borys996 Polak, honor, samochód 13.07.09, 21:26 Przesadzony artykuł. Jeżdżę dużo samochodem i mam zupełnie inne odczucia. Przytłaczająca większość kierowców jeździ kulturalnie. To co opisują autorki to margines. Poza tym najpierw wybudujmy takie drogi jak na zachodzie a potem porównujmy się np. z Niemcami. Wystarczy wybudować autostardy i PRAWDZIWE drogi ekspresowe (nie takie z fotoradarami i przejściami dla pieszych co 2km)a od razu spadnie ilość wypadków. Po prostu ludzie już nie będą musieli jeździć przez wsie i miasteczka gdzie pełno rowerzystów i pieszych, tylko szybko i bez stresu dojadą na miejsce autostradą. Odpowiedz Link Zgłoś
kylax To tez jest prawda. 13.07.09, 22:47 Polskie waskie drozki przyprawiaja czlowieka o wscieklosc, nic wiec dziwnego, ze ludzie jezdza jak jezdza. Po prostu np. w Niemczech sam wyglad drogi zacheca do jazdy zgodnie z przepisami. Niestety nasze brudne, nierowne, zachwaszczone i zniszczone trakty wrecz wyzwalaja pogarde dla prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
fc_pl Re: To tez jest prawda. 14.07.09, 11:06 Głupoty waćpan pleciesz. Irlandzkie drogi niższe rangą niż drogi krajowe też są nierówne a w dodatku wąskie i kręte. I jakoś w nikim agresji nie budzą, bo i czemu by miały? Dotarcie na miejsce 15 minut później niczego nie zmienia, a jeśli ci się spieszy, to wyjedź wcześniej. Odpowiedz Link Zgłoś
sportif na polskich drogach toczy się gra o życie 13.07.09, 22:14 bywam czasem w Polsce i widzę, że dużo się zmieniło na lepsze (zwłaszcza w Warszawie), ale w porównaniu do Anglii ciągle jesteśmy 100 lat za murzynami... Odpowiedz Link Zgłoś
kylax Czy ta Ewa to znajoma autora artykulu? 13.07.09, 22:39 Bo czuc w nim zlosc z utraty kogos znajomego. Odpowiedz Link Zgłoś
krzywelustro Polski macho dzieli innych kierowców na dwie grupy 13.07.09, 23:21 Ci, co jeżdżą szybciej niż on, to debile, a ci, co wolniej - to cioty. Odpowiedz Link Zgłoś
januszz4 Zmiana w kodeksie drogowym 13.07.09, 23:26 Myślę, że jednym ze skutecznych sposobów na otrzeźwienie debili drogowych, zwłaszcza tych młodych gó...arzy bez doświadczenia i wyobraźni byłaby zmiana w kodeksie drogowym dotycząca obowiązkowego wyposażenia samochodu w dodatkowe akcesorium. Oprócz apteczki, gaśnicy i trójkąta ostrzegawczego, każdy kierowca powinien doposażyć swoje auto w metalowy krzyż, tak, żeby zawsze można było oznakować miejsce, w którym "miał pierwszeństwo" lub "wyprzedzał na trzeciego przy podwójnej linii". I koniecznie metalowy, żeby w razie pożaru nie uległ zniszczeniu. Odpowiedz Link Zgłoś
mazbip Bezprawie a nie brawura 13.07.09, 23:33 Juz od lat pisze o tym na roznych forach. Przyczyna krwawego zniwa na polskich drogach nie jest brawura, brak wyobrazni, glupota itp. oczywista przyczyna jest BEZPRAWIE. Bezprawie tolerowane przez nasze "elity" rzadzace. Kilka lat temu widzialem statystyke policyja ktora pokazywala ze najwiecej wypadkow smiertelnych (w Polsce) zdarzalo sie przy dobrej pogodzie i na dobrych drogach. Prawo drogowe lamia w Polsce poslowie do Sejmu, poslowie do PE (to dzis chyba przypada rocznica smierci B.Geremka), biskupi (bkp. Chrapek)i urzednicy panstwowi i samorzadowi. Polska znajduje sie geograficznie i kulturowo w Europie Wsch. Oliwy do ognia dolewaja jeszcze dziennikarze. Kult "szybkiego" samochodu propagowany przez nich tez jest jedna z przyczyn bezprawia na naszych drogach. Najbardziej irytujace dla mnie (ktory mieszka juz prawie 30 lat w Europie Zach.) jest to ze nasi politycy i inne elity spoleczne przedstawiaja nasza kulture jako kulture zachodnio europejska. Polska kultura jest kultura wschodnio-europejska, szczegolnie jesli chodzi o zachowania spoleczne. To trzeba zrozumiec. Niestety obawiam sie ze sporo z uzytkownikow tego forum czytajac to co napisalem nie bedzie tego rozumiec. Odpowiedz Link Zgłoś
januszz4 Re: Bezprawie a nie brawura 13.07.09, 23:54 mazbip napisał: Polska kultura jest kultura wschodnio-europejska, > szczegolnie jesli chodzi o zachowania spoleczne. To trzeba zrozumiec. Chyba trafiłeś w 10. Taka jest właśnie rzeczywistość. To nam się tak tylko wydaje, że jesteśmy częścią Zachodu. Niestety w zachowaniach społecznych jesteśmy Wschodem i to w pejoratywnym tego słowa znaczeniu. Na każdym kroku to widać: frekwencja wyborcza, psie łajno na chodnikach, wszechobecny brud i chamstwo, brak elementarnej uczciwości, tendencje samodestrukcyjne. To jest nie tylko efekt zaborów. W dawnej Rzeczypospolitej też to było widoczne. Poza tym drogi mieliśmy zawsze najgorsze w Europie. Chociaż jestem umiarkowanym optymistą. Myślę, że ta obecna emigracja zarobkowa dzięki poznaniu krajów bardziej cywilizowanych, chociaż trochę przyczyni się do podniesienia kultury ogólnej. Odpowiedz Link Zgłoś
schaffhausen Re: Bezprawie a nie brawura 14.07.09, 11:34 Tak jest-przeciez HOMO SOWIETIKUS bal sie tylko plutonu egzekucyjnego-a wiec batem w azjatyckie buractwo!!!!!!!!!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Re: Bezprawie a nie brawura 14.07.09, 12:03 Macie ochotę na ciekawe doświadczenie? Wykupcie wycieczkę na Jamajkę, pożyczcie tam samochód - i w drogę! Ale uprzedzam - to eksperyment dla doświadczonych kierowców o bardzo mocnych nerwach! Trzeba mieć oczy dookoła głowy - a w nocy jeździ się z zasady tylko na "długich" (żeby było widać!). Jamaiczycy jeżdżą na "gandzi", z fantazją a drogi - no cóż, są jakie są. W dodatku tam są góry (2500 m!) i wyjazd z poziomu morza na przełęcz o wysokości 1500 m i ponowny zjazd na poziom morza (np. droga A3 z Annotto Bay do Kingston nie ma chyba prostego odcinka i służy wielu Jamaiczykom jako tor wyścigowy) to 30 km w linii prostej. Za to po drodze można kupić kawę "Blue Mountain" prosto u "chłopa"... Polskie drogi w porównaniu z tym po prostu Wersal i oaza wzajemnej uprzejmości! Przy komisariatach policji rdzewieje kupa ściągniętych rozbitych samochodów. Odpowiedz Link Zgłoś
rs_gazeta_forum Polak, honor, samochód 13.07.09, 23:46 "Polak, honor, samochód", czyli odniesienia do kultury - to błędna diagnoza. Polacy w wyniku splotu wydarzeń historycznych po prostu są bliżsi natury, niż dekadenckie społeczeństwa Zachodu. Człowiek w ciągu wielu milionów lat swojej historii stale narażony był na wszelakie niebezpieczeństwa, stąd też musiał pozostawać w ciągłej gotowości do walki czy ucieczki. Ta gotowość fizjologicznie objawia się możliwością szybkiego podnoszenia poziomu adrenaliny, co wśród różnych skutków powoduje też konieczność fizycznego działania oraz wzrost poziomu agresji. W warunkach wzrostu zagrożenia jeszcze lepszym przystosowaniem jest stale utrzymujący się podwyższony poziom adrenaliny. Zauważmy, że właśnie Polacy w wyniku tysiącletnich działań obcych mocarstw i ciągłych spisków, buntów czy najazdów, którymi sąsiedzi odpowiadali na ich wyciągniętą do zgody rękę podlegali takiemu ciągłemu stresowi. Stąd nasi przodkowie podlegali selekcji, wyróżniającej wysoką zdolność do ciągłego adrenalinowego pobudzenia. Trudno więc dziwić się nam, ich bezpośrednim potomkom, że nawet drobne przypadki uruchamiają u nas ten mechanizm. Do takich przypadków najczęściej wszak dochodzi na drogach, gdzie z natury rzeczy narażeni jesteśmy na niebezpieczeństwa. Samo wyjechanie na drogę powoduje stres, który natychmiast zamienia się na potrzebę walki i/lub ucieczki. Zwróćmy uwagę, jak szybka jazda na krawędzi indywidualnego ryzyka natychmiastowej śmierci dokładnie odpowiada temu schematowi. Jest to jednocześnie ucieczka i gotowość do natychmiastowego ataku! Jednocześnie im szybsza jazda, tym więcej adrenaliny, tym szybsza jazda, aż w końcu już tylko jedziemy wciskając do oporu pedał gazu oddając się instynktowi przetrwania, kiedy każda reakcja myślowa jako wolniejsza od reakcji instynktownej tylko przeszkadza. Stąd znów oczywistym jest, że zdarzenia typu pasy, piesi, światła, teren zabudowany, jadący wolniej od nas samochód nie są przez nas analizowane w kategoriach rozumowych, a wyłącznie instynktownych, jako przeszkody, które należy pokonać, im szybciej, tym lepiej. Mam nadzieję, że jasno wykazałem, że sposób opisu problemu przez autorów GW (i wielu przed nimi) to tylko opis kulturowej przykrywki dla przejawów naszej najzwyklejszej fizjologii. Należy więc rozważyć zupełnie inne środki zaradcze, być może w postaci powszechnej terapii społecznej, na przykład dając każdemu pozwolenie na broń. Zwróćmy bowiem uwagę, jak często te same osoby postulują powszechny dostęp do broni i swobodny styl jazdy samochodem (tzw. fricarski). Niewątpliwie pewne wyczerpanie zasobów adrenaliny już podczas opuszczania mieszkania i podczas docierania do samochodu spowodowałoby spokojniejszy styl jazdy na polskich drogach. Odpowiedz Link Zgłoś
miedzymorze Re: Polak, honor, samochód 14.07.09, 00:26 Zaprawdę, polscy kierowcy to szatany z najgłębszych otchłani piekieł i zaiste diabelską cieszą się żywotnością, bo gdyby to co głosi artykuł dotyczyło WSZYSTKICH kierowców to na dziesięciu wsiadających do auta aby przejechać z punktu A do B statystycznie docierałoby by dwóch, góra trzech. Za to piesi, ach piesi to są anioły...nieskończenie cierpliwi i pokorni, mozolnie podążają do jakże skąpo wydzielonych przejść i ani im w głowach otoczonych aureolą nie powstanie myśl, żeby wbiec na jezdnię pod nadjeżdzające auto, przebiec przez nią na skos dokładnie pomiędzy dwoma przejściami, czy też zignorować czerwone światło. Oczywiście - tylko do momentu, kiedy nie wsiądą do auta, bo wtedy wyrastają im rogi i nawiedza ich demon prędkości. Jakiż stąd wniosek ? SAMOCHODY to ZŁO. Należy ZAKAZAĆ poruszania się samochodami. Po co w ogóle gdzieś jeździć ? przeciez można zadzwonić, wysłać maila, a na wakacje pojechać pociągiem albo autobusem. Że drogo ? e tam, przecież są aż dwie tanie linie :> Jak się zabroni samochodów, to nie trzeba będzie budować ani remontować dróg - dla pątników, rowerzystów i motocyklistów wystarczy to co jest. Kto wie - może wrócą furmanki - będzie tak ekologicznie :> pozdr, mi Odpowiedz Link Zgłoś
te_rence Polak, honor, samochód 14.07.09, 00:07 patrząc po krajowej 7-ce to największe buce i neandertale to warszaffka (choć nie tylko) za dobre samochody za słabe drogi ale przede wszystkim za duże EGO! Odpowiedz Link Zgłoś
marekmarek44 zmienia się na lepsze,ale powoli 14.07.09, 00:25 Sceptykom pragnę przypomnieć,że 5500 zabitych,to mieliśmy już w 1975 roku,gdy było zarejestrowanych wszystkiego ok. 3mln. pojazdów. Obecnie mamy dokładnie tyle samo trupów na drogach jak 34 lata temu,ale 20mln zarejestrowanych pojazdów.Postęp więc jest. W latach siedemdziesiątych na Zachodzie było dużo więcej zabitych niż u nas w liczbach bezwzględnych,ale na milion pojazdów sytuacja była podobna jak u nas dzisiaj,a nawet nieco gorsza,i była wówczas niedościgłym wzorcem.Myślę,że za jakieś 30 lat,gdy zbudujemy trochę autostrad i staniemy się bardziej dojrzałym motoryzacyjnie społeczeństwem sytuacja znacznie się poprawi.Niestety do tego czasu i tak zginie jakieś 150 000 ludzi,ale nic na to nie poradzimy. Polacy stosunkowo niedawno przesiedli się z maluchów,trabantów,i innego badziewia do naprawdę szybkich bryk i musi minąć trochę czasu aż się wyszumią,bo nawet mandat 500zł dla nowobogackich często niewiele znaczy.Zresztą są ostrzeżenia CB,nawigacji sat przed fotoradarami.Po prostu musi upłynąć trochę czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
wislok1 Tekst bardzo dobry 14.07.09, 01:08 Ciekawe, że taki burak z wypasionej fury jak tylko opuści Polskę, jest grzeczny jak baranek. Ciekawe, że Słowacy jeżdżą jak anioły, a temperamenty mają jak u nas, fury podobne. Ale świadomość, że mandat za CHAMSTWO Z BURACTWEM jest NIEUCHRONNY, bo zamiast misiów z suszarkami w krzakach są radiowozy z videorejestratorami i złapią burak szybko LECZY Odpowiedz Link Zgłoś
sorapis Polak, honor, samochód 14.07.09, 01:11 Jesteśmy dziadowskim narodem, w tzw. średniej bez elementarnej kultury i szacunku dla drugiego człowieka. To się przejawia nie tylko w samochodzie, to jest wszędzie, na ulicy, w sklepie, w szkole, w bloku, w telewizorze. Odpowiedz Link Zgłoś
maxymus1 Polak, honor, samochód 14.07.09, 01:51 Czy kierowca który zatrzymał się przepuścić zabitą Panią Ewę żałuje że się zatrzymał? Myślę że tak! Proszę Państwa, jeżdżę zawodowo karetkami, autobusami mijejskimi i swoim oczywiście już 33 lata, i zapewniam że jak się jedzie tyle ile wolno, a przede wszystkim przestrzega przepisy, to nic się nie może stać! Nic, chyba że ptak nasra na maskę! Nieraz miałem chęć zachamować i przepuścić pieszych, ale mam taki odruch, patrzę w lusterka, i widzę debil jedzie z dużą prędkością, i nie w głowie mu się zatrzymać, to też nie stawałem narażając się na mandat, nie wiem ilu ludzi w ten sposób ocaliłem? Ale to nie metoda, nie polecam, trzeba mieć doświadczenie z takim lawirowaniem. Konkluzja jest taka, za mało Policji drogowej, a kary śmieszne dla bandyty jak się go już złapie! Złe Prawo! Tak na świeżo Policja ma możliwość wglądu w tacho, to polecam, trzy godziny temu wracałem z pracy, Szczecin, ul. Gdańska, dwie cysterny TIR, duże, ścigał się, jedna propan- butan, druga benzyna z logo LOTOS, teren zabudowany! Szybkość ze 120 km/h, Policji nie widziałem tam nigdy! A sorry, w niedzielę ostatnią, przy kolejnym dachowaniu na Basenie Górniczym, ale kontroli szybkości zero, zresztą jak wszędzie w tym mieście, mają jeden radar, a obsługuje go czasami Inspektor Straży Miejskiej, jakiś emeryt Pan Kromski, i to tyle, na pół milionowe miasto, obsługuje go w dzień, w godzinach porannych, i jeszcze mówi w Radiu Szczecin, gdzie będzie stał i o której, gratulacje! Czekam uprzejmie na kolejny wypadek, w tym miejscu, a będzie, zakład? A za leczenie zapłacimy wszyscy, jeżeli przeżyją przypadkiem biedne debile. Odpowiedz Link Zgłoś
benia_b Chamstwo niekoniecznie rośnie z marką samochodu 14.07.09, 07:28 Chamstwo niekoniecznie rośnie z marką samochodu. Wczoraj byłem świadkiem, jak mały, bordowy rzęch z napisem "przesyłki kurierskie" rozgonił na pasach kilkunastu przechodniów mających zielone światło. Małą pociechą jest fakt, że Litwini są sprawcami większej ilości (statystycznie rzecz biorąc) wypadków. To kierowcy z koszmarnego snu! Wystarczy przejechać drogami woj. podlaskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
dano1112 Polak, honor, samochód 14.07.09, 08:25 Jeden z forumowiczow pisze m.in. ze "..trzeba wybudowac siec dobrych autostrad i drog jak w Niemczech". Owszem drogi sa znakomite ale i sciganie przestepstw i wykroczen drogowych jest realizowane rowniez... znakomicie. Np.za "robienie sobie drogi" przy pomocy swiatel groza mandaty, punkty etc. A prowadzenie samochodu pod wplywem alkoholu prowadzi do b. surowych kar finansowych i czasowej utraty prawa jazdy (do 3 miesiecy) badz slynnego "Idioten-Test", gdzie delikwent po wielu miesiacach moze sie starac o odzyskanie dokumentu - jest to zwiazane z dotkliwymi wydatkami w sferze finansowej i duzym obciazeniem czasowym (obowiazkowe szkolenie- kursy... z zakresu...psychologii konczacym opinia..psychologa czy kandydat na ponownego kierowce nadaje sie do tego). Problem prowadzenia samochodu po wplywem alkoholu w Polsce jest znany. Czy tez niemal chamskiego zachowania sie na jezdni. Tak wiec jak nie Niemcy to moze kraje skandynawskie jezeli chodzi o kary. Warto sie przypatrzyc. Odpowiedz Link Zgłoś
joanna196 Polak, honor, samochód 14.07.09, 09:23 Brawa dla autora!!!W koncu cala prawda o polskich kierowcach.To jest jeszcze kropla w morzu tego co sie dzieje na drogach. Obawiam sie jednak ze piraci drogowi nie zrozumieja nigdy tego ze to co robia to po prostu OBCIACH i glupota oraz tego ze ten artykul jest zbyt wysublimowany i elokwentny na ich ciasne glowki. Jednak trzeba nam wiecej takich artykulow, akcji i po prostu zwrocenia uwagi na ten palcy problem. Odpowiedz Link Zgłoś
abacab1 Re: Polak, honor, samochód 14.07.09, 09:28 Poniedziałek 13 lipca 2009 godzina 9:00, trasa E7 między Białobrzegami i Grójcem w stronę Warszawy. Remontowany odcinek. Jest jeden wielki korek. 16 km pokonuje się grubo ponad godzinę. Pomysłowość kierowców nie ma granic. Wymuszanie, skróty na zakazach itp. Zero policji. Koniec remontowanego odcinka. Wpadamy na dwupasmówkę za Grójcem. Kaskadowa kontrola Policji łapiąca spieszących do pracy i próbujących nadrobić stracony w korku czas. Bodaj 3 patrole z radarami w pięknych nowych mundurkach na odcinku 10 km. Jak kierowcy mają mieć szacunek do policjantów, skoro nie było żadnego funkcjonariusza do regulacji ruchu w korku, likwidacji zatorów i wyłapywania piratów, a na szerokiej bezpiecznej dwupasmówce łapie się za przekroczenie 20 km/h? Co do poruszanej w artykule tragedii. Tylko raz w swoim życiu kierowcy widziałem policjantów, którzy włączyli syrenę i zatrzymali kierowcę który na ich oczach wymusił pierwszeństwo na pieszym. Inni jeśli byli w pobliżu zawsze udawali, że nie widzą lub się gdzieś spieszą. Konkluzja. Prawdziwi piraci zabijają. Są jednak bezkarni, bo tu gdzie stanowią zagrożenie nie ma patroli. Te czają się w krzakach przy szerokich arteriach, gdzie łatwo przekroczyć prędkość. W statystykach policyjnych najczęściej znajdują się frajerzy, którzy nie kupili sobie CB radia i dali się złapać. Odpowiedz Link Zgłoś
glutoplazma Polak, honor, samochód 14.07.09, 09:49 "Jednym z wyznaczników skoku cywilizacyjnego jest rosnąca ilość samochodów. Zaroiło się na naszych drogach od beemek, merców, toyot, subarzaków. Samochód to awans. I coraz częściej - samochód to arogancja i agresja." Nirech pan pismak wyjedzie z tak zwanej "warsiafki" i choć od czasu do czasu opuści najmodniejsze i najbardziej zapchane polskie drogi a zobaczy, że takie głupawe teksty nawet nie są już śmieszne. Dla ogromnej większości samochód stał się przede wszystkim narzędziem powszechnego, codziennego użytku, a agresja - jak to agresja, nasila się zawsze w tłumie i chaosie. Wyjaśni to każdy socjolog. Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Przyzwolenie 14.07.09, 09:50 Ryba psuje się od głowy. Przede wszystkim należy piętnować (prasa to już częściowo robi) wszelkie "pomroczności jasne" (Wałęsowicz), "konieczność dotrzymania terminu spotkania" (Kłopotek, Komorowski itp.), "Nie zwracanie uwagi na jazdę" (Suchocka) itp. Należy przyjąć zasadę - dysponent samochodu odpowiada za prędkość i kulturę jazdy kierowcy i JEST ZOBOWIĄZANY do zwrócenia mu uwagi, jeśli np. wali po mieście 140 km/h. Dziś nasi "równiejsi" "udają Greka". Samochód, który nie używa sygnałów uprzywilejowania - NAWET RADIOWÓZ POLICYJNY ma przestrzegać przepisów - z ograniczeniami prędkości włącznie. Takie mamy prawo - i lekceważanie go przez polityków, policjantów oraz dziennikarzy (młody Zientarski!) powinno być surowo karane i piętnowane! A w Polsce Minister Edukacji (EDUKACJI!!!) wsiada "na lufie" za kierownicę samochodu i jest tak "nawalony", że nie potrafi wyjechać z parkingu! Osoby publiczne powinny być traktowane surowiej, niż zwykli Obywatele, bo chodzi o przykład. Nastawienie naszych "specjalistów" jest jedno - "najczęstszą przyczyną wypdaków jest nadmierna prędkość". Oficjalnie stwierdza to szefowa Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. To jak ta Pani tłumaczy fakt, że Niemcy ze swym brakiem ograniczenia prędkości na autostradach (pomimo silnej akcji "zielonych") należą do najbezpieczniejszych krajów w Europie - i co więcej, liczba ofiar śmiertelnych wypadków drogowych w Niemczech MALEJE! O ponad 35% w ciągu 7 lat! Szybciej, niż w restrykcyjnej Szwecji! W Polsce spadek liczby zabitych jest w granicach błędu statystycznego. "Nadmierna prędkość" w Polsce to fetysz! Ktoś już napisał - samochód zabija pieszego przy 50 km/h równie skutecznie jak przy 70. Ale jak się nie chce analizować rzeczywistych przyczyn wypadku to zawsze można napisać w raporcie "nadmierna prędkość niedostosowana do warunków drogowych". Patrzę się na załączone zdjęcie - czy naprawdę umieszczenie znaków ostrzegawczych na SAMYM PRZEJŚCIU "specjaliści" uważają za skuteczne? Droga wygląda na przelotową, ma dwa pasy ruchu w każdym kierunku. To naprawdę zaproszenie do wypadku!!! Kierowcy powinni być wcześniej SKUTECZNIE ostrzegani przed takim miejscem, w którym mogą wręcz nie zauważyć pieszego wchodzącego na przejście - jazda po własnym pasie ruchu nie jest wyprzedzaniem, a prawym pasem może jechać np. Van - i wypadek praktycznie pewny! Nawet jak Van będzie jechał 40, a samochód na lewym pasie 50 km/h! Radar pomoże (bo nie będą walić 90-100, jak jest w "zwyczaju"), ale nie zlikwiduje niebezpieczeństwa! Zwalanie wszystkiego na kierowców nie podniesie bezpieczeństwa. Jak fałszywe są obiegowe opinie może świadczyć fakt, że Warszawa wcale statystycznie nie przoduje w liczbie wypadków śmiertelnych wśród miast Polskich (w przeliczeniu na liczbę mieszkańców! Ale nie wolno chować głowy w piasek - prędkość samochodów trzeba kontrolować eliminując ekscesy w rodzaju 200 km/h na "giekówce", ale przede wszystkim rzetelnie analizować przyczyny wypadków, bo wkładanie wszystkiego do worka "nadmierna prędkość" skutkuje tylko tym, że nie poznajemy prawdziwych ich powodów! Odpowiedz Link Zgłoś
zssyp Re: Przyzwolenie 14.07.09, 13:25 tbarbasz napisał: "[...]samochód zabija pieszego przy 50 km/h równie skutecznie jak przy 70." Czemu powtarzasz to ordynarne kłamstwo? Mam nadzieję że jedynie z głupoty (niewiedzy). Energia kinetyczna rośnie proporcjonalnie do kwadratu prędkości. Czyli samochód DWA razy szybszy zabija CZTERY razy skuteczniej. Samochód jadący 70km/h zabija około dwukrotnie skuteczniej niż ten poruszający się 50 km/h. "[...] Ale jak się nie chce analizować rzeczywistych przyczyn wypadku to zawsze można napisać w raporcie "nadmierna prędkość niedostosowana do warunków drogowych".[...]" Rzeczywiste przyczyny śmierci czternastolatka na Puławskiej chciało się analizować dwóm powołanym przez sąd biegłym; stwierdzili że przy reakcji kierowcy jaka miała miejsce podczas wypadku zdążyłby on wyhamować przed chłopcem. Nawet by go nie drasnął; gdyby jechał 50 km/h. Jechał 75-82 km/h według jednego, według drugiego 72-85. Kierowca nie odpowie za morderstwo. odpowie za jakiś tam wypadek. Czego i Tobie życzę. Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Re: Przyzwolenie 14.07.09, 14:54 zssyp napisał: > tbarbasz napisał: > "[...]samochód zabija pieszego przy 50 km/h równie skutecznie jak przy 70." > > Czemu powtarzasz to ordynarne kłamstwo? Mam nadzieję że jedynie z głupoty > (niewiedzy). Energia kinetyczna rośnie proporcjonalnie do kwadratu prędkości. Widzisz, tak się śmiesznie składa, że mam doktorat z fizyki - i dobrze wiem co to energia oraz że energia samochodu poruszającego się z prędkością 20 km/h w pełni wystarcza do zabicia pieszego. W USA były nawet przypadki śmiertelne spowodowane przez "pełzający" samochód ze skrzynią automatyczną, a nad Rabą źle unieruchomiony samochód zabił na oczach rodziców dwoje dzieci staczając się po skarpie! Mylisz dwie rzeczy - oczywiście, że kierowca jadący 75 km/h potrzebuje mniej więcej dwukrotnie dłuższej drogi do zatrzymania pojazdu niż ten, kto jedzie 50 km/h. Natomiast do uderzeń dochodzi najczęściej z bardzo niewielkimi prędkościami - wystarczy, że auto podetnie pieszemu nagle nogi, a obok będzie krawężnik. Uderzenie głową i... Popytaj biegłych sądowych, albo sprawdź oprogramowaniem PC Crash. Dlatego tak duże znaczenie ma wcześniejsze uprzedzanie kierowców - stawianie znaku "Przejście dla pieszych" i "Agatki" na przejściu (tak jak na zdjęciu w artykule) nie ma żadnego sensu. Poza tym istnieje coś takiego, jak "faktyczna widoczność dynamiczna" (dlatego strzałki malowane na drogach są zdeformowane). W Polsce służby "od znaków" zdają się w ogóle o tym nie pamiętać. Np. w Anglii przed ostrym zjazdem pojawiają się kolejno ostrzeżenia: "Descent Ahead!" "Slow now!" "Try your breaks now!" "Truckers - low gear!" a na końcu jest jeszcze strzała "Escape path" prowadząca w kupę piachu (jakby hamulce nie działały). Ważne jest, że kierowca jest ostrzeżony i poinformowany o zagrożeniu. Stopniowanie ostrzeżeń też jest istotne, bo jeśli jedno zostanie przeoczone - to następne pewnie już nie. Psychologicznie stopniowanie ostrzeżeń też ma znaczenie - bo ma czas zwolnić! A w Polsce - ograniczenie ze 100 km/h do 50 km/h i 10 m za nim "Misiaczek z suszareczką" a 30 metrów dalej przejście dla pieszych. Tak jakby spece uważali, że można zwolnić od 100 do 50 na 30 metrach. Można - ale jak pada deszcz może być już kiepsko. A jeśli na przejście wyjdzie pieszy - to już ne pewno braknie nawet osobówce, a co dopiero TIRowi. A w statystyce winna będzie "nadmierna prędkość". I wszystko pozostanie po staremu - do następnego wypadku! Większość wypadków z pieszymi nie zdarza się na przejściach wymalowanych na drogach o wielu pasach ruchu (opisany przypadek p.Ewy). Dlatego takie miejsca powinny być szczególnie dokładnie oznakowane. Dwupasmowa jezdnie na zdjęciu zachęca (wiem, że to nie argument - ale to fakt!) do szybszej jazdy, samochód na prawym pasie ogranicza widoczność i kierowcy i piszemu - a więc przed zbliżaniem się do takiego szczególnie niebezpiecznego miejsca kierujący powinni być odpowiednio wcześnie i skutecznie ostrzeżeni!!! Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Re: Przyzwolenie 14.07.09, 14:57 Korekta - miało być: "większość wypadków zdarza się" - wykreślcie sobie to "nie" w rozumie. Przepraszam. Odpowiedz Link Zgłoś
zssyp Re: Przyzwolenie 14.07.09, 15:07 tbarbasz napisał: > Mylisz dwie rzeczy Niczego nie mylę. Do zrobienia w człowieku dziury potrzeba odpowiedniej energii; rośnie ona w określony sposób wraz ze wzrostem prędkości i Twój doktorat nie ma z tym nic wspólnego. >oczywiście, że kierowca jadący 75 km/h potrzebuje mniej > więcej dwukrotnie dłuższej drogi do zatrzymania pojazdu niż ten, kto jedzie 50 > km/h. Natomiast do uderzeń dochodzi najczęściej z bardzo niewielkimi > prędkościami - wystarczy, że auto podetnie pieszemu nagle nogi, a obok będzie > krawężnik. Uderzenie głową i... Tak. Wystarczy że człowiek uderzy w odpowiedni sposób głową w stojący samochód, a wykaże że samochód o prędkości 0km/h może zabić... ale nie dyskutowałem z Tobą o tym na ile sposobów można zabić człowieka. Nie zmieniaj więc tematu i nie wmawiaj mi pomyłek. Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Re: Przyzwolenie 14.07.09, 17:27 zssyp napisał: > Tak. Wystarczy że człowiek uderzy w odpowiedni sposób głową w stojący samochód, > a wykaże że samochód o prędkości 0km/h może zabić... ale nie dyskutowałem z Tob > ą > o tym na ile sposobów można zabić człowieka. Nie zmieniaj więc tematu i nie > wmawiaj mi pomyłek. A teraz rozpocząłeś demagogię. Ja jednak jako stary belfer jestem bardzo odporny - i zależy mi na zrozumieniu. Pogadaj z policjantami, biegłymi itp. To naprawdę wielka rzadkość, aby uderzenie w pieszego w mieście nastąpiło z dużą prędkością. Każdy kierowca instynktownie pragnie uniknąć zderzenia hamując lub uciekając w kierunku "od pojawienia się niebezpieczeństwa". Najczęściej wychodzi z analizy, że w momencie uderzenia prędkość była rzędu 20 km/h a nawet mniej. Te 20 km/h to już bardzo duże zniszczenia karoserii samochodu (policz, ile to dżuli) - a co dopiero nieosłoniętego człowieka. Natomiast masz oczywiście rację - jeśli gość jechałby 50 km/h, to zdołałby się przed pasami zatrzymać, a jak jechał 70 km/h to już nie miał takiej szansy! Dlatego bardzo ważne jest odpowiednio wczesne informowanie kierujących o potencjalnym niebezpieczeństwie - np. zbliżaniu się do przejścia dla pieszych. Nie każdy mieszka na Ursynowie, a znaki pionowe są często źle ustawiane i słabo widoczne. W wielu krajach praktykuje się malowanie słownych ostrzeżeń na jezdni np. "PedXing Ahead" (po "amerykańsku" znaczy to Pedestrian Crossing...). Te napisy dobrze widać nawet w dużym ruchu, trudno je przeoczyć, a łatwo powtórzyć. Kierujący ma szansę zwolnić - nawet jeśli przekracza przepisy. Przecież do diabła chodzi o to, aby ludzie nie ginęli - a więc każdy sposób jest dobry! Kierujący ani piesi nie staną się aniołami, którzy zawsze będą przestrzegać WSZELKICH przepisów. Kościół to założył, że człowiek jest grzeszny i dobrze na tym wyszedł. Komuna chciała wychować idealnych obywateli i... Odpowiedz Link Zgłoś
schaffhausen Polak, honor, samochód 14.07.09, 11:30 Polska=buraczane bydlo na drogach.Witamy w Azjii Srodkowej! Odpowiedz Link Zgłoś
bambussi mów za siebie - autorka przesadza... 14.07.09, 14:26 jak ktos umie jeździć i jest przewidywalny na drodze to na niego nie trąbią ani nie wymachują... jeździliście kiedyś po południowej Europie? chyba nie, skoro tak krytykujecie jazde np po Warszawie... w weekend zrobiłem trasę Warszawa - Kielce i z powrotem - tam gdzie groga była dobra kazdy jechał 120-140 km/h (co za kretyn dał tam ograniczenie do 110 km/h) i ŻADNYCH niebezpiecznych sytuacji nie było, nikt nie pruł ile fabryka dała, każdemu wystarczało te 130 km/h, bo przyspieszając i tak dużo by się nie zarobiło za to kiedy pojawiała się jednopasmówka, szykany, radary, swiatła itp. zaczynały się wyścigi kierowców chcących pomiędzy kolejnymi "szykanami" nadrobić stracony czas - i ryzykownych sytuacji było MNÓSTWO budujmy nowe drogi i urealniajmy ograniczenia prędkości - a okaże się ża fotoradary ani suszarki nie są potrzebne bo 95% kierowców szybko załapie o co chodzi a na tych 5% samobójców, którzy nie załapią, to i tak żadne fotoradary nie podziałają odstraszająco, bo oni w ogóle nie myślą o ewentualnych konsekwencjach swoich zachowań... Odpowiedz Link Zgłoś
wj_pl Inny punkt widzenia 14.07.09, 15:37 Uwazam, ze problem opisywany w artykule tkwi gdzie indziej. Zapraszam do lektury: nachwile.blox.pl/html Odpowiedz Link Zgłoś
ruthenium Polak, honor, samochód 09.09.09, 19:42 forum.gazeta.pl/forum/w,904,100033096,100033096,Ameryka_nam_nie_dekret_.html Odpowiedz Link Zgłoś