Dodaj do ulubionych

Kainowa zbrodnia. 65. rocznica mordu na Widersz...

15.06.09, 12:10
W artykule brak bardzo istotnych informacji.
Po pierwsze, kim byli zabójcy. Sprawa trochę mi przypomina słynny kiedyś
amerykański film "rozkaz zabić". Film pokazywał amerykańskiego dywersanta
przerzuconego do okupowanej Francji z zadaniem zabicia Francuza obwinionego o
kolaborację i donosicielstwo.
Agent poznał "skazanego" osobiście i mimo narastających wątpliwości co do
zasadności polecenia - zabił go. Po wojnie okazało się, że podejrzenia były
nieuzasadnione.
Pomimo to sprawa była jasna "organizacyjnie". Amerykanin był żołnierzem
amerykańskich sił zbrojnych, działał na jasny rozkaz swoich legalnych
przełożonych.
Tymczasem w opisanym tu polskim przypadku Autorzy nie precyzują co to był za
oddział, który dokonał zabójstwa. Czy był to oddział AK, czy jacyś "wolni
strzelcy" ?
Po drugie, i ważniejsze, kto i w jakim trybie zlecił to podwójne zabójstwo ?
Był to ewidentny prawicowy bandytyzm a jednocześnie dowód na pewną
anarchizację polskiego podziemia.
Takie zjawiska są niestety nieuchronne w każdej konspiracji zbrojnej.
Ale w obronie dobrego imienia Armii Krajowej ta sprawa powinna być wyjaśniona
jak najdokładniej i bez niedopowiedzeń.
Obserwuj wątek
    • indris Kainowa zbrodnia. 65. rocznica mordu na Widersz... 15.06.09, 12:46
      W artykule brak bardzo istotnych informacji.
      Po pierwsze, kim byli zabójcy. Sprawa trochę mi przypomina słynny kiedyś
      amerykański film "rozkaz zabić". Film pokazywał amerykańskiego dywersanta
      przerzuconego do okupowanej Francji z zadaniem zabicia Francuza obwinionego o
      kolaborację i donosicielstwo.
      Agent poznał "skazanego" osobiście i mimo narastających wątpliwości co do
      zasadności polecenia - zabił go. Po wojnie okazało się, że podejrzenia były
      nieuzasadnione.
      Pomimo to sprawa była jasna "organizacyjnie". Amerykanin był żołnierzem
      amerykańskich sił zbrojnych, działał na jasny rozkaz swoich legalnych
      przełożonych.
      Tymczasem w opisanym tu polskim przypadku Autorzy nie precyzują co to był za
      oddział, który dokonał zabójstwa. Czy był to oddział AK, czy jacyś "wolni
      strzelcy" ?
      Po drugie, i ważniejsze, kto i w jakim trybie zlecił to podwójne zabójstwo ?
      Był to ewidentny prawicowy bandytyzm a jednocześnie dowód na pewną
      anarchizację polskiego podziemia.
      Takie zjawiska są niestety nieuchronne w każdej konspiracji zbrojnej.
      Ale w obronie dobrego imienia Armii Krajowej ta sprawa powinna być wyjaśniona
      jak najdokładniej i bez niedopowiedzeń.
    • mela_1 Kainowa zbrodnia. 65. rocznica mordu na Widersz.. 15.06.09, 16:02
      Jestem pod wielkim wrażeniem opisu mechanizmu i podłoża tej zbrodni.
      Jakież to podobne do dzisiejszych polowań na przeciwników
      politycznych...Że nie ma rozlewu krwi? To tylko kwestia czasu.
      Wyciąganie z lamusa pojęcia "genetycznych patriotów", podziały : my
      z AK, a inni to już sami wiecie...
      Nie dziwi mnie, że wyznawcy PiS wyciągają z lamusa i kreują na
      swoich bohaterów zbrodniarzy pokroju Bieńkowskiego. Każdy chce miec
      swojego przywódcę. PiSowi "pasuje" Bieńkowski. Pogratulować.
    • euqigart Kompromitacja historyków 16.06.09, 04:17
      Panowie Marszalec i Wnuk nazywają Witolda Bieńkowskiego
      intrygantem politycznym i starają się zasugerować, że był on
      skrajnym nacjonalistą związanym z ONR. Ani słowem
      nie piszą, że Bieńkowski był jednym z założycieli Rady
      Pomocy Żydom "Żegota", jego bliskim współpracownikiem był
      W. Bartoszewski. Czemu panowie historycy o tym nie wspomnieli ?
      Bo to by im skomplikowało sytuację. Przecież starają się udowodnić,
      że za tymi morderstwami stali wściekli antysemici.
      • euqigart Kompromitacja historyków 16.06.09, 04:56
        Inną sprawą są bzdury o ONR.
        ONR oczywiście był organizacją skrajną i totalistyczną, ale nie
        skrajnie rasistowską.
        Twierdzenie, że ONR był zwolennikiem sprawdzania czystości
        etnicznej do czwartego pokolenia to idiotyzm, nie wiem
        skąd wzięty przez Wnuka i Marszalca.
        Wystarczy napisać, że czołowy publicysta ONR, Wojciech Wasiutyński,
        był Polakiem żydowskiego pochodzenia (jego matka była
        z pochodzenia Żydówką). Fakt żydowskiego pochodzenia
        Wasiutyńskiego był w latach 30. znany.
        Częściowo żydowskiego pochodzenia był również, związany ze
        środowiskiem ONR, redaktor naczelny tygodnika "Prosto z mostu"
        Stanisław Piasecki.
        Gdyby ONR rzeczywiście miał do spraw rasowych taki stosunek, jak
        piszą niedouczeni historycy, to w jego środowisku nie byłoby miejsca
        dla Piaseckiego i Wasiutyńskiego. Wspomniani publicyści
        byli w ONR nie tylko akceptowani, ale cenieni.
        • indris Rasizm bywał "zróżnicowany"... 16.06.09, 10:16
          ...co do kwalifikacji ludzi "pochodzenia żydowskiego". Np. reżim Vichy miał przy
          zaliczaniu do Żydów kryteria "liberalniejsze" niż hitlerowski.
          Nie wiem jakie kryteria miał ONR i czy wszyscy jego członkowie mieli te same A
          zresztą w organizacjach wodzowskich zawsze decydowało naczalstwo. Znane jest
          powiedzenie Goeringa "JA decyduję, kto jest Żydem".
          • maaac Re: Rasizm bywał "zróżnicowany"... 16.06.09, 13:45
            A czyż Żyd nie może być antysemitą? Polak polonofobem?

            Ot chociażby jak ocenić ostatnią wypowiedź Pani Nelli Rokity - jak
            wiadomo "100% Polki" - będącej Niemką Nadwołżańską na temat "utraty
            polskości" na skutek działań Tuska?
      • rafi_1975 Re: Kompromitacja historyków 16.06.09, 12:38
        Jeżeli chodzi o "przyjaźń" Bieńkowskiego z Bartoszewskim to masz absolutną rację. Tylko, że sam Bartoszewski wspomina to tak (wywiad rzeka przeprowadzony przez Michała Komara w 2006r.):

        To wszystko wydawało mi się jakieś dziwne i w sumie straszne. Bo przecież bratobójcza zbrodnia w podziemiu, w sercu konspiracji! Któregoś dnia powiedziałem Bieńkowskiemu, że konieczne jest jak najszybsze wykrycie sprawców. A proszę pamiętać, że byłem z nim zaprzyjaźniony, ufałem mu. I nagle Bieńkowski mówi do mnie tonem, jakiego wcześniej nie słyszałem: – Kategorycznie żądam, żebyś nie mieszał się do tych spraw! Nie zajmuj się nimi! To jest polecenie służbowe! No, był moim szefem w komórce więziennej, miał prawo to powiedzieć, ale nie spodobał mi się ton. Jakaś intuicja... Oczywiście przyjąłem zakaz do wiadomości, ale postanowiłem zrezygnować z pracy w Delegaturze.

        Tak więc pośrednio potwierdza tezę o możliwym udziale Bieńkowskiego w zbrodni.
    • antoniw2 Kainowa zbrodnia. 65. rocznica mordu na Widersz... 09.11.09, 11:13
      Szanownym Dyskutantom

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka