Dodaj do ulubionych

Ale numer! No, nic - GRATULACJE! :-)

24.02.06, 14:28
A numer jest taki - o czym pewnie zresztą już wiecie... Czyli w
jej przypadku: do 4 razy sztuka! ;-)
Obserwuj wątek
    • jack_ryan A najśmieszniejsze jest to.. 24.02.06, 15:16
      A najśmieszniejsze jest to że akurat w dzisiejszym wydaniu "GazWyb" jest wielki
      artykuł o zmarnowanych igrzyskach. Cha! cha! cha! Ciekawe co teraz zrobią jego
      autorzy. :)))
      • qwerty.tarnow Re: A najśmieszniejsze jest to.. 24.02.06, 15:41
        Nie dostaną wierszówki. ;-) Albo za darmo będą musieli napisać reportaż o
        igrzyskach na pół wydania GW. ;-)
        • kuczman Re: A najśmieszniejsze jest to.. 24.02.06, 15:54
          Bo najwiecej maja do powiedzenia o sporcie ludzie ktorzy nie maja zielonego
          pojecia o nim.
          Ile potu, samozaparcia, czasu wymaga bycie najlepszym. I jak latwo jest przegrac
          o mgnienie oka...
          • lemuriza Re: A najśmieszniejsze jest to.. 24.02.06, 16:18
            Ale numer, qwerty się sportem zainteresował:).Co to się stało????
            Zawsze taki sceptyczny, zawsze przygaszający moją radość z sukcesów polskich
            sportowców....
            • qwerty.tarnow Re: A najśmieszniejsze jest to.. 24.02.06, 16:32
              No bo oglądam Ci ja, Panie TV sobie. Jakiś Sejm czy insze ciekawe kabarety
              lecą, a tu taki pasek na dole ekranu przeszkadza i przeszkadza. No to że czytać
              jako tako umiem, poskładałem one literki "cuzamen" i mi "wyjszlo" że medal
              jakowyś zdobyto. Toteż po onym zdarzeniu forum przeglądałem, a że nikt napisać
              nie zdążył - to temat stosowny założyłem. :-)
              • lemuriza Re: A najśmieszniejsze jest to.. 24.02.06, 16:34
                Bo o tej porze kiedy Justyna zdobywała medal to wszyscy byli w pracy - to jak
                mieli pisać.
                A ja taką pracę mam, że chociaż mam już dostęp do internetu, to raczej nie mam
                czasu zeby na forum zaglądać.
                Ale radio mam i o Justynie wiedziałam od razu.
                • qwerty.tarnow Re: A najśmieszniejsze jest to.. 24.02.06, 16:41
                  Eee - w tym czasie to ja chyba auto myłem. Dopiero jak obiad zjadłem to ów
                  odbiornik telewizyjny włączyłem i się niechcący dowiedziałem... ;-)
                  • lubona Re: A najśmieszniejsze jest to.. 24.02.06, 19:44
                    Ja o tym fakcie dowiedziałam się na łące. Stałam sobie i czekałam na psią
                    decyzję: dom - spacer? Podeszła do mnie pani, starsza (chyba) ode mnie. Nie
                    posądzałabym ją o zainteresowania sportowe. Po dzień dobry usłyszałam: "I mamy
                    brąz". Nie zaskoczyłam i pytam gdzie? Jednocześnie z pytaniem mnie oświeciło, bo
                    zaraz zapytałam :"biegi?" Chyba mi się własnie wczoraj obiło o uszy o Justynie.
                    Nie słuchałam , ale to nawet człowiek nie wie co mu w głowie zostaje.;D
                    • qwerty.tarnow Re: A najśmieszniejsze jest to.. 24.02.06, 20:44
                      Nooo, wspominać o "brązie" podczas spaceru z psem po trawie, to nie jest jednak
                      najlepszy pomysł. ;-)
    • qwerty.tarnow Ale numer! No, nic - GRATULACJE! :-) 2 25.02.06, 11:22
      No i znowu... Co się na tym świecie dzieje... ;-) To co będzie jutro? :-O :-D
      • qwerty.tarnow Re: Ale numer! No, nic - GRATULACJE! :-) 2 25.02.06, 11:23
        P.S. Od razu podaję, iż też dowiedziałem się przypadkowo. Nawet się człowiek
        wyspać w sobotę nie może, bo komentator w radiu tak się emocjonował, że na pół
        domu słychać było jego głos... No to się chcąc-niechcąc dowiedziałem...
        • kuczman Re: Ale numer! No, nic - GRATULACJE! :-) 2 25.02.06, 15:02
          pieprzysz... ja tam spalem spokojnie.
          Az dopiero mi teraz zepsules nastroj i juz ide czytac:P
          • lemuriza Re: Ale numer! No, nic - GRATULACJE! :-) 2 25.02.06, 15:43
            Przecież on wystartował o 10.00, a bieg skończył się po 11.00 , to do której Ty
            spisz qwerty!
            Swoją drogą bardzo wzruszyło mnie jak podczas udzielania wywiadu Sikora
            powiedział: tak długo czekałem na ten medal... po czym rozpłakał się...

            Więc nie mów mi qwerty, że sport to takie nic, że nie budzi emocji itd.:)
            A my idziemy zaraz na koszykówkę:).
            • lemuriza Re: Ale numer! No, nic - GRATULACJE! :-) 2 25.02.06, 15:47
              a jutro to nic nie będzie, bo jutro jest koniec Olimpiady.
              Ale i tak qwerty za dużo spokoju nie będziesz miał, bo wielkimi krokami
              zbliżają się Mistrzostwa Swiata w piłce nożnej.
              Swoją drogą to powiem, ze słyszałam że bardzo fajnie jest pobiegac sobie na
              nartach, biegówki nie są drogie i gór nie trzeba do tego:).
              I pewnie bym spróbowała, tyle że z moim kolanem nadpsutym to muszę pozstać przy
              basenie, siatkówce ( co już jest ryzykowna) i rowerze.
              A szkoda bo bieganie na nartach zrekompensowałoby brak rowerka w zimie...
              • lemuriza Re: Ale numer! No, nic - GRATULACJE! :-) 2 25.02.06, 15:50
                o, dziś nawet w WO List tygodnia ma taką treść:
                • kuczman Re: Ale numer! No, nic - GRATULACJE! :-) 2 25.02.06, 17:15
                  Skoro chodzic mozesz to i na nartach tym bardziej chyba mozesz, to przeciez o
                  dwa nieba plynniejsze i mniej wstrzasowe niz sam chod a co dopiero skakanie za
                  pilka...

                  Qwerty, czuwaj, czuwaj- jeszcze nam zlota brakuje!
                  • lemuriza Re: Ale numer! No, nic - GRATULACJE! :-) 2 25.02.06, 19:35
                    Spieszę Ci wyjaśnić, że mam niestety uszkodzoną łękotkę.
                    W siatkówkę gram ryzykując ( gram z potęznym stabilzatorem bez którego nie
                    dałabym rady) i raczej mało skaczę ( rozgrywam), gdym skakała to kolano na
                    pewno długo by tego nie wytrzymało.Ale po prostu bardzo , bardzo to lubię
                    dlatego ryzykuję:).
                    Ruch kiedy noga zostaje z tyłu jest najbardziej niebezpieczny ( np. kiedy się
                    poślizgnę), a taki ruch wykonuje się biegając na nartach.
                    Dodaje, że często właśnie przy chodzeniu niestety noga daje mi się we znaki.
                    Dlatego powątpiewam w to , ze mogłabym biegać na nartach.
                    Nawet jak jeżdżę na rowerze, to po jakimś 40, 50 zrobionym kilometrze boli
                    niestety.
            • qwerty.tarnow Re: Ale numer! No, nic - GRATULACJE! :-) 2 25.02.06, 22:39
              No ale komentator darł się w trakcie biegu! Poza tym jak się poszło spać o 1 w
              nocy, to chyba można się potem wyspać dłużej, nie? :-P
              • kuczman Re: Ale numer! No, nic - GRATULACJE! :-) 2 26.02.06, 02:50
                Po 40-50tym kilometrze????
                Toz normalny zdrowy czlowiek na prawo sie skarzyc po takiej katordze :P
                • slav4 Re: Ale numer! No, nic - GRATULACJE! :-) 2 26.02.06, 11:26
                  E, tam.
                  40 km to w zasadzie dwie godziny jazdy czyli nic. Nie żebyśmy się chwalili bo
                  jesteśmy kompletni turyści - amatorzy ale
                  zapraszam na forum "Rowery" GW. Niektórzy właśnie zaczynają sezon- gość się
                  chwali że pękła pierwsza "dzienna" setka w roku. W lutym !

                  Nasz zeszłoroczny rekord z Lemurem, w pełni sezonu i w pełni formy to 114 po
                  płaskim. Ale ostatnie km to już była katorga a nie przyjemność.
                  Co nie zmienia faktu że w tym roku ten rekord atakujemy - tym bardziej że Lemur
                  ma już nowego bike'a, ( damski Kellys Gamma na osprzęcie Acera)a mój pokaże się
                  na dniach !!!
                  STrach takie fury w piwnicy trzymać - kombinuję jakieś haki do ściany...
                  • lemuriza Re: Ale numer! No, nic - GRATULACJE! :-) 2 26.02.06, 13:10
                    Powiem Ci Kuczman, że wbrew pozorom "złapanie" rowerowej kondycji nie jest
                    takie trudne.
                    Trzeba tylko jeździć regularnie i coraz dłuższe trasy wybierać.
                    Pamiętam jak pierwszy raz pojechałam na Dwudniaki ( tam i z powrotem jakieś 25
                    km). Wszystko mnie bolało i wydawało mi się, że to kres moich możliwości.
                    Ale potem zaczęłam regularnie, niemalże codziennie pokonywać 30 km. trasy. A w
                    ub. roku zaczęliśmy w weekendy robić trasy dłuższe, 70, 80 km.
                    No i rzeczywiście dwa razy udało nam się przejechać ponad 100 km.
                    Niemniej jednak i tak uważam za nasz największy wyczyn trasę ok. 80 km. za to w
                    terenach górzystych ( Polska, Słowacja) z okropnym kilkukilometrowym
                    podjazdem.Wydawało się, że on się nigdy nie skończy....
                    Człowiek jest wtedy zmęczony, przeklina sam siebie, że się na taką trasę
                    wybrał, ale potem... czuje się satysfakcję i psychicznie niesmowicie się
                    odpoczywa.
                    • kuczman Re: Ale numer! No, nic - gratulacje! :-) 2 26.02.06, 14:10
                      Powiem tylko, jak na polskie drogi, to nie sport, to rosyjska ruletka:P
                      • kuczman Re: Ale numer! No, nic - gratulacje! :-) 2 26.02.06, 14:22
                        Lemurizo, szukasz wyzwania? Prosze:
                        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,3183806.html
                      • lemuriza Re: Ale numer! No, nic - gratulacje! :-) 2 26.02.06, 14:41
                        eee... z tą ruletką to przesadzasz. Przecież na rowerze nie jeżdże z prędkością
                        60 km/h.
                        Poza tym najgorsze dziury sa teraz, potem co nieco połatane.
                        Nie przypominam sobie, żeby to nam sprawiało jakieś trudności.
                        Co do artykułu, do którego link zamieściłeś to bardzo podoba mi się zdanie:
                        • lemuriza Re: Ale numer! No, nic - gratulacje! :-) 2 26.02.06, 14:43
                          Poza tym myślę, że trzeba korzystać z życia. Nie tylko siedzieć przed
                          komputerem i tv.
                          A dla mnie korzystanie z zycia - to miedzy innymi nasze wyprawy rowerowe.
                          Kolejne wyzwania, kolejne zwiedzane miejscowości...
                  • qwerty.tarnow Re: Ale numer! No, nic - GRATULACJE! :-) 2 26.02.06, 21:27
                    slav4 napisał:

                    > gość się chwali że pękła pierwsza "dzienna" setka w roku. W lutym !

                    Szok! To za coś takiego to na 10 lat odsiadki powinni skazywać bezwzględnie! W
                    zimie na rowerze! To jest dopiero narażanie życia swojego i innych użytkowników
                    dróg!
                    • lemuriza Re: Ale numer! No, nic - GRATULACJE! :-) 2 26.02.06, 21:57
                      A ja bym to nazwała pasją.
                      No i podziwiam, bo na taki wyczyn to jeszcze mnie nie stać.Po prostu zbyt lubię
                      ciepełko.
                      Ale gdyby nie było śniegu i tak co najmniej z 5 stopni, to chyba bym już
                      pojechała.
                      Chociaż kilka kilometrów....
                      • qwerty.tarnow Re: Ale numer! No, nic - GRATULACJE! :-) 2 26.02.06, 22:09
                        Jedni z pasją jeżdżą na rowerze po pijaku, a inni po śniegu i lodzie... Efekt w
                        skutkach wypadku i tak będzie ten sam...
                        • lemuriza Re: Ale numer! No, nic - GRATULACJE! :-) 2 27.02.06, 16:31
                          a czemuż Ty zawsze musisz demonizować i "pisać" najgorsze scenariusze?
                          Czy myslisz, ze ci rowerzyści pchają się najbardziej zasniezonymi drogami....?
                          Nie przesadzajdzmy.
                          No i nie porównuj pijanego rowerzysty do trzeźwego rowerzysty, bo różnica
                          jednak jest zasadniczna.
                          Oczywiście.. jazda po sniegu jest niebezpieczna, podobnie jak i jazda autem,
                          ale czy w tym wypadku należy zakazać takiej jazdy???
                          • qwerty.tarnow Re: Ale numer! No, nic - GRATULACJE! :-) 2 27.02.06, 16:43
                            W obu przypadkach należy się odwołać do rozsądku kierujących. Tylko na ile to
                            pomaga?
                            • lemuriza Re: Ale numer! No, nic - GRATULACJE! :-) 2 27.02.06, 17:33
                              wiesz, ja nie miałam na myśli rowerzystów, którzy na starych rowerach, na
                              łysych oponkach , jeżdżą po zaśniezonych ulicach....
                              Na takich patrzę z grozą... ale to są rowerzyści z konieczności zazwyczaj,
                              ludzie, którzy jadą do pracy na rowerze, bo nie stać ich na bilet.
                              I mam mieszane uczucia, bo stwarzają zagrożenie, a zdrugiej zwyczjanie mi ich
                              żal.
                              Miałam na myśli profesjonalnych bikerów, z odpowiednim sprzętem i odpowiednimi
                              oponami. Myślę, że taki biker zagrożenia nie stwarza.
                              • qwerty.tarnow Re: Ale numer! No, nic - GRATULACJE! :-) 2 27.02.06, 18:38
                                Dobra, przyznaję - czepiałem się. ;-) Ale co do rowerzystów to jednak wielu z
                                przesdatwicieli młodzieży jeżdżących w zimie, to nie z biedy - tylko dla
                                szpanu. I potem te hamowania, zakrętasy, fikołki, itp. Jak widze takich przed
                                swoim autem, to %!@#$^%&#^*#@%!&^#%^*(*&)!$%!#$^%!@#

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka