawet za
          Szczególnie groteskowe były zmiany poglądów S. Niesiołowskiego w stosunku do
          Unii Demokratycznej vel Unii Wolności. Początkowo Niesiołowski był zajadłym
          wrogiem UD, chętnie wyzywał ją od "udecji" lub "udokomuny" (por. własne wyznania
          S. Niesiołowskiego w wywiadzie dla książki A. Poppek i K. Pytlakowskiej
          "Szaszłyk po polsku", Warszawa 1992, s. 159). Dziennikarki "Gazety Wyborczej"
          Anna Bikont i Joanna Szczęsna przypominały, jak to w swoim czasie Niesiołowski:
          "Twierdził o Unii Demokratycznej, że 'jest mniej więcej tak samo demokratyczna,
          jak PZPR była robotnicza i polska' i przylepiał do niej łatki: 'katolewica',
          'różowi', 'udecja'. Tym, którzy 'nie wahali się świadczyć Jezusowi Chrystusowi
          za cenę gorszych zarobków i nie awansowania', przeciwstawiał związanych z Unią
          Demokratyczną Jerzego Turowicza i Andrzeja Wajdę, obwiniając ich za to, że
          'obsługiwali kadzielnicę kłamstwa, która jest istotą komunizmu'. Turowicz
          wyjaśniał, że owszem, był za zgodą i aprobatą kardynała Wyszyńskiego, w
          utworzonym pod egidą PRL-owskich władz Froncie Jedności Narodu i że wystąpił tam
          raz, w obronie listu biskupów polskich do biskupów niemieckich, wypowiedź
          Niesiołowskiego zaś trudno określić inaczej niż zwyczajne chamstwo" [podkr. -
          J.R.N.] (cyt. za: A. Bikont, J. Szczęsna: Radio Maryja? Wolę motyle. Portret
          Stefana Niesiołowskiego, "Gazeta Wyborcza" z 6-7 maja 2006 r.). Zapytany w 2006
          r. przez Bikont i Szczęsną o swój dawny atak na Turowicza, Niesiołowski
          stwierdził, że dziś uważa tę wypowiedź za "niepotrzebną i krzywdzącą" (por. tamże).
          Przypomnijmy, że Niesiołowski, tak zaangażowany od połowy czerwca 1992 r. w
          maksymalne wspieranie koalicji ZChN z Unią Demokratyczną, niewiele wcześniej, w
          tymże 1992 r., bardzo ostro krytykował UD w wywiadzie do książki "Szaszłyk po
          polsku". Pisał o niej we fragmencie zatytułowanym "Janusowe oblicze
          (dwulicowość)". Tę dwulicowość przedstawiał jako "istotę Unii Demokratycznej".
          Pisał: "Mają na każdą okoliczność inną twarz. W szkołach mówią, że są za aborcją
          i że młodzież musi się kochać. Wśród emerytów twierdzą, że wartości
          chrześcijańskie są im najbliższe. Na kongresie socjaldemokratów jeden z liderów
          UD powiedział, że oni są za socjaldemokracją, ale z powodów taktycznych nie mogą
          się do tego przyznać. U chadeków zaś inny lider prz
          • warszawski_zgred Re: PZPR2 to PiS młotku...: 18.12.08, 21:16
            Czy Niesiołowskiego zastraszono?
            W czerwcu 1992 r. doszło do nagłej, szokującej zmiany frontu przez
            Niesiołowskiego, który stał się jakby zupełnie innym człowiekiem. Ten dotychczas
            stanowczy obrońca wartości chrześcijańskich w polityce i publicystyce nagle
            zdradził sprawę tych wartości, zdradził sprawę patriotyzmu, totalnie
            uzależniając się od Unii Demokratycznej, a nawet stał się swego rodzaju
            ekspozyturą poglądów Bronisława Geremka w Zjednoczeniu Chrześcijańsko-Narodowym.
            Było to prawdziwym szokiem dla obserwatorów polskiej sceny politycznej, w tym i
            dla mnie. Jeszcze wiosną 1990 r., wspólnie z tak opluwającym mnie dziś
            Niesiołowskim, przygwoździliśmy lewackiego radykała z UD - Zbigniewa Bujaka, w
            telewizyjnym programie "Interpelacje". Wkrótce potem Niesiołowski odwiedził mnie
            w moim mieszkaniu w Warszawie wraz z wicemarszałkiem Sejmu Andrzejem Kernem.
            Miałem wówczas wrażenie naszej całkowitej zgodności poglądów. Niesiołowski
            wręczył mi swoje więzienne wspomnienia (pisane pod pseudonimem "Ewa
            Ostrołęcka"), dedykując je słowami: "Z najserdeczniejszymi pozdrowieniami i
            wyrazami szacunku". (Dziś ten sam Niesiołowski jak może szkaluje mój życiorys
            sprzed 1990 r.!). W owym czasie Niesiołowskiego zaliczano wraz z Markiem Jurkiem
            i Janem Łopuszańskim do tzw. trzech muszkieterów, konsekwentnie toczących w
            parlamencie boje w obronie Kościoła, patriotyzmu i programu dekomunizacji.
            Nagle w czerwcu 1992 r. dochodzi do całkowitej zmiany postawy Niesiołowskiego. W
            filmie "Nocna zmiana", autorstwa Jacka Kurskiego, widzimy Niesiołowskiego na
            zwołanej przez Lecha Wałęsę tajnej naradzie spiskowej, zmierzającej do obalenia
            rządu Jana Olszewskiego. Sam Jacek Kurski tak opisywał w czerwcu 1995 r.
            zachowanie Niesiołowskiego sprzed trzech lat: "Niesiołowski ogląda naradę
            obłędnym, przerażonym wzrokiem; nic nie mówi. Za kwadrans wygłosi, zresztą
            pokazane w tym filmie, wspaniałe przemówienie w obronie rządu. Gdy go niedawno
            spytałem, co robił na tej naradzie - zbladł, bo nie wiedział, że była filmowana.
            Określił ją jako 'bandycką, zbójecką naradę, na którą zwabiono go podstępem'.
            Szkoda tylko, że nikomu o tym nie powiedział. Bo potem oglądaliśmy 'w polityce'
            zupełnie innego Niesiołowskiego: rano 5 czerwca nie umiał już wygłosić
            przemówienia przeciwko powołaniu rządu Pawlaka - w ostatniej chwili poprosił o
            to Marka Jurka - widywaliśmy go za to na konferencjach z Geremkiem, robiącego
            dobrą minę do beznadziejnego rządu Suchockiej" (por. Dobrze służyć Polsce
            Ludowej. Wywiad W. Kalimowskiego z J. Kurskim, "Tygodnik Solidarność" z 23
            czerwca 1995 r.).
            Co spowodowało tak gwałtowną zmianę kursu u S. Niesiołowskiego? Jak to się
            stało, że ten do niedawna tak żarliwy przeciwnik Unii Demokratycznej, nagle
            zaczął wręcz symbolicznie jeść z ręki czołowych polityków na czele z Geremkiem?
            Być może zaszantażowano go wówczas groźbą nagłośnienia w mediach jego skrajnie
            tchórzliwego zachowania po aresztowaniu i sypaniu koleżanek i kolegów z "Ruchu".
            Może chodziło o coś jeszcze dużo gorszego. W różnych publikacjach
            niejednokrotnie pojawiały się informacje o tym, że Niesiołowski figurował na
            tzw. liście Milczanowskiego. Jedno nie ulega wątpliwości. Od czerwca 1992 r.,
            wkrótce po obaleniu rządu J. Olszewskiego, Niesiołowski wchodzi na drogę
            ewidentnej zdrady swych dotychczasowych przekonań, wspierając odtąd to, co
            zwalczał, i zwalczając to, co przedtem popierał.
            • warszawski_zgred Re: PZPR2 to PiS młotku...: 18.12.08, 21:17
              Najwierniejszy sojusznik Unii Demokratycznej
              W ciągu lata 1992 r. Niesiołowski nagle zabiera się z niebywałą pasją do
              budowania koalicji z Unią Demokratyczną w imię wspólnego tworzenia fundamentów
              rządu H. Suchockiej. Jan Rokita w swym wywiadzie-rzece "Alfabet Rokity" wyjaśnia
              sukces idei powołania rządu Suchockiej głównie błyskawicznym dogadaniem się w
              tej sprawie z Niesiołowskim. Stwierdza: "Kiedy upadł rząd Olszewskiego, dla mnie
              było jasne, że podstawą nowego rządu musi być porozumienie ognia z wodą: Unii
              Demokratycznej i ZChN. Partnerem w poszukiwaniu takiego porozumienia stał się
              (...) Stefan Niesiołowski. Konspirowaliśmy w sejmowych kuluarach i
              restauracjach. Aż wreszcie któregoś dnia spotkałem Niesiołowskiego na korytarzu
              i spytałem: 'A co byś powiedział, gdyby premierem została Suchocka', a on mi na
              to - Świetny pomysł, spróbowałbym to przepchnąć w ZChN" (por. "Alfabet Rokity".
              Z J. Rokitą rozmawiali M. Karnowski i P. Zaremba, Kraków 2004, s. 117). Rokita
              wysławiał S. Niesiołowskiego, pisząc (s. 101): "Myślę o rycerzach jedności
              tamtej koalicji - o Stefanie Niesiołowskim po stronie ZChN i Bronisławie
              Geremku. To dwaj zasłużeni politycy, którzy wbrew swoim środowiskom i wyznawanym
              przez siebie ideologiom bronili tego rządu". I rzeczywiście, Niesiołowski
              zajadle bronił rządu Suchockiej wbrew wyznawanej przez siebie ideologii i
              środowisku ZChN. Tylko, czy naprawdę wierzył w głoszoną dotąd przez siebie
              ideologię? Czy zaangażowawszy się koniunkturalnie w poparcie rządu Suchockiej,
              miał wówczas jeszcze cokolwiek wspólnego z chrześcijańsko-narodowymi wartościami
              ZChN? Przypuszczam, że wątpię, jak pisał stary Kisiel.
              Niesiołowski przez cały czas rz ądu Suchockiej odgrywał ogromnie niechlubną rolę
              swego rodzaju głównego filaru, podtrzymującego wsparcie dla tego gabinetu w
              ZChN. Rokita przypomniał w tym kontekście (op. cit. s. 104) wspólne konferencje
              prasowe B. Geremka i S. Niesiołowskiego w obronie rządu H. Suchockiej - z jednej
              strony przed braćmi Kaczyńskimi, z drugiej - przed SLD.
              Wybielająca wszelkie działania Unii Demokratycznej postawa "chrześcijańskiego
              polityka", za którego podawał się S. Niesiołowski, wywoływała coraz częstsze
              protesty na prawicy. Znamienny pod tym względem był ogłoszony w dzienniku "Nowy
              Świat" z 15 października 1992 r. list otwarty wiceprezesa Porozumienia Centrum
              Sławomira Siwka pt. "Stefan Niesiołowski traci wzrok". Wiceprezes PC Stanisław
              Siwek pisał tam m.in.: "To przykre, że polityk Twojego wymiaru traci wzrok i nie
              widzi tego, co wokół niego się dzieje (...). Mogę jeszcze zrozumieć, że
              przerażony rolą, jaką ZChN spełnia jako kwiatek nie swojej sprawy, w rządzie
              rządzonym przez lewicę Unii Demokratycznej - lider ZChN chce dyskredytować
              wszystkich, którzy jednoznacznie taką sytuację ujawniają".
              Szokujące upieranie się Niesiołowskiego przy koalicji z Unią Demokratyczną
              rzuciło się szczególnie mocno w oczy po wypowiedzi wicepremiera z ZChN Henryka
              Goryszewskiego 21 listopada 1992 r., iż "koalicja rządowa jest w stanie
              przetrwać nawet bez Unii Demokratycznej". Niesiołowski natychmiast po tych
              słowach doprowadził do zwołania specjalnej konferencji prasowej z Bronisławem
              Geremkiem, publicznie zapewniając kolejny raz z rzędu o trwałości sojuszu ZChN z
              UD (por. A. Dudek: "Pierwsze lata III Rzeczypospolitej 1989-2001", Kraków 2002,
              s. 280). W końcu kwietnia 1993 r., po przejściu Porozumienia Ludowego do
              opozycji, doszło do publicznego wysunięcia przez posła Jana Łopuszańskiego
              projektu prawicowej koalicji bez UD. I znowu doszło do publicznego wystąpienia
              Stefana Niesiołowskiego w roli najwierniejszego zwolennika koalicji ZChN z UD.
              Niesiołowski określił wszelkie szanse stworzenia prawicowej koalicji bez Unii
              Demokratycznej jako tak samo prawdopodobne co "śnieg w lipcu".
              • warszawski_zgred Re: PZPR2 to PiS młotku...: 18.12.08, 21:18
                Pacyfikator "warchołów" z AWS
                Gdy kilka lat później doszło do koalicji AWS i Unii Demokratycznej, znowu
                głównym "rycerzem" tej koalicji stał się S. Niesiołowski. Z jakąż werwą okładał
                wówczas wszystkich, którzy buntowali się przeciw tej koalicji, tak fatalnej dla
                Polski. Jak wymyślał od "warchołów" wszystkim, którzy protestowali przeciwko
                niej. Niesiołowski należał do najbardziej gorliwych zwolenników koalicji z Unią
                Wolności za wszelką cenę, starając się maksymalnie pomniejszyć wynikające z tego
                negatywy i przedstawić jako koalicję, która nie ma żadnej alternatywy (por.
                wywiad Niesiołowskiego dla "Nowego Państwa" z 24 października 1997 r.: "Skazani
                na Unię"). Niesiołowski zapewniał tam: "Jeżeli nie będzie koalicji z Unią
                Wolności, to pozostanie nam przejście do opozycji, co oznaczałoby zupełną klęskę
                prawicy. (...) Koalicja jest taka, jaką chcieli wyborcy. Nie mamy innego wyboru.
                Ludzie po to głosowali na prawicę, żeby przejęła odpowiedzialność za Polskę, a
                możemy to zrobić tylko razem z Unią". Szczególnie kłamliwe było stwierdzenie
                Niesiołowskiego: "Koalicja jest taka, jaką chcieli wyborcy". Jak wskazywały
                wyniki wyborów z 1997 r. i poniesione w nich straty UW, wyborcy z 1997 r.
                głosowali nie tylko na AWS przeciw SLD-owskim rządom Cimoszewicza, ale również i
                przeciw Balcerowiczowi. A dzięki takim ludziom jak Niesiołowski dostali znowu
                "radosną" powtórkę z Balcerowicza.
                Przez kilka lat rządów koalicji AWS z Unią Wolności Niesiołowski wyspecjalizował
                się w brutalnych atakach na wszystkich tych parlamentarzystów, którzy mieli
                własne zdanie i odmawiali ciągłego stania na baczność przed M. Krzaklewskim.
                Szczególnie ostro krytykował tych, którzy ośmielali się kwestionować słuszność
                tak nieszczęsnej dla AWS koalicji z Unią. Nie przebierał przy tym w słowach, z
                grubej rury piętnując oponentów. Posła Adama Słomkę nazwał "głupcem" i
                "warchołem", profesora Piotra Jaroszyńskiego "frustratem". W wywiadzie dla
                "Tygodnika AWS" z 31 stycznia 1999 r. perorował: "Prawdopodobnie mamy w
                przypadku np. Słomki, Łopuszańskiego i paru innych do czynienia ze splotem
                różnych czynników: charakteropatią, szalonymi ambicjami osobistymi, nadzieją na
                wyjście z politycznego marginesu, na którym z własnej woli się znaleźli".
                Z jakim zadowoleniem pisał na łamach "Gazety Wyborczej" z 3 sierpnia 1998 r.:
                "Wydaje mi się, że wielką zasługą AWS jest także uporządkowanie polskiej sceny
                politycznej. Na marginesie polityki znaleźli się na szczęście Janusz
                Korwin-Mikke, Leszek Moczulski, Antoni Macierewicz i paru innych.
                Najprawdopodobniej też niezawodny w destrukcji Lech Wałęsa ze swoją nieproszoną
                pomocą. Dziś, gdy w polityczny niebyt odchodzą Słomka i Łopuszański - można
                tylko odetchnąć z ulgą: Bogu niech będą dzięki". Ciekawe, jak określić
                nadużywanie imienia Boga w takiej sytuacji przez Niesiołowskiego?!
                Polityka AWS od początku rządów koalicji z UW była pełna fatalnych błędów.
                Niesiołowski nie znosił jakiegokolwiek publicznego ich wypominania, z prawdziwym
                jadem nienawiści opluwał zarówno polityków, jak i dziennikarzy, którzy pisali o
                tych błędach. Stwierdzał na przykład: "Legutko, Krasowski, Perzyna i Łętowski z
                samobójczą konsekwencją piszą o kierownictwie AWS, dostrzegając niemal we
                wszystkich działaniach AWS wyłącznie błędy". Klub parlamentarny AWS stopniowo
                coraz bardziej topniał na skutek odejść coraz liczniejszych posłów, mających
                dość kolejnych żałosnych ustępstw premiera Buzka i Krzaklewskiego na rzecz
                Balcerowicza i Geremka. Niesiołowski nie wyciągał żadnych wniosków z tych odejść
                od AWS. Przeciwnie, z całą dezynwolturą komentował: "Warchołów mi nie żal"
                ("Gazeta Wyborcza" z 31 sierpnia 1998 r.). Politycy AWS przystosowali się do
                forsowanych przez Balcerowiczowską Unię Wyborczą fatalnych prywatyzacji, a
                niektórzy z nich sami ponosili winę za wyprzedaż majątku narodowego za bezcen
                (vide sprzedaż Domów Centrum w Warszawie przez ministra Wąsacza poniżej nawet
                wartości ceny gruntów, na których stały). Wszystko to obchodziło rzekomo
                "narodowego" polityka Niesiołowskiego tyle, co zeszłoroczny śnieg. Piorunował na
                łamach postkomunistycznego "Wprost" (też "odpowiednie" miejsce dla byłego
                opozycjonisty) z 15 listopada 1998 r.: "(...) w pismach marginalnych,
                niesłusznie uchodzących za prawicowe (...) trwa nieustający (...) atak na AWS z
                absurdalnymi zarzutami niezrealizowania programu, wyprzedaży majątku, zdrady
                interesów narodowych itp. zarzutami, zbieżnymi z argumentacją i politycznym
                zapotrzebowaniem postkomunistów". Co najgorsze, epitetom Niesiołowskiego
                towarzyszyło jego bardzo niegodne zachowanie na czele komitetu dyscyplinarnego
                AWS. Z jakąż pasją wnioskował o wyrzucanie kolejnych "krnąbrnych" posłów z klubu
                AWS.
                Ataki na dawnych antykomunistycznych sojuszników - posłów Jana Łopuszańskiego,
                Ludwika Dorna, Teresę Liszcz, Jarosława Kaczyńskiego łączył Niesiołowski ze
                skrajną wyrozumiałością dla Balcerowicza i innych polityków Unii Wolności, a
                nawet... wyrozumiałością dla posłów postkomunistycznych. Dziwne dwuznaczności
                zachowań politycznych Niesiołowskiego były od dawna odnotowywane przez
                przeróżnych obserwatorów działań tego polityka. Na przykład Agata Kopeć i
                Władysław Korowajczyk pisali już w lipcu 2001 r.: "Można zastanawiać się, jakie
                właściwie poglądy polityczne ma Stefan Niesiołowski. Jednego dnia deklaruje swój
                antykomunizm, a już następnego dnia występuje na autentycznej scenie z
                przeciwnikiem - przeciw któremu toczy się proces lustracyjny. Sympatie
                Niesiołowskiego do Unii Wolności są znane nie od dziś. Może to nawet więcej niż
                sympatie...? Ostatnio w programie Moniki Olejnik 'Kropka nad I' bronił jak lew
                uposażeń prezesa NBP Leszka Balcerowicza. Żałosny to był widok i chyba nie
                przysporzył posłowi zwolenników. Można sobie tylko zadać pytanie, co przez takie
                stanowisko chce osiągnąć poseł Stefan Niesiołowski? Bardzo to zastanawiające..."
                (por. A. Kopeć i W. Korowajczyk: Rzecz o Niesiołowskim, "Myśl Polska" z 8 lipca
                2001 r.).
                • warszawski_zgred Re: PZPR2 to PiS młotku...: 18.12.08, 21:18
                  Odrzucenie Niesiołowskiego przez PiS
                  W 2001 r. przyszły dla Niesiołowskiego fatalne czasy. Od początku 2001 r.
                  mnożyły się sygnały przyszłej katastrofy AWS, rozpaczliwie bronionego przez
                  niego i... kierowanego na mielizny. Cytowana wyżej para autorów: Agata Kopeć i
                  Władysław Korowajczyk, tak pisała o rozpaczliwych intrygach Niesiołowskiego z
                  2001 r., by załapać się znów na drogę politycznej kariery: "[Niesiołowski] Jakiś
                  czas temu rozwalił ZChN, rozwalił z grupą przegranych posłów AWS i utworzył
                  Przymierze Prawicy. Nie minęło wiele czasu, a obraził się na kogoś, a może na
                  coś, i wyszedł z PP. Pewnie chciał znowu wejść do AWS, ale tam już go pewnie nie
                  chcieli. Zawisł więc w próżni i groziła mu polityczna banicja, czyli zabrakłoby
                  mu wygodnego fotela na Wiejskiej i wraz z nim różnych apanaży. Żal się zrobiło.
                  Niesiołowski przywdział włosienicę, posypał głowę popiołem i powrócił do nowo
                  tworzonego przez braci Kaczyńskich Komitetu Prawa i Sprawiedliwości" (por. A.
                  Kopeć, W. Korowajczyk: Rzecz o Niesiołowskim, "Myśl Polska" z 8 lipca 2001 r.).
                  I tu spotkał Niesiołowskiego największy cios - w Prawie i Sprawiedliwości z
                  trzaskiem pokazano mu drzwi, nie chcąc brać takiej osoby do partii, szykującej
                  się do radykalnego przełomu politycznego w Polsce. Niesiołowski na próżno liczył
                  na to, że dawni ZChN-owscy koledzy w PiS przełamią opory Kaczyńskich przeciw
                  niemu. Co zadecydowało o tak stanowczym odrzuceniu Niesiołowskiego przez
                  Kaczyńskich? Być może przywódcy PiS pamiętali o nazbyt wylewnych zeznaniach
                  "herosa" Niesiołowskiego podczas przesłuchań SB w 1970 r., być może zaważyła też
                  pamięć o umieszczeniu Niesiołowskiego na tzw. liście Milczanowskiego. A może
                  zapamiętano mu nazbyt dobrze jego napaści na Lecha Kaczyńskiego. Jak wspominał
                  Niesiołowski po latach w "Wyborczej" z 15 stycznia 2007 r. - to on przestrzegał
                  premiera J. Buzka przed nominacją L. Kaczyńskiego na ministra sprawiedliwości.
                  Jeszcze gorsze skutki dla Niesiołowskiego miał fakt, że to właśnie on pojawił
                  się wśród "dyżurnych osłaniaczy" decyzji Buzka o dymisji L. Kaczyńskiego z szefa
                  resortu sprawiedliwości w 2000 r. (por. na ten temat uwagi M. Miszalskiego w
                  "Najwyższym Czasie" z 21 lipca 2001 r.). Na dodatek, Niesiołowski pochopnie
                  zadarł z Platformą Obywatelską i stracił szansę na kandydowanie z jej szeregów.
                  Nigdzie niechciany, zdesperowany, powrócił do zagrożonego klęską AWS. Nie
                  pozostało mu nic innego, niż robić dobrą minę do złej gry. Jeszcze na krótko
                  przed tak sromotnie przegranymi przez AWS wyborami, Niesiołowski publicznie
                  ironizował na temat innych partii - prawicowych konkurentów AWS: "Poza Akcją
                  Wyborczą Solidarność są już tylko polityczni psychopaci, prawicowy plankton i to
                  z zaburzeniami zdolności pływania". Wybory zakończyły się totalną katastrofą
                  wyborczą AWS i osobiście Niesiołowskiego - dostał około 10 razy mniej głosów niż
                  w wyborach 1997 roku. Po totalnym fiasku kampanii wyborczej zaczęto o nim
                  złośliwie pisać: "Stefan Plankton Niesiołowski". Nie sprawdziły się szumne
                  wyrokowania Niesiołowskiego o PiS, publikowane w "Gazecie Wyborczej" z 19
                  września 2001 r., gdzie wyszydzał tam wszelkie liczenie na szanse wyborcze PiS,
                  głosząc, że "obecny powrót na scenę polityczną panów Kaczyńskich ma coś z farsy"
                  i piętnując ich za rzekomo wytwarzany przez nich "gen autodestrukcji". Wbrew
                  przewidywaniom Niesiołowskiego PiS uzyskało wielki sukces wyborczy. Równie
                  nieprawdziwe okazały się wieszczenia Niesiołowskiego co do LPR, której wróżył,
                  że "nie ma szans na przekroczenie progu wyborczego".
                  • warszawski_zgred Re: PZPR2 to PiS młotku...: 18.12.08, 21:19
                    Gdy Niesiołowski dokładał Platformie
                    Mało się dziś pamięta czasy kampanii przedwyborczej 2001 r. i ówczesne
                    zachowanie S. Niesiołowskiego, który sam wolałby o tym gruntownie zapomnieć.
                    Obecny wicemarszałek Sejmu z ramienia Platformy ma aż nadto uzasadnione powody
                    do starań o takie "zapomnienie". Występował wtedy z gwałtownymi atakami na
                    Platformę Obywatelską, chcąc "dołożyć" krytykowanej partii. Swoistą "perełką"
                    dla dzisiejszych czytelników jest lektura arcyzajadłego ataku Niesiołowskiego na
                    PO w wywiadzie dla "Życia" z 1 sierpnia 2001 roku. Pytany o konkurentów
                    wyborczych AWS, stwierdził m.in., iż ocenia ich negatywnie, "zwłaszcza
                    Platformę". I dodawał wyjaśniająco: "Uważam, że PO to twór sztuczny i pełen
                    hipokryzji. Oni nie mają właściwie żadnego programu, nie wyrażają w żadnej
                    trudnej sprawie zdania. Nie występują pod własnym szyldem, bo to ich zwalnia z
                    potrzeby zajmowania stanowiska w trudnych sprawach. To jest oczywiście gra na
                    bardzo krótką metę. Udają, że nie są partią, a nią są. Udają, że wprowadzają
                    nową jakość, że są tam nowi ludzie, a jaki to nowy człowiek jest z takiego
                    Olechowskiego? Piskorski z kolei skompromitował się z sojuszem z SLD".
                    Ciekawe, że w tamtym wywiadzie Niesiołowski o wiele lepiej niż o PO wyrażał się
                    o PiS, które dziś wciąż atakuje. Powiedział m.in.: "O PiS nie chcę mówić, tam są
                    moi przyjaciele (...). Jest tam dużo wspaniałych ludzi". Ponad półtora miesiąca
                    później Niesiołowski znów niezwykle ostro zaatakował PO, stwierdzając m.in. w
                    tekście "Świecące pudełko", opublikowanym w "Gazecie Wyborczej" 19 września 2001
                    roku: "Platforma jest przede wszystkim wielką mistyfikacją (...). Platforma
                    celowo prezentuje brak stanowiska we wszystkich ważnych kwestiach społecznych i
                    ekonomicznych, a zwłaszcza politycznych, oraz w sporach ideowych (jej
                    przedstawiciele nie mieli nic do powiedzenia na temat oddania hołdu organizacji
                    WiN). (...) W istocie jest takim 'świecącym pudełkiem‚' - mamy do czynienia z
                    elegancko opakowaną recydywą tymińszczyzny lub nowym wydaniem Polskiej Partii
                    Piwa, której kilku liderów znakomicie się odnalazło w PO".
                    Jak na tle tak gwałtownych ataków Niesiołowskiego na PO w 2001 r. ocenić jego
                    upieranie się, że rzekomo "nie zmienia przekonań"? Cóż, diabeł ubrał się w ornat
                    i ogonem dzwoni!
                    • brzezozka A teraz weź leki 18.12.08, 22:08
                    • 1410_tenrok Jerzy robert nowak, aktualnie robiący za patriotę 18.12.08, 22:41
                      najczystszej wody w kołach postubeecko-klerykalnych opublikował w
                      1981 roku (w tym czasie był jeszcze jedynie specjalistą od spraw
                      węgierskich, podobno) w Polityce serie artykułów.
                      Artykuł 1: chwalił komunistycznego genseka Janosza Kadara, który do
                      władzy doszedł po stłamszeniu powstania węgierskiego 1956 roku
                      przeze sowiety. Nowak potępiał zamordowanego przez sowieckich
                      siepaczy premiera Imre Nagy. Imre Nagy próbował zerwać sowieckie
                      kajdany, a zginął rostrzelany jak pies i zagrzebany pod murem
                      cmentarnym w bezimiennej mogile.
                      Artykuł 2: proponował, aby w Polsce zastosowac podobne rozwiązanie
                      do tego z Węgier z 1956 roku, aby nauczyć kontrrewolucjonistów
                      moresu.

                      Ci, którzy uważają taką kanalie za herosa-patriotę muszą być
                      niespełna rozumu!
                      I tyle na ten temat.
                      Jaka prawica, tacy patrioci!!!!
    • marek99az1 Re: Pan Bartoszewski powinien się wypowiedzieć 18.12.08, 19:40
      niesamowita.natka.pietruszki napisał:

      > Niech nazwie bydłem wszystkich, którzy chcą głosować przeciw PO i
      > wtedy sukces murowany!

      Głupiutka dziewczynko. Bartoszewski bardzo celnie zacytował Norwida.
      Trzeba czytać to jako przenośnię a nie dosłownie. Ale do tego trzeba
      mieć trochę wyobraźni i pamiętać ze szkoły wprawki z interpretacji
      prozy i poezji.
      • wolny_czlowiek_online Re: Pan Bartoszewski powinien się wypowiedzieć 18.12.08, 20:15
        Natomiast Twoja edukacja skończyła się chyba na podstawówce. Na studiach zwykle
        jest jeszcze etyka, z której obawiam się że byś szczerze oblał.
        • zbychuk Re: Pan Bartoszewski powinien się wypowiedzieć 18.12.08, 20:46
          Rozumiem ze cytat Kaczynskiego o szatanach tez tak samo traktujesz?
          Jesli w/g Ciebie p. Bartoszewski wyzwal przeciwnikow od bydla, no to
          p. Kaczynski nazwal przeciwnikow szatanami
        • 1410_tenrok Etyka, mówisz??? 18.12.08, 20:48
          Etyka wykład I.
          Kiedy senator Mc Cain przegrał z sen. Obamą wybory prezydenckie,
          natychmiast pogratulował zwyciązcy i oświadczył, że będzie z całych
          sił służył Ameryce.

          Etyka wykład II.
          Kiedy premier J.K. przegrał wybory, oświadczył, że do władzy wrócili
          pogrobowcy morderców ks. Popiełuszki. Natomiast jego brat, niejaki
          L.K., po zwycieskich wyborach dla PO przez conajmniej 3 tygodnie
          ukrywał sie za plecami wybitnego etyka i miłośnika niejakiego
          Pinocheta Michała Kaminskiego. Nie mógł ów L.K. wprost słowa z
          siebie wydobyć i pokątnie rozpowiadał, że nie będzie desygnowania
          zwyciązcy wyborów na nowego premiera

          oto dwa wizerunki etyki: normalny i kaczynski.

          I ty mówisz koles cos o etyce??????
          • aqq315 Re: Etyka, - brawo :) 18.12.08, 21:18
            pozamiatałeś skutecznie.

            Może choć do niektórych pisgłupków coś trafi.
          • warszawski_zgred Re: Etyka, mówisz??? 18.12.08, 21:21
            Text taki sobie, choć generalnie pozbawiony sensu, a to z tego powodu że
            stawianie 'na szali' realiów Polski i USA z powiedzmy okresu ostatnich 30 lat to
            jak dla mnie nieporozumienie
            • battosai Re: Etyka, mówisz??? 18.12.08, 21:56
              Chcesz powiedzieć, że amerykańskie realia to pełna kultura, a polskie to
              chamstwo i prostactwo?

              Brawo, sam bym tego lepiej nie podsumował.
        • vondemelon Re: Pan Bartoszewski powinien się wypowiedzieć 18.12.08, 22:21
          Lepiej szczerze oblac niz nieszczerze zdac.
    • snellville Weto może zostać odrzucone zaledwie kilkoma gło.. 18.12.08, 19:41
      Odrzuca, czy nie,kaczor i tak w przegranej sytuacji.
      Trzeba bylo nie "vetowac" bylby teraz przyjacielem narodu.
    • kozaczek3 zgody wyjazdy i tym bardzie 18.12.08, 19:41
      Kto to pisze?
      Czyżby ktoś niewidomy i nie jest w stanie przeczytać tego co sam napisał?
    • elfhelm Co to za anonimowy dziennikarzyna? 18.12.08, 19:44
      5 posłów PolskiXXI, 3 DeKaPu (głosują jak im Borowski mówi), 4 niezależnych
      (Grzegorek - zaw. w PO, Galla z MN, Zalewski, Dorn) też są przeciw wetu.

      A PiS ma obecnie 157 posłów.
      • dobiczek napieralski judaszu pokaz sie zwiazkowcom 18.12.08, 19:54
    • kazik1942 Weto może zostać odrzucone zaledwie kilkoma gło... 18.12.08, 19:56
      Miejmy nadzieję, że kłótliwych "braci Rojek" " nos zostanie utarty" To będzie wielkie, przełomowe zwycięstwo.
    • mracek prawica zapowiedziała "megadyscyplinę" 18.12.08, 20:00
      "Tymczasem Jacek Kurski zapowiedział dziś megadyscyplinę w szeregach PiS."

      Co uzasadnia nazywanie PiS partia prawicowa? Poglady na gospodarke skrajnie
      lewicowe, zachowywanie skrajnie niechrzescijanskie, poglady polityczne
      narodowo-socjalistyczne.
      • snellville Re: prawica zapowiedziała "megadyscyplinę" 18.12.08, 20:06
        mracek napisał:

        > "Tymczasem Jacek Kurski zapowiedział dziś megadyscyplinę w
        szeregach PiS."
        >
        > Co uzasadnia nazywanie PiS partia prawicowa? Poglady na gospodarke
        skrajnie
        > lewicowe, zachowywanie skrajnie niechrzescijanskie, poglady
        polityczne
        > narodowo-socjalistyczne.


        Tzn.ze co??......za raczke i parami do sejmu beda wchodzic???
        • mracek Re: prawica zapowiedziała "megadyscyplinę" 18.12.08, 21:03
          Tej sprawy lepiej nie poruszaj - vide Ziobro, Jarkacz, wyznanie Kurskiego ( wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,4928027.html ) ...
    • xyz876 Kilku Pisowców się wyłamie. 18.12.08, 20:01
      Kluzik Rostkowska, Dorn, Zalewski itp.
      Kilku nie przyjdzie np Religa, który umiera w domu, inny ma operacje jutro.
      Także sprawa jest przesądzona.
    • wlodekzpoznania I jak można chcieć JOM?! Trzeba wrócić do St. Leag 18.12.08, 20:05
      St. League, a politycy muszą się nauczyć, że obywatele szanując różnice między
      sobą oczekują, że politycy zawierać będą kompromisy widząc realia układu sił, a
      nie wyłącznie stawiać się w pozycjach konfliktowych, by później tłumaczyć się
      oporem rywali.

      Wzorem są Niemcy - SPD i CDU, rywale od dekad, zdobyli najwięcej głosów, ale
      nikt tyle by rządzić. Dumali, dumali, aż...zrobili koalicję przeciwników w
      interesie kraju. Unikalne, ale i odpowiedzialne.
      Zamiast JOM wręcz przeciwnie - nalezy znieść próg do 3%!
    • acer19 Re: Weto może zostać odrzucone zaledwie kilkoma g 18.12.08, 20:14
      jacek230 napisał:

      > PiS i jego prezydent moga sie tylko posikac! :)
      A PO już się PO srało i będzie gó... swe zjadało
    • dobiczek napieralski towarzsze zrobili z ciebie pajaca- 18.12.08, 20:54
      nie wstyd ci stanac przed kamerami?
      • fedorczyk4 Re: napieralski towarzsze zrobili z ciebie pajaca 18.12.08, 20:58
        dobiczek napisał:

        > nie wstyd ci stanac przed kamerami?

        Nie myl Towarzyszu, zwiazkowcow z pracujacym ludem. Zwiazkowcy juz
        dawno udowodnili ze jeno o wlasne tylki na poduszkach, walcza.
      • tw_kaczor nie robi się drugi raz tego co już jest zrobione.. 18.12.08, 21:11
      • battosai Re: napieralski towarzsze zrobili z ciebie pajaca 18.12.08, 21:59
        Chyba towarzysze z PiSu.
    • geminix "Tym bardziej, że prawica zapowiedziała..." 18.12.08, 21:00
      Jaka qrwa prawica! PiS to komuchy czystej wody!
    • oko_1 Gazeta nie pozwala komentować wypociny prezydenta. 18.12.08, 21:05
      Czemu?!
    • j.an Weto może zostać odrzucone zaledwie kilkoma gło.. 18.12.08, 22:25
      Przy poparciu kilku posłów PiSu i to najbardziej będzie prezia bolało.
    • zyks Kurski to jednak megaidiota :-) 18.12.08, 23:04
      Kurski to jednak zadowolony z siebie bęcwał i megaidiota. Że ma sprawne
      gadane, to nie ma nic do tego :-)
    • pollack5 Weto może zostać odrzucone zaledwie kilkoma gło.. 18.12.08, 23:08
      3/5 z 460 głosów to jest kilka????? O kur..................
    • edghaar prosze was... nie nazywajcie pisu prawicą... 18.12.08, 23:35
      :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka