Dodaj do ulubionych

Szczygło: Bez Kaczyńskiego PiS przestanie istnieć

    • nighthawk00 to prawda 14.06.09, 12:07
      Ten Pan ma racje... tymbardziej,ze wszystko jest robione zeby tak bylo...
      wszystkich charyzmatycznych liderow sie wyrzucilo, Dorn, Zalewski,
      Ujazdowzki...... teraz ukręca się Ziobre...wiec jest jak jest...sami sobie
      zgotowaliscie ten los...
      • jarkoni Re: 14.06.09, 12:23
        Po pierwsze: "Szczygło: PiS bez Kaczyńskiego przestanie istnieć
        - Jeżeli ktoś twierdzi, że może być inaczej, to znaczy, że chce powrotu do smuty
        z lat 90 - tych, tych.."

        Dlaczego ten pan się jąka?

        Po drugie: gdzie jest junkier i presentation1?
        Co z tego, że niedziela? No i po premii....
    • tymon99 amen. /no txt 14.06.09, 12:17

    • hno3 Po co jednoczyć to środowisko skoro ono nie chce ? 14.06.09, 12:23
      Wiadomo już od międzywojnia że 2 prawicowców polskich to jeszcze
      jest siła ale jak dochodzi 3 to zaczyna się rozłam . Taki np.
      Macierewicz..przecież on służy TYLKO to rozłamu.
    • dokto A ten to za co bierze kasę? 14.06.09, 12:25
      Ciekwe analizy płodzi bbn.
      Z naszych podatków pis-b(ę)b(e)n mamy utrzymywać?
    • maciejkozlowski Bez Kaczyńskiego PiS przestanie istnieć- CUDO !! 14.06.09, 12:30
      Jak Ja marzę aby PIuary się zdematerializowały.Skończyły w politycznym kiblu !
      Cóż to za potworek. A ich lider.. no nie ja nie znajduję słów akceptowalnych w
      "Gazecie". To wstyd nie tylko dla PIS ale też dla Nas wszystkich, że na coś
      takiego pozwalamy i akcepujemy takie potworności.
    • 25cz Szczygło: Bez Kaczyńskiego PiS przestanie istnieć 14.06.09, 12:35
      Obawiam się, że śmierć pisu, to dla Polski byłaby prawdziwa
      tragedia.Jarosław schodząc ze sceny, zabrałby ze sobą naszą flagę i
      orła!tzn. nie naszą tylko jego.
    • kaczory11 I tak stanelo na moim.... 14.06.09, 12:46
      Imc Szczyglo potwierdzil to, co ja wypisuje na tym forum od kilku
      lat. Mianowicie to, ze PiS stoi w jednym szeregu z bratnimi partiami
      wodzowskimi, NSDAP Hitlera i bolszewikami Stalina.
      Gratulacje dla kaczego "lizodoopa" Szczygly za chwilowy przeblysk
      inteligencji.

      Jestem z nizszej polki i stoje tam, gdzie stalo ZOMO.
      Kaczory11
    • mista_onanista partia "myślących" jak prezes 14.06.09, 12:47
    • carpaccio4 bycie kralikiem zobowiązuje 14.06.09, 12:48
      pictureisunrelated.com/wp-content/uploads/2009/03/wtf_pics-not-where-parked.jpg
      • kralik111 Re: bycie kralikiem zobowiązuje 14.06.09, 12:54
        carpaccio4 napisał:

        > pictureisunrelated.com/wp-content/uploads/2009/03/wtf_pics-not-where-parked.jpg


        Nie rozumiem carpaccio, myslisz, ze polece na twoja fotke? :-D
        Ale ja ci juz tlumaczylem, ze ja w przeciwienstwie do ciebie, pedalem nie
        jestem...;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

        P.S. o wiele ladniej bys carpacio wygladala, gdybys zapuscila
        wlosy...;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
        • carpaccio4 Re: bycie kralikiem zobowiązuje 14.06.09, 13:10
          kralik111 napisał:


          > P.S. o wiele ladniej bys carpacio wygladala, gdybys zapuscila
          > wlosy...;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
          dla ciebie wszystko, wolisz na plecach czy na klatce za przeproszeniem piersiowej?
          • kralik111 Re: bycie kralikiem zobowiązuje 14.06.09, 13:13
            carpaccio4 napisał:

            > kralik111 napisał:
            >
            >
            > > P.S. o wiele ladniej bys carpacio wygladala, gdybys zapuscila
            > > wlosy...;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
            > dla ciebie wszystko, wolisz na plecach czy na klatce za przeproszeniem piersiow
            > ej?

            Ja wole na glowie, ale ty, jak sugerujesz wolisz gdy mezczyzna cie masuje po
            klatnce, za przeproszeniem piersiowej...;DDD

            Twoja seksualnosc carpaccio jest twoim problemem, bardzo ladnie udkumentowanym
            na zdjeciu, ktorym sie pochwaliles...;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
    • majajekukubzdziongvamajaje Gdyby to powiedział ktoś bardziej rozgarnięty od 14.06.09, 12:49
      Szczygły, można by sądzić, że subtelnie, w stylu Zoszczenki drze sobie łacha z
      Nowego Wcielenia Geniusza Karpat. Ale - trzymajcie mnie bo nie mogę - on chyba
      tak naprawdę myśli!!!
    • jonwol Na autorytecie wodza powstało NSDAP 14.06.09, 12:54
      i Komunistyczna Partia ZSRR. Tylko, że w przeciwieństwie do PiS-u udało im się
      zbudować skuteczny system represji utrzymujący ich przy władzy. Pisuarowi,
      dzięki mądrości Polaków, mimo starań wielkie goowno wyszło z prób wprowadzenia
      systemu podpatrzonego u sąsiadów. Teraz wystarczy dać kopa Kaczorom i partia
      tych skunksów zniknie z powierzchni ziemi. Miłośników "wodza" trzyma przy nim
      jedynie jedynie strach przed swoją przyszłością bo dobrze wiedzą, że wraz ze
      swoim przywódcą pójdą w niebyt polityczny i społeczny.
    • leszekes Nie ma ludzi niezastąpionych 14.06.09, 12:55
      • rooboy a tusk??? 14.06.09, 13:02
        • kralik111 Re: a tusk??? 14.06.09, 13:07
          Juz piczko Tuska wytlumaczylas...;DDDDDDDDDDDDDDDDD

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=96602289&a=96602573
          BUA HA H A HA H A H A H AH A H A H A H A HA H AH A HA H A H
          • rooboy jestes piczku... waruj tu teraz az wroce 14.06.09, 13:10
            kralik111 napisał:

            > Juz piczko Tuska wytlumaczylas...;DDDDDDDDDDDDDDDDD
            >
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=96602289&a=96602573
            > BUA HA H A HA H A H A H AH A H A H A H A HA H AH A HA H A H


            ide na party, bede za 3-4 godziny, a ty siedz i czekaj, piczku...
            • kralik111 Re: jestes piczku... waruj tu teraz az wroce 14.06.09, 13:15
              rooboy napisał:

              > kralik111 napisał:
              >
              > > Juz piczko Tuska wytlumaczylas...;DDDDDDDDDDDDDDDDD
              > >
              > > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=96602289&a=96602573
              > > BUA HA H A HA H A H A H AH A H A H A H A HA H AH A HA H A H
              >
              >
              > ide na party, bede za 3-4 godziny, a ty siedz i czekaj, piczku...

              Nie masz nikogo oprocz kangura, kto zaprosilby cie na party, wiec nie klam, bo
              politykiem nie jestes, pomimo, ze jestes glupi.
              Prawda przyglupie jest taka, ze idziesz spac, jak zawsze o tej
              porze...;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
        • dokto Re: a tusk??? 14.06.09, 13:08
          Oczywiście że i on nie jest niezastąpiony. JAk tylko zacznie gadać
          że białe jest czarne albo żeby głosować na pis to go zmienimy. My
          wyborcy rzecz jasna.
        • tomekjeden Re: a tusk??? 14.06.09, 14:30
          Rooboy, why are you writing about things you know nothing about? Makes two of us.
          • rooboy t1, i'm puzzled by your comment... 14.06.09, 17:54
            tomekjeden napisał:

            > Rooboy, why are you writing about things you know nothing about?
            Makes two of u
            > s.

            po pierwsze, jesli sie nie znam, to nie roznie sie od 99% tutejszych
            forumowiczow... how come you pick on me and me only???

            po drugie, pisze pytajac (a tusk???), wiec swiadomie i z
            premedytacja nie pisze z pozycji wiedzy, a raczej proszac o
            komentarz na moja propozycje...

            zas po trzecie, jest taka school of thought (to which i subscribe),
            ze mieszkanie z dala od jakiegos miejsca nie oznacza braku wiedzy nt
            tego miejsca pod warunkiem, ze twoj origin wlasnie stamtad jest...
            czasami nawet te daleko mieszkajace osoby moga postrzegac znacznie
            wiecej niz "tubylcy", zgodnie z zasada, ze pod latarnia
            najciemniej... innymi slowy tubylcy sa przyzwyczajeni do wielu spraw
            i ich nie zauwazaja, podczas gdy "nie-tubylcy" wychwytuja je w
            mgnieniu oka... dam przyklad z zycia codziennego... w polsce ludzie
            wychodzacy z urzedu, sklepu, etc. w 99% maja w nosie, czy ktos idzie
            za nimi i w konsekwencji puszczaja samozamykajace sie drzwi prosto w
            nos tego kogos... w polsce normalka i nikt tego nie zauwaza... w
            moim kraju 99% ludzi obejrzy sie za siebie i przytrzyma drzwi dla
            tej nastepnej osoby, wiec ja od razu dostrzegam roznice...
            podejrzewam, ze u ciebie jest podobnie... get my point?
            • kralik111 Re: t1, i'm puzzled by your comment... 14.06.09, 20:52
              rooboy napisał:

              > tomekjeden napisał:
              >
              > > Rooboy, why are you writing about things you know nothing about?
              > Makes two of u
              > > s.
              >
              > po pierwsze, jesli sie nie znam, to nie roznie sie od 99% tutejszych
              > forumowiczow... how come you pick on me and me only???
              >
              > po drugie, pisze pytajac (a tusk???), wiec swiadomie i z
              > premedytacja nie pisze z pozycji wiedzy, a raczej proszac o
              > komentarz na moja propozycje...
              >
              > zas po trzecie, jest taka school of thought (to which i subscribe),
              > ze mieszkanie z dala od jakiegos miejsca nie oznacza braku wiedzy nt
              > tego miejsca pod warunkiem, ze twoj origin wlasnie stamtad jest...
              > czasami nawet te daleko mieszkajace osoby moga postrzegac znacznie
              > wiecej niz "tubylcy", zgodnie z zasada, ze pod latarnia
              > najciemniej... innymi slowy tubylcy sa przyzwyczajeni do wielu spraw
              > i ich nie zauwazaja, podczas gdy "nie-tubylcy" wychwytuja je w
              > mgnieniu oka... dam przyklad z zycia codziennego... w polsce ludzie
              > wychodzacy z urzedu, sklepu, etc. w 99% maja w nosie, czy ktos idzie
              > za nimi i w konsekwencji puszczaja samozamykajace sie drzwi prosto w
              > nos tego kogos... w polsce normalka i nikt tego nie zauwaza... w
              > moim kraju 99% ludzi obejrzy sie za siebie i przytrzyma drzwi dla
              > tej nastepnej osoby, wiec ja od razu dostrzegam roznice...
              > podejrzewam, ze u ciebie jest podobnie... get my point?

              Rooboy, dla odmulenia twojej niedojrzalej glowy podam ci link do twojego
              wlasnego postu, w ktorym sam tlumaczysz swoje idiotyczne pytanie...;DDD

              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=96602289&a=96602573
              Co do reszty zdewocialych idiotyzmow poruszanych przez ciebie, niech odpowiedzia
              bedzie twoj wlasny artykul zamieszczony w Interii...;DDDDD

              Nazywam się RooBoy. Jestem Australijczykiem, mieszkam w Sydney. Tak, tak,
              wiem. Zaraz po przeczytaniu tego pierwszego zdania banda wszechpolaków wrzuci
              pod ten artykuł swój komentarz pt. „ty zdrajco” oraz „jakim prawem w ogóle
              mówisz po polsku” i tym podobne.


              interia360.pl/artykul/a-moze-australia,1248

              Chce powiedziec rooboy, ze ciebie nie mozna obrazic, a tym bardziej zrobic z
              ciebie glupka, wystarczy dac ci dostep do internetu i sledzic twoje
              wpisy...;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
              • tomekjeden Re: t1, i'm puzzled by your comment... 14.06.09, 22:20
                Kralik te wpisy RooBoya na Interii wcale nie są złe. Ale to chyba inny rooboy.
                Ten nasz rooboy, nasz forumowy rooboy, jest narwaniec i nie pisze tak długimi
                zdaniami. Mamy do czynienia z dwoma zupełnie odmiennymi stylami.
            • tomekjeden Re: t1, i'm puzzled by your comment... 14.06.09, 22:09
              I get a distinct feeling that that party of yours did not turn out to be totally
              to your liking. Nie jesteś sobą dzisiaj. Jakby inny jakiś człowiek. O co Tobie
              idzie z Tuskiem? Wal śmiało i do przodu. And why this attack, ten poniżej, na
              naszego kolegę forumowicza kralika? Do już do tego doszło? A Ty coś o drzwiach.
              Rooboy, rooboy, you are having a bad turn, i źle coś z Tobą.
              • rooboy t1, i'm puzzled (if not outright disappointed) 15.06.09, 02:01
                by your comments... let me deal with your issues one by one...

                1. why lie to me? piszesz "makes two of us", sugerujac, ze nie znamy
                polskiej polityki, wiec nie powinnismy sie wypowiadac i jednoczesnie
                wypisujesz essay nt szczygly, kaczynskiego i pisu... i respect you
                so don't do this to me in the future...

                2. widze, ze tobie tez sie przytrafilo, ze wpadles w paradigm
                tutejszego forum, iz ktos krytykujacy jedna partie automatycznie
                musi byc staunched supporter of the other... ale nie martw sie, to
                typowa przypadlosc uczestnikow tego forum, although I thought you
                could do better than that... let me assure you, i do not have
                a "that party of mine" in poland... as a matter of fact i consider
                the entire political elite in poland as oxygen thieves... rzadzi
                nimi prywata i totalna chec osobistego (lub partyjnego) zysku, zas
                dla polepszenia bytu spoleczenstwa i dla polski robia bardzo
                niewiele albo nic... ta tradycja ma juz ok. 300 lat i nie wyglada,
                ze idzie na lepsze... sa dwa powody, dla ktorych czasami krytykuje
                po i dla ktorych czasami popieram pewne aspekty pisu:

                a) i'm disapponted with the performance of the polish government and
                at present that happens to be po... if pis gets voted in in the
                future, i will complain about them if they don't meet the commonly
                accepted standards... however it will not make me a po-voter
                either...
                b) this forum has a majority of po supporters... as you know i live
                in a country of "fair go", and pis does not get a fair go here...
                czesto tutaj jest dziesieciu na jednego lub kopanie lezacego...
                wtedy staram sie brac tego jednego lub lezacego w obrone,
                niekoniecznie popierajac jego/jej poglady...

                3. tusk... jak juz pisalem wczesniej, zadalem pytanie nt tuska, czy
                jest niezastapiony... niedawno pojawil sie komentarz od second in
                charge, ze byc moze tusk bedzie i prezydentem i szefem po, wiec
                pytanie chyba zasadne, czyz nie???

                4. piczku... kilka miesiecy temu piczku wynalazl na interii 30-
                letniego dziennikarza z 5-letnim stazem w rooland o nicku RooBoy i
                uwaza, ze RooBoy z interii i rooboy z gw to one and the same
                person... kilka razy grzecznie zwrocilem mu uwage, ze sa to dwie
                rozne osoby, ale piczku okazuje sie byc typowym po-wskim betonem lub
                squareheadem (jesli nie moronem), do ktorego nie docieraja simple
                messages (co zreszta jest typowe dla po-supporters na tym forum i co
                udawadnia ponownie powyzej)... nie atakuje go, a jedynie ukazuje
                jedyne uczucie, ktore dla betonu jak on moge miec, czyli contempt...

                5. i appreciate your concern about my well-being, but you worry
                unnecessarily... and don't call me redneck, because if i'm a redneck
                here then piczku i jemu podobni are way out of the scale... they
                push the boundaries of "redneckness"...



                ps. well done (almost-brit) murray and the english cricket team...
                ashes will be a different story, though... watch out for hughesy and
                siddle...

                cya.
                • rooboy one more thing, t1.... 15.06.09, 03:27
                  szacunek za rozpoznanie dwoch rooboy'ow at first glance, although my
                  opinion about your redneck comment you can read elsewhere...

                  btw. ja tez uwazam, ze interyjny RooBoy pisze z sensem... zas
                  twoj "forumowy koleka kralik", czyli piczku, jak juz wspomnialem,
                  jest zbyt betonowy lub moronowaty, aby to dostrzec podobnie jak
                  zaakceptowac "dwoistosc" rooboy'ow... po nauczyla go "what to
                  think", ja zas cenie ludzi, ktorzy nad "what to think" przekladaja
                  umiejetnosc "how to think"... niestety wiekszosc zwolennikow
                  polskich partii politycznych w polsce posiadla tylko umiejetnosc
                  what to think, bo partie podsuwaja im gotowce, co maja myslec...

                  on second thought, jest jeden polityk w polsce, ktory dla mnie nie
                  jest oxygen thief i, o ironio (dla ciebie i piczka), jest on
                  politykiem po, choc mniemam, ze dla hord po-supporters jest least
                  preferred... his name is gowin... i reckon he knows how to think
                  even if his own party is not happy with his thinking... he won't
                  last there though....
                • tomekjeden Re: t1, i'm puzzled (if not outright disappointed 16.06.09, 00:41
                  Thank you for your compliment and expression of respect. The first I do not
                  really deserve, the second let me confirm with the required and honestly stated
                  acknowledgement of mutuality.

                  After that I am really baffled. The paradigm of, let us call it, pernicious
                  blinkered dichotomy - so often, as you rightly point out, present on the fora of
                  GW - has always been culturally alien to me. When dealing, of course, with a
                  number of freely available choices. Without this proviso it would certainly be
                  difficult to offer a convincing critique of any views pertaining to a defence of
                  totalitarian or socially wholly unacceptable stance. This is sometimes a source
                  of methodological difficulty, so readily abused by the proponents of, for
                  example, the ethos of PZPR (the Polish Communist Party). I am sure you
                  understand. Fascists complaining of being served with the true description of
                  their history, deeds, language, and methods. It is this context of thus
                  historically defined political discourse in Poland that so readily gives the
                  emotionally charged and totally wrong twist to a line of argumentation between
                  political adversaries. You say the whole thing goes back 300 years. You could be
                  right. It is a very important, nay, crucial point you have made. Inability to
                  see the true range of possibilities offered by someone's arguments often makes
                  discussion difficult, and sometime kills any meaningful dialogue right at the
                  very start. This is the domain of "polaczki". I am sure that you are likely to
                  concur with this. Polacy rozmawiają ze sobą inaczej.
                  • tomekjeden t1, i'm puzzled (if not outright disappointed P.S. 16.06.09, 00:51
                    P.S.

                    The "redneck" argument I do not understand.

                    I went to RooBoy's website about a year ago, when we first started to exchange
                    views on the fora of GW. I immediately noticed that he had nothing directly do
                    to with you, although, his writings are rather sensible.
                  • rooboy pernicious blinkered dichotomy... he he 16.06.09, 08:21
                    i shouldn't laugh really... to me it is fascinating and terrifying
                    at the same time...

                    fascinating because of its unique nature... it is a psychological
                    and ideological war between two camps where no prisoners are
                    taken... it's eat or be eaten... i know of no other forum (although
                    i do admit that apart from gw i only visit anglosaxon fora), where a
                    war is fought with such intensity... quite often it reminds me on
                    schopenhauer's "art of controversy"... the only problem being the
                    fact that schopenhauer's work (from memory) lists some 40 different
                    methods of dispute, while the polish participants appear to have
                    read just the last page with his last method - unsettle the opponent
                    by becoming personal, insulting and rude... many excel in it here,
                    not to mention "your forumowy kolega kralik" (is he really your
                    forumowy kolega???), who either has a job to do in this war or is
                    simply a rude moron and/or fuckwit...

                    it is terrifying, because a lot of energy is spent by the
                    participants with very little progress made towards a better
                    poland... at times i feel that the major parties purposely fuel this
                    war, so that the opposite camps fight each other hammer and tongs,
                    thus allowing the political elite to avoid the spotlight and public
                    scrutiny, ever so present in the anglosaxon world... from that
                    perspective it is sad as it does not appear to change any time
                    soon....


                    ps. taking the above into account, i do believe that only a very few
                    want to engage in any meaningful dialogue including exchanging of
                    views and opinions.... majority come for a quick kill, ku chwale
                    partii i/lub wlasnego ego.... would i call them "polaczki"??? rather
                    not, because i don't believe it is entirely their fault the way they
                    engage in these discussions. but this is a completely new subject
                    why i think that way and possibly much too complex to tackle it
                    today.

                    cya.
                    • tomekjeden Re: pernicious blinkered dichotomy... he he 16.06.09, 13:33
                      Też sobie trochę chichotałem, jak to pisałem. No, sam rozumiesz, coś trzeba w
                      życiu robić. Masz rację, fora GW są pełne zaciekłości i bicia piany. "Kralik"
                      jest również i Twoim forumowym kolegą. Sądzę, że gdyby wszyscy forumowicze
                      pamiętali o tym, że rozmawiają z kolegami współforumowiczami to by argumenty
                      były nieco bardziej przejrzyste, stonowane, a adresatami gniewu i ciętego języka
                      byliby częściej tylko protagoniści artykułów GW. "Progress towards better
                      Poland"? Nie sądzę żebyśmy, my szarzy forumowicze, byli na tyle ważni by
                      jakikolwiek decydent czytał owoce naszego twórczego wkurzenia.

                      Napisałeś: "...at times I feel that the major parties purposely fuel this war,
                      so that the opposite camps fight each other hammer and tongs, thus allowing the
                      political elite to avoid the spotlight and public scrutiny, ever so present in
                      the anglosaxon world... from that perspective it is sad, as it does not appear
                      that it will change any time soon....". Bardzo w to wątpię. Kilkudziesięciu
                      forumowiczów ma służyć politykom jako zapora przed rzetelnym dziennikarskim
                      probierzem ich działań i planów? Jest to nierealne. (Czy rzeczywiście sądzisz,
                      że polskie dziennikarstwo jest aż tak złe? Wybacz, ale taki wniosek może się
                      nasunąć.) Fora są dużo mniej ważne. Dla mnie to taka "zabawa w neurozę". Zresztą
                      co tu dużo mówić. Przysłuchaj się wypowiedziom takich świecznikowców, jak
                      Panowie Jarosław Kaczyński, czy Roman Giertych, czy Zbigniew Ziobro, oni
                      bluzgają słowem z dużo mniejszą odpowiedzialnością niż zagniewany forumowy
                      troll. Albo taka Pani Nelly Rokita, której logorrhea, wydalana jako głośny
                      strumień oralnej degrengelody dobrego smaku, poczucia przyzwoitości i zdrowego
                      rozsądku, oraz szacunku dla języka polskiego, to tylko wymarzony szczyt ponurej
                      człowieczej durnoty dla najbardziej zaciekłego a pozbawionego wszelkich znamion
                      myślenia forumowicza. Przy czym Pani Rokita, razem z kilkoma innymi politykami,
                      sprawia również wrażenie jakby dała szybkiego i nagłego dyla z psychiatryka dla
                      rozsierdzonych "polaczków". Daleko tej Pani, sądząc po jej języku, do polskości,
                      ale "polaczką" to już może sobie być. (Sorry mate. But I like this word. Również
                      czy czujesz tutaj tę swoistą forumową neurozę?) Politycy są co najwyżej wzorem
                      dla niektórych naszych kolegów forumowiczów. To znaczy oni są pierwsi a fora
                      podążają za nimi, ale nie jako jakaś dla nich, czyli polityków, osłona.

                      Dobra, tyle na dzisiejsze popołudnie. U Ciebie już po północy. Niech Twoje
                      kangury prowadzą Ciebie tam gdzie chcesz dojść.

                      pozdr

                      t1
                      • rooboy you like the word "polaczek', so tell me 16.06.09, 14:06
                        what it really means to you.... as for the rest, you make some
                        interesting points, i will address them tomorrow... it's only
                        2200hrs in my part of the world, but i'm dog tired and going
                        straight to bed now...

                        cya.
                        • tomekjeden Re: you like the word "polaczek', so tell me 16.06.09, 17:21
                          rooboy napisał:

                          > what it really means to you.... as for the rest, you make some
                          > interesting points, i will address them tomorrow... it's only
                          > 2200hrs in my part of the world, but i'm dog tired and going
                          > straight to bed now...
                          >
                          > cya.

                          xxxxxxxxxxxxxxxx


                          www.amazon.co.uk/gp/product/images/1854795538/ref=dp_image_0?ie=UTF8&n=266239&s=books
                          • tomekjeden Re: you like the word "polaczek', so tell me P.S. 16.06.09, 17:24
                            Will also elaborate on this term of endearment tomorrow. W międzyczasie bądź
                            łaskaw przyjąć ten interesujący graficzny skrót myślowy zawarty w powyższym poście.

                            pozdr

                            t1
                            • rooboy nie bardzo rozumiem... 17.06.09, 03:28
                              wiec uwazasz, ze okreslenie "polaczek" ma duzo wspolnego z
                              xenofobia???

                              zawsze myslalem, ze term polack originates from the us as derogatory
                              term describing people of polish origin, ale sadzilem, ze glownym
                              powodem do kpin byly/sa niezbyt dobra znajomosc angielskiego,
                              perceived dumbness, eating habits (heavy fatty food), etc rather
                              than xenophobia...

                              however i don't profess to be any expert in polish, let alone
                              american jargon, terms and therefore stand corrected...
                              • tomekjeden Re: nie bardzo rozumiem... 17.06.09, 03:53
                                Rooboy chciałem napisać coś więcej na temat, ale chyba sobie darujemy. Nic nie
                                rozumiem. Co, na miły Bóg, ma amerykański "polack" wspólnego z "polaczkiem"?
                                "Polaczek" jest używany przez Polaków na określenie rodaków posiadających
                                określone przywary, tak jak termin "little Englander" używany jest przez
                                Anglików, też w podobnym kontekście. Oba terminy mają stylistyczne i znaczeniowe
                                oparcie w świadomym użyciu zdrobnienia. Ale, jak mówię, darujmy sobie dalszą na
                                ten temat wymianę zdań. Jak widzę argumenty toporne to czasami je ucinam. Życie
                                jest za ciekawe, żeby stać w miejscu.
                                • rooboy t1, nie ma sie co podniecac... 17.06.09, 05:43
                                  tomekjeden napisał:

                                  > Rooboy chciałem napisać coś więcej na temat, ale chyba sobie
                                  darujemy. Nic nie
                                  > rozumiem. Co, na miły Bóg, ma amerykański "polack" wspólnego
                                  z "polaczkiem"?
                                  > "Polaczek" jest używany przez Polaków na określenie rodaków
                                  posiadających
                                  > określone przywary, tak jak termin "little Englander" używany jest
                                  przez
                                  > Anglików, też w podobnym kontekście. Oba terminy mają stylistyczne
                                  i znaczeniow
                                  > e
                                  > oparcie w świadomym użyciu zdrobnienia. Ale, jak mówię, darujmy
                                  sobie dalszą na
                                  > ten temat wymianę zdań. Jak widzę argumenty toporne to czasami je
                                  ucinam. Życie
                                  > jest za ciekawe, żeby stać w miejscu.

                                  przeciez napisalem, ze sie na tym nie znam... jesli wiec nie sprawia
                                  ci to zbyt wielkiego klopotu to napisz jakie to przywary
                                  ma "polaczek", termin uzywany przed polakow... tym sposobem nauczysz
                                  mnie czegos, wiec nie bedziesz stal w miejscu (przynajmniej w moim
                                  mniemaniu)...
                      • rooboy Re: pernicious blinkered dichotomy... he he 17.06.09, 05:36
                        let's get one thing straight - people like kralik nie sa moimi
                        forumowymi kolegami... sa wspoluczestnikami forum, na ktorym i ja
                        egzystuje, that's all. i don't like the personal, insulting and rude
                        approach they employ in their discussions, which is designed to
                        scare and intimidate their "opponents". i have to say that he is
                        quite successful in "winning" his gw-forum based disputes with many
                        thanks to this approach... many people do get scared off and do not
                        continue discussions with him and him-alike...

                        which brings me to another of my observations... many fora in my
                        country serve as a views and opinions exchange platform between
                        anonymous participants... no-one (at least not many) feels compelled
                        to win the discussion... one exception - indian cricket fans, they
                        will haunt you until you give up... in poland however
                        any "discussion" very quickly becomes a dog fight, where a clear
                        winner has to be established... therefore many use kralik-like
                        methods to prove their supremacy... i reckon it stems from the
                        extremely competitive (if not overambitious) nature of poles... my
                        son calls them try-hards and laughs them off... i find it hard not
                        to agree with him...

                        back to gw forum... yes, i agree we are "szarzy forumowicze" i
                        decydenci nie czytaja naszych "owocow", ale sadze, ze czytaja nas pr-
                        owcy premiera, prezydenta, etc i relacjonuja szefom "the general
                        mood" of the forum on various issues... that way i believe we
                        influence (albeit to small extent) some of the processes at the
                        top... besides, have you noticed that the forum comments get much
                        better exposure in gw than in any anglosaxon titles??? 2-3 comments
                        appear at the foot of any article, drawing readers to enter the
                        forum... i've got friends who say they enjoy reading gw forum and
                        they learn from it much more than reading the actual articles...

                        wg mnie dziennikarstwo w polsce jest dosc dyspozycyjne i foreign-
                        owned, co oznacza, ze newspapers can run their own agendas that are
                        or can be beneficial to their non-polish owners and quite
                        detrimental to polish interests... all i'm saying regarding the
                        purposely fuelled war is that people spend their free time for
                        instance arguing via internet about some outrageous (in my opinion)
                        statements from palikot while in the same time letting government
                        off the hook on some other, more important issues like corruption or
                        conflict of interest amongst government and opposition members...

                        zgadzam sie, ze fora podazaja za politykami, choc jest rowniez other
                        school of thought that behaviourwise politicians perform as per the
                        society's expectations, which means that it's the society (polish,
                        in this instance) that "makes" them say and do silly, rude and
                        insulting things... an example: if in the uk or australia a
                        politician started to be personal in his dealings with his
                        electorate, i would expect the electorate to dump him at the next
                        elections rather than become personal in dealings between each
                        other... polish society loves when politicians trade personal
                        insults and such politicians are regarded as having balls...

                        enough for today, another busy day unfolding... commiserations on
                        england's t20 cricket campaign, this unfortunately gives them more
                        time to prepare for the real cricket, which is the ashes series...

                        take care.
                        • tomekjeden Re: pernicious blinkered dichotomy... he he 17.06.09, 12:46
                          Rzeczywiście masz rację. W forumowych dyskusjach kompromis jest często wartością
                          zupełnie nieznaną. Tutaj bym wziął pod uwagę temat. Bowiem, w niektórych
                          sprawach kompromisu być jednak nie może. Na przykład, już o tym pisałem, w
                          podejściu do totalitaryzmu. Zauważ ile jest postów na forach w obronie starego
                          komunistycznego reżymu. Skąd to się bierze? Ze strasznych uwarunkowań
                          historycznych. Zauważ, że stan wojenny popiera od lat około 50% respondentów.
                          Czy jest to możliwe w Australii? Poparcie dla strzelania do niewinnych
                          robotników, dla więzienia ludzi za domaganie się podstawowych praw, za domaganie
                          się wolnych wyborów, poparcie dla skrytobóczych mordów na opozycjonistach
                          dokonane przez agendę PZPR-u, jaką była SB. Piszę o tych rzeczach już prawie
                          obsesyjnie i monotematycznie, ale w taki właśnie sposób jawią się one regularnie
                          w polskim dyskursie politycznym. Inaczej myśli Australijczyk, dla którego
                          uderzenie związkowca policyjną pałką to już byłaby rzecz straszna, czy się
                          mylę?, inaczej myśli wielu Polaków, tak z połowa jeżeli ufać ankietom, dla
                          których mordowanie robotników, likwidowanie związków zawodowych, szeroko
                          zakrojone i metodyczne szykanowanie i upadlanie ludzi, jest czymś co trzeba
                          akceptować i usprawiedliwiać. Często mówi się, że Polacy kochają wolność. Ja
                          uważam, że jest to mit, który, choć ma oparcie w aktach desperacji i
                          niezaprzeczalnie wielkiego heroizmu, nie przekłada się na codzienne życie, na
                          oczekiwania obywatela na przyjazność instytucji państwowych, na tolerancję, na
                          akceptowanie osób niepełnosprawnych i na pomaganie im, na poszanowanie innych
                          kultur, innych wyznań, innych poglądów. I już mamy naszych "polaczków". Moja
                          definicja "polaczka" jest dosyć prosta. To taki człowiek, który boi się
                          wolności, który boi się samodzielnego myślenia, boi się swobodnych kontaktów
                          zewnętrznych, boi się "obcości" i "inności", i który czasami skłonny jest
                          ograniczać wolność innym. (Ksenofobia również należy do takich zachowań. N.B.
                          Okładka do tej książki to miał być żart, Rooboy. Rozumiesz, he he, ha ha! Ale
                          analogia dobra. Do Piłsudskiego też się w Polsce przyznają ludzie, którzy nic z
                          jego poglądami wspólnego nie mają.) To taki biurokrata bez ambicji, dla którego
                          pieczątka jest ważniejsza od ludzi. Definicja jest więc szeroka i łatwa w
                          zastosowaniu.

                          Fora GW są analizowane przez partyjnych PR-owców? No, może i są. Niech Ci
                          będzie. Sam uważam, że nie ma co przesadzać. Pisanie na forach to zabawa taka, i
                          nie jest ono ważne.

                          Polskie dziennikarstwo jest w obcych rękach i dyspozycyjne? Tutaj potrzebowałbym
                          więcej przykładów, więcej konkretów. Z tym zacieraniem dziennikarskiej
                          dociekliwości w sprawie korupcji to jest coś na rzeczy. Ale ma to chyba szerszy
                          kontekst. Na przykład CBA, czyli coś na kształt policji od propagandy partyjnej,
                          powołanej przez PiS, nadal funkcjonuje bez większych zmian. Nawet FBI się tych
                          metod PiS/CBA przestraszyła, jako politycznych i nic z walczeniem z korupcją
                          wspólnego niemających, i odmówiła dalszej pomocy przy fałszowaniu procesu
                          śledczego i prawnego przeciwko ówczesnej partii politycznej (PO). Idzie mi o
                          Panią Sawicką i burmistrza Helu. (Tragiczny casus Barbary Blidy też jest
                          ogromnie wymowny.) Sądzę, że w normalnym kraju kierownictwo CBA już by siedziało
                          w więzieniu. W Polsce jakieś względy, zapewne polityczne i "pragmatyczne",
                          pozwalają nadal działać temu korupcjogennemu towarzystwu. Ja uważam, że media
                          poświęcają za mało uwagi tym sprawom. Z kolei takie metody i partyjne użycie
                          służb policyjnych, do walki z politycznym adwersarzem, przez były rząd Pana
                          Jarosława Kaczyńskiego, są akceptowane przez polską Prokuraturę i przez polskie
                          sądy, które jeszcze wyraźnie nie dorosły do demokracji. Czy nie jesteś skłonny i
                          tutaj widzieć nieszczęsną "polaczkowatość"? Czy polskie media o tym nie mówią,
                          czy mówią za mało? Nie wiem. Ale jest coś na rzeczy.

                          Absolutnie się z Tobą zgadzam, że polski elektorat jest stosunkowo mało wrażliwy
                          na polityków którzy są wobec niego obraźliwi. No wiesz, Rooboy, te 50% wyborców,
                          dla których wolność jest czymś obcym, i którzy wolą zamordyzm bardziej od
                          swobodnej wymiany poglądów. (Zauważ ostatni kuriozalny wyborczy sukces Pana
                          Ziobry. Podejrzewam, że w Australii taki polityk jak Pan Ziobro by się w
                          wyborach uplasował za najbardziej spowolnioną i napraną eukaliptusem po same
                          uszy koalą. Co sądzisz?) I znowu wracamy do naszych nieszczęsnych "polaczków".

                          pozdr

                          t1
                          • rooboy what's wrong with ziobro??? 18.06.09, 04:25
                            zgoda, t1, temat faktycznie jest wazny... ale mnie chodzi nie tylko
                            o kompromis a o zdrowa, w miare kulturalna wymiane pogladow, gdzie
                            uczestnicy dyskusji rozstaja sie w zgodzie, obstajac przy swoich
                            zdaniach ( z pamieci sporo naszych zeszlorocznych "debat" zakonczylo
                            sie resultatem: agree to disagree)... takie rozwiazania na forum gw
                            sa zupelnie obce, a szkoda, przeciez "bo wszyscy polacy to jedna
                            rodzina, mlody itd...

                            podejscie do totalitaryzmu na forum jest dla mnie curly one...
                            zgadzam sie, ze znaczna czesc postow broniacych starego systemu
                            bierze sie z uwarunkowan historycznych, o ktorych piszesz, ale
                            uwazam tez, ze znaczna czesc (moze nawet ta wieksza) bierze sie z
                            rozgoryczenia spoleczenstwa z "osiagniec" 20-letniej demokracji w
                            polsce... mialo byc 21 postulatow z gdanska, potem druga japonia,
                            100mln dla kazdego, 3mln mieszkan, druga irlandia, obietnice
                            wyborcze tuska, nic lub niewiele z tego sie spelnilo, a dla 90%
                            spoleczenstwa jest brud, smrod i ubostwo, zas kolejne ekipy
                            polityczne przy wladzy darza spoleczenstwo podobnym uczuciem jak
                            moje dla piczka - contempt... dlaczego wiec sie dziwic, ze wielu
                            teskni za systemem pre-'89???

                            piszesz o bledach i zbrodniach przeszlego systemu z taka pasja i
                            emocjami, jakbys osobiscie doswiadczyl podobnych krzywd... i hope
                            it's not the case...

                            wyjezdzajac z polski na stale (a bylo to juz ladnych pare lat temu)
                            bylem swiecie przekonany o wyzszosci kapitalizmu nad polskim
                            socjalizmem... zycie poza polska w wielu aspektach potwierdzilo moje
                            przekonania, ale rowniez w wielu zweryfikowalo moje myslenie...
                            obecnie sklaniam sie ku pogladowi, ze idealnych systemow nie ma,
                            kazdy ma swoje "flaws", zas ocena jest raczej indywidualna i czesto
                            zalezy od punktu siedzenia oceniajacego... piszesz, ze w australii
                            police assault na zwiazkowcow bylby rzecza straszna, moze nie
                            straszna, ale spolecznie nieakceptowalna, tak jest i bylo od wielu
                            lat, przynajmniej od zakonczenia ww2... co zas nastapilo w polsce???
                            30 lat temu byla to rowniez rzecz straszna, zas obecnie policja
                            paluje zwiazkowcow (np. 2 mies temu w w-wie) i wiekszosc
                            (przynajmniej na tym forum) ujmuje sie za wladza, obrzucajac blotem
                            stoczniowcow... polska to kraj, gdzie ludzie wpadaja z jednej
                            skrajnosci w druga, malo kto chce szukac i znalezc equilibrium, zas
                            harmonijny swiat mozliwy jest tylko wtedy, gdy jest w rownowadze...

                            wracajac do "skrytobojczych mordow na opozycjonistach"... zachod tez
                            nie jest takim rajem w tym wzgledzie, o czym moglby zaswiadczyc one
                            martin luther king... specjalnie przytaczam jego, choc to juz 40
                            pare lat temu, bo byl prekursorem pewnej idei spolecznej (ktora
                            miala duzy potencjal do znacznych zmian politycznych - vide
                            obama)... walesa tez byl prekursorem idei spolecznej z potencjalem
                            znacznych zmian politycznych (vide wolne wybory i "demokratyczna"
                            polska), a jednak jakos go w tym totalitarnym systemie nikt nie
                            zastrzelil... bo byl agentem??? i don't know and i don't care, it's
                            in the past...

                            czy polacy kochaja wolnosc??? nie wiem... wg mnie raczej kochaja
                            pewna extremalna odmiane wolnosci (to pewnie zgodnie z tymi
                            skrajnosciami , o ktorych powyzej) zwana anarchia.... idac dalej tym
                            tropem uwazam, ze jest to uwarunkowane historycznie... przez ponad
                            200 lat (z wylaczniem ostatnich 20 lat i okresu miedzywojennego)
                            prawa w polsce byly ustanawiane przez zaborcow lub okupantow
                            (hitlerowcy, rosjanie)... w zwiazku z tym w polsce lamanie prawa
                            bylo w dobrym tonie i ktos taki byl uwazany za dobrego patriote
                            (pisze dobrego, bo wyglada na to, ze obecnie w polsce patriota to
                            chyba obelga lub co najmniej "polaczkowosc") i z czasem tradycja
                            lamania prawa weszla polakom w krew i trwa nieprzerwanie do
                            dzisiaj... jade sobie u siebie in a 60kmh zone i 99 kierowcow jedzie
                            60-70kmh, zas jeden idiota (nie ja) zasuwa 95-100kmh... w polsce zas
                            w identycznej zone 99 zasuwa 95-100kmh i lepiej, zas jeden idiota
                            (byc moze ja) jedzie zgodnie z prawem...


                            last subject as another big day unfolding... zbysiu ziobro, zero,
                            00, czy tam jak go jeszcze zwa... what's wrong with ziobro, i'm
                            asking??? nie znam dokladnie jego historii, ale slyszalem o
                            jego "antics" z czasow, gdy byl ms wraz ze slynnym: "ten pan juz
                            nigdy nikogo nie zabije"... so what??? byl mlody na waznym
                            stanowisku, ktore go przeroslo, a w zasadzie wg mnie wpadl w pulapke
                            nadgorliwosci i nadambicji (to powszechna cecha polakow, o ktorej
                            pisalem w poprzednich postach) goniac domniemane (w ocenie jego i
                            pisu) nieprawidlowosci obecnego systemu... i think that he's learned
                            his lesson and if he had his time again, he would do many things
                            differently... like it or not, he will have a role to play in poland
                            in the future... a tak nawiasem mowiac, ten facio z okladki xiazki,
                            ktore mi przeslales, tez przeciez (z pamieci) dal niezla plame za
                            mlodu pod gallipoli, posylajac do nierownej walki tysiace moich
                            polrodakow i kiwis... he ate his humble pie and returned years later
                            to become one of the most charismatic leaders during the ww2...
                            similarly, let's give ziobro a second chance, although i do
                            understand that poles (or should i say "polaczki"???) are not good
                            in giving people a second chance...



                            take care and don't do what i wouldn't do...


                            ps. thanx for the "polaczek" definition.



                            • tomekjeden Re: what's wrong with ziobro??? 18.06.09, 14:11
                              Pozwól, że odpowiem Tobie skrótowo i miejscami hiperbolizując.

                              Pewno, że na transformacji ustrojowej i ekonomicznej niektórzy stracili, albo
                              takie mają odczucie. Hasła są hasłami i "druga Japonia", czy "Irlandia", będą
                              powracać jako zarzut niespełnionych obietnic. Im mocniejsze psychika ma oparcie
                              w autorytarnym modelu myślenia tym bardziej ufa, że hasła są tak dobre jak
                              zrealizowane obietnice, i tym natarczywiej hasła te, których życie normalne
                              liczyć można w przedwyborczych miesiącach, powracają nawet po latach. Zwykłą
                              przedwyborczą paplaninę człowiek obarczony bagażem starego myślenia bierze za
                              świętą prawdę, która się spełni jako objawione słowo oficjalne. Rozumiesz, nowe
                              i czyste obory same się pobudują, te stare i śmierdzące same sobie znikną, krowy
                              same się wydoją, autostrady się same pobudują i każdy będzie mógł po nich
                              zasuwać tak ze 200 km na godzinę swoim własnym mercedesem. A w międzyczasie
                              należy sobie siąść pod gruszą z butelką jabcoka i pajdą chleba ze szmalcem i
                              tylko patrzeć, jak się te zagwarantowane, no bo jakże mogłoby być inaczej skoro
                              tak nam powiedzieli, cuda zrealizują. A jeżeli już sobie pracujemy to należy
                              sobie wywalczyć emeryturkę od 40 roku życia, no i solidną odprawę, ku chwale
                              ojczyzny i swojej kieszeni. Pieniążki się zawsze znajdą, przecież można ich
                              nadrukować ile potrzeba. Kilka lat temu, tuż przed przystąpieniem Polski do UE,
                              znalazłem taką statystykę. Otóż jeden rolnik holenderski jest, czy był, tak samo
                              wydajny jak 10 rolników polskich. Do tej pory podatnicy ze starej Unii płacą za
                              ten postkomunistyczny syf. Nie jestem absolutnie antyunijny i, tak jak Ty,
                              sympatyzuję z tymi ludźmi którzy cierpią w Polsce dotkliwy niedostatek. Jednak
                              żałosny, powtórzę raz jeszcze, gospodarczy, polityczny i społeczny syf, za który
                              płaci teraz cała prawie Europa, to właśnie ten komunistyczny system, który
                              zaczął w Polsce znikać na dobre od roku 1989.

                              Moje mocne potępienie dla starego faszystowskiego moskiewskiego reżymu
                              prl-owskiego nie wynika z jakichś przykrych doświadczeń osobistych. Raczej
                              wiodło mi się dobrze. No, pamiętam jak w latach 50. komuna kazała mojemu ojcu
                              pozbyć się połowy mieszkania. PZPR-owski komsomoł stwierdził, że jest
                              "nadmetraż", i nie było rady. To, że mieszkanie było własnościowe, i wybudowane
                              przez ojca przed wojną jeszcze, nic nie znaczyło. Było rzeczywiście duże,
                              rozumiesz, jak dla ludzi. Rowerem mozna było po nim jeździć. Ale, wiesz, studia
                              na dwóch znakomitych uczelniach, trochę grosza, tak od czasu do czasu, a
                              czasami również i nie było co garnka włożyć, i też było dobrze, spora izolacja
                              od tych rzeczywiście mocno skrzywdzonych przez komunistów. Człowiek żył w
                              oderwaniu od tych najgorszych rzeczy, które działy się w PRL-u, i na dodatek na
                              zachodnim paszporcie. I tu jest znacząca differentia specifica.
                              Kilka lat temu kupowałem w kasach międzynarodowych na warszawskim Dworcu
                              Centralnym bilet do Wilna. Przede mną starsza pani, tak miała z lat 70, kupowała
                              dwa bilety, bodajże do Francji. Jak się zaczynał PRL to właśnie wchodziła w
                              życie dorosłe. Pani pokazuje kasjerce, zupełnie niepotrzebnie, swój paszport i
                              przeprasza, że nie ma przy sobie paszportu męża, ale jak trzeba to
                              pojedzie do domu i przywiezie. Tak było za PRL-u, wszędzie trzeba się było
                              legitymować i usprawiedliwiać. I to ten system "polaczki" przejęły jako swój. W
                              normalnym kraju koleje państwowe byłyby wdzięczne pasażerom, że wybierają podróż
                              pociągiem, a nie samolotem czy autobusem, czy swoim własnym samochodem. A ta
                              Pani przeprasza praktycznie za to, że chce skorzystać ze swojego
                              NIEZBYWALNEGO PRAWA i PODRÓŻOWAĆ DOKĄD I KIEDY JEJ SIĘ
                              PODOBA
                              . Czujesz bluesa, czujesz "polaczkowatość" po obu stronach kasy? Ale
                              nie ukrywam, że w PRL-u miało mi się czasami całkiem dobrze.

                              Piszesz: "...w australii police assault na zwiazkowcow bylby rzecza straszna,
                              moze nie straszna, ale spolecznie nieakceptowalna, tak jest i bylo od wielu lat,
                              przynajmniej od zakonczenia ww2... co zas nastapilo w polsce??? 30 lat temu byla
                              to rowniez rzecz straszna, zas obecnie policja paluje zwiazkowcow (np. 2 mies
                              temu w w-wie) i wiekszosc (przynajmniej na tym forum) ujmuje sie za wladza,
                              obrzucajac blotem stoczniowcow..." Dobrze to wypunktowałeś. Społeczna
                              akceptowalność dla państwa wrogiego, czy nieprzyjaznego, obywatelowi jest
                              częścią polskiej psychiki.

                              Skrytobójcze mordy były desparackim, ale jednak systemowym operacyjnym programem
                              PZPR-u dla utrzymania się przy władzy. Porównanie z USA nie do końca ścisłe, ale
                              jest na rzeczy. Przyjrzyj się sprawie trzech działaczy na rzecz praw człowieka
                              zamordowanych, przy pełnej aprobacie prokuratury i policji, w Stanie Mississippi
                              w roku 1964. Ale koniec tej tragedii jest, mam takie wrażenie, w Polsce nie do
                              pomyślenia. Otóż, w roku 2005, czyli po przeszło 40 latach, główny organizator
                              tej zbrodni, 80-letni wtedy Edgar Ray Killen, został skazany na 60 lat
                              więzienia. Dwa lata później przegrał on apelację i wyrok jest prawomocny. A w
                              Polsce "polaczki" bronią bandytów odpowiedzialnych za zbrodnie popełnione w
                              stanie wojennym, jako bohaterów i patriotów. Mordowanie niewinnych ludzi przez
                              służby państwowe, jest dla niektórych Polaków "społecznie akceptowalne". Pana
                              Wałęsy nie zabito, ale to nie znaczy, że nie było państwowych skrytobójstw. Nie
                              bardzo tu rozumiem co ma jedno z drugim wspólnego. Pewno SB, jakby mogła toby
                              Pana Wałęsę zlikwidowała, ale miała tylko grube nici do takiej mokrej roboty,
                              czyli skrytobójstwo nie było w przypadku Pana Wałęsy możliwe, no to zrobiła z
                              niego jakiegoś "Bolka". Jak nie kijem go to pałką.

                              Przykład z łamaniem szybkości na polskich drogach jest trafiony w dziesiątkę.
                              Pewno, skoro przez ponad 300 lat łamanie prawa było nagminne i, czasami,
                              konieczne to i poczucie bezprawia jest inne.

                              No, rzeczywiście, już trzeba kończyć. Imagine this situation in Australia. Your
                              Prosecutor General and Justice Minister in one person, uses the state police to
                              orchestrate pre-election propaganda arrests on trumped up charges, using
                              evidence which would not be admissible in court in any civilised country. The
                              same minister accuses also for political propaganda purposes, during a special
                              press conference an inoccent man, a distinguished heart surgeon, of
                              manslaughter, and this even before the man has been charged with any crime. Or
                              try this one for size. The same Australian Justice Minister and Prosecutor
                              General goes to a meeting with the Australian Deputy Prime Minister, with a
                              special tape-recorder at the ready, so that he can organise a press conference
                              to attack the Deputy Prime Minister. When his party is voted out of power it
                              turns out that his laptop had been used by his bit on the side, a very nice
                              looking lady, who is in charge of the main bloody news on Polish Public
                              Television. And all this in the context of constant attempts at censorship,
                              sometimes successfull, of the main TVP News by this avid supporter of that
                              Prosecutor General and Justice Minister in one person. Furthermore, as this was
                              an official ministerial laptop and had to be returned, after some pressure, it
                              turns out that there had been a seriuos attempt at destroying the hard disc.
                              Give him a second chance? Give him a few years in jail. For the benefit of
                              Poland and free speech. Wyobraź sobie szefa wiadomości telewizyjnych BBCTv,
                              który cenzuruje te wiadomości pod dyktando Ministra Sprawiedliwości, i u który
                              używa ministerialnego laptopa podczas swojej dziennikarskiej pracy. Nie porównuj
                              tego ministra sprawiedliwości z Churchillem, bo nie jest to rozsądne.

                              Niech Twoje kangury czuwają troskliwie nad Tobą.

                              pozdr

                              t1




                              • tomekjeden Re: what's wrong with ziobro?? po drobnej korekcie 18.06.09, 15:08
                                Pozwól, że odpowiem Tobie skrótowo, miejscami hiperbolizując.

                                Pewno, że na transformacji ustrojowej i ekonomicznej niektórzy stracili, albo
                                takie mają odczucie. Hasła są hasłami i "druga Japonia", czy "Irlandia", mogą
                                rzeczywiście powracać jako zarzut niespełnionych obietnic. Ale, im mocniejsze
                                psychika ma oparcie w autorytarnym modelu myślenia tym bardziej ufa, że hasła są
                                tak dobre jak zrealizowane obietnice, i tym natarczywiej hasła te, których
                                życie normalne liczyć można w przedwyborczych miesiącach, powracają nawet po
                                latach. Zwykłą przedwyborczą paplaninę człowiek obarczony bagażem starego
                                myślenia bierze za świętą prawdę, która się spełni jako objawione słowo
                                oficjalne. Rozumiesz, nowe i czyste obory same się pobudują, te stare i
                                śmierdzące same sobie znikną, krowy same się wydoją, autostrady się same
                                pobudują i każdy będzie mógł po nich
                                zasuwać tak ze 200 km na godzinę swoim własnym mercedesem. A w międzyczasie
                                należy sobie siąść pod gruszą z butelką jabcoka i pajdą chleba ze szmalcem i
                                tylko patrzeć, jak się te zagwarantowane, no bo jakże mogłoby być inaczej skoro
                                tak nam powiedzieli, cuda zrealizują. A jeżeli już sobie pracujemy to należy
                                sobie wywalczyć emeryturkę od 40 roku życia, no i solidną odprawę, ku chwale
                                ojczyzny i swojej kieszeni. Pieniążki się zawsze znajdą, przecież można ich
                                nadrukować ile potrzeba. Kilka lat temu, tuż przed przystąpieniem Polski do UE,
                                znalazłem taką statystykę. Otóż jeden rolnik holenderski jest, czy był, tak samo
                                wydajny jak 10 rolników polskich. Do tej pory podatnicy ze starej Unii płacą za
                                ten postkomunistyczny syf. Nie jestem absolutnie antyunijny i, tak jak Ty,
                                sympatyzuję z tymi ludźmi którzy cierpią w Polsce dotkliwy niedostatek. Jednak
                                żałosny, powtórzę raz jeszcze, gospodarczy, polityczny i społeczny syf, za który
                                płaci teraz cała prawie Europa, to właśnie ten komunistyczny system, który
                                zaczął w Polsce znikać na dobre od roku 1989.

                                Moje mocne potępienie dla starego faszystowskiego moskiewskiego reżymu
                                prl-owskiego nie wynika z jakichś przykrych doświadczeń osobistych. Raczej
                                wiodło mi się dobrze. No, pamiętam jak w latach 50. komuna kazała mojemu ojcu
                                pozbyć się połowy mieszkania. PZPR-owski komsomoł stwierdził, że jest
                                "nadmetraż", i nie było rady. To, że mieszkanie było własnościowe, i wybudowane
                                przez ojca przed wojną jeszcze, nic nie znaczyło. Było rzeczywiście duże,
                                rozumiesz, jak dla normalnych ludzi. Rowerem można było po nim jeździć. Ale,
                                wiesz, studia na dwóch znakomitych uczelniach, trochę grosza, tak od czasu do
                                czasu, czasami również i nie było co do garnka włożyć, i też było dobrze, spora
                                izolacja od tych rzeczywiście mocno skrzywdzonych przez komunistów. Człowiek
                                żył w oderwaniu od tych najgorszych rzeczy, które działy się w PRL-u, i na
                                dodatek na zachodnim paszporcie. I tu jest znacząca differentia
                                specifica.
                                Kilka lat temu kupowałem w kasach międzynarodowych na
                                warszawskim Dworcu Centralnym bilet do Wilna. Przede mną starsza pani, tak
                                miała z lat 70, kupowała dwa bilety, bodajże do Francji. Jak się zaczynał PRL
                                to właśnie wchodziła w życie dorosłe. Pani pokazuje, zupełnie niepotrzebnie,
                                mocno panoszącej się kasjerce, swój paszport i przeprasza!, że
                                nie ma przy sobie paszportu męża, ale jak trzeba to pojedzie do domu i
                                przywiezie. Tak było za PRL-u, wszędzie trzeba się było legitymować i
                                usprawiedliwiać. I to ten system "polaczki" przejęły jako swój. W normalnym
                                kraju koleje państwowe byłyby wdzięczne pasażerom, że wybierają podróż
                                pociągiem, a nie samolotem czy autobusem, czy swoim własnym samochodem. A ta
                                Pani przeprasza praktycznie za to, że chce skorzystać ze swojego
                                NIEZBYWALNEGO PRAWA i PODRÓZOWAĆ DOKĄD I KIEDY JEJ SIĘ
                                PODOBA
                                . Czujesz bluesa, czujesz "polaczkowatość" po obu stronach
                                kasy? Ale nie ukrywam, że w PRL-u miało mi się czasami całkiem dobrze.

                                Piszesz: "...w australii police assault na zwiazkowcow bylby rzecza straszna,
                                moze nie straszna, ale spolecznie nieakceptowalna, tak jest i bylo od wielu lat,
                                przynajmniej od zakonczenia ww2... co zas nastapilo w polsce??? 30 lat temu
                                byla to rowniez rzecz straszna, zas obecnie policja paluje zwiazkowcow (np. 2
                                mies temu w w-wie) i wiekszosc (przynajmniej na tym forum) ujmuje sie za
                                wladza, obrzucajac blotem stoczniowcow..." Dobrze to wypunktowałeś. Społeczna
                                akceptowalność dla państwa wrogiego, czy nieprzyjaznego, obywatelowi jest nadal
                                częścią polskiej psychiki.

                                Skrytobójcze mordy były desparackim, ale jednak systemowym operacyjnym programem
                                PZPR-u dla utrzymania się przy władzy. Porównanie z USA nie do końca ścisłe,
                                ale jest na rzeczy. Przyjrzyj się sprawie trzech działaczy na rzecz praw
                                człowieka zamordowanych, przy pełnej aprobacie prokuratury i policji, w Stanie
                                Mississippi w roku 1964. Ale koniec tej tragedii jest, mam takie wrażenie, w
                                Polsce nie do pomyślenia. Otóż, w roku 2005, czyli po przeszło 40 latach,
                                główny organizator tej zbrodni, 80-letni już w czasie rozprawy sądowej, Edgar
                                Ray Killen, został skazany na 60 lat więzienia. Dwa lata później przegrał on
                                apelację i wyrok jest prawomocny. A w Polsce "polaczki" bronią bandytów
                                odpowiedzialnych za zbrodnie popełnione w stanie wojennym, jako bohaterów i
                                patriotów. Mordowanie niewinnych ludzi przez służby państwowe, jest dla
                                niektórych Polaków "społecznie akceptowalne". Pana Wałęsy nie zabito, ale to
                                nie znaczy, że nie było państwowych skrytobójstw. Nie bardzo tu rozumiem co ma
                                jedno z drugim wspólnego. Pewno SB, jakby mogła toby Pana Wałęsę zlikwidowała,
                                ale miała tylko grube nici do takiej mokrej roboty, czyli skrytobójstwo nie
                                było w przypadku Pana Wałęsy możliwe, no to zrobiła z niego jakiegoś "Bolka".
                                Jak nie kijem go to pałką.

                                Przykład z łamaniem szybkości na polskich drogach jest trafiony w dziesiątkę.
                                Pewno, skoro przez ponad 300 lat łamanie prawa było nagminne i czasami
                                konieczne, to i poczucie bezprawia jest inne.

                                No, rzeczywiście, już trzeba kończyć. Imagine this situation in Australia. Your
                                Prosecutor General and Justice Minister in one person, uses the state police to
                                orchestrate pre-election propaganda arrests on trumped up charges, using
                                evidence which would not be admissible in court in any civilised country. The
                                same minister accuses, also for political propaganda purposes, during a special
                                press conference, an innocent man, a distinguished heart surgeon, of
                                manslaughter, and this even before the man has been charged with any crime. Or
                                try this one for size. The same Australian Justice Minister and Prosecutor
                                General goes to a meeting with the Australian Deputy Prime Minister, you
                                understand they both are ministers of the same ruling government!!!, with a
                                special tape-recorder at the ready, so that he can organise a press conference
                                to attack the Deputy Prime Minister waving this tape-recorder triumphantly. When
                                his party is voted out of power it turns out that his laptop had been used by
                                his bit on the side, a very nice looking lady, who is in charge of the main
                                bloody news on POLISH PUBLIC TELEVISION, paid for by the Polish
                                taxpayer!!!
                                And all this in the context of constant attempts at
                                censorship, sometimes successful, of the main TVP News by this avid supporter of
                                that Prosecutor General and Justice Minister in one person. Furthermore, as this
                                was an official ministerial laptop and had to be returned, after some pressure,
                                it turns out that there had been a serious attempt at destroying the hard disc.
                                Give him a second chance? Give him a few years in jail. For the benefit of
                                Poland and free speech. Wyobraź sobie szefa wiadomości telewizyjnych BBCTv,
                                który cenzuruje te wiadomości pod dyktando brytyjskiego Ministra
                                Sprawiedliwości, i który używa ministerialnego laptopa podczas swojej
                                dziennikarskiej pracy. Nie porównuj tego zerowego ministra sprawiedliwości z
                                Churchillem, bo nie jest to rozsądne.

                                Niech Twoje ka
                                • rooboy admin nas niedlugo przegoni.... 19.06.09, 04:07
                                  zabieramy space, trolujac nie na temat artykulu...

                                  tia... duzo interesujacych obserwacji przytaczasz w swoim poscie, z
                                  ktorymi zgadzam sie, iz sa factual observations, ale sadze, ze nieco
                                  inaczej interpretujemy powody takich a nie innych zachowan...

                                  wezmy np. to palowanie robotnikow w warszawie... ty sadzisz,
                                  ze "Społeczna akceptowalność dla państwa wrogiego, czy
                                  nieprzyjaznego, obywatelowi jest nadal częścią polskiej psychiki."
                                  ja sadze inaczej... uwazam, ze ludzie starsi, jak np. twoja starsza
                                  pani z centralnego nie akceptuje przemocy policji (pewnie dalej
                                  uwaza ich za milicje) wobec robotnika walczacego o swoje prawa...
                                  nie bedzie swojej dezaprobaty manifestowac,niniejszym dajac milczace
                                  przyzwolenie do takich akcji z racji swego wieku, czasami slabnacej
                                  kondycji fizycznej i psychicznej, etc... z kolei mlodsze pokolenie,
                                  czyli takie, ktore komuny nie pamieta lub tylko mgliscie, wiele z
                                  tych osob zostalo "zarazone (niektorzy mowia: brainwashed)
                                  demokracja i kapitalizmem"... sa 2 z tym problemy:

                                  a) interpretacyjne (what does democracy and capitalism, or free
                                  market ekonomy, assuming it does exist, really mean to them?), oraz
                                  b) nadgorliwosc i nadambicja nadwislanskiej nacji, o ktorych pisalem
                                  wczesniej

                                  these two issues powoduja, ze mlodsze pokolenie polakow postrzega
                                  kapitalizm jako bezwzgledna walke o profit, w ktorej working class
                                  exploitation is a just and legitimate approach... cos na zasadzie
                                  potrzeby udowodnienia zachodowi, ze mlody kapitalistyczny kraj
                                  nadwislanski potrafi byc duzo bardziej (lub lepiej) kapitalistyczny
                                  than the old established economies of the uk, germany, france and
                                  the us (amongst others)... jesli mialbym obecnie w polsce panujace
                                  industrial relations do czegos porownac to jedyne co przychodzi mi
                                  na mysl to industrial revolution in england in mid-, late 19th
                                  century... znam male zaklady przemyslowe w polsce, gdzie ludzie nie
                                  maja placone miesiacami, boss placi wg wlasnego widzimisie, zas
                                  wszyscy siedza ciecho, bo sie boja, aby ich nie wywalil.. co tam
                                  zreszta pisac o malych zakladach w malych miasteczkach powiatowych
                                  lub gminach... prezydent lodzi do swego pracownika (lub podleglego
                                  mu kontraktora) na oczach (a raczej uszach tlumu) - gdzie masz ch..u
                                  czapke... tego chyba nawet w 19-wiecznej anglii nie bylo... btw.
                                  prasa donosi, ze straznik miejski nie czuje sie obrazony... am i
                                  dreaming here or what??? let me tell you, i have no doubt in my mind
                                  that at present australia is a far more "socialist" country than
                                  poland... i spent quite a few years managing unionised workforces in
                                  australia, which over the years created many headaches for me and we
                                  fought many industrial relations battles, but i understand and
                                  accept the existence of trade unions to ensure that there is a
                                  balance between the employer's push for productivity gains, etc
                                  through unreasonable exploitation and the employee's need for the
                                  just and socially-balanced working and living conditions... in
                                  poland, as i stated before, from one extreme (working class the most
                                  priviliged group within the society and a bunch of heroes when
                                  fighting against communist regime) to the other (working class a
                                  bunch of anarchists when fighting for their rights)... inna sprawa,
                                  ze palenia opon, etc nie pochwalam, ale robotnicy tez chca pokazac,
                                  ze potrafia "lepsze" strajki niz ich zachodni, kapitalistyczni
                                  koledzy organizowac........



                                  thinking about it a bit more, i see the difference in the way trade
                                  unions operate in asutralia and in poland... in australia trade
                                  unions are basically self-funded through membership fees, they have
                                  an office-based secretary and support staff as well as field
                                  organisers, who look after a geographical area (region)...
                                  organisers are union employees and they are elected by the region's
                                  membership... a slack organiser can be replaced by any member of the
                                  union within the region, so they do need to perform to maintain
                                  members' support... at a field location (can be a production plant,
                                  hospital, school, etc), there is a union shop steward, who is merely
                                  a representative of the workforce and acts as a link between the
                                  workforce and the organiser... from the company viewpoint the shop
                                  steward is like any other employee, it is purely a voluntary
                                  appointment and he/she is remunerated neither by the union nor by
                                  the company for his/her efforts in that regard... possibly there is
                                  a small federal government funding to support the operations, but i
                                  don't think so... the above setup is far more socially-acceptable
                                  than the polish one, whereby union representatives are remunerated
                                  by the company (way more than average company wage for workers )and
                                  for months do sfa (sweet f..k all) and then organise some fireworks
                                  and rubber burning somewhere in warsaw, gdansk or katowice once
                                  every blue moon... i can see why polskie spoleczenstwo moze nie
                                  akceptowac ludzi jak guzikiewicz... poprzez swoja strukture i ludzi
                                  jak guzikiewicz uniony traca image i sile swego przekazu, bo
                                  przeciez problemy prostego robotnika dalej istnieja, ale sa
                                  przysloniete focusem na dobrz platne nieroby jak guzikiewicz,
                                  ktorych w dodatki (z tego co pamietam) zaklad pracy prawnie nie moze
                                  zwolnic... a bit of catch 22, i must admit, na czym cierpi ciezko
                                  pracujaca, slabo oplacana cala klasa robotnicza w polsce...


                                  zi0bro... how do you know all that? are you close to it (one way or
                                  the other) or just closely following the press articles on this???
                                  let me assure you, ziobro nie jest z mojej bajki, i've heard
                                  something about his laptop, byla jeszcz ejakas historia z gwozdziem,
                                  ale facet nie interesuje mnie na tyle, zebym czytal kazdy na jego
                                  temat artykul... zgadzam sie, ze opisane przez ciebie fakty are
                                  simply not on, but the big question to me is what his motivation was
                                  to act that way??? i'm sure that part of it was to prove that, at a
                                  relatively young age, he could be an effective justice minister,
                                  better than his predecessors (overambitious try-hard,as described
                                  previously)... another part could have been that he wanted to please
                                  his boss and in a process of brown-nosing kaczynski he forgot to
                                  carry our a proper and honest moral/ethical/legal cost/benefit
                                  analysis of his actions... and the last part could have been a cold-
                                  blooded premeditation to act that way with his full awareness of the
                                  immoral, unethical and illegal processes employed... I feel that you
                                  believe that this last one is the only motivation he had at the
                                  time... well, england is a cricketing nation and the batsman always
                                  gets (or at least should get) the benefit of doubt... so, give him
                                  the benefit, unless you know for sure... if so, let me know and i
                                  will change my views on him...


                                  another solution: you want him in jail, i want him to get a second
                                  chance, finding a compromise - let's give him a second chance in
                                  jail (whatever that may mean)... well, best evidence that i've
                                  written too much for today and i'm being distracted by other
                                  things...


                                  take care.
                                  • rooboy Re: admin nas niedlugo przegoni.... part 2 19.06.09, 05:45
                                    forgot to mention... i do not compare churchill with ziobro as it is
                                    an unreasonable comparison and one very degrading for churchill at
                                    this stage...

                                    all i wanted to point out was that we are all human and make
                                    mistakes and the smarter ones of us learn from their own mistakes...
                                    this was the case with churchill and some say without his gallipoli
                                    debacle he wouldn't have been as effective during the ww2 as he
                                    was...

                                    let's not forget that gallipoli was not a spur of the moment
                                    decision which went horribly wrong... the campaign was being
                                    designed over many months and there were many opportunities to
                                    verify its suitability...and that was not done, at least not
                                    properly... in that sense ziobro, who had had some 2 years to
                                    reflect on his behaviour and actions as a minister and didn't do it,
                                    is no different to churchill...

                                    i'm just thinking that, if he is smart and can draw appropriate
                                    conclusions, he'll be better for his experiences as a minister and
                                    the post-ministerial actions of the victims of his actions (like dr
                                    g) in the future...
                                  • tomekjeden Re: admin nas niedlugo przegoni.... 19.06.09, 13:53
                                    Cześć Rooboy, nie kuś admina. Rzeczywiście odeszliśmy od tematu, ale nie trolujemy tylko grzecznie wymieniamy sobie nasze zdania. To może nam admin odpuści. Jeżeli nie, to będziemy musieli przyjąć jego decyzję z należytym spokojem.

                                    Postaram się streszczać. Najpierw wrócę na krótko do tego nieszczęsnego "polaczka". Nie bierz tej definicji za poważnie. Ja sam słyszałem to słowo kilka ładnych razy używane przez przyjaciół i znajomych. Spodobało mi się ono i zastanowiło mnie. Sam używam go tylko na forum. Wiesz, jak stoję w kolejce i jakaś starsza pani zaczyna się niepotrzebnie legitymować paszportem, to nie myślę o! "polaczka"!, a raczej, niech się pani zrelaksuje i odpocznie sobie, nie musi pani żadnych dokumentów pokazywać. Czytałem kiedyś taką książkę "Polactwo", bardzo krytyczna wobec ludzkich zachowań po roku 1989.

                                    Z tą społeczną akceptowalnością dla pałowania robotników to oparłem się na Twoich słowach: "...zas obecnie policja paluje zwiazkowcow (np. 2 mies temu w w-wie) i wiekszosc (przynajmniej na tym forum) ujmuje sie za wladza, obrzucajac blotem stoczniowcow..." Wydaje mi się, że idzie o to, że w Polsce przemoc fizyczna (głównie pobicia) i chamska przemoc słowna ze strony różnego rodzaju funkcjonariuszy i innych ochroniarzy jest na porządku dziennym. Nie trzeba tego specjalnie szukać. Pełno jest o tym w polskich mediach. Wiesz ta odzywka prezydenta Łodzi do strażnika miejskiego, takie podejście do biednego najniższego rangą pracownika, jest rodem prosto z komuny. A co potem robi tak po chamsku zbesztany pracownik. A przenosi taki język do swojej pracy. Chamstwo rules OK.

                                    I to prowadzi nas do wątku o związkach zawodowych. Ja odnoszę wrażenie, że mamy cały czas do czynienia z kontynuacją komunistycznej bezduszności, z łamaniem praw pracowniczych. Czy czytałeś o tym jak są traktowani pracownicy "Biedronki"? Tak było za komuny, tak jest i teraz. I jak w jakimś wieku manufaktur, jak słusznie zauważyłeś, pracownicy, głównie pracownice, muszą walczyć o trochę lepsze warunki pracy, o uczciwe wypłacanie zarobków. Nie sądzę żeby w kontekście fizycznej pracy ponad siły, pracy niszczącej zdrowie, i w kontekście głodowych zarobków, ludzie poświęcali swojej doli jakąś uwagę teoretyczną i kombinowali coś o zaletach, czy wadach, wolnego rynku. Ale, bezkrytyczna pogoń za pieniądzem jest postrzegana przez niektórych młodych ludzi w Polsce, jako coś złego. Piszesz: ""... I have no doubt in my mind that at present Australia is a far more "socialist" country than Poland ..."" Pewno, że tak jest. Tak było i za komuny. Za komuny pseudo związki zawodowe były częścią państwowej manipulacji, zaś fakt że po roku 1989 "Solidarność" stała się partią polityczną też raczej nikomu na dobre nie wyszedł. Sądzę, że poruszyłeś niezmiernie ważny temat teraz, w dobie dzisiejszego kryzysu ekonomicznego i narastającego w tragicznym tempie bezrobocia.


                                    Problem Pana Ziobry nie jest taki prosty. W moim odczuciu, i nie tylko, bo jest to opinia często wyrażana, zachowywał się on jak prokurator z czasów PRL-u. Zapoznaj się z tym. Gdyby tak jak on zachował się australijski minister sprawiedliwości to pewno upadł by rząd. W Polsce takie zachowanie - czyli frontalny atak ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego na państwo prawa, w imię racji partyjnych, dla przedwyborczej partyjnej propagandy - choć spotkało się z ogromnym potępieniem jest, jak widać, akceptowane i mieści się w normie oczekiwań społecznych obywateli wobec państwa. A to komuna jest jeszcze.
                                    • rooboy i thought we'd exhausted the subject, and then... 20.06.09, 15:09
                                      wczoraj ogladalem wraz z zona troche polskiej tv, itvn (to nazwa
                                      stacji)... byl jakis wywiad z mila pania w srednim wieku (ok. 55
                                      lat), a wiec pamietajaca komune... interviewer'owi troche do
                                      michaela parkinsona brakowalo, a interviewee tez nie byla klasy np.
                                      michaela caine'a, wiec choc slyszalem wypowiadane slowa pograzylem
                                      sie w myslach, bo mam pare spraw na glowie... nagle slysze jak ta
                                      mila pani w srednim wieku na antenie telewizji mowi:
                                      przypier.olic... pytam sie zony, czy slyszala to samo co ja i
                                      otrzymuje potwierdzenie... dla mnie chamstwo.... i zastanawiam sie
                                      nad twoimi pogladami, ze polskie chamstwo pochodzi z komuny... za
                                      przeproszeniem, t1, za komuny, to ta pani by w majtki narobila ze
                                      strachu zanim by cos takiego powiedziala na antenie (zakladajac
                                      oczywiscie, ze za mlodu nosila majtki, bo obecnie jest tak wyzwolona
                                      i wyluzowana, ze z pewnoscia nie nosi)... za komuny bronislaw pawlik
                                      otworzyl okienko i powiedzial dzieciom, aby pocalowaly misia w doope
                                      i byla obraza na nastepne 20 lat... jak pisalem wczesniej, ta pani
                                      chce wszystkim pokazac, ze polska jest tak wolna i demokratyczna, ze
                                      mozna robic wszystko, even tasteless and lacking any class gigs...

                                      wciagnelo mnie... ogladam juz z zainteresowaniem... nastepny
                                      program: mam talent... calkiem entertaining... troje jurorow:
                                      agnieszka chylinska (?) (never heard of), malgosia foremniak (o tej
                                      slyszalem) i kuba wojewodzki (tez mi znany)... kuba wojewodzki ma
                                      printed t-shirt and do you know what it says??? big bold letters for
                                      all to see clearly... it says: who the fuck is mick jagger... is it
                                      supposed to be funny? provocative? wg mnie, podobnie jak powyzsza
                                      pani, kuba stara sie byc wyzwolony, wyluzowany i extrawagancki,
                                      bardziej extrawagancki niz ktokolwiek inny ze swiata showbiz nie
                                      tylko w polsce, ale i na calym swiecie... polska nadgorliwosc i
                                      nadambicja sie klania na zasadzie: whatever you can do, i can do
                                      better... pomijam juz fakt, ze target audience to przede wszystkim
                                      ludzie mlodzi, wiec message is: if it's ok for kuba, it's ok for me
                                      too... nie wiem ile kuba ma lat, ale mozliwe, ze nigdy nawet za
                                      komuny nie pracowal... jego chamstwo tez nie pochodzi z komuny, a z
                                      glupoty, ze w demokracji wszystko wolno... if kuba wants to be
                                      showstopper, he should do sth like a joaquin phoenix on letterman,
                                      but that's a bit harder to do...

                                      wiec jak - rodowod z komuny czy tez polacy chca swiatu udowodnic, ze
                                      sa cool???
                                      • tomekjeden Re: i thought we'd exhausted the subject, and the 20.06.09, 17:21
                                        Cześć Rooboy,

                                        pamiętam takie spotkanie z filmowcem, a był to rok tak z 1978, któremu cenzura
                                        zabroniła zrobić dokumentu o potwornej przemocy, czy wręcz bandytyzmie, wśród
                                        uczniów szkół bodajże w Warszawie. Nie oznacza to przecież, że zjawiska takiego
                                        nie było. Klasycznym przykładem na taką "nieobecność" problemu jest pedofilia.
                                        Po zniesieniu cenzury okazuje się, że to potworne zjawisko jest, i oczywiście od
                                        dawna było, bardzo poważnym społecznym problemem w Polsce. Trzeba rozróżnić
                                        istnienie "oficjalne", czyli "oficjalną nieobecność", bądź oczywiście też i
                                        "obecność" zjawiska, od istnienia realnego. Jeżeli - a przypadkowo zupełnie
                                        podam dobry przykład oparty na oficjalnych poczynaniach Pana Ziobry - minister
                                        sprawiedliwości oskarża w oparciu o fałszywie przeprowadzone dochodzenie,
                                        przeprowadzone tylko i wyłącznie na potrzeby partyjnej propagandy, niewinne
                                        osoby o złamanie prawa to zjawisko złamania prawa istnieje "oficjalnie", ale nie
                                        realnie. Tak samo można, nie wprost, mówić i o samym języku. Zauważ, że dobór
                                        słownika już sam w sobie jest komunikatem, czy zawiera informację, o tym jaki
                                        jest język, którym się posługujemy. Tak więc brak wulgaryzmów w języku mediów w
                                        dobie rządów PZPR-u był opartym na cenzurze kłamstwem o realnym języku, jakim
                                        posługiwała się spora część rządzącej klasy komunistycznej. Zniewolony język
                                        mediów ukrywał język prawdziwy. Przed wojną było inaczej. Dla ludzi dorosłych i
                                        pracujących zawodowo w 20-leciu międzywojennym przeklinanie nie było na takim
                                        porządku dziennym, jak to stało się po roku 1945. "Cholera" i "psiakrew", to
                                        takie maxima. Zwyczajowo oficerowi wolno było przeklinać tylko
                                        przy koniach na maneżu. Dlaczego tak było to niewiem. Warto by pogrzebać w tym
                                        temacie. Czy słyszałeś język oficerów Ludowego Wojska Polskiego? Zaj.ebana
                                        kur.wa goni tam inną zaj.ebaną ku.rwę z hu.jem w du.pie. To dopiero kadra.
                                        Posłuchaj jak rozmawiają, i to między sobą na służbie!!!, dzisiejsi polscy
                                        policjanci. Praktycznie mówią do siebie per ku.rwo!!! A to jest komuna właśnie.
                                        Schamienie było wpisane w system komunistyczny, jako metoda tłamszenia ludzi.
                                        Gdzieś w archiwach "GW" jest znakomity specjalistyczny artykuł między innymi o
                                        tym jak to Lenin świadomie i celowo wprowadził tę metodę w Rosji Sowieckiej. Są
                                        w tym artykule nawet cytaty samego wodza rewolucji - o ile pamiętam, są one
                                        źródłowo potwierdzone - mówiącego o tej metodzie właśnie.

                                        Nie idzie mi tutaj o przeklinanie, jako odreagowanie na stres czy traumę, w
                                        kontekście języka prywatnego. Dam Ci wymowny przykład. Wedle etyki
                                        polskiej szkoły filmu dokumentalnego (pewno etyki już zarzuconej, bo mało
                                        "medialnej") nie pokazuje się bohaterów w niektórych sytuacjach emocjonalnie
                                        skrajnych, w sytuacjach które zacierają prawdę o nich. Język jest tworem żywym i
                                        przynależy do sfery emocjonalnej, a ta ma w prywatnym ludzkim życiu różne
                                        koleje, wzloty i upadki. Idzie mi o chamstwo jako normę zaakceptowaną przez
                                        decydentów mających wpływ na to jak ludzie odnoszą się do siebie w życiu
                                        publicznym. Bo to o to tutaj idzie, a nie o chamstwo rozumiane bardziej
                                        generalnie. Wiesz, i tak wchodzimy w obszar specjalistów, socjologów,
                                        historyków, socjolingwistów.

                                        Oglądałem kilka programów Pana Wojewódzkiego. Reprezentują one skrajne chamstwo
                                        i brak dyscypliny. Opowiadała mi znajoma, za głębokiej komuny, jak pojechała z
                                        ekipą TV robić jakiś program o rocznicy partyjnej, gdzieś tam w terenie. Raptem
                                        podchodzi do nich wyższy rangą oficjał i tak od razu, "Co wy tu ku.rwa robicie?"
                                        Wypisz wymaluj taki pierwowzór Pana Wojewódzkiego. Pewno, że wzorce są powielane
                                        przez młodych ludzi. Nasz drobny spór nie dotyczy więc oceny negatywnych
                                        zachowań publicznych. (Tu się w pełni chyba zgadzamy.) Dotyczy on ich
                                        proweniencji i genezy.

                                        Niech Twoje kangury uśmiechają się do Ciebie życzliwie i ciepło.

                                        pozdr.

                                        t1
                                        • rooboy wreszcie mi to wylozyles jak prawdziwy expert... 21.06.09, 04:00
                                          in slavic languages... very convincing arguments... kazdy matol by
                                          zrozumial (to jest komplement dla dobrego nauczyciela). wszystkiemu
                                          ta pier.olona komuna winna...

                                          and then i started to have second thoughts... piszesz, ze "Tak więc
                                          brak wulgaryzmów w języku mediów w dobie rządów PZPR-u był opartym
                                          na cenzurze kłamstwem o realnym języku, jakim posługiwała się spora
                                          część rządzącej klasy komunistycznej. Zniewolony język mediów
                                          ukrywał język prawdziwy."...

                                          a czyz inaczej jest na zachodzie??? teraz i w przeszlosci??? dla
                                          wielu ludzi mediow, showbiznesu, polityki, etc it's fucking this and
                                          fucking that... every second thing is fucking... roznica z polska
                                          jest obecnie taka, ze cenzura zachodnia (w przeciwienstwie do
                                          polskiej) nie dopuszcza tego on air, ale czasami safety net nie
                                          zadziala i shit hits the fan, co z kolei prowadzi do np. tego:

                                          www.youtube.com/watch?v=JxchrERK65Y

                                          a ze zachodnia cenzura jest bardzo podobna do polskiej
                                          komunistycznej to chyba nie musze cie przekonywac... w moim kraju (a
                                          sadze, ze w twoim podobnie) kuba zostalby grzecznie poproszony o
                                          zmiane koszulki przed wejsciem on air (w przeciwnym razie
                                          abc's/bbc's switchboard would be jammed with calls from outraged
                                          viewers), zas mila pani w srednim wieku zostalaby grzecznie
                                          poproszona o przeredagowanie swego zwrotu (jesli interview bylo pre-
                                          recorded) lub zastapione beepem jesli live... u nas zreszta nic nie
                                          idzie live, there's a 7 sec delay, which is designed to engineer out
                                          these kind of antics...

                                          so, i ask again, is it komuna's fault or the poles confuse freedom
                                          with anarchy, where anything goes??? i mean publicly anything goes,
                                          because privately we know what the language in poland is and
                                          anglosaxon world is not much different in this regard, as evidenced
                                          by naomi robson...

                                          dzieki za zyczenia and take care.

                                          • rooboy correction... 21.06.09, 11:07
                                            piszac, ze "zachodnia cenzura jest bardzo podobna do polskiej
                                            komunistycznej" mam na mysli tylko i wylacznie cenzure wulgaryzmow
                                            jezykowych, co jest tematem naszej obecnej dyskusji rather than
                                            censorship in general...
                                            • tomekjeden Re: correction... 21.06.09, 12:41
                                              rooboy napisał:

                                              > piszac, ze "zachodnia cenzura jest bardzo podobna do polskiej
                                              > komunistycznej" mam na mysli tylko i wylacznie cenzure wulgaryzmow
                                              > jezykowych, co jest tematem naszej obecnej dyskusji rather than
                                              > censorship in general...


                                              xxxxxxxxxxxx

                                              Yes, quite agree.

                                              pozdr

                                              t1
                                          • tomekjeden Re: wreszcie mi to wylozyles jak prawdziwy expert 21.06.09, 12:40
                                            Hej Rooboy, rozumiesz, staram się jak mogę. I stand by what I've said. Cenzura w
                                            PRL-u nie dawała możliwości krytykowania języka wulgarnego często
                                            używanego publicznie wobec obywateli przez przedstawicieli władzy ludowej. Czy
                                            na Zachodzie jest inaczej? Czy cenzura zachodnia cenzuruje pod kątem wulgarności
                                            publiczny język urzędasów wobec obywateli? Nie, nie cenzuruje. Przypadki użycia
                                            takiego języka są względnie rzadkie, a jeżeli są to media o tym donoszą i
                                            urzędnicy przepraszają. Rooboy, ja cały piszę o języku władzy wobec obywatela.
                                            Język prywatny nie jest tutaj tematem bezpośrednim.

                                            Effing this and effing the other idzie w telewizji brytyjskiej nagminnie, tyle
                                            że z pukami (beeps) jeżeli przed godziną 22.00. To tak mniej więcej. Co do tej
                                            koszulki masz zupełną rację. Nie poszłaby w Anglii na antenie. Kilka razy
                                            zdarzyło mi się trafić na Big Brother. (Napiszę o tym kilka zdań, bo Big Brother
                                            jest dobrym przykładem dla naszego tematu. Mam nadzieję, i sądzą zresztą, że
                                            się, po części przynajmniej, z tym zgodzisz.) Co za zestaw wulgarnych chamskich
                                            młodych ludzi cierpiących na swój własny los. Rzygać się chce na taki chlew.
                                            Problem w tym, że tym młodym ludziom wydaje się, że są oryginalni. I tu
                                            dochodzimy do Twoich słusznych uwag. Język, a jest to zjawisko obecnie
                                            powszechne w mediach, w którym co drugie słowo to wulgaryzm, jest językiem
                                            idiotów. Nie jestem totalnym przeciwnikiem przeklinania. Przeklinanie może być
                                            dowcipne, może być stylistycznie całkiem na miejscu, może oddawać, konieczną
                                            raczej dla wiarogodności i logiki takiego przekazu, frustrację autora
                                            wypowiedzi. Wypowiedzi prywatnej, nie publicznej. Wyobraź sobie taką sytuację.
                                            Ktoś Ci bliski jest ciężko chory. A lekarz, który się bierze za leczenie mówi do
                                            pacjenta, do Ciebie, o chorobie, o leczeniu, jak uczestnik programu Big Brother.
                                            Czy ufasz takiemu lekarzowi? Nie Ty i chora osoba uciekacie jak najdalej od
                                            takiego lekarza. Albo idziesz do banku włożyć pieniądze na konto, a tu kasjer
                                            zajeżdża do Ciebie Big Brother'em. Zmieniasz bank. Dlaczego? Dlatego bo mamy
                                            tutaj do czynienia z językiem miernot z bardzo ubogim zasobem pojęć. Mamy do
                                            czynienia z miernotami niezdolnymi do myślenia przyszłościowego, myślenia
                                            kompleksowego analitycznego, myślenia otwartego na dostęp do nowych faktów,
                                            nowej wiedzy, nowych słów i pojęć. Wypisz wymaluj taka ubecka hołota. Takie
                                            zakute pały. Daj hołocie z Big Brother realną władzę polityczną a będziesz miał
                                            faszyzm zagwarantowany. Big Brother jest oparty na faszyzacji języka. Zauważ
                                            zbieżność pewnych elementów języka z Big Brother z polityką kulturalną III
                                            Rzeszy. Totalny brak miejsca dla myślenia abstrakcyjnego, brak miejsca na
                                            rzetelną dyskusję, pochwała ciemniactwa i strach przed rzetelną wiedzą,
                                            natychmiastowe sądy, programowe zubożenie myślenia o kondycji ludzkiej. W
                                            człowieku zawsze jest jakaś ciągota do władzy, do totalitaryzmu. A właściciele
                                            stacji telewizyjnych robią na tym ogromne pieniądze. Sądzę, że tutaj to się
                                            zgadzamy.

                                            Twój przykład z Panią Naomi Robson jest przykładem fatalnym. Przede wszystkim
                                            odnosi się on do rozmowy prywatnej, która nie powinna była zostać nagrana, a co
                                            dopiero wyemitowana. Uważnie wysłuchałem i bardzo szczerych przeprosin Pani
                                            Robson i tego feralnego nagrania. Odniosłem wyraźnie wrażenie, że ta
                                            dziennikarka była mocno sfrustrowana sytuacją, którą chciała naprawić. A poszło
                                            o przejrzystość tekstu, interpunkcji, na "idiot board", czy innym autocue. I
                                            słusznie się wkurzyła. Jak się czyta na żywo to lepiej żeby tekst był czytelny.

                                            Myślę, że spotkamy się wkrótce znowu na innym forum, i tam również przetestujemy
                                            cierpliwość admina.

                                            Niech Twoje kangury pilnują, żebyś miał spokój i dużo słońca.

                                            pozdr

                                            t1
                                            • rooboy now you've convinced me. thank you. 21.06.09, 12:53
                                              jesli jezyk wladzy do obywatela, to pelna zgoda.

                                              see/(hear from) you next time and take care.
    • leszekes Złego też diabli tak szybko nie biorą. Poczekamy 14.06.09, 12:57
      Mamy czas... :DDD
    • alik666 To akurat nie problem. 14.06.09, 13:02
      Problemem jest dalsze istnienie Kaczyńskiego bez PiSu.
    • slavik222 Bez Kaczyńskiego? i o to chodzi POpaprańcom i ... 14.06.09, 13:14
      Kryminaliści w 90% POpierają PO i są przeciwni PIS.
      Za kryminalistami stoją również plotkarze z mediów, różni
      przekrętasy itp.
      WIĘKSZOŚĆ SPOŁECZEŃSTWA DAŁA WSZYSTKIM POLITYKOM ŻÓŁTĄ KARTKĘ
      • kralik111 Re: Bez Kaczyńskiego? i o to chodzi POpaprańcom i 14.06.09, 13:19
        slavik222 napisał:

        > Kryminaliści w 90% POpierają PO i są przeciwni PIS.
        > Za kryminalistami stoją również plotkarze z mediów, różni
        > przekrętasy itp.
        > WIĘKSZOŚĆ SPOŁECZEŃSTWA DAŁA WSZYSTKIM POLITYKOM ŻÓŁTĄ KARTKĘ

        To wlasnie dlatego PiS przegrywa w tak chaniebny sposob po raz trzeci z rzadu,
        bo niczego oprocz "kryminalistow" nie macie do zaoferowania, nawet moher i
        pacjeci zakladow psychiatrycznych nie daja sie wiecej nabrac na ten debilizm
        PiSi...;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
    • gtpress Szczygło: Bez Kaczyńskiego PiS przestanie istnieć 14.06.09, 13:25
      sytuacja sprzyja temu by Polacy wzieli sprawy w swoje rece i
      pokazali, tak jak w przypadku Pana Ziobry, kto jest wodzem, a kto
      tylko Kasztanka......... nastepne wybory beda "odwroceniem kota
      ogonem" !!!!!!! nie zmienia to faktu, ze Pan Szczyglo moze sie
      wypowiadac na temat teorii partii politycznych, w tym
      wodzowskich !!!!, w systemie panstwa demokratycznego !!!!!!!! wodz
      do demokracji ma sie tak, jak wol do karety.......
    • koloratura1 Szczygło: Bez Kaczyńskiego PiS przestanie istnieć 14.06.09, 13:28
      AMEN!!!
    • sympatyklewicy Re: Szczygło: Bez Kaczyńskiego PiS przestanie ist 14.06.09, 13:30
      Bez Kaczyńskiego PiS przestanie istnieć - życie nie znosi pustki,
      może PZPR powróci ...
    • piotr_andrzej Bez Kaczyńskiego PiS przestanie istnieć???? 14.06.09, 13:36
      ...mała strata krótki żal....
    • andrew-live Szczygło: Bez Kaczyńskiego PiS przestanie istnieć 14.06.09, 13:36
      I BARDZO DOBRZE ŻEBY TA PARTIA POPULISTYCZNO-SOCJALISTYZCZNA POD NAZWĄ PIS
      ZNIKNEŁA Z POLSKIEJ SCENY POLITYCZNEJ!!!!!!!!!!
      • pensj0nariusz Re: Prawiczek, morda mongoloida, 164 cm wzrostu 14.06.09, 13:40
        dodam do tego umysl waski, a charakter zajadły. idol bez ktorego nie obedzie sie
        partyjka wyborcow z ciemnych wiosek i z najnizszym wyksztalceniem.
        • pensj0nariusz Re: Prawiczek, morda mongoloida, 164 cm wzrostu 14.06.09, 13:42
          zemsta chlopczyka ktorego na podworku obrzucano kamieniami, bo byl frajerem i
          konfidentem z komuszej rezimowej rodzinki.
          • zohen Re: Prawiczek, morda mongoloida, 164 cm wzrostu 14.06.09, 13:44
            164??? Chyba na taborecie!!!
    • zohen Silne przywództwo PiS na fundamencie 14.06.09, 13:39
      zakompleksienia, fanatyzmu i najniższych instynktów przywódcy. A takie
      przykurcze jak: stalinek, hitlerek, to nie z tej samej (lub bardzo podobnej)
      bajki?
      Oj, brzydko i głupio się bawicie biedni i pogubieni wyborcy PiSu!!!
    • jerjar Można ich nie lubić, ale to majstersztyk 14.06.09, 13:46
      Utalentowani bliźniacy zabiegami socjotechnicznymi przekonali 1/3 wyborców do swoich podwójnych fobii i wyobrażeń. Można ich nie lubić, ale to przecież majstersztyk.
      • kralik111 Re: Można ich nie lubić, ale to majstersztyk 14.06.09, 13:51
        jerjar napisał:

        > Utalentowani bliźniacy zabiegami socjotechnicznymi przekonali 1/3 wyborców do s
        > woich podwójnych fobii i wyobrażeń. Można ich nie lubić, ale to przecież majste
        > rsztyk.

        Przegrywaja z kretesem trzecie wybory z rzadu, wiec nad tym majstersztykiem
        dobrz bym sie zastanowil...;D
    • wet3 Szczygło: Bez Kaczyńskiego PiS przestanie istnieć 14.06.09, 13:58
      Nigdy nie posadzalem Szczygly o przyzwoity poziom inteligencji. I
      tym razem, po raz ktorys z kolei, okazalo sie, ze mam racje. Tylko
      nieokrzesany bufon takie banaly jest w stanie plesc!
      PS - 1. Przeczytalem wszystkie wpisy przeciwnikow PiS. Wasz poziom
      umyslowy jest stokrotnie nizszy od Szczygly, nie wspominajac waszego
      jezyka przpelnionego kuchenna lacina. Jak zwykle, robicie z geby
      kloake!!!
      2. Nie naleze do PiSu. Postrzegam tylko PiS jako najmniejsze zlo na
      horyzoncie polskiej (o ile jeszcze takowa istnieje!!!) polityki i
      gospodarki.
      • pensj0nariusz Re: Szczygło: Bez Kaczyńskiego PiS przestanie ist 14.06.09, 14:03
        o, znalazl sie nastepny pisowski jinteligent.
      • kralik111 Re: Szczygło: Bez Kaczyńskiego PiS przestanie ist 14.06.09, 21:21
        wet3 napisał:

        > Nigdy nie posadzalem Szczygly o przyzwoity poziom inteligencji. I
        > tym razem, po raz ktorys z kolei, okazalo sie, ze mam racje. Tylko
        > nieokrzesany bufon takie banaly jest w stanie plesc!
        > PS - 1. Przeczytalem wszystkie wpisy przeciwnikow PiS. Wasz poziom
        > umyslowy jest stokrotnie nizszy od Szczygly, nie wspominajac waszego
        > jezyka przpelnionego kuchenna lacina. Jak zwykle, robicie z geby
        > kloake!!!
        > 2. Nie naleze do PiSu. Postrzegam tylko PiS jako najmniejsze zlo na
        > horyzoncie polskiej (o ile jeszcze takowa istnieje!!!) polityki i
        > gospodarki.

        Masz racje wet, ja tez nie posadzalem szczygle o blysk inteligencji, a dzisiaj
        to nie byl blysk, lecz prawdziwe oswiecenie!
        Przeciez tylko glupiec moglby pomyslec, ze gdyby PiS rzadzilo nadal Polska i z
        jakis przyczyn zabrakloby kaczynskiego, to PiS jako partia przestalaby istniec,
        nie potrafilaby juz nie tylko rzadzic krajem, co nawet utrzymac swoje istnienie,
        przeciez tylko glupiec moglby posadzic czlonkow PiS o umiejetnosc samodzielnego
        myslenia...;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
    • tadek-1 Szczygło: Bez Kaczyńskiego PiS przestanie istnieć 14.06.09, 14:00
      Nie mozna rzadzic narodem z pozycji strachu. Trio, PiS, CBA- prywatna armia
      Kaczynskiego, oraz IPN- narzedzie szantazu w rekach chorego J.Kaczynskiego, na
      przeciwnikow politycznych. Stworzone przez chorego Kaczynskiego, narzedzie
      przemocy tzw. "IV Straszydlo" pokazalo ze PiS, to pelzajace, wcielenie
      zniszczenia i destrukcji.
      • wet3 Re: tadek-1 14.06.09, 14:34
        tadek-1 napisał:

        > Nie mozna rzadzic narodem z pozycji strachu. Trio, PiS, CBA-
        prywatna armia
        > Kaczynskiego, oraz IPN- narzedzie szantazu w rekach chorego
        J.Kaczynskiego, na
        > przeciwnikow politycznych. Stworzone przez chorego Kaczynskiego,
        narzedzie
        > przemocy tzw. "IV Straszydlo" pokazalo ze PiS, to pelzajace,
        wcielenie zniszczenia i destrukcji.

        Oni nie rzadzili strachem. Oni rzadzili w oparciu o prawo, ktore
        aplikowali w niezmiernie lagodny sposob majac przciwko sobie caly
        niezlustrowany system przawniczy z TK na gorze! Mimo tego, na
        czerwonych bandytow, zlodziei i donosicieli padl blady strach. Przy
        pomocy czerwonego TK i powolaniu sie na lipna konstytucje - ulozona
        dla ochrony komuchow, szybko obalili niesmiale proby lustracji oraz
        uzdrowienia panstwa.
        Ps - 1. Piszesz jak prawdziwy komuch przelekniety perspektywa
        lustracji
        w czasie rzadow Kaczynskich, lub jak ktos z kompletnie wypranym
        mozgiem.
        2. - Wlasnie dzis rzady supeleniow PO sa rzadami strachu i wyraznego
        dazenia do dyktatury. A gdzie jest ta druga Irlandia? Przeciez rudy
        Donek jeszcze niedawno temu zapewnial nas, ze kryzysu nie ma!!!
        • kralik111 Re: tadek-1 14.06.09, 21:28
          wet3 napisał:

          > tadek-1 napisał:
          >
          > > Nie mozna rzadzic narodem z pozycji strachu. Trio, PiS, CBA-
          > prywatna armia
          > > Kaczynskiego, oraz IPN- narzedzie szantazu w rekach chorego
          > J.Kaczynskiego, na
          > > przeciwnikow politycznych. Stworzone przez chorego Kaczynskiego,
          > narzedzie
          > > przemocy tzw. "IV Straszydlo" pokazalo ze PiS, to pelzajace,
          > wcielenie zniszczenia i destrukcji.
          >
          > Oni nie rzadzili strachem. Oni rzadzili w oparciu o prawo, ktore
          > aplikowali w niezmiernie lagodny sposob majac przciwko sobie caly
          > niezlustrowany system przawniczy z TK na gorze! Mimo tego, na
          > czerwonych bandytow, zlodziei i donosicieli padl blady strach. Przy
          > pomocy czerwonego TK i powolaniu sie na lipna konstytucje - ulozona
          > dla ochrony komuchow, szybko obalili niesmiale proby lustracji oraz
          > uzdrowienia panstwa.
          > Ps - 1. Piszesz jak prawdziwy komuch przelekniety perspektywa
          > lustracji
          > w czasie rzadow Kaczynskich, lub jak ktos z kompletnie wypranym
          > mozgiem.
          > 2. - Wlasnie dzis rzady supeleniow PO sa rzadami strachu i wyraznego
          > dazenia do dyktatury. A gdzie jest ta druga Irlandia? Przeciez rudy
          > Donek jeszcze niedawno temu zapewnial nas, ze kryzysu nie ma!!!

          Sedziowie TK byli asygnowani przez prezydenta lecha kaczynskiego, wet...;DDDD

          Irlandia dzisiaj tonie w dlugach, bezrobociu i stacza sie, podczas gdy Polska
          jest dla niej wzorem...;DDDDDDDD

          W momecie gdy Tusk slusznie twierdzil, ze w Polsce jeszcze kryzysu nie bylo, w
          rzeczywistosci tego kryzysu w Polsce jeszcze nie bylo, ale jak pojawily sie jego
          oznaki, to Tusk byl pierwszy, ktory to oglosil i rozpoczal bardzo skuteczna
          walke z nim...;DDDDDDDDDDDDDD


          Masz jeszcze cos madrego do powiedzenia, PiSdoglowy...?

          :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
    • angrusz1 Dlatego media 14.06.09, 14:06
      sterowane z zagranicy tak dążą by obniżyć autorytet J.Kaczyńskiego i
      jego brata Prezydenta Polski .

      To są działanie wrogie Polsce , bo zagrażają niektórym krajom
      • tadek-1 Re: Dlatego media 14.06.09, 14:37
        Toba, to steruje sekta z Torunia. Podobnie jak calym PiS-em. Kompletnie wyprane
        mozgi. Jezeli chodzi o Prezydenta? Nie wiem ktorego. Prezydenta Polski nie ma,
        jest Prezydent PiS-u, a ten mnie nie obchodzi. I jeszcze jedno, dla Ciebie
        zagranica jest Torun.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka