alter-tego
16.08.09, 15:21
www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20090814&typ=kl&id=kl11.txt
Czy widzi Pani we współczesnym teatrze możliwość odrodzenia się
sceny narodowej z prawdziwego zdarzenia?
- Aby tak się stało, musi być spełnionych kilka warunków. Po
pierwsze, powinny być ustawowo zabronione szarganie, deprecjacja
pamiątek, dzieł narodowych. Powinna być jakaś prawna ochrona naszego
dorobku w dziedzinie kultury, naszego dziedzictwa narodowego. Trzeba
by przywrócić w teatrze właściwą hierarchię wartości, według której
teatr unosi człowieka, a nie degraduje. To, co oglądam dziś na
scenach, to w większości promocja nihilizmu i postmodernistycznego
stylu życia. Propagowanie modelu tzw. nowego człowieka, czyli
wyzwolonego od prawdy i moralności, człowieka bez ojczyzny, bez Boga
i bez wartości. A więc wyzwolonego od wszystkiego. W tej sytuacji
wolność sztuki zamieniła się w samowolę bez żadnych ograniczeń.
Człowiek w tej teatralnej rzeczywistości został zredukowany do ciała
i zmysłów, a duchowy wymiar ludzkiego bytowania został całkowicie
odjęty człowiekowi. Należy przywrócić człowiekowi jego podmiotowość,
godność osoby ludzkiej, by widz zobaczył człowieka wraz z jego
przestrzenią duchową, emocjonalną, a nie jako glinę w rękach
reżysera, z której ten lepi tylko to, co może zbulwersować widza.