podpisanym tyle biadoleń, że nawet nie chce mi się tego 03.06.09, 12:49 doczytać do końca.podwójnie wykluczeni, z własnej decyzji. tam, tu, znów tam. zaiste Duży Format ! Odpowiedz Link Zgłoś
okui Re: tyle biadoleń, że nawet nie chce mi się tego 03.06.09, 14:07 Dokladnie tak...biadolenie i biadolenie. I jeszcze ta retoryka tam "raj utracony" tu slumsy...ech nawet mi ich nie szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
karin_d Powracający zawracają 03.06.09, 12:52 Wkurza mnie postawa Ewy dostała 1700 zł i załamana Ale tutaj w Polsce się tak zarabia Ja po 5 latach studiów i 5 latach pracy w stolicy mam 2500 na rękę i się cieszę że w końcu do czegoś dochodzę Czego się tutaj spodziewali?? Ale taką postawę zwykle mają wracający z emigracji Myślą że jak wrócili i pracowali w tesco to teraz od razu dostaną posadę na kierowniczym stanowisku, bo język znają My też znamy i staraliśmy się o te stanowiska pracując tutaj kilka lat Emigranci mieli wybór tutaj powoli pracować w swoim zawodzie po studiach albo szybka kasa sprzątając np. w hotelach Wybrali jak wybrali ale inni chcieli by mieć 1700 na rękę w tym kraju i napewno by nie płakali a jeśli już to ze szczęścia Odpowiedz Link Zgłoś
ukryta Powracający zawracają 03.06.09, 12:54 przeczytałam artukuł, przeczytałam trochę Waszej dyskusji... mieszkam za granicą. czasami, CZASAMI myślimy o powrocie. ale KIEDYŚ. kiedy coś zrobią z ZUSem, kiedy powymieraja durni politycy, kiedy ludzie się trochę zmienią... ale ja nie o tym chciałam: czy znacie kogoś, kto wrócił do PL i jest zadowolony? znalazł dobrą pracę albo rozkręcił własny biznes, mieszka w niezłych warunkach, dziecko chodzi do normalnej szkoły, nie trafiła go cholera w urzędach? nie spodziewam się bajkowej drogi usłanej różami! czy znacie kogoś, kto ciężko pracuje, nie jest zmuszony do kombinowania i oszukiwania? kto nie przeżywa miliona frustracji codziennie i jest szczęśliwy? jeśli tak - proszę o obszerną historię. tutaj albo na priva. dziękuje KFK Odpowiedz Link Zgłoś
samanoca Re: Powracający zawracają 03.06.09, 13:02 nie wiesz, że w Polsce, kiedy ktoś jest zadowolony z życia i głośno o tym mówi, to jest albo nie normalny albo głupi, a na pewno podkłada się do bicia. szczęśliwych tutaj trzeba tępić, żeby się nie mnożyli. Odpowiedz Link Zgłoś
framp oczywiście że znamy - to ja na przykład! 03.06.09, 13:15 mieszkałem wiele lat za granicą w UK, w USA, w Kanadzie, studia skończyłem w USA ciężko fizycznie pracując aby na nie zarobić, potem pracowałem w kilku firmach przechodząc trudną ścieżkę od najniższych stanowisk do kierowniczego. Zdecydowałem się wrócić bo dość miałem statusu emigranta, obcego, chciałem mieć poczucie że mieszkam u siebie, w swoim kraju, na równych prawach, czego nigdzie za granicą nie czułem. Po powrocie było mi trudno się odnaleźć ale niczego tak traumatycznego nie przeżywałem, mimo że w kraju nie było mnie nie 3 ale 13 lat, ostatecznie jestem Polakiem, znam tą rzeczywistość i mentalność ludzi lepeij niż Anglików i Amerykanów, więc rzeczywistość mnie nie spoliczkowała. Moja pierwsza praca była marna, ale już po 4 miesiącach znalazłem duuużo lepszą, potem jeszcze lepszą, w końcu naprawdę dobrą - taką, na jaką w USA nie mógłbym mieć jako emigrant, Polak z trudnym nazwiskiem. Pracuję w wyuczonym zawodzie, nie rozrywam szat nad tym jak to w Ameryce wspaniale a tutaj beznadziejnie, bo to nieprawda - są plusy i minusy, coś straciłem, coś zyskałem, ogólnie jest na plus. Nawet poziom moich zarobków w Polsce jest na tyle wysoki, że nie wiem czy tam zarobiłbym wiecej. Dochodziłem do tego 4 lata po powrocie ale decyzji o powrocie nigdy nie żałowałem, nawet jak zarabiałem 1500 zł i nie bardzo wiedziałem co za to kupić żeby przeżyć. Ale to tylko kwestia zmiany nawyków i stylu zycia i wcale nie sądzę że ten polski jest gorszy, jest inny po prostu. Jak czytam te typowo polskie żale że gdzie indziej to cuda i wianki a w Polsce syf, to czuję po prostu niesmak i zażenowanie, tak jakby gdzie indziej nie było durnych polityków, niemiłych ludzi a Polakom na każdym kroku sypano róże pod nogi! Ja na emigracji doznałem wielu upokorzeń, spotkałem się z wieloma absurdami, nie gloryfikuję innych nacji za to, że żyją zamożniej a ich kraj jest lepiej urządzony,raczej staram się tak żyć w Polsce aby i tu było lepiej, ostatecznie w dużej mierze od nas zależy jak wygląda nasze życie bez względu na to gdzie się toczy. Odpowiedz Link Zgłoś
ugenwillla mądrego i to i poczytać miło! 03.06.09, 13:51 ja też wróciłam do Polski z Holandii po 7 latach pobytu i również wolę żyć tutaj niż tam, więc jest nas więcej! W Holandii mimo ukończenia wyższych studiów pracowałam na kiepskich posadach, nie zrobiłam kariery, choć nieźle zarabiałam i sporo odłożyłam. Po powrocie do Polski nie płakałam, że mi źle, że wróciłam z raju do piekła, nie wstydziłam się przyznać, że mam poczucie straty tych lat, bo w tym czasie koledzy porobili kariery w Polsce. Ale ponieważ miałam kapitał założyłam własną firmę i z jednoosobowego biznesiku doprowadziłam ją do poważnego dziś przedsiębiorstwa. I dziś, choć mogłabym mieszkać za granicą i stamtąd kierować firmą, wolę mieszkać w Polsce, bo podobnie jak Framp czuję się tutaj u siebie, czuję że zbudowałam ciężką pracą coś własnego. W Holandii prawie nic mi się nie podobało poza poziomem życia, który jest oczywiście wysoki (dla Holendrów rzecz jasna, dla emigrantów to już trochę gorzej). Nie lubiłam Holendrów jako ludzi, nie znosiłam holenderskiego jedzenia ani stylu życia, braku więzi międzyludzkich, nie rozumiałam ich polityki społecznej, raził mnie widok zaćpanej młodzieży, pijaków trzeźwiejących rano pod pubami, holenderskie poczucie wyższości i bardzo wiele innych spraw. W Polsce oczywiście też wiele rzeczy mi przeszkadza, wiele bym zmieniła, ale czyż jest gdzieś idealny kraj w którym wszystko będzie super? Nie wierzę. A o emigracji mogę powiedzieć jedno: jak ktoś jest nieudacznikiem w Polsce, to i tam mu się nie uda, też będzie narzekał i widział same problemy, poza tym emigracja wymaga pokory i twardego charakteru aby dać sobie radę wśród obcych, a jak ktoś tego nie potrafi, to po powrocie tak jak bohaterowie artykułu będzie jęczał o tęsknocie i że uległ namowom zamiast przyznać się uczciwie: nie dałem rady. Odpowiedz Link Zgłoś
ernest29 Brawo Ugenwilla. 03.06.09, 16:27 Piękny tekst, rzeczowy głos i racjonalny punkt widzenia. Dedykuję ten tekst wszystkim kandydatom na emigranta. A Pania bardzo serdecznie pozdrawiam i gratuluję odwagi w podejmowaniu mądrych decyzji. Odpowiedz Link Zgłoś
sanmartino Re: Powracający zawracają 05.06.09, 16:46 Znam wielu! Zrobili dobre studia, pracowali 2-3 lata na stażach za grosze, ale w dobrych firmach i mają międzynarodowe certyfikaty. Teraz w Polsce pracują w zagranicznych centralach z pensją rzędu 3-4 tys. funtów. Odpowiedz Link Zgłoś
maxtown różnice są kolosalnem między Polska a Anglia 03.06.09, 13:03 w Uk od 5 lat początki akcent yorkshire a angielski z polski , trzeba pokonać tą róznice 1,5 roku pracy z samymi anglikami na pół etatu aby byc w ich środowisku i poznąc tajniki tego akcentu , pózniej praca na zlecenie (tez anglicy) , nastepnie własna firma od 2,5 roku . i tutaj dla mnie jest róznica ogromna ,prowadzenie działalności w Polsce a w UK , urząd jest dla mnie ,pomaga wyjaśnia , kiedy zaczynałem nie mialem żadnego praktycznie obciążenia finansowewgo związanego z jak w Polsce z Zusem US , płacić zaczałem kiedy firma zaczeła przynosic dochody od tego co zarobilem ,a nie od tego czego jeszcze nie mam , taka różnica , pożniej rejestracja vat i ltd , podatek 20 proc od zysku ,vat srednio ok 5 proc (przy zwrocie ) . angielska mentalnośc tak jak w artykule kultura jazdy , zyczliwość , rozmowy z nieznajomymi otwarte społeczeństwo , nie znaczy to że Polska jest zła ,lecz ludzie sąsłabo wynagradzani bez lepszych perspektyw tutaj nawet pracujac w tzw markecie mozna myslec o kredycie hipotecznym , w Polsce zapomnij .Polska wciąż jest biednym krajem z pewną zachowaną może utrwalona mentalnościa postkomunistyczną . to trzeba zmienić odpiąć się od tego byłego piekiełka zawiści i tego kto co ma , np tutaj moge jezdzic starym golfem estate a miec miliony i nie ma zadnego faux pa, dostaje koktrakty tak samo jakbym jezdzilem najnowszym modelem astona, roznica jest jesli ktos pragnie zarzadzac czyims pieniedzmi musi sie pokazac . Odpowiedz Link Zgłoś
kalam07 1700 na reke z doświadczeniem pakowacza kur 03.06.09, 13:10 i ona chce więcej ? no ludzie 3majcie mnie, od ręki biorę taka robotę, Odpowiedz Link Zgłoś
pasquda Re: Powracający zawracają 03.06.09, 13:20 Nie mogę i nie mogłem tego pojąć. Naprawdę, niech mi > ktoś wytłumaczy - dlaczego wykształceni ludzie jadą do kraju, który > pozwala Polakom na legalną pracę tak samo jak Polska idą do tesko i > wykładają produkty. Kochany! Moje koleżanki po bankowości pracują w Polsce w sklepach za ladą! Bo do urzędów się dostać to trzeba mieć znajomości - smutna prawda a w bankach kandydatów 150 na jedno miejsce a gdzieś przecież pracować trzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
monkai Powracający zawracają 03.06.09, 13:37 Tak by się wydawało, że łatwo wrócić TAK ale na miejscu okazuje się, że jest okropnie i to we własnym kraju, adaptacja jest okropna ja przypłaciłam depresją, która jeszcze od czasu do czasu odzywa się gdzie minęło już 2 lata. Odpowiedz Link Zgłoś
barbaram1 Re: Powracający zawracają 03.06.09, 14:04 Mieszkałam 4 lata w UK, wróciłam kilka lat temu. Początki były trudne, nie powiem. Zwłaszcza jeżeli chodzi o znalezienie pracy. Ale po kilku latach mogę śmiało stwierdzic, ze żyję tu na wyższym poziomie. A opowiadania o UK,jako wspaniałym zakątku ziemi sa z lekka wyssane z palca. W Polsce prawie wszyscy moi znajomi pobudowali w międzyczasie domy lub pokupowali mieszkania, większość bez kredytów (3-4 lata temu było to możliwe), w Anglii moi znajomi długo mieszkali na wynajmowanym, w jednym pokoju, ze wspólną łazienką. Dziś kupili dom ale morgage jest tak wysoki, ze muszą podnajmować pokoje. I znowu wspólna łazienka. Sorry, ale ja w Polsce nie znam trzydziestoparolatków, którzy przez 15 lat muszą dzielić wannę i lodówkę z obcymi ludźmi. Kredyt w UK wcale nie jest tak łatwo uzyskać. Ja pracowałam jako księgowa, mąż jako informatyk, nie dostaliśmy. Na szczęście w PL wtedy kupiliśmy mieszkanie za gotówkę, dziś przyznaję byłoby to trudniejsze. Dziś i ja i mój mąż mamy lepsze zarobki niż w UK, znalezienie na prawdę satysfakcjonującej pracy zabrało nam kilka lat. Nie chodzi o to aby się chwalić, ale aby pokazać, że tu też się da dobrze żyć. Wróciliśmy tylko na chwilę do naszego miasta, po kilku miesiącach przenieśliśmy się do Warszawy i tu mieszkamy, bo tu sa lepsze zarobki. Mąż ma swoją firmę - 3 lata temu założenie firmy zajęło 1 dzień (ok - w UK pewnie 1 godzinę i to przez internet). Przez dwa lata płacił bardzo niski ZUS korzystając z programu dla nowych przedsiębiorców. Jest na podatku zryczałtowanym 18%. W UK podatek przy tych samych zarobkach 45%. Odpowiedz Link Zgłoś
bucefal76 Fatalna decyzja!!! 03.06.09, 14:22 Trzeba było waść kredyt w UK pod hipotekę mieszkania w Polsce! Odpowiedz Link Zgłoś
jamesonwhiskey Re: Powracający zawracają 03.06.09, 16:03 >Polsce prawie wszyscy moi znajomi >pobudowali w międzyczasie domy lub pokupowali mieszkania, większość >bez kredytów (3-4 lata temu było to możliwe) ojej jaki swietny argument naprawde dzieki ze mi to uzmyslowilas ze 4 lata temu bylo to mozliwe no naprawde moje zycie jest teraz prostsze ps. to sproboj teraz kupic mieszkanie za 500k z pensja 2k jak juz bedziesz wiedziec jak to zrobic to wroc tu i mi napisz Odpowiedz Link Zgłoś
okui Powracający zawracają 03.06.09, 13:49 Tak to jest jak ktos najpierw zrobi zanim pomysli.Przyjezdzaja takie sieroty z kupka funtow i mysla, ze w Polsce czeka na nich praca,splendor i zachwyty nad ich znajomoscia angielskiego. Tymczasem do powrotu trzeba sie tak samo przygotowac jak do wyjazdu, a nawet lepiej. Ja juz staram sie wyjechac z Anglii dwa lata i wiem , ze to zrobie wtedy jak bede miala dobra prace, ale nie czekam bezczynnie, umawiam sie na rozmowy w sprawie pracy , negocjuje zarobki ...itp. Bo u nas deficytowym towarem jest praca, i wokol niej toczy sie nasze polskie zycie, jego jakosc i standart. Ta para tez mnie ubawila przednio, malujac Szkotow jako usmiechnietych, zrelaksowanych ludzi i taaaaaaaakich goscinnych. Prawda jest zupelnie inna, to ich "jak sie masz" zupelnie nie oddaje sensu tych slow, tak sie mowi i juz...relax, nigdy w swoim zyciu nie widzialam tak harujacych ludzi i to w imie czego? Lepszy samochod, lepsza dzielnica , lepsza szkola dla dzieciakow itp ...gonia jak psy, dzieci im chowaja szkoly z internatem. Nie potrafia sie przyjaznic, kochac, cieszyc zyciem ...chodza z tym przyklejonym usmiechem i zyja zyciem z gazety . Natomiast grupa sredniozamoznych, troche powyzej klasy robotniczej np nauczyciele ,solicitors,urzednicy...cisna sie w "domkach", gdzie pokoje sa mniejsze od budownictwa "gomulkowskiego" a "ogrody" przypominaja raczej klomby ... O sluzbie zdrowia szkoda zdrowia pisac... O szkolnictwie tez...zwlaszcza o collegach...produkujacych sredniej klasy kadre kierownicza , bez wiedzy i umiejetnosci natomiast z rozdmuchanym ego i oczekiwaniami. I jeszcze oslona socjalna i polityka prorodzinna, ktora jest marnotrawiona na ludzi, ktorzy z tego uczynili sobie zrodlo dochodow. Jak by ta para pomieszkala dluzej, rozejrzala sie pogadala z Anglikami czy Szkotami, kupila dom w dobrej dzielnicy a za pol roku angielska opieka spoleczna wykupilaby obok podobny wielodzietnej ,narkomanskiej rodzinie, ktora by mieszkala tam urzadzajc burdy itp, to moze przestaliby tak krytykowac ludzi w Polsce. Jestem rozczarowana Anglia...tym bardziej doceniam Polske. Ale nie buduje sobie obrazu na zasadzie kontrastow, a raczej na zasadzie zyskow i strat kiedy sie zyje w tych krajach i bilans wychodzi mi na plus po stronie Polski, przede wszystkim jesli chodzi o ludzi. A i zeby nie bylo, ze jestem nieudacznikiem, tutaj bardzo mi sie udalo, az za bardzo...ale nie moge zyc wsrod tych pozornie szczesliwych ludzi, wole zyc posrod smutnych i zgorzknialych, ale prawdziwych. Jak wroce, to wroce przygotowana...i nie bede biadolic na innych. Odpowiedz Link Zgłoś
gajar Powracający zawracają 03.06.09, 13:54 ja wyjechałam w 2004, w Polsce jedyne na co mogłam liczyć to wyjazd do Warszawy i praca w Tesco (na życie ledwo by wystarczyło).Byłam po studiach bezrobotna, niektórzy znajomi nie odpowiadali na moje dzień dobry,chyba się bali, że będę prosić o pracę. W mojej mieścinie pojawiła się możliwość pracy,za dość dobre pieniądze ale tam się poprostu dusiłam w małomiasteczkowym sosie. Dlatego zdecydowałam się na emigrację.Do emigracji byłam przygotowana, wiedziała,że będzie mi potrzebna rejestracja w Home Office, NIN itp. Pomogła mi kuzynka, wyjechałam i od prawie odrazu zaczęłam pracę, dojeżdżałam 2h, ale miałam swoje pieniądze i sama się utrzymywałam. Chciałam wyjechać tylko na parę lat, ale spodobało mi się życie tutaj,postanowiłam nie ciułać tylko żyć normalnie, rozwijać się, doskonalić język, chodzić do pubu, teatru, na koncerty itp. Nigdy nie odważyłabym się wracać jak bohaterowie artykułu,wg mnie powrót ma sens jeśli ma się konkretne doświadczenie zawodowe albo pieniądze i pomysł na własny biznes. Myślę, że bohaterowie artykułu mają ten sam problem co ja, poprostu nie wiedzą co naprawdę chcieliby w życiu robić, nie ważne w jakim miejscu na świecie.Szamoczą się ja bohaterowie filmu "Rewolutionary Road", i to jest problem, a nie powrót z emigracji. Odpowiedz Link Zgłoś
vortex21 Wybrac wlasna droge ... 03.06.09, 14:55 Tak, to ma sens. Ja wyjechalem w 2005. Zawsze na poczatku jest ciezko, lecz znajac jezyk bardzo szybko mogles sie zaaklimatyzowac. Po 2 latach juz nie myslalem o powrocie. Tu wszysko jest przewidywalne. Niekiedy, odwiedzajac Polske, doswiadczam wiele nieuprzejmosci od rodakow mieszkajacych w kraju. Szczegolnie prowadzenie samochodu jest naprawde przykre. Ludzie potrafia byc chamscy i bezczelni tylko dlatego, ze mam numery GB i nie laduje sie na trzeciego. Mnie sie chyba udalo. Od 4 lat prowadze wlasna mala firme komputerowa w Hertforshire, wynajmuje maly domek, mieszkam z synem. Nie mysle o powrocie. Coraz czesciej moja byla zona wraz z innymi czlonkami rodziny odwiedzaja mnie tutaj, w UK i nawet wizyty w Polsce skurczyly sie do jednej rocznie - poplywac na windsurfingu na Pomorzu. Bylem zmeczony wiecznym nazekanie na 'komune' i uklady, wiecznym kryzysem (ktory trwa w Polsce od kiedy pamietam), aferami i korupcja (nawet samochodu zarejestrowac bez 50zl w lape sie nie dalo). Ja chce zostac tutaj i zyc normalnie ... Pozdrawiam z UK Odpowiedz Link Zgłoś
herr_wolf W UK nie było II wojny światowej i komunizmu 03.06.09, 14:14 Tesco ? :) Przechadza się w garniturze mijąjąc Boba G. ? ochroniarz ? :D Po pierwsze zacznijmy od tego że UK nie była - pod zaborami - pod okupacją rosyjską i niemiecką - nigdy nie było tam komunizmu Nic dziwnego że wszystko takie piękne - po prostu nie zostało zniszczone przez wojne ewentualnie rozkradzione przez okupantów - tacy ynteligenci po studiach a nie rozumieją podstawowych faktów. Najprościej się dowartościować i zwalać winę na "Polaków" "Państwo" zamiast się samemu zabrać do roboty. Jeśli ktoś po studiach nie ma szacunku do siebie i zatrudnia się w Tesco to znaczy że jest cienki Bolek taka jest bolesna prawda, pamiętajcie że w Szkocji jesteście tylko emigrantami,dołami społecznymi bez przyszłości i pozycji w społeczeństwie. Odpowiedz Link Zgłoś
dziwnoknurski2 Re: W UK nie było II wojny światowej i komunizmu 03.06.09, 15:16 UK wyszla na drugiej wojnie nie wiele lepiej niz Polska, mniej zniszczona ale masakrycznie zadluzona a co Tesco po studiach to jest wlasnie problem w PL. Skonczylem zrywanie stokrotek na WSP w Trabach Wielkich i nalezy mi sie wysokoplatne stanowisko od zaraz Odpowiedz Link Zgłoś
arturgrala Powracający zawracają 03.06.09, 14:26 panowie i panie ja sie nie chce denerwowac nawet czytajac takie artykuly naprawde komunizm nam zrobil taka krzywde ze chyba jeszcze przez 50 lat bedzie taka mentalnosc,najbardziej mnie boli to ze tacy ludzie wyksztalceni ktorzy powinni sobie radzic nie potrafia tego nie mysla w ten sposob ze tak jest jak jest ale nie poddaje sie walcze nie mam pracy zakladam firme itd. Odpowiedz Link Zgłoś
pcc6 Powracający zawracają 03.06.09, 14:35 Wo is Donald Tusk!? Es doch hatte zu sein so schön! Aller hatten zurückzukommen aus der Auswanderung! Eine Krankenschwester hatte besser zu verdienen! Ein Polizist auch! Und was!? Aller Menschen hatten zu haben gut! Und was ein Herr ein Premier!? Ein eine große Scheiße !!! Odpowiedz Link Zgłoś
samanoca Re: Powracający zawracają 03.06.09, 14:38 fatalny jest ten Twój niemiecki. mam nadzieję, że w CV nie wpisujesz: j.niemiecki - biegły Odpowiedz Link Zgłoś
mikron podziekujmy wizjonerom 03.06.09, 14:43 i ideologom ostatniego dwudziestolecia. Ich pomysl na Polske byl "wszystko sprzedac", sile robocza eksportowac. Jedynie obsmiewany Olszewski a pozniej Kaczory mialy odmienna wizje. Ale kto kojarzy swoje bolesne doswiadczenia emigracji z "nocna zmiana"? I tak wiekszosc znow zaglosuje na 'fachowcow'z PO, bo europejscy sa, elegenccy i elokwentni, nie to co niesympatyczne pisiory. A ze jest to ekipa bez patriotycznej wizji... To bez znaczenia, w koncu patriotyzmu dzis tez juz nikt nie kojarzy z prosta troska o to, zeby Polakom w Polsce bylo lepiej. Patriotyzm jest slowem z lamusa, kojarzonym glownie z zasciankiem i ksenofobia. I antysemityzmem. Tu wypada podziekowac GW, za konsekwentne dzialania oglupiajace, zwlaszcza mloda inteligencje. Moj glos w tej dyskusji to oczywiscie glos czlowieka po 60-tce, z miasteczka do 30tys., wyksztalcenie zawodowe. Odpowiedz Link Zgłoś
ssdd1975 Re: podziekujmy wizjonerom 03.06.09, 14:52 Najbardziej zadziwilo mnie w tym artykule ze Ci ludzie to totalnie nieprzygotowani sa do zycia wogole, ja nigdy nie podjalbym decyzji o powrocie bez uprzednigo znalezienia pracy (przynajmeniej ja lub moja zona musialaby miec juz posade czekajaca na nas), a oni majac dziecko zdecydowali sie jechac w czarno - jeszcze rozumiem gdyby nie bylo internetu, ale w tym przypadku dali pupy na calej lini... ale z drugiej strony idiotow wszedzie mozna znalezc...u mnie w firmie teraz koles tez zrezygnowal z pracy (majac zone , dzieco i kredyt na karku) bo chcial zmienic otoczenie i wyprowadzal sie do Holandii - ale pracy jeszcze nawet nie zaczal szukac (ach szczesliwi Ci co nie martwia sie jutrem... :) ale pozniej niech nie narzekaja jak im zeczywisctosc do kopa coby ustawic ich do pionu... :) Odpowiedz Link Zgłoś
dziwnoknurski2 Re: podziekujmy wizjonerom 03.06.09, 15:23 szanowny Panie. kaczy patriotyzm do ksenofobia, szczekanie na Niemcow, Ruskich a do USA na kolanach zadnego pragmatyzmu, dogmatyczny patriotyzm XIX wieczny naprawienie lawki przed blokiem i naciskanie miasta zeby naprawili finatnne na rynku to jest patriotyzm Odpowiedz Link Zgłoś
mikron Re: podziekujmy wizjonerom 03.06.09, 16:23 dziwnoknurski2 napisał: > szanowny Panie. > kaczy patriotyzm do ksenofobia, szczekanie na Niemcow, > Ruskich a do USA na kolanach > zadnego pragmatyzmu, dogmatyczny patriotyzm XIX wieczny > naprawienie lawki przed blokiem i naciskanie miasta > zeby naprawili finatnne na rynku to jest patriotyzm dziekuje za Panski post. Trudno o lepsze zilustrowanie problemu. Kto jeszcze uwaza, ze pisiory i 'olszewicy' sa niepragmatycznymi demagogami,a pozostale ekipy z ostatniego dwudziestolecia pragmatyczni i skuteczni? Odpowiedz Link Zgłoś
dziwnoknurski2 Re: podziekujmy wizjonerom 03.06.09, 16:36 niestety w demokracji reprezentatywnej jaki narod taka reprezentacja. Autostrady i modernizacja kraju? potem, potem, najpierw trzeba zapewnic przywileje wszystkim protestujacym bo spokoj spoleczny ma swoja cene Odpowiedz Link Zgłoś
marcin.brzezinski Re: podziekujmy wizjonerom 03.06.09, 16:40 Ja myślę że twoja wypowiedź doskonale potwierdza tekst. W Polsce jedynie co nam naprawdę idealnie wychodzi to skakanie sobie do gardeł. Prywata, prostactwo, przeswiadczenie o własnej wyższości i zawiść to nasze grzechy główne i niestety Kaczyńścy Bros świadomie lub nieświadomie są uosobieniem tych cech. Nie chcę ich u władzy nawet gdy ich pomysły polityczne mają jakiś sens. Odpowiedz Link Zgłoś
mikron Re: podziekujmy wizjonerom 03.06.09, 17:30 > Ja myślę że twoja wypowiedź doskonale potwierdza tekst. > W Polsce jedynie co nam naprawdę idealnie wychodzi to skakanie > sobie do gardeł. nie wiem, skad taka teza. "jedynie" ? Pare rzeczy nam wyszlo w historii, chocby wybory 4.06.89. Nawiasem mowiac pamietam, ze media wowczas przestrzegaly przed awanturnikami i wichrzycielami. Moze nawet mowily, ze bedziemy sobie skakac do gardel. > Prywata podstawa kapitalizmu, nie? > prostactwo nie moge sie wypowiedziec. Jestem po 60tce, z wyksztalceniem zawodowym i mieszkam w miasteczku do 30 tys. (tak przynajmniej wypadam w sondazach zlecanych przez GW & Co.) > przeswiadczenie o własnej wyższości jestes przeswiadczony? Ja nie. Ale na emigracji przekonalem sie, ze nie jestesmy narodem zer, a wykszatlcenie jakie wynislismy z naszych szkol jest niegorsze niz w szkolach europejskich (poaz jezykami, rzecz jasna) > i zawiść mozna dodac jeszcze pare innych, ale co maja one wspolnego z ta dyskusja? > to nasze grzechy główne i niestety Kaczyńścy Bros świadomie lub > nieświadomie są uosobieniem tych cech. pewnie swiadomie, bo to dosyc podle typy sa. Ale wydaje sie, ze nieco odbieglismy od tematu: ktora z ekip rzadzacych -lub szerzej- ktore z ugrupowan politycznych staralo sie zapobiec redukcji Polski do kraju zagranicznych supermarketow i montowni, a spoleczenstwa - do eksportowej sily roboczej? > Nie chcę ich u władzy nawet gdy ich pomysły polityczne > mają jakiś sens. tak jak pisalem w pierwszym poscie: mloda inteligencja woli ladnie skrojone garnitury i pozorne dzialania polityczne, niz awanturujacych sie na arenie miedzynarodowej, przejezyczajacych sie, mlaskajacyh i w ogole paskudnych pisiorow, ktorzy dla Polski maja nawet sensowny pomysl. Nie ma to jak wlasciwe ustawienie priorytetow. W sumie mi Was mlodych inteligentow nie zal. Niech Was troche przeczolgaja po Europie, moze kiedys zrozumiecie. Zal mi tych, ktorzy poswiecili swoje zycie dla "ptaka i dwoch kolorow", calkiem niepragmatycznie i awanturniczo. Odpowiedz Link Zgłoś
bialek1 Powracający zawracają 03.06.09, 14:46 Cały tekst jest miejscami "naciągany". Pani mówi ze przy wypłacie 1700 zł się popłakała. Nie uzgadniała wcześniej wynagrodzenia, skoro tak ją zdziwiła ta suma? Jesli tak, to swiadczy to o sporej nieporadnosci, nic dziwnego ze ma problemy z zatrudnieniem. Poza tym jesli oboje rodzice zarabiają 1700zl , to nie jest tak źle. Pochodze z nauczycielskiej rodziny i dla mnie 3400 na rodzine to juz cos. Wielu wykwalifikowanych nauczycieli, pielęgniarek zarabia ponizej tysiaca. Opisani w reportazu bohaterowie kwailifikacji takich nie przedstawiali. Najbardziej denerwujący jest fragment o mentalnosci. Bohaterowie mowią o smutnych ludziach w brzydkich tramwajach, jadacych do pracy. Mialem okazje wielokrotnie jechac rano metrem w najpiękniejszym miescie Europy- Paryzu i moge zaswiadczyc ze ludzie jadacy do pracy są smutni wszedzie. A przy niektorych dzielnicach Paryza Zgorzelec to wzor czystosci. Co do mentalnosci jescze, to bohaterowie tekstu narzekają na zle cechy Polakow. A przeciez to oni sami prezentują negatywne cechy. Zamiast wykazac sie przedsiebiorczoscią i siłą charakteru i szukac pracy albo stworzyc wlasna dzialanosc gospodarczą, wolą jechać myć garnki do UK. Fundusze unijne dają duze mozliwosci. I to nie wirtualne, tylko realne, wokół nas. Ciagle organizowane są kursy przygotowujące do zawodow w ktorych jest praca!! Problemem nie jest brak miejsc pracy, tylko brak chęci zmiany kwalifikacji. Jesli ktos nie chce zmienic zawodu i woli wyjechac do UK na zmywak to jego sprawa. Czy ktorys pokrzywdzony probowal tego? Czy ktorys wystapil do Urzedu Pracy ( lub innej instytucji posredniczacej) o przyznanie grantu w wysokosci kilku tysiecy na rozpoczecie dzialanosci gospodarczej? Nie sądze, przeciez wygodniej jechac na szparagi. Opisywani bohaterowie nie wyjechali z powodu mentalnosci otoczenia. To oni tworzyli tą mentalnosc. Pisze to wszystko pod wlasnym nazwiskiem, gdyz uwazam ze nalezy odwaznie sie sprzeciwiac negatywnej propagandzie i promowaniu poczucia beznadzieji. A na GW to uczyłem się czytać, lecz nie spodziewałem się po Panstwu glosow rodem z ex PGR wsi. Mam nadzieje ze nastepny tekst bedzie pozytywny. Odpowiedz Link Zgłoś
pampuh Polacy to narod na wieki nieszczesny 03.06.09, 15:11 Zawsze to samo. Daza do celu, jak go osiagna to skucza i dalej sa nieszczesliwi bo ktos inny ma lepie j a trawa gdzies tam zielensza. Albo tesknia to tych lanow zboz sloncem wyzloconych albo do bigosu i kotleta.Wiec sobie pie..ola zycie a potem narzekaja, ze kiedys mieli lepiej. Bic i patrzec czy rowno puchnie. Ten fragment jest najwspanialszy: "Łukasz: - I ten smutek ludzi tutaj. Wsiadałem do tramwaju, patrzyłem na ludzi, jacy smutni, zmęczeni. Tam ludzie mieli taki... relaks. Stracę pracę? OK, będę miał inną. I nikt nie ocenia, każdy żyje, jak chce. A my tacy ściśnięci jesteśmy. U nas wszystko jest nerwowe. Wychodzisz z domu i już jesteś spięty." Mordy, te polskie zle, zaciete mordy .... Odpowiedz Link Zgłoś
odzim22 Ja tam nie wracam 03.06.09, 15:25 Jak dotąd spędziłem 5 lat na emigracji, wyjechałem w celach bardziej edukacyjnych niż zarobkowych jak większość. Po studiach planowałem wrócić do Polski ale po przemyśleniu sprawy stwierdziłem że po co znowu zmieniać kraj skoro jest mi tu w dobrze. Pracuję wykorzystując wiedzę ze studiów w zawodzie który lubię, życie mam jakieś mniej stresujące, pogoda lepszą, o wiele większy wybór rozrywek i ciekawych miejsc, nieporównywalnie lepsze perspektywy zawodowe, itd itp. Co prawda chciałbym trochę więcej zarabiać, żeby móc lepiej wykorzystać te wszystkie możliwości które daje 'zgniły zachód' ale mam praktycznie całe życie zawodowe przede mną. W zasadzie to nie miałem zamiaru się tu pisać o sobie, tak jakoś wyszło. Chicałem tylko podziękować za ten artykuł, a przede wszystkim wypowiedzi pod nim, którymi będę mógł zabić resztki sentymentalizmu mojej żony, przebąkującej od czasu do czasu irracjonalnie o 'powrocie'. Odpowiedz Link Zgłoś
kezz Re: Ja tam nie wracam 03.06.09, 16:39 No i wszystkiego dobrego dla Ciebie :) Odpowiedz Link Zgłoś
sartom Zmienić jak?!?!?!? 03.06.09, 15:30 Witam.Czytam te posty,które w większości są krytyką tych ludzi...Większość stara się udowodnić jak jest zaradna i przedsiębiorcza.Tak może jest,ale ile osób może być jednostką mega sukcesu?!Każdy chce życ normalnie!Zarabiać chociaż te 2 tyś!Jak jednak to zmienić,skoro ludzie sukcesu głosują w Polsce na socjalistyczną PO?!Partię,która jest rzekomo liberalna!W czym?!Ma podnieść składkę rentową!Liberalizm w pełni!Niech napiszą wszyscy"ludzie sukcesu" czy bez żadnych znajomości mają dobrą pracę,z jakich rodzin pochodzą i na kogo głosują?! Odpowiedz Link Zgłoś
bbrok07 Powracający zawracają 03.06.09, 15:38 Bardzo dobrze rozumie Ewe i Lukasza. Sama mieszkam poza Polska ponad 20 lat. Mieszkalam w paru krajach ,za kazdym razem trzeba bylo sie przystosowac do nowych warunkow,ale na to trzeba mniec duzo sily. Kazda decyzja bedzie inna. I za kazdym razem my jestesmy odpowiedzialni za to co robimy. Ja tez chce wrocic do Polski ,mam duzo energii, pomyslow ale moj maz nie widzi siebie w Polsce "tam ciagle podcinaja ludziom skrzydla" kometuje,jemu jest dobrze tu gdzie jestesmy Ja za kazdym razem kiedy jade z wizyta do mamy,to widze ze nic sie nie zmienia,mam wrazenie ze ludzie wciaz zyja w czasie przeszlym. A kedy wracam to ciesze sie ze jestem w domu. Co do Ewy i Lukasza rada , przestancie sie stresowas i wracajcie do Szkocji, jestescie mlodzi poradzicie sobie. Serdecznie wam tego zycze. Odpowiedz Link Zgłoś
sanmartino Ewa i Lukasz 03.06.09, 16:27 Przy calej sympatii dla Ewy i Lukasza, zupelnie ich nie rozumiem. Niestety, tez znam kilka takich rodzin, ktore po latach wrocily do kraju bez zadnego konkretnego planu na przyszlosc, myslac ze sam jezyk pomoze im w znalezieniu dobrze platnej pracy. Niestety, powrot bez konkretnej "nagranej" wczesniej umowy czy biznesu z reguly okazuje sie rozczarowaniem. Poza tym Ewa i Lukasz nie wykonywali w Szkocji zadnej pracy, ktora dodawalaby im szczegolnej atrakcyjnosci na jakimkolwiek rynku pracy. Przeciez mogli zrobic sobie dodatkowe kursy, szkoly, nawet studia w Anglii!! Wykorzystac ten czas na rozwoj. Prawo po Uniwersytecie Szczecinskim, bez praktyki w zawodzie to zaden atut. Wlasciwie jakiej pracy oczekiwal Lukasz w Szczecinie, w jakim zawodzie? Z prawem, jak z medycyna, albo praktyka albo jestes w ogole bez zawodu. Glowny problem w tym ze Lukasz i Ewa nie mieli zadnego pomyslu na powrot, na prace. "Wrocimy i sie zobaczy" - to kiepski plan na zycie... w kazdym kraju... Podyplmowka fajnie, to juz jakas mysl, szkoda, ze okupiona tyloma bezsensownymi rozczarowaniami. Jesli chodzi o urzedy itp., porzadek, czystosc - to w Polsce wesolo nie jest i trudno sie z tym pogodzic mieszkajac dluzej w cywilozowanych krajach. Mnie zawsze krew zalewa na warszawskich dworcach... Odpowiedz Link Zgłoś
muszlowo Re: Ewa i Lukasz 04.06.09, 19:17 sanmartino napisał: > Przy calej sympatii dla Ewy i Lukasza, zupelnie ich nie rozumiem. > Niestety, tez znam kilka takich rodzin, ktore po latach wrocily do > kraju bez zadnego konkretnego planu na przyszlosc, myslac ze sam > jezyk pomoze im w znalezieniu dobrze platnej pracy. > Niestety, powrot bez konkretnej "nagranej" wczesniej umowy czy > biznesu z reguly okazuje sie rozczarowaniem. > Poza tym Ewa i Lukasz nie wykonywali w Szkocji zadnej pracy, ktora > dodawalaby im szczegolnej atrakcyjnosci na jakimkolwiek rynku pracy. > Przeciez mogli zrobic sobie dodatkowe kursy, szkoly, nawet studia w > Anglii!! Wykorzystac ten czas na rozwoj. > Prawo po Uniwersytecie Szczecinskim, bez praktyki w zawodzie to > zaden atut. Wlasciwie jakiej pracy oczekiwal Lukasz w Szczecinie, w > jakim zawodzie? Z prawem, jak z medycyna, albo praktyka albo jestes > w ogole bez zawodu. Glowny problem w tym ze Lukasz i Ewa nie mieli > zadnego pomyslu na powrot, na prace. "Wrocimy i sie zobaczy" - to > kiepski plan na zycie... w kazdym kraju... > Podyplmowka fajnie, to juz jakas mysl, szkoda, ze okupiona tyloma > bezsensownymi rozczarowaniami. > Jesli chodzi o urzedy itp., porzadek, czystosc - to w Polsce wesolo > nie jest i trudno sie z tym pogodzic mieszkajac dluzej w > cywilozowanych krajach. Mnie zawsze krew zalewa na warszawskich > dworcach... dlaczego ze skrawka wypowiedzi wyciągasz tak daleko idące wnioski? a może mam, ja ewak, 8 lat praktyki zawodowej, wykonuję zawód częściowo związany z moim wykształceniem i jestem naprawdę dobra w tym co robię? a może łukasz ma tyle lat co ja praktyki zawodowej, w tym kilka jako policjant w dochodzeniach, co też poniekąd miało związek z jego wykształceniem? tym, którzy nie mają pojęcia o pracy policji i wymaganiach, które jeszcze kilka lat temu należało spełnić by policjantem zostać proponuję dogłębnie przemyśleć temat zanim zaczniecie zarzucać ludziom brak kwalifikacji i wygórowane mniemanie o samych sobie! a może moje dziecko okazało się wyjątkowo rozwinięte i bez problemów mogło rozpocząc edukację w polskiej szkole jako pierwszoklasista, co potwierdziły badania psychologiczno-pedagogiczne w państwowej poradni przeprowadzone przez innych specjalistów? tylko ich wynik nie mógł skutkować przeniesieniem do I klasy, przepisy prawa nie przewidują takiej możliwości w trakcie trwania roku szkolnego! a może znalazłam pracę, którą wykonuję do dzisiaj jeszcze w Szkocji? a może wiele czynników składa się na to, że moje wynagrodzenie postrzegam w taki a nie inny sposób? jak można opluwać innych tylko na pdstawie kilku zdań wyjętych z całej wypowiedzi na potrzeby gazety? szkoda czasu na zamieszczone w postach wypociny, bo inaczej nie można nazwać przechwałek tych którzy osiągnęli tutaj sukces, mają gotową receptę na dokuczające wielu Polakom bolączki i pretensje do tych, którzy na wiele spraw się nie godzą! autorom najbardziej jadowitych postów życzę dalszych sukcesów! a mnie możecie opluwać! wasze oceny i zalecenia mam w głębokim poważaniu! ja w przeciwieństwie do Was poradzę sobie w każdej sytuacji! za miłe słowa i wyrazy zrozumienia, choć były w mniejszośći, dziękuję serdecznie i pozdrawiam ewak P.S. w sprawie listu do Krzystka: nie wróciłam za namową polityków, nie interesują mnie wypowiadane przez nich brednie! tym, którzy w sponsorowaniu publicznych wycieczek do Londynu wszelakiej maści politykom nie widzą nic złego gratuluję "obywatelskiej" postawy! Odpowiedz Link Zgłoś
sanmartino Droga Ewo 05.06.09, 16:33 Droga Ewo, Rozumiem Twoją złość i zniechęcenie, ale sama poddałaś się pod osąd publikując swoją historię w Gazecie i nie możesz się dziwić, że ludzie różnie ją odbierają. Znamy też tylko wycinek Twojej opowieści i nie możesz wymagać, aby czytelnicy znali cały kontekst Waszych spraw. Naprawdę życzę Wam powodzenia i gratuluję odwagi, bo poruszyliście temat niezwykle ważny dla wielu osób. W swoim poście piszesz, że masz wieloletnią praktykę w zawodzie i Twój mąż też. Z artykułu wynika jednak, że w Szkocji na dłużej przerwaliście kontakt z zawodem: Tobie się udało w końcu znaleźć pracę zgodną z wykształceniem a Łukaszowi nie. Praca portiera, nawet w garniaku jest wyrwą w karierze zawodowej. Znacie na pewno teraz świetnie język. To olbrzymi atut, ale czy macie na to papiery? Czy zrobiliście odpowiednie egzaminy? Jeśli nie warto o tym pomyśleć.Zawsze się przyda! W moim poście chodziło mi, o to że Wasz powrót, bez żadnej konkretnej oferty pracy, z doświadczeniami zawodowymi zagranicą, które przynajmniej w przypadku Łukaszu, nie mają żadnego znaczenia dla pracy w Waszym zawodzie, a w oczach niektórych pracodawców mogą nawet dyskredytować, był wielkim ryzykiem. Podjęliście je świadomie, nie badając gruntu itp. To co było fajne, gdy byliście młodzi, dwudziestokilkuletni - spontaniczność, szybka decyzyjność, mobilność - okazuje się często ryzykowna jak się ma kilka lat na karku - i to nie zależy niestety od kraju... Do złudzenia przypominacie mi przypadek moich znajomych, którzy dobre kilka lat temu wyjechali do Włoch. Są wykształceni, w Polsce mieli dom ale kiepsko z pracą. W końcu w Rzymie on dostał posadę portiera w luksusowym osiedlu pod miastem, ona dogląda mieszkań milionerów podczas ich nieobecności. Zarabiają dobrze, ale jest frustracja zawodowa itp. 3 lata temu przyjechali do Polski licząc, że wrócą do zawodu, bo dwa obce języki itp. Niestety lata przerwy sprawiły, że na rynku pracy musieli zaczynać od początku za pensję która wystarczyła wyłącznie na ogrzanie ich dużego domu. I tak wrócili do Italii, i pewnie do emerytury będą otwierać drzwi bogatym Włochom. Wy jesteście młodsi, zdeterminowani, chcecie walczyć, więc na pewno Wam się uda. Za swoje aktualne, czasowe niepowodzenie nie obwiniajcie wyłącznie Polski, ale wyciągnijcie wnioski z Waszych błędów i niefrasobliwości. A Statek płynie dalej i na pewno się ułoży. Życie na Wyspach nie jest w cale takie różowe jak się Wam teraz wydaje... Ale fakt polskie sprawy urzędowe to jazda bez trzymanki... Serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia, Sanmartino Odpowiedz Link Zgłoś
ta_bryska Re: Powracający zawracają 03.06.09, 17:00 > A już tekst o tym, żeby "zrobić podyplomówkę" nie mając żadnego > zajęcia to kuriozum. Przyjmij się człowieku do jak9ejś pracy. Jeśli > będzie nie do końca zgodna z twoim wykształceniem, a będziesz chciał > to w życiu robić, to wtedy "podyplomuj". Marudy. Ale do kogo się teraz "pan" odwołuje, bo z tego co wyczytałam z artykułu, to oboje z nich przyjęło się już do takiej czy do innej pracy, a pomysł z podyplomówką nie jest zbyt głupi, jako iż po powrocie spotkała ich za przeproszeniem taka dupa...:/ Ogólnie uważam, iż ludzi, którzy znaleźli się w podobnej sytacji jest teraz bardzo dużo, ale oni przynajmniej sobie radzą i czuć, że są jednak pozytywnie nastawieni do życia... i nic dziwnego że marudzą, skoro z magistrem z prawa i pewnie dobrym angielskim, nie mogą znaleźć żadnej pracy - tak jak było to w przypadku Łukasza. Mam nadzieję, że wszystko im się uda i trzymam kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
wpolsce moja historia czyli nie lubie emigrantów 03.06.09, 17:16 Ja: 15 lat- zwykle liceum ogólnokształcące 18 lat- stara matura, zdana na 4 i 5 19 lat- wymarzone studia Na studiach otzrymałam kilkusetzłotowe stypendium socjalne, do tego naukowe, trochę dorabiałam. Biedni studenci? Ja takich nie widziałam, w dużym miescie nie jest trudno sie utrzymac o ile się mieszka w akademiku i nie wymaga luksusów. 22 lata- pierwsza poważna praca, jeszcze na niepełny etat (b 4 rok studiów)- 1700 zł na rękę 23 lata- pełen etat, 2 100 na rękę, po pół roku awans stan obecny: 5 rok studiów, pensja 2 800 zł, kończe prace magisterską Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy emigrują aby sprzątać i zmywać. Minimalna pensja w Wielkiej Brytanii to nie więcej niż 900 funtw na rękę- i taka pensję biorą osoby ze znacznie wiekszym ode mnie doświadczeniem, ze skończonymi studiami, i zapewne lepiej znające języki obce. Zapewne za rok-dwa taką pensję uzyskam tu, w Polsce, wykonując ciekawą i ambitnę pracę, zgodną z wykształceniem, wsród przyjaciół i rodziny. W kraju, gdzie nigdy nie będę obca, gdzie mam prawo żadąć zmian zmian a nie muszę akceptowac stanu, jaki zostałam, gdzie mam prawo głosować, gdzie moge rozmawiać w ojczystym języku. Liczę, ze za 2 lata moja pensja osiagnie przynajmniej 4 tys. netto. W wakacje też pracowałam w Anglii- ot, typowa studentka po 1 roku, która chce dorobić gdziekolwiek. Poznałam mnóstwo Polaków. Przygniatająca większość (nie wszyscy!) wykonywała prace, których ja w tej chwili w Polsce za nic nie podjęłabym. Sprzatanie chłodni, zarządzania małą restauracją, nadzorowanie pracy sprzątaczek?- dla mnie to nie jest awans społeczny ani "management sredniego szczebla". Z perspektywy czasu uważam te osoby za niedojdy społeczne i nieudaczników. Po co kończyć studia, jesli potem kończy sie na recepcji? Społeczeństwo polskie wyłozyło mnóstwo środków na edukację tych ludzi, która nic nie dała. Cieszę się, ze wyjechali, nie lubię przebywać z nieambitnymi, niedouczonymi, roszczeniowymi "polaczkami" (celowo z małej litery". Odpowiedz Link Zgłoś
ssdd1975 Re: moja historia czyli nie lubie emigrantów 03.06.09, 17:41 wpolsce zgadzam sie z toba tylko czesciowo - fakt masa ludzi ktora wyjechala pracuje jednak na najgorszych pozycjach (takich gdzie localesi nie chca pracowac) ale ciut generalizujesz, gdyz nie wszyscy pracuja na takowych... ja po studiach wyemigrowalem za swoja polowka...mialem juz kilkuletnie doswiadczenie w zawodzie (bo niestety nie bylo mnie stac na studia dzienne) i musialem je robic wieczorowo (placilem za nie sam i sam sie utrzymywalem przez caly okres ich trwania)...nie bylo latwo bo bylo gonienie z pracy do szkoly (5 wieczorow tygodniowo po 4godz) - wiec w domu tylko nocowalem :) w Polsce w 1999 zarabialem na reke 3500 (wiec nie uciekalem z kraju z powodu kasy - teraz zarabialbym w Polsce pewnie wiecej niz w Hiszpani, gdzie teraz mieszkam)... przez 10 lat emigracji tylko przez rok pracowalem nie w zawodzie (jestem informatykiem), ale to byl moj wybor (bylem "wypalony" i mialem dosc systemow i wszystkiego co zwiazanego z nimi) - pracowalem w fabryce (i zarabialem wtedy kolo 500Euro tygodniowo na reke - to bylo w Irlandii). Po tym jak sie zregenerowalem stwierdzilem ze czas na zmiane i wyjechalem do Hiszpani dla slonca - jednak kraina deszczowcow to nie dla mnie.. .:) i wyobraz sobie ze bez problemow znalazlem prace w zawodzie, mimo zerowej znajomosci hiszpanskiego.. :) Co do wracania do Polski to naprawde nie chce mi sie... Odpowiedz Link Zgłoś
mariusz9515 Re: moja historia czyli nie lubie emigrantów 03.06.09, 18:33 Po pierwsze zycze powodzenia. Mam nadzieje ze twoje plany sie spelnia. Moje spojrzenie na emigracje jest oparte na moich doswiadzeniach. W Polsce skonczylem liceum i studiowalem prawo przez 2 lata. Potem przyjechalem do N. Jorku. Skonczylem studia na jednym z uniwersytetow (bylo juz 14 lat temu). Poczatek byl bardzo podobny - jakas bezsensowna praca zeby przetrwac. Ale moim celem byly studia. W tamtym czasie poza mna znalem tylko 1 Polaka ktory studiowal w NY. A znalem calkiem spora grupe Polakow. Wiekszosc podobnie jak ja rozpoczela studia w Polsce, lub nawet je zakonczyla i zdecydowala sie nic nie robic na emigracji. W czasie jak ja chodzilem do szkoly i wydawalem wszystko co zarobilem na edukacje moi znajomi ciagle imprezowali i korzystali z zycia... Jakze tez popularne wsrod polskich imigrantow bylo/jest przekonanie o tym ze jestesmy duzo madrzejsi od wszystkich innych dokola. Ta fascynujaca mieszanka wyzszosci i nizszosci (bardzo tez czesta na forum Gazety). Grupa ktora pamietam sprzed 18 lat jest ciagle w NY. Nie skonczyli zadnych studiow, ciagle pracuja w restauracjach/na budowach. Jedna z rzeczy ktorej nauczylem sie na imigracji o Polakach to wiara w to ze nigdy nic sie nam nie uda. Jest to pewnie glowny motyw tego jak niewielu spotkalem Polakow ktorzy do czegos daza. Wyglada to tak jakby sam wyjazd byl najwiekszym osiagnieciem zycia. Temat jest bardzo szeroki i ci ktorzy maja podobne doswiadczenia do mojego dobrze to rozumieja. Jedna rada jaka chcialbym dac wszystkim tym co sa w Polsce. Robcie wszystko zeby wasze dzieci mialy wiare w swoje sily, zeby byly nastawione pozytywnie do zycia i przyszlych sukcesow. Zeby pozbyly sie tego pietna wyzszosci i nizszosci to wszystkich dokola i zeby nigdy nie byly zadowolone z przecietnosci. Czy zdecydowalbym sie na powrot do Polski? Po latach czuje sie ze NY jest moim domem. 90% moich znajomych to nie-Polacy. Prace mam dosyc dobra, oczywiscie chcialbym wiecej zarabiac jak wszyscy inni (zarabiam troche pow. $500 tysiecy rocznie brutto). Nigdy tak naprawde nie pracowalem w Polsce wiec nie wiem jak by to bylo. Czasami mysle ze byloby to dobre doswiadczenie, ale nie wiem czy moglbym sie przyzwyczaic do pewnych rzeczy ktorych nie ma w Polsce (glownie chodzi o rzeczy proste jak Chinatown, Little Italy, Barnes and Noble, Long Island, etc). Patrzac na siebie jestem przekonany ze emigracja byla dla mnie rzecza dobra. Zycze wszystkim powodzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
raveness1 Re: moja historia czyli nie lubie emigrantów 04.06.09, 12:33 > Sprzatanie chłodni, zarządzania małą restauracją, nadzorowanie > pracy sprzątaczek?- Coz jest zlego w sprzataniu? Praca jak kazda inna. Na obecny kryzys osobiscie cenilbym sobie prace sprzatacza za 900 funtow na miesiac na normalnym kontrakcie - 37.5 h /a week No ale niektorzy nie po to sie przeciez rodzili, by zamaitac chodniki. Oni sa od menegarowannnia swiatem. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
kf25 Powracający zawracają 03.06.09, 17:25 chcialabym prosic osoby biorace udzial w tej dyskusji, a ktore wrocily z Wielkiej Brtanii, o kontakt. Pisze prace magisterska o migrantach powrotnych i bardzo mnie interesuja doswiadczenia tych osob po przyjezdzie do kraju. Sledzac forum wyslalam kilka wiadomosci do osob, ktorch wypowiedzi wskazywaly na to, ze wrocily z Wielkiej Brytanii, ale chcialabym prosbe moja wyrazic takze na forum dla szerszej publiki. Licze na odzew od osob chcacych podzielic sie swoja opinia i doswiadczeniami w tej dziedzinie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
zacatecas Powracający zawracają 03.06.09, 18:04 Polska jest piekna ale tylko na wakacjach. Bylam ostatnio w Poznaniu (miasto, w ktorym studiowalam). Centrum czysciutkie, zadbane, spokojne etc., wszystko pieknie tylko nie moglam zniesc tych smutnych i spietych ludzi na ulicach, az sama zaczelam sie stresowac. Pozniej poszlam do sklepu kupic pare rzeczy i sie przestraszylam ile to wszystko kosztuje. Masakra powiem. Sama mieszkam w Grecji, szczesliwie pracuje w zawodzie, kokosow nie zbijam ale mam komfort nie liczenia kazdego "grosza", chodze jak czlowiek do restauracji, kina i na piwko, zapraszam przyjaciol na grilla, jak mi sie cos spodoba z ciuchow to se kupie. Do tego mam z czego odlozyc. Mam rodzine w Polsce i wiem, jak tam sie zyje. Przeraza mnie to. Z wakacji z ulga wrocilam "do siebie". A Grecja to przeciez (mowie o Atenach) syf, malaria, biurokracja, kryzys spoleczny i polityczny, korupcja na maksa, korki na ulicach i tlumy na chodnikach. Ale mimo tego ludzie zyja, umieja sie cieszyc i nie przejmowac sie. Mi tu dobrze, na razie zostaje. Jutro natomiast wywiesze polska flage na moim balkonie. Mimo, ze na emigracji, nadal kocham moj kraj. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
turpin Szparagi a emigracja lub emigracja a szparagi 03.06.09, 18:34 Dobrze, że mi przypomnieli Odpowiedz Link Zgłoś
wnec2005 Chicago 03.06.09, 21:11 dawne czasy.. takich spotkalem w chicago. Pan inzynier od budownictwa - mapowanie. Dyrektor poczty- kladzenie dachow. Magister - zamiatanie. Adwokat - dzwiganie worow. Chory czlowiek na rencie chorobowej z polski - dzwiganie miesa w rzezni. Chory czlowiek na rencie chorobowej z polski - murarz. Skonczone studia panienka - wychowywanie dzieci. Skonczone studia on - malowanie. Skonczona zawodowka - zaklad naprawy samochodow. Skonczona szkola podstawowa on - biznes firma budowlana 50 Polakow pracownikow. Skonczona skonczona podstawowa ona - firma sprzatajaca 20 Polakow pracownikow. Bez podstawowki - wlasciciel 20 domow w ktorych mieszkalo dziesiatki wymienionych ludzi. I masz tu czlowieku los, ucz sie i pracuj a garb ci sam wyrosnie. Odpowiedz Link Zgłoś
mili121 Powracający zawracają 03.06.09, 22:27 smellthegrave.pl/?146,pl_krakow my chcemy EURO Odpowiedz Link Zgłoś