Dodaj do ulubionych

Czy to jakaś choroba psychiczna?

IP: *.dynamic.chello.pl 07.07.12, 15:17
Moja 3 letni córcia zachowuje się jakby w niej siedziala druga osoba. Takie odnosze wrażenia podczas jej histeri.
Histerie są kilka razy dziennie czasami nie wiadomo o co chodzi.
A najgorsze że podczas napadów histeria zachowuje się np. tak. nie chce tej zabawki i rzuca nią i prawie równocześnie krzyczy chce tą zabawke. ,nie chce pić-chce pić. gdzie mama-chce mame /mama oczywiście stoi obok/ ------jestem, ona nie chce mamy. i temu podobne rozmowy połączone wielkim krzykiem biciem siebie ,rzucaniem wszystkim co pod ręką.Trwa to dość długo. Potem przez chwile jest jakby innym dzieckiem do czasu następnej wymyślonej histerii. Dziwi mnie również to że od dłuższego czasu jest problem z myciem najpierw głowy a teraz w ogóle nie chce wejść do wanny. a np. na wczasach wchodziła do rzeczki i była na basenie bardzo chętnie się moczyła .Co to może być, czy macie podobne problemy.
Obserwuj wątek
    • scher Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 07.07.12, 18:07
      Normalne zachowania małego dziecka.
      • Gość: mama3 Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? IP: *.euro-net.pl 07.07.12, 22:15
        To moje dziecci są chyba jakieś dziwne, za spokojne i za grzeczne. Ale zachowanie tej dziewczynki wydaje mi się niepokojące.
        • joshima Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 08.07.12, 00:21
          Gość portalu: mama3 napisał(a):

          > To moje dziecci są chyba jakieś dziwne, za spokojne i za grzeczne. Ale zachowan
          > ie tej dziewczynki wydaje mi się niepokojące.
          Po prostu masz bonusowe egzemplarze. Albo je skutecznie utemperowałaś wcześniej.
    • verenne Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 07.07.12, 22:21
      A długo to trwa?
      Bo u nas było dość podobnie w okolicach 2,5 - 3 lat chyba. Chcę - nie chcę i dzikie ryki ;) Minęło, jak dobrze pamiętam, po kilku tygodniach.
      Czytałam, że to dośc typowe w tym wieku. Wg mnie należy spokojnie przeczekać.
      • drzewachmuryziemia Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 21.09.12, 17:27
        u mnie tez tak było - wraz z 2 urodzinami nastała ta faza i trwała jakies 2 tygodnie, teraz (ma 2,3 mies.) jest tak, gdy jest bardzo zmęczony
    • sonia_siemionowna Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 07.07.12, 22:33
      Nie radzi sobie z emocjami, normalne w tym wieku.

      Zastanów się, czy nie tłumisz w niej negatywnych emocji? Tłumiąc je w sobie i silac się na wieczny uśmiech dajesz dziecku sygnał, że nie ma prawa odczuwac złości, gniewu, frustracji itp.

      To dość niepokojace, że kiedy Twoja córka sie złosci to Ty myślisz, że to ktoś inny w niej siedzi a nie ona. Zupełnie jakby Twoje dziecko nie miało prawa być wściekłe. Ma. Kazdy ma, a już zwłaszcza trzylatka.

      • Gość: domza2 Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 07.07.12, 22:54
        Zgadzam się, chociaż nie zmienia to faktu, że wściekający się do granic możliwości dwu-trzylatek czasem faktycznie przypomina opętanego czy psychicznie chorego. Dla rodzica może to być szokiem.
        • sonia_siemionowna Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 08.07.12, 01:20
          Gość portalu: domza2 napisał(a):

          > Zgadzam się, chociaż nie zmienia to faktu, że wściekający się do granic możliwo
          > ści dwu-trzylatek czasem faktycznie przypomina opętanego czy psychicznie choreg
          > o. Dla rodzica może to być szokiem.

          Nie chodziło mi o krytykę Autorki. Po prostu chciałam zwrócić uwagę na pewną postawę rodzicielską. Niestety zazwyczaj stosuja ją matki, które same sobie nie dają przyzwolenia na odczuwanie negatywnych emocji. Tłumią w sobie złosć na męża, niezadowolenie z pracy itp i grają takie żony ze Stepford. Tacy rodzice nie akceptują negatywnych emocji u dzieci, nie uczą swoich dzieci jak sobie z nimi radzić. Ich reakcja jest na zasadzie 'co w ciebie wstąpiło?', 'chyba ktoś mi podmienił córkę/syna?', 'moja córka/syn tak sie nie zachowuje' itp. To wszystko uczy dziecko, że te uczucia są złe, inne, że należy je tłumić. W przypadku małych dzieci to jedynie prowadzi do eskalacji, bo one nie są w stanie długo niczego tłumić. Najlepiej, jeśli pozwala na to otoczenie a histeria nie ma jakiegoś uzasadnionego powodu, usiąść i przeczekać pilnując, żeby dzieciak nie zrobił sobie krzywdy (są gagatki, co lubią sobie głową w podłogę przygrzmocić, bo nie mogą dostać trzeciego lizaka ;))
          • Gość: gośc gość baśka Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? IP: *.dynamic.chello.pl 08.07.12, 07:14
            Nie tłumimy w niej agresji wręcz przeciwnie mówie jesteś zła uderz w poduszke lub w cvoś innego ale to i tak nie skutkuje .Ona w danej chwili chce właśnie uderzać mnie/szczypać drapać/ mówienie nie wolni,trzymanie ręki to nic nie daje eskaluje tylko jej złość i chęć mocniejszego uderzania.
            Takie zachowanie trwa już od dawna lekarze mówią że to bunt, że minie.
            Najgorzej martwi mnie to jej zmienne mówienie , to nie chce tego czy owego a jak mówie to daj mnie- to już chce - a sekunde nie chce i tak w kółko. Zauważylam również że tak mówi tez sensu -jak idziemy na spacer to woła tam idzie mama ,ja jestem z nią, lub tata, baba. W domu też tak plecie. Poza okresami wściekłości jest bardzo pogodnym uśmiechniętym dzieckiem. A te jej ataki są coraz częstsze i dosłownie o byle co. Ja już trace cierpliwość i pewność co do tego że to mnie i że takie zachowanie jest normalne. I jeszcze jedno. Z zasady jest czyścioszkiem jak jej coś się rozleje to trzeba szybko zetrzeć ale jak się wścieka to krzyczy że ona chce być be be be i smaruje się wszystkim co ma pod ręką pogłowie twarzy np. kredą ,kredkami lub na polu sięga po piasek ,ziemie i wrzeszczy ja chce być be.Jk się wysmaruje to jakby ją uspkajało i nie wolno jej tego przez dłuższy czas zetrzeć aż sama pozwoli bo atak od nowa. jestem zrospacvzona. Pozdrwiam
            • e-kasia27 Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 08.07.12, 09:21
              Gość portalu: gośc gość baśka napisał(a):

              > Z zasady jest czyśc
              > ioszkiem jak jej coś się rozleje to trzeba szybko zetrzeć ale jak się wścieka t
              > o krzyczy że ona chce być be be be i smaruje się wszystkim co ma pod ręką pogło
              > wie twarzy np. kredą ,kredkami lub na polu sięga po piasek ,ziemie i wrzeszczy
              > ja chce być be.Jk się wysmaruje to jakby ją uspkajało i nie wolno jej tego prze
              > z dłuższy czas zetrzeć aż sama pozwoli bo atak od nowa. jestem zrospacvzona. Po
              > zdrwiam



              Każde zachowanie dziecka z czegoś wynika.
              Może to świadczyć na przykład o tym, że masz w stosunku do dziecka zbyt duże wymagania, może nie dostosowane do wieku dziecka?
              Jeśli dziecko w chwilach złości chce być "be", to może czuje się przytłoczone tym, że wymagasz od niej, aby zawsze była super.

              Może nie pozwalasz jej być złą, niedobrą, niegrzeczną może zbyt natarczywie dajesz dziecku do zrozumienia, że musi zawsze wszystko być odpowiednio zrobione.

              Nawet wyrażać złość ma w sposób odpowiedni, pod twoje dyktando - mówisz, jej żeby uderzała w poduszkę, może za mało dziecko może decydować o sobie, może za mało rzeczy może robić, tak jak chce?

              Trudno coś powiedzieć na pewno, nie widząc jak się w stosunku do dziecka zachowujesz, w jaki sposób do niego mówisz, można tylko gdybać.

              Jedno jest pewne, takie zachowanie musi wynikać z jakieś bardzo dużej frustracji dziecka, i to twoje zachowanie musi tę frustrację powodować, dlatego sądzę, że najlepszym sposobem rozwiązania będzie poszukanie dobrego psychologa dziecięcego, który zobaczy, jak wygląda twoja relacja z dzieckiem i wtedy coś konkretnego będzie mógł poradzić.

              Sama tego nie zmienisz, bo nie wiesz co robisz nie tak i sama nie jesteś w stanie tego zauważyć, bo każdy robi tak, jak mu się wydaje najlepiej, ale to mu się może niestety tylko wydawać.
              Jak jest naprawdę, może ocenić tylko ktoś, kto popatrzy na was z boku i kto dobrze zna się na psychologii - dlatego radzę udać się jak najprędzej do dobrego psychologa, bo obie potrzebujecie fachowej pomocy.
            • scher Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 08.07.12, 13:31
              Na ataki złości skuteczne są dwie metody: albo przytulić, pogłaskać, zagadać, albo przeczekać, kiedy dziecko odrzuca (chwilowo) miłe gesty.
              • joshima Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 08.07.12, 14:37
                scher napisał:

                > Na ataki złości skuteczne są dwie metody: albo przytulić, pogłaskać, zagadać,
                > albo przeczekać, kiedy dziecko odrzuca (chwilowo) miłe gesty.

                Nie wierzę, że to piszesz. Zmieniłeś zdanie? Super.
              • aleksandra1357 Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 21.09.12, 23:49
                scher napisał:

                > Na ataki złości skuteczne są dwie metody: albo przytulić, pogłaskać, zagadać,
                > albo przeczekać, kiedy dziecko odrzuca (chwilowo) miłe gesty.

                Dla mnie zawsze mega-przeżyciem jest, jak histeryzujące, opętane dziecko nagle zaczyna wołać do mnie: "Przytul mnie!", tak jakby wiedziało, że tego potrzebuje.
            • morekac Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 09.07.12, 22:46
              Podczas takiej akcji ona nie da się porzytulić to ją jeszcze bardziej nakręca.
              Wydaje mi się jakby nie rozumiała słowa że czegoś nie wolno.

              kilka osób ci pisało: jeśli nie chce - nie przytulaj. Przeczekaj. I tak, w takiej chwili dziecko nie rozumie, że czegoś nie wolno. Jest na innej planecie i nie dotrzesz do niej z żadnym argumentem (nie ma znaczenie, że argument jest rozsądny). Daj jej się wyzłościć.

              Najgorzej martwi mnie to jej zmienne mówienie , to nie chce tego czy owego a ja
              > k mówie to daj mnie- to już chce - a sekunde nie chce i tak w kółko
              Dzieci są niestabilne emocjonalnie i szybko im się zmienia zdanie... Nie narzucaj się z rozwiązywaniem jej problemów.
          • Gość: domza2 Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 08.07.12, 10:28
            Nie twierdzę, że kogokolwiek krytykujesz...lol. Twierdzę jedynie, że niektóre sytuacje w wykonaniu małego wściekłego dziecka mogą rodzić wrażenie, że dziecko jest opętane - miałam 2-3 takie sytuacje, że patrzyłam na dziecko z prawdziwym niepokojem i przestrachem, chociaż nie mówiłam tekstów, które tutaj napisałaś. Przyzwolenie na złość, pomoc w jej wyrażaniu faktycznie zmniejsza ciśnienie tych ataków u dziecka. Dziecko , które wie, że akceptuje się wszystkie jego emocje, faktycznie złości się mniej, szybciej się uspokaja, kiedy czuje się rozumiane i akceptowane właśnie wtedy, gdy wygląda jak opętane. Więc na pewno Twoje uwagi są słuszne.
            Autorce polecam książkę "Jak mówić, aby dzieci nas słuchały" - mi bardzo pomógł rozdział właśnie o akceptacji złości u dziecka (siebie, męża, itd.) - moja komunikacja z córką zyskała, o dziwo zyskał na tym także mój autorytet, ataki wściekłości przestały występować i córka przeżywa złość o mniejszym ciśnieniu, chociaż nadal próbuje bić mnie i męża- tego nie akceptujemy.
            Faktycznie to brudzenie się dziecka w trakcie ataku wściekłości wskazywałoby na to, że dziecko jest pod sporą presją bycia "idealną", że ta złość nie ma ujścia. Czy pozwalasz córce na wyzłoszczenie się w sposób , który pomaga jej nie Tobie (czyli nie dawanie poduch - u nas żaden skutek, ale czy dziecko może np. rzucać zabawkami, tarzać się, itd. ). Warto, jak napisała e-kasia po prostu być przy dziecku gdy się wścieka, ale nie ingerować, nie gadać, nie przytulać na siłę, tylko przeczekać, ale być. Potem utulić, porozmawiać o jej emocjach - zapewnić w ten sposób o swojej akcpetacji.
            • sonia_siemionowna Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 10.07.12, 01:38
              Faktycznie to brudzenie się dziecka w trakcie ataku wściekłości wskazywałoby na to, że dziecko jest pod sporą presją bycia "idealną", że ta złość nie ma ujścia. Czy pozwalasz córce na wyzłoszczenie się w sposób , który pomaga jej nie Tobie (czyli nie dawanie poduch - u nas żaden skutek, ale czy dziecko może np. rzucać zabawkami, tarzać się, itd. ).

              O to chodzi. Bo jeśli dziecko może TYLKO uderzać w poduszkę jak jest wściekłe tudzież dawać inny 'estetyczny' wyraz złości, to to też jest tej złości tłamszenie.
              • Gość: domza2 Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 10.07.12, 23:22
                Zgadza się. Gdy byłam mała najlepszym sposobem na wyzłoszczenie się dla mnie było rąbnąć o ziemię moim ukochanym pieskiem - mama tego nie akceptowała, pojawiały się teksty w stylu, że piesek jest smutny, że go to boli, budziło to we mnie koszmarne poczucie winy. Moja córa też rzuca swoim jedynym , ukochanym nad życiem misiem (pewnie tak chciałaby rzucić mną, ale nie bardzo może;) i ja nie mówię nic, bo ten miś to przytulanka -przedmiot, który nie ma uczuć. Gdy się wścieka rzuca także zabawkami, tak jak ja czasem coś walnę o podłogę, jak już mam dość. dziecko samo znajdzie dla siebie najwygodniejszy sposób na wyzłoszczenie się (poza krzywdzeniem siebie i innych). Dziś myślę, że gdybym mogła rzucać do woli swoim pieskiem bez tego wzbudzania poczucia winy, 90% moim problemów w dorosłości nigdy nie miałoby miejsca:(
                • sonia_siemionowna Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 12.07.12, 22:56
                  No, myślę, że jednak cierpienie innych istot jest granicą, której przekraczać nie należy.
                  • morekac Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 13.07.12, 00:51
                    Ale chyba misia pluszowego nic nie bolało?
        • drzewachmuryziemia Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 21.09.12, 17:29
          tak, i faktycznie przypomniałam sobie, ze mój mąz mówił wtedy do mnie trochę zartem (nie przy dziecku;): nie poznaję własnego syna, jakby nam dziecko podmienili, zachowuje się jak chory psychicznie
    • asia_i_p Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 09.07.12, 01:38
      Norma u trzylatka. Zazwyczaj, jak już nie wyrabiałam, to za jakiś tydzień się kończyło ;).
      Po parę razy dziennie znaczy parę razy codziennie od powiedzmy miesiąca, czy parę razy dziennie odkąd zaczęły się upały i burze? Takie małe dziecko ma gorszy system chłodzenia niż ty, powinna dużo pić, a jeśli się da mieć możliwość schłodzenia się w letniej kąpieli.

      Ona jeszcze bardziej niż ty nie wie co się dzieje. Ja swojej córce nie potrafiłam pomóc w tym stanie - nie pomagała czułość ani zrozumienie, stanowczość też nie. Zwiększając uwagę potrafiłam zmniejszyć częstotliwość, ale nie usunąć zupełnie - córka ma taki temperament, że panuje nad sobą tak długo, jak potrafi, a potem wybucha pod byle pretekstem z potrójną siłą. I wtedy to jest żywioł, którego ona sama też nie pojmuje. Z wiekiem częstotliwość wybuchów się zmniejsza, uczy się mówić, co ją irytuje, rozładowywać to na bieżąco, nie wchodzić w to, ale ciągle jeszcze się zdarza (ma 6 i pół lat) choć już nie wygląda tak drastycznie.

      Spróbuj zaakceptować jej nastrój. Radzą, żeby mówić dziecku, że się złości, że widzisz, jak bardzo jest złe. Spróbuj, może pomoże. Mojej nie pomagało, źle reagowała też na dotyk, najbardziej pomagało zostawienie w spokoju, ale bycie w pobliżu, ewentualnie, jeśli się dało, odtransportowanie w inne miejsce (na przykład jeśli awantura była przed wyjściem z domu, opłacało się nawet za cenę walki wyjść z domu, bo zmiana krajobrazu owocowała zmianą nastroju).

      Spróbuj też może zawęzić sobie trochę obraz. Zapomnieć, że to się zdarza często, zapomnieć, że to twoje dziecko, że się martwisz, czy to nie zaburzenia, że się martwisz, czy to nie twoja wina, itd. - traktuj, jakbyś miała do załatwienia tylko ten wybuch i nic poza tym. Niedawno opiekowałam się córką kuzynki i ze zdumieniem stwierdziłam, że napad złości, któremu w wykonaniu córki starałam się usilnie zapobiec, potem wyciszyć, sama przerażona, zemocjonowana i zła, nagle kompletnie nie jest problemem. Przy swojej córce denerwowałam się, czy da radę wyjść z placu zabaw bez awantury - tu najpierw postarałam się wyciszyć i uprzedzić, że idziemy, jak się nie udało wzięłam na ręce, choć płakała i powtarzała "nie, nie, nie", przytuliłam, powiedziałam, że szkoda że musimy już iść - i naprawdę ten płacz nie budził we mnie nic oprócz współczucia. Bo nie czułam się winna, a przy napadach złości córki winna czułam się zawsze (bo dobre matki mają szczęśliwe dzieci) i to mnie złościło.
    • Gość: gośc gość baśka Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? IP: *.dynamic.chello.pl 09.07.12, 07:22
      Dziękuje za wszystkie rady ale większość z nich stosowalam ale bez żadnego efektu.
      Podczas takiej akcji ona nie da się porzytulić to ją jeszcze bardziej nakręca.
      Wydaje mi się jakby nie rozumiała słowa że czegoś nie wolno.
      Jak porozrzuca zabawki , lalkami wali we wszystko co się da., nie wolno tego zbiarać dopiero jak ona chce to sama pozbiera/mija godzina, dwie/ .
      Nie jestem rygorystyczna po kątem czystości , może się brudzić ,chodzić po kałużach itp. chodzi o to że ona normalnie jak jest spokojna tego nie chce robić dopiero jak wpada w szał to chce być be i się rysuje po twarzy głowie.
      Chodzę do psychologa z nią ale Pani nie widzi problemu ,że to bunt trzylatka, że to minie. Ona u niej tak się nie zachowuje choć też nie słuch i nie chce wykonywać poleceń , chce robić co jej odpowiada. Czekamy aż się zdecyduje zrobić o co Pani poprosi jak nie to czas się kończy i wychodzimy. Mówi dość dużo choć jeszcze nie całkiem wyrażnie ale można z nią się dogadać.
      chyba będe musiała iść do psychiatry nie będzie poprawy. Jak jestem cały dzień z nią i daje takie volty to różnie człowiek myśli- może coś z nią nie tak".
      • e-kasia27 Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 09.07.12, 08:59
        Gość portalu: gośc gość baśka napisał(a):


        > Chodzę do psychologa z nią ale Pani nie widzi problemu ,że to bunt trzylatka, ż
        > e to minie. Ona u niej tak się nie zachowuje choć też nie słuch i nie chce wyko
        > nywać poleceń , chce robić co jej odpowiada. Czekamy aż się zdecyduje zrobić o
        > co Pani poprosi jak nie to czas się kończy i wychodzimy.

        Z opisu wnioskuję, że to psycholog z poradni rozwojowej, albo jakiejś podobnej dziadowej instytucji.
        Na takiego psychologa, to szkoda czasu.

        Jeśli psycholog nie potrafi skłonić dziecka, do zrobienie, tego, czego od niego oczekuje, to to nie psycholog, ale patałach!
        Psycholog nie powinien dziecka prosić o wykonywanie żadnych rzeczy, a tym bardziej czekać biernie, aż dziecko je wykona!
        Psycholog powinien się z dzieckiem bawić i rozmawiać, i w trakcie takiej zabawy sprawdzić, to co chce sprawdzić.
        Psycholog powinien rozmawiać głównie z tobą, a nie z dzieckiem, bo to nie dziecko stwarza problem, ale ty.
        Powinien ci pomóc zrozumieć, dlaczego dziecko tak reaguje, a nie naprawiać ci dziecko.

        Poszukaj kogoś kompetentnego - idź do kilku i zostań u takiego, który będzie wiedział, co robić i u którego będziesz czuła, że naprawdę ci pomaga, że po każdej wizycie u niego wychodzisz mądrzejsza i lepiej wiesz, jak postępować z dzieckiem i jak omijać konflikty i na nie reagować, jeśli już się zdarzą.

        Psychiatrę sobie daruj, to nie tędy droga.
        Chyba nie chcesz faszerować dziecka psychotropami, tylko po to, żeby było spokojniejsze i bardziej posłuszne i żeby wykonywało twoje polecenia.


        Napisałaś, że:
        "Ona u niej tak się nie zachowuje choć też nie słucha i nie chce wykonywać poleceń , chce robić co jej odpowiada"


        Każde dziecko, tak ma.
        Żadne dziecko w tym wieku nie słucha i nie chce wykonywać poleceń.
        Każde chce robić, po swojemu.
        Trzeba znaleźć na to sposób, aby się z dzieckiem dogadać i aby ono chciało robić, to co akurat jest potrzebne do zrobienia.

        Psycholog powinien cię tego nauczyć, jak to osiągnąć, nie doprowadzając do takich sytuacji, jakie opisujesz w zachowaniu dziecka.
        To twoje postępowanie z dzieckiem musi się zmienić, a dziecko, bo dziecko reaguje prawidłowo, tak jak każe dziecko w tym wieku.
        • triss_merigold6 Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 09.07.12, 09:53
          To jest manipulacja.
          Niekoniecznie trzeba dziecko przekonać, żeby chciało zrobić to co jest akurat do zrobienia. Wcale nie musi chcieć. Nie musi zawsze chcieć wstać, ubrać się, umyć, iść do szkoły, odrabiać lekcji itd. Spokojnie może nie chcieć, wiedzieć, że nie chce, a zrobić z poczucia obowiązku albo dlatego, że tak ma być/rodzice każą.
        • tata.po.30 Chyba że dziecko ma jakieś zaburzenie 24.07.12, 02:09
          Bardzo trafne uwagi odnośnie psychologa. Z dwoma wyjątkami:

          > Psycholog powinien rozmawiać głównie z tobą, a nie z dzieckiem,
          > bo to nie dziecko stwarza problem, ale ty.

          Chyba że dziecko ma jakieś zaburzenie. Rodzice dzieci zaburzonych niezliczoną liczbę razy słyszą śpiewkę typu "nie umiecie go wychować, to tak macie".

          > Psychiatrę sobie daruj, to nie tędy droga.
          > Chyba nie chcesz faszerować dziecka psychotropami, tylko po to, żeby było spoko
          > jniejsze i bardziej posłuszne i żeby wykonywało twoje polecenia.

          Chyba że dziecko ma jakieś zaburzenie. Wtedy wizyta u psychiatry jest niezbędnym elementem diagnozy. I zwykle wcale się nie kończy "faszerowaniem pschotropami".
      • joshima Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 09.07.12, 12:04
        Gość portalu: gośc gość baśka napisał(a):

        > Dziękuje za wszystkie rady ale większość z nich stosowalam ale bez żadnego efek
        > tu.
        Co to znaczy stosowałam bez efektu? Jak szybko spodziewałaś się efektu? To są działania które przynoszą efekty w dłuższej perspektywie i nie załatwią sprawy w tydzień.


        > Podczas takiej akcji ona nie da się porzytulić to ją jeszcze bardziej nakręca.
        To nie przytulaj ale i nie odtrącaj. Bądź obok i przytul kiedy będzie na to gotowa.

        > Wydaje mi się jakby nie rozumiała słowa że czegoś nie wolno.
        Dzieci mają alergię na słowo 'nie' a w szczególności na 'nie wolno'. Spróbuj takie komunikaty zastąpić innymi, niezawierającymi tych zwrotów. W bardzo wielu przypadkach się da. Zamiast "nie rusz', powiedz 'zostaw'. Rozumiesz?

        > Jak porozrzuca zabawki , lalkami wali we wszystko co się da., nie wolno tego z
        > biarać dopiero jak ona chce to sama pozbiera/mija godzina, dwie/ .
        A dlaczego uważasz, że ma być sprzątnięte natychmiast? Może ty za bardzo się napinasz w imię źle pojętej konsekwencji i walki o władzę?

        > Chodzę do psychologa z nią ale Pani nie widzi problemu
        To może powinien to byc sygnał, by skonsultować się z innym psychologiem?

        > chyba będe musiała iść do psychiatry nie będzie poprawy
        I co zamierzasz? Faszerować dziecko prochami zamiast popracować nad Waszymi relacjami?

        > Jak jestem cały dzień
        > z nią i daje takie volty to różnie człowiek myśli- może coś z nią nie tak".
        A przychodzi Ci czasem do głowy, że to może coś z Tobą jest nie tak i coś robisz bardzo źle?
    • atzaga Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 09.07.12, 12:49
      Rozumiem, że możesz być zmęczona...

      ...ale psychiatrę sobię daruj. Myślę, że bardziej byś zaszkodziła niż pomogła.

      U nas też różności w tym okresie bywały...chyba rzeczywiście czas pomógł najbardziej. Teraz syn ma 4,5 roku i jest spokojniejszy, dojrzalszy, taki "do dogadania"

      Może jakieś warsztaty umiejętności wychowawczych?
      • Gość: domza2 Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 09.07.12, 17:44
        Zgadzam się z przedmówczynią. Jeśli pomimo tylu rozsądnych rad mam, które takie okresy buntu mają już za sobą nadal doszukujesz się choroby psychicznej u dziecka to jedynie dokształcenie się, zdobycie dodatkowej wiedzy i umiejętności TWoich może być tutaj radą. Na górze forum jest przyczepiony wątek o pomocnych w wychowaniu lekturach - to mógłby być pierwszy Twój krok oraz - być może zmiana psychologa (jak tu już radzono) na takiego, który umiejętnie zajmie się waszą RELACJĄ, a nie jedynie dzieckiem (zresztą, dosyć nieudolnie, czekając aż dziecko zrobi to czy tamto), pozdr
        • asia_i_p Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 09.07.12, 18:57
          No chyba, że autorka boi się jednej konkretnej rzeczy - autyzmu na przykład - tak bardzo, że nie potrafi o tym nawet napisać, i wykluczenie tego przez psychiatrę ją uspokoi.
          • Gość: domza2 Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? IP: *.rzeszow.vectranet.pl 09.07.12, 20:55
            Zgadza się. Można więc wykluczyć, chociaż autyzm to i psycholog powinien zauważyć...
            • asia_i_p Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 10.07.12, 00:51
              Nie zawsze widzą. Miałam ucznia z dość książkowym Aspergerem, którego psycholog diagnozował jako trochę opóźnionego emocjonalnie (chłopak miał na stanie dwa wyrazy twarzy, ogryzał sobie ręce i wszystkich informował, do jakich krajów się wybrał bez zgody rodziców oraz chodził po szkole pokazując bilety).
    • rycerzowa Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 10.07.12, 00:39
      Może poczytaj to:
      forum.gazeta.pl/forum/w,10034,137000646,,Samonakrecajaca_sie_histeria.html?v=2
    • Gość: gosc baśka Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? IP: *.dynamic.chello.pl 16.07.12, 21:54
      czy takie zachowanie, bicie i histerie to może być autyzm. Jest przecież bardzo kontaktowa , nie boi się ludzi , rozumie co się do niej mówi . Czytałam ten link o histeriach dzieci i nie wiem co na ten temat myśleć?
      • basca_basca Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 17.07.12, 10:34
        Samo bicie i histerie na pewno nie są autyzmem.
        W tym wieku dużo dzieci bije, a jeszcze więcej ma "histerie".
        Ale jeśli jesteś mocno zaniepokojona, to idź do dobrego, sprawdzonego lekarza. Nawet do psychiatry dziecięcego.
        • ola33333 Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 26.07.12, 18:37
          a kiedy te histerie sie zdarzaja?
          Bo moze po prostu jak dziecko jest przemeczone i samo nie wie czego chce?
          • babciadancia Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 26.07.12, 22:15
            histerie występują niezależnie od pory dnia nawet po wybudzeniu.
            raz jej się nie podoba że ją ktoś pogłaskał po głowie lub wytarł katar .
            ostatnio doszły jeszcze problemy typu boje się wszystkie prawie, samochodow, motorow silniejszego stuknięcia, . na placu zabaw najlepiej jakby nie było żadnego dziecka to by było ok. .Chyba bez psychiatry się nie obejdzie, coraz bardziej się martwie.
            • scher Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 22.09.12, 08:56
              babciadancia napisała:

              > histerie występują niezależnie od pory dnia nawet po wybudzeniu.
              > raz jej się nie podoba że ją ktoś pogłaskał po głowie lub wytarł katar .

              Normalne.

              > ostatnio doszły jeszcze problemy typu boje się wszystkie prawie, samochodow, motorow
              > silniejszego stuknięcia, . na placu zabaw najlepiej jakby nie było żadnego dziecka to by było ok.

              Normalne.

              > Chyba bez psychiatry się nie obejdzie

              Dzisiaj wielu rodziców trzeba leczyć, prędko się przebadaj.
    • gag-nes Re: Czy to jakaś choroba psychiczna? 21.09.12, 17:04
      Aktualnie przechodzimy coś podobnego z małym :/ Bardzo szybko popada ze skrajności w skrajność... Tak - nie, chce - nie chce, chodź - odejdź :/ Już czasami brak sił i cierpliwości. Potrafi obudzić się rano i wrzeszczeć przez 15 minut... Bez zrozumiałego dla mnie powodu :/ Chce iść na spacer, ale ubrać się już nie chce i znów wrzask :/ Ulżyło mi trochę, jak przeczytałam że nie jesteśmy odosobnieni, bo już myślałam o psychiatrze ;/
      • aqua48 To nie choroba 21.09.12, 17:56
        Moim zdaniem dziecko się normalnie "zakleszcza", a Ty nie potrafisz mu pomóc wyjść z takiego zakleszczenia. To w tym wieku bardzo częste u dzieci. Sposoby są różne. Na jedno dziecko podziała zostawienie i wyjście do drugiego pomieszczenia, żeby straciło "publiczność" na drugie przytrzymanie na siłę walących rączek i przytulenie do siebie wyrywającego i wrzeszczącego dziecka. Na inne podziała zwrócenie uwagi na coś ciekawego i szybka zmiana tematu. Ale na pewno nie pomaga wchodzenie z nim w dialog jak jest nastawione na "nie", tłumaczenie, że mama weźmie to czego dziecko nie chce itp racjonalne tylko z punktu widzenia dorosłego sposoby opanowania histerii. Moim zdaniem te próby dialogu tylko dziecko denerwują jeszcze bardziej bo ono samo do końca nie rozumie dlaczego tak postępuje i czego chce. Ale z czegoś te protesty (tak częste) wynikają. Może tylko w ten sposób otrzymuje tyle uwagi dorosłych ile teraz potrzebuje, lub tyle bodźców?
        Proponuję iść do psychologa dziecięcego z konkretnym problemem: JAK się zachować w sytuacji kiedy dziecko wpada w szał.
        Psychiatra zapewne da mu leki pomagające się trochę ogarnąć i uspokoić, ale nie rozwiąże podstawowego problemu - braku komunikacji z rodzicami.
        • gag-nes Re: To nie choroba 21.09.12, 21:33
          Jedynym sposobem na takie zachowanie jest u nas właśnie zostawienie w spokoju. Przytrzymywać nie trzeba, bo młody nie bije siebie, ani innych. Uwagi poświęcamy mu wystarczająco, moim skromnym zdaniem... Często się przytulamy, całujemy, wygłupiamy, bawimy, także nie wiem czy tu tkwi problem.
        • scher Re: To nie choroba 22.09.12, 09:04
          aqua48 napisała:

          > Proponuję iść do psychologa dziecięcego z konkretnym problemem: JAK się zachować
          > w sytuacji kiedy dziecko wpada w szał.

          Po co psycholog, kiedy nawet ty na forum potrafisz udzielić odpowiednich w tej sytuacji rad?
          Czy wy naprawdę jesteście tak zafiksowani na psychologów?
          • aqua48 Re: To nie choroba 22.09.12, 13:06
            scher napisał:

            > Po co psycholog, kiedy nawet ty na forum potrafisz udzielić odpowiednich w tej
            > sytuacji rad?

            Tu akurat matka JUŻ chodzi z dzieckiem do psychologa, nawiasem mówiąc te wizyty są dziwne skoro dwie dorosłe osoby grzecznie czekają czy dziecko zareaguje na prośbę lub polecenie jednej z nich czy nie, więc może warto zamiast spędzać czas bezproduktywnie poprosić o konkretne rady.
            Poza tym mnie się wydaje, że to dziecko wpada w tak częste histerie, bo po prostu nikt mu nie stawia umiejętnie granic.
            Uważam, ze matka zamiast dyskutować powinna szybko wdrożyć inny sposób komunikacji z dzieckiem. Zamiast pytać co chce zjeść na śniadanie, proponować DWIE rzeczy do wyboru. np czy na śniadanie zjesz płatki, czy kanapkę.
            Zamiast pytać co dziewczynka włoży rano, przynieść dwie rzeczy do wyboru - i zapytać: idziesz dzisiaj w spodniach czy w sukience. W ten sposób dziecko ma kontrolę nad rzeczywistością, a nie jest stawiane przed zadaniami przerastającymi jego możliwości odpowiedzi typu" co zjesz? - nie wiem - i awantura.
            Poza tym dzień takiego dziecka powinien być bardzo unormowany. Wstawanie, posiłki, spacer, zabawa i kładzenie się spać o konkretnych, wyznaczonych godzinach, bez żadnego wyjątku i odwołania.
            No i trzeba nauczyć się nie ulegać presjom i niezadowoleniu dziecka. Dla jego i swojego dobra. W domu musi rządzić i ustalać reguły dorosła osoba, nie dziecko.
            • scher Re: To nie choroba 22.09.12, 14:00
              aqua48 napisała:

              > Uważam, ze matka zamiast dyskutować powinna szybko wdrożyć inny sposób komunikacji
              > z dzieckiem.

              Jestem zwolennikiem rozmowy z drugim człowiekiem, nie komunikacji .

              > Zamiast pytać co chce zjeść na śniadanie, proponować DWIE rzeczy do wyboru. np czy
              > na śniadanie zjesz płatki, czy kanapkę.

              Ja mam mieszane uczucia co do tej metody; ma cechy manipulacji.

              > No i trzeba nauczyć się nie ulegać presjom i niezadowoleniu dziecka. Dla jego i
              > swojego dobra. W domu musi rządzić i ustalać reguły dorosła osoba, nie dziecko.

              Z tym się zgadzam. Ale warto też być czasem wyrozumiałym.
              • aqua48 Re: To nie choroba 22.09.12, 14:17
                scher napisał:


                > Jestem zwolennikiem rozmowy z drugim człowiekiem, nie komunikacji .

                Rozmowa jest sposobem komunikacji miedzy ludzkiej.
                >
                > > Zamiast pytać co chce zjeść na śniadanie, proponować DWIE rzeczy do wybor
                > u.
                > Ja mam mieszane uczucia co do tej metody; ma cechy manipulacji.

                Cóż, wychowanie jest w pewnym sensie manipulacją.

                > Z tym się zgadzam. Ale warto też być czasem wyrozumiałym.

                Jeśli małe dziecko trzy razy dziennie wpada w histerię, to trzeba mu pomóc kontrolować i opanowywać emocje, a nie być wyrozumiałym.
                Mieliśmy tu opis wyrozumiałej mamusi, która nie reagowała, w sytuacji kiedy jej córka nie chciała oddać płaczącemu dziecku pożyczonego na chwilę rowerka..
                • scher Re: To nie choroba 22.09.12, 19:00
                  aqua48 napisała:

                  > > Jestem zwolennikiem rozmowy z drugim człowiekiem, nie komunikacji
                  > Rozmowa jest sposobem komunikacji miedzy ludzkiej.

                  Niekiedy jednak jest różnica filozoficzna między tymi pojęciami.
                  Pojęcia 'rozmowa' używają ludzie, którzy drugiego człowieka traktują jak osobę. 'Komunikacja' natomiast to żargon psychologiczny, za którym nie stoi żadna wizja człowieka.
                  • aqua48 ??? 22.09.12, 22:03
                    scher napisał:

                    > Pojęcia 'rozmowa' używają ludzie, którzy drugiego człowieka traktują jak osobę.
                    > 'Komunikacja' natomiast to żargon psychologiczny, za którym nie stoi żadna wiz
                    > ja człowieka.

                    ???
                    A wiec kto się z kim komunikuje Twoim zdaniem jeśli nie człowiek z człowiekiem? Poza tym uświadamiam Cię, że komunikacją będzie również pozawerbalne porozumiewanie się między ludźmi, niekiedy dużo bardziej skuteczne od rozmów.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka