Dodaj do ulubionych

O kolorach

04.03.04, 00:21
W jednej z powieści sensacyjnych jakie swego czasu czytałem, był taki
fragment:
Prywatny detektyw jedzie z policjantami radiowozem i ściga jakiegoś bandytę
uciekającego skradzionym samochodem. W radiowozie jedzie też poszkodowany.
Policjant mówi przez radio namiary auta (podając za słowami
właściciela): "Poszukiwany pojazd, marka XX, model YY, nr rej ZZ, kolor
turkusowy". W tym miejscu wtrąca się detektyw: "zamiast turkusowy proszę
powiedzieć jasnoniebieski, mówi pan do policjantów, nie do ich żon".
I ten fragment oddaje właśnie sedno tematu - wiele jest nazw kolorów, które
nic nie mówią: sepia, turkusowy, szmaragd, itp. Po co wymyslać takie
określenia skoro wystarczyłoby proste określenie koloru dominującego z
dodaniem ewentualnie przyrostka jasno- ciemno-, itp.?
Obserwuj wątek
    • qwerty.tarnow Re: O kolorach 04.03.04, 00:24
      Tematem samym w sobie są zaś określenia nazw kolorów stosowane przez
      producentów samochodów: piasek pustyni, czerwień meksykańska, tropik, itd.
      Część można jeszcze z czymś skojarzyć, ale są i takie, co to ni w ząb...
      • tradycja1 Re: O kolorach 04.03.04, 00:28
        Tak samo jak z farbami do scian.
        Nazw kolorow cala gama.
        • qwerty.tarnow Re: O kolorach 04.03.04, 00:31
          P.S. Książka była autorstwa Alistaira Macleana. Tytuł "Sztański wirus" bodajże
          (ale na 100% nie jestem pewien).
          • qwerty.tarnow Re: O kolorach 04.03.04, 00:32
            Po co w ogóle robić nazwy tym kolorom? To przeciez nawet nie są kolory tylko
            odcienie od koloru wyjściowego.
          • atob Re: O kolorach 04.03.04, 00:38
            qwerty.tarnow napisał:

            > P.S. Książka była autorstwa Alistaira Macleana. Tytuł "Sztański wirus"
            bodajże
            > (ale na 100% nie jestem pewien).

            A ja jestem pewien :)
            • qwerty.tarnow Re: O kolorach 04.03.04, 00:41
              atob napisał:

              > A ja jestem pewien :)

              No to dobrze, że utwierdzasz mnie w przekoanniu, że moja pamięć nie jest
              jeszcze taka zawodna. :-)
              • tradycja1 Re: O kolorach 04.03.04, 00:46
                Hej Atob:) watek malarski mamy tutaj jak widzisz :)
                Pamietam papier kolorowy do szkoly mial tylko chyba 8 podstawowych barw.
                • qwerty.tarnow Re: O kolorach 04.03.04, 00:51
                  Takie zeszyty to ja chyba mam jeszcze gdzieś w domu! Stare, dobre zapasy. :-)
                  • qwerty.tarnow Re: O kolorach 04.03.04, 00:54
                    Tylko w tych zeszytach kartki były niewielkie i szybko się kończyły. Dlatego
                    pod tym względem lepsze były radzieckie zeszyty z paierem kolorowym. Format A-
                    4, dużo kartek, niska cena. Dostępne jednak dopiero w czasach kiedy zaczęli nas
                    masowo odwiedzać goście zza wschodniej granicy.
                    • qwerty.tarnow Re: O kolorach 04.03.04, 00:56
                      Niektóre zeszyty (z tych polskich) miały jeszcze z tyłu kartek klej - zamoczyć
                      i przykleić. To był luksus - nie wszystkie niestety miały to ulepszenie. :-(
                      • qwerty.tarnow Re: O kolorach 04.03.04, 00:57
                        Na okładce polskich zeszytów był chyba kogutek, w tle dominował czerwony kolor
                        z domieszką czarnego...
                        • qwerty.tarnow Re: O kolorach 04.03.04, 01:00
                          Jeśli zaś idzie o klej - to papier który nie miał warstwy lepiącej z tyłu
                          trezba było smarowąc klejem biurowym. który to klej miał dwie postacie: w
                          tubkach i w pudełkach. Klej w tubkach szybko wysychał, a tubki pękały i łamały
                          się. Klej w pudełkach nie wysychał tak mocno, ale za to pleśniał często.
                          Wysychał jedynie na tyle, że na wierzchu powstawała gruba, twarda skorupa
                          (która zabezpieczała jednak pozostałą część kleju przed wysychaniem).
                    • tradycja1 Re: O kolorach 04.03.04, 00:58
                      Ja pamietam lancuchy na choinke z papiru kolorowego.
                      I zajecia z Pracy Techniki co sie pozniej roznie zwalo, od Prac recznych, przez
                      Technike, Prace Technike,ZPT Zajecia Praktyczno Techniczne...
                      • qwerty.tarnow Re: O kolorach 04.03.04, 01:03
                        Miałem albo Pracę-technikę, albo Technikę. Wolałem to pierwsze określenie. Bo
                        wiązało się z jakimiś pracami konkretnymi: budka dla ptaków, wieszak,
                        haftowanie, robienie czegoś z włóczki, itp. A Technika to tylko rysowanie w
                        zeszycie lub na kartce. I zero przyjemności.
                        • tradycja1 Re: O kolorach 04.03.04, 01:09
                          Ja jeszcze chyba klasie 7 mialam gospodarstwo domowe, gotowanie i kuchcenie
                          hihi.
                          • qwerty.tarnow Re: O kolorach 04.03.04, 01:10
                            Takie przedmioty? Czy takie czynności na zajęciach z pracy-techniki?
                            • qwerty.tarnow Re: O kolorach 04.03.04, 01:11
                              Bo, np. gotowania to myśmy nie mieli. Ale jakąś surówkę w marchewki to kiedyś
                              na lekcji wszyscy robili (i każdy ucierając tą marchewkę podgryzał ją
                              równocześnie, tak, że samej surówki nie wyszło zbyt wiele).
                            • tradycja1 Re: O kolorach 04.03.04, 01:13
                              Milaam taki przedmiot-Gospodarstwo domowe- zamiast wlasnie techniki w 7 klasie,
                              byl podzal na grupy chlopcy mieli Technike z ukierunkowaniem na mechanike a my
                              gospodarstwo domowe:)
                              • qwerty.tarnow Re: O kolorach 04.03.04, 01:16
                                Ooo! To jakiś nowatorski pomysł był!
                                • tradycja1 Re: O kolorach 04.03.04, 01:18
                                  Chyba faktycznie dlugo to sie nie utrzymalo, nie wiem czy to w kazdych szkolach
                                  bylo, ale u nas tak choc to panstwowa zwykla podstawowka byla.
                                  • qwerty.tarnow Re: O kolorach 04.03.04, 01:22
                                    U mnie to był podział na grupy chłopaków i dziewczyn, ale to tylko ewentualnie
                                    inne prace się robiło (drzewo a szydełkowanie, metal a szycie, itp.). A potem
                                    jak już była technika, to program szedł jednakowo: jakieś rysunki, obwody
                                    elektryczne, itp.
                                    • tradycja1 Re: O kolorach 04.03.04, 01:32
                                      Um nie bylo w innych salach lekcyjnych albo mielismy w tym samym czasie albo np
                                      tak ze mialysmy WF jak chlopcy technike i na odwrot.
                                      • qwerty.tarnow Re: O kolorach 04.03.04, 01:38
                                        U mnie tez był taki sposób organizacji zajęć: jedna grupa to, druga tamto, a
                                        potem na odwrót.
                                  • atob Re: O kolorach 04.03.04, 01:33
                                    O pamietam u nas tez tak bylo ...
                                    Dziewczyny mialy wlasnie gospodarstwo domowe :) Przewaznie piekly jakies ciasta
                                    i pozniej chodzily po klasach czsestujac innych nauczycieli swoimi "dzielami
                                    sztuki kulinarnej" .Czasami podziwialem nauczycieli za odwage w probowaniu
                                    tych "dziel" .Czasami na sam widok robilo sie niedobrze :)
                                    A my mezczyzni:) w tym czasie bawilismy sie takimi zabawkami
                                    jak :pilniki ,pily i tym podobne rzeczami:)
                                    • qwerty.tarnow Re: O kolorach 04.03.04, 01:42
                                      Pilniki to takie niezbyt przyjemne. Ale popatrzeć zawsze było miło. A jak już
                                      nam dali do ręki zestaw typu mały mechanik (coś na kształt klocków Lego
                                      Technic) z którego elementów można było zrobić jakiś dźwig, wyciąg, pojazd to
                                      dla takiego momentu warto było piłować i drapać coś przez pozostałe kilka
                                      miesięcy. Ale niestety takich zajęć było przez całą szkołę ze trzy - cztery. :-(
                                      • atob Re: O kolorach 04.03.04, 01:56
                                        Wolalem sie bawic pilnikami niz wypelniac taki zeszyt "cwiczyny pismo
                                        techniczne":) Pamietam ze trzeba bylo to robic tuszem .
                                        • qwerty.tarnow Re: O kolorach 04.03.04, 22:35
                                          Mnie już na szczęście nie męczyli pisaniem tuszem pisma technicznego na
                                          kalkach. Ale ołówkiem trzeba się było męczyć...
                                    • tradycja1 Re: O kolorach 04.03.04, 01:42
                                      Ja pamietam jak robilismy przerwory na zime to bylo o pasteryzacji i nasza
                                      grupa robila dzem z jarzebiny, ohyda na max , z przepisu nauczycielki
                                      zazdnaczam.
                                      • qwerty.tarnow Re: O kolorach 04.03.04, 01:45
                                        Nie, to takich rzeczy u nas w szkole to zupełnie nie było. Może stwierdzili, że
                                        dzieci w mieście to jednak trzeba uczyć gospodarskiego myślenia w szkole? ;-P
                                      • atob Re: O kolorach 04.03.04, 01:50
                                        tradycja1 napisała:

                                        > z przepisu nauczycielki
                                        > zazdnaczam.

                                        To Tradi trzeba bylo ja pozniej tym dzemikiem poczestowac ;)
                                        • qwerty.tarnow Re: O kolorach 04.03.04, 22:37
                                          Napiszę i uchnę się złośliwie "hehehe"
    • teklat Re: O kolorach 04.03.04, 20:12
      qwerty.tarnow napisał:
      > I ten fragment oddaje właśnie sedno tematu - wiele jest nazw kolorów, które
      > nic nie mówią: sepia, turkusowy, szmaragd, itp. Po co wymyslać takie
      > określenia skoro wystarczyłoby proste określenie koloru dominującego z
      > dodaniem ewentualnie przyrostka jasno- ciemno-, itp.?

      Oczywiście - można... czarny, biały, trzy kolory podstawowe: zółty, niebieski i
      czerwony.... Dla daltonisty to nawet i ten zestaw jest zbyt obszerny. Można
      również ograniczyć nasze smaki do słodkiego, gorzkiego, słonego i kwaśnego...
      Można byłoby także zadowolić sie zestawem ok. tysiąca słów, aby sie jakoś
      porozumieć z bliźnimi na temat naszych podstawowych potrzeb. Niektórym
      wystarcza nawet mniej - o czym można się przekonać słuchając dziatwy
      średnioszkolnej (i nie tylko) na ulicy, w tramwaju, itd.(ale to już właściwie
      inna bajka i inny wątek na tym forum). Co do reszty - można byłoby pokazywać
      palcem lub używać słów pomocniczych - mniej kwaśny, bardziej jasnoczerwony....
      Jakież ubogie byłoby wtedy nasze życie! Nazywanie kolorów w środowisku ludzi
      czułych na kolor - to nie tylko kod porozumiewawczy, to także kawał historii
      sztuki. Sepia, róż indyjski, czerń słoniowa, zieleń Veronese'a, indygo,
      szkarłat, karmin, błękit paryski, ugier, siena palona, szmaragdowy, turkusowy,
      róż koralowy..... dla kogoś, kto jest wrażliwy na barwę, to brzmi jak poezja.
      Trudno którykolwiek z tych kolorów nazwać jasnożółtym, jasnozielonym,
      ciemnoczerwonym, bo to nie miałoby sie nijak do nich i byłoby strasznym
      ograniczeniem.
      • qwerty.tarnow Re: O kolorach 04.03.04, 22:49
        teklat napisała:

        > Sepia, róż indyjski, czerń słoniowa, zieleń Veronese'a, indygo,
        > szkarłat, karmin, błękit paryski, ugier, siena palona, szmaragdowy,turkusowy,
        > róż koralowy.....


        :-OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO
        SZOK!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
        Z powyższych to mi się tylko Siena kojarzy, ale raczej z autem, bo sąsiadka ma
        czerownego Fiata Siena ;-)
    • qwerty.tarnow Re: O kolorach 02.10.04, 12:55
      A ja dalej tego nie rozumiem: po co takie dziwne nazwy kolorów? A nie można by
      tak informatycznie: R:23 G:45 B:124 ?? :-D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka