Dodaj do ulubionych

"Misjonarz" : Chcę znów na wojnę

22.12.08, 07:06

"Dr. Borkowski: - Niestety, siła tego uczucia jest czasem silniejsza niż więź
rodzinna. Na szczęście nie zetknąłem się z przypadkami rozwodu z powodu
wyjazdu na misję."

************************************

No bo w końcu od czego jest Dyzio wyręczający "misjonarza" w niektórych
obowiązkach rodzinnych?

Obserwuj wątek
    • cygan37 "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 07:11
      Jak wróci jeden z drugim bez nószki to i misji im się odechce.
      Ci ludzie nie nadają się już do życia w cywilizowanym społeczeństwie i mamy
      duży kłopot.
      • darekvtb Re: "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 07:32
        "talibowie na nas czekają"
        - i to jest prawda...
        • nonieee Żołnierze 22.12.08, 08:21
          są od tego, żeby walczyć.
          I niech to robią. Tylko armia, która walczy jest skuteczna.
          Powodzenia!
      • demonsbaby Re: "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 09:22
        Na równi dowiedż swojej teorii wobec funckjonaiuszy:
        - Panstwowej Straży Pożarnej;
        - Policji;
        - Straży Granicznej
        codziennie narażających własne bezpieczeństwo tytułem wykonywania
        zadań.
      • demonsbaby Re: "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 09:46
        cygan37 napisał:

        > Jak wróci jeden z drugim bez nószki to i misji im się odechce.
        > Ci ludzie nie nadają się już do życia w cywilizowanym
        społeczeństwie i mamy
        > duży kłopot.


        Po twoich wypowiedziach i znajomości ortografii sądzę, że jak
        dotychczas osobiście prezentujesz jednostkę aspołęczną - podlegającą
        eliminacji.
        • maruda.r Re: "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 09:55
          demonsbaby napisała:

          > Po twoich wypowiedziach i znajomości ortografii sądzę, że jak
          > dotychczas osobiście prezentujesz jednostkę aspołęczną - podlegającą
          > eliminacji.

          *******************************

          'Prezentujesz postawę aspołeczną' lub 'jesteś jednostką aspołeczną'.

          Uczył Marcin Marcina.

          • demonsbaby Re: "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 10:04
            Dziękuję za rzeczową uwagę.
      • darthmaciek a co to jest "nószka" ?? 22.12.08, 13:39
        czy ortografia jest dla Ciebie równie wielkim wrogiem, co udział
        polskich zołnierzy w wojnie w Afganistanie?
        • darthmaciek to oczywiscie pytanie do cygana... 22.12.08, 13:39

    • o90 ochotnik !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!! 22.12.08, 07:33
      na misje sie jedzie na ochotnika
      w wojsku ZA PIENIADZE sie sluzy na ochotnika

      i bardzo dobrze ze sa ludzie ktorzy CHCA to robic

      dzieki temu ja nie MUSZE

      SZACUNEK !
    • front242 [...] 22.12.08, 07:55
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • felix_macierewicz stworzyć Legię Więzienną w zamian za złagod 22.12.08, 08:18
        zenie kary, w celach pozostawić tylko grypsujących, całkowitych i
        niebezpiecznych dla otoczenia debili.
    • wybitniemadry to cieszy 22.12.08, 08:04
      to cieszy ze polak potrafi sie uzaleznic od czegos innego niz gorzala, a i postrzelac fajnie w gorach, ja tez lubie, bo tak naprawde to strzela sie w powietrze jak tradycja poskich zolnierzy karze, tak ze szansa zabicia kogos jest minimalna, a nawet gdyby, zabijanie jest fajne
      • front242 [...] 22.12.08, 08:05
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • darkraj Nie ma co krytykowac tych chlopakow. 22.12.08, 08:15
      ======================================== Kazdy, kto ma jakies hobby
      lub zamilowanie potrafi to zrozumiec.
      Internauci nie potrafaia juz sie obejsc bez kompa i netu, sportowcy
      (zwlaszcza "ekstremalni") bez treningu i wszelkiej masci "gracze"
      (hazardzisci, gracze na grach elektronicznych, "koniarze").

      Czy mozna na przyklad wyrzec sie zamilowania do kobiet, nawet bedac
      zonatym? Oczywiscie, ze nie.

      Jako skoczek spadochronowy i zawodowiec raczej trudnej i ryzykownej
      pracy, doskonale rozumiem tych zolnierzy.
      Tego nie da sie wytlumaczyc cywilom, czesto nawet wlasnej rodzinie.
      Tu nie ma mowy o rozsadku, bo ten przyjdzie dopiero "z czasem".

      To tak samo, gdyby kogos nagle wsadzili do wiezienia (niewazne
      nawet, czy slusznie).
      To jest dewiacja zawodowa, i jeszcze nikt nie wymyslil skutecznego
      panaceum na to zjawisko.
      • maruda.r Re: Nie ma co krytykowac tych chlopakow. 22.12.08, 08:46
        darkraj napisał:

        > Tu nie ma mowy o rozsadku, bo ten przyjdzie dopiero "z czasem".

        ***********************************

        Z czasem to przychodzi chorobliwa wręcz panika przed obowiązkami w rodzinie. A
        rozsądek pojawia się dopiero na emeryturze, kiedy nie potrafi się już
        samodzielnie zorganizować cywilnego życia i trzeba zdać się na żonę.

        Wniosek jest prosty: jak się chce zażywać życia, to nie należy zakładać rodziny.


        • demonsbaby Re: Nie ma co krytykowac tych chlopakow. 22.12.08, 09:31
          maruda.r napisał:

          > Z czasem to przychodzi chorobliwa wręcz panika przed obowiązkami w
          rodzinie.

          Każdy ma prawo zajkładania rodziny i nie ukrywam, że umiejętność
          radzenia sobie z rozstaniem, szczególnie, gdy druga połowa zmaga się
          z obowiązkami zagrażającymi własnemu bezpieczeństwu - jest
          priorytetowa przy wyborze partnerki lub w doniesieniu do kobiet -
          żołnierzy: partnera.

          A
          > rozsądek pojawia się dopiero na emeryturze, kiedy nie potrafi się
          już
          > samodzielnie zorganizować cywilnego życia i trzeba zdać się na
          żonę.

          Ciekawostka??? To już każdy funkcjonariusz policji, PSP, SG czy
          żołnierz jest sierotą emocjonalnym?

          >
          > Wniosek jest prosty: jak się chce zażywać życia, to nie należy
          zakładać rodziny

          hahahaha wąski horyzoncik albo należysz do grona tych
          nieszczęsliwych, którzy nie znależli sobie wyrozumiałego i odpornego
          na wstrząsy partnera życiowego.
          • maruda.r Re: Nie ma co krytykowac tych chlopakow. 22.12.08, 09:45
            demonsbaby napisała:

            > hahahaha wąski horyzoncik albo należysz do grona tych
            > nieszczęsliwych, którzy nie znależli sobie wyrozumiałego i odpornego
            > na wstrząsy partnera życiowego.

            *********************************

            Odpornego na wstrząsy? To ja jako partner mam być właśnie amortyzatorem
            wstrząsów. A raczej trudno o czymś takim mówić z pozycji harcerza w Afganistanie.

            W artykule nie mowy o rodzeniu sobie z obowiązkami partnerskimi. Wręcz przeciwnie.

            • demonsbaby Re: Nie ma co krytykowac tych chlopakow. 22.12.08, 09:52
              wyjazd na misję przezywają obie strony - nie tylko ta strona, która
              tam jest. I nie przeczę, że trwanie w takim związku wymaga
              zdwojonego wysiłku - tej strony "biernej" - nie jeżdżącej na misje.
              Niestety materiałem na żonę zołnierza - misjonarza nie jest
              stąpająca po płatkach róż księżniczka, wiecznie wymagająca opieki. Z
              góry taka rodzina / związek jest skazany na rozpad. I owszem właśnie
              ta strona - czekająca musi przez pół roku czy dłużej odgrywać rolę
              matki i ojca w domu, umieć wspierać gościa, który często do domu nie
              dzwoni (bo takie możliwości bywają ograniczone) - chociazby tym,
              że "samodzielność w domu bez obecności głowy domu się realizuje",
              żeby czasem wysłuchać "co nie wyszło, kto zginął, etc".
              Rzekłabym "odporna na wstrząsy".
              • maruda.r Re: Nie ma co krytykowac tych chlopakow. 22.12.08, 10:00
                demonsbaby napisała:

                > Niestety materiałem na żonę zołnierza - misjonarza nie jest
                > stąpająca po płatkach róż księżniczka, wiecznie wymagająca opieki.

                ****************************

                Po to się jest w związku, by się wzajemnie sobą opiekować. Inaczej taka rodzina
                nie ma sensu.



                • demonsbaby Re: Nie ma co krytykowac tych chlopakow. 22.12.08, 10:03
                  Nie mnie oceniać ... kiedy i kto się lubi wiązać z partnerem (wobec
                  mojego subiektywnego odczucia) nudnym, nieaktywnym i "pierdołą
                  życiową".
                  Są mężczyżni i na równie kobioety - którym odpowiada samodzielny i
                  aktywny partner. Taki związek obejmuje trochę inne ramy.
    • front242 [...] 22.12.08, 08:15
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • propagandhi Re: Żołnierze 22.12.08, 09:14
      o co ci chodzi? kto jest lepszym żołnierzem? swieżak po przeszkoleniu czy żołnierz, który był kilka razy na misjach w warunkach bojowych?
      • calli Re: Żołnierze 22.12.08, 09:21
        żołnierze to zboczeńcy. koniec tematu
        • demonsbaby Re: Żołnierze 22.12.08, 09:26
          Na równi pasowałby zatem twój chory wywód do każdego funckjonariusza
          wykonującego silnie stresujące zadania w otoczeniu mało przyjaznym.
          Ja z kolei twierdzę, że ludzi obrażający tych, którzy zdecydowali
          się nosić i szanować orzełka, mają dobrze zaorany łeb.
          • calli Re: Żołnierze 22.12.08, 09:31
            szkoda tylko, że ci od szanowania orzełka innych ludzi nie potrafią szanować -
            patrz: celnicy, policjanci, wszelkiej maści 'funkcjonariusze' cba/abw/cbś/dvd, a
            także wojskowi
            • demonsbaby Re: Żołnierze 22.12.08, 09:33
              uuuu i celnik też naraża życie? To ciekawostka.
              • calli Re: Żołnierze 22.12.08, 09:34
                ale orzełka nosi, niestety
                • demonsbaby Re: Żołnierze 22.12.08, 09:38
                  ale nie naraża życia w wykonywaniu obowiązków ...
                  Nie obrażam ani środowiska medycznego, ani działającego społecznie,
                  ani marynarzy ... a szczególnie tych, ktrórzy upodobali sobie
                  mundurowy zawód. W każdym z tych środowisk może dochodzić do
                  patologii .... może (nie musi). Określać swoje wypowiedzi w stosunku
                  do jednostki - rozumiem (ten lekarz, ten marynarz, ten policjant,
                  ten żołnierz).
                  Nie - ten wykonywany zawód wymaga: etc, etc

                  W takim układzie w każdej z profesji, gdzie wymagana jest
                  umiejętność eliminacja czynnika stresogennego skazana byłaby na
                  niepowodzenie - tytułem "naboru patologicznego". Tak nie jest.
                  • calli Re: Żołnierze 22.12.08, 09:47
                    w innych służbach, niemundurowych, na szczęście tak nie jest - w wojsku i
                    policji psychopaci trafiaja sie duzo częściej, a to z tego powodu, że tam
                    trafiają zwykle ludzkie odpady, które funkcjonować jako tako w społeczeństwie
                    potrafią jeszcze tylko na rozkaz
                    • demonsbaby Re: Żołnierze 22.12.08, 09:54
                      calli napisał:

                      > w innych służbach, niemundurowych, na szczęście tak nie jest - w
                      wojsku i
                      > policji psychopaci trafiaja sie duzo częściej, a to z tego powodu,
                      że tam
                      > trafiają zwykle ludzkie odpady, które funkcjonować jako tako w
                      społeczeństwie
                      > potrafią jeszcze tylko na rozkaz

                      Wiesz tu jednak masz mgliste pojęcie na temat wykonywania
                      konkretnych czynności - właśnie w specyficznych służbach. Eliminacja
                      nastepuje już na etapie początkowym, niekoniecznie na podsatwie
                      psychotestów, ale właśnie umiejętności współdziałania w grupie -
                      błąd decyzyjny i wszyscy witamy się ze Św. Piotrem".
                      • calli Re: Żołnierze 22.12.08, 09:58
                        dlatego właśnie w wojsku i policji potrzebne są posłuszne tłuczki, bo
                        inteligentny mógłby zacząć się zastanwiać nad kretyństwem przełożonych i nie daj
                        boże zadawać pytania xD
                        • demonsbaby Re: Żołnierze 22.12.08, 10:00
                          calli napisał:

                          > dlatego właśnie w wojsku i policji potrzebne są posłuszne tłuczki,
                          bo
                          > inteligentny mógłby zacząć się zastanwiać nad kretyństwem
                          przełożonych i nie da
                          > j
                          > boże zadawać pytania xD

                          Mieszasz zastygły beton z młoda kadrą. Wizja prowadzenia działań
                          wiąże się u Ciebie z czasem zaprzeszłym.
                          • calli Re: Żołnierze 22.12.08, 10:06
                            człowieku, przykład z tegorocznego naboru, tego ochotniczego:

                            szef komisji pyta typka, czym może zaimponować komisji, bo teraz jest armia
                            zawodowa i byle kogo nie przyjmują. koleś chwile duma: - biore 14o kg na klate.
                            taka to ta 'młoda kadra'..
                            • demonsbaby Re: Żołnierze 22.12.08, 14:28
                              Brak mi argumentów przy tak rzeczowym uzasadnieniu. Rzeczywiście
                              żyję w innym świecie, ty znasz młodą kadrę i polską armię od
                              podszewki, nie wpsominając o liczbbie przerobionych misji, że masz
                              pojęcie o czym rozmawiasz.
    • demonsbaby callii 22.12.08, 09:21
      Zawód: "żołnierz" ... nie poborowy. To ich wybór - więc uszanuj to
      pajacu. Każdy żołnierz ma jedyną możliwość sparwdzenia powołania i
      własnej wartiości bojowej .... i o dziwo - nie jest to poligon.
    • demonsbaby Re: "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 09:25
      Rozumiem, że każda "marynarzowa" na równi rozkłada nózki
      przed "Dyziem" jak stary idzie w morze na pół roku????
      • maruda.r Re: "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 09:47
        demonsbaby napisała:

        > Rozumiem, że każda "marynarzowa" na równi rozkłada nózki
        > przed "Dyziem" jak stary idzie w morze na pół roku????

        *****************************

        Każdemu marynarzowi Dyzio spędza sen z powiek.

        • demonsbaby Re: "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 09:59
          Stąd Dyzio musi dymać połowę populacji kobiet w tym kraju, jako że
          małżonkowie wyjechali za chlebem na wyspy. Szcęśliwy ten Dyzio -
          skubaniec.
    • sekwana2005 Chcę znów na wojnę 22.12.08, 09:29
      Kazik Staszewski kiedyś śpiewał wiersz swojego ojca, o takim
      powojennym syndromie.Inni też to badali. Choćby amerykański problem
      z kombatantami po Wietnamie. Okaleczonymi psychicznie i fizycznie.
      Dalej za rzecz normalną uważającymi zabijanie.
      Sprawa jednak mało śmieszna.
      Jak to zmienić? Na pierwszą linię wysyłać doświadczonych generałów i
      innych starszych oficerów - szczeniaki niech zostaną na tyłach...
      • calli Re: Chcę znów na wojnę 22.12.08, 09:33
        o, i to jest pomysł - problem tylko w tym, że jakby taki trep usłyszał serie
        świszczącą nad głową, to jedyne co by zrobił, to pełne nachy..
    • weasel_wiesel Jako podatnik amerykanski - place za ten nonsens! 22.12.08, 09:35
      Rzad USA drukuje pieniadze bez pokrycia aby zaplacic tym socjopatom.
      Wartosc moich aktywow spadla o polowe.'Misjonarze' zjada moj lunch.
      • demonsbaby Re: Jako podatnik amerykanski - place za ten nons 22.12.08, 15:57
        weasel_wiesel napisał:

        > Rzad USA drukuje pieniadze bez pokrycia aby zaplacic tym socjopatom.
        > Wartosc moich aktywow spadla o polowe.'Misjonarze' zjada moj lunch.

        Ciekawe ... Rząd USA wypłaca "żołd misyjny" żołnierzom z PKW? Pracujesz w
        defac`u, że któryś z nich zjadł twój lunch?
    • rita.1 "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 09:38
      Jasne! Bo na wojnie to najfajniej strzela się do cywili, a w domu żona ciosa kołki na głowie, bez przerwy zrzędzi i ciągle czegoś się domaga. Pędzi do garów i każe wychowywać dzieci. Ci ludzie, to żadni "misjonarze" - nawet w cudzysłowiu. To zwykli najemnicy. Pełno takich indywiduów plącze się po różnych wojnach, których na świecie nie brakuje. I nie robią tego dla pieniędzy, ale dlatego, że to lubią. Tak właśnie chcą żyć.
      • demonsbaby Re: "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 09:45
        rita.1 napisała:

        > Jasne! Bo na wojnie to najfajniej strzela się do cywili,

        I ciekawe czy przy powództwie cywilnym za obrazę żołnierza w kwestii
        mordu na ludności cywilnej też byś się tak mądzrył przed człowiekiem
        w todze.

        a w domu żona ciosa ko
        > łki na głowie, bez przerwy zrzędzi i ciągle czegoś się domaga.
        Pędzi do garów i
        > każe wychowywać dzieci.

        Znasz to z własnej autopsji????

        Ci ludzie, to żadni "misjonarze" - nawet w cudzysłowiu
        > . To zwykli najemnicy.

        Najemnicy? Kto ich wynajął? Może się okreslisz w tym temacie.

        Pełno takich indywiduów plącze się po różnych wojnach, k
        > tórych na świecie nie brakuje. I nie robią tego dla pieniędzy, ale
        dlatego, że
        > to lubią. Tak właśnie chcą żyć.

        To w końcu, która wartość jest "be" - ta rzekomo "najemna",
        ta "finansowa" czy fakt, że zawód żołnierz ma oanzcać pewne
        umiejętności? A może się obudzisz ze swojego letargu i uzmysłowisz
        wszystkim do jakich zadań szkolony jest żołnierz???
        • maruda.r Re: "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 09:52
          demonsbaby napisała:

          > rita.1 napisała:
          >
          > > Jasne! Bo na wojnie to najfajniej strzela się do cywili,
          >
          > I ciekawe czy przy powództwie cywilnym za obrazę żołnierza w kwestii
          > mordu na ludności cywilnej też byś się tak mądzrył przed człowiekiem
          > w todze.

          ******************************

          Zbyt wiele wypadków mordów na ludności cywilnej skończyło się wyrokami
          skazującymi, by mówić o obrazie.

          Nie czarujmy się. Zdecydowana większość najemników to osoby, które mamusiną
          pierzynkę zamieniają na opiekę służb kwatermistrzowskich.

          • demonsbaby Re: "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 09:57
            maruda.r napisał:

            > ******************************
            >
            > Zbyt wiele wypadków mordów na ludności cywilnej skończyło się
            wyrokami
            > skazującymi, by mówić o obrazie.

            Jakiś wyrok zapadł w odniesieniu do organizowanych misji od 2002
            roku z udziałem polskich kontygentów wojskowych?

            >
            > Nie czarujmy się. Zdecydowana większość najemników to osoby, które
            mamusiną
            > pierzynkę zamieniają na opiekę służb kwatermistrzowskich.
            >

            Proszę jasniej ... to jest tym najemnikiem?
          • saikokila E tam, 22.12.08, 16:43
            żołnierz państwowej armii nie jest najemnikiem, z definicji. Jest narzędziem
            polityki (czy tam tylko trybikiem, wszystko jedno) i odpowiedzialność za jego
            akcje ponoszą politycy. Jest tak od początku historii (pewnie wcześniej też,
            tylko nikt o tym nie wie) i będzie do końca (później tez, jak ktoś przeżyje, ale
            nie będzie nikogo kto by to spisał). Tak jest ludzki świat urządzony i nie można
            mieć pretensji do mięśni za to, co mózg robi.

            Zresztą, nie tylko ludzki, to kwestia ewolucji. Szympansy też maja przywódców i
            ich "cronies" (kumpli), którzy robią brudną robotę, np. zjadają genitalia
            przeciwnków czy ich po prostu zabijają. Choćbys był nie wiem jak wysublimowany i
            uduchowiony to siła zawsze zwycięży, bo tak jesteśmy "zrobieni".
    • darthmaciek zjawisko normalne i pozytywne 22.12.08, 09:45
      i wcale nie zaslugujace na cudzyslow wokol slowa "misjonarz". Jak
      mowia Francuzi "Il faut de tout pour faire un monde" - "Trzeba po
      trochu wszystkiego zeby zbudowac swiat". Rozni sa ludzie i rozne sa
      ich powolania, zas chec sluzenia w wojsku wcale nie jest czyms
      haniebnym, WRECZ PRZECIWNIE. Za
      • darthmaciek dobrze swiadczace o "misjonarzach" 22.12.08, 10:50
        na misje zagraniczne wyjezdzaja ochotnicy-zawodowcy; nie przyjmuje
        sie na nie byle kogo, lecz tylko ludzi ktorzy przeszli podwojna
        selekcje - najpierw musieli dostac sie na zolnierza zawodowego,
        potem zas wyrobic sobie dobra opinie pozwalajaca na wyjazd na front;
        kiedy juz ktos dostaje sie do elity armii, zazwyczaj zachodzi w nim
        zmiana, gdyz "noblesse oblige"... wbrew temu co wypisuja na forum
        wszelkiego rodzaju nienawistnicy i wsciekli antymilitarysci, kolejne
        wyjazdy na front nie sa motywowane ani pobudkami materialnymi
        ani "checia postrzelania", ale etosem zawodowym, duma z dobrze
        wykonywanej pracy, swiadomoscia przynaleznosci do elity, wiezia z
        towarzyszami broni, poczuciem, ze wykonuje sie misje dla swojego
        kraju i dla kraju, w ktorym sie stacjonuje, wreszcie smakiem
        przygody i poczuciem, ze zyje sie pelnia zycia. Sadze, ze tak
        musieli czesto czuc sie legionisci rzymscy stojacy garnizonem na
        linii Renu i Dunaju - i bardzo, bardzo sie ciesze, ze dorobilismy
        sie takich zolnierzy.

        Powodzenia centurioni i legionisci Rzeczpospolitej w Afganistanie i
        na wszelkich innych frontach, gdzie przyjdzie wam sluzyc! Wracajcie
        z tarcza i wracajcie wszyscy!
        • japolak Re: dobrze swiadczace o "misjonarzach" 22.12.08, 11:40
          Nie wiem, czy byłeś w wojsku, czy tylko "Młodzieży Wszechpolskiej".
          O "etosie" dobrego żołnierza można gwarzyć jak o etosie dobrego
          kata, złodzieją, prostytutki czy polityka.
          Doceniając zaangażowanie w pracę i lojalność wobec swoich...
          Zawód z "etosem" polegający na zabijaniu? Zawód "mięsa armatniego"
          wysyłanego gdzieś po świecie?
          Znam dziewczynę, którą namawiano na naszą "misję humanitarną" w
          Iraku. Wolała jechać kopać studnie na Saharze, niż dawać
          d... "misjonarzom" - i do tubylców strzelać...
          • darthmaciek moja odpowiedz i moje pytanie 22.12.08, 12:24
            Nie, nie bylem w wojsku i ciesze sie z tego, poniewaz ja akurat na
            zolnierza ABSOLUTNIE sie nie nadaje - tym bardziej jednak szanuje
            tych, ktorzy do tej ciezkiej i niebezpiecznej sluzby sie zglaszaja.

            A teraz pytanie - a Ty, czy byles w wojsku? Czy sluzyles jako
            zawodowy zolnierz? Jesli nie, to co daje ci prawo tak radykalnego
            osadzania zolnierzy RP?

            Nasi zolnierze sluzacy w Afganistanie nie sa zadnym "miesem
            armatnim" - walcza u boku naszych sprzymierzencow z przeciwnikiem,
            ktory jest wspolnym wrogiem calej ludzkosci i ktorego cele i srodki
            walki sa odrazajace i nie do przyjecia. Walcza w Afganistanie na
            rozkaz legalnego polskiego rzadu, dysponujacego zaufaniem
            demokratycznie wybranego parlamentu, wylonionego w wolnych wyborach
            ktore odbyly sie w wolnej, niepodleglej i suwerennej
            Rzeczypospolitej Polskiej! Za to nalezy im sie minimum szacunku,
            nawet jesli jestes przeciwny ich obecnosci w Afganistanie.

            Kazdy kraj musi dysponowac sila zbrojna, zas kto sluzy w silach
            zbrojnych musi byc gotow w razie koniecznosci zabijac wrogow swojego
            kraju - i jesli przyjdzie mu to czynic, nie przynosi mu to ujmy,
            lecz zaszczyt, gdyz wykonujac ten obowiazek ryzykuje (i to powaznie)
            wlasnym zdrowiem i zyciem.

            Czesc zolnierzom Rzeczypospolitej!
            • denay Darthmaciek 22.12.08, 14:00
              potwierdzam
              istnieje coś takiego jak etos służby
              kasa kasą, ale nawet ja - żona "misjonarza"
              nie wierzę w to, że liczy się dla niego aspekt materialny.
              Przygoda, adrenalina, chęć sprawdzenia, ale i wiara
              w swoją drogę życiową, żeby to co się wybrało robić jak najlepiej!
              Zgadzam się też z całą resztą, którą napisałeś wyżej.

              I zgadzam się - nie po raz pierwszy hehe, z Demonsbaby w kwestii
              partnerek żołnierzy. Widziały gały co brały. Inna sprawa, że mężowie-
              żołnierze czasami za mało rozmawiają ze swoimi żonami nt. specyfiki
              pracy. Czasami i stąd są nieporozumienia.

              Żeby jasne było: wolałabym, żeby mój mąż siedział na tyłku w domu
              ale w życiu nie przyszłoby mi kazać zabronić mu wyjeżdżać, bo to
              część naszego życia. Poprosić zawsze mogę ;-))) i wiem, że on tę
              prośbę spełni. Z przymrużeniem oka: obwaiam się, że może po roku,
              półtora nieprzerwanego pobytu sama go gdzieś wyślę ;D

              to pisałam ja: żona z patologicznej rodziny, mająca męża najemnika :P

              ps. Jak ja to "kocham" w polskim społeczeństwie. Największe pojęcie
              o polskiej armii i panujących tam warunkach mają ci, którzy wojsko
              widzą na uroczystościach z okazji świąt państwowych i paradujących
              Al.Ujazdowskimi 15 sierpnia....
              • darthmaciek dzieki za odpowiedz i Wesolych Swiat 22.12.08, 14:04

            • japolak generał d... maciek 22.12.08, 14:06
              Mnie nie poglądy, lecz połamane kiedyś kończyny na służbę nie
              pozwoliły. "Za mnie" odrabiał to jako zawodowy mój starszy brat,
              przez ówczesny polski rząd, razem ze sprzymierzeńcami wysłany
              z "bratnią pomocą" do Czechosłowacji w 1968 roku. By uczył się
              rzemiosła i patriotyzmu...
              Zaś z ta "całą ludzkością" walnąłeś jak...
              ... "nasi chłopcy" w jakąś wiochę z "dzikusami".
              Parę miesięcy temu na ulicy zaczepił mnie jakiś "misjonarz",
              wracający podobno z mszy, lecz solidnie nawalony. Tłumaczący iż
              trzeba zabić tych wszystkich mahometan. Zpytałem, czy wie iż jest
              ich ponad miliard, więcej niż chrześcijan wszystkich obrządków.
              Więc może troche chrześcijańskiego miłosierdzia okaże, zabijając
              tylko co drugiego. Z dalszej dyskusji zrezygnowałem, słysząc jak to
              przeor Kordecki "szczelał" do piekielnych wyznawców Mahometa.
              Dla wyjaśnienia - jestem siwawym blondynem z rodziny katolickiej,
              nie noszę "arafatki", za to okulary z powodu słabego wzroku.
              Więc "drugorzędnych cech płciowych" terrorysty arabskiego nie
              mam...
              • denay Re: generał d... maciek 22.12.08, 14:13
                w polskim społeczeństwie pokutuje niestety nadal
                duch wojska, które "szło" na Czechosłowację
                które stało w `70 i `81 roku na ulicach.
                Ale to - do ciężkiej cholery, już BYŁO
                Inne klimaty, zmieniająca się mentalność...

                a co do Twojego przypadku
                nie wrzucaj wszystkich żołnierzy do jednego worka
                Armia - niestety, nadal niewystarczająco dba
                o stan psychiczny wracających do domu żołnierzy.
                Nadal nie jest czymś normalnym (jak w armii USA, UK czy Niemiec)
                zgłaszanie się do specjalistów po przebytych misjach
                czy szczegółowe badania pod tym kątem.
              • darthmaciek drogi przybyszu z krainy Japolaków 22.12.08, 14:20
                jesli Twoje wyobrazenie o zolnierzach III RP jest pochodna wspomnien
                starszego brata z przymusowego szwejowania w formacji pomocniczej
                Armii Czerwonej, zwanej oficjalnie LWP, w dodatku w latach 60-tych,
                gdy formacja ta byla wciaz kierowana przez zupakow z awansu
                spolecznego z czasow stalinowskich, to wcale mnie Twoje poglady na
                wojsko nie dziwia i gdybysmy byli wciaz w 1968 roku pewnie bym sie z
                Toba w pelni zgodzil - wszelako z pokora i niesmialoscia przypominam
                Ci, ze obecnie mamy Rok Panski 2008 i tak nasza armia jak sluzacy w
                niej zolnierze wygladaja CALKOWICIE inaczej - i zupelnie inne
                wykonuja zadania, na rozkaz zupelnie innego rzadu, u boku
                diametralnie odmiennych sprzyemierzencow.

                Co do zaiste przykrego spotkania jakie opisales, to pozwol, ze
                wyraze Ci wyrazy wspolczucia, ale jesli jakis pijaczek zlapie mnie
                za klapy i oswiadczy dumnie, ze wlasnie wrocil z Afganistanu, po
                czym zacznie cos belkotac o mahometanach i ksiedzu Kordeckim, to do
                WSZYSTKIEGO co powie, odniose sie raczej sceptycznie... Zas nawet
                zakladajac, ze (w co skadinad watpie) byl to istotnie weteran misji
                w Afganistanie, to ocenianie i jego i jego towarzyszy wylacznie po
                tym co powiedzial jak byl nawalony, to lekka przesada. Nie to, zebym
                byl specjalnie trunkowy, ale mnie tez sie zdarzylo w stanie upojenia
                mowic rzeczy dziwne - zas zeby lepiej to zilustrowac, powolam sie na
                jeden z moich ulubionych rysunkow mojego ulubionego polskiego
                filozofa, Andrzeja Mleczki, na ktorym polska wycieczka stoi przed
                piramidami w Egipcie i jeden z jej uczestnikow mowi, " Eee tam, my z
                szwagrem po pijaku nie takie rzeczy robili..."

                Z generalskimi i d.. pozdrowieniami z Mrocznej Strony Mocy

                Darth Maciek
                Cywil Integralny
                (chociaz ksiazeczke wojskowa mam)

                • japolak Re: drogi przybyszu z krainy Japolaków 22.12.08, 21:06
                  Umówmy się, iż wbrew niekórym tu poglądom głoszonym "szwejkownie"
                  nie jest najbardziej humanitarnym zajęciem.
                  Mam nadzieję, iż mój syn i wnuk nie będą przez "legalne" rządy IV
                  czy XI RP gdzieś gnani - by potem przed sądami stawać.
                  Nawet w tak szczytnej misji, jak odzyskanie przez Grendlandię Danii
                  (ostatecznie ta pierwsza trochę większa i bliżej USA. Oraz
                  Syberii)...
                  Ja zakładam, iż nie zaczepił mnie major WP, lecz jakiś psychol
                  karmiony opowieściami o przedmurzu itd.
                  Psycholowi wybaczyłem - oficerowi może bym w twarz dał z atakie
                  głupoty.
                  • demonsbaby Re: drogi przybyszu z krainy Japolaków 22.12.08, 21:09
                    łzy radości zalały mi plecy ... No to dalej "ku chwale ojczyzny - pluj orzełkowi
                    w dziób" japolaku.
                  • denay Re: drogi przybyszu z krainy Japolaków 23.12.08, 08:59
                    Skoroś taki mundry i rozumy wszystkie pozjadał
                    to może - wspomożony swoją wiedzą,
                    zaproponujesz nam tu wszystkim jakieś sensowne rozwiązanie
                    poparte odpowiednią argumentacją, a nie ksobnym pieniactwem...
    • hynmlodz "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 10:10
      Dajcie tym ludziom wrócić do zawodu który tak kochają!!
      To są i będą już Psy wojny, więc nie zmarnujmy ich talentu i pozwólmy robić to
      co potrafią najlepiej. Pamiętajcie że jak nie nasze Państwo to z ich usług
      skorzysta mafia albo prywatne firmy ochroniarskie!
      Tym którzy myśleli że po takowej misji wojennej - a nie pokojowej!!!- ludzie
      ci wrócą "normalni" to powiem tylko żeby przestali myśleć jak dzieci i zeszli
      na ziemie!! to jest wojna i z tego co wiem nie zmieniła się nawet trochę od
      czasów Juliusza Cezara.
      Pozdrawiam wszystkich żołnierzy wszystkich zmian w Iraku i Afganistanie!

      • calli Re: "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 10:16
        pozwólmy złodziejom kraść, najemnikom mordować a pedofilom zabawiać dzieci fpupe!1
        • jarek.kucypera Re: "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 11:22
          > pozwólmy złodziejom kraść, najemnikom mordować a pedofilom zabawiać dzieci fpup
          > e!1

          hynmlodz ma rację, żołnierzy potrzebujemy, czy nam się to podoba, czy nie. A
          trudno szkolić ich cały czas na poligonie, muszą jeździć na misje. A tacy,
          których "wciągnęło" są imo najlepsi.
          Inna sprawa, że armia (ani nasz kraj) nie potrafi się zająć żołnierzami
          odchodzącymi do cywila (tak jak swego czasu gromowcami), ale to problem
          drugorzędny, który trzeba poprawić.

          J.K.
    • nie-naiwniak "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 10:17
      to nie " misjonarze " - to już najemnicy , tacy jak kiedyś ci , którzy
      wstępowali do Legii Honorowej .
      Legia była - a honor ?
      Może jednak więcej rozmów tych misjonarzy z psychologami i trochę wiedzy o
      psychice amerykańskich marines po / np. / Wietnamie ?
      zaczyna być źle , bo to się w braku wyjazdów " misyjnych " , fatalnie kończy w
      kraju .
      • darthmaciek a jednak naiwniak... 22.12.08, 12:15
        Legia Honorowa, to fracuskie odznaczenie dla cywilow i wojskowych,
        przyjmujace forme "rozetki" z materialu wpietej w klape marynarki.
        Nie sposob do niej "wstapic", chyba ze jest sie molem...

        Zapewne miales na mysli dobry czlowieku fracuska lub hiszpanska
        Legie Cudzoziemska - ktore to formacje wszelako nijak sie maja do
        Wojska Polskiego, w ktorym sluza wylacznie obywatele RP...

        Nie bardzo rozumiem, co masz na mysli gadajac o psychice
        amerykanskich weteranow z Wietnamu... weteranami z Wietnamu sa na
        ten przyklad byly wiceprezydent USA i laureat Pokojowej Nagrody
        Nobla Al Gore, byly Szef Polaczonych Sztabow i b. sekretarz stanu
        Colin Powell, byly Szef Polaczonych Sztabow John Shalikashvili (w
        Wietnamie porucznik, dowodca plutonu piechoty), byly Szef
        Polaczonych Sztabow Eric Shinseki (w Wietnamie porucznik, dowodca
        plutonu samochodow pancernych, stracil pol stopy od wybuchu miny -
        pierwszy szef polaczonych sztabow azjatyckiego pochodzenia), byly
        sekretarz stanu Alexander Haig, byly dowodca operacji "Pustynna
        Burza" Norman Schwarzkopf, senator John McCain, senator John Kerry
        (demokrata, przeciwnik Busha Jr w wyborach 2004 roku), general
        Wesley Clark (demokratyczny kandydat na prezydenta w 2004 i 2008
        roku), rezyser Oliver Stone, finansista i miliarder George Schaefer,
        astronauta Michael John Smith, demokratyczny kongresmen John Murtha,
        wiceprzewodniczacy federacji amerykanskich zwiazkow zawodowych Ceci
        Roberts, b.przewodniczacy partii republikanskiej Jim Nicholson, b.
        mistrz swiata kickboxingu Joe Lewis, demokratyczny burmistrz
        Atlantic City Bob Levy, b. gubernator Alaski Tony Knowles, byly
        dowodca naczelny wojska NATO w Europie, a obecnie biznesmen George
        Joulwan (pierwszy amerykanski Arab, ktory osiagnal stopien
        czterogwiazdkowego generala, w Wietnamie porucznik), lewicujacy
        pisarz i aktywista walczacy o prawa homoseksualistow Allan Gurganus,
        republikanski kongresmen John Kline, republikanski kongresmen Wayne
        Thomas Gilchrest obecny gubernator Nevady Jim Gibbons, biznesmen i
        polityk Jack Carter (syn prezydenta Jimmy'ego Cartera), wybitny
        pastor (i byla gwiazda footbalu amerykanskiego) z Filadelfii John
        Cartwright, republikanski kogresmen Rodney P. Frelinghuysen, b.
        podsekretarz stanu Richard Armitage, kongresmen Eni Fa'aua'a Hunkin
        Faleomavaega, Jr (reprezentujacy Samoa Amerykanskie), multimiliarder
        Edward Roski Jr, pilot wyczynowy Dick Rytan (jako pierwszy oblecial
        kulze ziemska bez ladowania na pokladzie samoloty "Voyager"), b.
        prokurator generalny stanu Idaho Jim Jones, biznesmen i wydawca
        Robert Kiyosaki (w Wietnamie strzelec pokladowy /"door gunner"/ na
        smiglowcach), aktor i byly gubernator stanu Minnesota Jesse Ventura
        (w Wietnamie komandos), Raul Villaronga, pierwszy Portorykanczyk
        wybrany burmistrzem miasta w Teksasie (w Wietnamie komandos),
        porucznik piechoty Billy Walkabout, Indianin z plemienia Czirokezow,
        najbardziej odznaczony weteran wojny wietnamskiej, zmarl w 2007 roku
        na skutek powiklan po zatruciu defoliantami (Orange Agent) (skadinad
        jego dwaj synowie sa oficerami piechoty, zas jego corka wyszla za
        zolnierza), etc...
        Na liscie weteranow z Wietnamu znajdziesz biznesmenow, prawnikow,
        nauczycieli, sportowcow, dziennikarzy, pisarzy, aktorow, etc. etc.
        Znajdziesz na niej wiele polskich nazwisk, jak admiral Artur K.
        Cebrowski (w Wietnamie pulkownik, dowodzil dywizjonem mysliwcow),
        sierzant Barbara Dulinsky (pierwsza kobieta w dziejach US Marines
        Corps sluzaca na pierwszej linii frontu), general Samuel Jaskilka (w
        Wietnamie pulkownik piechoty), general Donald Kutyna (b. dowodca
        NORAD i US Space Command w latach 1990-92, w Wietnamie pilot
        mysliwca F-105), pisarz techno thrillerow Richard Marcinko (w
        Wietnamie dowodca plutonu komandosow SEAL), pulkownik Robert
        Modrzejewski (odznaczony Medal of Honor, najwyzszym odznaczeniem USA
        przyznawanym wylacznie przez Kongres, za sluzbe w Wietnamie, gdzie
        dowodzil kompania piechoty), obecny zastepca dowodcy US Marine
        Corps, general Richard Natonski (w Wietnamie porucznik, dowodca
        plutonu), general John Piotrowski, dowodca US Space Command w latach
        1987-90 (w Wietnamie dowodca dywizjonu mysliwcow), prezenter
        telewizyjny Pat Sajak, etc.

        Zas co do mitow jakie narosly wobec weteranow wojny w Wietnamie i co
        do wielu oszustow i mitomanow, ktorzy twierdzili, ze sa naznaczonymi
        przez wojne weteranami (czesto po to, aby wyludzic pieniadze, lub
        uzyskac zlagodzenie kary), goraco polecam nastepujaca ksiazke:

        www.amazon.com/Stolen-Valor-Vietnam-Generation-History/dp/096670360X/ref=sr_1_1?ie=UTF8&s=books&qid=1229944390&sr=1-
        1

        Pozdrowienia
        • nie-naiwniak Re: a jednak naiwniak... 22.12.08, 14:20
          masz rację - Legia Cudzoziemska .
          pomyliłem bo " dobry człowiek " - też może się mylić .
          a nicka , zostawiam .
          jednak się przydaje bo ..... nawet taki znawca ..... umiał docenić .
          pozdrawiam .
          • darthmaciek dziekuje i chyle czola 22.12.08, 14:25
            uprzejma odpowiedz i przyznanie sie do pomylki (ktora zdarza sie
            czasemu kazdemu, ze mna na czele - ostatnio na tym forum przypisalem
            najbardziej znany wiersz Asnyka Norwidowi) - o nie-naiwniaku, jestes
            zaiste klejnotem wsrod forumowiczow. I to nie jest ironia.

            Serdeczne swiateczne pozdrowienia z Mrocznej Strony Mocy z pokladu
            gwiezdnego niszczyciela "Dewastator" i do przeczytania w kolejnych
            dyskusjach.
      • dzielanski najemnicy, legia... honorowa srututu! 22.12.08, 12:20
        Ludzie, nie lubicie wojska - wasza sprawa (ja nie lubię krupniku).
        Ale błagam, nie wypisujcie pierdół na forach internetowych!
        Zanim coś napiszecie, zajrzycie chociaż do Wikipedii (na to, że
        otworzycie jakąś książkę raczej bym nie liczył), albo sobie
        wgooglójcie:
        Legia Honorowa - odznaczenie
        Legia Cudzoziemska - formacja wojskowa we Francji i w Hiszpanii

      • demonsbaby Re: "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 14:47
        nie-naiwniak napisał:

        > to nie " misjonarze " - to już najemnicy , tacy jak kiedyś ci ,
        którzy
        > wstępowali do Legii Honorowej .
        > Legia była - a honor ?


        Pomijając kwestię formacji, wyjaśnij mi proszę co rozumiesz pod
        pojęciem najemnik?

        > Może jednak więcej rozmów tych misjonarzy z psychologami i trochę
        wiedzy o
        > psychice amerykańskich marines po / np. / Wietnamie ?

        Wojna za czasów Wietnamu a obecne dzialania różnią się diametralnie.
        Wszelkie cuda techniczne pochodzą właśnie tytułem rozowju armii. Z
        kolei ta stanęłaby w miejscu, gdyby procedury wykorzystywania
        konkretnych metod walk nie były rozwijane. Jeżeli sądzisz,
        że "dzialania misyjne" czy w Afganistanie czy dotychczas w Iraku
        mają formę jak w Wietnamie - jesteś w błędzie. Kwestia radzenia
        sobie ze stresem ... no cóż od tego jest jeszcze wsparcie w postaci
        rodziny - która to szat na sobie nie drze, że ma w domu "syna /
        mężą / ojca - "najemnika"". Psycholog wtedy - jesli
        rzeczywiście "demon wojny" urósł do rozmiarów monstrualnych.


        > zaczyna być źle , bo to się w braku wyjazdów " misyjnych " ,
        fatalnie kończy w
        > kraju .
    • janbacz Niech jeżdżą, ale niech żyją z kontrybucji 22.12.08, 12:12
      Bardzo dobrze, że jeżdżą i wprowadzają porządek w dzikich, rządzonych przez bandytów krajach, ale powinni nakładać na wyzwoloną od bandytów ludność kontrybucje i podatki za ochronę. W końcu i tak tym ludziom się to będzie opłacać bo bandyta to wpada i rabuje co popadnie i może zabić, a podatki... no cóż takie jest życie, że muszą być.
    • michalparadowski "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 12:14
      To genetyczna tęsknota krzyżowców, pragnących nawracać niewiernych.
      Ogniem i mieczem, na właściwą drogę!
    • mondario "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 12:17
      Dr. Borkowski nigdy nie słyszał o rozwodach spowodowanych przez
      misję? To mało słyszał i może pojeżdził by po jednostkach a nie
      siedział w AON to wiedział by wiecej. Przypadków takich jest dość
      dużo żeby o nich nie wspomniec i to z różnych przyczyn ale zawsze
      spowodowanych pobytem na misji.
      • demonsbaby Re: "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 14:41
        mondario napisał:

        > Dr. Borkowski nigdy nie słyszał o rozwodach spowodowanych przez
        > misję? To mało słyszał i może pojeżdził by po jednostkach a nie
        > siedział w AON to wiedział by wiecej.

        Zapewne Ty już statystykę rozpadu małżeństw "żołnierskich" tytułem
        wyjazdów na misję sporządziłeś?


        Przypadków takich jest dość
        > dużo żeby o nich nie wspomniec i to z różnych przyczyn ale zawsze
        > spowodowanych pobytem na misji.

        Nie rozpędziłeś się? Tytulem wykonywania zawodu policjanta / tki czy
        marynarza - teorię tez można naciągać.

        Jedno jest pewne. Na takie życie trzeba się zgodzić albo umieć z tym
        pogodzić. Na zasadzie "widziały gały co brały".
    • stefan4 resocjalizacja ludzi przywykłych do zabijania 22.12.08, 13:18
      Resocjalizacja ludzi przywykłych do zabijania jako jedynego sensu życia to
      ciężka sprawa i chyba nieopłacalna ekonomicznie.

      Może należałoby zabronić wyjazdów nowym jeszcze niezdemoralizowanym żołnierzom,
      a tym, którzy wyjechali, zabronić powrotu do kraju? Niech się tam wykruszą
      • darthmaciek stefanie, przeczytaj artykul 22.12.08, 13:36
        nic w nim nie stoi jakoby nasi zolnierze wracajacy z Afganistanu
        stanowili zagrozenie dla spoleczenstwa albo popelniali jakies
        wystepki. Jest w nim napisane tylko, ze wielu chce wrocic na linie
        frontu, z pobudek ktore skadinad przynosza im raczej zaszczyt niz
        ujme.

        I nie gadaj o "przyzwyczajeniu do zabijania", bo w czasie potyczek w
        gorach nawet jesli uda sie trafic jakiegos taliba, to zazwyczaj jego
        towarzysze zabieraja jego cialo i nawet nie mozna byc pewnym, ze sie
        kogos zastrzelilo. Zas kiedy zdarzaja sie wieksze bitwy, prawie cala
        robote wykonuja lotnictwo i/lub artyleria. Z kilku tysiecy naszych
        zolnierzy, ktorzy sluzyli w Afganistanie, takich ktorzy moga byc
        absolutnie pewni, ze kogos zabili i mogli zobaczyc jego zwloki,
        mozna prawdopodobnie policzyc na palcach obu rak... (nie wliczam w
        to tych zolnierzy, ktorzy trafili w dom mieszkalny w Nangar Khel,
        myslac, ze strzelaja do punktu obserwacyjnego talibow - oni istotnie
        nie moga miec watpliwosci, ze zabili ludzi, ale gleboko watpie, czy
        mozna o nich powiedziec, ze sa "przyzwyczajeni do zabijania" -
        raczej przeciwnie, bez wzgledu na wynik procesu, do sluzby na
        froncie raczej nie beda sie juz oni nadawac...)

        Pozdrowienia
      • demonsbaby Re: resocjalizacja ludzi przywykłych do zabijania 22.12.08, 14:30
        Stefan na jaką chorbę psychiczną cierpisz?
    • krawat23 "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 14:21
      Jak tak dalej pójdzie, trzeba będzie wywołać dla zabawy tych ludzi
      jakąś małą wojnę , np. z Białorusią.
      • demonsbaby Re: "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 14:42
        tym samym próbujesz dowieść jakiej teorii?
      • denay Re: "Misjonarz" : Chcę znów na wojnę 22.12.08, 15:01
        krawat23 napisał:

        > jakąś małą wojnę , np. z Białorusią.

        no i po co?? Wszak z ruskimi już walczymy :P
    • czyngis_chan Nie misjonarz, a terrorysta. 22.12.08, 16:25

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka