Dodaj do ulubionych

O dziennikarstwie

11.06.04, 22:24
W prasie często czytamy artykuły podpisane przez dziennikarzy - najczęściej
stałych redaktorów owej gazety. Do tektów są dołączane zdjęcia, których
autorami są przeważnie osoby piszące, a nie osobni fotografowie. A jak jest
naprawdę? Tylko się domyślać można. Ja jakiś czas temu nabrałem w tej mierze
wielkiej niewiary. Dlaczego? Prosta sprawa. W mojej najbliższej okolicy było
kiedyś bardziej znaczące wydarzenie o charakterze typowo lokalnym. Po owej
imprezie stwierdzono, że szkoda iż jednak nie zaproszono na nią mediów, a
przynajmniej prasy. Jak naprawić błąd? Proste! Ktoś ma znajomą osobę w jednej
z redakcji. Trzeba tylko napisać tekst i podesłać jej. Zadanie przypadło mi w
udziale. Napisałem, wysłałem, opatrzyłem kilkoma zdjęciami. Dwa tygodnie
później w gazecie jest ów artykuł. Podpisany rzecz jasna nie moim nazwiskiem,
tylko owej osoby zatrudnionej w tej gazecie. Artykuł jest co prawda
przerobiony, ale przeróbki polegają jedynie na skróceniu zdań. Jako autor
zdjęcia też jest wymieniona owa osoba, mimo iż robiłem je ja.
Mnie tu wcale jednak nie chodzi o to, żeby moje nazwisko było wymieniane w
prasie. Wiedziałem co robię i miałem tego świadomość. Wstydziliby się jednak
redaktorzy. Podpisywać się pod cudzym tekstem i brać jeszcze za to normalną
wierszówkę. Mozna yło przecież nic nie napisać, lub np. "opracował...", a
zdjęcie "zbiory prywatne" lub "archiwum". Największy dowcip ujawnił się
jednak w czymś innym. Jak wziąłem do ręki gazetę z owym moim tekstem, to z
zupełnym rozbawieniem zauważyłem, że dokładnie po drugiej stronie kartki
papieru - na odwrocie, dokładnie na tej samej wysokości i w tych samych
ramkach jest moje zdjęcie, jakie mi przypadkowo na ulicach Tarnowa zrobił
fotograf owej gazety ilustrując tekst z życia miasta (nie macie jednak co
szukać - rozpoznać mnie można tylko wiedząc gdzie szukać - w pewien sposób
jestem ukryty, ale mimo to i tak dokładnie na pierwszym planie i teoretycznie
jedyną osobą na tym zdjęciu :-D ). I tak to nie spodziewając się nawet
redaktorzy owego pisma przyznali się do błędu i nieświadomie umieścili mnie
jednak w pewien sposób jako autora owego artykułu. :-P

Wracając zaś do praktyk dziennikarskich. O podobnym lenistwie mówił mi kiedyś
znajomy: chcieli z ich samorządu czasami o czymś poinformować w prasie. Ale
dziennikarze nie kwapili się z przyjazdem na jakieś uroczystości, wydarzenia,
itp. Więc pisali wielokroć sami atykuły, podsyłali je do gazety, gdzie były
one "adoptowane" bezkrytycznie przez jednego z redaktorów i drukowane pod
jego nazwiskiem. Ostatnio sam widziałem żywy tego przykład: ukazał się w
jednej z gazet jakiś artykulik o lokalnym wydarzeniu zilustrowany zdjęciem.
Podpis oczywiście wskazywał na etatowego pracownika tej gazety. Kilka dni
później w ręce wpadło mi pismo samorządowe pochodzące z gminy gdzie ta wyżej
wspomniana uroczystość miała miejsce. I co? Zdjęcie identyczne, tekst ten sam
tylko że bardziej obszerny. I oczywiście autor inny. I komu wierzyć? Że
samorządowcom - chyba nasuwa się samo. I znów: nie chodzi tu o prawa
autorskie do tych tekstów, bo ludzie wysyłając je - podobnie jak ja - wiedzą
co robią. Ale rzecz w lenistwie dziennikarzy, którym się nawet nie chce
pofatygować w poszukiwaniu materiału, który gdyby sam nie wpłynął, to w jego
miejsce w gazecie pojawiłoby się pewnie jakieś ogłoszenie, albo informacja z
typu "zapchajdziury". I to mają być te media, które się mienią "czwartą
władzą"? Oj, marna coś ta władza. A sama będąc mizerną utyskuje na pozostałe
władze, że źle działają. Przyganiał kocioł garnkowi...
Obserwuj wątek
    • lemuriza Re: O dziennikarstwie 12.06.04, 11:59
      Drogi qwerty,

      Marzyłam kiedyś o zawodzie dziennikarza.
      Chcąc zrealizować swoje marzenia musiałam odbyć po I roku studiów praktykę
      dziennikarską.
      Mogę zdradzić, że ta praktyka odbyła się w Krakowie w Dzienniku Polskim w tzw.
      dziale miejskim.
      Było to dla mnie, dziewczęcia 20 letniego traumatyczne przeżycie.
      Niedość, że upał niemiłosierny był akurat cały miesiąc, to pan redaktor gonił
      nas po całym Krakowie ( bilety tramwajowe trzeba było opłacić sobie samemu).
      nadmieniam, że mile nie byłyśmy traktowane. teksty pisałysmy w kawiarni, bo w
      redkacji nie było dla nas miejsca.
      Ale teraz najwazniejsze: miałam okazję przyglądnąć się pracy dziennikarzy.
      Otóż wyobraż sobie, że oni prawie wogole nie ruszali się z redakcji, mieli tzw.
      informatorów na mieście, wszystko załatwiali przez telefon.
      A jedna Pani to non stop jakichś horoskopów słuchała przez telefon ( zwolnili
      ją zresztą potem).
      Dziś już nie żałuję, że nie jestem dziennikarką.To naprawdę nieciekawe
      środowisko o podejrzanej moralności.
      Owszem lubię pisać, czasem sobie coś tam skrobnę ( takich przypadków
      przywłaszczania sobie moich tekstów nie miałam). Radziłabym zawalczyć o ten
      swój tekst.
      Te pieniądze należały się Tobie.
      Powiem Ci, że nie takie małe znowu - za tekścik na pół tora strony maszynopisu
      miałbyś jakieś 35 zł. Zawsze to coś.
      • qwerty.tarnow Re: O dziennikarstwie 12.06.04, 14:00
        Eee, tam. Daruję. Tego tekstu nie było aż tak wiele. Ja napisałem więcej, do
        druku poszło mniej. Chciałem tylko pokazać swoje obserwacje na ten temat.
        • qwerty.tarnow Re: O dziennikarstwie 12.06.04, 14:33
          P.S. Od siebie dodam, że też miałem swego czasu - jeszcze w liceum - małą
          przygodę z dziennikarstwem. W jednej z gazet ogłoszono konkurs na młodych
          współpracowników. Wysłałem swoją ofertę. O dziwo, odpowiedzieli mi i zaprosili
          na spotkanie do redakcji w Krakowie. Pojechałem. Tam się okazało, że zaprosili
          bardzo dużo osób, tylko że wszystkich podzielili na kilka grup o różnych
          godzinach spotkania. Jakież było zdziwienie przybyłych, kiedy się okazało, że
          na miejscu będziemy pisać test. Kilkadziesiąt pytań. Historia, wiedza o
          społeczeństwie, wiedza o Polsce i literaturze polskiej, itp. Wśród przybyłych
          przerażenie. A mi kamień spadł z serca. To była akurat bliska mi dziedzina.
          Szczególnie, że było to już blisko matury, więc wiedzę miałem - że tak powiem -
          rozszerzoną. I powypełniałem sobie. Wyniki miały być tydzień później ogłoszone
          w prasie. I zakwalifikowałem się. Około 20 osób nas przeszło. Z ponad setki
          chyba. Okazało się że właśnie ten test sprawił największe kłopoty. Ta akurat
          dziedzina nie spasowała wszystkim. Najlepsze jednak było to, iż w owej 20 ja
          byłem najmłodszy (reszta to już studenci, pracujący, itp.) oraz jedyny spoza
          Krakowa! :-D
          Tylko że teraz zaczęły się schody. Jako kolejny etap kazali nam napisać relację
          z meczu piłkarskiego jakiejś krakowskiej drużyny, który miał się odbyć w
          niedzielę, a gotowy tekst dostarczyć w dwa dni później do redakcji. Po
          pierwsze: gdzie ja w tamtym okresie pojechałbym na jakiś mecz, który miał się
          odbyć w godzinach popołudniowych w zupełnie mi nieznanym mieście. A po drugie:
          jak ja dostarczę ten tekst osobiście do redakcji w Krakowie - przecież mam
          szkołę, a poza tym jechać i tracić czas i pieniądze na zawiezienie dwóch kartek
          papieru? Zrobiłem inaczej: kupiłem sobie na drugi dzień po meczu dwie lokalne
          gazety (w tym jedną typowo sportową), przeczytałem tamtejsze relacje i na
          podtsawie ich napisałem swój tekst. Oczywiście rozwinąłęm go trochę,
          podkolorowałem, dodałem jakieś pseudo-ciekawostki z trybun o zachowaniu kilku
          kibiców (których i tak nikt nie mógłby sprawdzić). Następnie z wydrukowanym
          tekstem pobiegłem do tarnowskiego oddziału owej gazety i poprosiłem o
          przefaksowanie tego do Krakowa. Obiecali, że to zrobią.
          Problemy zaczęły się teraz spiętrzać. O wyniki próbowałem dowiadywać się
          kilkakrotnie przez telefon, ale redaktora odpowiedzialnego nie było nigdy w
          redakcji (spał albo pił - pewnie jedyne rozsądne wyjaśnienia :-P ). Więc w
          końcu musiałem jechać specjalnie do tego Krakowa. Tam poinformowano nas kto
          przeszedł, a kto nie. Mnie wśród tych osób nie było. Nie dopytałem się jednak
          podstawowej rzeczy: czy oni w ogóle otrzymali faks z moim tekstem z Tarnowa?
          Zadanie jakie postawili przed tymi, którzy się zakwalifikowali też były
          nieciekawe. Mieli oni być właśnie - takimi jak wspominała Lemuriza -
          informatorami. Donosić o ciekawych zdarzeniach ze swojej klatki, bloku, ulicy.
          Ale co istotne - TYLKO W KRAKOWIE! Więc jak tu ja miałbym się odnaleźć?
          Zapytacie: a czy nie było nieuczciwym napisanie relacji z meczu, nie będąc na
          nim? Odpowiem pytaniem: a czy było uczciwe i przywoite dać zadanie wykonalne
          jedynie dla mieszkańców Krakowa? Jak oni tak, to ja też ich sposobem. Przynaję,
          że mój styl mógł się nie nadawać, że miałem braki, itp. Ale uczciwie mogli mi
          np. powiedzieć to od razu przez telefon, a nie żebym musiał jechać po te
          ostateczne werdykty na miejsce i tłuc się wieczorami w zimie po pociągach.
          Mogli np. skierować mnie do redakcji tarnowskiej i tu wyznaczyć jakieś lokalne
          zadanie. A tak: warunki były nierówne i zawsze zostaje pewien niedosyt.
    • ketrin25 Re: O dziennikarstwie 12.06.04, 14:25
      pracuję w instytucji samorządowej i spotkałam się z podobnymi sytuacjami,
      pracownicy piszą sami teksty i robią zdjęcia, później przesyłają do redakcji
      gazet, gdzie tekst jest lekko modyfikowany, drukowany i podpisywany przez
      dziennikarza.
      • qwerty.tarnow Re: O dziennikarstwie 12.06.04, 14:35
        Może to tylko specyfika lokalnych mediów, ale to i tak jest żadne
        usprawiedliwienie.
        • ketrin25 Re: O dziennikarstwie 12.06.04, 14:39
          być może specyfika lokalnych mediów, ale i tak nie podoba mi się takie
          postępowanie dziennikarzy,
          gdzie zapał dziennikarski i chęć zbierania interesującego materiału ???
          • qwerty.tarnow Re: O dziennikarstwie 12.06.04, 14:47
            Też mnie to mocno negatywnie zdziwiło. Ale po zapale do pracy jaki jest w
            naszym narodzie, to wszystkiego się można spodziewać. :-(
            • ketrin25 Re: O dziennikarstwie 12.06.04, 14:49
              nasz naród ma zapał do pracy za granicami kraju ;) tam potrafimy robić
              wszystko, a w Polsce postępuje tak jak widać ...
              • qwerty.tarnow Re: O dziennikarstwie 12.06.04, 14:57
                Oj, prawda, prawda. Za granicą to do każdej pracy. Choćby i mniej płatnej, ale
                to będzie prestiż, bo "pracował za granicą". A w kraju to za identyczne
                pieniądze wiele osób takiej samej pracy się nie podejmie, bo to "nie honor".
                • ketrin25 Re: O dziennikarstwie 12.06.04, 15:06
                  zgadza się a zwłaszcza z tym "nie honorem"... Ale już taka mentalność w nas
                  Polakach, jedyne co nam pozostaje to zmienić się ! co wcale nie jest rzeczą
                  łatwą
                  • qwerty.tarnow Re: O dziennikarstwie 12.06.04, 15:09
                    Oj, nie. :-(
                    • ketrin25 Re: O dziennikarstwie 12.06.04, 15:30
                      no właśnie :)

                      no cóż żegnam się na dzisiaj :) do kolejnego spotkania na forum
                      • qwerty.tarnow Re: O dziennikarstwie 12.06.04, 15:33
                        Miło się rozmawiało. Wracaj szybko! Cześć.
                        • ketrin25 Re: O dziennikarstwie 12.06.04, 15:34
                          cześć, Będę w poniedziałek :)
                          • qwerty.tarnow Re: O dziennikarstwie 12.06.04, 15:36
                            No to raz jeszcze: do miłego usłyszenia! *^_^*
                            • lemuriza Re: O dziennikarstwie 12.06.04, 20:21
                              O lokalnych dziennikarzach nie mam najlepszego zdania.
                              Przekonałam się jak pracują na własnej skórze:).
                              • teklat Re: O dziennikarstwie 12.06.04, 20:32
                                Strasznie to wszystko jest przygnębiające, co piszecie.... :((
                                • qwerty.tarnow Re: O dziennikarstwie 12.06.04, 20:41
                                  Mnie to nie tyle przygnębia, co bawi, a momentami tylko denerwuje.
                                  • teklat Re: O dziennikarstwie 12.06.04, 20:45
                                    a jednak... z jednej strony dziennikarze, którzy tak jak ś.p. Milewicz w
                                    poczuciu misji giną na wojnie, a z drugiej tacy, którym sie tyłka nie chce
                                    ruszyć i jeszcze plagiatują czyjeś teksty i zdjecia... Jest przepaść?
                                    • qwerty.tarnow Re: O dziennikarstwie 12.06.04, 20:50
                                      Oj. To akurat jest przygnębiające. Przyznaję.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka