Dodaj do ulubionych

III LO w Warszawie

IP: 157.25.128.* 06.02.02, 15:24
A może ktoś jest z III LO im. Gen. Józefa Sowińskiego - przy ul. Rogalińskiej w
Warszawie.
Pozdrawiam
Sawa
Obserwuj wątek
      • Gość: sawa Re: III LO w Warszawie IP: 157.25.128.* 12.02.02, 12:21
        No nareszcie!!!Bardzo sie cieszę!!! Ja maturę miałam chyba w 1976. Chodziłam do
        klasy humanistycznej. Wychowawczynią mojej klasy była pani prof. Marońska (od
        łaciny). Historii uczyła mnie chyba najlepsza w calym świecie nauczycielka i
        najlepszy pedagog - pani prof. Naglikowa. Wcześniej kilka zastępstw prowadził
        św. pamięci prof. Karolak. Język polski miałam z p. Zielińska. Fizykę z Żarówą
        (czyli z p. prof. Wielgoławskim. J. rosyjski z p. Drzazgowską. Bardzo często
        wspominam lata szkolne. Kontakty jakoś się rozwiały. Moja najlepsza szkolna
        przyjaciółka siedzi w Stanach, a późniejsze - studenckie przyjaźnie już nie
        były tak silne. Uczestniczyłam w imprezie z okazji 75-lecia istnienia szkoły,
        które miało miejsce w latach 90-tych (muszę sprawdzić dokładnie kiedy). Jakie
        są Twoje wspomnienia. Może ktoś jeszcze do nas dołączy?
        Pozdrawiam
        Sawa
        sAWA
        • Gość: leszek Re: III LO w Warszawie IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 13.02.02, 04:34
          No nie wiem jak to sie stalo bo wyslalem wiadomosc jakie 2 dni temu, Tez
          konczylem te bude - nie lubilem jej , ale teraz (matura 1973) zle wspomnienia
          zatarl czas, a po zeszlorocznym spotkaniu klasy D - bylo fajnie, chetnie
          poklikalbym z jakims kolega czy tez kolezanka. Dane klasy -wychowawca - Tomasz
          Kopczynski - najelegantszy mezczyzna w lewobrzeznej Warszawie, dlaczego wiedza
          wszyscy co go znali lub ktorych uczyl francuskiego, ruska uczyla p. Drzazgowska
          mialem piatke hi,hi. Historii Irena Ciechanowicz swietna nauczycielka,
          astronomii prof. Reszka - przedwojenny jeszcze typ- cos ekstra- uczyl tez
          geografii - to ksiazke mozna napisac o jego lekcjach, w I-szej klasie mialem u
          niego pione - to bylo cos,potem uczyl nas p. Tworek - nic ciekawego.Matma to
          troszke oryginalny typ, astronom, pamietam ze pare razy przyszedl na lekcje w
          kaloszach, zawsze chodzil w swetrze- nie jestem matematykiem - to oczywiste,
          nie?Do polskiego nie mielismy szczescia po pierwszych 2 klasach p. prof(-)
          powiedziala nam przed wakacjami ze odchodzi od zawodu i wiecej nas uczyc nie
          bedzie, motywow , nam dzieciakom nie wyjawila, a szkoda bo my wtedy juz nie
          dzieci.No starczy na teraz. Leszek.
          • Gość: Sawa Re: III LO w Warszawie IP: 157.25.128.* 13.02.02, 09:35
            Oj jak się cieszę i mam nadzieję, że jakoś się "odnajdziemy" my absolwenci
            Sowińszczaka. Ja pamiętam jeszcze pania prof. Durakową - od przysposobienia
            obronnego. Pamiętacie w ogóle taki przedmiot, gdzie były ćwiczenia i po boisku
            latało się z masą przeciwgazową na głowie. Pana Kopczyńskiego pamiętam - miał w
            mojej klasie kiedyś jakieś zastępstwo. Rzeczywiście przedwojenna szkoła.
            Zapamiętałam jego opowieść, że dobre zdrowie utrzymuje ponieważ dużo
            spacerował, unikał środków komunikacji i często szedł pieszo. Pamiętam jeszcze
            pana prof. Szwengera (taki miły utykający na nogę). Bardzo przyjemne były
            lekcje W-F - zwłaszcza te w naszej hali sportowej (Podobno przed wojną w
            miejscu tej hali, o czym świadczy zresztą jej kształt, była kaplica). Pani
            prof. Ciechanowska z tego co pamiętam (na pewno już nie żyje) uczyła propedeuki
            nauki o spoleczeństwie - strasznie komunistyczny był to przedmiot. No cóż takie
            to były czasy.
            Pozdrawiam serdecznie
            Sawa
      • Gość: leszek Re: III LO w Warszawie IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 15.02.02, 21:38
        czesc Kolego szkolny - Tak zaczynal sie moj wczorajszy post, ale go tu kurka
        wodna nie ma - co jest do stu piorunow i szakali. Anyway, postaram sie
        zrekapitulowac, Pamietam p. prof. Drzazgowska uczyle ruska - b. fajna p. prof.
        no i oczywiscie mialem pione z ruska - po prostu lubie sie uczyc jezykow he
        he.Szkoda ze nie miales historii z p. prof Karolakiem ja mialem pare zastepstw,
        bo uczyla nas p. Ciechanowicz mimo to pamietam go, zreszta byl slawny w calej
        szkole nie tylko dlatego ze brat jazzmana.Najwiecej wspomnien wiaze sie z
        naszym wychowawca p. prof. Kopczynskim. Uczyl franca i wychowywal nas, a
        poniewaz jak twierdzil i tak nas franca nie nauczy, bo nauczy sie tylko ten kto
        chce, to czesto francuski przeksztalcal sie w lekcje wychowawcza.Wspominal
        przedwojenne czasy, wojne i pobyt w oflagu - byl rotmistrzem- wtedy uwazalismy
        ze to po czesci nudziarstwo, ale dzis po latach ja przynajmniej doceniam jego
        wysilki uczynienia z nas ludzi kulturalnych i tego chcial dokonac w tej
        komunizowanej na chama szkole. Byl elegancki na ile mu pozwalala skromna gaza
        nauczycielska, zawsze nosil kapelusz, nigdy nie nosil parasola - to
        niemeskie,zawsze mial podgolony kark i byl co tydzien u fryzjera do czego
        staral sie nas bezskutecznie przekonac - przeciez to byly czasy Beatlesow.
        Osiagnal to ze sie go pamieta - to chyba nie jest nic. Leszek
        Popieram apel SOWINSZCZACY na FORUM !!!!
      • Gość: leszek Re: III LO w Warszawie IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 15.02.02, 21:51
        Gość portalu: Sawa napisał(a):

        > Czy absolwenci III Liceum Ogólnokształcącego im. Gen. Józefa Sowińskiego są na
        > wymarciu? A może nie mają dostępu do komputera? A może nie potrafią go
        > obsługiwać...?
        > Cały czas czekam i jestem pełna nadziei
        > Sawa
        O przepraszam, mam dopiero te 47. i nie wybieram sie umierac, nic o tym nie
        wiem,Ale przepraszam tez bo pokickalem, powinienem napisac Kolezanko Szkolna,
        przepraszam raz jeszcze, to z powodu ze nie znalazlem moich 2 postow ktore tu
        wczesniej wyslalem, co prawda z daleka, ale w dobie interku do czorta to przeciez
        nic nie znaczy - wiocha jest swiatowa - czyz nie?
        A propos kompa to obsluguje go od niedawna, jakies 6 lat temu sie nauczylem, a
        wlasciwie ucze sie constans jak mawiala taka mala siksa ktora nas uczyla fizyki,
        z mizernym skutkiem w moim przypadku. no to na razie kolezanko , musze leciec
        dokonczyc pranie. Hej Leszek
    • Gość: Sawa Re: III LO w Warszawie IP: 157.25.128.* 18.02.02, 10:09
      Drogi kolego Leszku, bardzo sie ciesze, ze tak duzo rzeczy pamietasz. Nie nie
      dziwie sie z powodu wieku (ja mam niewiele mniej). Ale wyobraz sobie, ze w ub.
      tygodniu w supermarkecie spotkalam dziewczyne, z ktora przez 4 lata chodzilam
      wlasnie do "Trojki". Zaczepiam ja, mowiac"dzien dobry, Ty sie nazywasz tak i
      tak", a ona patrzy na mnie jak na przybysza z ksmosu. Na to ja jej sie
      przedstawiam, a ona nic nie reaguje. Stoi jak slup. No to pytam dalej czy
      chodzila do Sowinskiego, czy jej wychowawczynia byla p. Maronska. Ona wreszcie
      ochlonela i mowi, ze tak. Potem wymieniam nazwiska innych uczniow, a ona dalej
      nic. Potem zalaowalam, ze w ogole ja zaczepilam. Takze wiek tu z tym
      pamietaniem nie ma nic wspolnego. Moja klasa w sumie byla fajna. Ja przez cale
      cztery lata i potem jeszcze troche nie rozstawalam sie z moja szkolna
      przyjaciolka. Potem niestety los nas rozlaczyl, bo ona wyemigrowala. W tej
      chwili mieszka na Florydzie. Nie wiem, czy wiesz, ze nasza szkole skonczylo
      pare znanych osob (nie liczac oczywiscie nas!!!)m.in. aktor - Wieslaw
      Michnikowski. Czy pamietasz moze nazwisko owczesnego dyrektora szkolt? Ja jakos
      nie moge sobie przypomniec. Cos mi chodzi po glowie, ze na imie mial Janusz?
      Kolego, a czy w zwiazku z tym, ze chodziles do Trojki, to znaczy, ze mieszkales
      rowniez na Woli. Pozdrawiam serdecznie
      Sawa
      • Gość: leszek Re: III LO w Warszawie IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 20.02.02, 02:00
        Serwus kolezanko szkolna
        Pamiec mam dobra i pamietam wiele ze szkoly mimo ze jak pisalem nie bardzo ja
        lubilem, to bylo chyba dzieki temu dyrektorowi o ktorym wspominasz, bo nie byl
        zbyt sympatyczny, zostal dyrektorem kiedy zaczynalismy druga klase, a poprzedni
        to byl tzw dusza czlowiek. Ten natomiast zaczal od tego ze na apelach -byly
        chyba co tydzien- zaczal wysylac do fryzjera chlopcow ktorzy wg jego opinii
        mieli zbyt dlugie wlosy ,to byl rok 70 i dluzsze wlosy bylu sprawa ambicji
        kazdego, no moze prawie, chlopaka , bredzil o mundurkach, chcial zebysmy np. na
        apelu mieli kurtki jeansowe pozapinane na wszystkie guziki, taki troszke
        militarysta, w tej chwili nazwisko jego wylecialo mi z pamieci ale sobie
        przypomne, bo potem spotkalem go jeszcze w zyciu byl jakims oficjelem w
        Ministerstwie Sprawiedliwosci w Centralnym zarzadzie sluzby Wieziennej.
        Nie pamietalbym go tak dobrze gdyby nie to ze nauczyciele tez go chyba nie
        lubili,takich pare uwag udalo nam sie pochwycic, podsluchac u nauczycieli.
        Niedawno 1,5 roku temu spotkalem kolezanke z klasy w sklepie, i okazalo sie ze
        za kilka tygodni ktoz organizowal spotkanie klasy i to byl bardzo przyjemny
        przypadek bo w ten sposob nawiazalem kontakt z wieloma ludzmi ktorych nie
        widzialem od 1973, postarzelismy sie to fakt, ale moja owczesna klasowa milosc
        to wygladala jakby tylko wyszla na przerwe i wrocila, nie bylo wszystkich,
        nieznane sa adresy, telefony, brak kontaktu, o innych wieadomo ze sa gdzies w
        swiecie, moj kolega z lawki podobno jest w Danii i bardzo sie zmienil, ale bylo
        bardzo milo i polecam takie spotkania wszystkim - nasze bylo w kawiarni
        Ambasador w Alejach Ujazdowskich. Zdrowia Leszek.
      • Gość: Sawa Re: III LO w Warszawie IP: 157.25.128.* 20.02.02, 09:40
        Czolem Leszek,
        no jasne dyrektor nazywal sie Bulicki. Byl - jak pamietam rudawo-lysiejacy. Co
        do pani od biologii, to akurat nie bardzo pamietam. Ja bylam w klasie
        humanistycznej i biologie mialam tylko do III klasy. Uczyla mnie taka mloda,
        wysoka, w okularach. Chyba przyszla do szkoly zaraz po studiach. Moze miala na
        nazisko Bocian (ale to moze mi sie tylko wydawac). Natomiast w IV klasie mialam
        anatomie z odjazdowa pania - ladna, mloda z doskonalym podejsciem do uczniow,
        ale jak ona sie nazwywala to nie mam zielonego pojecia. Czy do Twojej klasy
        chdzil moze Slawek Strzalkowski? A apropos jeszcze dyrektora, to pamietam te
        apele. On wymagal rowniez, zeby koniecznie zmieniac obuwie. Jak bylam w I
        klasie, to chyba nawet upieral sie przy tzw. juniorkach (pamietasz?). Na Forum
        pojawil sie jeszcze jeden absolwent naszej budy. Bardzo sie cieszymy.
        Monografia rzeczywiscie sie ukazala (dzwonilam dzis do sekretariatu szkoly).
        Mozna ja kupic wlasnie tam. Chyba sobie ja zafunduje (na stare lata odzywaja
        wspomnienia! - oj niedobrze). Podobno w przyszytm roku ma byc uroczysty zjazd
        absolwentow z okazji 80-lecia szkoly. Pamietasz te trzeszczace schody na klatce
        schodowej, a jak wspominas studniowke? Wtedy to jeszcze te uroczyste bale
        odbywaly sie w szkole, a nie jak teraz w restauracjach, czy innych wynajetych
        salach.
        Pozdrawiam serdecznie
        Sawa
        • Gość: leszek Re: III LO w Warszawie IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 23.02.02, 16:47
          Serwus kolezanki szkolne, bo widze tylko zenskie nicki.
          Jasne ze pamietam te debowe trzeszczace schody, poczatkowo tez wydawalo mi sie
          ze szkola jest wielka, i ile pamietam opowiesci prof. Kopczynskiego to basen
          byl w planach jeszcze przed wojna i juz pewnie tak pozostanie bo nigdy nie
          bedzie dosc pieniedzy na budowe nowego.Czy pamietam studniowke, jasne ze
          tak,odbywala sie w szkole w auli i wszyscy sie niesamowicie wystroili a
          niektore kolezanki to byly nie do poznania in plus oczywiscie. Ja pamietam
          mialem nowy bistorowy!!! garnitur w ktorym potem wystepowalem na maturze.
          Najmilej jednak wspominam to spotkanie po latach z kolegami i kolezankami
          klasowymi - czy przezylyscie cos takiego, to bylo naprawde bardzo mile.
          A propos, przypomnialem sobie nazwisko siksy ktora nas uczyla fizyki p.
          Klingerowa, czy moze jeszcze kogos uczyla? Ktos ja pamieta - miala kilka
          charakterystycznych powiedzonk. Ja skonczylem pedagogike na UW w 1980r moim
          promotorem byl prof. Cz Kupisiewicz.
          Kto pamieta napisy na lawkach " KOcham Ewe L. z Ic" spotkalem sie z nia - kto
          ja pamieta moze Ty Sawa to by bylo mniej wiecej w Twoich latach. Dzieki za tyle
          i przydaloby sie wiecej, moze na zjezdzie absolwentow sie spotkamy. Leszek.
        • Gość: Leszek Re: III LO w Warszawie IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 28.02.02, 03:50
          serwus, czytam od noaw wszystkie posty po kolei no i widac ze nie
          odpowiedzialem na Twoje pytanie, niestety p. Strzalkowski to nie moja klasa ale
          pamietaj ze byly cztery klasy to razem ze 120 osob, nie pamietam nazwisk
          wszystkich z mojej klasy, a z tym sie nie spotkalem, ale czy to nie chodzi o
          tego chlopaka ktory "udzielal" sie na wszelkich apelach szkolnych dobrze
          recytowal itp podobny troszke z postury do aktora owczesnie popularnego
          Nardellego on chodzil do klasy A rownolegle ze mna? Zdrowia leszek.
      • Gość: Sawa Re: III LO w Warszawie IP: 157.25.128.* 20.02.02, 11:22
        Młodziutka Koleżanko, no i co teraz porabiasz? Jak wspominiasz szkołe? Ja po
        ukończeniu Trójki od razu nie dostalam sie na studia, wiec poszłam do szkoły
        pomaturalnej - Państwowe Studium Stenotypii i Języków Obcych, a dopiero potem
        na Uniwersytet (Dziennikarstwo i Nauki Polityczne), a teraz skończylam studia
        podyplomowe w Wyższej Szkole Zarządzania i Markietingu. A jakie są Twoje losy?
        Jak było w szkole z górą 20 lat po nas. Czy schody jeszcze trzeszczały, czy
        zrobili basen, który był już w planach za naszych czasów? Czy zagospodarowano,
        bardzo wówczas zaniedbane boisko? Czy w dalszym ciągu uczyli tam w latach 90-
        tych j. francuskiego (bo w latach 7--tych była to chyba jedyna na Woli szkoła z
        tym językiem)?
        Pozdrawiam
        Sawa
        • Gość: iw Re: III LO w Warszawie IP: 193.0.73.* 20.02.02, 13:52
          Gość portalu: Sawa napisał(a):

          > Młodziutka Koleżanko, no i co teraz porabiasz? Jak wspominiasz szkołe? Ja po
          > ukończeniu Trójki od razu nie dostalam sie na studia, wiec poszłam do szkoły
          > pomaturalnej - Państwowe Studium Stenotypii i Języków Obcych, a dopiero potem
          > na Uniwersytet (Dziennikarstwo i Nauki Polityczne), a teraz skończylam studia
          > podyplomowe w Wyższej Szkole Zarządzania i Markietingu. A jakie są Twoje losy?
          > Jak było w szkole z górą 20 lat po nas. Czy schody jeszcze trzeszczały, czy
          > zrobili basen, który był już w planach za naszych czasów? Czy zagospodarowano,
          > bardzo wówczas zaniedbane boisko? Czy w dalszym ciągu uczyli tam w latach 90-
          > tych j. francuskiego (bo w latach 7--tych była to chyba jedyna na Woli szkoła z
          >
          > tym językiem)?
          > Pozdrawiam
          > Sawa

          Dostałam się na psychologię UW, zrobiłam też dyplom z pedagogiki (licencjacki,
          może jeszcze pociągnę kiedyś pedagogikę do końca, czyli do magisterki?).
          Schody jak skrzypiały tak skrzypią, basen prawdopodobnie w dalszym ciągu w sferze
          planów i marzeń. Boisko betonowe i chyba nadal puste, odbywają się tam wiosną
          lekcje PO :)
          Jeśli chodzi o języki to owszem, jest francuski, ale w moim biol-chemie był
          angielski i rosyjski.
          Wspominam bardzo dobrze szkołę i nauczycieli -wszystkich, których tam poznałam.
          Szczególnie dobrze pamiętam zawody sportowe: siatkówka, koszykówka - zawsze
          staraliśmy się namówić nauczycieli, że to taki ważny mecz akurat dzisiaj podczas
          jego lekcji (a mecze były prawie codziennie). Doskonale pamiętam pierwsze dni:
          strasznie się gubiłam.
          ... i tak sobie myślę,że chętnie zajrzę kiedyś do III LO na Rogalińskiej.
          pozdrowienia
    • Gość: Sawa Re: III LO w Warszawie IP: 157.25.128.* 25.02.02, 08:24
      Witam serdecznie i Kolezanke iw i Leszka, bardzo milo sie z Wami gawedzi.
      Sluchajcie, nabralam takiej checi odwiedzenia starej budy, ze tak mnie
      przypililo w w sobote bylam na Rogalinskiej. Wspomnienia natychmiast odzyly.
      Zakupilam oczywiscie monografie szkoly (bardzo interesujaca)i pol soboty nie
      moglam oderwac sie od lektury. Jak, jak i - zapewne Leszek - chodzilam do
      szkoly, to wejscie bylo raczej obskurne (takie "kuchenne" od strony
      Rogalinskiej). Teraz budynek jest odremontowany i wejscie jest od strony
      boiska. (Z lektury doweidzialam sie , ze budynek zostal zaprojektowany przez
      Tolwinskiego (tego samego ktory wraz z ojcem stworzyl architektonicznie Wydzial
      Architektury Politechniki W-wskiej oraz gmach Muzeum Narodowego). Budynek
      (teraz to widac) stanowi jeden z najpiekniejszych budynku szkolnych w Europie.
      Popiersia, ktore stoja w szkole (Pilsudskiego i Sowinskiego sa dzielem
      Konstantego Laszczki!!!). bardzo zaluje, ze w czasie kiedy ja chodzilam do tej
      szkoly nic nikt nie mowil o historii ani szkoly, ani samego budynku (czy tez
      macie takie odczucia?). No, wiec weszlam do tej szkoly i bylam naprawde
      oczarowana. Na dole w szatni terakota, jasno i w ogole zupelnie inaczej (az
      pomyslalam, zeby dobrze bylo znow tam byc). Parter lsniacy. Caly korytarz
      stanowi scienna wystawe zdjec z roznych okresow szkoly (tych najnowszych i tych
      dawniejszych). To dodatkowe oddane szkole skrzydlo rowniez wyremontowane,
      podloga polakierowana. Schody rzeczywiscie trzeszcza tak, jak dawnej.
      Sekretariat jest w tym samym miejscu, co za moich zasow, gabinet lekarski
      rowniez. Weszlam na I pietro - tam nieco skromniej. Podobno w tym roku ma odbyc
      sie zjazd absolwentow z okazji 80-lecia szkoly. Rzeczywiscie moze sie spotkamy?
      Lesku! pytales o pania od biologii - pewnie uczyla Cie prof. Bogdan. Mnie
      wrocila pamiec (wszystko zaczelo przewijac sie jak w filmie. Pomogla wizyta w
      szkole oraz lektura tej monografii. Przypomnieli mi sie nauczyciele jeszcze
      inni: Bielska - tez uczyla biologii. Gilarska - od WF (uczy do tej pory),.
      Gronau - od polskiego, Konicowa - tez od polskiego, Kepelowa - od WF-u (teraz
      jest wicedyrektorka szkoly), Kusiak - od fizyki (ten to przyszedl jak ja juz
      bylam w IV klasie, ale jest do tej pory). Maciszewska - od chemii. A propos
      matury w 1973 r. to w tej monografii jest wspomnienie dziewczyn wlasnie z
      klasy, ktorej wychowawca byl p. Kopczynski. Dziewczyny nazywaja sie Małgorzata
      Gorska, Danuta Kulesza., Ewa Matelska, Marietta Mielcarek, Janka Stańska i
      Maria Kawa. Czy te nazwiska sa Ci znane? Pozdrawiam serdecznie
      Sawa
      • Gość: leszek Re: III LO w Warszawie IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 26.02.02, 06:51
        No i popatrz sie rozkrecilo, co ? Teraz sobie przypomnialem, przypomnieliscie
        mi ze jak zaczynalem nauke w Trojce to dyrem byl Lasocki, a dopiero po
        roku "nastal" Bulicki. Moze pozniej cos o tym wiecej. Gralismy w siate pod
        opieka prof. Roslonskiego, pamietacie jego auto?, chyba jedyne wsrod "grona".
        W ostatniej klasie byly tzw fakultety, ja chodzilem na humanistyczne, z p.
        Gronau, no i wtedy bardzo zalowalem ze nie mialem szczescia i ze nie uczyla
        ona, p. prof. Gronau polskiego naszej klasy, zreszta do tej pory tego zaluje,
        to dopiero byla polonistka co sie zowie. Sawa, oczywiscie ze znam te
        dziewczyny, Janka "lalka" Stanska jest dzis p. doktor stomatolog, dwoje dzieci,
        maz, a jak tanczyla slow foxa Jezuuuu ( no, circa 1971 np.)jej dobra kolezanka
        Malgoska Gorska tez, ciekaw jestem swoja droga co tez napisaly w tej knidze,
        czy jest tam choc slowo o prywatkach, o zespole The Wengrzynoes, musze to
        dzielo zanabyc droga kupna. Ponawiam apel moze ktos pamieta napisy na lawkach
        szkolnych "kocham Ewe L. z Ic". Zdrowia Leszek.
        • Gość: Sawa Re: III LO w Warszawie IP: 157.25.128.* 26.02.02, 08:17
          Witam, Leszku no wiec ja pamietam, ze na lawkach byly rozne rozniste napisy
          (wyznania milosci), ale akurat tego szczegolnego nie pamietam (nie bylam
          zainteresowana Ewa L. z Ic) w tym czasie podkochiwalam sie w chlopakach ze
          starszych klas. Byla to milosc czysto platoniczna, bo oni mieli swoje
          dziewczyny i nie zwracali uwagi na malolaty (z czasem to sie odwraca i malolaty
          sa bardziej atrakcyjne, ale nie jak sie jest na poczatku szkoly sredniej). Jak
          tak bardzo jestes zainteresowany tym napisem, to moze jeszcze raz wybiore sie
          na Rogalinska i zrobie przeglad lawek (watpie, zeby takie graty tam jeszcze
          staly, no chyba, ze wkrotce ma powstac muzeum naszej szkoly). Ale prawda jest,
          ze te pierwsze szkolne milosci byly dla nas bardzo wazne.
          Drodzy Absolwencji, a pamietacie kino Mazowsze (obecnie jest to siedziba Teatru
          na Woli), do ktorego czasami szlo sie na wagary. Ja tam czasami chodzilam.
          Leszku, jeszcze jedno - w tym opisie Twoich kolezanek jest fragment poswiecony
          Krzysztofowi Kcicinskiemu (ja jego akurat kojarze, bo zanim wyjachal w swiat to
          prowadzil gabinet weterynaryjny na Chmielnej, a ja tam kilka razy dawno temu
          bylam ze swoim psem), ktory bardzo lubil "dyskutowac" z prof. Karolakiem.
          z tymi telefonami do dawnych kolezanek i kolegow ze szkoly, to nie jest tak
          prosto - ja np. nie utrzymuje kontaktu z nikim procz tej mojej przyjaciolki z
          Florydy. Reszta z mojej klasy albo zmienila miejsce zamieszkania, albo sie
          wyprowadzila z kraju, albo... rozne sa koleje losu. mam jednak nadzieje, ze
          poczta pantoflowa dziala i niebawem po swiecie rozniesie sie informacja o
          ABSOLWENTACH III LO W WARSZAWIE i istnieniu tego forum.
          Pozdrawiam serdecznie
          Sawa
      • Gość: marzenna Re: III LO w Warszawie IP: *.acn.waw.pl 03.06.03, 14:50
        dziś znalazłam was na forum.Bardzio mnie ono zaciekawiło, gdyz ja jestem
        absolwentem Sowińskiego- matura 1972.Podajesz, ze znasz Danusię Kuleszę,
        Mariettę Mielcarek i Ewę Metelską, a one chodziły do mojej klasy.Ja byłam w
        klasie B, wychowawcą był Wielgoławski,a przewodniczącym klasy Andrzej Piłat.A
        kim Ty jesteś? Jeśli przeczyta to ktoś z mojej klasy to niech się odezwie.Czy
        ktoś z Was wybiera się na zlot szkoły we wrześniu 2003? Ja z Wieśkiem wybieramy
        się.Mój adres wkun@interia.pl.Pozdrowienia .
    • Gość: bno1 Re: III LO w Warszawie IP: *.gunb.gov.pl 25.02.02, 11:50
      Hej. Przyjemnie jest poczytać i powspominać... Kończyłem LO III w 1971; dawno
      ale ze mną pracuje kolega, który kończył razem z p. Michnikowskim - jeszcze
      dawniej. Pamiętam dużo więc muszę wybierać: np. uroczystość odsłonięcia
      popiersia gen. Sowińskiego, grała orkiestra tramwajarzy. Liczne sukcesy
      siatkarzy pod kierunkem p. Rosłońskiego, prace społeczne w parku Moczydło,
      prof. Karolak grający na klarnecie w czasie dnia nauczyciela, wycieczka w góry
      (w czasie matur klasy X-e wyjeżdżały na parę dni), jechał z nami p. prof.
      Kopczyński, który w Szczawnicy poprowadził chłopaków "na miasto", żeby pogonić
      miejscowych - zaczepiających "naszych", nikogo tam nie zlaliśmy ale było bardzo
      bojowo. Parę lat temu spotkaliśmy się całą klasą w Rynii, parę osób mieszka
      poza Krajem (USA, Szwecja, Francja, Nowa Zelandia). Jak będą obchody 80 lat
      szkoły to przyjadę, zresztą już parę razy odwiedziłem szkołę. Niezła jest, a
      głównie to, że rozszerzyła się o część, którą zajmowała wówczas szkoła
      podstawowa i nieżle odnowiona duża sala gimnastyczna. Pozdrowionka
      wszystkim..
        • Gość: Sawa Re: III LO w Warszawie IP: 157.25.128.* 25.02.02, 13:06
          Oj, jak milo!!! Jak zakładałam ten wątek to miałam nadzieję, że szybko się
          zapełni i tak sie dzieje. Bardzo się cieszę. Na początku, gdy nikt się nie
          odzywał - niedowierzałam, bo przeciez tak preznie dziala od lat Stowarzyszenie
          b. Absolwentów naszej szkoły (podobno spotykaja sie w pierwsza środe kazdego
          miesiaca o godz. 18.00 w gmachu szkoly) i to oni sa glownymi inicjatorami i
          organizatorami tych wszystkich jubileuszy. Prosze pisac. Ja w tym entuzjazmie
          zagalopowalam sie z najblizszym zjazdem. 80-lecie szkoly ma byc obchodzone w
          przyszlym roku - 2003. Za tamtych czasow, to dyrektorem szkoly byl pan Jan
          Lasocki (20 lat dyrektorowal tej szkole). Natomiast najdlużej i najbardziej
          zasłużenie dyrektorował pan Emanuel Łoziński (1923-1949). [prowadzil rowniez
          tajne nauczanie].
          Pozdrawiam serdecznie
          Sawa
          • Gość: bno1 Re: III LO w Warszawie IP: *.gunb.gov.pl 25.02.02, 16:10
            No to jeszcze raz kapkę o szkole, dzisiaj. Dyrektor Lasocki wymagał, żeby
            ubierać się do szkoły "trochę bardziej elegancko niż normalnie". Śmieszyło nas
            to, bo to szkoła była właśnie "normalnie". Sam kojarzy mi się z noszoną przez
            siebie zieloną koszulą i krawatem koloru pomidorowego. Uczył nas historii
            starożytnej, a parę razy wpadł na lekcję łaciny - bardzo lubił te obszary
            nauki. Chociaż jednak kiedy nasza klasa zaśpiewała Gaudeamus Igitur rycząc
            strasznie głośno to zrobił niezły "wygawor" nauczycielce (ś.p. Zosia Dorocha).
            Jeszcze jedno - podzwońcie do znajomych Sowińszczaków: niech coś skrobną na
            forum to się zrobi ładny aneks do "szkolnego" wydawnictwa. Nie każdy ma melodię
            do większego pisania ale do mniejszego - już prędzej. Nie wszyscy też wiedzą o
            tym forum. Hej.
    • Gość: iw Re: III LO w Warszawie IP: 193.0.73.* 25.02.02, 13:40
      To znowu ja. Serce mi podskoczyło z przejęcia: Kusiak uczy fizyki już od tylu
      lat??? Coś niesamowitego - ten facet to legenda... Nigdy nie zapomnę jak
      sprawdzał listę obecności i jakim dobrym jest grafologiem. I tych klasówek z
      fizyki... i odpowiedzi...
      I oczywiście tego jak wieczorami (podczas prób zespołu) siedział w szkole,
      najczęściej przy telefonie (ciągle gdzieś dzwonił).
    • Gość: Sawa Re: III LO w Warszawie IP: 157.25.128.* 26.02.02, 12:39
      Drodzy Sowinszczacy, zobaczcie - ale bardzo duzo szkol sie zaczelo ujawniac na
      tym wątku. Chyba nam pozazdroscili. Tak trzymajmy. Może nasz wątek będzie
      najciekawszy i najbardziej obszerny. Może nasza "Stara Buda" stanie się
      najpopularniejsza w stolicy? Zapraszamy nowych-starych absolwentów i zapraszamy
      już uczestniczących do kontynuacji. Raz pojawiła się Anna - Aniu, może coś
      jeszcze dopiszesz? Czekamy i pozdrawiamy
      Sawa
      • Gość: bno1 Re: III LO w Warszawie IP: *.gunb.gov.pl 26.02.02, 13:20
        Hej, jest już 29 opowiadanek, niech więc będzie trzydzieste. Tak się złożyło,
        że nie byłem na żadnej ze szkolnych uroczystości "jubileuszowych". W
        listopadzie 1973 roku (pięćdziesiątka), już zgłoszony jako uczestnik obchodów,
        musiałem zrezygnować z powodu nagłego wyjazdu do Egiptu z wojskami ONZ. W 1998
        roku też coś wypadło, szkoda. Koleżeństwo jednak przekazało mi swoje wrażenia
        więc pozwolę sobie porządnie obejść osiemdziesiątkę szkolną za rok.Ciekawe czy
        w LO III wiedzą, że ten "temacik" na forum rośnie w siłę. A teraz będę
        telefonował do znajomych, żeby coś rzucili na klawiaturę. Pozdrowionka.
          • Gość: bno1 Re: III LO w Warszawie IP: *.gunb.gov.pl 27.02.02, 09:02
            Gdyby kogoś interesowała historia III LO to polecam książkę Jerzego
            Ksprzyckiego "Korzenie miasta Żoliborz i Wola" Tom V wyd. VEDA 1999 str. 273i
            dwie kolejne oraz troszeczkę na str. 314. Ponadto jak znajdę w domowym archiwum
            numer Stolicy ze stroną o naszej szkole to zaraz rzucę na forum. Hej.
            • Gość: leszek Re: III LO w Warszawie IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 28.02.02, 03:39
              Serwus koledzy i kolezanki,
              No i prosze do czego moze sie przydac takie bezduszne pudlo jakim jeszcze kilka
              lat temu wydawal mi sie komp. Jak fajnie, postaram sie teraz uzupelnic kilka
              watkow ktore podjelem o naszej Budzie, P.prof. Kopczynski moj wychowawca mawial
              o sobie ze jest prawdopodobnie najelegantszym mezczyzna w lewobrzeznej
              Warszawie, a kto wie moze i w calej Warszawie - to z powodu ze :zawsze ma
              podgolony kark, i zawsze na glowie kapelusz. Sie dopytuje o napisy na lawkach
              poniewaz w czasie studiow mialem kolezanke w grupie francuskiej ktora okazala
              sie byc ta o ktorej jakis "zakochany" ryl wyznania na pulpitach w klasach,
              bardzo byla z tego wtedy niezadowolona, mysle ze teraz wspomniala by to z
              rozrzewnieniem, jak sobie przypominam ja to b. fajna byla kolezanka, zreszta
              byla na moim slubie - jako gosc oczywista, ma na imie Ewa, kto ja pamieta?
              wtedy nazywala sie Lerska.Moze ona sama sie odezwie?Moze Ty ja pamietasz Sawa
              to chyba ten sam rocznik co Ty.O tym panu wspomnianym przez Ciebie i w
              monografii szkoly to chyba nie wiem nic, nie wszystkie wymienione przez Ciebie
              dziewczyny sa z mojej klasy, Janka Stanska, Malgosia Gorska,Marietta
              Mielcarek,Danka Kulesza,Ewa Metelska - te panie pamietam dobrze a niektore
              bardzo dobrze. Fajnie byloby gdyby sie odezwali: Radek Dyzio, Radek
              Dyndo,Rysio "bebniarz" Zuchowski, Marek Kozon i wielu innych kolegow i
              kolezanek ktorych nie bylo na naszym "zjezdzie" w Ambasadorze, a bylo tak milo
              i przyjemnie, na przyszlosc- na taki zjazd nigdy nie przyjezdzaj swoim autem
              tylko taksowka! Jakies szczegoly na temat planowanego 80-lecia moze ktos zna,
              zreszta jest troche czasu.Na razie, po weekendzie odezwe sie. Leszek.
              • Gość: Sawa Re: III LO w Warszawie IP: 157.25.128.* 28.02.02, 10:21
                Witam serdecznie, Kolego bno1 no i co gdzie ta cala plejada absolwentow, do
                ktorych miales telefonowac. Obiecywales, ze ujawnia sie wsrod nas. Czekamy...
                na kolejnych absolwentow.
                Kolego Leszku (ale to brzmi - prawie tak samo, jak obywatelu Leszku) cos mi sie
                wydaje, ze jakbym dobaczyla Ewe L. to pewnie bym ja poznala. Zaluje, ale
                nazwiska nie kojarze. Z cala pewnoscia nie chodzila do mojej klasy. Ja
                chodzilam do "D", a byla przeciez jeszcze "A", "B", "C", "E", "F" i nawet "G".
                W kazdej z nich bylo ok. 30 osob.
                Co do terminu zjazdu - to obiecuje, ze bede trzymala reke na pulsie i na pewno
                informacje zamieszcze wlasnie na tym forum. Poza tym to chyba bedziemy musieli
                ujawnic swoje prawdziwe imiona, zeby ewentualnie moc sie spotkac na tej
                imprezie, ale na to jest jescze czas. A czy pamietacie jakies wycieczki szkolne?
                Ja bodajze w I klasie bylam na wycieczce 3-dniowej w Gdansku i na Westerplatte.
                To juz wtedy byl chyba poczatek dzisiejszych tzw. wyjazdow integracyjnych.
                Ostatnio przegladalam zdjecia z tamtej epoki... smiechu warte.
                Pozdrawiam serdecznie. A kolezanka o ksywie "iw" cos zaprzestala nas odwiedzac.
                Moze to tylko chwilowe. Zapraszamy
                Sawa
                • Gość: iw Re: III LO w Warszawie IP: 193.0.73.* 28.02.02, 12:15
                  Jestem, jestem. Wczoraj widziałam się z przyjaciółką, która ze mną chodziła do
                  Sowińskiego i opowiadałam co się tu dzieje. Może i ona coś dopisze?
                  Jeśli chodzi o wycieczki to było ich sporo, zawsze jeździła z nami
                  wychowawczyni i najczęściej pan Skrzynecki od PO. Może go pamiętacie? Wycieczek
                  było dużo: Białowieża, Stręgielek, Brenna, Marózy - wszystkie kilkudniowe i
                  niezapomniane. A poza tym tysiące wyjść do kin, teatrów i bardziej
                  nieoficjalnych, czyli do pubu czy na imprezę. W naszej klasie powstało kilka
                  par, jedna z nich to już małżeństwo z dzieckiem.
                  Jeszcze coś - pamiętam, że często były w szkole castingi statystów, bo kręcili
                  przecież całe mnóstwo filmów (chociażby w czasie wakacji oglądałam
                  serial "Klasa na obcasach" tylko z tego powodu , że większość scen była kręcona
                  w naszej szkole!)
                  I jeszcze jedno pytanie, do Was, "starzy" absolwenci. Czy "za waszych czasów" w
                  bufecie można było kupić kanapki z tartym żółtym serem, majonezem i plasterkiem
                  ogórka???
                  Buziaki dla wszstkich.
                • Gość: bno1 Re: III LO w Warszawie IP: *.gunb.gov.pl 28.02.02, 13:43
                  Sawa, poganiaj, poganiaj nas w tym pisaniu ... Rozmawiałem m.in. z kolegą, z
                  którym przesiedziałem w jednej ławce dwa lata. Facet nie napisze bo nie lubi
                  Gazety Wyborczej. Walczę dalej. Co do bufetu szkolnego to takowy nie istniał
                  ale można było "zaprenumerować" codzienną bułę z czymś i herbatę.
                  Przygotowywały to zaganiane Mamy, buły były świeże; co było w środku - nie
                  pomnę. Konsumowanie odbywało się w stołówce pod dużą salą gimnastyczną.
                  W czasie wielkiego remontu szkoły nie trzeba było zmieniać obuwia. Wtedy
                  niektórzy przedstawiciela ciała pedagogicznego walczyli z naszymi koleżankami
                  noszącymi zbyt wytworne pantofelki na wysokich obcasach. W tej walce ciało było
                  odosobnione... Pozdrowionka.
                  • Gość: Sawa Re: III LO w Warszawie IP: 157.25.128.* 28.02.02, 14:24
                    Moi drodzy, no za moich czasów żadnego bufetu w szkole na pewno nie bylo.
                    Kanapki tylko we własnym zakresie (tzn. w domu zrobione). Nawet - chyba tak
                    jest do tej pory, w poblizu nie ma jakiegokolwiek sklepu, zeby cos sobi kupic.
                    Ja pamietam, ze czasami na duzej przerwie "latałam" az na Kasprzaka (teraz w
                    tym miejscu chyba jest piekarnia, po jakas bulke i kefir (wtedy jogurtow w PRL
                    jeszcze nie bylo). Nie przypominam sobie, zeby w ogole w szkole byla wtedy
                    stolowka. Moja mama nie pracowala i zawsze obiady czekaly na mnie w domu. Ale
                    zaraz..zaraz... cos mi swita. Chyba jednak byla stołówka w piwnicy (tam gdzie
                    szatnie). No, ale pewna nie jestem.
                    To byłoby tym razem na tyle
                    Pozdrawiam serdecznie Wszystkich Was
                    Sawa
                    • Gość: bno1 Re: III LO w Warszawie IP: *.gunb.gov.pl 01.03.02, 08:27
                      Hej. Wczoraj uchwyciłem telefonicznie dwie wspaniałe dziewczyny z mojej klasy.
                      Sprawiały wrażenie szczerze zainteresowanych sprawą forum. OK. Póki jeszcze
                      trwa zima to wspomnę, że będąc w klasie dziewiątej przepuściłem wiadomość o
                      czasowym zamknięciu szkół z okazji zimy stulecia. Faktycznie zawierucha była
                      arktyczna. Polazłem do szkoły owinięty w jakiś paskudny szalik, a tu
                      niespodzianka - trzeba wracać. Zaraz i szalik mi się spodobał. Pa.
      • Gość: Sawa Re: III LO w Warszawie IP: 157.25.128.* 01.03.02, 12:37
        Cześć Kasiu, serdecznie witamy w naszym gronie. mam nadzieje, ze niebawem
        napiszesz jakies swoje wrażenia, przemyślenia. Ciekawi jestesmy kto Cie uczyl i
        w ogóle jak tam Twoje wrażenia ze szkółki. Sama widzisz, ze my dzielimy sie
        swoimi wspomnieniami. Zapraszamy i Ciebie. Mam nadzieję, że Twój dalszy ciąg
        nastąpi
        Pozdrawiam
        Sawa
        • Gość: bno1 Re: III LO w Warszawie IP: *.gunb.gov.pl 01.03.02, 12:54
          To ja. Zaobserwowałem, że jak piszemy regularnie, a konkretniej - codziennie,
          to nasz temacik trzyma się w czołówce i łatwo go dostrzec. W środku kolumny
          byłby schowany i bez większych szans na dopływ kolejnego Koleżeństwa.
          Witaj Kasiu, roczniki absolwentów z lat kończących się na 6 są bardzo dobrymi
          rocznikami; w zakresie III LO dotyczy to również pozostałych cyfr.
          Zaczynam myśleć o zarażeniu naszym opowiadactwem ludków mieszkających za
          granicami RP.
          A teraz jadę na dwa dni biegać po zakrzaczonym lesie. Ściskam.
          • Gość: Sawa Re: III LO w Warszawie IP: 157.25.128.* 01.03.02, 13:45
            Drogi Kolego bno1, ja juz wprowadziłam w czyn chęć zarażenia ewentualnych
            absolwentów naszej szkoły osiadłymi poza granicami RP. Odbieramy na podobnych
            falach (no co szkoła, to szkoła - przydało się). Założyłam wątek na Polonii z
            prośbą o ewentualny kontakt właśnie z nami tu na tym forum (dotyczy to również
            wątku Krajowego, jak i Warszawskiego oraz Woli i Bemowa). Ciekawa jestem czy
            gwałtownie nas przybędzie. Bardzo chciałabym i myślę, że wyrażam opinię nas
            wszystkich).
            Droga Kasiu, no niestety mi nazwiska uczących Cię profesorów nic nie mówią. To
            nie to pokolenie. Ale wydaje mi się, że pewnie jeszcze miałaś do czynienia np.
            z p. Naglik, p. Kusiakiem. Kto Cie uczył z tej nieco dojrzalszej i
            doświadczonej kadry. Za moich czasów w szkole była już pani Kepelowa, pani
            Gilarska, pani Pusz (chyba uczyła mnie nawet w klasie maturalnej; ona sama była
            chyba tuż po studiach), pan Szwenger.
            Życzę miłego weekendu i pozdrawiam
            Sawa
              • Gość: leszek Re: III LO w Warszawie IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 01.03.02, 18:31
                Ach mlodosc,mlodosc,no coz lata leca, zdrowie sie psuje, uroda na szczescie
                zostala, he he.Obywatelko S. rzeczywiscie niezle to brzmi, ale i tak bywalo
                nieprawdaz Sawo,ale teraz zamiast znienawidzonej milicji mamy przeciez zyczliwa
                policje co to staruszki na druga strone, a mandat jak maja dac to ze wstydliwym
                zazenowaniem... ale to wszystko bylo rodem z wykladow
                prof.dr.hab.mniemanologiii stosowanej i dlatego taka pompa, teraz znormalnieje,
                a moze nie? Za naszych czasow nie bylo mowy o jakimkolwiek bufecie a szkoda, po
                szkole odprowadzajac kolezanki do domu kupowalo sie kefir w budce na Wolskiej,
                szedlem tamtedy bo mieszkalem na Okopowej 22, a kolezanki to na Plockiej badz
                na Staszica? Kefir byl w butelce szklanej z kapslem z aluminiowej folii
                kosztowal 1,20 zl, z reguly smakowal, szczegolnie po WF-ie. Z opowiadan prof.
                KOpczynskiego cos mi swita ze przed wojna byla w szkole stolowka, moze ktos cos
                na ten temat pamieta?
                Sawo zrozumialem ze kojarzysz Ewe Lerska, konczyla ze mna pedagogike na UW,
                jesli ja kojarzysz to pewnie nie ma sie co dziwic temu co tak ryl po lawkach,
                bardzo fajna dziewczyna.
                Bardzo wielu uczniow naszej Budy wtedy przyjezdzalo z Bemowa, i po lekcjach
                czesc z nas szla w strone ul Kasprzaka a druga czesc w strone Wolskiej, ale
                czasami niektorzy z Woli szli do 20-tki zeby uczestniczyc w szalonych
                prywatkach na Bemowie.... ale o tym po tym.
                Przypomnial mi sie temat sali kina Mazowsze - to byl kiedys klub zakladow
                radiowych Kasprzaka, potem kino, pamietam ze bylismy tam z kolegami na
                koncercie zespolu Trzy Korony i widzielismy na zywo Krzysztofa Klenczona, to
                byl idol jednego z moich kolegow Jurka Bugi, a co do wagarow to chyba nigdy nie
                chodzilem wtedy do kina ani na film, zreszta sporadyczne to byly momenty jakos
                tak.No to na razie Leszek.
    • hydros Re: III LO w Warszawie 01.03.02, 22:05
      Przypadkiem wertując wypowiedzi w sprawie zmiany ustroju Warszawy zauważyłem
      Twój apel i zgłaszam się.Witam wszystkich absolwentów. Przeczytałem większość
      wypowiedzi i stwierdzam z zazdoscią, że chciałbym być w Waszym wieku.Otóż ja
      jestem absolwentem z 1953 roku i maturę wręczał mi dyrektor Jan Lasocki.
      Wszyscy profesorowie byli nauczycielami przedwojennymi i aż wstyd przyznać ,
      ale w najczarniejszym okresie komunizmu, uczyliśmy się łaciny,logiki i
      astronomii a również religia była przedmiotem obowiązkowym ( przynajmniej na
      początku).Szkoła była wtedy bardzo usportowiona, toczyliśmy zacięte boje z
      Batorym, Władysławem IV i innymi renomowanymi gimnazjami. Siatkówki uczył nas
      profesor WF Strycharzewski "Stryju" trener kobiecej reprezentacji Polski,
      byliśmy często sparring partnerem tej drużyny.Z komputerem zapoznałem się jak
      musiałem dla firmy kupować pierwsze maszyny a młodszych kolegów to nie
      interesowało a dzieci niestety w firmie się nie zatrudnia.Drugi bodziec to
      wnuczki z którymi musiałem znależć wspólny język i teraz jestem dla nich
      ekspertem.Pozdrawiam

      • Gość: pilotzlejpogody Re: III LO w Warszawie IP: *.dip0.t-ipconnect.de 26.11.13, 00:37
        Mature zdawalem w 1954.
        "Najbardziej swiatowym czlowiekiem posrod nauczycieli byl nasz Francuz Kopczynski. Potrafil odpowiedziec na kazde zadane przez nas pytanie. Zadaniem naszym bylo przygotowanie wyszukanego pytania, ktoremu poswiecil by reszte lekcji. Robilismy wszystko by uniemozliwic mu zrealizowanie programu nauczania. Pamietam do dzisiaj postawione wowczas pytanie. Czekalem zniecierpliwiony na ten moment. Lekcja Francuskiego. Elegancko ubrany, powiedziec by mozna, ze wymuskany w kazdym detalu ubioru wchodzil do klasy ze skorzana teczka ktora delikatnie kladl na katedrze. Wyjmowal z niej ksiazke do nauki jezyka francuskiego i automatyczny olowek. Prac domowych nie zadawal, wiec nie musial ich sprawdzac. Spojrzal na klase i powiedzial – Dzisiaj zajmiemy sie.......
        Na ten moment z napieciem czekalem. Podnioslem reke odwracajac uwage Profesora od ksiazki do francuskiego. - Co jest Dabrowski! - zapytal. –Wlasnie panie Psorze przeczytalem w gazecie zdanie, ktorego nie rozumiem.- powiedzialem i nastepnie zacytowalem: Gielda nowojorska jest najczulszym barometrem stosunkow miedzynarodowych. Jak nalezy to rozumiec? I wtedy Profesor otwarta ksiazke kladl grzbietem do gory na katedrze lub pierwszej lawce i rozpoczynal tlumaczenie postawionego pytania. Cala klasa odetchnela z ulga a Profesor rozpoczal narracje. Dzisiaj musze przyznac, ze robil to bardzo dobrze. Dobieral odpowiednie slowa, znal wiele faktow, ale nas intertesowalo tylko jedno; czy dotrwamy do dzwonka. Nie musialem stawiac zadnego dodatkowego pytania. Dzwonek zatrzymal rozpedzonego nauczyciela a wtedy mowil – Wiem, ze niczego was nie nauczylem. Mnie powiesza ale i was powiesza. A to czego sie dowiedzieliscie napewno przyda sie wam w zyciu.
        Kiedys dziewczeta wpadly na pomysl nauczenia Marsylianki. Profesor wzbranial sie ale w koncu ulegl. Cala klasa przeszlismy do auli, gdzie stal fortepian. Profesor gral a klasa spiewala. I tym sposobem niepostrzezenie minelo kilka lekcji francuskiego. "
        Profesorowie; Reszke, Paszke, Mioduszewska, Nowakowski, Skretnica ....to moi niezapomniani nauczyciele
        Zycie rozrzucilo cala klase 8b. Pozdrawiam wszystkich wytrwalych Sowinszczakow
        Wojciech Dabrowski alelot.blog.onet.pl
    • beata_ Re: III LO w Warszawie 02.03.02, 02:17
      Cześć wszystkim. Tak sobie tu trafiłam i patrzę czy mojego rocznika nie widać -
      chyba póki co jestem tu sama. Matura 1979. Do szkoły trafiłam trochę nietypowo -
      na ostatnie dwa lata - III i IV klasa. Nie pamiętam nazwisk wszystkich
      nauczycieli, a te nazwiska które wymieniacie nie zawsze kojarzę z właściwymi
      osobami - miałam z nimi krócej do czynienia niż Wy. Doskonale pamiętam
      wspaniałego profesora Szwengera - uczył mnie matmy tylko przez rok i to był
      jedyny rok w całej mojej szkolnej karierze, kiedy rozumiałam i umiałam
      cokolwiek:-) W IV matmy uczyła mnie prof. Pusz i tu niestety kompletne fiasko -
      nabijalismy się z niej nieco, bo proszona o ponowne wyjasnienie jakiegoś
      problemu, powtarzała dokładnie to samo, co mówiła wcześniej, tyle że głośniej.
      Efekt niestety mizerny. Super wspomnieniem dla mnie jest p. Ewa Dębska -
      rosyjski, przemiła osoba, aż dziw że większość rosyjskiego się nie uczyła. Te
      dwa lata, które spędziłam w Sowińskim były dość niefsrtowne, jeśli chodzi
      o 'zestaw' nauczycieli, a może nasza klasa takiego pecha miała...ciągłe zmiany.
      W III klasy polskiego uczył nas kto chciał, nawet bibliotekarka (w klasie
      humanistycznej!), angielski - następne nieszczęście, matematyka nienajlepiej. W
      IV klasie polonistka naszą była prof. Gronau (naszą wychowawczynią zresztą też)
      i prawdę mówiąc, nie mogę o niej powiedzieć nic miłego, czym zdziwię może
      poprzedników. Być może zmieniła się po prostu - wiem, że chorowała (pojęcia nie
      mam na co) i po tej dłuższej chorobie wróciła do szkoły i zajęła się nami
      właśnie. Panią Kepel pamiętam. Geografii uczył nas bodajże prof. Tusiński -
      oryginał jakich mało, zwłaszcza w doborze krawatów. Zazwyczaj mówiło się o nim,
      że się 'poubierał':-)) WIleu nauczycieli kojarzę 'optycznie' - nazwisk nie.
      Acha, za moich czwartoklasowych czasów pojawił się w szkole historyk - Stefan
      Gawlikowski, ulubieniec naszej klasy. Dał się nawet zaprosić na imprezę i
      przeszliśmy na 'ty' - ależ to było przeżycie:-))) Fakt faktem, był niewiele
      starszy od nas, ale dumni bylismy jak te pawie.
      Zajrzę tu od czasu do czasu, to może więcej rzeczy mi się przypomni.
      A trzeszczące schody, to rzeczywiście był szok:-))

      Ps.
      Czy na papieroska też lataliście za prawy winkielek w stronę boiska? A może
      niepalący sami tu są:-))
      A, i jeszcze jedno - kiedy trafiłam do szkoły nastąpiła zmiana na stanowisku
      dyrektora - nazwisko przypomnę sobie za chwilę (teraz mi uciekło). Za jej
      czasów pojawiła się na korytarzu vis a vis sekretariatu tablica ze zdjęciami
      najlepszych uczniów w szkole - jakimś cudem tam zawisłam:-)))) (ale chwalipięta
      jestem). Przestałam tamtędy chodzić!:-))
      • Gość: iw Re: III LO w Warszawie IP: 193.0.73.* 02.03.02, 10:08
        Witajcie Kasiu, beato_ i hydrosie... i oczywiście Sawo, leszku i bno1. Wątek
        się nam rozrasta, radość to wielka.
        Papieroski za winkielkiem pamiętam.
        Panią Pusz też - generalnie postrach szkoły. Matematykę mieliśmy prawie zawsze
        na pierwszej lekcji, więc zawsze była grupa osób, która na nią nie docierała.
        Pani Pusz była w stanie przyjść na naszą kolejną lekcję i prosić rzeczone osoby
        o pokazanie zeszytów z pracą domową. Na nic tłumaczenia "zaspałam", bo podobno
        uczeń pakuje zeszyty poprzedniego dnia wieczorem.
        Pozdrawiam panią Pusz - maturabyła niezapomniana, zresztą nie tylko matura :)))
    • Gość: Maggie Re: III LO w Warszawie IP: *.pagi.pl 02.03.02, 13:29
      Też robiłam maturę w Sowinszczaku. ROcznik bodajże 1996 :)
      Niepowtarzalnie miejsce, z którym łączy się wiele wspomnień. Klasa z
      rozszerzonym francuskim, którego uczył niezapomniany profesor Bargieł. Na
      początku wszyscy się go bali, bo dowcip miał ostry jak żyletka, ale po okresie
      nerwów, załamań i obietnic "nigdy więcej lekcji francuskiego", wszyscy
      pokochali go z całego serca. To do niego szło się pokazywać zdjęcia ze
      szkolnych wycieczek, czekając na konstruktywną krytykę i niebanalną ironię.

      Także pani profesor Naglik, która była moją wychowawczynią zostawiła ciepły
      ślad w moim sercu. Niesłychana energia, wiecznie w ruchu, uśmiechnięta i
      naprawdę, naprawdę ktoś, do kogo mozna pójść i pogadać. Pamiętam egzamin, ktory
      pani profesor urządziła /chyba tylko dla profilu humanistycznego, na którym
      byłam, bo więcej ludzi nie pamiętam/ u siebie w domu. Pytania o Niderlandy
      przeplatane pytaniami " a może jeszcze ciasteczko? albo herbatkę?" będą czymś
      niezapomnianym :)


      Pozdrawiam Sowińszczaków


      Maggie
      • Gość: leszek Re: III LO w Warszawie IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 02.03.02, 19:58
        Czolem wszystkim, widze ze temat sie rozrasta i to swietnie, oczywiscie
        przeczytalem od nowa wszystko, i taka refleksja mnie naszla, zdarza sie to
        czasami facetom,ze w czasach gdy ja chodzilem do tej budy a i chyba potem tez
        to nie miala ona zbytniego szczescia do kadry pedagogicznej, poza oczywiscie
        stara wiara no i niektorymi wyjatkami, prof. Gronau bronic bede do ostatka!
        Zazdroszcze koledze "hydrosowi",podaj imie choc bo tak pisac to az hadko, ze
        mial prrzedwojennych nauczycieli, sadzac po p. Kopczynskim, Reszce to byli to
        prawdziwi nauczyciele, choc czasami belfry. Zazdroszcze tez mlodziezy ktora
        mature robila kilka lat temu, widac ze szkola lepiej pracuje bo o niej dobrze
        pamietaja,a coz wiecej po szkole jak sie ma dziesci lat, procz wiedzy
        oczywista.
        Ale to jak sie pamieta szkole srednia, wydaje mi sie wazne, bo przeciez
        przypada ona na taki wiek gdy sie dorasta emocjonalnie, ksztaltuja sie
        preferencje w doborze kolegow, dziewczyn i vice versa, a nauczyciele to wtedy
        jakis punkt odniesienia, choc wielu sie przeciw temu buntuje, i to OK bo jest
        przeciw czemu.
        Szanowni przypomnijcie mi jak tez sie nazywala matamatyczka ktora przyszla
        nauczac bodaj w 1971 zastapila w tym p.Cypryka troszke zwariowanego astronoma
        slynnego z niekonwencjonalnosci w sposobie ubierania sie :kalosze + dlugi
        wyciagniety sweter brazowy? Pozdrawiam Leszek.
        • beata_ Re: III LO w Warszawie 02.03.02, 21:09
          Nie chcę być przesadnie uparta, ale niestety z prof. Gronau miałam niemiłe
          doświadczenia, a 'polonistka' ze mnie zawsze niezła była - te doświadczenia
          były natury ogólniejszej, nie osobistej. Powtarzam jednak, był to może efekt
          jej niedomagań - różne jakieś słuchy chodziły.
          Przypomniało mi się też nazwisko nastałej wraz ze mną (jak to dumnie brzmi:-) )
          dyrektorki - była to (nieżyjąca już)p. Anna Sławatyniec, niezłe odjazdy
          miewała...
        • Gość: Wiesław Re: III LO w Warszawie IP: *.acn.waw.pl 02.03.02, 23:49
          Hydros to Wiesław.Witam. Jak tak sobie dzisiaj podumałem i poprzypominałem oraz
          zajrzałem do kroniki to okazuje się, że jak zaczynałem to dyrektorem był
          Emanuel Łoziński,gdy kontynuowałem to Józef Szumański a jak kończyłem to Jan
          Lasocki.Łaciny i logiki uczył nas niezapomniany Piotr Jędrasik.Do dzisiejszego
          dnia potrafimy recytować ogromne fragmenty Wergiliusza z pamięci. Alfons Paszke
          czołowa postać Sowińskiego, nauczył mnie tak matematyki, że na Polibudzie
          Warszawski nie miałem najmniejszych trudności.Pani Mioduszewska Jadwiga
          profesor od polskiego, jej olbrzymią dwóję na wypracowaniu nie zapomnę nigdy.
          Był w nim tylko jeden, jedyny błąd a mianowicie "młodzież", ale napisana 15
          razy tylko, że przez "rz".Julia Chełmińska od historii, u niej na lekcji
          robiliśmy najwięcej kawałów a jednym z najłagodniejszych było
          puszczanie "myszki" czyli podpalonej rurki z prochu, która latała po podłodze
          jak wściekła mysz.Walenty Reszke geograf, grożny i wszyscy się jego baliśmy bo
          przynosił do klasy kamienie i kazał nam rozpoznawać "minerały". Profesor od
          biologii pani Piotrowska zwana "Skrętnicą", byłem jej pupilkiem i dlatego
          namówiła mnie na medycynę, ale w ostatniej chwili się wycofałem.Dopiero dzisiaj
          dowiedziałem się, że religii nauczał nas niezapomniany, serdeczny katecheta
          ksiądz Twardowski Jan wielki obecnie polski poeta.Dziękuję inicjatorce Sawie za
          rozpoczęcie tematu, mogłem cofnąć się do najpiękniejszych lat młodzieńczych
          • Gość: bno1 Re: III LO w Warszawie IP: *.gunb.gov.pl 04.03.02, 08:46
            Hej. Zaczyna się tydzień więc czas podciągnąć "licznikowe" notowania III LO.
            Inne szkoły piszą ale nie tak wydajnie jak my. Witam więc serdecznie
            wszystkich, którzy zechcieli posłużyć się klawiaturką. Dzisiaj zamierzam
            zadzwonoć do szkoły i poinformować o naszym pisaniu. Chyba, że już wiedzą...
            Teraz wspomnienie. Kilku panów z mojej klasy (ja też) regularnie wagarowało w
            godzinach telewizyjnych transmisji z Mistrzostw Europy w koszykówce. Grane było
            we Wrocławiu, a nasi zdobyli chyba srebrny medal. Następnego roku kilku z nas
            dostało się do szkółki koszykarskiej w Legii gdzie graliśmy prawie do matury.
            Legia była wtedy mistrzem Polski w kosza, a my jej kibicowaliśmy w każdą sobotę
            i niedzielę. Oczywiście, graliśmy też w reprezentacji szkoły (pod wodzą p.
            Jerzego Rosłońskiego). Dla jasności - w latach 1962-66 wizytówką II LO była
            jednak drużyna siatkówki. Pozdrowionka.
    • Gość: Sawa Re: III LO w Warszawie IP: 157.25.128.* 04.03.02, 08:30
      Czesc Kolezanki i Koledzy, o jak milo, ze ten nasz watek tak sie rozrasta.
      Bardzo sie ciesze - i mam nadzieje, ze nie tylko ja. Witam nowych "starych"
      absolwentow - czesc Hydros-Wiesiek, Beato i Maggie. Lata leca i kadra
      profesorska sie zmienia. Niektorzy z nas maja wspolne wspomnienia, niektorzy z
      ciekawoscia czytaja o tych nowszych dziejach.
      Pani matematyczka, co lubila chodzic w kaloszach to chyba pani Wajszczuk?
      Pani Pusz - jak juz pisalam przyszla do szkoly zaraz po studiach i na poczatku
      rzeczywiscie sprawiala wrazenie strasznie wystraszonej. W tej chwili podobno
      jest postrachem szkoly i wiele krwi psuje mlodziezy (tak mi zeznala osoba
      pracujaca w szkole podczas mojej ostatniej wizyty). Jak to ludzie sie
      zmieniaja, nabieraja pewnosci siebie... Ja pamietam moja pania polonistke -
      prof. Zielinska - to byla pila straszna. Wszyscy sie jej bali - ale chyba nie
      na tym powinny byc budowane relacje nauczyciel-uczen. Ku naszemu zadowoleniu
      pani profesor musiala pojsc na dlugie (roczne) zwolnienie lekarskie i
      zastepowal ja cudowny pan prof. Kazimierz Robak... ale o nim w innym juz
      lisciku.
      Pozdrawiam serdecznie
      Sawa
      • Gość: bno1 Re: III LO w Warszawie IP: *.gunb.gov.pl 04.03.02, 11:23
        Cześć. Piję sobie kawę i pomyślałem, że coś skrobnę. Może o prof. Pawle
        Bagińskim, poloniście z "moich"lat. Był też wykładowcą na UW, czasem
        przychodzili na nasze lekcje studenci i obserwowali jak wygląda "polski" w
        wykonaniu przedstawicieli III LO. Prof.B. był b. elegancki, zarówno zewnętrznie
        (garnitur, krawat) jak i w swoim zachowaniu. Kiedy czasem wchodziła do klasy p.
        woźna (np. przyniosła kredę), prof. B. wstawał od stołu, z szacunkiem
        obserwował jej manewry, a kiedy wychodziła - wykonywał kilka kroków w kierunku
        drzwi odprowadzając ją. Często używał cytatów. Np. wyrywając do odpowiedzi
        kogoś zaspanego albo grającego w okręty, mówił "zbudził się by westchnąć i wnet
        znowu uśnie". Wspominał, że w młodości, w swym rodzinnym Czortkowie, grywał w
        piłkę nożną "na prawym beku" (prawy obrońca - przyp. bno1). Więcej o prof.
        Bagińskim dowiedziałem się z monografii szkoły.
    • Gość: iw Re: III LO w Warszawie IP: 193.0.73.* 04.03.02, 12:06
      A może mały wątek sportowy przy okazji wspominania?
      W latach 1994-98 również sportowe drużyny siatkówki i koszykówki odnosiły spore
      sukcesy: zarówno drużyny reprezentujące szkołę jak i drużyny MOS Wola,
      trenujące w tym samym budynku (najczęściej były to zresztą te same osoby).
      W 1997 drużyna dziewczyn zdobyła Mistrzostwo Polski Juniorek, na pewno
      wspomniano o tym w monografii szkoły. Pamiętam, że nauczyciele, którzy
      najwierniej kibicowali to p. Kowalczyk, p. Gawlikowski oraz p. Gilarska.
        • Gość: Sawa Re: III LO w Warszawie IP: 157.25.128.* 04.03.02, 16:05
          Drogi Kolego Wiesławie, moj "przyszywany wujek" (włąściwie przyjaciel mojego
          Ojca) skończył naszą szkołę również w 1953 r., a dwaj inni rok wcześniej. Mało
          tego jakiś mój jeszcze niezidentyfikowany przodek ukończył SowiNszczaka w 1934
          r. Nie zidentyfikowany, bo jestem na etapie poszukiwań.
          Jak zwylke łącze serdeczne pozdrowienia
          Sawa
        • Gość: bno1 Re: III LO w Warszawie IP: *.gunb.gov.pl 05.03.02, 08:37
          Witam Was. Panie Wiesławie, zgadza się z tą Młynarską 2; ja też otrzymałem
          świadectwo maturalne z tym adresem. O Rogalińskiej dowiedziałem się trochę
          później.
          Wczoraj telefonicznie poinformowałem Panią Sekretarkę ze Szkoły o naszym
          pisaniu. Może będzie jakiś odzew...
          W ramach opowieści, dzisiaj będzie o Panu od przysposobienia wojskowego. W
          klasie X (może też i XI, nie pomnę)PO wykładał chłopakom pan w wieku po
          pięćdziesiątce, noszący pękatą teczkę typu "delegacyjnego", a w niej kilogramy
          konspektów. Były to stare kartki pokryte ręcznym zielonym, atramentowym pismem
          zawierającym całość wiedzy o wojowaniu. Pan profesor zarówno wykładał jak i
          ćwiczył nas praktycznie (musztra). Był człowiekiem dosyć nerwowym, a my
          (gałgany!) lubiliśmy go dręczyć. Kiedyś uciekliśmy z lekcji ale tak, żeby mógł
          nas wyłapać jeszcze na terenie szkoły. Zaprowadził nas do auli (tam miewaliśmy
          zajęcia z nim) i do samej przerwy wpisywał w naszych zeszytach uwagę "ucieczka
          z lekcji, ocena niedostateczna". Ot, życie pedagoga...Hej.
    • Gość: Sawa Re: III LO w Warszawie IP: 157.25.128.* 04.03.02, 16:01
      No wiec, tak jak obiecalam powracam do wspomnieniu o prof. Kaziu Robaku.
      Przyszedł do nas zaraz po studiach. Patrzeliśmy na niego, jak w obrazek, bo i
      mial rozległą wiedzę i potrafił ją przekazać. Ba! - nawet potrafił tak zachęcić
      uczniów do nowych ciekawych lektur, że wszyscy na wyścigi czytaliśmy różne
      polecane (a często nie dostępne) ogółowi pozycje z literatury. Z nim poszliśmy
      do kina "Wiedza" w Pałacu Kultury (obecnie jest tam jedna z sal Kinoteki" na
      film wg Sallingera "Buszujący w zbozu" z J. Deanem. Potem z przyjemnością
      dyskutowaliśmy na temat filmu i z przyjemnością pisaliśmy wypracowania. Pan
      Robak nauczył nas więcej przez rok swojego zastępstwa, niż pani, ktora uczyła
      nas przez pozostałe 3 lata. Nie wiem czy po naszym odejściu ze szkoły prof.
      Robak jeszcze uczył czy nie. Może ktoś z Was wie coś o jego losach. Ja wiem, że
      napisał książkę o swojej zeglarskiej wyprawie. To byłoby na tyle tym razem
      Serdecznie pozdrawiam
      Sawa
      • Gość: aneczka Re: III LO w Warszawie IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.03.02, 23:46
        Odzywam się po długiej nieobecności. Moim wychowawcą tez był p.Kopczyński -
        przepraszam za pytanie, ale co się z nim dzieje? Był juz wtedy (pierwsza połowa
        lat 70-tch)mocno zaawansowany wiekiem...Czy ktoś coś wie? Uczyła mnie tez
        niezapomniana pani Bogdanowa (=poprawka z biologii w 3 klasie), panią Durak -
        przemiłą - tez pamietam, chociaz mnie nie uczyła. Pan Robak - pamiętam - był
        rzeczywiscie bardzo fajny. Pamiętam że mieszkał gdzieś przy placu Unii
        Lubelskiej. Ożenił się potem z jedną z uczennic - miała na imię Teresa. Co
        dalej - niestety nie wiem. Panią Pusz wspominam jako jedno wielkie
        nieporozumienie. Jak mnie uczyła, była swieżo po studiach. PAmietam że nie
        umiała niczego porządnie wytłumaczyć i sama się gmatwała w swoich wywodach.
        Potem jakos na chwilę zniknęła (może była w ciąży?), ale wróciła. Nie wspominam
        jej z sympatią. No i inne nazwiska - Karolak, Gronau, Gilarska, Tworek (do
        naszej szkoły chodziła tez jego córka)- prawie wszystkie mi znane.
        Leszku - teraz uważaj. Ja znam Ewę L., utrzymuję z nią kontakt do dnia
        dzisiejszego. Mieszka w dalszym ciągu w W-wie, jest szczęśliwą meżatką. Jeśli
        chcesz pozdrowię ją od ciebie. A poza tym - fajnie że jest ten wątek.
        Pozdrawiam was wszystkich.
        • Gość: Sawa Re: III LO w Warszawie IP: 157.25.128.* 06.03.02, 08:20
          Dzien dobry Wszystkim, Aneczko - no wiec pan prof. Kopczynski niestety, ale juz
          nie zyje, Zostal pochowany na cmentarzu w podwarszawskiej Zielonce.
          Sluchajcie drodzy Absolwenci, czy wiecie, ze nasza szkole konczyl
          rowniez "slynny businessman" - Lech Grobelny?.
          Milego dnia wkrotce nastapi ciag dalszy z mojej strony.
          Sawa
        • Gość: leszek Re: III LO w Warszawie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.03.02, 20:37
          Czolem , odzywam sie po paru dniach nieobecnosci ale jet lag jest nieublagany i
          to dlatego. Bardzo sie ciesze ze interek sie przydal na cos i znalazl moja
          kolezanke ze studiow i szkoly. Klikanie ma jednak przyszlosc.
          Musze Cie jednak Aneczko zasmucic wszelako nalezalo sie tego spodziewac, prof
          Kopczynski odszedl od nas juz kilka lat temu, miejsce Jego spoczynku mozna bedzie
          ustalic, mysle ze w szkole wiedza.Dowiedzialem sie tego w czasie spotkania
          klasowegow ubieglym roku. Czy Was tez "Kopec" tak wychowywal na godzinach
          wychowawczych i francuskim, czy tez perorowal na temat piosenki Ginsbourga Je
          t`aime moi non plus, chociaz cieszylo go to ze sluchamy piosenek po francusku,
          ale czemu takich??? Na razie Leszek.
    • Gość: Sawa Re: III LO w Warszawie IP: 157.25.128.* 06.03.02, 11:21
      Moi Drodzy, no rzeczywiscie, ze wiosna juz zawitala w Waszych nastrojach i
      zdaje mi sie, ze wszyscy poszlismy dzis na wagary... Zapraszam jednak do
      wspomnien o szkole...
      Moze cos poprosimy np. o Pani Prof. Ludwice Kolczynskiej (wiem, wiem - nie
      wszyscy wiedza o kogo chodzi; ja tez dopiero niedawno dowiedzialam sie, ze jest
      (byla) to osoba-legenda. Moze ktos z wczesniejszych rocznikow ma jakies
      wspomnienia zwiazane z ta pania profesor. Uczyla w szkole bardzo dlugo.Pani ta
      dozyla bardzo sedziwego wieku (ponad 100 lat). Mysle, ze Kolega bno1 i Wieslaw -
      na pewno maja jakies wspomnienia.
      Zapraszam do klawiaturek...
      Sawa
      • Gość: bno1 Re: III LO w Warszawie IP: *.gunb.gov.pl 06.03.02, 15:28
        Nie to, żebym się obijał wiosennie ale wybywam na cztery dni więc jest trochę
        biegania...Informuję uprzejmie, że p. prof. Kolczyńskiej nie miałem zaszczytu
        poznać. Najstarszym nauczycielem, którego znałem był prof. Alfons Paszke,
        wówczas już na emeryturze. W mojej klasie uczyła matematyki jego córka, prof.
        H. Nowicka, będąca zresztą przez trzy lata naszą wychowawczynią. Kiedyś, chyba
        to był dzień nauczyciela, przyjechała do szkoły właśnie ze swoim tatą, prof.
        Paszke. Był to mocno starszy pan, z zainteresowaniem obejrzał okolicznościowe
        występy, a "stan osobowy" szkoły zgotował mu serdeczną owację (sic). Bardzo się
        wówczas wzruszył, powiedział nam, że wszystko w nim "odtajało".
        • Gość: leszek Re: III LO w Warszawie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.03.02, 20:49
          Czolem koledzy,
          Najpierw do Aneczki- jasne ze ja pozdrow ode mnie< Ewe L. znaczy,mam nadzieje
          ze pamieta staroste swojej grupy z pedagogiki UW.
          Kochani, a ja jakos nie zauwazylem zeby ktos wspomnial prof Reszke, mianownik
          Reszka,ktory z pasja staral sie wkladac nam do glow obszerne zasoby wiedzy
          goegraficznej, jego sprawdziany ze stolic panstw swiata stoja mi do dzis w
          pamieci, nazwy stolic tez(stolica wysp Fernando Po - Santa Isabel he he)
          Kto Go pamieta - to tez jeden ze starej kadry. Zdrowia Leszek.
    • Gość: Sawa Re: III LO w Warszawie IP: 157.25.128.* 07.03.02, 13:35
      Dzień doberek Wszystkim!

      coś słabnie entuzjazm i chęć pisania wspomnień...szkoda!!! mam jednak nadzieję,
      że to stan przejściowy. Opowiem krótkie wspomnienie o lekcji z pfor.
      Karolakiem. Otóz nasza pani prof. Naglikowa była na zwolnieniu i w związku z
      tym w zastępstwie lekcje historii miał prowadzić pan prof. Karolak. W wielkim
      skupieniu i zadumie wszedł do nas do klasy. Popatrzył leniwym wzrokiem i bez
      entuzjazmu zasiadł za biurkiem. Następnie przez jakieś 40 minut sprawdzał listę
      obecności wymagając, aby zgłaszając się wstawać. Trwało to dość długo i my
      również stalismy się znudzeni, trochę uśpieni... Nagle prof. Karolak gwałtownie
      zerwał sie zza biurka biorąc swój nieodłączny rekwizyt - składaną metalową
      strzałkę-wskazówkę do mapy...i z całym impetem przejechał nią parokrotnie po
      kaloryferze budząc co niektórych. Bardzo wielką radość to wywołało, bo właśnie
      zabrzmiał dzwonek...

      Nasza klasa nie miała zupełnie szczęścia do nauczycieli od matematyki. W klasie
      chyba III przyszła do nas pani prof. Adach (jakies nieporozumienie). Zero
      zdolności metodyczno-pedagogicznych, jak czegoś nie rozumieniśmy to bardzo się
      złościła i zwracała się do nas per "wy wszy skaczące na grzebieniu". Także i
      tacy tez byli zatrudniani w charakterze nauczycieli.
      Pozdrawiam serdecznie, liczac na ciag dalszy wspomnień z Waszej strony
      Sawa
      • Gość: bno1 Re: III LO w Warszawie IP: *.gunb.gov.pl 11.03.02, 08:41
        HEJ. Wygląda na to, że się zaniedbałem w pisaniu, a to było tylko kilka
        dni "wyjazdowych". No i ta wiosna, troszeczkę wietrzna, czasem z zacinającym
        deszczem ale wiosna.
        Było nawoływanie o parę zdań o prof. Walentym Reszke. Kojarzy mi się z postacią
        wymagającego nauczyciela wykładającego geografię i astronomię. Widzę go jak
        kroczy dostojnie z kilkoma mapami pod pachą albo globusem i, co najbardziej
        straszne, pudłem minerałów do rozpoznawania. Do dzisiaj wśród moich domowych
        szpargałów leży kartkówka z oceną 4+; była warta zachowania ku potomności.
        Mojej koleżanki prof. R. nie przepuścił do następnej klasy. Taki był... Latem
        nosił lnianą marynarkę z krótkimi rękawami. Nazywaliśmy go Pępek. Znana była
        historia o tym, jak pewna mama przyszła do szkoły by wysłuchać jego uwag o
        braku postępów latorośli w nauce geografii. Weszła, bidula, do pokoju
        nauczycielskiego i, grzecznie ukłoniwszy się, zapytała "przepraszam, czy
        zastałam profesora Pępka?"...
        Pzdrowionka.
    • Gość: Sawa Re: III LO w Warszawie IP: 157.25.128.* 12.03.02, 10:29
      Dzień doberek, no i co skończyło się? Czyżbyście Kochani zaprzestali wspomnień
      tylko dlatego, ze Kolega bno1 poinformował o tym naszym pisaniu szkołę? Nie,
      chyba nie (?). A gdzie się podział Leszek? Znalazł dojście do Ewy L. i też
      gdzieś się schował(?), a gdzie iwa, Wiesław, Kasia, Ania i całe rzesze
      absolwentów. No cóż trudno, ale troche przykro. Może jednak dacie sie namówić
      na kontynuację.
      Pozdrawiam serdecznie
      Sawa
      • Gość: Kasia Re: III LO w Warszawie IP: *.csioz.gov.pl 12.03.02, 10:49
        Witam ponownie i przepraszam za zaniedbania :-)) Coś mi się dziś na wspominki
        zebrało i przypomniałam sobie, jak to z koleżankami zawsze na przerwach
        okupowałyśmy "Wembley" (czy to się jeszcze tak nazywa?) odpisując od siebie
        prace domowe...A potem pisaliśmy tam maturę z polskiego...Poza tym nasza szkoła
        miała (i ma nadal!) pewną bardzo ważną i przydatną cechę: jest duża i ma
        mnóstwo zakamarków, w których w razie potrzeby można było przycupnąć i
        przeczekać niebezpieczeństwo. W razie zaplanowanych "zrywów" z zajęć, ogrywały
        one wręcz nieocenioną rolę ;-))Ech, piękne czasy :-))
        Pozdrawiam!
        • Gość: bno1 Re: III LO w Warszawie IP: *.gunb.gov.pl 12.03.02, 14:20
          Witajcie. Kiedy popatruję na długość żywota tematów na forum to widzę, że są
          one (jak zresztą wszystko) ograniczone. Część osób napisze to co miało do
          napisania, innym nie chce się zalogować (albo nie umieją), kolejnym - wystarcza
          tylko poczytanie, a część być może uważa poziom i tematykę tekstów za zbyt
          odległe od ich oczekiwań. Myślę, że powolutku osiągnęliśmy wysoki poziom
          nasycenia. Cieszmy się więc mniejszą liczbą wypowiedzi; i tak mamy całkiem
          niezły "mieszek" wspomnień. Ja tam będę dokładał swoje... Mam już pomysł na
          jutrzejszy tekst. Ukłony.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka