Dodaj do ulubionych

Odbrązawianie historii

21.02.09, 11:04
Bardzo ciekawy wywiad z brytyjskim historykiem o
bombardowaniu Drezna byl ostatnio w Spieglu:

www.spiegel.de/international/germany/0,1518,607524,00.html
z jednej strony Drezno bylo wowczas o 200 km od linii
frontu i bylo strategicznym wezlem kolejowym, sluzacym
do transportu zolnierzy i broni. Z drugiej strony
bombardowanie Drezna byla nakierowane na centrum miasta
i deklarowanymi celami byly nie tylko sama infrastruktura,
co rozwalenie miasta na tyle, zeby pobic opor nazistow.

niby jest w tym logika, ale ogolnie ciary przechodza.
Obserwuj wątek
    • cirano Re: Odbrązawianie historii 21.02.09, 12:51
      Ciężki idioto! Drezno w tamtym czasie zawalone było ludzmi, cywilnymi
      uciekinierami ze wschodniej Europy. Strategicznie nie odgrywało już wtedy, 13-14
      luty, żadnej roli. Fakt bombardowania miasta przez Angoli, to zbrodnia
      ludobójstwa, zbrodnia zniszczenia bezbronnego, jednego z piękniejszych w Europie
      miasta! Zginęło, w potworny sposób spalonych, żywcem gotowanych od 40-tu do 55
      tysięcy ludzi!
      • ateus77 Niech Niemcy się cieszą 21.02.09, 12:56
        Niech Niemcy się cieszą, że i tak wykpili się tanim kosztem z II
        wojny światowej. Za koszmar jaki zgotowali innym narodom powinni
        zapłacić dużo drożej.
        • cirano Re: Niech Niemcy się cieszą 21.02.09, 13:48
          Kiedy czytam wypowiedzi takich jak ty ateus, nie dziwie się nienawiści Nazistów
          do wszystkiego co polskie i to wy się cieszyć powinniście, że im brakło czasu, bo...
          • shopenheim Re: Niech Niemcy się cieszą 21.02.09, 13:56
            lol
          • michalw4 „Ich frage euch: Wollt ihr den totalen Krieg?“ 21.02.09, 20:00
            (Publikum: „Jaaa!“)

            „Wollt ihr ihn? Wenn nötig, totaler und radikaler, als wir ihn uns heute
            überhaupt erst vorstellen können?“

            (Publikum: „Jaaa!“)
            ------------------

            No i dostali wojnę totalną i radykalną, której sobie w ogóle nie wyobrażali...
            • kpix ale to było pytanie zadane przez jednego człowieka 21.02.09, 21:23
              i wprawdzie wierzyły w tę propagandę miliony, ale
              również miliony nie wierzyły.

              To nie uzasadnia jeszcze tego, że na wojnie wolno z cywilami
              robić wszystko. Nie wolno.
              • michalw4 Re: ale to było pytanie zadane przez jednego czło 22.02.09, 00:33
                > To nie uzasadnia jeszcze tego, że na wojnie wolno z cywilami
                > robić wszystko. Nie wolno.

                I się po dużej części zgadzam - dlatego jestem za surowym ukaraniem żołnierzy z
                Nanghar Khel, o ile są winni. Natomiast sposób i metody walki powinno się
                dostosowywać do przeciwnika, tak by go jak najszybciej i jak najmniejszym
                kosztem własnym pokonać. Naloty dywanowe złamały morale Niemców i ułatwiły
                pokonanie Trzeciej Rzeszy, choć nie w tak spektakularny sposób jak Hiroszima i
                Nagasaki skończyły wojnę na Pacyfiku. Nie widzę powodów, żeby w imię moralności
                powstrzymywać się od stosowania środków, który przeciwnik nie wahał się użyć. Na
                wojnie najbardziej moralne jest jej szybkie zakończenie - za wszelką cenę.
                • kpix Re: ale to było pytanie zadane przez jednego czło 22.02.09, 10:46
                  jakikolwiek by nie był wniosek strategiczny co do prowadzenia wojny,
                  pozostaje fakt, że zostało zamordowanych ok. 25 tysięcy cywili (i to
                  intencjonalnie). To po prostu fakt.
                  Jeżeli bombardowano faktycznie intencjonalnie centrum z uchodźcami
                  (i tu nie chodzi o pilota, tylko o tych którzy układali plany tego
                  bombardowania), to dokonano zbrodni wojennej. To również fakt.
                  Wynika z niego np., że dzisiejsze Niemcy mają prawo stwierdzać ten
                  fakt i opłakiwać ofiary.
                  Jeżeli jednak istniały uzasadnione przesłanki, że dokonanie tej
                  zbrodni skróci wojnę (a zatem i bilans ofiar będzie mniejszy), to
                  oznacza to, że dokonanie zbrodni wojennej może w pewnych sytuacjach
                  być globalnie mniejszym złem. To samo może dotyczyć Hiroszimy i Nagasaki.
                  Nie umiem jednoznacznie rozsądzić, na ile te przesłanki były rozsądne,
                  więc się wymądrzał nie będę.

                  pozdrawiam
                  • dean08 Re: ale to było pytanie zadane przez jednego czło 22.02.09, 17:29
                    Fajno, tylko teraz pokaż mi przepis prawa międzynarodowego (ówcześnie obowiązującego), który został złamany... Pomijam tzw. prawo retorsji za Wieluń, Frampol, Warszawę, Rotterdam, Belgrad i Coventry...
                    • kpix Re: ale to było pytanie zadane przez jednego czło 22.02.09, 20:03
                      oczywiście że IV konwencja genewska podpisana została później niż
                      bombardowanie Drezna. Ale mogę powiedzieć tak: jeśli było coś, co
                      legalnie stawało w obronie 40 tysięcy wyrzynanych Warszawiaków
                      na Woli w 1944 roku, to to samo powinno chronić wyrzynanych Dreźnian.
                      Jeżeli takiego prawa nie było wobec Drezna, to i nie było wobec
                      masakry na Woli.

                      Tymczasem myślenie prawne jest tu moim zdaniem odejściem od najważniejszego:
                      rozeznania dobra i zła które każdy normalny człowiek powinien
                      w sobie mieć bez znaczenia czy istnieje jakiś zapis, czy nie.
                      Jestem przekonany, że w moralnym aspekcie bombardowanie polskich
                      miast rodzące naturalną (niestety) chęć zemsty na "wszystkich
                      Niemcach" może być traktowane jako "działanie w afekcie", czyli
                      okoliczności łagodzące. Co nie zmienia faktu, że ten kto intencjonalnie
                      planuje wysadzenie masowo bomb na cywilach, i tak popełnia w moralnym
                      aspekcie zbrodnię.

                      pozdr
                      • dean08 Re: ale to było pytanie zadane przez jednego czło 22.02.09, 22:38
                        W relacjach prawnomiędzynarodowych nie ma zbrodni. Jest prawo podwórka - jak ja dam w mordę to mogę też dostać... A odnośnie Woli to konwencje haskie odnośnie wojny lądowej jak najbardziej były w mocy to z wojną lotniczą jest pewien problem.
          • koneser10 cirano chcieli wojny totalnej to ja dostali 22.02.09, 14:17
            przed Dreznem byl Wielun, Warszawa, Coventry, Londyn, Rotterdam. Zastanawiam sie
            skad sie biora takie gnidy jak ty z sianem w glowie niepotrafiace rozroznic
            akcji i reakcji. Agresorem w tej wojnie byli Niemcy - gdy powodzenie bylo po ich
            stronie lamali wszelkie mozliwe konwencje - kto sieje wiatr ten zbiera burze -
            wbij sobie to do łba półgłówku. Na dobra sprawe po zniszczeniu przez Niemcow
            Warszawy w 1944 roku tak samo jak Drezno powinno zostac potraktowane kazde
            niemieckie miasto - w ten sposob powinno sie traktowac teutonskich barbarzyncow.
            Niech ten narod zbrodniarzy sie cieszy, ze skonczylo sie tylko na Dreznie.
      • indris iPilotowi współczuję 21.02.09, 14:40
        Zniszczenie Drezna było zbrodnią i nie przyspieszyło końca wojny ani o godzinę.
        Ale to wiemy TERAZ. Co wiedział pilot bombowca, który w lutym 1945 leciał nad
        Drezno ? Tylko to, że leci bombardować jedno z miast zbrodniczego państwa.
        Był kiedyś znakomity amerykański film 'rozkaz zabić'. Angielski komandos został
        wysłany do Francji, żeby zabić niemieckiego szpicla. Zawarł z nim znajomość i
        mimo wątpliwości - zabił. A po wojnie dowiedział się, że zaszła pomyłka.
        Ten pilot może się teraz czuć tak jak ów komandos.
        • dean08 Re: iPilotowi współczuję 22.02.09, 17:32
          Jesteś pewien, że nawet o godzinę ? A który z nalotów ją przyspieszył ? Choćby o minutę ? Pożyteczni idioci w nowej wersji...
      • kpix ad Cirano 21.02.09, 21:20
        > Ciężki idioto! (...)

        Ciężki kretynie. Gdy Niemcy nazistowskie są otoczone ze wszystkich stron
        przez aliantów, jest oczywiste, że na pozostałych im terytoriach
        gorączkowo przerzucają swoją armię. Tym bardziej, że alianci potrzebowali
        jeszcze 3 miesięcy i musieli dojść aż do Berlina, żeby zmusić III
        Rzeszę do kapitulacji. Dlatego każdy kolejowy hub jest hubem transportu
        armii i bezdyskusyjne piękno Drezna nie wpływa na ten fakt.

        Bombardowanie Drezna jest przykładem całkowitego stępienia moralności
        które zapanowało pod koniec wojny, i nastąpiło w jej wyniku.
        Ekscesywne zbombardowanie tego miasta, zwłaszcza fakt walenia po
        centrum, nosi znamiona ludobójstwa, a minimalnie jest ciężką zbrodnią
        wojenną. Co nie oznacza, że intencjami aliantów nie było wymordowanie
        Niemców jako takie, tylko zadanie dotkliwego ciosu III Rzeszy. Na to
        zachowały się dowody pisemne.

        A co do liczby ofiar, zawyżasz ją około 2 razy, zwłaszcza w świetle
        ostatnich niemieckich ustaleń. I łopatologicznie - to że miało miejsce
        bestialstwo nie zmienia faktu, że ofiar było 2 razy mniej.
        • dean08 Re: ad Cirano 22.02.09, 17:31
          Pomijamy taki "subtelny" detal ile fabryk zbrojeniowych było w Dreźnie... Proszę sprawdzić - to nie boli...
          • kpix to tylko potwierdza to, co mówię - 22.02.09, 20:39
            do samego zbombardowania Drezna jako ważnego ośrodka infrastruktury
            wojskowej alianci mieli prawo.

            Nie mieli prawa (przynajmniej moralnego) do zaplanowania walenia
            po ścisłym centrum, gdzie wiadomo że byli masowo cywile. Przykładowo
            od dworca do starówki jest ok. 2.5 kilometra. Taka "rozdzielczość"
            terenu była spokojnie do osiągnięcia, gdyby się chciało.
            • kapitan.kirk Re: to tylko potwierdza to, co mówię - 22.02.09, 21:22
              Nie była do osiągnięcia, i szczerze mówiąc nie bardzo wierzę, żeby
              akurat Drezno udało się zbombardować z 2,5-kilometrową dokładnością.
              W czasie nalotów dziennych samolotów amerykańkich,
              dysponujących "komputerowymi" celownikami Nordena, za dobry wynik
              uważano gdy 50% bomb trafiało w okręg o promieniu 1000m od celu.
              Brytyjczycy bombardowali w nocy i bez użycia nowoczesnych
              celowników, dlatego też na podstawie kolejnych doświadczeń uznawali
              za sukces, gdy na skutek nocnego bombardowania dywanowego 25% bomb
              trafiało w promieniu nie większym niz 5 mil (ok. 8km) od celu.

              Pzdr
              • dean08 Re: to tylko potwierdza to, co mówię - 22.02.09, 22:43
                To niestety nie jest usprawiedliwienie - jedyną linią "obrony" może być prawo retorsji. Na tym usprawiedliwieniu to by można okładać ogniem artyleryjskim każdy miasto bez ładu i składu ("strzelamy do pola") a jednak konwencje tego nawet wtedy zabraniały...
                • kapitan.kirk Re: to tylko potwierdza to, co mówię - 23.02.09, 00:08
                  Nie zamierzałem tym postem nikogo usprawiedliwiać ani obwiniać.
                  Warto jednak pamiętać, że Niemcy byli w stanie w każdej chwili
                  przerwać gehennę straszliwych bombardowań, przed którymi nie
                  potrafili się obronić - kapitulując po prostu przed Aliantami.

                  Pozdrawiam
              • kpix Re: to tylko potwierdza to, co mówię - 22.02.09, 22:50
                gdyby nie była do osiągnięcia, to katedra w Kolonii by nie przetrwała.
                A przetrwała konkretnie ona.

                > dysponujących "komputerowymi" celownikami Nordena, za dobry wynik
                > uważano gdy 50% bomb trafiało w okręg o promieniu 1000m od celu.
                Wiesz co, policzyłem na szybko jak to się przekłada na 2.5 km. Jeżeli
                założysz rozkład gaussowski w obu wymiarach, to prawdopodobieństwo
                trafienia w okręgu o promieniu 2.5 km wychodzi na 98.6% .
                Generalnie jeżeli będziesz bombardować dworzec, to pewna część bomb
                zboczy, ale zdecydowanie bomby powinny się koncentrować wokół okolic
                dworca. Tymczasem walono po starówce równo. I z tego co czytałem, takie
                były po prostu zamierzenia aliantów: dokopać po wszystkim. Po cywilach
                również.

                pozdr
                • kapitan.kirk Re: to tylko potwierdza to, co mówię - 23.02.09, 00:16
                  Nie znam się na krzywych Gaussa i zgadzam się, że Alianci nie
                  przejmowali się zbytnio losem bombardowanej ludności cywilnej.
                  Pamiętaj jednak, że NAJPIERW losem bombardowanej ludności, a także
                  okupowanych i eksterminowanych narodów, nie przejmowali się Niemcy.
                  Jeśli ktoś (tfu, tfu...) obrabuje Ci dom, zgwałci i zabije żonę, a
                  Ty w obronnym odwecie pchniesz go nożem, to oba zasadnicze czyny
                  będą niewątpliwie zabójstwami, ale też żadną miarą nie da się między
                  nimi postawić znaku równości z moralnego punktu widzenia.

                  Pozdrawiam
                  • kpix Re: to tylko potwierdza to, co mówię - 23.02.09, 13:53

                    > Pamiętaj jednak, że NAJPIERW losem bombardowanej ludności, a także
                    > okupowanych i eksterminowanych narodów, nie przejmowali się Niemcy.
                    To oczywista prawda, ale nie o tym mówię ----v

                    > Jeśli ktoś (tfu, tfu...) obrabuje Ci dom, zgwałci i zabije żonę, a
                    > Ty w obronnym odwecie pchniesz go nożem,
                    ale to musi być (przynajmniej intencjonalnie) rzeczywiście ten,
                    który cię pchnął. Alianci mogli atakować infrastrukturę wojskowo-
                    transportową, ciężki przemysł itd itd. Ponieważ precyzyjne bombardowanie
                    było w powijakach, mogły od tego nawet ginąć masowo cywile. To się
                    nazywa collateral damage. Ale ten damage musi być _rzeczywiście_
                    collateral. Czyli nie można po prostu zaplanować masowego walnięcia
                    w dziesiątki tysięcy cywili i wykonania tego (nie mówię tu pod
                    względem prawnym, tylko moralnym). A jeżeli coś takiego się dzieje,
                    to moim zdaniem a) popełnia się zbrodnię wojenną, przynajmniej moralnie
                    i b) od poziomu tej zbrodni można dopiero szukać okoliczności
                    łagodzących, np. tak jak w przypadku ataku na Hiroszimę, dyskutować
                    że obie strony je popełniały, że to wojna totalna itd itd itd.
                    Ale to nie oznacza, że nie dokonane zostało wielkie zło.

                    ps. przeoczyłem to, co napisałeś w poprzednim poście w/s dużego
                    promienia rażenia przy bombardowaniu nocnym. To byłaby dobra
                    okoliczność łagodząca. Również wikipedia za dużą liczbę śmierci
                    cywilnych wini brak zbudowania odpowiednich schronów w Dreźnie
                    w porównaniu do innych niemieckich miast, gdzie takie schrony
                    zbudowano i liczba ofiar była mniejsza niż mogła być. Ale z tego
                    co czytałem w wywiadzie w Spieglu, który wkleiłem na początku,
                    i tak intencje były takie, żeby przywalić miastu jako takiemu.
                    I o intencje się tu rozchodzi, tak jak zresztą w każdym konflikcie
                    wojskowym.

                    pozdr
                    • kapitan.kirk Re: to tylko potwierdza to, co mówię - 23.02.09, 15:39
                      W sumie zgadzamy się w na tyle dużej liczbie punktów, że chyba nie
                      ma sensu polemnizować ;-)
                      Pozdrawiam
                      • kpix narazka. n/t 23.02.09, 16:08
    • tadek-1 Zdrajcy z "Dziennika" 21.02.09, 13:01
      Szanowny Panie Ministrze Cwiakalski, prosze uwierzyc mi ze Tym pismakom z
      "Dziennika" nie chodzi o szkodzenie Panu, no moze niezupelnie. Oni z pelna
      premedytacja, dzialaja na szkode Polski. Sliniac sie przed swym pracodawca
      Springlerem "Hiena roku" robia wszystko zeby zaszkodzic Polsce. Springler
      rozni sie tylko od Bismarka, glupota.A Ci mu wchodza.
    • verey Bolszewia Iwicka 21.02.09, 13:27
      >>O "Europie", dodatku do "Dziennika", napiszę tylko tyle: opublikowanie tego wywiadu było podłe. I nie wierzę, że Cezary Michalski i Robert Krasowski nie znają wszystkich okoliczności.<<

      Pani Milado, najlepiej, jesli zna Pani pełne okoliczności - napisac o tym i poinformować publike zamist krytykowac innych , ze cos ukrywaja-moze nie wiedza po prostu?

      A wywiad stawia mocne tezy na temat organu w którym Pani pracuje i warto go przeczytac.Krotka opowiesc o grupie ludzi z komunistycznych domow ktorzy glosno mowiac , ze dzialaja w sprawie narodu i uzywajac publicznych pieniedzy zorganozowali sobie instytucje na rzecz ochrony i popierania swoich ludzi.Zupelnie jak bolszewicy.
    • ar.co Odbrązawianie historii 21.02.09, 15:48
      Zbombardowanie Drezna miało ten sam cel, co niemieckie bombardowania
      dzielnic mieszkaniowych w Warszawie we wrześniu 1939 czy
      ostrzeliwanie cywilnych uciekinierów na drogach - zastraszenie wroga
      i zmuszenie go do szybszej kapitulacji. Polscy piloci ponoszą za to
      dokładnie taką samą winę, jak piloci niemieccy (chociaż,
      oczywiście, "to Niemcy zaczęli"). Tyle tylko, że o "niemieckich
      pilotach-zbrodniarzach, bombardujących cywilną ludność" każdy Polak
      słyszał od przedszkola. O tym, że polscy piloci też bombardowali
      cywilną ludność, Polak niebędący historykiem może słyszeć od
      niedawna. Taka różnica.
      • adam_mich Re: Odbrązawianie historii 22.02.09, 12:09
        > Zbombardowanie Drezna miało ten sam cel, co niemieckie bombardowania dzielnic mieszkaniowych w Warszawie we wrześniu 1939

        E, chyba jednak nie. Niemieckie bombardowania miały na celu umożliwienie eksterminacji Żydów oraz sprowadzenie populacji Polaków do kilkunastu milionów, przeznaczonej do bycia niewolnikami Niemców.
        Bombardowanie Drezna miało na celu ocalenie Polski przed tym losem oraz zwrócenie Niemcom demokracji ! To nie jest to samo ! Paradoksalnie więc polscy piloci oddawali życie, także za dzisiejszych Niemców.
        • dean08 Re: Odbrązawianie historii 22.02.09, 17:34
          W Dreźnie było od groma zakładów zbrojeniowych - taki detal... A jak czytam o "równouprawnieniu" tego rodzaju to mi się cytat z Gustlika przypomina: "jak by się Wam jeszcze jeden taki Hitler trafił to by nie było komu po niemiecku godać..."
    • snellville Odbrązawianie historii 21.02.09, 16:01
      hehehe...cos jakby,wiesz co obcialem ci noge a ty chamie za to
      obciales mi dwie.
      Szkopy szukaja winnych ich ukarania,czy ktos tu widzi jakis sens.
    • askold Odbrązawianie historii 21.02.09, 16:06
      Szanowna Pani Miłado ! Aby ODBRĄZAWIAĆ historię trzeba się na niej
      znac. Co do Drezna - oczywiscie nie ma dyskusji. Niemniej jednak
      wyważa Pani otwarte drzwi. Już od dawna otwarte. Zaraz po nalocie,
      sprawa Drezna, była przedmiotem interpelacji w Izbie Gmin.
      Dowódcę lotnictwa bombowego RAF sir Arthura Harrisa musiał bronic
      sam Churchill. Swoje zastrzezenia co do celowosci akcji wniesli
      także niektórzy wyżsi dowódcy RAF (np : sir Arthur Tedder).
      Niestety, bo tak trzeba powiedziec, prawo miedzynarodowe było za
      Harrisem, mówi o tym artykuł mówiacy o prawie do uzasadnionego
      odwetu, w wypadku jesli przeciwnik nie przestrzega konwencji
      wojennych.

      Co do Wołodyjowskiego zaś... Wygląda to na dopasowanie faktów do z
      góry przyjetego załozenia...znów Ci romantyczni, nieudaczni Polacy,
      z lekka tępawi, choc w sumie nie tacy źli.
      Tym razem to strzał kulą w płot. Pułkownik, starosta przemyski,
      Wołodyjowski byłby dziś idealnym wzorem liberalnego, kreatywnego
      Polaka. Ten wcale nie bogaty szlachetka, dorobił się wraz ze swoją
      żoną wcale sporego mająteczku. Coś z siedem wsi i ze cztery
      miasteczka. Bycie starostą w Rzeczypospolitej to było bardzo dużo (
      o najlepsze starostwa konkurowali magnaci) i takze...spory dochód.
      Żołnierzem był dobrym - doswiadczonym, swietnym kawalerzystą,
      Sobieski byle komu komend nie powierzał. Wiemy, ze dobrze strzelał
      (Sienkiewicz robi z niego znamienitego szermierza).
      Co do Kamieńca - faktycznie do 1672 roku nigdy nie padł. Ale też
      kto go oblegał lub miał oblegac ? Tatarzy, którzy nigdy twierdz nie
      dobywali bo też nie było to celem ich działania ? Kozacy - ze swoimi
      z dzwonów cerkiewnych odlewanymi armatami ?
      Najbardziej zagroził twierdzy niejaki Abazy Pasza w 1633 roku ale
      też i jego armia kilkudziesieciotysięczna to była dośc niekarna
      zbieranina Turków, Tatarów i Wołochów. Zresztą Kamieniec deblokował
      hetman Koniecpolski w bardzo szybkim czasie i Abazy musiał brac nogi
      za pas.
      W czasie wojny chocimskiej w 1621 roku sułtan Kamieńca nie
      oblegał, nie oblegał nawet Chocimia bo hetman Chodkiewicz bronił się
      PO TURECKIEJ stronie Dniestru, spaliwszy uprzednio mosty na rzece, a
      to dla podniesienia morale, ma się rozumiec.
      W roku 1672 sytuacja była zgoła inna. Pan Hetman Wielki (Sobieski)
      był skonfliktowany Jego Królewską Mością (Michał Korybut
      Wiśniowiecki) zawiązano antykrólewską konfedereację (gołąbska).
      Kraj stał u progu wojny domowej, sejm się rozszedł w konflikcie
      niczego nie uchwalono. Sobieski improwizował. Do Kamieńca w
      ostatniej chwili dał tego, który był najbliżej - Wołodyjowskiego.
      Ten był kawalerzystą i obrona oblężonych twierdz nie była jego
      specjalnością. Siły miał śmieszne - coś ponad 1000 ludzi i to
      łacznie z miejscowymi ochotnikami, oraz kilkanascie armat pod
      dowództwem oficera niemieckiego w polskiej służbie - Heykinga.
      Tymczasem pod Kamieniec podeszła armia turecka liczaca ponad 100
      tysiecy ludzi, o silnej artylerii oblęzniczej nie wspominając.
      Z zachowanej korespondencji wynika, iż Wołodyjowski nie miał się
      bronic do upadłego, wiecej, Sobieski miał mu przyjśc z pomocą.
      Niemniej ocenę sytuacji z prawem do kapitulacji oddał pułkownikowi.
      Ten - prawdopodobnie po 12 dniach obrony uznał, ze dłuższe oblężenie
      skończy się rzezią mieszkańców. Hetman nie mógł przyjśc twierdzy z
      pomocą. Toteż kapitulacja twierdzy w takiej sytuacji na takich
      warunkach była SUKCESEM NIE PORAŻKĄ. Któż mógł przewidziec, ze
      służący w twierdzy od 30 lat zrozpaczony major Hayking wykaże się
      prawdziwie polskim romantyzmem i detonuje amunicję artyleryjską
      zgromadzoną w prochowni, nikogo o tym nie zawiadamiając. Zginęło
      kilkaset osób, w tym Wołodyjowski, nadzorujący wyprowadzanie wojsk,
      ugodzony kamiennymi odłamkami ( jak napisał jego szwagier stolnik
      Makowiecki: " kamiennymi złomami ugodzon" - stąd wiemy jak zginął
      pułkownik). Ot i tak to było mniej wiecej : Polak pragmatyk, Niemiec
      romantyk, później nacje zamieniły się rolami.
      Na przyszłośc Pani redaktor proszę przeczytac choc Wikipedię lub
      bardzo popularną broszurę profesora Kosmana " Śladami bohaterów
      Trylogii". Jeśli i na to Pani nie ma czasu - to chocby ten post.
      A ze lubię byc złosliwy to dodam, iż nikt bardziej nie brązowi
      własnej historii jak pani srodowisko. I nikt też tak chetnie nie
      odbrązawia cudzej.
      • grzegorzlubomirski Prawo do dowetu istnieje w Biblii, strukturach 21.02.09, 19:33
        mafijnych i twojej chorej wyobrazni. Zaden nowoczesny system prawny
        go nie stosuje, gdyz jest to czyste barabrzynstwo. tego jednak nie
        zrozumiesz az do twojej smierci. Musisz sie z tym pogodzic.
        • askold Re: Prawo do dowetu istnieje w Biblii, strukturac 21.02.09, 22:39
          Miły Panie ! Nie mam teraz czasu na dłuzsze dywagacje ale niestety
          myli się Pan gruntownie. Słowo niestety nie odnoszę do Pana lecz do
          prawa, które jest faktem, podobnie jak prawo o kombatantach (przy
          czym ten termin nie ma w konwencjach znaczenia jakie nadajemy mu
          potocznie) pozwalajace traktowac partyzantów w pewnych sytuacjach
          jak bandytów z odpowiednimi w tej sytuacji konsekwencjami.

          Nie żądam bynajmniej od pana studiowania dokumentów lecz odsyłam do
          archiwum TOK FM gdzie na te tematy wypowiadał się generał Koziej.

          A w ogóle po co ta agresja ?

          Pozostaję z szacunkiem
      • easy.teraz Re: Odbrązawianie historii 22.02.09, 09:32
        Mimo pełnego uznania dla Pańskiej krytycznych uwag uważam, że
        odnoszą się one do kwestii będących poza sferą omawianego artykułu.
        Autorka ograniczyła się być może do bardzo lapidarnych ale
        niesprzecznych z faktami historycznymi informacji. Dziennikarz nie
        jest z zawodu ani historykiem, ani inżynierem ani naukowcem...
        Autorka odnosi się do istotnej potrzeby budowania prawdziwej
        historii Polski, opartej na faktach i opatrzonej w interpretacje
        zgodne z poznanymi już prawami społecznymi, a nie narodowym
        mesjanizmem. Stawia on bowiem nasze społeczeństwo w szczególnie
        trudnej i powiedziełbym wręcz głupiej sytuacji wśród narodów Europy.
        • askold Re: Odbrązawianie historii 22.02.09, 09:55
          Ot, i człowiek z którym warto polemizowac. Dziękuję. Zwrócę Panu
          uwagę na to, iż "prawdziwa" (o ile historia może byc "prawdziwa")
          historia Wołodyjowskiego stoi własnie w całkowitej sprzeczności z
          mesjanizmem, romantyzmem i innymi polskimi - izmami. Dlatego właśnie
          biorac takie przykłady brniemy drogą utartych stereotypów, a to jest
          bezpłodne i do niczego nie prowadzi poza powtarzaniem tego samego od
          półwieku - bo wtedy zaczęły się takie polemiki.
          Historia "prawdziwa" Polaków jest w ogóle o wiele bardziej ciekawa
          niż odbrazawianie tego co nigdy nie miało miejsca.
          Odbrązowił, i owszem, Boy, Sobieskiego. Lecz zrobił to przez
          przedstawienie jego zycia prywatnego czyli sciągnął z pomnika.
          Jeśli chodzi o takie "odbrązawianie" to jestem jak "za".

          Pozostaję z szacunkiem
    • frank_drebin A moze jakies argumenty poza tym, ze bylo podle ? 22.02.09, 00:19
      blondynka z Czerskiej napisze ?
      "O "Europie", dodatku do "Dziennika", napiszę tylko tyle: opublikowanie tego
      wywiadu było podłe. I nie wierzę, że Cezary Michalski i Robert Krasowski nie
      znają wszystkich okoliczności."
      • czyspildzisco Re: A moze jakies argumenty poza tym, ze bylo pod 22.02.09, 12:43
        komentarze pod wywiadem w dzienniku naprowadzają na trop... jeśli to prawda to minus dla "Dz", i fakt, o takich rzeczach nie wypada pisać
        • koneser10 Re: A moze jakies argumenty poza tym, ze bylo pod 22.02.09, 17:44
          ta - stara spiewka - wszyscy, ktorzy nie lubia Michnika to wariaci....
          zapewne stoi za tym taka oto logika - Michnik czuje sie tak silny, ze zaklada,
          ze kazdy, ktory z nim zadziera to wariat.....
          michnik stalinowskie metody rozprawiania sie z przeciwnikami wyniosl z domu
          rodzinnego (brat Michnika Stefan - zbrodniarz stalinowski, ojciec - KPP, cenzura
          w PRL, matka stalinowski 'historyk').
          • ponte_aronte możesz mi wskazać, gdzie Michnik albo GW robi 22.02.09, 19:47
            z Cichego wariata? jakiś link, cytat?
        • frank_drebin Jesli te komentarze nawet nie mijaja sie z prawda 22.02.09, 20:43
          to jednak nie zuwazylem zeby Cichy mowil o tym, ze redakcja GW odbiera
          instrukcje z Oriona co byloby dowodna oznaka choroby. Ba mowi do tego rzeczy,
          ktore golym okiem mozna zauwazyc czytajac tylko GW a nie pracujac na Czerskiej.

          czyspildzisco napisał:

          > komentarze pod wywiadem w dzienniku naprowadzają na trop... jeśli to prawda to
          > minus dla "Dz", i fakt, o takich rzeczach nie wypada pisać
          • dean08 Re: Jesli te komentarze nawet nie mijaja sie z pr 22.02.09, 22:40
            Czy Cichy to ten, który napisał że PW wybuchło po to aby Polacy mogli dorżnąć Żydów ?
    • grisza14 Czy Prorok z Czerskiej dal sie zlapac Cichemu 22.02.09, 09:31
      we wlasne sidla? Czy te "wszystkie okolicznosci", ktore zapewne
      znaja Michalski i Krasowski , to moze fakt, ze Michnik powzial
      wiedze w temacie, ze Cichy to byl w PRL prawdziwy "cichy"? A Cichy
      wie, ze organiczne obrzydzenie Proroka do teczek i lustracji nie
      pozwoli Prorokowi zagrac ta karta? Jaka salomonowa droge obierze
      Prorok w celu ukarania Cichego?Czy Cichy moze jeszcze starac sie o
      przebaczenie z powodu wyniesienia z Czerskiej brudow rodzinnych?
      Droga Pani red. po Pani artykule mamy wiecej pytan niz wiedzy w tym
      odrazajacym temacie.Nieliczne wprawdzie glosy forumowiczow domagaja
      sie jednak dalszego ciagu.
    • bystram Jak to Pani Miładzie Jędrysik.. 22.02.09, 10:38
      podoba się wybiórcze odbrązawianie historii.

      "O "Europie", dodatku do "Dziennika", napiszę tylko tyle: opublikowanie tego
      wywiadu było podłe."

      i z całą pewnością NIKCZEMNE!
      • grisza14 Bystram,moze cos wiesz,zmiluj sie,podziel sie 22.02.09, 10:54
        wiedza.Ja tez chcialbym wiedziec, co i dla czego jest podloscia i
        nikczemnoscia?Jesli pani Milada pomachala Dziennikowi
        paluszkiem "a", to moze warto dojechac do konca alfabetu?
        Ja rozumiem, ze porzadni ludzie nie zaczynaja mowic o
        nikczemnosciach, ale skoro juz zaczeli? Pali nas ciekawosc? Czy
        Prorok z Czerskiej powzial jakas wiedze na temat przeszlosci p.
        Cichego? Czy usilowal ja w jakis sposob spozytkowac dla dobra ogolu?
        To sa zasadnicze pytania, ktore zaczynaja padac dosc gesto, jesli
        mowi sie o Gazecie Wyborczej.
        • bystram Re: Bystram,moze cos wiesz,zmiluj sie,podziel sie 22.02.09, 11:36
          W sprawie podłości proszę się zwrócić do Autorki tekstu. Co do pojęcia
          "nikczemność", brakowało mi go w tekście. Podłość z nikczemnością, to takie logo
          dla wrogów GW.
          Proponuję przeczytać ten "podły" tekst i uwagi Leskiego w salonie24.
      • yzek Re: Jak to Pani Miładzie Jędrysik.. 23.02.09, 08:07
        bystram napisał:

        > i z całą pewnością NIKCZEMNE!

        O tak! I z takimi ludźmi się nie rozmawia ani nie podaje ręki!

        Jeszcze nie wiem, o czym pisze D. ale już wiem, że to będzie coś ciekawego!

        Y.
        • topolowka Re: Jak to Pani Miładzie Jędrysik.. 23.02.09, 19:01
          Opublikowanie wywiadu z Michalem Cichym bylo podle? Bo pisze, ze Helena Luczywo
          jest zydowskiego pochodzenia, co zadna tajemnica? I nade wszystko zaden wstyd?

          A napisanie w milionach egzemplarzy, ze Michal Cichy cierpi na chorobe
          psychiczna, piorem Milady Jedrysik i Jaroslawa Kurskiego nie jest podle?

          Puscily Wam nerwy. Takich rzeczy sie nie robi. Znizyliscie sie do poziomu
          waszych adwersarzy i konkurentow na rynku prasowym. Wstyd mi za Was.
    • tormann Odbrązawianie historii 23.02.09, 21:26
      Podłość! Dranie! Pętaki!
      Helenko, Adasiu... Kochamy was.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka