Dodaj do ulubionych

Syberia...odległości

04.02.12, 09:58
W nocy Czaro wspomniała o Irkucku, jako miejscu zamieszkania autora wklejanych przez Nią, czarownych obrazków. Natka wspomniała o swojej mamie i Angarze... Mnie od razu naszły wspomnienia pobytu pod Nowosybirskiem, nad Obem...

"100 rubli to nie pieniądz, 100 gram to nie wódka, 100 wiorst to nie odległość"...

Zaglądnąłem do wujaszka Google i ot, co mi pokazał - te "małe odległości" na kolei transsyberyjskiej, urywek z małego przewodnika drogowo-przyrodniczo-folklorystycznego. Przydatny w podróży nawet wirtualnej smile

Kiedyś "tam" może się wybiorę, pojadę w dwutygodniową podróż koleją, pozwiedzam, wspomnę smile
Obserwuj wątek
    • kicho_nor Re: Syberia...odległości 04.02.12, 10:20
      A mnie się marzy powrót na norweskie Lofoty
      Dwieście kilometrów za kołem polarnym.
      Teraz do Lofotów jak co roku wpływają dorsze, wielkie dorsze.
      Niektóre ciężko udźwignąć, będą tak wpływać do kwietnia.
      Temperatura tam pewnie koło zera- Golfstrom.
      • hardy1 Re: Syberia...odległości 04.02.12, 10:41
        Za kołem polarnym nigdy nie byłem. Dorsze pewnie smaczne. Za to dla mnie trochę zimno. Wolę cieplejsze strony...nawet pod Nowosybirskiem byłem w najgorętszym miesiącu...

        40 stopni to nie upał ...
    • hardy1 Re: Syberia...odległości 04.02.12, 10:43
      Zapomniałem o linku do tego "krótkiego przewodnika kolei transsyberyjskiej":
      www.studentnews.pl/serwis.php?s=46&pok=961
      • cieplanata Re: Syberia...odległości 04.02.12, 11:11
        Hardy, jak będziesz organizował wyprawę, to ja chętnie bym sie zabrała z Wami, piszę to jak najbardziej poważnie
        • hardy1 Re: Syberia...odległości 04.02.12, 11:31
          Natko, ta "przejażdżka" chodzi mi po głowie, ciągle tkwi w podświadomości smile Nie wiem kiedy, nie wiem za ile lat, ale tkwi...smile
          Dwa przystanki chyba już zostały zaplanowane - Nowosybirsk i ziemia nad Angarą smile
          - -
    • rata.sofisticada Re: Syberia...odległości 04.02.12, 17:36
      Kiedyś "tam" może się wybiorę, pojadę w dwutygodniową podróż koleją, pozwiedzam
      > , wspomnę smile


      Mnie tez ostatnio kusilo, aby sie gdzies wybrac kolejasmile
      • hardy1 Re: Syberia...odległości 04.02.12, 17:49
        I...co? pobawiłeś się kolejką, Szczurze? wink
        Chyba nie brakuje Tobie "tam" długich tras kolejowych"...smile
        • leziox Re: Syberia...odległości 04.02.12, 19:20
          Nad Bajkalem tná komary.
          Poza tym,na wschodzie raczej nadal bez zmian i chyba to jest taka jedyna stabilna stalosc pod tymi szerokosciami.
          Ale wiecie co?Dobrze ze zyjemy w czasach,kiedy mozna porozmawiac o pieknie Syberii,a nie np.marzyc o tym,kiedy mozna bedzie stamtad uciec,lub-powrócic-z zyciem.
          • 1agfa Re: Syberia...odległości 04.02.12, 20:13
            Leziox napisał:

            "...Ale wiecie co?Dobrze ze zyjemy w czasach,kiedy mozna porozmawiac o pieknie Syberii,a nie np.marzyc o tym,kiedy mozna bedzie stamtad uciec,lub-powrócic-z zyciem..."

            Tak, to jest czas rzeczywiście wyjątkowy. Tyle lat spokoju, tyle lat bez wojny, bez krwawych sąsiedzkich zatargów - nawet kiedy to czas trudny, zmuszający wielu do brania sie z życiem za bary, to jest to dobry czas. Jest pamięć czasów, która nie zginie - ale dobrze jest rozmawiać o o Syberii tak właśnie.
            A kraina to niezmiernie ciekawa, bogata, pomimo opętanych krwiożerczością meszek, oprócz komarów smile
            Znam tylko z literatury, opowieści innych. Może warto powiedzieć...stety?! Ale to własnie już nie ten czas...smile
            --
            agfa
          • hardy1 Re: Syberia...odległości 04.02.12, 20:16
            Komary są do wytrzymania. Gorsze są syberyjksie muszki...na szczęście one są chyba bardziej na północ od Bajkału. Przyjdzie może czas, będę zapoznawał się z lokalnymi...klimatami.

            Cholera! Wiesz Lezio że coś podobnego chciałem napisać, jak Ty w końcówce wpisu? I dobrze...
            • leziox Re: Syberia...odległości 05.02.12, 11:02
              Sorry,ze ukradlem ci twoja mysl smile
              Mam nadzieje ze przez to ACTA nie dobierze mnie sie do skóry.
              A o muszkach /meszkach?/czytalem.
              Podobno wyrywaja mikroskopijne kawalki ciala,dlatego jest tak irytujace jak sie do czlowieka dobieraja.Gdyby byly wieksze,trzeba by bylo chodzic z rusznica napelniona kartaczami aby sie od nich opedzic.
              • kicho_nor Re: Syberia...odległości 05.02.12, 11:26
                Meszki rozpędzają się i uderzają w twarz
                Mam taki kapelusz z osłoną podobną jak ma bartnik
                • hardy1 Re: Syberia...odległości 05.02.12, 12:42
                  ...a jak musisz spełnić w naturze pewną codzienną potrzebę, Kichonorze? Też chronisz...tiulem?
                  Nie jest to pytanie z gatunku "takich nie powinno się zadawać". Tak mogą mówić tylko pensjonarki w miastach, ale nie ludzie w tajdze przebywający...
                  • kicho_nor Re: Syberia...odległości 05.02.12, 12:59
                    Jako, że Hardy nie wyglądasz na pensjonarkę i nie zarumienisz się.
                    To powiem Ci, że najpierw trzeba pierdnąć a później tyłek wystawić.
                    Zdezorientujesz na chwilę meszki i czasu Ci wystarczy …..
                    • hardy1 Re: Syberia...odległości 05.02.12, 13:25
                      Hmmm...to może być świetne zabezpieczenie przed meszkami. Natura nic na darmo nie wymyśla...
              • hardy1 Re: Syberia...odległości 05.02.12, 12:40
                Lezio, wyjątkowo uwolnię Cię od moralnej sromoty, będącej następstwem Twej, mniemam że nieświadomej, kradzieży mej własności intelektualnej. Kradzieży, jaką było powyższe stwierdzenie o dzisiejszych "dobrych czasach rozmów o Syberii".
                Jedyne co mnie niepokoi, to metoda tej kradzieży...myślałem że moje myśli są dobrze chronione...uncertain

                Tak, chodzi o meszki, a nie muszki. Przeczytałem teraz, że...może nie wyrywają kawałków ciała ale przecinają skórę, krwiopijce...ups! Krwiopijczynie! To, jak zwykle w życiu, są samice. Do tego jeszcze zakażają pasożytami, powodują często śmierć biednych ofiar tych krwiożerczych istot.
                Natomiast samce (jak wszyscy panowie mają w zwyczaju) są takimi bożymi krówkami - żyją tylko miłością, spijają wyłącznie nektar z kwiatów. Delikatne, czułe... Podobnie jak samce komarów wink

                Na duże sztuki samic nawet kartacze by nie pomogły...jak się przyssają, to całą krew by wypiły...wink
        • rata.sofisticada Re: Syberia...odległości 05.02.12, 17:16
          I...co? pobawiłeś się kolejką, Szczurze?
          Chyba nie brakuje Tobie "tam" długich tras kolejowych"...


          Jeszcze nie, Hardy. Kusi mnie, aby wygrac sie koleja do Santa Fe (Nowy Meksyk). Wszystko jest banalnie proste. Pociag zatrzymuje sie w mojej miejscowosci na stacji, ktora jest raptem moze dwie mile ode mnie. Tylko nie moge znalezc w sobie wystarczajaco motywacjismile Nie wiem, czy to ma jakis zwiazek z moim wiekiem, ale coraz czesciej slysze w myslach pytanie: po co?smile No ale moze entuzjazm zwyciezysmile

          Tak, nie brak tutaj dlugich i fajnych tras kolejowych. Mysle, ze jesli bede kiedys podrozowal z juniorem, to wlasnie bedzie to koleja. To jest fajna sprawa. Mozna sie zatrzymac w jakims ciekawym miejscu, wypozyczyc samochod, zrobic obchod, a potem znow do pociagu. Tylko raz w zasadzie podrozowalem koleja w USA (na Alasce), mam bardzo mile wspomnieniasmile
          • leziox Re: Syberia...odległości 05.02.12, 17:42
            Widze ze w wielu z was tkwi tesknota za dlugimi wlóczegami.Przynam sie tez osobiscie,ze kiedys jakos bylo o wiele prosciej.Wymyslalo sie cel i sie kombinowalo jak dojechac,a nawet bez specjalnych kombinacji wybieralo sie dowolnym srodkiem lokomocji,nie bardzo nawet przejmujac sie co bedzie dalej.No dobra,granice byly bardziej szczelne niz dzisiaj ale chyba pragnienie zobaczenia czegos nowego jakby silniejsze.
            A moze to juz wiek nie pozwala tak naprawde isc na zywiol i na wariata.
            W kazdym razie,jesli ktos z was ma zamiar na powaznie wybrac sie do Rosji,gdzies dalej,to moge zglosic swoj akces towarzyszenia.
            A na meszki-najlepszy skafander astronauty.I wysikac sie da bez narazania jakze waznego narzadu na uszkodzenia przez krwiozercze samice.Meszek naturalnie.
            • rata.sofisticada Re: Syberia...odległości 05.02.12, 18:51
              Przynam sie tez osobiscie,ze kiedys jakos bylo o wiele prosciej.Wymyslalo sie cel i sie kombinowalo jak dojechac,a nawet bez specjalnych kombinacji wybieralo sie dowolnym srodkiem lokomocji,nie bardzo nawet przejmujac sie co bedzie dalej.

              Na tym wlasnie polega prawdziwe podrozowaniesmile
            • cieplanata Re: Syberia...odległości 05.02.12, 19:07
              no to już jest nas kilka osób bo Hardy marzy, Ty Leziu byś pojechał na Syberię i my z moim mężem chętni jesteśmy smile
              • hardy1 Re: Syberia...odległości 05.02.12, 20:08
                Hmmm...ni z tego, ni z owego...Syberia nam się kroi big_grin O najważniejszą rzecz w długiej podróży nie martwię się...sam zrobię wink

                Na ten rok planujemy "całom rodzinom na czele z matkom naszom najukochańszom" wyjazd do Wilna i w rejon Oszmiany, już na Białorusi...rodzinne strony rodzicieli naszych. Mama ma swoje lata, ale się trzyma...smile
          • hardy1 Re: Syberia...odległości 05.02.12, 17:51
            Wiesz, Szczurze, a mnie dopiero teraz zaczyna "ciągać". Tam pojadę, to zwiedzę... Fakt, że teraz już mam łatwiej, mogę to robić...smile
            • rata.sofisticada Re: Syberia...odległości 05.02.12, 18:49
              Wiesz, Szczurze, a mnie dopiero teraz zaczyna "ciągać".

              Zazdrosze Ci, Hardy, tego uczucia "ciagu"smile Zaznalem go nieraz, jest ono wspaniale. Miejmy nadzieje, ze go jeszcze kiedys odzyskamsmile
            • cieplanata Re: Syberia...odległości 05.02.12, 19:06
              mnie też teraz ciagnie, nie moge usiedzieć na miejscu, gdy wracalismy 3 stycznia z Podlasia powiedziałam mężowi, że teraz aż do wyjazdu na wakacje we wrześniu nigdzie nie jedziemy, bo musimy zbierac pieniądze na wesele i na te własnie wrzesniowe wakacje, mąż powiedział, ze mi nie wierzy i nie minie miesiąc gdy ja juz będę planowała jakąś małą czy dużą wyprawę. Minęło dwa tygodnie i zapytałam męża co by było jakbysmy pasa przycisnęli i pozbierali pieniążki na wyjazd do Meksyku w przyszłym roku, mąż zaczął sie śmiać , a już dostał czkawki ze smiechu jak ja w ubiegłym tygodniu patrząc tęskno na mapę Polski powiedziałam, że o niczym innym nie marzę jak o połażeniu po górach i dopóki jeszcze mam siłę to może byśmy w czerwcu w Tatry wyjechali wink
              Takie tam są te moje marzenia o małych i duzych wyprawach właśnie w wieku wiecej niż średnim, a kiedy to sie na pupie siedziało nad rzeczką albo jeziorem i najwyżej na grzyby w las spacerowało.

              • rata.sofisticada Re: Syberia...odległości 05.02.12, 19:14
                Minęło dwa tygodnie i zapytałam męża co by było jakbysmy pasa przycisnęli i pozbierali pieniążki na wyjazd do Meksyku w przyszłym roku,

                Jaki rejon Meksyku Cie interesuje?
                • cieplanata Re: Syberia...odległości 05.02.12, 19:26
                  jeszcze nie wiem, pomyślałam o Meksyku jako o kraju, ale chciałabym na pewno zobaczyć ruiny Pelenque, wodospad Agua Azul, zobaczę na co nas będzie stać i za ile lat zbierania smile
                  • rata.sofisticada Re: Syberia...odległości 05.02.12, 19:57
                    jeszcze nie wiem, pomyślałam o Meksyku jako o kraju, ale chciałabym na pewno zobaczyć ruiny Pelenque, wodospad Agua Azul,

                    Ambitne planysmile
                    • hardy1 Re: Syberia...odległości 05.02.12, 20:03
                      ...a ja tylko się uśmiechnę smile Na razie jestem na etapie "piękna nasza Polska cała"...potem się zobaczy smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka