Dodaj do ulubionych

Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurze

05.08.09, 13:15
Ano niestety czasem pacjent wie lepiej co mu jest. Wiedza medyczna
przestała być dostępna tylko dla wybranych. Oprócz internetu są
książki, gazety, telewizja, jak kto lubi i wie gdzie, to wykłady na
wiele tematów medyczntch itd. Osoby zainteresowane swoim zdrowiem
sięgną do wielu źródeł, do których lekarzowi sięgnąć by się nie
chciało.
Współczesny pacjent chce świadomie uczestniczyć w decyzjach
dotyczących leczenia i lekarza obowiązkiem jest omówić z
zainteresowanym diagnozę i proces leczenia, jak również zlecone
medykamenty. Czy to takie dziwne???
Niestety bardzo łatwo jest spotkać wśród lekarzy napuszonych
arogantów, przeświadczonych o własnej nieomylności, traktujacych
pacjenta jak ciemnego ignoranta, któremu z łaski udziela sie
audiencji.


Obserwuj wątek
    • osa102 a może niedouczony lekarz wie lepiej? 05.08.09, 13:39
      szczególnie ta skostniala Hipoteczna
      • mistrzkungfu Odp. 14.08.09, 12:06
        No racja, internet potrafi wpędzić w hipohondrię. Ale z drugiej strony może
        brakuje właśnie jakiejś strony z poradami prowadzonej przez lekarzy? Normalnie
        każdy radzi w Internecie żeby zawsze konsultować się z lekarzem. Kiedy ja ide do
        lekarzy publicznych czy prywatnych to z kolei nie mają czasu ani ochoty
        tłumaczyć mi co oznaczają liczby na wynikach badań krwi albo jaką formę leczenia
        zęba wybrać, żebym był zadowolony. Byle odchaczyć pacjenta i następny. A
        wiadomo, że mają płacone od ilości a nie od gadania.

        Wolałbym jednak, żeby służba była prywatna. Przynajmniej jakby lekarz miał
        problemy, mógłbym zmienić, kasa by bardziej motywowała go do pomagania mi. A
        kiedy z kolei ja bym był wredny, to lekarz mógłby spokojnie wywalić mnie z gabinetu.
        • pensioner63 Różnie bywa z tym kto ma rację 14.08.09, 14:06
          Myślę, że częściej lekarz ma rację miż jej nie ma, ale nie zawsze. Słyszałem
          opinię doświadczonej lekarki, że około 30% diagnoz medycznych jest błędnych. Ale
          procent błędnych diagnoz stawianych sobie lub znajomym przez pacjentów jest
          znacznie wyższy. Już kilka razy omal nie wpędziłem siebie do grobu
          podejrzeniami, że mam raka.

          Z drugiej strony mam ciągle ząb, który dentystka studencka nie chciała mi wyrwać
          zmuszając mnie aby go wyleczyć. Wyleczyła i ciągle go mam.
          • zigzaur Re: Różnie bywa z tym kto ma rację 16.08.09, 08:46
            Wielu pacjentów jest pod wpływem marketingu producentów leków i paraleków.
            Marketingowcy chcieliby, aby ludzie żarli piguły łyżkami.
      • zigzaur Niedouczone to są robole. 16.08.09, 08:45
        Te "fachowce" o dwóch lewych rękach. Mechanicy samochodowi, spawacze,
        glazurnicy, hydraulicy.

        W Anglii już zaczęły się odklejać tapety, odłazić płytki, przeciekać rury.
        Zaczął się exodus "fachowców" z Wysp. A niejeden nawet po ryju dostał. Za partactwo.
    • core2di Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurze 05.08.09, 13:49
      Jeśli się diagnozują w internecie to niech się leczą w internecie a nie
      zawracają dupę lekarzom... durnota.
      • alpepe Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 05.08.09, 14:21
        niektórzy się leczą w internecie, wejdź sobie na forum Alergie, na ten przykład.
      • blue1977 Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 05.08.09, 14:25
        A co wielki i mądry pan doktorek zapewne tak? Pkory troszkę takim
        brak, a szkoda.
        Wielu lekarzom niestety bardzo by się przydało dokształcenie choćby
        przez internet bo nie posiadaję elementarnej wiedzy medycznej w
        dziedzinach, którymi się zajmuja.
        • aietes malutki, złośliwy pacjencik 14.08.09, 12:25
          co? trochę kultury i szacunku. gdybyś odezwał się tak do matki w domu, ojciec poczęstowałby ciebie kablem od żelazka- za darmo, jak w konstytucji;p
          • zigzaur Re: malutki, złośliwy pacjencik 16.08.09, 08:47
            Ciekawe, jaki on ma zawód?

            Ciekawe, czy i w ogóle?
        • abccbaabccba Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 12:30
          Korporacja lekarska wprowadziła m.i. zakaz krytykowania - czyli
          przyklepała kolesiostwo, krycie błędów w sztuce.

          Z moich doświadczeń wynika, iż 30% tzw. lekarzy powinno mieć
          anulowane dyplomy, 10% to ludzie wspaniali. Pozostali - to szara masa
          - czasem pomogą. Internet uczy - i utrudnia szamanom ogłupianie
          ludzi. Jak myślicie - kto pracuje na nocnych dyżurach?

          Żaden pacjent, nawet najbardziej pyskaty, jeżeli będzie dobrze i
          fachowo leczony (dobrze w sensie skutecznie, fachowo w sensie
          odpowiedniego psychologicznego podejścia) nie będzie przeszkadzał
          lekarzowi. (Wyjątek - przymusowe leczenie, ale to inna bajka.)

          A co do opisanego przypadku z zębem, to jest on trywialnie prosty:
          pacjenta nie było stać na leczenie - za które - w odróżnieniu od
          wyrwania zęba - po prostu się płaci. Smutne, ale oczywiste.
      • crame Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 05.08.09, 18:35
        Racja. lekarzom dac 25000 na miesiac i nie zawracac d..
      • aietes istotnie. mogą przez net zamówić pieczątkę, recept 14.08.09, 12:21
        y i leczyć siebie i rodzinę samemu.
    • p.s.j Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 05.08.09, 14:24
      > Oprócz internetu są
      > książki, gazety, telewizja, jak kto lubi i wie gdzie,

      I komiksy! Komiksy jeszcze są.

      > jak kto lubi i wie gdzie, to wykłady na
      > wiele tematów medyczntch itd.

      Oczywiście mogło być tak, że na ostry dyżur przyszedł prof. nauk medycznych, czy
      nawet dobrze wykształcony biolog... ale nie wydaje mi się, by się "awanturował",
      nawet jeśli nie zgadzałby się z diagnostą. Kwestia klasy.
      • eltinu Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 05.08.09, 22:15
        > > Oprócz internetu są
        > > książki, gazety, telewizja, jak kto lubi i wie gdzie,
        > I komiksy! Komiksy jeszcze są.

        Może lekarzom przydały by się i komiksy.
        Mama mojej dziewczyny wezwała pogotowie z silnym bólem głowy. Dowiedziała się, że niepotrzebnie zawraca głowę. Po 3 tygodniach nie żyła. Rak mózgu. Przerzut z płuc. MOja dziewczyna dziwnie wyszukała w internecie, że to się dzieje w 80% przypadków. Żaden geniusz medycyny jej tego nie powiedział.

        Takie przypadki można mnożyć. Jak tylko ktoś ze znajomych pójdzie do lekarza to zderza się z ignorancją, obojętnością, nieuctwem.

        3 lekarzy i 3 różne diagnozy. A po latach i tak wychodzi coś innego wraz z powikłaniami.
        • agulha Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 05.08.09, 22:37
          Twoja dziewczyna, jak rozumiem, wyczytała, że w przypadku guza mózgu
          w 80% może pojawić się ból głowy. Silny. To pewnie i prawda. Ale czy
          poczytała także temat "różnicowanie silnego bólu głowy"? Czyli czym
          jeszcze może być silny ból głowy? Zapewniam Cię, że na pewno nie
          jest tak, że w 80% przypadków jest on spowodowany guzem mózgu.
          Na pewno sprawa tragiczna, ale do pełnej oceny brakuje informacji:
          czy matka wcześniej próbowała się diagnozować i leczyć, czy dopiero
          wezwała to pogotowie (które mogło zapewne zrobić 2 rzeczy: albo dać
          leki przeciwbólowe, albo zawieźć do szpitala), jaki był wywiad i
          inne objawy, czy uprzednio występowały bóle głowy i od jak
          dawna...Poza tym pragnę z przykrością nadmienić, że w opisanym
          przypadku na wszelką interwencję przyczynową było z pewnością już za
          późno. Można było tylko łagodzić objawy. Tekst o niepotrzebnym
          zawracaniu głowy był zapewne mało grzeczny i mało profesjonalny,
          ale...Kto go wygłosił? Lekarz? W cywilizowanych krajach lekarz nie
          jeździ w karetce na każde wezwanie. Jeżdżą paramedycy. Następnym
          etapem bywa pielęgniarka. Z pewnością spokojnie i profesjonalnie
          zaleciłaby paracetamol i zgłoszenie się nazajutrz do swojego lekarza.
          • p.s.j Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 06.08.09, 10:12
            to właśnie chciałem powiedzieć - jeśli ból głowy w 80% jest spowodowany rakiem
            mózgu, to umarłem po wielokroć, a moja narzeczona - z paręset razy :)
          • eltinu Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 06.08.09, 10:33
            > Twoja dziewczyna, jak rozumiem, wyczytała, że w przypadku guza mózgu
            > w 80%
            Nie guz muzgu tylko specyficzny rak płuc. W tym typie raka 80% przypadków to przerzuty do muzgu. Bardzo szybko się rozwijające. Ale to przeczytała sobie sama.

            Kobieta chodziła na comiesięczne badania okresowe i poprzednie nic nie wykryło. Więc sorki ale zawroty i ból głowy były wyjątkowo ważnymi przesłankami.
            Nie wiem czy miała szanse. Jak pojechała do szpitala 2 tygodnie później (jeszcze o własnych siłach) to lekarka powiedziałą, że guz przekroczył masę krytyczną i nie ma szans. Gó... rozwija się cholernie szybko.
            A oficjalna przedstawicielka służby zdrowia zabrała jej 2 tygodnie. 2 tygondnie żeby choć świadomie poukładać sobie sprawy przed śmiercią.
            I co mam wierzyć lekarzom (ludziom z pogotowia) czy samemu się diagnozować.

            Ostatnio mama mojego kumpla sama zdiagnozowała sobie kamienie w wątrobie.
            Początkowo żaden z lekarzy nie chciał wierzyć. Leczyli na wszelkie mozliwe sposoby. Ile się nacierpiała przy tym.
            Inna znajoma miała boreliozę. Lekarze rok ją męczyli na wszelkie sposoby. Na koniec chcieli wysłać do psychiatryka.

            Przecież te objawy zazwyczaj są przypisane do iluś konkretnych chorób. Można zrobić badania. Jak laicy z przysłowiowym internetem się dogrzebują, a lekarze robią tylko mądre miny i odsyłają do kogoś innego to proszę nie narzekać na upadek autorytetu lekarskiego.
            • lucusia3 Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 06.08.09, 12:14
              Niestety takie przypadki to norma. Lekarze są często niedouczeni i często
              skorumpowani. Mojemu synowi pani doktor z szpitalu dziecięcym w Prokocimiu w
              Krakowie na wysypkę na plecach przepisała potwornie drogie (kilkaset złotych za
              kilka saszetek) leki na jakieś skomplikowane zakażenie (w ulotce była
              informacja, że to na męskie choroby narządów płciowych itp). Informowałam, że
              syn jest alergikiem. Po 2 użyciach synowi się stanowczo pogorszyło, posłam do
              pani, ona stwerdziła, że zawracam głowę i tak ma być, dodoając recepte na ten
              sam drogi lek. Zabrałam dziecko, pojechałam do prywatej przychodni, pani
              dermatolog kazała lek wyrzucić, bo to nie na ta chorobę, przepisała tybkę czegoś
              poniżej 10 złotych i po kilku dniach synowi krostki zniknęły. Teraz myślę, że
              powinnam była poczytać w książce albo w internecie a nie marnować czasu,
              benzyny, masy pieniędzy (pewnie pani doktor pojedzie na wczasy płacone przez
              firmę farmaceutyczną) i przede wszystkim zdrowia dziecka.
              • black_halo Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 10:32
                Mam niedoczynnosc tarczycy, ktora zdiagnozowalam za pomoca Pani Domu.
                Moj lekarz rodzinny uwazal, ze zawracam mu glowe. Mialam klasyczne
                objawy jak zmeczenie, wypadanie wlosow, slabe paznokcie, tycie pomimo
                braku apetytu i dostawalam kolejne pomyslowe zalecenia. Zmeczenie
                tlumaczyl zaleznie od pory roku tak:
                zima: malo swiatla
                wiosna: wiadomo, kazdy cierpi na wiosenne przemeczenie
                lato: upaly
                jesien: depresja jesienna

                Do tego zapewne za malo jem, niedobrze jem. Mowie, ze jem malo bo
                chce schudnac a tu tyje. No i sie dowiedzialam, ze mam zrezygnowac z
                chleba, owocow, alkoholu i kawy, cwiczyc minimum 45 minut dziennie a
                do tego jesc polowe tego co zwykle i schudne. Tlumacze mu, ze
                pomijajac brak apetytu to ja juz jem malo a nie chudne a wrecz tyje.
                Zafrasowal sie biedaczek. Powiedzial, ze na anemiczke nie wygladam.

                Zrezygnowana poszlam do domu a po drodze kupilam babskie pisemko bo
                cos mnie zainteresowalo. No i trafilam na cwierc strony drobnym
                druczkiem o niedoczynnosc i podstawowych objawach. Nastepnego dnia
                polecialam zrobic badania prywatnie, wcale nie az tak duzy koszt, 12
                zlotych morfologia krwi i 25 TSH. Wyszla niedoczynnosc jak himalaje.
                No i poszlam do rodzinnego. Uwierzcie, ze jego mina byla bezcenna.
                Mowie skad wytrzasnelam diagnoze a on na to, ze teraz kazdy chce byc
                lekarzem a jednak trzeba studia skonczyc. Dal z wielkiej laski
                skierowanie do endokrynologa. Dzwonie po klinikach i gabienetach na
                NFZ - zonk, najbliza wizyta na listopad a to bylo w lutym. Poszla
                zrobilam prywatnie USG (5 dych) i na prywatna wizyte (7 dych),
                dostalam hormony (3 dychy) i tym sposobem po tygodniu odzylam.
                Rodzinnego zmienilam.

                Moj ociec chodzil do tego salego lekarza z nadcisnieniem. Jakos tak
                sie zakumplowali, ze ten konowal zupelnie zapomnial wspomniec, ze
                przy nadcisnieniu trzeba ograniczyc sol (moj ojciec zuzywa kilogram
                na 2 miesiace), alkohol a tu lekarz zaleca lampeczke koniaczku na
                wieczor, zminimalizowac kawe a tu lekarz mowi, ze kawa nie szkodzi.
                Dal leki. Po trzech ltach ojciec obudzil sie z kompletnie rozwalona
                watraba o czym lekarzyna z bozej laski nie mogl pomyslec, zapisujac
                kolejne pigulki zamiast dac zalecenia dietytyczne, ktore faktycznie
                moglby cos zmienic.
                • zigzaur Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 16.08.09, 08:50
                  Lekarze niedokształceni?

                  Wprowadzić prywatne zaoczne studia medyczne: 2 lata po 10 godzin zajęć w
                  tygodniu (w weekendy). Będą lepsi?
            • qulqa Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 08:54
              Do eltinu
              Jaka wiedza, taka diagnoza.
              Nie ma czegoś takiego, jak 'kamienie w wątrobie'. Kamienie mogą być
              w drogach żółciowych wewnątrzwątrobowych lub zewnątrzwątrobowych
              (pęcherzyk żółciowy np).
              Czym ta mama potwierdziła rozpoznanie? Wglądem w samą siebie ? Bo
              diagnozujące jest badanie USG lub tomografia komputerowa. Jeśli
              objawy byłyby jednoznaczne, każdy z lekarz wysłałby ją na jedno z
              w/w badań.
              A teraz borelioza - w każdym rzetelnym opracowaniu medycznym
              przeczytasz 'bardzo rzadka choroba, dająca niespecyficzne objawy,
              trudna do zdiagnozowania'. I już masz rozwiązanie. Z iloma
              przypadkami boreliozy zetknie się przeciętny lekarz w życiu?
              Zaręczam Ci, ża najprawdopodobniej z żadnym. A takich chorób,
              wystąpujących bardzo rzadko, jest mnóstwo. I nie wymagaj, żeby
              lekarz był cudotwórcą, zerknał na pacjenta i powiedział 'tak, ma
              pan/pani boreliozę'.
              Przecież każda choroba ma jakieś tam leczenie, a nie ma leczenia
              obojętnego dla człowieka, więc lekarz, zanim zapisze jakieś
              medykamenty, musi rozważyć wszystkie 'za' i 'przeciw'.
              Nie bronię lekarzy, ale najłatwiej jest diagnozować się przez
              internet, nie ponosząc przy tym żadnej odpowiedzialności.
              • joetf Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 14:34
                Borelioza, rzadka?

                Chyba na Antarktyce, a nie u nas. Sam osobiscie znam dzwie osoby, ktore przeszly
                Borelioze.

                I dla jasnosci, moj lekarz rodzinny (zywcem wyrwana z TV zenska kopia dr Housa)
                przy objawach podobnych do Boreliozy zapyta, czy przypadkiem nie zostal ostatnio
                ugryziony przez kleszcza, a po wkluczeniu bardziej prawdopodobnych przyczyn
                skieruje na badania diagnostyczne.

                No, ale jak jest sie konowalem, to pewnie nigdy w zyciu nie spotka sie z
                borelioza, bo dla kazda bedzie to wygladala jak uczulenie lub grypa... az do
                czasu gdy pacjentowi sie zemrze.

                • qulqa Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 18.08.09, 12:44
                  Proszę bardzo, dane w internetu. Bo przecież diagnozy stawiamy przez
                  internet, nieprawdaż ?

                  W Polsce wg oficjalnych statystyk zapadalność na boreliozę wynosi 9 -
                  10 na 100.000, ale jak sami eksperci z Państwowego Zakładu Higieny
                  twierdzą, te dane są zaniżone nawet dziesięciokrotnie - takie
                  wnioski bowiem można wysunąć porównując sytuację epidemiologiczną w
                  naszym kraju z krajami sąsiednimi. Według wspomnianych ekspertów,
                  zaniżone dane wynikają z tego, że choroba nie zawsze jest zgłaszana
                  do odpowiednich służb, które zajmują się sporządzaniem raportów i
                  śledzenia sytuacji epidemiologicznej naszego kraju. Dzieje się tak,
                  ponieważ pozytywne wyniki badań w kierunku boreliozy nie są
                  zgłaszane przez wszystkie laboratoria odpowiednim stacjom sanitarno-
                  epidemiologicznym w celu zebrania szczegółowego wywiadu. Szacunkowo
                  można więc określić, że w Polsce rocznie zapada na boreliozę
                  przynajmniej 40.000 osób.

                  Częsta jak skurczybyk ....
          • abccbaabccba Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 12:39
            Pięknie, pięknie...

            Jeżeli ból był tak silny, że aż wezwano pogotowie (dorosłą kobietę
            wiele razy głowa bolała, coś musiało być szczególnego w tym bólu tym
            razem!) - to uważasz że należy dać środki przeciwbólowe, czyli leczyć
            wyłącznie objawy - nawet nie próbując dociec przyczyny tego bólu.

            To urwa po co tomografy, po co rezonans, po co nawet tak kijowo
            prosta rzecz jak pomiar ciśnienia krwi?

            Czy uważasz że jak kogoś boli głowa - to musi mieć tzw. raka - czyli
            nie ma po co go leczyć? Jest dużo możliwości - a i nowotwory bywają
            różne.
            • joetf Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 15:14
              Tym bardziej, ze zrobienie badania tomografem (z rezonansem juz trudniej, bo
              zwykle jest w prywatnych firmach, a nie na wyposazeniu szpitali) o 3 w nocy to
              zaden problem.

              NFZ placi, ludzie i sprzet sa na miejscu (wiele oddzialow neurologicznych ma
              tomografy) 24/7 i z wykonaniem badania nie ma wiekszych problemow.
              • spokojny.zenek Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 15:29
                Przedmówcy chodziło chyba o to, że tomograf jest standardowym wyposażeniem
                każdej karetki, łącznie z przewozowymi.
          • zigzaur Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 16.08.09, 08:49
            Bo na forach internetowych to raczej nie profesorowie medycyny pisują.
            Profesor, taki prawdziwy, zna wag swego słowa i nie chlapie. Gdy go zapytasz,
            odeśle cię do literatury.
        • spokojny.zenek Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 06.08.09, 12:22
          W 80% czego? Bólu głowy?
          Z kulturą logiczną u Ciebie dość słabo.
          • eltinu Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 06.08.09, 16:19
            > W 80% czego? Bólu głowy?
            > Z kulturą logiczną u Ciebie dość słabo.

            W 80% raka płuc danego typu.
            U Ciebie ciężko z kulturą w ogóle
            • porshe Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 08:57
              Pamiętajcie drogie dzieci!

              Silny ból głowy to na 80% rak płuc!

              Człowieku, czy ty się nie domyślasz niczego, co starają ci się inni
              przekazać?
              Ból głowy jest powszechny, pospolity, częsty. A na tego
              'specyficznego' raka zapada może 10% chorych z rakiem płuc...
              A ty chcesz, aby ci niedokształceni, skorumpowani lekarze
              rozpoznawali go u każdego?
              Serio - diagnoza z internetu - jesteś po***bany...
              • spokojny.zenek Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 09:02
                porshe napisał:

                > Pamiętajcie drogie dzieci!
                >
                > Silny ból głowy to na 80% rak płuc!

                Do tego sprowadza się pisanina eltinu.
                Kolejny dowód katastrofalnego poziomu kultury logicznej w polskim społeczeństwie.



            • spokojny.zenek Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 09:01
              eltinu napisał:

              > > W 80% czego? Bólu głowy?
              > > Z kulturą logiczną u Ciebie dość słabo.
              >
              > W 80% raka płuc danego typu.

              Spośród TW 37% stanowiły osoby z wyższym wykształceniem
              Aż 37% osób z wyższym wykształceniem było TW.

              To dla ciebie naprawdę jedno i to samo zdanie?

      • joetf Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 14:04
        W internecie mozna bez wiekszych problemow znalesc np dwudziesto tysieczno
        stronowy podrecznik medycyny z Harwardu. Do tego google scholar i internet w
        biblioteki uniwersyteckiej i kazdy chetny moze znalesc wyniki najnowszych badan
        naukowych z interesujacych go dziedzin medycyny.

        W porownaniu do tego konowaly na dyzurach czesto nie wiedza co to w ogole jest
        internet, a ich wiedza opiera sie na strzepkach wiedzy, ktore jeszcze pamietaja
        z przeczytanego (i wydanego!) w latach 70tych podrecznika.

        Pozatym, kim niby jest taki lekarz? Kazdy srednio inteligentny czlowiek moze
        przeczytac te same podreczniki i w efekcie posiasc ta sama wiedze.
        • abccbaabccba Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 15:00
          Jestem przeciw a nawet za.

          Dobry lekarz to nie taki łebek, bo pozakuwał na amfie jakieś
          podręczniki. Lekarz w czasie studiów praktycznie przerabia materiał -
          nie tylko prosektorium, nie tylko preparaty, ale żywi ludzie i
          konkretne rzeczy.

          Problem w tym, skąd biorą się źli lekarze? Bo tych jest zdecydowanie
          więcej niż tych dobrych! Dlaczego lekarze nierzadko nie potrafią
          elementarnych rzeczy? Dlaczego nie mają pojęcia o nowoczesnej
          diagnostyce (np. bardzo często nie wiedzą że dany przyrząd ma więcej
          niż jeden tryb pracy)? Dlaczego zlecają drogie i skomplikowane (a
          czasem niebezpieczne) badania - choć postęp biochemii umożliwia to
          samo osiągnąć taniej i szybciej a nawet z większą pewnością? Dlaczego
          nie stosują takich pojęć jak niepewność standardowa?

          Brak nadzoru. Pacjenci traktujący "doktorów" (zwykle lekarz nie ma
          doktoratu) z nabożnym lękiem jako szamanów. Poczucie własnej
          bezkarności. Wybujałe ego.

          Do tego dziwaczne narzekania na "roszczeniowych pacjentów" itp.
          bzdury. A może trzeba ponarzekać na lekarzy? Że chętnie biorą
          łapówki? Że potrafią po chamsku odzywać się do pacjentek (np. pewien
          ginekolog-położnik miał zwyczaj mówić do pacjentek per... krowo.) A
          może ponarzekać na dentystów (brud, brud, zakażenia, końcówki wierteł
          na długich wałkach giętkich ocierają się o podłogę)? Maty do
          dezynfekcji z niezdjętą folią zabezpieczającą, filtry powietrza nigdy
          nie wymieniane, sprzęt jednorazowy używany powtórnie...

          A może trzeba przejrzeć prace doktorskie jakie te lekarzyki piszą?
          Gdzie jak nie plagiat, to bzdury, od których włosy stają na głowie?
          Na przykład maszyna do symulacji mikcji wymyślona przez chirurga-
          hydraulika z zacięciem do majsterkowania...
        • kzet69 Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 15:04
          > Pozatym, kim niby jest taki lekarz? Kazdy srednio inteligentny
          czlowiek moze
          > przeczytac te same podreczniki i w efekcie posiasc ta sama wiedze.

          uff uff uff żal mi Cię biedny frustracie ale Twoja głupota
          spowodowała że zaplułem kawą monitor.....
          • spokojny.zenek Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 15:10
            A ja pójdę dalej. Zamiast kłócić się o system kształcenia, trzeba po prostu
            znieść wszelkie wymogi w dostępie do wszystkich zawodów prawniczych. Przecież
            przeczytanie przepisu w internecie jest jeszcze prostsze, niż tego podręcznika
            medycyny z Harvardu.
            • abccbaabccba Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 15:19
              Wiesz czym jest ława przysięgłych?

              Jak nie wiesz, to sobie poczytaj choćby tu
              pl.wikipedia.org/wiki/Ława_przysięgłych
              Nota bene, tak kochamy 2RP - a jakoś o tej ławie przysięgłych
              zapomnieliśmy. Dlaczego?
              • spokojny.zenek Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 15:22
                Może dlatego, że to karykatura wymiaru sprawiedliwości?
                Tylko jaki to ma związek z poprzednim moim postem? Żaden, prawda?
            • joetf Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 15:26
              w ograniczeniu dostepu do zawodu nie chodzi o to, czyje podreczniki sa
              trudniejsze do przeczytania, a o zagwarantowanie, ze dany konowal/papuga w ogole
              je przeczytal.

              Poza chora sytuacja z odgornym limitowaniem miejsc na aplikacje prawnicze i
              specjalizacje lekarskie, ten system jest dosc dobry - zdasz egzamin radcowski -
              gratuluje, jestes radca prawnym. Nie zdasz, znaczy - nie masz odpowiednich
              kwalifikacji by nim byc.
              • spokojny.zenek Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 15:28
                oetf napisał:

                > Poza chora sytuacja z odgornym limitowaniem miejsc na aplikacje prawnicze

                Ilu lat jeszcze potrzeba, żebyś w końcu łaskawie zauważył, że NIE MA żadnego
                "odgórnego limitowania"?

    • affera123 Sytuacja "jakby" się odwróciła 05.08.09, 15:17
      Do niedawna, a w pewnych placówkach pewnie i do tej pory, pacjent
      był traktowany jak natrętny petent począwszy od rejestracji, a
      skończywszy na nieprzyjemnym sam na sam z lekarzem. Od niedawna
      coraz szerzej otwieram oczy ze zdziwienia widząc uśmiechnięte panie
      w rejestracji i słuchając ciepłych słów personelu medycznego, ale
      jeszcze dwa lata temu miałam naprawdę przykre kontakty z tego typu
      osobami, choć bardzo poważnie się rozchorowałam i niemal przestałam
      samodzielnie chodzić. Dodam, że lekarz w szpitalu, który miał zbadać
      moje nogi i przepisać kolejne leki zwyczajnie nie zszedł do mnie z
      oddziału, "bo nie", jak odpowiedziała mi chamska pielęgniarka na
      izbie przyjęć. Paranoją było to, że po prostu podzieliłam posiadane
      wcześniej leki na mniejsze dawki (po połowie) i powoli powróciłam do
      zdrowia stosując własne sposoby i zioła. Ktokolwiek kiedykolwiek
      miał zmiany dermatologiczne nóg połączone z długotrwałą opuchlizną,
      ten wie, jaki to ból i niedołężność, a opryskliwy personel jeszcze
      pogarsza samopoczucie pacjenta.
      • loopy.lopez Re: Sytuacja "jakby" się odwróciła 05.08.09, 15:24
        Nie ma to jak tajemna wiedza z internetu. Jaka wiedza takie
        rezultaty, hahaha.
        • szalona.manuela Re: Sytuacja "jakby" się odwróciła 05.08.09, 15:38
          Jaaasne. Lekarze nie są nieomylni, często ignorują pacjenta.
          Super diagnoza np. zapalenia barku bez dotknięcia i obejrzenia
          człowieka! - to tak z ostatnich przygód
          Znajoma błędnie leczona zasugerowała przy którejś wizycie lekarce
          mononukleozę i co się okazało? że internet był skuteczniejszy niż
          praktyka i to kliniczna lekarki :/
          Inna znajoma leczona na wszystko tylko nie na wyrostek powiedziała
          po iluś tygodniach, że mają ją ciąć na jej odpowiedzialność.
          Pocięli, chociaż bardzo nie chcieli i woleli ładować w nią kolejne
          antybiotyki. Zapalenie wyrostka było tak rozwinięte, że zapalenie
          otrzewnej dostała gratisowo. A wyrostek to potocznie najprostsza do
          zdiagnozowania rzecz.
          Przykłady można mnożyć, więc nie do końca sprawa wygląda tak
          jednostronnie.
          • dolores12 Re: Sytuacja "jakby" się odwróciła 05.08.09, 17:12
            Minęły bezpowrotnie czasy, kiedy lekarz uchodził za Pana Boga i jego
            diagnozy nikt nie śmiał kwestionować.Trudno się jednakże dziwić, że
            lekarze, zwłaszcza starszego pokolenia, do tej sytuacji z trudem się
            dostosowują.A jeśli chodzi o spory z 'doktorami', to kolega, który
            zgłosił się z ostrym bólem stawów(jak się okazało łuszczycowe
            zapalenie)usłyszał, że nie powinien zawracać głowy tylko kupić sobie
            wygodne buty.Było to w jednym z lubelskich szpitali.
            • porshe Re: Sytuacja "jakby" się odwróciła 14.08.09, 09:15
              No to z łaski swojej skoro lekarz już nie 'pan bóg' to traktuj go jak
              partnera 'w biznesie' a nie jak najgorszą szmatę, która jest ci
              potrzebna, aby wyładować na niej frustrację.

              Jak ja czekam na przepis, że 'kulturalnych inaczej' obsługuje
              koroner...
              • black_halo Re: Sytuacja "jakby" się odwróciła 14.08.09, 11:08
                A co mam zrobic jesli ide do lakrza a ten stawia diagnoze bez
                osluchania mnie i wyslania na badania dal antybiotyk w konskiej dawce
                i nie wspomnial nawet o lekach oslonowych. Oczywiscie moze to jest
                oczywiste bo przeciez wszedzie o tym mowia ale z drutgiej strony
                skoro ide do lekarza to po co mam czerpac jeszcze informacje z netu?
                Efekt? Wzielam 20 tabletek silnego antybiotyku, przez dwa tygodnie
                mialam mdlosci i bylam ospala a nic nie przeszlo. Diagnoze
                podpowiedziala sasiadka, ktorej znajoma ma znajoma w laboratorium i
                doradzila wymaz z gardla. I tam sie dowiedzialam, ze mam krztusca.
                Kolejne 2 tygodnie antybiotyku, juz dobranego, wyleczylam sie ale
                rozwalilam kompletnie zoladek. Na moje pretensje do lekarza, ze
                moglby zlecic badania dowiedzialam sie, ze kiedys na to ludzi
                umierali a dzisiaj nie a w ogole to skoro jestem taka madra to po co
                chodze do lekarza. No cholibka, place skladki to opieka medyczna w
                takich przypadkach nalazy mi sie jak psu buda, prawda?
    • dj.rydzyk zarąbiście krzywdzące opinie 05.08.09, 22:55
      ja na moje oceniam, że połowie lekarzy chce się pracować. z tej połowy trzy
      czwarte ma do tego potrzebną wiedze. z tych 3/4 dwie trzecie to naprawdę
      zaangażowani w pomaganie pacjentom lekarze. spośród nich 80 proc. to ludzi e
      młodzi, przed 40 tką.

      i ze względu na nich warto uważać z wygłaszaniem opinii o powszechnym
      nieuctwie lekarzy.

      myślę zresztą, że proporcje wśród tego zawodu dość dobrze uddają proporcje w
      innych grupach społecznych
      • foczka_z_ochoty symulacja, tzn. pacjent co chce orżnąć doktora/kę 05.08.09, 23:27
        polecam wpisać w wikipedii hasło 'symulacja' i wyciągnąć wnioski...
    • cezar85 Z kasjerką w biedronce jeszcze nikt się nie kłócił 06.08.09, 00:15
      polecam dla waszego spokoju
      • doncorleone3 Nie dalej jak dziś jeden durny sfrustrowany dziad 06.08.09, 12:04
        zbluzgał i zmieszał z błotem kasjerkę, bo w siatce z pomarańczami
        nie było kilograma owoców tylko 997 gramów...
    • jasio.4 Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurze 14.08.09, 07:47
      Aktualnych lekarzy z Polski sprzedać za granicę, akademie medyczne zamienić w
      szkoły pielęgniarskie, w internecie powinna być możliwość dostawania recept.
      Dodam jeszcze, że niektórzy lekarze zabijają pacjentów a szpitale zakażają
      wszelkim paskudztwem i od dawna nazywane są umieralniami.
    • alinaw1 Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurze 14.08.09, 08:56
      Awanturniczość jest nierzadko konsekwencją zachowania lekarzy,
      personelu itd. Dyżur nocny to horror. Zresztą nie tylko nocny.
      Ostatnio pojawiłam się z bolącym uchem w niedzielę na dyżurze.
      Arogancja personelu była szokująca. Skrzyczano mnie, że przyszłam za
      wcześnie (o 6 rano bo myślałam, że dni datujemy od godz. 12.01 w
      nocy ale pani w okienku przekonała mnie, że od 7). Żadna z pań na
      recepcji nie poinformowala dlaczego lekarz się spóźnia, nie
      przeprosiła. Gdy poszłam zapytać co się dzieje- odparły: pani
      znajdzie sobie lekarkę i zapyta! Szczyt arogancji. Ludzie cierpiący,
      po nieprzespanej nocy (jeden człowiek z wypadku), a tu panie
      plotkują, piją kawkę, pacjenci mają byc cicho i pokornie czekać. O 8
      już nie byłam miła. O 8. 30 wyłam z bólu i zaczęłam się
      awanturować. Pani doktor dotknęła ucha, syknęłam, ona na to:
      Glazurnikiem nie jestem (ciekawam, co miała na myśli). Chyba
      niepotrzebnie wspomniałam, że od lat przy takich przypadkach biorę
      augmentin. Pani- nie dość że musiała zejść na dyżur to jeszcze ma
      pacjentkę, która się mądrzy. Przepisała mi- chyba na złość- inny
      antybiotyk- po ktorym miałam duszności, biegunkę i zdwojony ból. W
      następną noc chciałam dodzwonić się do tej lekarki (objawy coraz
      groźniejsze) ale w szpitalu nie łączą z gabinetem laryngologicznym w
      nocy! Mrożek by tego nie wymyślił...Pani doktor pewnie musiała spać
      by znów rano zejść na dyżur i powiadomić pacjentów, że nie jest
      glazurnikiem. Cała historia skończyła się leczeniem prywatnym.
      • porshe Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 09:05
        cichutko ci powiem, że augmentinu możliwe skutki uboczne to
        bardzozo często biegunka,
        często - nudności, wymioty i kandydoza.
        Niezbyt często występują zawroty i ból głowy, niestrawność.

        Zaskakujące, że to dopiero po innym antybiotyku dostała pani tych
        wszystkich działań nieporządanych a nie po augmentinie.... pffff

        Ja też uwielbiam prowokacje, są prawie jak prawdziwe.
        • alinaw1 Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 11:01
          każdym swiństwie mogą być skutki uboczne. Tyle, że ja choruję na
          ucho już 20 lat i nigdy takich historii nie mialam. Zresztą tamte
          leki lekarka z prywatnego gabinetu kazała natychmiast odstawić- bo
          juz palpitacje serca też były. Zresztą tu nie chodzi o jakiś
          szczegół, a o ogólne traktowanie. Skoro dyżur ma zacząć się o 7
          rano, dlaczego nikt pacjentów nie informuje o spóźnieniu,
          przyczynach,itd? Dlaczego panie się obrażają, gdy osoby chore i
          cierpiace, potrzebujące NATYCHMIASTOWEJ pomocy, domagają się
          przyjścia lekarza, który spóźnia się 2 godz. i przychodzi
          naburmuszony i zły na cały świat i całą swą gorycz na pacjentów
          przelewa? Dlacvzego nie mozna skontaktować się z lekarzem, ktory
          udzielił "pomocy"? Szpital po to jest by pomagał choremu. W nocy
          też.
          • ponika Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 13:48
            "Tyle, że ja choruję na ucho już 20 lat"

            I właśnie dlatego postanowiłam zamiast normalnie to ucho leczyć jak człowiek,
            przylecieć w środku nocy z gotową diagnozą. Bo bolało - a przecież żadne
            przewlekłe zapalenie nie boli, prawda?

            Innymi słowy, nie chciało się podejść normalnie do przychodni, tylko szybciutko,
            bez kolejki na nocny dyżur, nie? Bo łatwiej.
      • kzet69 Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 15:14
        > Awanturniczość jest nierzadko konsekwencją zachowania lekarzy,
        > personelu itd. Dyżur nocny to horror.
        > Ostatnio pojawiłam się z bolącym uchem w niedzielę na dyżurze.

        hihihii i sama sobie odpowiedziałaś BOLĄCE UCHO NIE JEST PRZYPADKIEM
        LECZONYM NA OSTRYM DYŻURZE (sorki za capsa ale nie zdzierżyłem...
        proszę bardzo ciało obce w drogach oddechowych, krwotok z dróg
        oddechowych, obrzęk krtani itp itd ale ostry dyżur nie jest miejscem
        gdzie się przychodzi po antybiotyk na kurację domową, ibuprom albo
        paracetamol i do lekarza POZ w Anglii z takim schorzeniem bys nawet
        rąbka fartucha lekarskiego nie ujrzała recepcjonistka by cię
        spławiła do GP
        • abccbaabccba Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 15:23
          No cóż, to może obetnę ci ucho w nocy - a ty nie pójdziesz na ostry
          dyżur?
          • spokojny.zenek Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 15:27
            Jak radziłeś sobie w szkole z wymogiem rozumienia czytanego tekstu?
    • alabama8 Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 09:00
      No to jeszcze jedna historyjka z życia wzięta. Dziecko z potworną
      wysypką na całym ciele, łuszczącą się i schodzącą skórą, ranami i
      owrzodzeniami. Leczone oczywiście przez lekarzy. Przeszło testy
      diagnozujące poziom Immunoglobuliny E (IgE) w krwi - norma to 150-
      200 jednostek na ml, wynik dziecka w kilku różnych badaniach to od
      24.000 do 25.000. U żadnego z lekarzy taki wynik nie wzbudził nawet
      chwilowego zastanowienia - ot alergia.
      A wystarczy chwycić za google żeby dowiedzieć się że istnieje wiele
      chorób przebiegających w podwyższonym stężeniem IgE całkowitego (a
      IgE dziecka 125 razy przewyższało normy). Matka googla, wygogluje
      min. zespół Hioba (hiperimmunoglobulinemię), leci do pediatry po
      skierowanie do immunologa, immunolog przeglądając wyniki dziecka
      uznaje że podejrzenie nie jest bezpodstawne. Testy, badania,
      wykluczanie - na szczęście to nie to. A gdyby było? Dzieci z
      zespołem Hioba kończą z wewnętrznymi ropniami, zakażeniami narządów
      wewnętrznych, bez nerki, płata płuca ...

      Aha, i jeszcze jedno. Od specjalisty dermatologa przyjmującego
      kiedyś na ul. Leszno w Warszawie (przychodnia przyszpitalna)
      dowiedziałam się że gronkowca złocistego u dziecka się nie leczy -
      wszyscy go mają. Nawet jeśli dziecko wygląda jak jeden wielki strup
      z ropą spływającą z rąk i nóg. Tylko nie pamiętam jak ta "gwiazda"
      dermatologii się nazywała - ale to nie była młoda dziewczyna tylko
      stateczna starsza pani.
      Pamiętajcie - lekarz wie lepiej - więc jeśli ktoś znowu podniesie
      panikę o gronkowcu na jakimś oddziale szpitalnym i możliwej
      ewakuacji - nie przejmujcie się - gronkowca ma każdy, tego się nie
      leczy.
      • kaska83 Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 09:25
        jakos tak sie dzieje, że ok 30% populacji w PL jest nosicielem gronkowca
        złocistego.
        Czyli, jesli nie ma objawów to powinnismy potraktować antybiotykami 12mln ludzi?
        Raban, z resztą słusznie, jest podnoszny, gdy na oddziale jest wykryty
        gronkowiec złocisty, ale MRSA - oporny na metycylinę. Gdybyśmy powszechnie byli
        nosicielami MRSA, to dziękuję, za kilka lat jakiekolwiek leczenie antybiotykami
        byłoby bezzasadne...


        Jeśli są objawy zakażenia powszechnym (lub nie)mikrobem to trzeba to leczyć.
        • alabama8 Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 09:54
          kaska83,
          Dla zdrowego człowieka o skórze w dobrym stanie gronkowiec nie jest
          groźny. Dla dwuletniego dziecka, które z powodu nadkażenia
          gronkowcowego nie ma widocznego czoła, lewej brwi, połowy policzka,
          ropa sączy się z obu łokci, kolan, pośladków, pleców, ma duże zmiany
          na udach, praktycznie nie posiada karku tylko krwawą miazgę, nie
          może zginać palców dłoni bo bąble z ropą są olbrzymie ... hmmm ...
          tak takiemu dziecku można powiedzieć że przecież 30% populacji jest
          nosicielem gornkowca i jest to absolutnie naturalne.
          • ojca Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 10:06
            Widząc jak lekarze podchodzą do ropiejących ran z gronkowcem ("Pani Kryyysiuu,
            uwaga mamy pacjenta z gronkowcem!!"), jestem zdania, że pani doktór się poprostu
            bała i tyle.
          • kaska83 Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 11:05
            alabama8

            doczytałaś może do końca mojej poprzedniej wypowiedzi?
            napisałam przecież, ze nieważne, czy zakażenie jest pospolite czy nie, jedli
            występują jego objawy należy to leczyć.

            domyślam się, ze sytuacja z dzieckiem miała miejsce niedawno, bo odpisujesz b.
            emocjonalnie, w każdym razie, pozdr.
    • jwoj1 Pacjenci roszczeniowi? 14.08.09, 09:10
      Chcąc nie chcąc lekarze wreszcie muszą sobie uświadomić,że świadczą usługi za
      pieniądze.Nie jest przy tym ważne,czy to pieniądze z NFZ,czy "do
      ręki".Niestety,w Polsce szczytem tzw.głębokiej życzliwości lekarza wobec
      pacjenta jest lansowane przez wielu z nich twierdzenie:"Ja mam dobry kontakt z
      pacjentem". Ten "dobry kontakt" świadczy jedynie o posiadanej wiedzy
      medycznej.Nie przekłada się on jednak na dobry kontakt pacjenta z lekarzem,a
      przecież pacjentom w końcu głównie o to chodzi.Czas więc najwyższy,aby
      uczelnie medyczne i temu zagadnieniu poświęciły więcej uwagi.
      • black_halo Re: Pacjenci roszczeniowi? 14.08.09, 11:24
        Dlatego trzeba wprowadzic wspolplacenie za opieke medyczna. owiem jak
        w jest w Belgii chociaz na 100% nie jestem pewna czy to sa dokladne
        dane, po prostu sobie spojrzalam na wydruk mojej pensyjki. Okazuje
        sie, ze miesiecznie z pensji sciagaja 287 euro czyli ok. 13% na
        opieke spoleczna, w tym rowniez na opieke zdrowotna. Do tego istnieje
        mozliwosc dodatkowego ubezpieczenia sie, podstawowy pakiet wykupuje
        chyba kazdy albo prawie kazdy i kosztuje to dla osob w wieku
        produkcyjnym 25-60 lat cale 66 euro rocznie, moze jakies odchylki
        zaleznie od ubezpieczyciela. Druga osoba w rodzinie i koljne 2 placa
        po 36. No i idac do lekarza sie placi. Potem ubezpieczenie zwraca
        jakas czesc, od 50 do 90%, zaleznie od uslugi. Dla przykladu za
        wizyte u dentysty zaplacilam 89 euro, wczoraj wiec jestem na swiezo i
        wczoraj desntystka od razu na rachunki mi wyliczyla, ze dostane z
        poworotem 76 euro. Wychodzi, ze cala wizyta bedzie mnie kosztowala 14
        euro w czym zawiera sie zwyczajnie oplata za znieczulenie i koszt
        RTG. Inny przyklad, ginekolog. USG piersi kosztuje ok. 45 euro ale po
        miesiacu prtzyszedl rachunek z kliniki na 9 euro. Cytologia kosztuje
        ok. 20 euro a rachunek przyszedl na 3 euro, wizyta u ginekologa z USG
        narzdow rodnych wewnetrzne i zewnetrzne - 40 euro a dostalam z
        poworotem 23 euro. Chcialabym zeby byl taki system i w Polsce bo
        wiadomo, ze te 66 zlotych rocznie to kazdy moze jakos wyskrobac, dla
        najbiejdniejszych moglaby byc jakas refundacja. Dodatkowo koniecznosc
        zaplacenia za wizyte zlikwidowalaby przykra korupcje ze strony lekarz
        oraz uczciwe placenie podatkow, a ze strony pacjentow skonczyloby sie
        chodzenie do lekarza z byle glupota. Oczywiscie mam tu na mysli
        starsze panie okupujace poczekalnie od 6 rano dzien w dzien przez co
        wiekszosc pacjentow musi czekac a panie tam siedzace zwyczajnie
        potrzebuja pogadac. Zmuszone do wydania 20 zlotych na wizyte, z
        ktorych 17 ostanie im wprawdzie zwrocone, 10 razy zastanowia sie czy
        chodzic codziennie czy moze jednak mozna za te pieniadze kupic kawy i
        ciasteczek i znajome zaprosic do siebie.
    • ed-da Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurze 14.08.09, 09:11
      jeżeli pacjenci są roszczeniowi, to może trzeba się zastanowić, czy
      czegoś od lekarzy nie potrzebują? znam sytuacje, że pacjent z
      chorobą nowotworową czeka siedem godzin w poczekalni na jakąś pomoc
      i jest ona taka sobie, aż zrozumie, że jest po prostu zbywany byle
      czym; już nie żyje, mogę o tym pisać, widziałam to, byłam przy tym,
      lekarze są mimo wszystko na ogół w lepszej sytuacji niż pacjenci, te
      opisane przypadki wiedzy z internetu to wyjątki, nikogo takiego nie
      spotkałam przez kilka lat odwiedzania różnych miejsc medycznych
      • iamhier Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 09:47
        ja nie widzilam pogotowia stoamtologicznego w swoim miescie.....
        to naprawde jakis luksus,a scislej odsylanie do szpitala klinicznego swojej
        fuszerki...

        a kase w łapkach chce sie miec?
        ano sie chce.

        komfortu to tu nikt nie rzada,ale...wszystko ma swoje granice...
    • angrusz1 Ależ oczywiście 14.08.09, 09:14
      przecież jak ktoś się leczy dłużej to ma już i badania i diagnozę
      zrobiona wczesniej , takze przez lekarzy , kompetentnych lekarzy .
      A na dyżurze może chodzi o prosty zabieg albo o lek i o nic więcej .

      No ale każdy lekarz , prawie każdy , uważa siebie za super fachowca .
    • iamhier Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurze 14.08.09, 09:41
      1) stomatolodzy nie ponosza żadnej odpowiedzialnosci za swoje leczenie,nawet
      proces sadowy jest w ich przypadku bardzo trudny-dobry lobbing w sejmie
      najwyrazniej,wiec pacjent w zderzeniu z tą chołota nie ma szans.Wiec co mu
      pozostaje gdy leczy zator bakteryjny czy ma wade zgryzu?

      NIE PŁACIĆ,NIE PŁACIĆ,NIE PŁACIĆ.
      2) W Polsce wzorem innych panstw europejskich lekarze nie moga pobrac ANI
      DUKATA Z UBEZPIECZEN-to kasa dla pcjenta,czescie na ubezpieczenie
      rodzinne,,,wylacznie na zabiegi czy diagnostyke,WIZYTY SĄ PLATNE I BARDZO
      DOBRZE...

      Juz dawno powinno byc tak w Polsce...rodzina placi 5-7 tys rocznie,z tego
      zuzywa powiedzmy 1000 zl, a pozstala kase idzie w dupska bachorow
      lekarskich..A to czemu..
      ubezpieczenia sa tez swiadczeniem zwrotnym...moge sobie ta kase z konta
      wyciagnac...(na jedzenie na przyklad).

      Co do dentystow-nie ma do nich dostepu na fundusz,gdyz zrobili sobie
      schizofreniczny pseudosystem uslug publicznych-z budzetu na pewna pensje,a
      PACJENT NIECH PLACI ,60-100 zl to standard nza 1 zab na NFZ lub wiecej....

      Kto sie w koncu za to wezmie??

      Dlaczego ja mam kogos utrzymywac jak do dentysty chodze raz na 5 lat,a lekarza
      ogolnego raz na 7-10 lat.

      Wisza mi lekarze i ich fundusze!
      Do lekarza rodzinnego nie ejstem zapisana od lat,bo szkoda mi nawrt 10 zl z
      budzetu na nich miesiecznie za nic.
      I nie żaluje!
      • black_halo Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 11:31
        Jak chodzisz do dentysty raz na 5 lat to nie dziwota, ze placisz 60-
        100 za zab. Ja chodze co pol roku prywatnie i jako stala klientka
        przeglad mam bezplatnie ;) No i grunt to dbac o zeby, porzadne mycie,
        dokladne i conajmniej pol godziny po jedzeniu (w jedzeniu sa kwasy
        ktore polaczeniu z pasta rozpuszczaja szkliwo) i juz. Zadnych
        wiekszych ubytkow nie mam i ta prywatna opieka mnie wcale nie
        rujnuje. Zrujnowal mnie lerz panstwowy w szkole podstawowej, ktorey z
        malutkiej dziurki zrobil wielgachna, upchnal amlgamat a po kilkuy
        latach okazalo sie, ze zrobila sie zgorzel pod kazdym korzeniem. Na
        zab wydalam chyba z 1500 zlotych, prywatnie, co objelo trzykrotne
        czyszczenie korzeni, dwa razy ulamanie i finalnie korona.
        • iamhier Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 11:55
          ja tez tak chodzilam,ale i tak mnie to kosztowalo.....
          na dodatek nabawilam sie szeregu powaznych komplikacji.....

          oplata za wizyte od łebka,z NFZ za koszt zaleczenia i wara lekarzyki
          od kasy...

          jak pracujesz tak bedziesz mial
          bo jesli chodzi o dentystow to kantowac NFz moga do woli.

    • stjack No to leczta się sami 14.08.09, 09:48
      j.w.
    • temeko1 Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurze 14.08.09, 09:52
      2 w nocy, 15 latek z silnym bólem brzucha, kolejny raz jedzie na pogotowie do
      Piaseczna
      i kolejny raz dostaje zastrzyk przeciwbólowy i radę, żeby się napił coli, to
      mu przejdzie
      rano nie przechodzi, jedziemy do przychodni i nareszcie trafiamy na normalną
      lekarkę, która wypisuje skierowanie do szpitala bo "brzuch to śmierć"
      Oczekiwanie na Lindleya, bo dziecko z wypadku, bo następne nieprzytomne
      Siedzimy tam ponad 4 godziny, nikogo nie obchodzi, że dzieciak jest siny z bólu
      Jedziemy na górę na jakieś badanie, nic nie wykazuje, każą nam jechać do domu
      i wrócić po południu
      Wracamy ok. 16, dopiero wtedy pobierają krew i z tego prostego badania wynika,
      że to zapalenie wyrostka robaczkowego
      Skierowanie do szpitala - w pierwszym nie ma miejsca, w drugim też nie, ale
      pielęgniarka - DZIĘKUJĘ CI KOBIETO - dzwoni do szpitala bielańskiego, i tam,
      prosto z samochodu syn trafia na salę operacyjną

      Dziecko przeżyło.

      Rzecz dzieje się w Warszawie, w 2004 roku.




    • ojca ahh niedobrzy ci pacjenci 14.08.09, 09:57
      Polska jest na przedostatnim miejscu w Europie pod względem podejścia lekarza do
      pacjenta.

      Byle szczeniak po studiach medycznych uważa się za półboga,a bardzo często
      poprzestaje dokształcania, jego wiedza i doświadczenie bierze się z leczenia
      (lub nie) królików doświadczalnych, których nazywa się szumnie pacjentami.
      Zwrócić konowałowi uwagę to tak jakby obraza boska.
    • alabama8 Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 10:02
      Jeszcze jedna historia - hipochondryczka prze 60-tką zgłasza się do
      mordercy pierwszego kontaktu. Wcześniej bardzo aktywna kobieta nagle
      zaczyna się uskarżać na puchnące nogi, złe samopoczucie, chudnie.
      Leczenie antybiotykami, zbywanie. Mijają dwa lata. Trafia
      nieprzytomna na ostry dyżur. Rak z przerzutami, wycinają co się da,
      potem wybłagana i wystana w kolejkach chemia, na ratunek nie ma
      szans, jest szansa na jeszcze kilka miesięcy życia. Lekarz: "Gdyby
      Pani przyszła do mnie wcześniej ...".
      Czy pani doktor pierwszego kontaktu powinna się dowiedzieć jak
      zabiła mi matkę?
      • ojca Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 10:09
        alabama8 napisała:


        > Czy pani doktor pierwszego kontaktu powinna się dowiedzieć jak
        > zabiła mi matkę?

        Myślisz, że ją to ruszy? Wystarczająco dużo nasłuchałem się od wielu pijanych
        konowałów, którzy między sobą jak żarcikami licytowali się któremu śmieszniej
        "zszedł' pacjent. Ohyda.
        • kzet69 Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 15:23
          ohydą na tym forum jesteś TY ...
      • abccbaabccba Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 15:15
        R.I.P.

        1. Samo chudnięcie już powinno być sygnałem ostrzegawczym.
        Wystarczyło zrobić proste badania, np. tzw. markery, zresztą co ja
        będę pisać - nawet lekarz pierwszego kontaktu powinien się skumać.

        2. Obrzydliwością jest mówienie "gdyby pani przyszła wcześniej".
        Przerzuca winę na pacjenta. Niezłą odpowiedzią byłoby "gdyby pan
        nauczył się zawczasu jak to teraz wyleczyć."
        • kzet69 Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 15:24
          jedna uwaga markerów nowotworowych jest ok. 350-400... które?
          wszystkie? koszt jakieś 100-200 tys. złotych.... sprecyzuj które?
          • spokojny.zenek Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 15:31
            No jak to które? Gdybyś zauważył, ze chudniesz stawiałbyś takie pytania? Jasne,
            że wszystkie. A nawet więcej.
    • yula Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 10:35
      u mnie było 2 przypadki diagnozy trafnej inaczej :/ Pierwsza dziecko 6 mies, na
      intensywnej rehabilitacji, właśnie zaczeło pełzać. Idziemy na kontrole
      ortopedyczną - diagnoza dysplazja stawów biodrowych - unieruchomić w poduszce
      Frejki. Unieruchomienie w tym momencie oznacza wyrzucenie efektów rehabilitacji
      w błoto. Na szczęście ktoś wpadł na to by skonsultować u innego ortopedy, i co
      sie okazało? bioderka w absolutnym porządku i nic nie trzeba robić. Ten drugi
      robił USG na dwóch aparatach by sie upewnić i jedno zdjęcie wkleił do książeczki
      zdrowia. Dziecko już ma 6 lat i żadnych kłopotów z biodrami.
      Drugi przypadek- alergolog: dziecko ma szorstką skóre , w niemowlęstwie
      zdiagnozowana alergia na mleko. Dieta bezmleczna cały czas, ale zauważyliśmy ze
      pogorszenia stanu skóry już raczej nie zależą od tego że złapie gdzieś coś
      mlecznego, czyli raczej coś jeszcze. Lekarz obejrzał dziecko stwierdził że to
      AZS, nie ma nic wspólnego z alergią, testów nie ma sensu robić, zalecił diete
      HIPOALERGICZNĄ nie mówiąc co to ma być, i smarowanie kosmetykami nawilżająco
      natluszczającymi co już robiliśmy wcześniej. Potem z powodu częstych chorób
      synek miał robione testy odpornościowe i uczulenie na mleko i gluten i wyszło że
      jest uczulony na gluten. Czyli jednak miało by sens robienie testów. Teraz jest
      na diecie bezmlecznej i bezglutenowej, skóra jest w porządku, mam nadzieje że to
      już koniec
    • saab51 Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurze 14.08.09, 10:35
      Byłem z wnukiem u pediatry i dermatologa dawali różne diagnozy. Sugerowałem że
      to choroba Henocha-Schönleina. Dopiero kolejny lekarz zlecił odpowiednie
      badania i okazało się że miałem rację.
      A Ci mądrale to doktory z Medicaver.
      Leszek
      • 2-pswiecki Z jakichś względów po chleb chodzę do piekarni. 14.08.09, 11:28
    • dosad Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurze 14.08.09, 12:54
      Czasami myślę, że duża część społeczeństwa kwalifikuje sie do
      podstawowej edukacji i wychowania bo stanowczo przekraczaja granice
      przyzwoitości. A zaczęło sie to zło już w PRL, kiedy bardzo
      wyrażnie kokietując tzw. "prosty lud robotniczo-chłpski", władza
      ludowa ignorowała, lekceważyła, ponizała ludzi wykształconych, z
      dobrymi tradycjami wychowawczymi i kulturalnymi i ten proces trwa
      do dzis, Niszczono wszelkie autorytety, pozwalając na wciąż
      poszerzajaca sie roszczeniowość. Wiedza i kultura jest atakowana
      przez ignorantów i chamów, którym sie wydaje, ze im wszystko wolno
      i moga cieszyc sie bezkarnościa. Pomylono szacunek do człowieka z
      tolerancja wobec kazdego chama.Znam to z własnegoemerytowanego juz
      nauczyciela) i moich dzieci-lekarzy doświadczenia.
      • tw52 Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 14:47
        dosad napisała:
        > Wiedza i kultura jest atakowana przez ignorantów i chamów, którym sie wydaje,
        ze im wszystko wolno i moga cieszyc sie bezkarnościa.

        jesli dobrze zrozumialem to narysowala Pani linie podzialu: "wiedza i kultura"
        to lekarze i inni profesjonalisci vs "ignoranci i chamy" to pacjencji i klienci.

        czasem tak bywa.

        ale wiele wskazuje na to, ze w Polsce czesto bywa odwrotnie tzn. ze ignorantem i
        chamem jest wlasnie lekarz i tylko na takie przyklady wskazuja niektorzy przedmowcy.

        obiektem interakcji lekarz-pacjent jest cialo pacjenta i zrozumiale jest, ze ten
        jest "glownym udzialowcem" swojego ciala i jako taki ma prawo do wyjasnien.
        zaden lekarz z kultura i wiedza tego nie odmowi.

        z drugiej strony, lekarz tez ma prawo oczekiwac, ze pacjent zglasza sie po to by
        skorzystac z umiejetnosci lekarza - w tym unikalnej umiejetnosci: diagnozowania.
        jesli pacjent ma jakies watpliwosci, to ma prawo zapytac o nie.

        natomiast jesli pacjent przejmuje na siebie role diagnosty, na podstawie
        szczatkowej wiedzy z internetu czy prasy, to po co przychodzi?
        jest to wtedy raczej bezczelne i nie jest obowiazkiem lekarza wyjasniac, ze
        pacjent nie ma racji (wyjatkowo, w trudnych diagnostycznie przypadkach mozna
        rozwazac sugestie pacjenta)
    • bartekz77 Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 14.08.09, 12:57
      Zgadzam sie.
      Co wiecej, coraz czesciej przekonuje sie (i to nie tylko ja), jak
      niski jest poziom wiedzy lekarzy.
      A juz do szewskiej pasji doprowadza mnie stosunek lekarzy do
      pacjentow. Wiekszosc z medykow traktuje tych ostatnich jak ciemna
      mase, ktora ma siedziec, nie odzywac sie, kupic lekarstwo ktore oni
      zapisza i przyjsc za miesiac na wizyte kontrolna. Jakakolwiek
      dyskusja surowo zabroniona. A gdy nie daj Boze ktorys pacjent ma
      wlasne zdanie i chce sprawdzic swoja hipoteze z lekarzem (sprawdzic,
      nie narzucac!) ten od razu wpada w szal.
      Jedyna (i konieczna) zmiana w systemie zdrowia to taka, zeby lekarze
      wreszcie zaczeli traktowac pacjentow jak partnerow ktorzy maja prawo
      dowiedziec sie co im jest, co moga zrobic i wysluchali ich zdanie.
      Lekarze to nie sa nieomylni bogowie, czasami sie myla, a czesciej im
      sie po prostu nie chce wlozyc troche wysilku i zaczac traktowac
      pacjenta jak czlowieka a nie jak g...
    • kruk51 Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurze 14.08.09, 13:05
      Otóż ten sam problem mają też duchowni ! Te dwa zawody od niedawna
      już nie są autorytetami. Ludzie są co raz lepiej wykształceni, uświado
      mieni a lekarze i duchowni nie dorównują im. Do pracy z ludźmi trzeba mieć
      odpowiednie predyspozycje i przygotowanie psychologiczne. To już
      nie jest tak, że mama chciała bym został lekarzem lub duchownym. To są
      naprawdę trudne i odpowiedzialne zawody. Ta forsa w tych zawodach jest
      często mozolnym chlebem i nie jesteśmy w stanie sprostać wymogom tych
      zawodów.
      • maverick9991 Re: Polak grzeczny ... za granicą... 14.08.09, 15:13
        Cudze chwalicie, do swego wracacie biegiem!...
        Wiecie, co w tym wszystkim jest najbardziej fascynujące dla lekarza
        obserwatora? Ano fakt, że jadąc za granicę, na bardziej lub mniej
        zasłużony urlop statystyczny płowowłosy Janko- ryzykant, kurcgalopem
        rwie do NFZ po Europejską Kartę Ubezpieczenia Zdrowotnego, nawet
        jeżeli leci do Egiptu, bo... nuż się poradziecki antek rozpadnie nad
        Europą... A tam wołają ubezpieczenia... najpierw... Potem gna do
        towarzystwa ubezpieczeniowego, żeby dobulić do wycieczki
        ubezpieczenie zdrowotne, bo mając wypadkowe niesczastie, jakimś
        cudem (odrzutowcem medycznym lub wozem drabiniastym- zależnie od
        zabulonej kapusty) musi wrócić do znienawidzonych medyków...bo
        będzie... taniej... szybciej... i w ojcystym dialekcie...
        Taaaaaaaa... A jak już wyzdrowieje, to wrzeszczy na całe gardło, że
        złodziejska składka, trójpolowa kultura i hitlerowskie metody... Ta
        choroba ma nazwę: ROZDWOJENIE JAŹNI...
        • lan-cet Re: Polak grzeczny ... za granicą... 14.08.09, 15:33
          jak zwykle Maverick 100% zgoda
          • maverick9991 Re: Polak grzeczny ... za granicą... 15.08.09, 09:47
            Widzisz lancet! Już nas ktoś usunął jak nie po myśli krzykaczy, to
            wynocha z forum! Tu można o lekarzach TYLKO ŹLE... Bo jak nie, to do
            kosza! Jak w komunie! Jakiś wróg publiczny musi być: Żydzi,
            lekarze... A tatuś Rydzyk ma się dobrze! A to Polska właśnie!
            • wetuje_pomylonych jest grzeczny bo sa grzeczni lekarze, towarzyszu p 16.08.09, 13:32
              rosty wyksztalciuchu konowale. Odmaszerwowac !
    • papilon44 Re: Pacjent wie lepiej. Awantury na nocnym dyżurz 18.08.09, 12:56
      A to jakies nowum ,pacjenci roszczeniowi cos takiego a to
      bezczelni ludzie nie dosc ze weszli do szpitala to jeszcze czegos
      chca!!!!!! a to ci dopiero

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka