Dodaj do ulubionych

Jerzy Stuhr

29.01.12, 15:27
Wczoraj przeczytalem bardzo smutna wiadomosc. Jerzy Stuhr walczy z rakiem. Wedlug mnie Stuhr to wyjatowy aktor, mysle, ze nawet Paul Giamatti nie przewyzsza go talentem. Moim marzeniem byloby zabaczyc ich w jednym filmie w rolach glownychsmile Np. Giamatti dowiaduje sie, ze ma brata w Polsce. Ten sam ojciec, inna matkasmile

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,11050068,Jerzy_Stuhr_o_walce_z_rakiem__Pokonuje_chorobe.html
Obserwuj wątek
    • kicho_nor Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 16:02
      Nie wiem jak inni
      Ale stało się coś złego, Stuhr wygląda okropnie.
      Można zrozumieć, że to wygląd poprzez chorobę.
      Ale prezentacja w mediach jego wyglądu, (na innym zdjęciu) to przekroczenie pewnej granicy.
      Aktor do końca, ale? ale? ale?
      • rata.sofisticada Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 16:53
        Ale prezentacja w mediach jego wyglądu, (na innym zdjęciu) to przekroczenie pew
        > nej granicy.
        > Aktor do końca, ale? ale? ale?


        Gdybys zachorowal na raka, masz zamiar nie wychodzic z domu?
        • kicho_nor Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 17:15
          Nie zrozumieliśmy się Szczurku
          Co innego wychodzenie z domu, a co innego pozowanie do zdjęcia do prasy.
          Nie wiem czy wiesz o jakim zdjęciu mówię.
          Jeśli tego zdjęcia nie widziałeś, to powiem Ci, że mało kto by się zdecydował
          na prezentację takiego swojego wyglądu.
          Jeśli pozwolisz Szczurku, wyrażam swoją opinię i nie wymuszam jej akceptacji
          u innych osób.
          • rata.sofisticada Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 17:34
            Jeśli pozwolisz Szczurku, wyrażam swoją opinię i nie wymuszam jej akceptacji
            u innych osób.


            A czy ja Ci zabraniam wyrazac swoje opinie?smile
            Kichnorze, w odroznieniu od Stuhra nie jestes osoba publiczna, wiec w Twoim przypadku pozowanie do prasy raczej nie wchodzi w gre. Podalem przyklad wyjscia z domu, aby zachowac odpowiednie proporcje.
            Zagadnienie jest skomplikowane. Wierze, ze Ty ze swoja wrazliwoscia estetyczna mogles poczuc niesmak na widok zdjecia schorowanego czlowieka. Ale mozliwe tez, ze tysiace ludzi chorych na raka, ktorzy zostali odrzuceni przez swoje otoczenie z powodu choroby, zmienionego wygladu - poczulo jakas otuche, ze Stuhr nie bal sie ukazac na swoim przykladzie choroby jako jednego z aspektow czlowieczenstwa.
            Chyba moge wyrazic swoja opinie?
            • kkkkosmita Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 17:51
              Stuhr...
              tyle ciepła, energii i humoru w każdej roli...
              kreacje za każdym razem...
              nie dało rady nie lubić... nawet czarnego/wątpliwego charakteru w jego wykonaniu...
              nie dało rady nie zauważyć....
              Przykro mi... naprawdę bardzo przykro...

              Mam nadzieję, że Stuhr wyraził zgodę na opublikowanie tego zdjęcia, że nikt na nim nie żerował... w nadziei... że chory człowiek nie będzie się kłócił...
              Jeśli była zgoda Stuhra...
              to była jego wola...
              i jego ... przemyślenie...

              Faktem jest, że ludzie boją się choroby i śmierci..
              boją się czarnego kota i ..........
      • eb13 Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 19:08
        Witam Was.

        Moim zdaniem opublikowanie tych zdjęć to trafna decyzja - oczywiście jeśli było to za Jego zgodą. Wielu z nas, szarych obywateli tego świata myśli, że jeśli już ktoś tak popularny jak Jerzy Stuhr zachorował na tę chorobę, to z pewnością przechodzi ją inaczej i dla niego jest ona mniej okrutna. Sam wywiad nie byłby tak wiarygodny, choć też ma wielkie znaczenie psychologiczne - chory człowiek naprawdę często myśli trochę inaczej i dla zdrowego jest to niezrozumiały tok rozumowania. Uwierz mi, że choremu i zrezygnowanemu człowiekowi, taka publikacja często dodaje sił do dalszej walki – a jak jeszcze okazuje się - tak jak w przypadku choćby K.Kofty i K.Durczoka -, że wychodzi się obronną ręką, to chce się wierzyć w sens leczenia.

        Mam nadzieję, że Panu Stuhrowi będzie dane jeszcze długie lata cieszyć nas swym kunsztem aktorskim – tego Jemu życzę.
        • hardy1 Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 20:52
          Cześć Ebi smile
          Oglądnąłem wzmiankowane zdjęcie...i nie widzę w nim nic strasznego. Widzę chorego człowieka, który walczy z rakiem. To nas spotyka w rodzinach, wśród znajomych...czy mają się chować? Nie. Są ludźmi. Chory cżłowiek jest tylko chorym człowiekiem, niezależnie od statusu czy zawodu. Choroba jest nieodłączną częścia naszego życia...i musimy z tym żyć. Z wyglądem ludzi także. Życie to nie Foto Shop.

          Jeżeli zdjęcie nie jest publikowane tylko "dla zysku i epatowania okropnością", to uważam że może być publikowane.
    • 1agfa Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 17:33
      Dzień dobry, Szczurze. Rzeczywiście - wiadomość bolesna...a tam - nie sposób słow dobrać, znaleźć, mówiąc o takiej sprawie. Paul Giamatti - to podobne emploi, jakie prezentował w swoich rolach Stuhr, Twoja koncepcja to jakby projekt scenariusza opowieści, która mogłaby się zdarzyć.
      Talent Stuhra-seniora, rozwijający się z czasem, z roli na rolę, chyba dla nikogo nie podlega dyskusji. A teraz?...
      On dalej gra, chce grać, bo jak wiesz może, w tym zawodzie który dla prawdziwych aktorów zawodem de facto nie jest, a życiem samym, gra się do końca...
      • rata.sofisticada Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 17:51
        Dzien dobry, Agfo. Tak, wiadomosc jest bolesna.
        Stuhr, podobnie jak Giamatti, potrafi wykorzystac prostote do nakreslania bardzo skomplikowanych klimatow psychologicznych. Oni jednym gestem, mina potrafia wyrazic wiecej niz wiekszosc aktorow z pomoca wyszukanych monologow.
    • hardy1 Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 18:09
      O ciężkiej chorobie Stuhra pierwsza informacja była podana gdzieś jesienią. Trudno mi dyskutować - czy powinien ujawniać swoje zdjęcie, czy też nie. To osobista decyzja.

      Mam nadzieję że jednak wyzdrowieje...
    • blondynka.2801 Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 21:27
      Dobry wieczór. smile

      Mam swoje doświadczenia z chorobą nowotworową. Nie tylko dlatego, że z nią walczył przez 15 lat i przegrał mój Tata. Także dlatego, że ja przez 5 długich lat wizytowałam Centrum Onkologii z niepokojącą częstotliwością. Szczęsliwie to już dawno za mną.
      Dopóki mojemu Tacie i mnie samej nie przydarzył się nowotwór, myślałam o tej chorobie, jak większość ludzi - tak, oczywiście, straszna choroba, można z nią walczyć, można nawet wygrać. Tylko... Ona przeciez przydarza się innym. Nie mnie. Nie moim bliskim. Innym.
      Otóż - nie. Choć Wam tego nie życzę, ona jutro lub za rok może się przydarzyć także Wam lub Waszym bliskim. I warto miec tę świadomość, a nie spychac ewentualne lęki na sam skraj podświadomości
      I powiem Wam tak - są ludzie (i ja do nich należę), którzy walcząc z chorobą, nie chcą o niej mówić. O mojej wiedziały tylko 3 osoby.
      Sa też ludzie, którzy chcą mówić wszystkim. Nie nam osądzać, czy mają, czy nie mają do tego prawa. A tym bardziej nie należy chyba rozważać tego na poziomie zakłóconych wrażeń estetycznych.
      I tym, i tym ludziom trzeba pozwolić przeżywać chorobę i walkę z nią tak, jak oni sami chcą.
      Jerzy Stuhr jest kolejną publicznie znaną osobą, która mówiąc o swojej chorobie, może zrobić wiele dobrego - zmusić nas do wyjęcia głowy z piasku, kopnąc w tyłek i nakłonić do badań kontrolnych. I to chyba jest rodzaj społecznej misji, bo jeśli choć jedno z nas, zamiast zastanawiać się, jak źle wygląda Stuhr, poleci na badania kontrolne - to Stuhr, tak jak wielu innych znanych ludzi, mówiących publicznie o swej chorobie, ma rację.
      • hardy1 Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 21:51
        Dobry wieczór, Blondynko.
        Też mam doświadczenia w najbliższej rodzinie...z jednej i drugiej strony. Trzy doświadczenia...uncertain Za to czwarte jest jak Twoje osobiste - jedna z najbliższych mnie osób żyje, mimo już wielu wielu lat "na karku".. Lekarze obawiali się, ze względu na wiek...a już półtora roku mija, wyniki kontrolne są cały czas dobre smile

        Jeżeli (jak napisałaś w końcówce postu) widok i słowa znanej osoby, która walczy z rakiem i namawia do badań profilaktycznych - jestem za tym jak najbardziej.
        • kicho_nor Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 22:06
          Blondynko.
          Odbiegając zupełnie od choroby Stuhra,
          Zapytam o profilaktykę, którą proponujesz do eksponowania pomijając
          założenia estetyczne.
          Ostatnio w Wiadomościach przeczytałem o policjancie, który zatrzymywał
          przejeżdżające pojazdy i pokazywał zmasakrowane ciała w wypadkach samochodowych.
          Zapytam więc Blondynko:
          Istnieją więc granice estetyczne, nie ma granic estetycznych, czy też na prostej zwanej estetyczną suwakiem przesuwamy sobie dowolnie granice?
          • blondynka.2801 Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 22:16
            Kichonorze,

            Wywołana do odpowiedzi - odpowiadam.
            Istnieją granice estetyczne. Nieprzekraczalne. Których przekraczanie jest nadużyciem.
            Ale takim nadużyciem jest także porównanie, którego użyłeś na obronę swoich argumentów - zmaskarowane w wypadku zwłoki versus chory człowiek.
            Bo o ile się dobrze orientuję, to rozmawiamy tu o chorym człowieku.
            Który nie pokazuje Ci bebechów, tylko zniszczoną chorobą i chemią twarz.
            Ona Ci się może nie podobać, Twoje prawo.
            Tak, jak mnie nie podoba się np. zniszczona twarz Jadwigi Jankowskiej-Cieślak.
            Czy w związku z tym, że jej twarz narusza moje wrażenia estetyczne, ona powinna przestać grać, udzielać wywiadów, pracować, itd. ???
            • blondynka.2801 Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 22:21
              Profilaktyka chorób nowotworowych jest najważniejszym elementem leczenia. I w wielu przypadkach może nam życie uratować. Kiedyś nie byłam taka mądra. Gdybym była, nie miałabym tak nieprzyjemnych przygód zdrowotnych. I uwierz mi, ze wystarczy, ze osoba zdrowa raz na rok zrobi podstawowe badania, żeby wyłapać ewentualną chorobę już w zarodku.
              Jeśli więc mówienie o chorobie nakłoni kogoś do tych badań - a Stuhr jest i znany, i popularny, i lubiany - to warto mówić. Jak najwięcej mówić.
              • kicho_nor Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 22:35
                Blondynko
                Pogódźmy się zanim pokłócimy

                Więc jest tak, tu wracając do Stuhra:
                Albo intencją Stuhra było ostrzeżenie (?)
                Albo to było performance aktorskie Stuhra (?)

                Czyja racja ?????????
                • blondynka.2801 Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 22:41
                  Kichonorze,

                  "Albo to było performance aktorskie Stuhra (?)"

                  No, litości...
                  Tylko jedno pytanie - PO CO?
                  Facet ma pozycję, która sobie wypracował, jest znany, lubiany i szanowany...
                  I chory...
                  I co - lansuje się chorobą?!?
                  Nawet nieufność chyba powinna mieć granice.
                  • kicho_nor Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 22:50
                    No widzisz Blondynko.

                    Sama piszesz, że pani Jankowskiej Cieślak trudno zejść ze sceny, takiej czy innej.
                    Czemu?

                    • blondynka.2801 Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 22:59
                      Kichonorze,

                      Ale J. Jankowska-Cieślak nie jest chora. Po prostu - wygląda tak, jak wygląda.
                      A poza tym jest świetną aktorką.
                      A ja mogę dokonać wyboru i nie chodzić na sztuki, w których gra. Przymusu nie ma.
                      Podobnie Ty - możesz odwrócić oczy od chorego Stuhra. Też przymusu ogladania go nie ma.
                      Tylko... Co zrobisz na starość lub w chorobie (której Ci oczywiście nie życzę)?!?
                      Pozasłaniasz wszystkie lustra?!?
                      • kicho_nor Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 23:12
                        No tak Blondynko.
                        Racja, wybór oczywiście, mogłem nie zabierać głosu tu w dyskusji.
                        Masz komfortową sytuację, wiesz o co tu chodziło.
                        Ja napisałem, że mam wątpliwości co nie znaczy, że nie masz racji.

                        Tak czy inaczej, temat smutny.
                        • blondynka.2801 Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 23:17
                          "Racja, wybór oczywiście, mogłem nie zabierać głosu tu w dyskusji."

                          Kichonorze,
                          Ale przeciez nie o to chodzi.
                          Ty masz swoje zdanie i wątpliwości, ja mam swoje zdanie. Rozmawiamy po prostu.
                          Ja się cieszę, ze rozmawiamy.
                          A Błękitny Most Westchnień jest pięęęęękny. smile
                          Dobranoc.
                      • blondynka.2801 Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 23:13
                        Kichonorze,
                        To nie jest taktyczny unik z mojej strony, ale dla mnie jest już późno i muszę Cię opuścić.
                        Chętnie wrócę do tej rozmowy, jeśli będziesz chciał.
                        A teraz mówię Ci dobranoc i pozdrawiam. smile
          • 1agfa Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 22:41
            Kichonorze - bardzo znany i popularny aktor Jerzy Stuhr, świadom swojej popularności, walcząc ze swą chorobą, pokazuje się, jak sądzę, z całą świadomością; również to zdjęcie tak Ciebie poruszające na pewno było zrobione za Jego wiedzą. On pokazuje: tak teraz wyglądam, choruję na raka, ta choroba robi z człowiekiem takie rzeczy.
            Samym swoim widokiem ostrzega: patrzcie...to mogło i mnie spotkać, takiego znanego aktora!
            On sam ostrzega samym sobą. Ciebie to zdjęcie poruszyło, bo nim piszesz.
            A jeśli Ciebie to zdjęcie poruszyło, na pewno poruszy i innych, których tchnie myśl: skoro i On - to może i ja, siostra, brat, kogoś z nas dosięgnąć też może?!

            Pomimo to Aktor(jak później opowiada) ubiera się normalnie, stara się normalnie zachowywać, może i gra rolę zwykłego, zwyczajnego życia...choć chory jest i w szpitalu. Bo ma nadzieję, że do takiego życia wróci, a jeśli nawet nie...to zachowa to człowieczeństwo rządzenia samym sobą najdłużej jak się da. Również zachowując założenia estetyczne.

            Wspomniany przez Ciebie policjant to nie profilaktyka.
            • rata.sofisticada Re: Jerzy Stuhr 30.01.12, 00:43
              bardzo znany i popularny aktor Jerzy Stuhr, świadom swojej popular
              > ności, walcząc ze swą chorobą, pokazuje się, jak sądzę, z całą świadomością; ró
              > wnież to zdjęcie tak Ciebie poruszające na pewno było zrobione za Jego wiedzą. (...)


              Zgadzam sie, Agfo. Chcialbym jednak omowic inny wymiar tej smutnej historii. Przez kilka lat na forach sporo sie napatrzylem, gdy smierc, choroba wywolywaly zbydlecenie u niektorych forumowiczow. Zazwyczaj nieszczescia te dotyczyly ludzi zwiazanych z polityka. Od biedy moglo to w jakims stopniu tlumaczyc zdziczenie internetowe, no bo wiadomo - polityka wywoluje skrajne emocje. A czesto Ci, ktorzy opluwali kogos z innej formacji, robili to, bo wczesniej to samo czynili ich przeciwnicy w podobnych sytuacjach. W ten sposob niejako racjonalizowalem zbydlecenie. Chyba pewnie dlatego, zeby nie pogardzac tymi ludzmi.
              Dzisiaj jednak moje teorie rozsypaly sie w drobny mak. Z obrzydzeniem i zdumieniem czytalem na stronie GW niektore komentarze pod artykulem o Stuhrze. Wydawaloby sie, ze czlowiek tak powszechnie lubiany jak Stuhr, ktory troche dobrego zrobill dla Polski, nie powinien wywolywac obrzydliwych ludzkich reakcji. Niestety, pewne osoby maja bydlece DNA - i nic nie da sie zrobic. Kazdego w nieszczesciu potrafia opluc. Nawet nie potrzebuja specjalnie jakichs wyszukanych motywow.
              • kicho_nor Re: Jerzy Stuhr 30.01.12, 06:59
                Coż, Szczurku, z tekstu co napisałeś,
                można wysnuć wniosek o zbydlęceniu pozytywnym.
                Mentor to swoisty gatunek bydlęcia.
                • kicho_nor Re: Jerzy Stuhr 30.01.12, 10:32
                  Szczurku
                  Przeczytałem kilka razy twój ostatni tekst.
                  Jeśli całe to mentorium kierujesz do mnie to odpowiem Ci.

                  -Tym się widać różnimy, że ja mam wątpliwości a Ty ich nie miewasz
                  - nie lubisz nie zgadzania się, wolisz kluchy na ciepło
                  -psychologicznie popierasz poglądy Agfy, by zjednać sobie otoczenie
                  by natychmiast równo komuś pojechać jak po łysiej kobyle
                  - I ten znany z socjalizmu patos. Przeczytaj ten swój tekst jeszcze raz,
                  brzmi on ja przemówienie o knowaniach wściekłych imperialistów.

                  Pamiętasz co Hans Kloss powiedział do Brunera?
                  • rata.sofisticada Re: Jerzy Stuhr 30.01.12, 19:00
                    Przeczytałem kilka razy twój ostatni tekst.
                    > Jeśli całe to mentorium kierujesz do mnie to odpowiem Ci.


                    Przeczytaj moze jeszcze kilka razy. Moze wtedy zrozumiesz, ze opisywalem realne zjawsko. Co sie zas tyczy Ciebie. Na Twoj temat sie juz nie bede wypowiadal, bo nie chce zadzierac z Hardy'm. On zdaje sie nie lubi slownictwa uchodzacego za oblezywesmile
                    Dam Ci jednak dobra rade: karzel, ktory chce opluc giganta, musi pamietac, ze sila grawitacji w sposob niesprawiedliwy dziejowo dziala przeciwko niemu samemu. Wiec daj sobie spokoj z teoriami jakoby Stuhr szukal rozglosu poprzez reklamowanie swojej choroby. Rozglosu potrzebuja tacy jak Ty, nie tacy jak On. Bo to, co zrobiles w tym watku, to nie tyle wyraziles swoje watpliwosci, co przeniosles na Stuhra jakies swoje manianakalne obsesje promocyjne.
                    Przecz od Jerzego, bo przypier... (Przepraszam nie pokonalem swojej slabosci)
                    • kicho_nor Re: Jerzy Stuhr 30.01.12, 21:21
                      Szczurku
                      Zrzuciłeś z siebie lukier i jak Ty teraz wyglądasz?

                      Co do przypier…. , nie rezygnuj, ja też porafię.

                      • blondynka.2801 Re: Jerzy Stuhr 30.01.12, 21:31
                        Panowie,
                        Kichonorze i Szczurku, proszę Was...
                        I mam tylko nadzieję, że ja nie dostanę po głowie za wsadzanie palca między drzwi...
                        • rata.sofisticada Re: Jerzy Stuhr 30.01.12, 22:37
                          Blondynko, przepraszam Cie za gorszace scenysmile
                          Nie powinnismy sie koncentrowac na konfliktach, zaufajmy poecie, ktory przekonuje, ze..smile



                          Miłość jak słońce: ogrzewa świat cały
                          I swoim blaskiem ożywia różanym,
                          W głębiach przepaści, w rozpadlinach skały
                          Dozwala kwiatom rozkwitnąć wionianym
                          I wyprowadza z martwych głazów łona
                          Coraz to nowe na przyszłość nasiona.

                          Miłość jak słońce: barwy uroczemi
                          Wszystko dokoła cudownie powleka;
                          Żywe piękności wydobywa z ziemi,
                          Z serca natury i z serca człowieka
                          I szary, mglisty widnokrąg istnienia
                          W przędzę z purpury i złota zamienia.

                          Miłość jak słońce: wywołuje burze,
                          Które grom niosą w ciemnościach spowity,
                          I tęczę pieśni wiesza na łez chmurze,
                          Gdy rozpłakana wzlatuje w błękity,
                          I znów z obłoków wyziera pogodnie,
                          Gdy burza we łzach zgasi swe pochodnie,

                          Miłość jak słońce: choć zajdzie w pomroce,
                          Jeszcze z blaskami srebrnego miesiąca
                          Powraca smutne rozpromieniać noce
                          I przez ciemność przedziera się drżąca,
                          Pełna tęsknoty cichej i żałoby,
                          By wieńczyć śpiące ruiny i groby.

                          Milosc jak slonce - Adam Asnyk
                          • blondynka.2801 Re: Jerzy Stuhr 30.01.12, 22:58
                            Nie szkodzi, Szczurku, zdarza się. Nawet na najlepszym Podwórku. smile
                            Mało to razy na swoim chodziłeś z guzami i siniakami "zdobytymi" w chłopackich bójkach? smile
                            Dzięki za Asnyka, lubię go.
                            • kicho_nor Re: Jerzy Stuhr 30.01.12, 23:14
                              pewnemu ratusowi:

                              Lubię burdy i libacje
                              Wariatów wariackie wariacje
                              Panienki od Tirów ich nację
                              Z lumpem na działce kolacje
                              Za szczypanie sąsiadki reklamacje
                              Ale spier….dalam od ludzi
                              Którzy mają
                              Świętą rację
                      • hardy1 Re: Jerzy Stuhr 30.01.12, 21:38
                        Chyba nie muszę przypominać o różnicy między nawet ostrą dyskusją a personalnymi wycieczkami. Pozostać można przy swoich zdaniach, ale bez...prawda?
                        • rata.sofisticada Re: Jerzy Stuhr 30.01.12, 22:45
                          Chyba nie muszę przypominać o różnicy między nawet ostrą dyskusją a personalnymi wycieczkami. Pozostać można przy swoich zdaniach, ale bez...prawda?

                          Przepraszam najmocniej, Hardy. Pewne rzeczy nie powinny miec miejsca na tym forum. Tylko trudno dyskutowac kulturalnie z osoba atakujaca z wyimaginowanego powodu osobe chora na raka. Musze po prostu lobuza unikac.
                          smile
                      • rata.sofisticada Re: Jerzy Stuhr 30.01.12, 22:56
                        Szczurku
                        > Zrzuciłeś z siebie lukier i jak Ty teraz wyglądasz?


                        Gdybys zachowal odrobine przyzwoitosci, nie zawracalbys sobie teraz glowy rownie niemadrymi pytaniami.

                        Co do przypier…. , nie rezygnuj, ja też porafię.

                        Nie watpie, pewnie najchetniej choremu albo umierajacemu.
                    • 1agfa Re: Jerzy Stuhr 30.01.12, 23:59
                      Cześć, Szczurze.
                      Tak jest, jak napisałeś - to nie Jerzy Stuhr uganiał się za mediami, lecz wręcz przeciwnie, musiał się opędzać. Jego stan zdrowia nie zmienił niczego poza tym, że oprócz normalnego wywiadu, Stuhr mógł opowiedzieć o czymś jeszcze, o najważniejszym: o wątłości i niepewności ludzkiej kondycji i konieczności upartego "trzymania się i nie dawania się", tak długo jak się da.
                      I to właśnie zrobił. Fotografia przemówiła z całą wyrazistością, to był dodatkowy element wywiadu. Tym mocniej Stuhr potrząsnąć mógł innymi, nie tylko samym faktem że o sobie opowiedział - pokazać zjawisko choroby, o której myśli się z najgłębszym lękiem i wypiera ze świadomości.
                      Kiedy czytam ten artykuł, czuję mróz wspomnień.
                      Stuhr pokazał, że trzeba ją spostrzec w czas, może wtedy uda się z nią wygrać. A kiedy nie wiadomo co dalej, trzeba żyć jak człowiek, jak zwykle. Dopóki można.
                      Szczurze, ja też, nie tylko Hardy, nie lubię słownictwa uchodzącego za obelżywe, oczywiście w uniesieniu i gniewie czasem słowo poleci, ludźmi jesteśmy smile W piśmie jest zawsze chwila na "wstrzymanie" lub dopisanie przeprosin, a to zrobiłeś.
                      Tak jest, dyskusja nie powinna się przeradzać w osobiste ataki.
                      Pozdrawiam smile
                      • rata.sofisticada Re: Jerzy Stuhr 31.01.12, 01:21
                        Tak jest, dyskusja nie powinna się przeradzać w osobiste ataki.

                        Witaj Agfosmile
                        Wyznam Ci szczerze, ze ja zadnej dyskusji z Kichonorem nie zamierzalem prowadzic. Z mojej strony byl to czysty odwet. Nie widze sensu dyskusji z osoba, ktora bezpodstawnie pluje na chorego na raka czlowieka. Mowiac kolokwialnie, on oplul chorego, a ja kopnalem agresora w przyrodzenie.
                        Roznymi wzgledami ludzie kieruja sie, gdy upubliczniaja swoja chorobe. Niektorzy probuja nadac sens smierci poprzez pozytywne rzeczy, ktore mimo wszystko maja miejsce z powodu tragicznych okolicznosci. Aktor Christopher Reeve stal sie osoba niepelnosprawa po upadku z konia. Walczyl o powrot do zdrowia i przebieg tych zmagan byl rozglasniany przez media. Przegral swoja walke, ale dzieki niej zainteresowal wielu ludzi badaniami nad urazami kregoslupa i wygenerowal duzo pieniedzy na prace naukowe. Jeszcze nie widac spektakularnych konkretow, ale na pewno przyspieszyl bieg wiele spraw.
                        Pozdrawiamsmile
                        • kicho_nor Re: Jerzy Stuhr 31.01.12, 01:41
                          Szczurze, wkurzasz mnie.
                          W którym to miejscu mojego pisania pluje na chorego człowieka?
                          W każdym miejscu piszę, że mam wątpliwości a Ty z tego robisz plucie.
                          To jest pokrętna magielna interpretacja.
                          Fuj, nie lubię cię.
                          -bez odbioru
                  • 1agfa Re: Jerzy Stuhr 31.01.12, 00:27
                    Dyskusja może być szeroka i bogata, nawet soczystymi epitetami ubrana, kiedy górę wezmą emocje i temperament, Kichonorze - dla mnie to jasne; Uważam nawet, że tylko wtedy można dyskutowac, kiedy interlokutorzy różnią się w swych poglądach, bo jak inaczej? Jednakże ad personam to już nie dyskusja.
                    Szkoda, że temperament poniósł nazbyt daleko. Szkoda, bo mogło byc inaczej.
                    Wpisy pod artykułem - niektóre - rzeczywiście durne i wkurzające.
    • sza.aliczek Re: Jerzy Stuhr 29.01.12, 23:53
      Nie wypowiem się w kwestii samego Stuhra, bo nie mam zdania. Tak po prostu.

      Ale trochę chwytam tok myślowy Kichonora.

      Kilka lat temu, znany krakowski aktor, Jerzy Nowak, dowiedziawszy się o swojej chorobie, postanowił nakręcić film o własnym umieraniu. Podchwycił temat reżyser Marcin Koszałka. Nie wiem, czy film powstał? - w każdym razie aktor nadal żyje.
      Wtedy, na gorąco motywował swój pomysł chęcią pozyskania swoistej sławy....

      Może więc z tą sytuacją skojarzyłeś zdjęcie Stuhra, Kiszeczko?
      I dokonałeś przeniesienia w ocenie?
      • cornelli Re: Jerzy Stuhr 30.01.12, 11:10
        Kiedy człowieka dotyka jakiś rodzaj nieszczęścia, wokół niego wytwarza się pustka. Mało osób wie, jak zachować się wobec chorej osoby. Dlatego najczęściej nie narzucamy się ze swoją obecnością, nie chcąc sprawiać bólu własną niezdarnością. Są ludzie, którzy zaszywają się w tę pustkę i nie chcą widowni dla swojego nieszczęścia. Nie chcą, co wcale nie oznacza, że nie potrzebują bliskości rodziny, znajomych i tych, którzy byli ważni w ich życiu.
        Jest też wielu takich, którzy nie akceptują zmian wywołanych chorobą. Chcą żyć tak samo, jak dawniej, opowiadać o sobie, rozdawać siebie w takim samym stopniu jak kiedyś, a ponieważ choroba staje się w ich życiu sferą dominującą, dzielą się też i przeżyciami z nią związanymi. Bardzo łatwo jest zostać wykluczonym. Nawet współczujący nie bardzo mają ochotę na obcowanie z cudzym nieszczęściem.
        Jerzy Stuhr walczy z chorobą głośno nazywając rzeczy po imieniu. Cisza generuje strach i poczucie osamotnienia, a to nie najlepszy oręż do walki.
        Zazwyczaj nie zna się daty końca swojego życia. Kiedy choroba w pewien sposób ją określa, budzą się w człowieku pragnienia przeżycia w sposób szczególny danego mu jeszcze czasu. Ja nazywam to pragnieniem zapisania siebie mocną czcionką.
      • 1agfa Re: Jerzy Stuhr 31.01.12, 00:13
        Szaliczku, aż sprawdziłem, który to aktor. Być może, że Kichonorowi skojarzyło sie podobnie, ale ja tu podobieństw nie widzę. Wywiad to wywiad, jak zwykle ze zdjęciem. A że takim? Jakie inne być mogło w tej sytuacji, z życia Stuhra wyjętej? Wywiad, a nie planowanie kręcenia filmu o własnym umieraniu, jeszcze z taką zapowiedzią...

        > Wtedy, na gorąco motywował swój pomysł chęcią pozyskania swoistej sławy....

        Miał okreslony, dziwaczny cel, niedosyt sławy?
        Z całym szacunkiem dla Krakowa, wielkich aktorów wydaje to miasto...
        Niespokojnych. Ale inaczej - czyż byliby aktorami?
        Pozdrowienia
        • wscieklyuklad Re: Jerzy Stuhr 31.01.12, 18:47
          Kiedy czytam ten wątek, przywołuję w pamięci tyle innych - na Loży, Podwórku, niegdyś na naszym nieodżałowanym Misogino.
          Na tym ostatnim towarzyszyliśmy komuś, kogo rocznica śmierci zbliża się wielkimi krokami.
          Marco - bo o Nim mowa - przeżył piekło za życia. Nie miejsce tu na roztrząsanie i wspominki - odszedł kładąc kres nieludzkich cierpień umierania. Nade wszystko unikał pragnienia użalani się nad Nim. Pytany o samopoczucie najczęściej zmieniał temat.
          Kiedy odszedł, rozesłaliśmy wiadomość o tym wszystkim, którzy Go znali i słyszeli w trakcie rozmów w "Wesołym Autobusie" jak zwaliśmy wspólne gawędy na odległość.
          Jedna z tych osób wysłała na numer komórki Marco sms mniej więcej takiej treści : nie wyłupiaj się, przestań nas straszyć....
          Ten sms odebrała żona Marco...
          Potem autorka sms-a walczyła z czymś tam czymś tam w necie - ze skutkiem wiadomym, gdyż głupota i cynizm mają równe szanse sukcesu co bogacz ( dalej najlepiej dokończyłby niejaki Sakral - znajomek wymienionej ).

          Piszę o tym, by oddać pewną netową prawidłowość . Przyzwyczailiśmy się do wszechogarniającej nieufności, która zakłada, iż net jest miejscem, w którym inny zamierza zrobić dowolnie wielką liczbę odbiorców w konia. Gdyby spytać owego "myśliciela", jaki cel kryłby się pod takim sposobem twórczości, pewnie nie baqrdzo wiedziałby co odrzec. Co naturalnie nie wyzbywałoby tegoż z jeszcze większej nieufności, bowiem najwyższy stopień konsternacji ( a i złości ) wiąże się z naszym wewnętrznym zagubieniem, gdy wyobrażając coś sobie, nie potrafimy zarazem tego ani pojąć, ani objaśnić drugim. "Tak jest, bo ja tak uważam " - tp wniosek najczęstszy, którego wyznawców zaczyna się poszukiwać niecieprliwie i uparcie już z chwilą powzięcia tej myśli. Głupio bowiem wycofać się z raz przedstawionej opinii- zwłaszcza gdy wyraża się ją autorytarnie i z absolutnym przekonaniem o swej nieomylności - mimo naturalnie niejasności i ciemnych stron, o jakich wspomniałem powyżej.

          cdn
          • wscieklyuklad Re: Jerzy Stuhr 31.01.12, 18:59
            Jeśli zatem nie potrafimy uwierzyć w czyjąś śmierć, na tyle, że stać nas na słanie wspomnianego sms-a do kobiety dotkniętej tragedią odejścia najbliższego jej człowieka, to jak wymagać szacunku dla ludzkiej choroby, czy dowolnego typu nieszczęścia ?
            Nim zapragniemy pobiec z odsieczą, osacza nas mrok nieufności. "Zadrwił sobie", "oszukał", "sprawa ma drugie dno". Nie namacałem, nie obejrzałem, nie zamieniłem zdania "oko w oko". Zatem potencjalny adresat mej reakcji pozostać winien wyłącznie bytem wirtualnym - a dalej , należy zdemaskować jego ukryte, w dodatku niewątpliwie negatywne przesłanki. jakimi się kierował, by z tryumfem odtrąbić i uhonorować potęgę własnej "inteligentnej przenikliwości", której nikt w konia nie zrobi.

            Przypomniałem też prośbę Kicho_nora sprzed miesięcy paru, gdy - na tym forum - sugerował podsuwanie propozycji na ciekawy obraz - taki rodzaj forumowego tchnienia zsyłającego wenę.
            Piszę o tym, bowiem Kicho_nor - jako artysta - wie przecież, jak wielkie znaczenie ma "pomysł" na zaistnienie. Wie, ileż dni, tygodni, miesięcy nawet tkwi się nad kartką nie zapisanego / nie zamalowanego papieru/płótna, wie w końcu, że nie każde słowo/obraz są sztuką. Wie wreszcie, że wśród odbiorców zapewne więcej będzie malkontentów, niż hołdowników.
            Czy prośba o pomysł była porażką twórcy ? Czego dał wyraz ? Braku twórczego warsztatu ? Braku talentu ? Niemocy jakiejś idei, której poszukiwał ? Przecież na różnych wątkach odkrył wnikliwą analizę dokonań innych twórców. Zatem poszukując inspiracji obejrzał niejeden album/ wystawę/ określone dzieło w internecie choćby. Analizy to także i dogłębne - pośrodkujące charakterystyczny kanon określonej twórczości - dowód to przecież także i własnych poszukiwań.

            cdn.
            • wscieklyuklad Re: Jerzy Stuhr 31.01.12, 19:24
              Nie czytałem wywiadu z J. Stuhrem - oglądałęm natomiast ten wywiad w tvn24. Maleńki pokoik o kameralnej atmosferze, okno, przez które widać było to nieistniejący już aktywnie Hotel Forum ( ten z reklamy "zimnego Lecha " ), w pobliżu którego spędziłem kilkanaście lat życia - bliższy mi zatem, niż wiele innych krakowskich miejsc.
              Ten włąśnie widok hotelu bez gości, był dla mnie jakimś szczególnie alegorycznym motywem wywiadu. Budynek, stojący wbrew logice. Budynek którego nikt nie chce rozbierać. Umarłe mury - świadek dawnego blichtru, bo przecież wiele lat wstecz ten właśnie hotel należał do nowocześniejszych w mieście.
              Nieuleczalna choroba stawia nas w zupełnie nowej sytuacji życiowej. Oto już nie wszystko jest wieczne i cacy, a osobiste sukcesy przechodzą nagle oto do historii. Teraz trzeba już tylko czekać na ten ostatni moment, lub - jeśli się uda - odnaleźć się we wciąż "swojej" rzeczywistości na tyle, na ile się da.
              Najpierw wieść o nowotworze.
              Telefony od wielu.
              Wyłącznie do żony aktora.
              Nie wypada zapytać : co z tobą .....
              Nie doczeka się oferty pomocy.
              Niech wszystko pozostanie w rękach lekarzy-specjalistów.
              Powiadamia K.Jandę, iż z przyczyn zdrowotnych, nie będzie mógł brać udziału w spektaklu, jaki odniósł niebywały sukces. "Musisz znaleźć następcę " - proponuje. Ta odmawia. "Nie potrafiłabym poradzić sobie z rolą z kimś innym przy boku".....
              Rezygnacja z sukcesu własnego, by .... ktoś inny mógł odnieść sukces.
              Rezygnacja z sukcesu własnego, który ... nie cieszy, gdy nie ma obok kogoś tak ważnego....

              Czy to poza Kicho_norze ?
              Czy to aktorska gra na wizji ?
              Czy to oszukiwanie widza, na wzór tamtego netowego, o którym pisałem w pierwszej części ?
              Zabawa odbiorcą ?
              Nie było słowa o wyglądzie. Przecież aktor - właściwie ucharakteryzowany - może grać rolę dowolną i w dowolnym wieku, o dowolnym statusie społecznym i stanie zdrowia.
              Kilka dni temu pokazywano "Duchy wg Goyi", z Natalie Portman, która wyglądała jak poczwara. Emploi aktora nie zna granic. Ale granie uczuciami dla każdego stanowi, albo przynajmniej winno stanowić - tabu.
              Marzenia o kolejnych rolach. Gdy słowa może przychodzić będą z trudem. Gdy chora krtań odmówi fonii. Gdy słabość ciała uniemożliwi aktywność na planie. Wygląd, który może być jednak szansą zagrania roli mnicha. Łysina, nad którą tak w innych forumowych miejscach pokwikują narcystyczne i zadufane w swym pojęciu piękna własnego osóbki, dla Stuhra może być przepustką do roli mnicha w "Imieniu róży".
              Ratowanie swej tożsamości...
              Odkrywanie na nowo jej kolejnych aspektów...

              To nie gra Kicho_norze....
              To dramat umierania...
              A wygląd ?
              "Brzydkie kaczątko", Quasimodo- dzwonnik z Notre Dame...
              Chyba nie sądzisz, że tylko piękni mają prawo do szczęśćia.
              Chyba nie uważasz, że jedynie zdrowi mają prawo ujawniać swój wizerunek....
              Chyba nie chcesz dołączyć do idiotów, jakich pełno na forach, którzy sądzą, że np. długie nogi są zdolne stawiać siedmiomilowe kroki, którym nikt i nigdzie nie dorówna.
              Tak wywiad, jak i towarzyszące temu obrazy są gloryfikacją życia.
              Twoje obrazy uwieczniają emocję duszy. Błękitna - chłodna kolorystyka "mostu" chowa w sobie siłę lawiny....

              Szczurku,
              Kiedy nim zapragniesz odejść na dobre, stań najpierw przed dowolnym zrujnowanym obiektem.
              Obejrzyj stare fotografie, gdy Ty i Twoi bliscy byli piękni i młodzi.
              A potem spójrz w lustro...
              Tam po drugiej stronie jest wena/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka