koszerny51 04.06.09, 23:27 przestancie prostacy zrec mieso z cial zamordowanych zwierzat, a poczujecie sie lepiej Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lubat W kolejkach żegnaliśmy PRL 06.06.09, 09:21 Kolejki w PRL były z powodu głupoty ówczesnych władz. III RP jest na tyle mądra, że zlikwidowała kolejki (ale tylko w sklepach) bardzo prosto: odebrała ludziom dochody, a te, które mają "zagospodarowała" tak, że motłochowi nie wystarcza już na fanaberie. Mój dziadek emeryt dostawał w PRL leki za darmo (nie nomenklatura - był prostym robotnikiem), teraz chory emeryt ma do wyboru kupić lekarstwa, albo jedzenie. Obydwu nie może. Poza sklepami, kolejki obecnie są wszędzie, a w PRL ich nie było. Szczególnie ludzie chorzy, albo ci, co mają kogoś chorego w rodzinie, wiedzą, o czym mówię. To przecież nie przypadek, ani tym bardziej głupota dyrekcji szpitali (co często sugerują media i politycy) sprawiają, że szpitale są zadłużone po uszy, a dla większości z nich pacjent jest nieszczęściem, bo trzeba do niego dopłacać. Odpowiedz Link Zgłoś
przemek05 Re: Dzieki Bogu pożegnaliśmy PRL 06.06.09, 18:43 Stal Pan w tych kolejkach? Stawalo wie "na wszelki wypadek", bo moze "cos rzuca". Nieraz czlowiek patrzyl, jak osoba stojaca przed nim wykupywala ostatni kawalek wedliny... i mimowolnie wzbierala w nim niechec do tej osoby. Tak komunizm upokarzal ludzi. > Kolejki w PRL były z powodu głupoty ówczesnych władz. III RP jest na tyle mądra, że zlikwidowała kolejki (ale tylko w sklepach) bardzo prosto: odebrała ludziom dochody, a te, które mają "zagospodarowała" tak, że motłochowi nie wystarcza już na fanaberie. Nieprawda. Za 1 pensje mozna obecnie nabyc wielokrotnie wiecej kielbasy, szynki itp. Nie mowiac juz o sprzetach domowego uzytku. Pensja nauczyciela za premiera Rakowskiego stanowila rownowartosc mniej niz 20 dolarow (w cenie rynkowej). Do tego pod koniec komuny potworna inflacja... > > Mój dziadek emeryt dostawał w PRL leki za darmo (nie nomenklatura - był prostym robotnikiem), teraz chory emeryt ma do wyboru kupić lekarstwa, albo jedzenie. Obydwu nie może. A moj prapradziadek byl robotnikiem za cara i utrzymywal niepracujaca zone i 6 dzieci. Pozwole sobie w zwiazku z tym zaintonowac "Boze cara chranij" :-) A tak serio, to dlugosc zycia zwiekszyla sie po upadku komuny. Jak to sie dzieje, ze ci nieleczeni - dluzej zyja? > > Poza sklepami, kolejki obecnie są wszędzie, a w PRL ich nie było. Po 10 latach czekania na telefon czlowiek slyszal od urzednika "dlaczego chce pan telefon bez kolejki"? Fakt autentyczny, gwarantuje. Na samochod mozna bylo wplacic 50% w 81r, nastepnie doplacic ratami do 100% i czekac....czekac....czekac... a za kilkanascie lat dostawalo sie nie samochod tylko zwrot pieniedzy, w rownowartosci 1/3 samochodu podobnej klasy. Fakt autentyczny, sluze dalszymi wyjasnieniami. Po meble stalo sie tygodniami, podpisujac sie codziennie w "komitecie kolejkowym". Komitet obstawial drzwi do sklepu, bo chwila nieuwagi mogla grozic pojawieniem sie - konkurencyjnego komitetu (te nie konczace sie pyskowki nt. czyja kolejka jest wazna). Teraz to sie smieje, ale kiedys chcialo sie plakac. Szczególnie > ludzie chorzy, albo ci, co mają kogoś chorego w rodzinie, wiedzą, o czym mówię. Bylem z czlonkiem mojej rodziny w prywatnej klinice, ale swiadczacej uslugi w ramach ZUS, a wiec bez dodatkowej oplaty, na operacji okulistycznej. Czysto, uprzejma obsluga, kompetentni lekarze. Jak przypomne sobie obskurne przychodnie z czasow komuny, to niedobrze mi sie robi. Odpowiedz Link Zgłoś
lubat Re: Dzieki Bogu pożegnaliśmy PRL 07.06.09, 09:30 przemek05 napisał: > Nieprawda. Za 1 pensje mozna obecnie nabyc wielokrotnie wiecej > kielbasy, szynki itp. Nie mowiac juz o sprzetach domowego uzytku. Widzisz przemek, to jest właśnie doskonały przykład, jak można kłamać mówiąc szczerą prawdę. Tak samo robi to "Polityka" publikując corocznie indeks, co możemy kupić za średnią pensję. I to była by prawda, pod warunkiem, że zacałą pensję kupujemy tylko np. jaja, i nic więcej. Wtedy porównania rzeczywiście wychodzą na korzyść "wolnej" Polski. Tak klarownej sytuacji jednak nie ma, bo na koszyk wydatków składają się także takie, które w PRL albo wcale nie istniały, albo były symboliczne. Weźmy czynsz. W PRL były to groszowe wydatki, dzisiaj dla wielu ludzi jest to czasami ponad 50% ich dochodu. I te statystyki, ile to można czego kupić, należy liczyć dla dochodów, które pozostają obywatelowi po opłaceniu wszystkich obowiązkowych opłat. Wtedy te statystyki przestaną być zakłamane i łatwiej będzie zrozumieć, dlaczego w tym biednym PRL nie było tylu żebraków i bezdomnych, co w "wolnej" Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Zabawne 07.06.09, 09:54 Pisałem o tym jednocześnie na innym wątku. To co, powalczymy statystycznie? Przeklejam :-) Rocznik statystyczny z 1984 podaje, co następuje: przeciętna płaca w 1978 wynosiła 4.887 zł, a w 1983 – 14.405 zł. Zgadzasz się na te lata jako porównanwcze? Jeżeli tak, to aby uniknąć jałowego wyliczania ile za jedną pensję można kupić chleba, majtek i samochodów, proponuje po prostu przeliczyć te pensje na dzisiejsze. W I kwartale 2009 średnia płaca w Polsce wyniosła 3.185,61 zł. Będziesz się czepiać, że to brutto – nie ma sprawy, przeliczany na netto (choć to spore nadużycie; a dlaczego – to napisze później) i wychodzi nam 2.286,46 zł „na rękę”. Załóżmy zatem, że obecna pensja wyrażana nominalnie jest 2,1 raza mniejsza niż w 1978 i 6,3 raza mniejsza niż w 1983. I według tego przelicznika próbujmy porównac ceny do dzisiejszych – na razie zgoda? A oto tabela wybranych produktów i cen z 1978 – wybranych, bo w rocznikach jest bardzo duża i skomplikowana; na życzenie służę innymi asortymentami (prawidłowość jest w 95% ta sama): Chleb mieszany 0,8 kg – 4 zł, czyli na dzisiejsze 1,9 zł Mąka pszenna 1 kg – 6,70 zł, czyli 3,19 zł Dżem śliwkowy 460 g – 7 zł, czyli 3,33 zł Schab wieprzowy 1 kg – 56 zł, czyli 26,7 zł Kurczak 1 kg – 54 zł, czyli 25,7 zł Kiełbasa wieprzowa zwyczajna 1 kg – 44 zł, czyli 20,95 zł Kiełbasa wieprzowa myśliwska 1 kg – 200 zł, czyli 95,23 zł Szynka wieprzowa 1 kg – 180 zł, czyli 85,7 zł Margaryna mleczna 200 g – 5,2 zł, czyli 2,48 zł Masło 73% 200 g – 13,6 zł, czyli 6,48 zł Mleko butelkowane 2% 1 l – 2,90 zł, czyli 1,38 zł Ser żółty tylżycki 1 kg – 45 zł, czyli 21,4 zł Jajo kurze 1 szt. – 3,40 zł, czyli 1,62 zł Cukier kryształ 1 kg – 10,50 zł, czyli 5 zł (w wolnej sprzedaży bez kartek – 26 zł, czyli dzisiejsze 12,38 zł) Czekolada nadziewana 100 g – 18 zł, czyli 8,57 zł Wódka czysta 40% 1 l – 116 zł, czyli 55,23 zł Piwo jasne pełne 0,33 l – 8,40 zł, czyli 4 zł Papierosy Carmen 20 szt. – 24 zł, czyli 11,42 zł Spodnie młodzieżowe „z teksasu” (czyli polskie dżinsy) – 332 zł, czyli na nasze 158 zł Płaszcz męski wełniany – 2.200 zł, czyli 1.048 zł Koszula męska z elanobawełny – 320 zł, czyli 152 zł Rajstopy damskie z elastilu (?) – 64 zł, czyli dziś 30 zł Skarpety męskie z bawełny z elastilem (??) – 50 zł, czyli 24 zł Szafa garderobiana 3-drzwiowa, politurowana – 3.250 zł, czyli 1.548 zł Pralka automatyczna Bio-Polar – 10.500 zł, czyli 5.000 zł Odkurzacz domowy Zelmer – 1.300 zł, czyli 619 zł Żarówka 60W – 8 zł, czyli 3,8 zł Mydło toaletowe Karat – 9 zł, czyli 4,29 zł Proszek do prania Pollena Automat 600 g – 23 zł, czyli 10,95 zł Odbiornik TV czarno-biały 20’ – 6.500 zł, czyli 3.095 zł Samochód osobowy Polski Fiat 125p – 182.700 zł, czyli 87.000 zł Samochód osobowy Polski Fiat 126p – 92.000 zł, czyli 43.809 zł Benzyna silnikowa 94 1 l – 13 zł, czyli 6,19 zł Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Zabawne 07.06.09, 15:54 kapitan.kirk napisał: > Pisałem o tym jednocześnie na innym wątku. To co, powalczymy > statystycznie? *************************** Statystyka niczego tu nie oddaje. Znikoma podaż sprzętów AGD, samochodów i mieszkań generowała abstrakcyjne ceny - produkty te były praktycznie nieosiągalne. W produktach w miarę tanich w szerokim zakresie funkcjonował barter, którego ówczesny pieniądz nie był prawidłowym miernikiem. Służebność przedsiębiorstw wobec potrzeb społeczeństwa powodowała, że ich rentowność była pojęciem abstrakcyjnym. Wszelkie porównania statystyczne będą prowadzić nas na manowce. Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: Zabawne 07.06.09, 16:34 Tak jest, bo porównywać należy byty identyczne, nie różne. Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve życie w PRL bez tv, radia i lodówki ? 07.06.09, 16:39 ówmaruda.r napisał: >Znikoma podaż sprzętów AGD, samochodów i mieszkań generowała abstrakcyjne >ceny - produkty te były praktycznie nieosiągalne. Poważnie uważasz, że społeczeństwo żyło za komuny bez tv, radia, czy lodówki? Ze to były nieosiągalne produkty po abstrakcyjnych cenach? Faktem jest, że nie każdy miał auto, ale nie przypominam sobie ani jednego domostwa rodsziców moich koelgów, by nie było w nim tv, radia i i lodówki. Ba nawet pralki stały bezczelnie w mieszkaniach i to automatyczne. Gdzie ty żyłeś za komuny? Odpowiedz Link Zgłoś
polska_baba Owszem, a także bez mebli i własnego mieszkania 07.06.09, 19:16 Moi teściowie mieszkający na wsi pierwszą w życiu lodówkę dostali w 1979 r. od mojego męża, który kupił używaną od swojej koleżanki. My w latach 80. mieliśmy lodówkę, która ciągle się psuła i więcej stała zepsuta niż sprawna. Nie było to dużym problemem, bo i tak nie było co w niej trzymać - co udało się kupić, to rodzina zjadała na pniu. Gdy w 1983 pobraliśmy się, w sklepach nie było żadnych mebli (tzn. jakieś były, ale tylko dla młodych małżeństw, które dostały własne mieszkanie - byliśmy młodym małżeństwem, ale nie mieliśmy mieszkania, nie sprzedano więc nam mebli). W tej sytuacji mój ojciec przez jakieś znajomości załatwił nam w fabryce mebli (z puli dla pracowników ktoś mu odstąpił) paskudną obskurną wersalkę, bo inaczej nie mielibyśmy na czym spać - mój tapczanik kupiony 15 lat wcześniej dla dorastającej dziewczynki nie nadawał się dla dwojga, a mąż łóżka nie miał wcale, bo mieszkał w hotelu pracowniczym. Mieszkaliśmy u taty w moim panieńskim pokoiku 3x4 m. Na mieszkanie żadnych szans, bo spółdzielnie mieszkaniowe, które miały już "kandydatów na członka spółdzielni" (tak to się nazywało) zarejestrowanych na jakieś 40 lat (tzn. ostatni w kolejce czekałby na mieszkanie 40 lat) jakiś czas temu zamknęły zapisy i nowych nie przyjmowały w ogóle, co oznaczało pozbawienie nas tej nikłej szansy na własne mieszkanie na emeryturze. W 1985 r. urodził się nam syn. Pieluchy praliśmy w pralce pt. Kasia (nowsza wersja sławnej Frani, różniąca się od niej chyba tylko lepszym uziemieniem). Automatyczność tej pralki polegała na tym, że stary wąż od odkurzacza podłączałam do kranu przy umywalce, więc nie musiałam ciepłej wody wiadrami wlewać. Pralka była rewelacyjna, od zakupu przez moich rodziców w połowie lat 60. nie zepsuła się ani razu. Jak ją wyrzucałam w latach 90., była nadal sprawna. Telewizor miał tato. Czarno-biały 17-calowy, Tosca się nazywał, kupiony ok. 1965 roku. W 1989 udało nam się kupić kolorową ruską Elektronikę 9-calową. Nawet miała ładne kolory przez jakiś rok użytkowania, potem postanowiła nam przypomnieć, z jakiego kraju pochodzi i kolor czerwony stał się dominujący. Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Komuna nie oznaczała pełnej urawniłowki 07.06.09, 23:59 Nie twierdzę, że komuna oznaczała pełną urawniłowkę. Nie, również i za komuny byli ludzie mniej lub bardziej obrotni, sprytni, uzdolnieni, inteligentni, zaradni i przede wszystkim różnie wykształceni. Jedni zarabiali więcej, drudzy mniej, jedni mieli dużego fiata i daczę, inni parę butów i pracowniczy ogródek działkowy, albo nawet i nie. Musieli być rzecz jasna również i ci poniżej średniej krajowej z jedny starym telewizorem czy pralką nieautomatyczną. Byli też alkoholicy i anomalie społeczene, wrodzona i nabyta niezaradność. To wszystko występuje w każdym sytemie. Tyle że za komuny ci ludzie o słabszej sile przebicia, inaczej niż obecnie, nie musieli głodować. Mieli co nawyżej źle funkcjonującą lodówkę i za mały tapczan. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Komuna nie oznaczała pełnej urawniłowki 08.06.09, 00:08 Ilu znasz ludzi w Polsce, którzy muszą "głodować"? "Głodować", tzn. nie mieć jedzenia w stopniu zagrażającym zdrowiu i życiu, i nie móc znaleźć jakiejkolwiek pracy mogącej oddalić widmo okrutnej śmierci głodowej dla siebie i dla rodziny? A może Ci sie po prostu kraje pomyliły...? ;-P Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: Komuna nie oznaczała pełnej urawniłowki 08.06.09, 00:11 Masz podane przeze mnie KONKRETNE linki o głodujących w tej naszej dyskusji. Po co ja mam to powtarzać, skoro nie czytasz? Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Komuna nie oznaczała pełnej urawniłowki 08.06.09, 00:20 Oczekujesz stwierdzenia, że nie ma w Polsce głodnych ludzi? Nie doczekasz się, bo są. Oczekujesz stwierdzenia, że obecnie jest w Polsce więcej głodnych ludzi niż było w czasach PRL? Nie doczekasz się, bo nie jest. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: Komuna nie oznaczała pełnej urawniłowki 08.06.09, 00:30 W 1.poście twierdziłeś, że głodujących nie ma, pisząc, że nie ma kolejek do zup. Co do twierdzenia, że obecnie w Polsce nie ma więcej głodnych niż było w czasach PRL, nie wystarcza mi twoja żarliwa wiara. Ja potrzebuję faktów podobnych do tych, jak te przeze mnie podane. Daj na początek parę linków do ilości garkuchni dla głodujących za komuny, a wtedy pogadamy. W III i IV RP nie powinno być problemu ze znalezieniem danych piętnujących okrutną jak wiemy komunę. Czekam. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Komuna nie oznaczała pełnej urawniłowki 08.06.09, 00:54 a-ve napisała: > W 1.poście twierdziłeś, że głodujących nie ma, pisząc, że nie ma kolejek do zup. Niezręczność, z kórej - jak sądzę - się wytłumaczyłem. Jeżeli to wytłumaczenie nie trafia Ci do przekonania, to bardzo proszę o konkretne argumenty w ewentualnej dyskusji na ten temat. > Co do twierdzenia, że obecnie w Polsce nie ma więcej głodnych > niż było w czasach PRL, nie wystarcza mi twoja żarliwa wiara. Ja potrzebuję > faktów podobnych do tych, jak te przeze mnie podane. Daj na początek parę linków > do ilości garkuchni dla głodujących za komuny, a wtedy pogadamy. Jakiej ilości? Przecież w czasach PRL władza chlubiła się tym, że dopłaca do wszelkich artykułów pierwszej potrzeby dostarczanych społeczeństwu - była to w ogóle kanwa całego systemu społeczno- gospodarczego. Państwo dopłacało ponoć do absolutniwe wszystkiego - czynszów, konserw, chleba, mleka, kiełbasy, wczaśów, pociągów, tramwajów, mieszkań, gazu, wody, prądu, barów mlecznych, benzyny, książek i w ogóle do czegokolwiek, co było do nabycia. W tym sensie, wszyscy byliśmy klientami garkuchni i przytułków; co było o tyle dziwniejsze, że po pierwsze wcale to jakoś nie wpływało na ceny (dziś - o dziwo - relatywnie niższe niż wtedy), a po drugie dziś korzystanie z pomocy społecznej nie jest przymusoqwe i korzysta z niej ten kto chce i musi, a nie każdy kto np. zechce kupić mleko lub przejechać się autobusem. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: Komuna nie oznaczała pełnej urawniłowki 08.06.09, 01:03 Abstrahuję teraz od tego, co było w moich poprzednich postach o płacy brutto = netto i o transferach socjalnych, jak widzę to nie dotarło. Więc: skoro władza tak się, jak twierdzisz, chlubiła dopłacaniem do wszystkiego, to tym bardziej rejestrowała zapewne garkuchnie dla głodujących i bezrobotnych. Czyż nie? Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Komuna nie oznaczała pełnej urawniłowki 08.06.09, 01:18 > Więc: > skoro władza tak się, jak twierdzisz, chlubiła dopłacaniem do wszystkiego, to > tym bardziej rejestrowała zapewne garkuchnie dla głodujących i bezrobotnych. > Czyż nie? Naturalnie, że tak. Musiały wszak istnieć spisy nierentownych przedsiębiorstw, których jedynym sensem istnienia było utrzymywanie zatrudnionych w złudzeniu, że świadczą pożyteczną pracę; spisy sklepów spożywczych, szkolnych stołówek, zakładowych bufetów i barów mlecznych sprzedających dotowane z budżetu produkty, przedsiębiorstw sprzedających dotowane wczasy, szafy, przejazdy pociągiem, buty, opony, nożyczki do wycinania kartek na mięso, spinacze, koperty słoiki, rowery i kieliszki do jaj. Wszystko to istniało, funkcjonowało i w sumie pewnie nawet dałoby sie dzisiaj odtworzyć (tylko po co). Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: Komuna nie oznaczała pełnej urawniłowki 08.06.09, 01:24 Zawracasz głowę marnie argumentując. Takich przedsiębiorstw jest i w kapitaliźmie na kopy. Od US-banków poprzez GM, Opla, Arcandor po polskie stocznie - wszystko to jest nierentowne i wisi na państwie utrzymując zatrudnionych w złudzeniu, że .... Stołówki też mają, a jakże. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Komuna nie oznaczała pełnej urawniłowki 08.06.09, 01:34 Próbę zwekslowania tematu z problemów PRL na problemy współczesnego kapitalizmu uznaję niniejszym za nieudaną. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: Komuna nie oznaczała pełnej urawniłowki 08.06.09, 01:47 Tja, tylko uzasadnienia brak. Spij dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Komuna nie oznaczała pełnej urawniłowki 08.06.09, 03:31 W PRL (dla przypomnienia) funkcjonował obowiązek pracy. Stąd i bezrobotnych było raczej niewielu. A w zakładach pracy często występowała dotowana (lub wręcz darmowa) stołówka. Odpowiedz Link Zgłoś
ereta Re: Komuna nie oznaczała pełnej urawniłowki 08.06.09, 13:34 kapitan.kirk napisał: > Ilu znasz ludzi w Polsce, którzy muszą "głodować"? "Głodować", tzn. > nie mieć jedzenia w stopniu zagrażającym zdrowiu i życiu, i nie móc > znaleźć jakiejkolwiek pracy mogącej oddalić widmo okrutnej śmierci > głodowej dla siebie i dla rodziny? > > A może Ci sie po prostu kraje pomyliły...? ;-P > > Pzdr > #### Znasz prawdę o bezrobociu, nie tym propagandowym rządowym, A płace i warunki pracy? To też dobrobyt godny pozazdroszczenia? Głód to nie tylko narażanie zdrowia, to ssanie w żołądku, stres dzieci, załamania psychiczne itd. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: życie w PRL bez tv, radia i lodówki ? 08.06.09, 00:01 a-ve napisała: > ówmaruda.r napisał: > Poważnie uważasz, że społeczeństwo żyło za komuny bez tv, radia, czy lodówki? > Ze to były nieosiągalne produkty po abstrakcyjnych cenach? Były to osiągalne produkty, po abstrakcyjnych - w stosunku do dzisiejszych - cenach. > Faktem jest, że nie > każdy miał auto, ale nie przypominam sobie ani jednego domostwa rodsziców moich > koelgów, by nie było w nim tv, radia i i lodówki. Ba nawet pralki stały > bezczelnie w mieszkaniach i to automatyczne. Więcej niż teraz? Łatwiej dostepnych? Lepszych? > Gdzie ty żyłeś za komuny? Ja np. w Polsce. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: życie w PRL bez tv, radia i lodówki ? 08.06.09, 00:15 kapitan.kirk napisał: > Były to osiągalne produkty, po abstrakcyjnych - w stosunku do > dzisiejszych - cenach. Nooo, ale ceny mieszkań też były abstakcyjne w stosunku do dzisiejszych. > Więcej niż teraz? Łatwiej dostepnych? Lepszych? Z kim i o czym polemizujesz? Kto tak twierdzi? Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: życie w PRL bez tv, radia i lodówki ? 08.06.09, 00:25 a-ve napisała: > Nooo, ale ceny mieszkań też były abstakcyjne w stosunku do dzisiejszych. Rozmawianie o "cenach mieszkań" w PRL, które litościwie pominąłem w naszej rozmowie, nie ma żadnego sensu, wobec prostego faktu, że w PRL nie istniał wolny rynek obrotu mieszkaniami. > > Więcej niż teraz? Łatwiej dostepnych? Lepszych? > Z kim i o czym polemizujesz? Kto tak twierdzi? Mam wrażenie, że z Tobą - jeżelim się zmylił, to przepraszam. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: życie w PRL bez tv, radia i lodówki ? 08.06.09, 00:36 kapitan.kirk napisał: > Rozmawianie o "cenach mieszkań" w PRL, które litościwie pominąłem w > naszej rozmowie, nie ma żadnego sensu, wobec prostego faktu, że w > PRL nie istniał wolny rynek obrotu mieszkaniami. Blaaa,blaa, bla. Cena nie jest zjawiskiem tylko i wyłącznie wolnorynkowym. > > > Więcej niż teraz? Łatwiej dostepnych? Lepszych? > > Z kim i o czym polemizujesz? Kto tak twierdzi? > Mam wrażenie, że z Tobą - jeżelim się zmylił, to przepraszam. Tak, próbujesz dyskutować ze mną, ale nie wiesz o czym. Ja nie twierdzę, że produktów za komuny było więcej niż teraz i że były lepsze i łatwo dostępne. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: życie w PRL bez tv, radia i lodówki ? 08.06.09, 01:04 a-ve napisała: > Blaaa,blaa, bla. Cena nie jest zjawiskiem tylko i wyłącznie wolnorynkowym. Cena jest z natury rzeczy zjawiskiem tylko i wyłącznie wolnorynkowym. Bowiem cena która nie jest wolnorynkowa, nie jest ceną sensu stricto, tj. jeśli nie można za daną kwotę pieniędzy kupić danego towaru, to i określanie owej kwoty jako "ceny" nie ma żadnego logicznego sensu. > Tak, próbujesz dyskutować ze mną, ale nie wiesz o czym. Ja nie twierdzę, że > produktów za komuny było więcej niż teraz i że były lepsze i łatwo dostępne To utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że albo nie masz pojęcia o czym piszesz (np. z racji młodego wieku) albo świadomie kłamiesz. Trzeciego wyjścia niestety nie ma; tak jak np. rozmowa o tym, z jakiego gatunku sera jest zbudowany księżyc, nie da się zaklasyfikować jako dyskurs naukowy. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: życie w PRL bez tv, radia i lodówki ? 08.06.09, 01:20 kapitan.kirk napisał: > Cena jest z natury rzeczy zjawiskiem tylko i wyłącznie > wolnorynkowym. Bowiem cena która nie jest wolnorynkowa, nie jest > ceną sensu stricto, tj. jeśli nie można za daną kwotę pieniędzy > kupić danego towaru, to i określanie owej kwoty jako "ceny" nie ma > żadnego logicznego sensu. Tak jest, buha, ha. Więc cały kapitalizm, zwłaszcza dzisiejszy neoliberalny, nie ma sensu, bo często opiera się on obok rynku, a nawet zamiast niego (jak obecnie) na subwencjach państwowych, na restrykcjach importowych i na wszelkim szeroko pojętym interwencjoniźmie. Ale mimo to NIKOMU, włącznie z tobą, nie przyjdzie do głowy podważać mechanizmu cenowego, mechanizmu czego właściwie bo przecież nie rynku? >> Tak, próbujesz dyskutować ze mną, ale nie wiesz o czym. Ja nie >> twierdzę, że produktów za komuny było więcej niż teraz i że były lepsze i >>łatwo dostępne > To utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że albo nie masz pojęcia o > czym piszesz (np. z racji młodego wieku) albo świadomie kłamiesz. > Trzeciego wyjścia niestety nie ma. Skoro nie twierdzę, że produktów za komuny produktów było więcej niż teraz i że były lepsze i łatwo dostępne, to oznacza to wg ciebie, że nie mam pojęcia o czym piszę? Czyli sugerujesz, że było odwrotnie. Za komuny wg ciebie produktów było więcej niż teraz i że były lepsze i łatwo dostępne. Trudno mi się z tobą zgodzić, ale dalej polemizować nie chcę, bo widzę, że dyskusja cię przerasta, odlatujesz-lewitujesz, trzeba ci więc dać spokój, byś doszedł do siebie. Dobranoc. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: życie w PRL bez tv, radia i lodówki ? 08.06.09, 01:41 a-ve napisała: > Tak jest, buha, ha. Więc cały kapitalizm, zwłaszcza dzisiejszy neoliberalny, > nie ma sensu, bo często opiera się on obok rynku, a nawet zamiast niego (jak > obecnie) na subwencjach państwowych, na restrykcjach importowych i na wszelkim > szeroko pojętym interwencjoniźmie. ITD. Dyskusja nie jest o współczesnym kapitalizmie, więc nie walcz z wiatrakami. > Skoro nie twierdzę, że produktów za komuny produktów było więcej niż teraz i że > były lepsze i łatwo dostępne, to oznacza to wg ciebie, że nie mam pojęcia o czym > piszę? Czyli sugerujesz, że było odwrotnie. Za komuny wg ciebie produktów było > więcej niż teraz i że były lepsze i łatwo dostępne. No i co mam powiedzieć? W ferworze istotnie uleciało mi proste słówko "nie" w Twojej wypowiedzi i w ten sposób wyszedłem na głupka :-) Co znakiem jest, że istotnie wypada dojrzeć do "dobranoc"; co niniejszym czyne. Pozdrawiam wiosennie Odpowiedz Link Zgłoś
ereta Re: życie w PRL bez tv, radia i lodówki ? 08.06.09, 13:45 kapitan.kirk napisał: > > > Były to osiągalne produkty, po abstrakcyjnych - w stosunku do > dzisiejszych - cenach. > > Ba nawet pralki > stały > > bezczelnie w mieszkaniach i to automatyczne. > > Więcej niż teraz? Łatwiej dostepnych? Lepszych? > > > Gdzie ty żyłeś za komuny? > > Ja np. w Polsce. > Pzdr > Nie widzisz spadku kosztów produkcji, przez co niższych cen? A co z postępem technicznym, poprawą jakości i rozwojem społecznym, wzrostem poziomu życia itp? Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: życie w PRL bez tv, radia i lodówki ? 08.06.09, 15:03 ereta napisał: > Nie widzisz spadku kosztów produkcji, przez co niższych cen? A co z > postępem technicznym, poprawą jakości i rozwojem społecznym, > wzrostem poziomu życia itp? Nic - dlatego też dopuszczam ekwiwalentne porównania np. ówczesnych samochodów czy telewizorów z dzisiejszymi, choć to inna jakość. Natomiast z tym postepem technicznym w produkcji schabu, spodni czy kiełbasy to chyba trochę przesadzsz ;-P Mówiąc poważniej: to oczywiste, że społeczeństwo się bogaci (przynajmniej w naszych warunkach), dlatego też i ceny różnych rzeczy relatywnie spadają. Tezy niektórych Przedmówców były jednak całkiem odmienne - że to właśnie w czasach PRL wszystko było tańsze; a to już kompletna bzdura. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Po co te porównania? 08.06.09, 04:39 a-ve napisała: > Poważnie uważasz, że społeczeństwo żyło za komuny bez tv, radia, czy lodówki? > Ze to były nieosiągalne produkty po abstrakcyjnych cenach? ******************************* Przesadzasz. Podobnie, jak ci, którzy twierdzą, że w sklepach był sam ocet i musztarda, a nie zadają sobie trudu, by zastanowić się: jak naród przeżył żywiąc się octem i musztardą? Czemu ma służyć przerzucanie się danymi z kapitanem_kirkiem? Ono nic nie da. Dla mnie jedynym sensownym celem tej dyskusji jest uświadomienie młodszym czytelnikom bezcelowości takich porównań. Stąd teza podważająca sens analizy porównawczej odwołującej się do wspólnego mianownika - pieniądza. Jeżeli przytoczymy cenę paczki herbaty, to co pomyśli młody człowiek? Skalkuluje wg dzisiejszej swojej wiedzy: mogę kupić paczkę Liptonsa za 3 zł lub paczkę Twiningsa za 20 zł. Na 15 paczkach mogę zaoszczędzić 255 zł i kupić sobie parę markowych dżinsów. Sęk w tym, że wtedy taki mechanizm nie istniał, a oszczędności nie przekładały się na możliwości kupowania wymarzonych dóbr. Nie było herbaty w tak różnych cenach. Była taka, jaką rzucili do sklepu. W latach 80. za etat można było dostać ok. 5 tys. na rękę. Ja brałem 25 tys. Dziś to dramatyczna różnica, ale wtedy nie miała przełożenia na zmianę standardu życia. Nie mogłem pozyskać kredytu, czy kupić samochodu. Musiałbym je "załatwić". Artykuł mówi o ludziach stojących w kolejkach. No tak, ale stali delegaci rodzin - etatowi zaopatrzeniowcy. Najczęściej emeryci. Więc ci, którzy stać nie mogli, bo pracowali, i tak swoją działkę mięsa otrzymali. Ja nie stałem. Ale mam rodzinę na wsi. Więc wiozłem w plecaku 30 kilogramów zamrożonego mięsa z drugiego końca Polski. Jak tę formę pozyskiwania dóbr zmierzyć za pomocą Rocznika statystycznego? Wielu autorów podręczników ekonomii posługuje się modelami uproszczonymi - chcąc zobrazować mechanizmy podaży i popytu. Mogą to być obozy jenieckie, w których walutą jest papieros. Czy znając cenę papierosa na wolnym rynku i porównując go z siłą nabywczą papierosa w obozie uzyskamy w miarę wiarygodne pojęcie o tym, w jakich wrunkach żył więzień? Mimo istnienia w obozie wolnego rynku w pewnym zakresie i zaradności strażników oraz więźniów? Odpowiedz Link Zgłoś
ereta Re: Zabawne 08.06.09, 13:23 Pięknie, ładnie, tylko nie bierzesz pod uwagę spadku kosztów produkcji np sprzętu RTV, AGD, odzieży, samochodów. średnia placa nie obrazuje prawdy bo zawyżają ją kominy placowe, dochodowe. A biedniejsi, ciężko pracujący (o wysokich kwalifikacjach) za najniższą pensję to też Zachód? A jakość żywności tej podobno teraz taniej. Lata do porównania też można dobrać tendecyjnie. Poza tym znane jest manipulowanie statystykami dzięki czemu można "wszystko" udowodnić itp, itp. A co ze stopniowym rozwojem? Na Zachodzie też przysłowiowego Krakowa nie od razu zbudowano. Niemcy Zachodnie dopiero za Erharda w latach 60-tych zaczęły wychodzić z biedy. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Zabawne 08.06.09, 15:10 Ale co to wszystko ma do rzeczy? Polemizuję tylko z kłamliwą tezą, że za PRL wszystko było relatywnie tańsze niż dziś. A poza tym: 1.) Poziom rozwarstwienia dochodów w Polsce jest wyjątkowo niski jak na kraje jako tako rozwinięte, więc średnia płaca jest dobrym ekwiwalentem średniego poziomu zycia (a może znasz jakiś lepszy...?). 2.) Lepsza jakość żywności w czasach PRL to w dużej mierze mit, wywołany prostym mechanizmem psychologicznym - jak ktoś raz na kilka tygodni upolował szynkę, to nic dziwnego że smakowała mu niebiańsko... Natomiast tragiczna badziewiastość wyrobów przemysłowych z czasów PRL i po części także żarcia (syfne, brudne mleko, śmierdzące jaja chłodnicze, "fabrycznie zepsute" ryby etc.) żadną miarą mitem nie są. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
makova_panenka Re: Zabawne 08.06.09, 15:15 Ad 2) Wystarczyłoby przejrzenie niektórych odcinków PKF traktujących o bublach. Dziś to słowo wymazano ze słownika, ale w PRL było na porządku dziennym i obiektywnie mówiąc był to zawsze bardzo poważny problem. System polityczny PRL nie pozwalał na uwalenie brakoroba. Gdy wyrzucano go z roboty po prostu szedł na skargę do partii a ta z przyczyn ideologicznych musiała ująć się za przedstawicielem klasy robotniczej. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Dzieki Bogu pożegnaliśmy PRL 07.06.09, 09:57 Jak zatem widać, już wówczas porównywalne były ceny jedynie najprostszych artykułów spożywczych, w większości dotowanych z budżetu, jak chleb i mleko (bez tłuszczów, jaj, mięsa i wędlin, droższych nieraz kilkakrotnie niż dziś), zaś ceny artykułów przemysłowych były znacząco wyższe. A oto analogiczna tabela cen z 1983 i ich przeliczenie: Chleb mieszany 0,8 kg – 16 zł, czyli na dzisiejsze 2,54 zł Mąka pszenna 1 kg – 24 zł, czyli 3,81 zł Dżem śliwkowy 460 g – 52,45 zł, czyli 8,33 zł Schab wieprzowy 1 kg – 360 zł, czyli 57,14 zł Kurczak 1 kg – 130 zł, czyli 20,63 zł Kiełbasa wieprzowa zwyczajna 1 kg – 190 zł, czyli 30,16 zł Kiełbasa wieprzowa myśliwska 1 kg – 600 zł, czyli 95,24 zł Szynka wieprzowa 1 kg – 550 zł, czyli 87,30 zł Margaryna mleczna 200 g – 18,40 zł, czyli 2,92 zł Masło 73% 200 g – 48 zł, czyli 7,62 zł Mleko butelkowane 2% 1 l – 10 zł, czyli 1,59 zł Ser żółty tylżycki 1 kg – 190 zł, czyli 30,16 zł Jajo kurze 1 szt. – 14,12 zł, czyli 2,24 zł Cukier kryształ 1 kg – 46 zł, czyli 7,30 zł Czekolada nadziewana 100 g – 50,96 zł, czyli 8,10 zł Wódka czysta 40% 1 l – 600 zł, czyli 95,23 zł Piwo jasne pełne 0,33 l – 26,10 zł, czyli 4,14 zł Papierosy Carmen 20 szt. – 80 zł, czyli 12,70 zł Spodnie młodzieżowe „z teksasu” (czyli polskie dżinsy) – 1.750 zł, czyli na nasze 278 zł Płaszcz męski wełniany – 4.504 zł, czyli 715 zł Koszula męska z elanobawełny – 676 zł, czyli 107 zł Rajstopy damskie z owego tajemniczego elastilu – 110 zł, czyli dziś 17,46 zł Skarpety męskie – 71,62 zł, czyli 11,37 zł Szafa garderobiana 3-drzwiowa, politurowana – 9.400 zł, czyli 1.492 zł Pralka automatyczna Bio-Polar – 31.200 zł, czyli 4.952 zł Odkurzacz domowy Zelmer – 3.300 zł, czyli 524 zł Żarówka 60W – 19 zł, czyli 3 zł Proszek do prania Pollena Automat 600 g – 44,50 zł, czyli 7,06 zł Odbiornik TV czarno-biały 20’ – 17.900 zł, czyli 2.841 zł Samochód osobowy Polski Fiat 125p – 570.000 zł, czyli 90.476 zł Samochód osobowy Polski Fiat 126p – 255.000 zł, czyli 40.476 zł Benzyna silnikowa 94 1 l – 13 zł, czyli 6,35 zł Jak widać, ceny żywności są już średnio większe, a artykułów przemysłowych, choć niektóre nieco staniały – dużo, dużo większe niż obecnie, często wielokrotnie. W ogóle w całym zestawieniu trafiłem na nieliczne tylko wyjątki od tej sytuacji, np. gazety (duzo tańsze niż dziś, choć – jak pamiętamy – te ciekawe i tak były praktycznie niedostępne), najtańsze papierosy (tańsze o ok. połowę niż dziś) czy przejazd pociągiem osobowym (tańszy o ok. 20%). Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Dzieki Bogu pożegnaliśmy PRL 07.06.09, 09:58 Tyle, że to wszystko oczywiście dodatkowa nieprawda. Jeżeli bowiem żądasz porównywania płac netto, to ja żądam czegoś innego, a mianowicie uwzględnienia kilu podstawowych faktów: 1.) To, że ceny były wówczas na jakimś tam poziomie, bynajmniej nie oznaczało, że można było rzeczywiście te towary kupić. Od „późnego Gierka” aż po koniec lat 80., obowiązywał system talonowo-kartkowy, w ramach którego po cenach urzędowych można było kupić tylko pewną określoną ilość towarów (a i to teoretycznie, tj. zakładając że w ogóle był w sklepach). Np. w 1981 dla osoby niepracującej było to 1,3 kg mięsa, 1 kurczak i 3 kostki masła miesięcznie, a także 1 para butów na 6 miesięcy. W 1987 norma dla pracującego wynosiła 2,5 kg mięsa na miesiąc etc. Komu nie wystarczało, ten musiał kupować na targu – kilka razy drożej i w większości przypadków naruszając prawo (sprzedaż większości podstawowych artykułów zaopatrzeniowych, z mięsem na czele, poza siecią państwową była zabroniona, jako „spekulacja”). 2.) Pomysł, że można pójść do sklepu i kupić sobie za pieniądze to co się chce – spodnie, szynkę, pralkę, krzesło, książkę, benzynę, mydło, żarówkę, papier etc. – był w latach 80. równie realny jak lot na Marsa. Na większość artykułów trwałego użytku, jak np. meble czy sprzęt RTV/AGD, polowało się „po znajomościach” przez długie nieraz miesiące, płacąc słone łapówki i wystając w kilkudniowych dzienno- nocnych kolejkach. I tak było prawie ze wszystkim – potworne marnotrawstwo czasu i nieustanny brak podstawowych rzeczy. Nawet wspomniany przez Ciebie chleb nie był wyjątkiem – bo choć w drugiej połowie lat 80. można już było kupić chleb w sklepie, to już kupno ŚWIEŻEGO chleba czy bułek wymagało odstania co najmniej jednej wczesnej godziny rannej (przynajmniej tak było w Warszawie i Krakowie). 3.) Waluta PRL – bo trudno nazwać ją pieniądzem w sensie ekonomicznym, skoro nie była ekwiwalentem ani wykonanej pracy, ani określonej ilości towarów – była niewymienialna. Za przeciętną pensję w późnym PRL można było kupić (oczywiście nielegalnie) ok. 20- 25 dolarów, co oznaczało, że o ile po cenach urzędowych w Polsce dawało się jeszcze jakoś wiązać koniec z końcem, to nie było mowy o jakimkolwiek ekwiwalentnym udziale Polaków w rynku europejskim – Polak w Polsce zarabiał bowiem kilkakrotnie mniej niż najostatniejszy paryski kloszard. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Dzieki Bogu pożegnaliśmy PRL 07.06.09, 10:24 A na koniec troche o wspominanych przez Ciebie czynszach i opłatach, mających stanowić o bezapelacyjnej przewadze PRL nad RP. Z powodu trudności z przeliczaniem rzeczy nieprzeliczalnych, wykonałem symulację opłat za mieszkanie 54m2 w jednej z "blokowych" dzielnic Wawy, co do którego wiem na pewno, ile się za nie płaci. Nie wchodząc w nudne i żmudne szczegóły, przyznaję, że całość opłat wyniosła w dzisiejszych cenach dla 1978 ok. 30% tego, co płaci się obecnie, zas dla 1983 - ok. 25%. Z dzisiejszego punktu widzenia może co prawda dziwić, że wraz z postępującą katastrofą mieszkaniowo- gospodarczą czynsze i opłaty za energię spadały - trzeba sobie jednak uświadomić, że miały one jedynie sens symboliczny, bo za wode, prąd, gaz, utrzymanie czy remonty budynków (skądinąd w zasadzie nie prowadzone) etc. płaciło państwo, jako główny pracodawca zarazem wypłacające odpowiednio mniej realnych pieniędzy obywatelom. Fakt jednak, że za obecne mieszkanie zapłaciłbym wówczas 138 zł zamiast 440 zł nie wydaje mi sie jednak decydujący, w sytuacji gdy ceny praktycznie wszystkich artykułów konsumpcyjnych były kilkakrotnie wyższe; abstrahując już nawet od katastrofalnej jakości usług komunalnych w PRL. W kazdym razie nie jest to - moim zdaniem - jakas kardynalna zmiana. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Ceny mieszkań w PRL i w PL 07.06.09, 11:29 Skoro już jesteś przy płacach i kosztach utrzymania porównaj sobie koszt kupienia jednego metra mieszkania w podanych przez ciebie latach i dochodach a obecnie. przeciętna płaca w 1978 - 4.887 zł, śr. cena metra kw. mieszkania - 3 880 zł czyli za 1. pensję można było nabyć 1.25 metra kw. przeciętna płaca w 1983 – 14.405 zł, śr. cena metra kw. mieszkania - 16 115 czyli za 1. pensję można było nabyć niecałe 1.20 metra kw. przeciętna płaca w 2008 - 3 200 zł, śr. cena metra kw. mieszkania - 7 000 zł czyli za 1. pensję można było nabyć 0.45 metra kw. Link do dawnych cen mieszkań: mekk.waw.pl/mk/mieszkanie/mieszkanie_premia_tabela Link do obecnych cen mieszkań: "Według analizy Fundacji na Rzecz Kredytu Hipotecznego średnia (mediana) cena transakcyjna w największych miastach Polski za m2 wyniosła nieco ponad 7 tys. zł. Tymczasem średnia pensja brutto w sektorze przedsiębiorstw wynosi obecnie około 3,2 tys. zł. Przekłada się to na średnią dostępność mieszkania na poziomie 0,45 metra kwadratowego." dom.money.pl/wiadomosci/artykul/srednia;pensja;wystarczy;na;pol;metra;mieszkania,2,0,435714.html Słowem za komuny mogłeś nabyć za 1 płacę ok. 1.2 metra mieszkania, teraz możesz 0.45 m . Jest postęp. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Ceny mieszkań w PRL i w PL 07.06.09, 14:54 a-ve napisała: > Słowem za komuny mogłeś nabyć za 1 płacę ok. 1.2 metra mieszkania, teraz > możesz 0.45 m . Jest postęp. **************************** Mogłeś nabyć? A w jaki sposób? Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: Ceny mieszkań w PRL i w PL 07.06.09, 15:35 maruda.r napisał: > Mogłeś nabyć? A w jaki sposób? Drogą kupna, trudno wszak nabyć mieszkanie drogą kradzieży. Może nie wiesz, ale istniały 4 rodzaje lokali mieszkalnych: 1)komunalne, 2)spółdzielcze - lokatorskie, 3)spółdzielcze-własnościowe, 4) za dolary z LOCUM. Chyba nie myślisz, że wszyscy albo mieszkali w państwowych komunałkach albo w wigwamach? Była całkiem spora grupa ludzi, którzy albo otrzymywali po "odstaniu" krótszej kolejki i wpłacie gotówki mieszkanie spółdzielcze - własnościowe, albo nieco drożej, ale za to jeszcze szybciej kupowali je w LOCUM. Ceny podane w powyższym linku są cenami prawdziwymi na podstawie danych sprzedaży z tamtych lat. Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: Ceny mieszkań w PRL i w PL 07.06.09, 15:51 Zeby podsumować problem - ty mówisz o dotępności dóbr, ja o ich cenie. Polska socgospodarka była mocno niewydolna, nieefektywna co owocowało utrudnioną dostępnością wielu dóbr. Ale nie przekładało się to na drastyczny wzrost cen tych rzadkich dóbr, bo nie było mechanizmu rynkowego. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Ceny mieszkań w PRL i w PL 07.06.09, 16:01 a-ve napisała: > Zeby podsumować problem - ty mówisz o dotępności dóbr, ja o ich cenie. ***************************** Nie ma więc gospodarczego wspólnego mianownika dla obu systemów (PRL i III RP). Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: Ceny mieszkań w PRL i w PL 07.06.09, 16:14 Acha, czyli statystystyka porównawcza między różnymi krajami o różnych systemach i poziomach rozwoju gospodarczego nie ma wg ciebie racji bytu. Widać jesteś zwolennikiem porównywania tylko takich samych systemów. To nowatorska definicja porównań. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Ceny mieszkań w PRL i w PL 08.06.09, 03:39 No niestety, ale wychodzi na to, że nie ma sensu. Bo co z tego, że 1m2 był 3 razy tańszy skoro nie mogłeś go kupić? Przy centralnie sterowanych cenach można było narzucić, że 1m2 kosztuje 1 zł. I z takiego porównania by wyszło, że wtedy za miesięczną pensję można było kupić normalnie pałac :> Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Ceny mieszkań w PRL i w PL 07.06.09, 15:52 a-ve napisała: > Drogą kupna, trudno wszak nabyć mieszkanie drogą kradzieży. **************************** I cóż? Brało się kasę, szło do dewelopera i za rok odbierało klucze? Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: Ceny mieszkań w PRL i w PL 07.06.09, 16:09 Najwyraźniej nie możesz w to uwierzyć, ale bez developera i innych amerykanizmów też można było kupić mieszkanie. Jakóą metodą daję w poprzednim poście u góry., przeczytaj uważnie. Co do terminów było różnie, rzadko rok, na ogół kilka lat, a czasem od ręki (LOCUM), zupełnie bez czekania. Odpowiedz Link Zgłoś
polska_baba Albo nic nie rozumiesz, albo udajesz 07.06.09, 21:21 Jeżeli jakiegoś dobra jest za mało (a mieszkań w PRL-u było zdecydowanie za mało, jak wszystkich innych rzeczy poza prasą partyjną i propagandową makulaturą) to dostęp do tego dobra MUSI być czymś ograniczony. W systemie wolnorynkowym ten dostęp ogranicza cena mieszkania i wszystko jest jasne, w systemie socjalistycznym udaje się, że mieszkanie jest dostępne nawet dla najbiedniejszych. Stąd różne kombinacje i różne systemy rozdziału mieszkań. Zaraz po wojnie skomunalizowano prawie wszystko, odbierając jednocześnie właścicielom ich własność, czego skutki w postaci walących się kamienic odczuwamy do dziś. Komunalnych mieszkań budowano mało, a po powstaniu spółdzielni mieszkaniowych w zasadzie wcale (spółdzielnie część mieszkań oddawały na komunalne np. w zamian za teren pod budowę). Mieszkanie komunalne można było dostać, jak jakiś budynek szedł do rozbiórki albo jak się należało do kasty właścicieli PRL, czyli jakichś władz państwowych, wojewódzkich, miejskich, a przede wszystkim partyjnych. Mieszkania spółdzielcze na początku były wyłącznie lokatorskie, własnościowe to późniejszy wynalazek, gdy kolejki w spółdzielniach oznaczały już czekanie na własne M ok. 20 lat i władze uznały, że świetnie można zarobić na przydzielaniu tych mieszkań poza kolejką, co spowodowało, że zwykła kolejka wkrótce wydłużyła się do 40 lat, a nawet na własnościowe trzeba było czekać już ładnych kilka lat, a potem już kilkanaście, mimo że przeciętnego Polaka na takie mieszkanie nie było stać. "Lokum" to kolejny patent władzy na drenaż kieszeni obywateli, tym razem z dewiz. Tyle że "Lokum" mieszkań nie budowało - sprzedawało te zbudowane przez spółdzielnie mieszkaniowe. To też służyło ominięciu kolejki. Takie mieszkanie było dostępne jedynie dla wybranych, bo np. w połowie lat 80. takie mieszkanie kosztowało kilkanaście tys. dolarów, a dolar kosztował ok. 700 zł (na czarnym rynku, bo państwo obywatelowi przecież dolarów nie sprzedawało), a przeciętne wynagrodzenie wynosiło ok. 200 tys. zł miesięcznie, czyli niecałe 30 dolarów. Z prostych obliczeń wynika, że Polak na takie mieszkanie musiałby przeznaczyć całkowite zarobki z 40 lat! Podkreślam - całkowite! I to pod warunkiem, że zarabiał średnią krajową. A przecież na średnią płacę składały się też zarobki kadry kierowniczej i partyjnych bonzów. Szeregowy pracownik zarabiał dużo mniej. Jeżeli przeliczymy to na dzisiejsze płace i przyjmiemy za średnią płacę netto tylko 2500 zł, to cena niedużego kiepsko zbudowanego mieszkania w bloku wyniosłaby ok. 1,2 mln zł. Trochę drogo nie uważasz? Oczywiście inaczej to wyglądało, jak ktoś zarabiał w dolarach i przywiózł je do kraju, wtedy takie mieszkanie wypadało bardzo tanio, ale oznacza to, że tzw. wracający z zagranicy byli de facto dotowani przez pracujących w kraju, a przecież jedynie nieliczni dostawali pozwolenie na wyjazd. Paszporty były też narzędziem sprawowania władzy. Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Jak trzymać ludzi za pysk niezależnie od systemu 07.06.09, 23:46 polska_baba napisała: > Mieszkania spółdzielcze na początku były wyłącznie lokatorskie, >własnościowe to późniejszy wynalazek, gdy kolejki w spółdzielniach >oznaczały już czekanie na własne M ok. 20 lat i władze uznały, że świetnie >można zarobić na przydzielaniu tych mieszkań poza kolejką, co spowodowało, >że zwykła kolejka wkrótce wydłużyła się do 40 lat, a nawet na własnościowe >trzeba było czekać już ładnych kilka lat, a potem już kilkanaście, mimo że >przeciętnego Polaka na takie mieszkanie nie było stać. No popatrz, tak więc najwyraźniej stosowano w zalążku te metody kapitalistyczne, które teraz są w Polsce na porządku dziennym, czyli: kto płaci, ten wymaga i nie stoi w kolejce. Teraz takie metody nikogo nie rażą, czemu więc miałyby wtedy? > "Lokum" to kolejny patent władzy na drenaż kieszeni obywateli, tym razem z >dewiz. Tyle że "Lokum" mieszkań nie budowało - sprzedawało te zbudowane >przez spółdzielnie mieszkaniowe. To też służyło ominięciu kolejki. J.w. działa stara zasada kapitalizmu - kto płaci, ten wymaga. Kolejka nie płaciła, więc była długą kolejką. Ale przynajmniej z szansą na mieszkanie za 10-20 lat. W kapitaliźmie nikt im takiej szansy nie daje. Nie ma mieszkań lokatorskich dla gołodupców, więc nie ma kolejek biedaków. Dobre rozwiązanie problemu, czyż nie? > Takie mieszkanie było dostępne jedynie dla wybranych, bo np. w połowie lat >80. takie mieszkanie kosztowało kilkanaście tys. dolarów, a dolar kosztował >ok. 700 zł (na czarnym rynku, bo państwo obywatelowi przecież dolarów nie >sprzedawało), a przeciętne wynagrodzenie wynosiło ok. 200 tys. zł >miesięcznie, czyli niecałe 30 dolarów. Z prostych obliczeń wynika, że Polak >na takie mieszkanie musiałby przeznaczyć całkowite zarobki z 40 lat! >Jeżeli przeliczymy to na dzisiejsze płace i przyjmiemy za średnią płacę >netto t ylko 2500 zł, to cena niedużego kiepsko zbudowanego mieszkania w >bloku wyniosła by ok. 1,2 mln zł. Trochę drogo nie uważasz? Czysta demagogia. Nie chcę się wypowiadać o połowie lat 80. bo nie znam ich z autopsji, ale nie sądzę, żeby rożnice w porównaniu z końca lat 70./pocz. lat 80. były niebotyczne. Wg GUSu przeciętna płaca w 1978 r. wynosiła 4.887 zł, a metr kw. w Lokum to ca 100 DM. Wiem to po dokładnym sprawdzeniu. Za kawalerkę o pow. ca 37 m. kw. zapłacono w gronie moich przyjaciół na przełomie 1979/1980 r. 3.500 DM (znajomy był jako student na saksach w FRN). Kurs DM wynosił wówczas ca 55-60 zł, a dolara płacono między 90 a 120 zł )(na dowód podaję dyskuje na temat kursów z tamtych lat na forach) groups.google.com/group/pl.sci.historia/browse_thread/thread/c29a2a29517d2742 wirtualnapolonia.com/2008/06/21/niemcy-tesknota-za-marka/ Tak więc metr mieszkania w Lokum kosztował w przeliczeniu ca 5.250 zł, czyli raptem ca 400 zł więcej niż jedna średnia pensja krajowa. Problem dla obrotnych nie tyle polegał na cenie, co na tym, że taką kasę trzeba było wyłożyć w całości i to natychmiast, no i że trzeba było zorganizować nielegalnie tyle dolarów/marek. Soc-Polak nie znał zakupu mieszkania na kredyt i niejakim politowaniem patrzył na obywateli zachodnich, którzy w ten sposób nabywali mieszkania. Pamiętam dyskusje z drugiej połowy lat 80. gdy gastarbeiterujący w FRN Polacy z lekką pogardą wyrażali się o Niemcach biorących kredyty na mieszkania. Lekceważąco mówili, że jak kogoś na mieszkanie nie stać, nie powinien się na nie porywać. Sami byli w stanie kupić w PL mieszkanie gotówką po 3-6 miesiącach (w zależności od analizowanego okresu) pracy na czarno w Niemczech. > Paszporty były też narzędziem sprawowania władzy. Blaaa, bla, bla, dzieciniada. ZAWSZE są narzędzia sprawowania władzy i trzymania ludzi w ryzach - raz są mądrzejsze raz głupsze, raz bardziej szczwane raz mniej. Po co ograniczać wolność brutalnie poprzez zabranie paszportu, skoro można to zrobić elegancko daniem kredytu, wepchnięciem w zadłużenie? W pierwszym wypadku obywatel mógł winić państwo, w drugim tylko siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Jak trzymać ludzi za pysk niezależnie od syst 08.06.09, 00:40 a-ve napisała: > No popatrz, tak więc najwyraźniej stosowano w zalążku te metody kapitalistyczne, > które teraz są w Polsce na porządku dziennym, czyli: kto płaci, ten wymaga i nie > stoi w kolejce. Teraz takie metody nikogo nie rażą, czemu więc miałyby wtedy? Oj, w ferworze dyskusyj Ci się chyba argument zgubił, mianowicie taki, że wtedy było tak okropnie sprawiedliwiej ;-) > J.w. działa stara zasada kapitalizmu - kto płaci, ten wymaga. Kolejka nie > płaciła, więc była długą kolejką. Ale przynajmniej z szansą na mieszkanie za > 10-20 lat. W kapitaliźmie nikt im takiej szansy nie daje. Fakt - w kapitalizmie szansa jest znacznie mniej poetycka; polega otóż na tym, że jak się kupi mieszkanie (lub cokolwiek innego) za pieniądze, to się je ma. > Nie ma mieszkań > lokatorskich dla gołodupców, więc nie ma kolejek biedaków. Dobre rozwiązanie > problemu, czyż nie? Niezłe; a w każdym razie nikt, jak dotąd, nie wymyślił lepszego z ekonomicznego punktu widzenia. Bolesna z humanitarnego punktu widzenia koncepcja, że jak ktoś nie ma czym zapłacić, to mu sie nie daje towaru, nadal niestety obowiazuje. > Czysta demagogia. Nie chcę się wypowiadać o połowie lat 80. bo nie znam ich z > autopsji, No, to wiele wyjaśnia i sprawia, że nie ma sensu chyba dalej pisać. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: Jak trzymać ludzi za pysk niezależnie od syst 08.06.09, 00:53 > Oj, w ferworze dyskusyj Ci się chyba argument zgubił, mianowicie > taki, że wtedy było tak okropnie sprawiedliwiej ;-) Słabo kojarzysz fakty. Było sprawiedliwiej, bo i gołodupce dostawały mieszkanie, tyle, że musiały dłużej poczekać. >Bolesna z humanitarnego punktu widzenia koncepcja, że jak ktoś nie ma czym >zapłacić, to mu sie nie daje towaru, nadal niestety obowiazuje. No właśnie, że NIE. Ty na prawdę nic nie rozumiesz, co piszę? Za komuny i gołodupce dostawały towar. Po odczekaniu w kolejce. > > Czysta demagogia. Nie chcę się wypowiadać o połowie lat 80. bo nie znam ich z autopsji, > No, to wiele wyjaśnia i sprawia, że nie ma sensu chyba dalej pisać. A to co znowu? Sugerujesz, że między 1980/1981r. a 1983-85r. nastąpiły jakieś fundamentalne tąpnięcia zmieniające dotychczasowy porządek rzeczy. A niby to jakie? Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Jak trzymać ludzi za pysk niezależnie od syst 08.06.09, 01:32 a-ve napisała: > Słabo kojarzysz fakty. Było sprawiedliwiej, bo i gołodupce dostawały mieszkanie > tyle, że musiały dłużej poczekać. Jeśli wg Ciebie sprawiedliwość polega na tym, że mieszkanie, czy inny towar dostają na równi gołodupce (tj., jak rozumiem, osoby które nie mają czym za nie zapłacić) i osoby które za nie płacą, to istotnie może być nam trudno się dogadać. > No właśnie, że NIE. Ty na prawdę nic nie rozumiesz, co piszę? Za komuny i > gołodupce dostawały towar. Po odczekaniu w kolejce. Za "komuny" każdy stał w kolejce. A owi gołodupcy (czyli, jak rozumiem, ludzie ubodzy) za te same pieniądze co dziś, mogli kupić mniej towaru - co tu tak trudno zrozumieć? > A to co znowu? Sugerujesz, że między 1980/1981r. a 1983-85r. nastąpiły jakieś > fundamentalne tąpnięcia zmieniające dotychczasowy porządek rzeczy. No, szczerze mówiąc, to sugeruję; jak chyba każdy Polak pamietający te epokę :-D Jeśli naprawdę nie pamietasz różnicy między 1980/81 a połową dekady, to może rzeczywisce bez sensu strzępię tutaj język, tj, raczej palce ;-) Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Ceny mieszkań w PRL i w PL 08.06.09, 03:57 a-ve napisała: > Najwyraźniej nie możesz w to uwierzyć, ale bez developera i innych amerykanizmó > w > też można było kupić mieszkanie. *********************************** No nie mogę. I nie jest to kwestia wiary, ale osobistego doświadczenia. Żeby skutecznie przeprowadzić w pełni rynkową transakcję kupna mieszkania, trzeba było mieć etat w Monachium lub Londynie. W tym momencie analiza porównawcza znów zostaje zniekształcona koniecznością odwoływania się do czynników zewnętrznych. Odpowiedz Link Zgłoś
przemek05 Re: w locum... "nieco drozej" :-) 08.06.09, 17:41 Mieszkania w PHZ Locum kosztowaly tak drogo, ze ceny byly wrecz zaporowe. Podobnie ksztaltowaly sie ceny na wolnym rynku. W polowie lat 80-tych mieszkanie 3-pokojowe kosztowalo ponad 5 mln zl, domy jednorodzinne (czesto do remontu) od 20 mln (pod Warszawa). Ale nie to jest najwazniejsze - teraz mozna dostac kredyt na mieszkanie i zamieszkac od zaraz, wtedy - zbieralo sie pieniadze na "ksiazeczke" a mieszkanie bylo... w planach. Odpowiedz Link Zgłoś
przemek05 Locum... revisited 08.06.09, 17:49 Zapomnialem skojarzyc to z pensja. Otoz, aby kupic na wolnym rynku mieszkanie w polowie lat 80-tych, nalezalo pracowac 5000000/15000=333 miesiace. Teraz 500000/20000= 25 miesiecy. Ale nie musisz czekac! Kredyt ci dadza i mieszkasz od zaraz, a za komuny - figa z makiem! Odpowiedz Link Zgłoś
przemek05 dobrze ze nikt nie zauwazyl :-) 08.06.09, 22:54 Wskoczylo mi zero do mianownika ulamka i pensja skoczyla do 20000, a mialo byc 2000. Chcialoby sie tak zarabiac. :-) Z drugiej strony, przeszacowalem to mieszkanie, nie musi kosztowac pol miliona, 300tys moze wystarczy. Reasumujac, w polowie lat 80-tych bylo drozej, ale nie to jest wazne. Obowiazywal system: oszczedzaj, czekaj dlugie lata i mieszkaj kątem byle gdzie. A teraz mozna dostac kredyt i od razu sie wprowadzac. To ogromna roznica, zwlaszcza dla mlodych. Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Wybiórcza statystyka, wybiórcze porównania 07.06.09, 11:55 Zgadzam się z tobą, że żywność wbrew pozorom nie była w PRL tańsza niś obecnie, a niektóre produkty (zwłaszcza mięso, wędliny) wręcz droższe. Trudno uwierzyć, że ceny czynszu wynosiły 30 % obecnych cen. Mam wrażenie, że twój przykład z blowiska nie jest w pełni reprezentatywny. Ja wiem, że moi rodzice za 140 metrowe mieszaknie w kamienicy w centrum wielkiego miasta płacili na przełomie lat siedemdziesiątych/osiemdziesiątych 180 zł, co stanowiło wówczas zgodnie z podanymi przez ciebie danymi GUA odnośnie płac (4.887 zł w 1978) 3,7% (!!!) średniej pensji!!! Dziś średnia pensja to jak podałam 3,2 zł. a średnie opłaty (bez ewentualnych kosztów najmu!) za 70 metrowe mieszkanie w centrum tego samego dużego miasta to 600 zł. czyli 18,8% średniej pensji.. Piszę, co sama dokładnie wiem. Nie wiem, ile kosztuje teraz esk-mieszkanie moich rodziców, ale na pewno więcej niż 600 zł. 800? 1.000? Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Transfer świadczeń socjalnych a la Szwecja 07.06.09, 12:17 Jest jedna rzecz, którą pominąłeś w swych danych porównawczych, a mianowicie transfer świadczeń socjalnych. Dopiero dochód osobisty (bądź rodziny) PLUS wysokość transferu świadczeń socjalnych daje pełny obraz poziomu życia społeczeństwa. Komuna z jednej strony brała od ludzi wysoki,choć nominalnie nie sprecyzowany podatek od dochodów, ale z drugiej strony przekazywała te pieniądze z powrotem. Transfer jakiego dokonywała był niesamowity. Dziś wszyscy już się przyzwyczaili do opłat za przedszkole, dopłat/opłat u lekarzy, opłat/dopłat za szkołę oraz studia, do płacenia za kolonie i obozy dla dzieci za wczasy dla rodzin, za urlopy etc. tec. Za komuny wszystkie te świadczenia, które SILNIE obciążają dzisiejsze budżety domowe, były bezpłatne bądź za symboliczną opłatą, więc ich dostępność była powszechna. Wysokość transferu z czasów komuny jest może tylko porównywalna z krajami skandynawskimi. Tam też płace są mocno (tyle, że jawnie) opodatkowane, ale społeczeństwo otrzymuje w zamian ogromną ilość "darmowych" świadczeń Łagodząc poprzez swą dostępność zbyt wielkie różnice społeczne zapobiega się przy okazji frustracjom społecznym, obszarom biedy i przestępczości. Odpowiedz Link Zgłoś
zdzisiek_2 Re: Transfer świadczeń socjalnych a la Szwecja 07.06.09, 13:18 Pamiętaj że wszelki transfer socjalny nie jest 100%. To co państwo ci zabiera to nigdy do ciebie w całości nie wraca w postaci transferów socjalnych. Zwykle większość środków jest marnowane na utrzymanie w ruchu samej machiny redystrybucji. A łagodzenie różnic społecznych polegało na utrzymywaniu całego społeczeństwa w biedzie. ps. Przedszkola nie były darmowe. Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: Transfer świadczeń socjalnych a la Szwecja 07.06.09, 14:02 Bystrzaku, transfery nie mogą być 100%, bo z czegoś musi żyć państwo i jego oragany( administracja, policja, wojsko etc). To oczywista oczywistość w KAZDYM państwie niezależnie od systemu. Społeczeństwo w realatywnej biedzie utrzymywał nie system redystrybucji łagodzący różnice społeczne (vide zamożna Szwecja)lecz brak wydajności systemu socjalistycznego. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Transfer świadczeń socjalnych a la Szwecja 08.06.09, 03:49 Im większa redystrybucja przez państwo tym straty są większe. Muszą być większe, bo trzeba zatrudnić więcej urzędników, którzy się ową redystrybucją zajmują (a także organy ich kontrolujące). Owi urzędnicy miast zajmować się czymś pożytecznym ustawicznie "redystrybuują", a wszystko na barkach tych co akurat ową redystrybucją się nie zajmują. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Transfer świadczeń socjalnych a la Szwecja 08.06.09, 03:46 > Za komuny wszystkie te świadczenia, które SILNIE obciążają dzisiejsze > budżety domowe, były bezpłatne bądź za symboliczną opłatą, więc ich dostępność > była powszechna. Wybacz ale niska cena nie oznacza powszechnej dostępności. Jeśli dobro jest ograniczone, a cena jest zbyt niska to dobro po prostu ulegnie... wyczerpaniu. I wtedy się zrobi listę kolejkową :> Odpowiedz Link Zgłoś
ereta Re: Dzieki Bogu pożegnaliśmy PRL# a bieda kwitnie! 08.06.09, 13:04 przemek05 napisał: > > > Nieprawda. Za 1 pensje mozna obecnie nabyc wielokrotnie wiecej > kielbasy, szynki itp. Nie mowiac juz o sprzetach domowego uzytku. > Pensja nauczyciela za premiera Rakowskiego stanowila rownowartosc > mniej niz 20 dolarow (w cenie rynkowej). Do tego pod koniec komuny > potworna inflacja... > > > > >) A tak serio, to dlugosc zycia > zwiekszyla sie po upadku komuny. Jak to sie dzieje, ze ci > nieleczeni - dluzej zyja? > .......... Fakt autentyczny, sluze > dalszymi wyjasnieniami. Po meble stalo sie tygodniami, podpisujac > sie codziennie w "komitecie kolejkowym". Komitet obstawial drzwi do > sklepu, bo chwila nieuwagi mogla grozic pojawieniem sie - > konkurencyjnego komitetu (te nie konczace sie pyskowki nt. czyja > kolejka jest wazna). Teraz to sie smieje, ale kiedys chcialo sie > plakac. > > > Szczególnie > > ludzie chorzy, albo ci, co mają kogoś chorego w rodzinie, wiedzą, > o czym mówię. > > Bylem z czlonkiem mojej rodziny w prywatnej klinice, ale swiadczacej > uslugi w ramach ZUS, a wiec bez dodatkowej oplaty, na operacji > okulistycznej. Czysto, uprzejma obsluga, kompetentni lekarze. Jak > przypomne sobie obskurne przychodnie z czasow komuny, to niedobrze > mi sie robi. ########## Teraz wszystko można kupić. A le procent Społeczeństwa stać na nowy samochód, meble, szynki, lepsze kiełbasy? W prywatnych klinikach też są kolejki (do części usług). A co z tymi pacjentami którym NFZ nie zrefunduje usług medycznych? Też prywatna klinika elegancko Go obsłuży za darmo? Jeśli chodzi o długość życia to o ile ono wzrosło za "komuny"? O tym już milczysz. A co z ludźmi, którzy chodzą po sklepach i stają przed witrynami, aby tylko pooglądać bo nie stać ich kupić nawet na raty? Jakiej jakości jest ta Twoja ogólnie dostępną żywność? Służy zdrowiu (sól, poprawiacze, sztucne barwniki, konserwanty itp, itp)? A co z komunikacją masową? Totalna likwidacją kurów, linii, że nie można dojechać do pracy i szkół? To też jest lepsze niż w PRLu? A co z dostępem do specjalistów? Miesiące czekania? W PRL stało się kilka godzin w kolejce, ale można się było dostać na ogól w tym samym dniu (przedłużało się jeśli potrzebne były dodatkowe badania np przed zabiegiem chirurgicznym). Amieszkania? Czekało się. teraz nawet ludzi nie stać na kupno, czy budowę, ale często nawet na wynajem całego mieszkania (często wynajmuje się tylko pokój dla kilku osób). Telefony, czekało się. A czy wiesz ilu ludzi obecnie zrezygnowało z telefonu w ramach oszczędności, często pełni faktyczie rodzj dekoracji. Na Zachodzie też warunki życia poprawiały się stopniowo. Weź np Niemcy Zachodnie gdzie dopiero za Erharda w latach 60-tych zaczęto wychdzić z biedy. itp, itp. Więcej wiedzy pokory i bezstronności. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Dzieki Bogu pożegnaliśmy PRL# a bieda kwitnie 08.06.09, 15:16 ereta napisał: > Teraz wszystko można kupić. A le procent Społeczeństwa > stać na nowy samochód, meble, szynki, lepsze kiełbasy? O wiele większy "procent społeczeństwa" niż w czasach PRL stać dziś na znacznie więcej i obawiam się, że nie zdołasz tego zagęgać. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
quant34 Re: W kolejkach żegnaliśmy PRL 07.06.09, 23:28 lubat napisał: > Poza sklepami, kolejki obecnie są wszędzie, a w PRL ich nie było. Albo jesteś zbyt młody aby pamiętać lata 80-te, albo z jakiegoś powodu nie stałeś w kolejkach. Celowe podawanie nieprawdy wykluczam ;) Fakty natomiast były takie, że w tym okresie kolejki były wszędzie. Nie tylko w sklepach. To prawda, że na zabiegi medyczne czekało się znacznie krócej niż dzisiaj, ale się czekało, szczególnie w dużych szpitalach akademickich. Czekało się także w urzędach (np. osobiście odebrałem prawo jazdy po calutkim dniu sterczenia w kolejce), czekało się na pozwolenia na budowę, na przydział łącza elektrycznego, na przyłącze gazu do pieca CO, nawet na postojach taksówek były kolejki (wymieniam tylko te przypadki, które znam osobiście). A jeżeli naprawdę uważasz, że poza sklepach nie było kolejek to pogadaj z kimś, kto czekał na wydanie paszportu, przydział samochodu, albo mieszkania. W tych dziedzinach w PRLu czas oczekiwania liczyło się już w latach, a w przypadku mieszkania niekiedy nawet w dziesięcioleciach. To przecież też były kolejki. Z ciekawostek powiem Ci, że osobiście stałem godzinami w kolejce do... karuzeli w wesołym miasteczku :) W PRLu kolejki były absolutnie wszędzie. Bez kolejki można było dostać tylko jedno: w mordę :D Odpowiedz Link Zgłoś
ereta Re: W kolejkach żegnaliśmy PRL 08.06.09, 12:31 lubat napisał: > Kolejki w PRL były z powodu głupoty ówczesnych władz. III RP jest na tyle > mądra, że zlikwidowała kolejki (ale tylko w sklepach) bardzo prosto: odebrała > ludziom dochody, a te, które mają "zagospodarowała" tak, że motłochowi nie > wystarcza już na fanaberie. > > Mój dziadek emeryt dostawał w PRL leki za darmo (nie nomenklatura - był > prostym robotnikiem), teraz chory emeryt ma do wyboru kupić lekarstwa, albo > jedzenie. Obydwu nie może. > > Poza sklepami, kolejki obecnie są wszędzie, a w PRL ich nie było. Szczególnie > ludzie chorzy, albo ci, co mają kogoś chorego w rodzinie, wiedzą, o czym > mówię. To przecież nie przypadek, ani tym bardziej głupota dyrekcji szpitali > (co często sugerują media i politycy) sprawiają, że szpitale są zadłużone po > uszy, a dla większości z nich pacjent jest nieszczęściem, bo trzeba do niego > dopłacać. Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Co lepsze kolejka po mięso czy po darmową zupę? 06.06.09, 13:47 Nie wiadomo, co lepsze: - dawna kolejka po mięso - czy dziś dziś po darmową zupę z opieki społecznej? Mylę, że to drugie bardziej upakarza tym dotkniętych. Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Co lepsze kolejka po mięso czy po darmową zup 06.06.09, 21:18 Pzdra-ve napisała: > Nie wiadomo, co lepsze: > - dawna kolejka po mięso > - czy dziś dziś po darmową zupę z opieki społecznej? Rzecz gustu - na szczęście nie musimy się już nad tym zastanawiać, bo dzisiaj nie ma ani jednych, ani drugich. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: Co lepsze kolejka po mięso czy po darmową zup 07.06.09, 09:40 Niepotrzebnie obnosisz się ze swoim ignorowaniem faktów i rzeczywistości. "W ubiegłym tygodniu padł rekord. Po comiesięczne, bezpłatne paczki z żywnością przed Caritasem na Bydgoskim Przedmieściu w kolejce stanęło ponad 900 osób. O sto więcej niż w kwietniu. W porównaniu z analogicznym okresem w zeszłym roku ośrodek zanotował prawie dwa razy więcej chętnych na darmową zupę. W Toruńskim Centrum Caritas nie pamiętają tak intensywnego maja, tym bardziej, że idą wakacje - liczba klientów powinna maleć. - Główny powód to bezrobocie. Ludzie tracą pracę, nowej nie znajdują, żyją za to, co dostaną z opieki" www.caritas.org.pl/media.php?id=4674 "Zupa co drugi dzień Toruńska organizacja charytatywna ma kłopoty z darczyńcami" www.nowosci.com.pl/look/nowosci/article.tpl?IdLanguage=17&IdPublication=6&NrIssue=1120&NrSection=1&NrArticle=138838&IdTag=238 Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Co lepsze kolejka po mięso czy po darmową zup 07.06.09, 09:48 Niepotrzebnie obnosisz się ze swoją pseudowrażliwością społeczną. To oczywiście smutne i niepożądane, że gdzieś tam raz w miesiącu kilkaset osób stoi w kolejce po darmowe paczki. Jednak nie ma tu żadnego adekwatnego porównania do sytuacji, gdy w kolejkach po wszystko codziennie stały miliony osób. W tym sensie istotnie wyraziłem się niezręcznie - kolejki po pomoc humanitarną oczywiście są (sam widzę jedną codziennie jadąc do pracy), natomiast w skali społecznej w porównaniu do epoki PRL jest to margines marginesu problemów. Owe 900 osób też robi wrażenie tylko do momentu gdy uświadomimy sobie, że jest to 0,2% mieszkańców aglomeracji bydgoskiej. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: Co lepsze kolejka po mięso czy po darmową zup 07.06.09, 10:49 Dlaczego niepotrzebnie i dlaczego pseudo? Najwyraźniej fakty cię denerwują, bo ci nie pasują do windotkrynowanego w ciebie idyllicznego obrazka. Z tego powodu nawet czytać ze zrozumieniem nie chcesz. To nie jest kilkaset osób gdzieś tam w jednym mieście raz w miesiącu po paczki, to też, ale to rzeczywiście margines. Natomiast to, że tysiące ludzi stoi dzień w dzień w każdym polskim mieście po darmową zupę marginesem już nie jest. No chyba, że uznasz, iż co 3. głodne dziecko korzystające w szkole z darmowej zupy to błachostka statystyczna: "W "dwudziestce" dotowane obiady dostaje obecnie co trzeci uczeń, w sumie 122 osoby. - Wsparcie tego rodzaju jest dla nich bardzo ważne. Dzieci nierzadko przychodzą na lekcje bez śniadania. Obiad w szkole jest często jedynym ciepłym posiłkiem, na który mogą liczyć w ciągu dnia (...) W programie "Pomoc państwa w zakresie dożywiania" bierze udział 35 tys. na 136 tys. uczniów szkół podstawowych z regionu. W gimnazjach Lubelszczyzny z tego dofinansowania korzysta ponad 19 proc. uczniów". miasta.gazeta.pl/lublin/1,48724,6221155,Dzieci_czekaja_na_talerz_zupy.html Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: Co lepsze kolejka po mięso czy po darmową zup 07.06.09, 10:54 błahostka oczywiście, sorry Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Co lepsze kolejka po mięso czy po darmową zup 07.06.09, 11:05 a-ve napisała: > Dlaczego niepotrzebnie i dlaczego pseudo? Dlatego, że w poprzednim poscie zarzuciłaś mi bezargumentacyjnie ignorowanie faktów i tworzenie pseudorzeczywistości - a gwałt (werbalny) gwałtem się odciska ;-) > Najwyraźniej fakty cię denerwują, bo > ci nie pasują do windotkrynowanego w ciebie idyllicznego obrazka. Jake fakty i jakiego, na litość, "idyllicznego obrazka" jestem autorem??? > To nie jest kilkaset osób gdzieś tam w jednym mieście raz w miesiącu po paczki, > to też, ale to rzeczywiście margines. ITD. Wybacz, ale nie odwracaj padalca ogonem. Nigdy nie twierdziłem, że w Polsce nie ma ubóstwa czy ludzi żyjących w złych warunkach, którym potrzebna jest pomoc. Twierdziłem natomiast i nadal twierdzę, że ogólny poziom zycia jest znacznie wyższy niż w czasach PRL, a co za tym idzie i ubóstwa jest dziś mniej, a jego jakość jest zgoła inna. Jeśli bowiem za wyznacznik ubóstwa uważasz korzystanie z dotowanego przez organa publiczne jedzenia czy mieszkań, to wypadałoby konsekwentnie uznać, że w PRL wszyscy bylismy żebrakami na garnuszku państwa... Prawda jest taka, że piszcząca bieda była wówczas znacznie większa i bardziej powszechna niż dziś, a nie dostrzegało się jej i dziś słabo pamięta jedynie na skutek znanego mechanizmu psychologicznego, w myśl którego wśród gołodupców za krezusa uchodzi człowiek w dziurawych gaciach. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: Co lepsze kolejka po mięso czy po darmową zup 07.06.09, 11:37 Piszesz coraz większe głupstwa, by bronić swych absurdalnych tez. Pomijam fakt, że każdy kto PRLu liznął i miał oczy i uszy wie, że to nonsens. NIKT nie głodował i nie korzystał z darmowych garkuchni. Czegoś takiego w ogóle nie było, bo było niepotrzebne. Nawet organa obecnej władzy nie twierdzą, że za PRL bieda była większa, bo to bzdura. Był OGOLNIE niższy standard życia, ale to zupełnie co innego. Podobnie bzdurą jest pisać, że byłiśmy wtedy wszyscy na garnuszku państwa. Państwo w żadnym systemie niczego samo nie produkuje i na siebie nie zarabia. ZAWSZE żyje z podatków pracowników i przedsiębiorców (plus cła etc.) Za PRL podatki te były ukryte tj. pracownik dostał tylko pensję netto za brutto, nie wiedzą, ile zabrało państwo. Teraz są jawne. Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: Co lepsze kolejka po mięso czy po darmową zup 07.06.09, 12:23 kapitan.kirk napisał: > Wybacz, ale nie odwracaj padalca ogonem. Nigdy nie twierdziłem, że w > Polsce nie ma ubóstwa czy ludzi żyjących w złych warunkach, którym > potrzebna jest pomoc. No popatrz, a kto to napisał: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=96240215&a=96316782 Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Co lepsze kolejka po mięso czy po darmową zup 07.06.09, 15:09 a-ve napisała: > "W "dwudziestce" dotowane obiady dostaje obecnie co trzeci uczeń, w sumie 122 > osoby. - Wsparcie tego rodzaju jest dla nich bardzo ważne. Dzieci nierzadko > przychodzą na lekcje bez śniadania. ******************************* Tego rodzaju programy pomocowe były organizowane w szkołach za wczesnego Gierka. To pamiętam bez potrzeby zaglądania do Rocznika statystycznego. Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: Co lepsze kolejka po mięso czy po darmową zup 07.06.09, 15:37 tegop co ja wiem, za komuny obiad w szkole był dostępny (za drobną opłatą) dla wszystkich dzieci, jeśli matki pracujące tak życzyły a szkoła miała po temu warunki. Podobnie było z odrabianiem po obiedzie lekcji w świetlicy. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Co lepsze kolejka po mięso czy po darmową zup 07.06.09, 16:18 a-ve napisała: > tegop co ja wiem, za komuny obiad w szkole był dostępny (za drobną opłatą) dla > wszystkich dzieci, jeśli matki pracujące tak życzyły a szkoła miała po temu > warunki. Podobnie było z odrabianiem po obiedzie lekcji w świetlicy. ***************************** Dla wszystkich czy tylko dla dzieci matek pracujących? W sumie z programu korzystały dzieci rodzin wielodzietnych - a więc zazwyczaj najbiedniejszych. Nie przypominam sobie, bym mógł (mimo starań) kupić sobie kubek mleka (też był taki program), obiad czy cokolwiek w sklepiku szkolnym. Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: Co lepsze kolejka po mięso czy po darmową zup 07.06.09, 16:31 Po co mieszasz pojęcia? Dzisiejsza pomoc z posiłkami w szkole jest pomyślana dla dzieci GŁODUJACYCH, niw otrzymujących w domu często nawet śniadania a co dopiero obiadu. Owczesne obiady szkolne były pomyślane jako odciążenie matek pracujących od prac domowych. Możliwe, że przy okazji najbardziej korzystały dzieci z rodzin uboższych, ale to był efekt uboczny, dodatkowy, a nie CEL takich działań. Celem nie była likwidacja głodu, bo głodu nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
bombencja50 Re: Co lepsze kolejka po mięso czy po darmową zup 07.06.09, 18:11 Ja pamiętam darmowe obiady,np.dla półsierot, w szkole już w 1966r.,czyli za Gomułki.Inni uczniowie mogli sobie wykupic w szkole obiady za niewielkie pieniądze.Nawet wtedy,gdy matka nie pracowała.Szklankę mleka dostawaliśmy codziennie za darmo jak byłam w liceum, w połowie lat 70-tych.W szkolnym sklepiku zawsze można było kupic coś do jedzenia,tylko trzeba było miec pieniądze.Nie bardzo kojarzę w jakich latach nie mogłeś w szkole niczego kupic Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: Co lepsze kolejka po mięso czy po darmową zup 08.06.09, 00:23 No właśnie, sklepik szkolny, który ma zakaz sprzedaży własnych produktów to już jakieś kompletne kuriozum. Czego to ludzie nie wymyślą. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda.r Re: Co lepsze kolejka po mięso czy po darmową zup 08.06.09, 04:51 bombencja50 napisała: > Ja pamiętam darmowe obiady,np.dla półsierot, w szkole już w > 1966r.,czyli za Gomułki.Inni uczniowie mogli sobie wykupic w szkole > obiady za niewielkie pieniądze. ****************************** A w mojej nie mogli. Dziwnym zbiegiem okoliczności tysiąclatka, do której chodziłem, miała po sześć klas po trzydzieści dzieci w każdym roczniku, co dawało grubo ponad tysiąc chętnych. W stołówce mogło się zmieścić ok. 150 dzieci. Program więc musiał być fikcją, albo działać w ograniczonym zakresie. Podobnie było ze sklepikiem, oferującym 100 drożdżówek dziennie. By coś w nim kupić, trzeba było wyjść z lekcji pod pozorem konieczności udania się do toalety i zająć miejsce w kolejce na drugiej przerwie. Programy pomocowe w wersji potiomkinowskiej, czyli żadnej. Odpowiedz Link Zgłoś
grand_bleu Re: Co lepsze kolejka po mięso czy po darmową zup 07.06.09, 12:30 a-ve napisała: > Nie wiadomo, co lepsze: > - dawna kolejka po mięso > - czy dziś dziś po darmową zupę z opieki społecznej? > > Mylę, że to drugie bardziej upakarza tym dotkniętych. Jeśli płacicie ludziom za to, że nie pracują, a każecie im płacić podatki gdy pracują, nie dziwcie się, że macie bezrobocie - mawiał Milton Fridman. Skutecznie walczyć z biedą można jedynie poprzez obniżenie podatków, a nie rozdawnictwo. Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Re: Co lepsze kolejka po mięso czy po darmową zup 07.06.09, 12:50 Bystrzak z ciebie, że ho, ho. Do takich M. Friedman zawsze trafiał i na takich liczył. Tylko jakoś nigdy nie próbował wyjaśnić jak to jest, że tam gdzie podatki NAJwyższe, bezrobcie NaJniższe? Casus krajów skandynawskich go mało interesował, bo mu nie pasował do jego teorii. Odpowiedz Link Zgłoś
grand_bleu Re: Co lepsze kolejka po mięso czy po darmową zup 07.06.09, 13:53 a-ve napisała: > Bystrzak z ciebie, że ho, ho. Do takich M. Friedman zawsze trafiał i na takich > liczył. > Tylko jakoś nigdy nie próbował wyjaśnić jak to jest, że tam gdzie podatki > NAJwyższe, bezrobcie NaJniższe? Idźmy dalej, w PRL-u w ogóle nie było bezrobocia. Dla odmiany, wtedy gdy Friedman był doradca Reagana, w Ameryce odnotowano boom gospodarczy. Odpowiedz Link Zgłoś
a-ve Kapitalizm z ludzką twarzą 07.06.09, 13:59 Możesz nie wiedzieć, ale w komunie przedsiębiorstwa były państwowe a w Szwecji są prywatne, wiąc przedsiąbiorca decyduje o zatrudnieniu, bo to jednak kapitalizm. Tyle, że z ludzką twarzą. USA za Friedmana i Reagana odnotowały wzrost, bo żyły z substacji. Komuna też na początku miała wzrost z podobnych powodów. System padł dopiero po latach, podobnie jak teraz padają USA. Odpowiedz Link Zgłoś
rwakulszowa Re: Kapitalizm z ludzką twarzą 07.06.09, 14:49 Brawo Ave ! Zrobiłes z "kapitana " Kirka klasyczny wiatrak !. Pewnie zaszył sie gdzieś w kąciku i liże rany bo okazał sie nie kapitanem ale prostym majtkiem ! Ale to tak zawsze się konczy jak głupi propagandfzista uziłuje walczyć z fachowcem. Ponadto warto dodac że PRL w odróznieniu od III RP nie żył z wyprzedaży tylko inwestował, wię c nie mógł tytle płacić pensji co Buzki Donaldy i Kaczory. Ktos za cos wybudował Gierkówkę Linie Weglowa Wisłowstrade Trasę łazienkowaska i Toruńska Port Pólnocny, Turoszów , Konin i Bełchatów, zaczał budowąc Zarnowiec, Rurociagi z ropa i Gazem Orlen i Lotos, oraz kilka tysiecy innych fabryk. Ktoś postawił tych 1000 szkól,te szpitale CZD w Międzylesiu i Matke Polkę w Łodzi Szaserów w Warszawie i MSW na Komarowa ? Ktoś wybudował te miliony mieszkań za smieszne kaucje, groszowe opłaty spóldzielcze i zaniżone czynsze ? Odpowiedz Link Zgłoś
rwakulszowa Re: Kapitalizm z ludzką twarzą 07.06.09, 15:02 I jeszcze jedno. Najwieksze osiagtniecie Freiedmana jako doradcy nbie było w USA , bo nawet za czasów reganomiki nie stosowano tam jego neoliberalnych bzdur, ale w duzym stopniu opierano się na Keynesie. Natomiast skutecznie Friedman doradzał Pinochetowi. Dowodem tego były tysiace ofiar zamordowanych przez oprawców trego ulubieńca polskiej prawicy, w imię wprowadzenia friedmanowskiej ekonomicznej doktryny szoku. Odpowiedz Link Zgłoś
grand_bleu Re: Kapitalizm z ludzką twarzą 07.06.09, 18:54 Friedman nie wspierał osobiście Pinocheta. Wprawdzie dał serię zachwalających wolny rynek wykładów na Chilijskim Uniwersytecie Katolickim, oraz doszło do 45-minutowego spotkania z generałem, stwierdził on jednak po nim, że Pinochet i rząd wykazywali niewielkie zrozumienie dla przedstawianych idei. Prezydent poprosił wtedy o list, w którym ekonomista wyłożyłby jaka konkretnie powinna być polityka gospodarcza Chile – Friedman uczynił to.[5] Anthony Lewis, dziennikarz The New York Times napisał w 1975 r.: "Polityka gospodarcza chilijskiej junty bazuje na ideach Miltona Friedmana... i jego chicagowskiej szkoły." Komentując swoje przemówienie dot. "cudu", Friedman powiedział, że "w rozmowie akcentowano to, że wolny rynek mógłby podkopać politykę centralizacji i politycznej kontroli" [6]. Friedman twierdził, że "prawdziwym cudem w Chile nie było to, że reformy w Chile zadziałały, bo wprowadzono w życie to, co głosił Adam Smith. Chile jest dziś, na przekór wszystkiemu, krajem największego sukcesu gospodarczego w Ameryce Łacińskiej. Prawdziwym cudem jest to, że wojskowa junta miała wolę żeby to zrobiono." [7] Mówi: "Gospodarka chilijska miała się bardzo dobrze, ale ważniejsze jest to, że ostatecznie juntę wojskową zastąpiło społeczeństwo demokratyczne. Tak więc naprawdę ważną kwestią dotyczącą chilijskiego biznesu jest to, że wolny rynek wytworzył wolne społeczeństwo" pl.wikipedia.org/wiki/Chilijski_cud Odpowiedz Link Zgłoś
des4 genialne wyjeśnienie dlaczego system padł na ryja 07.06.09, 20:21 strzeliłeś sobie kubusiu w stópkę, hehe... rwakulszowa napisał: > Brawo Ave ! Zrobiłes z "kapitana " Kirka klasyczny wiatrak !. Pewnie > zaszył sie gdzieś w kąciku i liże rany bo okazał sie nie kapitanem > ale prostym majtkiem ! Ale to tak zawsze się konczy jak głupi > propagandfzista uziłuje walczyć z fachowcem. Ponadto warto dodac że > PRL w odróznieniu od III RP nie żył z wyprzedaży tylko inwestował, > wię c nie mógł tytle płacić pensji co Buzki Donaldy i Kaczory. > Ktos za cos wybudował Gierkówkę Linie Weglowa Wisłowstrade Trasę > łazienkowaska i Toruńska Port Pólnocny, Turoszów , Konin i > Bełchatów, zaczał budowąc Zarnowiec, Rurociagi z ropa i Gazem > Orlen i Lotos, oraz kilka tysiecy innych fabryk. Ktoś postawił tych > 1000 szkól,te szpitale CZD w Międzylesiu i Matke Polkę w Łodzi > Szaserów w Warszawie i MSW na Komarowa ? Ktoś wybudował te miliony > mieszkań za smieszne kaucje, groszowe opłaty spóldzielcze i > zaniżone czynsze ? Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: Kapitalizm z ludzką twarzą 07.06.09, 23:55 rwakulszowa napisał: > Brawo Ave ! Zrobiłes z "kapitana " Kirka klasyczny wiatrak !. Pewnie > zaszył sie gdzieś w kąciku i liże rany bo okazał sie nie kapitanem > ale prostym majtkiem ! I taka jest niestety rzeczywiście bolesna prawda. A jeżeli w tej chwili nie liżę dosłownie ran, przygnieciony obrazem PRL jako krainy nieosiagalnego dzis szczęścia i dostatku, to doprawdy wyłącznie z powodu braku ran jako takich i z obrzydzenia do ropy. > Ale to tak zawsze się konczy jak głupi > propagandfzista uziłuje walczyć z fachowcem. Ot i kolejna bolesna prawda, w całej rozciągłości - ale się tak nie przejmuj, bo jeśli wierzyć Ewangelii, to idioci też dostąpia Nieba. > Ponadto warto dodac że > PRL w odróznieniu od III RP nie żył z wyprzedaży tylko inwestował, Taktaktak - i tę słodką śmietankę z ponadczasowych inwestycji PRL spijamy do dzisiaj. > wię c nie mógł tytle płacić pensji co Buzki Donaldy i Kaczory. > Ktos za cos wybudował Gierkówkę Linie Weglowa Wisłowstrade Trasę > łazienkowaska i Toruńska Port Pólnocny, Turoszów , Konin i > Bełchatów, zaczał budowąc Zarnowiec, Rurociagi z ropa i Gazem > Orlen i Lotos, oraz kilka tysiecy innych fabryk. Ktoś postawił tych > 1000 szkól,te szpitale CZD w Międzylesiu i Matke Polkę w Łodzi > Szaserów w Warszawie i MSW na Komarowa ? Ktoś wybudował te miliony > mieszkań za smieszne kaucje, groszowe opłaty spóldzielcze i > zaniżone czynsze ? Pewnie nie uwierzysz, ale w innych krajach - w których, o dziwo, nie było dyktatury proletariatu ani nawet (pewnie dalej nie uwierzysz) nie było zażdnej dyktatury - też otóż budowano drogi, linie kolejowe, porty, lotniska, domy, szpitale, restauracje, rzeźnie, szklarnie, szkoły, hotele i elektrownie. A co już najbardziej zdumiewajace - budowano ich nawet więcej, lepszych, ładniejszych i bez obowiązku oddawania hołdu władcom. Czy może się mylę? I to właśnie obszary po byłym RWPG szczególnie obfitują w infrastrukturę na tle reszty Europy...? Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
dano1112 Re: Kapitalizm z ludzką twarzą 08.06.09, 07:26 Kapitanie! Mezny jest twoj boj! Jednak w niektorych przypadkach daremny! Zapytaj adwersarzy o ich wiek! Wtedy wszystko bedzie jasne! Niektorzy, a moze i wiekszosc, trzymali wtedy portki w zebach lub robili w pieluszki. "Nec Hercules contra plures!" Odpowiedz Link Zgłoś
grand_bleu Re: Kapitalizm z ludzką twarzą 07.06.09, 18:47 a-ve napisała: > Możesz nie wiedzieć, ale w komunie przedsiębiorstwa były państwowe a w Szwecji > są prywatne, wiąc przedsiąbiorca decyduje o zatrudnieniu, bo to jednak > kapitalizm. Tyle, że z ludzką twarzą. > Nie, to jest socjalizm własnościowy, czyli taki, kiedy własciciel firmy sam ponosi ryzyko i odpowiedzialność, a państwo zabiera mu lwią część zysków w zamian oferując "opiekę" ... czyli działa jak mafia. > USA za Friedmana i Reagana odnotowały wzrost, bo żyły z substacji. Rozumiem, ze przykład poprawy gospodarki angielskiej za czasów rządów Margaet Thatcher też Cię nie przekona. > System padł dopiero po latach, > podobnie jak teraz padają USA. USA ma kłopoty nie z powodu niskich podatków, tylko z powodu nadmiernego konsumpcjonizmu ... co ciekawe Karol Marks o przewidział ... “Posiadacze kapitału będą stymulować popyt klasy robotniczej na coraz większą ilość towarów, mieszkań i wytworów techniki. Jednocześnie będą udzielać coraz więcej coraz droższych kredytów na zakup tych dóbr, aż rzeczone kredyty nie będą mogły być spłacane. Niespłacane kredyty doprowadzą do bankructwa banków, które z kolei zostaną znacjonalizowane. To w rezultacie doprowadzi do powstania komunizmu”. Karol Marks, 1867 rok. Odpowiedz Link Zgłoś
barbaan Re: Co lepsze kolejka po mięso czy po darmową zup 07.06.09, 18:35 Halo! A myslicie, ze w Niemczech jest inaczej? Wydawaloby sie, ze w bogatych Niemczech tego przejawu biedy nie znajdzie sie! Niestety, okolo miliona ludzi korzysta z "opieki spolecznej", gdzie otrzymuja w specjalnych organizacjach jedzenie i odziez za pol darma! barbaan Odpowiedz Link Zgłoś
mela_1 Re: W kolejkach żegnaliśmy PRL 07.06.09, 12:55 koszerny51 napisał: > przestancie prostacy zrec mieso z cial zamordowanych zwierzat, a > poczujecie sie lepiej A ja proponuję nauczyć się czytania ze zrozumieniem. Prostaczka Odpowiedz Link Zgłoś
loberod W kolejkach żegnaliśmy PRL 07.06.09, 12:55 Zycie w PRL bylo upakarzajace i niegodne . Ten kto opowiada bzdury o pieknej opiece zdrowotnej liczy chyba na amnezje czytelnikow. Nie zapominajmy, ze i za komuny bylo duzo korzystajacych z darmowych zup. Bieda byla straszna. I to mit, ze wszyscy mieli pieniadze. Wiec lubaty i inne przydury rodem z ambasady wielkiego mocarstwa niech siedza cicho.Bo od nich tylko smrod i wstyd. Odpowiedz Link Zgłoś
lungompa Re: W kolejkach żegnaliśmy PRL 07.06.09, 13:20 Wszystkim fanom PRL-u polecam goraco wycieczke na Kube albo do Korei Polnocnej - a moze nawet zechcieli by emigrowac na stale ? UWAGA OKAZJA ! Emigrantom ekonomicznym na Kube (tym milosnikom PRL-u - ucisnionym w Polsce przez kapitalizm) finansuje prywatnie i osobiscie pierwsze 10 biletow w jedna strone ! Odpowiedz Link Zgłoś
makova_panenka Re: W kolejkach żegnaliśmy PRL 08.06.09, 12:57 Owszem może i życie było niegodne. Ale to problemy PRL brały się przede wszystkim ze zderzenia oczekiwań z możliwościami. A na nie władze PRL nie miały większego wpływu. W końcu przez całe lata 80-te na Polskę były nałożone rozliczne sankcje ekonomiczne zarówno przez EWG jak i przede wszystkim USA. W takich warunkach Polska nie miała żadnych szans na podźwignięcie się. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: W kolejkach żegnaliśmy PRL 08.06.09, 18:24 To za późnego Gierka (gdy wprowadzono kartki na cukier) też obowiązywały sankcje ekonomiczne? A o zderzeniu oczekiwań z możliwościami można mówić i dziś. Tyle, że aspiracje zwiększyły się dramatycznie w stosunku do zwiększenia się możliwości. Stąd i poczucie, że "jest gorzej". PS. W ostatniej Angorze jest wywiad z Wilczkiem - polecam. Opowiada jak to pod koniec PRL było wszystko i dla wszystkich :> Odpowiedz Link Zgłoś
ksionc_proborzdz Re: W kolejkach żegnaliśmy PRL 07.06.09, 19:26 Te wyjaśnienia dają obraz straszliwego niechciejstwa i tumiwisizmu w całym procesie produkcji. To ludzie ludziom zgotowali ten los. Swoją drogą, ja nie pamiętam żeby było aż tak tragicznie. Fakt, problemy były, ale ta rzeczywistość w artykule to niemal wielki głód na Ukrainie. Trochę przesadzone. Odpowiedz Link Zgłoś
q-ku nie przesadzono tu nic a nic 07.06.09, 20:38 po prostu bylismy przyzwyczajeni bo od dziecka sie w TYM zyło chamstwo w sklepie i biurze, ku[owanie dóbr na zapas by je wymienić na inne, żarcie byle czego no - chleb był dobry i starczało go dla wszystkich - to prawda żylismy na wyrównanym byle jakim poziomie a samochód, telewizor to było tzw "dobra luksusowe" było to poniżajace i odbierało chęć do czegoś więcej - no chyba że człowiek kombinował a nie każdy chce kombinowac, szmuglować kożuchy z Turcji itp Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: nie przesadzono tu nic a nic 07.06.09, 23:11 Kupowało się na zapas- czy było w danej chwili potrzebne czy nie, w domu stała wielka zamrażarka na mięso i wędliny, z reguły był papier toaletowy (chociaż czasem trzeba było użyć gazety rządowej zamiast niego), mąka i cukier - teraz często nie mam w domu mąki, cukru, papieru toaletowego i mięsa - głównie z powodu sklerozy. Ponadto były wieczne problemy z watą używaną zamiast podpasek (te praktycznie nie istniały...), żyletkami (maszynek jednorazowych nie było) i sznurkiem do snopowiązałki. Co do zakupów: w jednym sklepie był ser, w drugim można było dostać makaron... Banany i cytrusy były dostępne raz w roku, "pod choinkę". Odpowiedz Link Zgłoś
polska_baba Nie przesadzono - zwróć uwagę na daty 07.06.09, 21:42 Kolejka po chleb w Łodzi - 21 lipca. Nazajutrz było święto 22 Lipca i zamknięte sklepy. Jak ktoś nie kupił chleba, to nie miał go przez 2 dni. Stąd zdenerwowanie ludzi. Ocet i sól ludzie wykupywali w lecie, bo robili przetwory na zimę. W zimie ocet stał na półkach (często jako jedyny artykuł), a w lecie go nie było. Sól wykupowali też rolnicy, bo potrzebowali ich dla zwierząt - robili zapasy na cały rok. Odpowiedz Link Zgłoś
makova_panenka Re: Nie przesadzono - zwróć uwagę na daty 08.06.09, 12:54 Polska_babo zauważ jeszcze, że na wiosnę 1989r zniesiono kartki na mięso, ale nie wyregulowano jeszcze jego ceny. Stąd aktywność "dziadków kolejkowych" którzy wykupywali wszystko jak leci pod spekulację. W takich okolicznościach faktycznie dla tych co kończyli o 16:00 nic już na półkach nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
przemek05 Re: Wegetarianizm a komunizm 08.06.09, 18:04 Te dwa pojecia sa najwyrazniej skorelowane, gdyz komunizm nigdy nie byl w stanie wyprodukowac miesa. Wykupywali go niedobrzy "stacze kolejkowi", w stanie wojennym szmuglerzy przewozili do miast w bagaznikach samochodow (grozila za to kara!), a za Gomulki wielcy aferzysci mieso pozerali (trzeba ich bylo o glowe skrocic - patrz wyrok smierci w tzw. aferze miesnej). System byl doskonaly, tylko niedobrzy ludzie do niego nie dorosli i wszystko psuli :-) Odpowiedz Link Zgłoś
rudy102_t_34_85 W kolejkach żegnaliśmy PRL 07.06.09, 22:12 Żeby znaleźć się w cudownej krainie pełnych półek i dostatku nie trzeba było wyjeżdżać na "zgniły zachód" wystarczyło odwiedzić naszych sąsiadów-Węgrów,Czechów,Słowaków czy Niemców (tych z DDR) nie wspominając o Jugosławii (ta ostatnia była poza blokiem sowieckim ale jak najbardziej "socjalistyczna").Czyli realsocjalizm bez upadlającego niedostatku był jak najbardziej możliwy...Cóż jak sobie pościelesz tak się wyśpisz. Odnoszę wrażenie że gdyby od jutra wprowadzić w Polsce "socjalkapitalizm" na wzór skandynawski to po kilku miesiącach nasza gospodarka by leżała na amen. Odpowiedz Link Zgłoś
1zorro-bis A niektorzy ciagle za PRL-em tesknia..... 08.06.09, 06:51 moze by ztak jakis skansen dla nich otworzyc? Odpowiedz Link Zgłoś
ereta Re: A niektorzy ciagle za PRL-em tesknia..... 08.06.09, 14:56 1zorro-bis napisał: > moze by ztak jakis skansen dla nich otworzyc? ###### Nie rozumiesz tego? KOMUNO WRÓĆ coraz głośniejsze westchnienia a nawet wołania. Dla wielu nowobogackich złodziei i kombinatorów potrzebna jest budowa skansenów w postaci więzień. Nie tylko w PRL byli ludzie nieudolni, cwaniacy i różnej maści hochsztaplerzy czy wręcz zwykli przestępcy. w obecnej Najjaśniejszej też ich nie brakuje. Nie ma co wybrzydzać za bardzo na komunę bo kiedyś i oecnie panujących będą rozliczać za krzywdy wyrządzone innym. Odpowiedz Link Zgłoś
makova_panenka Re: A niektorzy ciagle za PRL-em tesknia..... 08.06.09, 15:07 Mało prawdopodobne by ktoś doczekał się rozliczenia. W epoce darwinizmu społecznego nie istnieją siły zdolne do wymierzania sprawiedliwości. Szczególnie w Polsce gdzie jak widać coraz wyraźniej petryfikuje się układ partyjny składający się z 4 partii bez najmniejszych szans na zmianę. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: A niektorzy ciagle za PRL-em tesknia..... 08.06.09, 18:26 To jednego nie rozumiem - skoro było tak dobrze, to dlaczego była widoczna tak ogromna różnica pomiędzy demoludami a zachodem? Odpowiedz Link Zgłoś
ereta W kolejkach żegnaliśmy PRL####brak sensu dyskusji 08.06.09, 14:46 Szanowny kapitanie.kirk. Wygląda na to, że nie żyłeś w czasach PRLu jeśli do każdej polemiki żądasz link. Twoja wiedza wygląda na zasłyszaną i przeczytaną z nie wiadomo jakich źródeł. Te "źródła" często bywają niedokładne, zakłamane lub nawet świadomie sfałszowane. Żeby wiarygodnie dyskutować o PRL to trzeba było w tamtych czasach żyć, przeżyć to świadomie i w miarę dobrze pamiętać. Inaczej dyskusja jest jałowa, często nie do skomentowania z powodu niezrozumiałego dla czytającego poprzękręcania faktów. Podpieranie się dokumentami i przytaczanie udokumentwanych materiałów archiwalnych ma sens i jest możliwe między naukowcami dysponujących: czase, dostępem do archiwaliów, oraz odpowiednicm warsztatem badawczym. Na forumjest dyskusja amatrska, przy braku czasu oraz ograniczeniach w dostępie do materiałów źródłowych. Jeszcze niektórzy forumowicze stosują demagogię a nawet obrażanie innych przy braku wiedzy i argumentów. Pozdrowienia. ereta Odpowiedz Link Zgłoś
kapitan.kirk Re: W kolejkach żegnaliśmy PRL####brak sensu dysk 08.06.09, 15:21 ereta napisał: > Szanowny kapitanie.kirk. Wygląda na to, że nie żyłeś w czasach > PRLu jeśli do każdej polemiki żądasz link. ??? - Chyba mylisz mnie z kim innym; ja raczej nie mam takiego zwyczaju (chyba, że jakaś informacja szczególnie mnie zaskakuje). A w PRL żyłem, oj żyłem; całkiem osobiście... Choć czytając wynurzenia rozmaitych gierkolubów czy gomułkofilów etc., istotnie często mam wrażenie, jakbyśmy żyli w różnych krajach :-O Cóż, widać rzeczywiście punkt widzenia zależy od umiejscowienia fotela i jego miękkości ;-) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
przemek05 Warto tez wspomniec dystrybucje samochodow... 08.06.09, 18:11 Byly albo na talony, albo na gieldzie w cenie rynkowej. Ludzie wladzy, majacy dostep do talonow, kupowali auto, jezdzili 3 lata i sprzedawali drozej, niz kupili. Problemy byly tez z czesciami zamiennymi. Po wypadku szlo sie do blacharza, ktory.... wysylal klienta na poszukiwanie blach. Bez skombinowania blach nie bylo roboty :-) Odpowiedz Link Zgłoś