Przeszlam dzisiaj chyba po raz ostatni w tym roku po znanych mi ulicach....znane miejsca, przywoluja wspomnienia, dawne wspomnienia...jestem tutaj gosciem, już nie jestem u siebie. Dlugo to trwalo...wiele lat...ja „miasta dziecie” które zapuscilo korzenie w malej spokojnej miescinie, gdzie życie toczy się leniwie – inaczej niż tutaj, miejski zgielk i nieustanny pospiech. Czasami jak to mowia Niemcy dobrze jest „zmienic tapety”

czyli otoczenie) – inne miejsca, inni ludzie, inne mysli – ale już czas na mnie i chyba tesknie troche za „tam”...
Niektore wspomnienia chcialoby się przytrzymac, zachowac..niektore na zawsze wymazac z pamieci – czy akurat dotycza tego miasta? tych miejsc? tych samych ludzi? czy to tylko skojarzenie miejskiego zgielku? a tamto wydarzylo się gdzies zupelnie indziej?
Za chwile zaczne się pakowac, jeszcze tylko kilka godzin i powroce tam gdzie jestem otoczona przyjaznia, bliskoscia, serdecznoscia, cieplem...dobrze mi tam i czuje się tam bezpiecznie.