ja.nie.chodze
21.02.09, 08:06
Hubner - była aktywistka PZPR, która nagle nawróciła się na religię zwaną
eurobiurokarcja. Przez lata pierwszy obrońca i promotor interesów Brukseli w
Polsce. Specjalistka od sformułowania: "swoją opinię wypowiem w późniejszym
czasie".
Buzek - drugi (a właściwie pierwszy) Marcinkiewicz. Mistrz banału, ogólników,
spec od wszystkiego czyli niczego. Dyletant, ale przeciętny wyborca ma do
niego słabość, jak kiedyś do Kwaśniewskich.
Jacek Saryusz-Wolski (nie mylić z Markiem Saryuszem-Wolskim, kolejnym
eurofanatykiem) - ekspert od spraw UE znacznie lepszy od przereklamowanej
przez Millera własnej ulubienicy, D. Hubner. I człowiek który w
przeciwieństwie do niej kieruje się polską racją stanu, a dopiero w dalszej
kolejności interesem Unii (ponieważ są one nie zawsze tożsame). Niemcy i
Francuzi wolą jednak uśmiechającego się do wszystkich Buzka, nie mówiąc już o
nadgorliwej pani komisarz.