Dodaj do ulubionych

De gustibus

26.01.13, 17:01
itd, to wiemy.
Pojawia się jednak pytanie: wobec zróżnicowania pojęcia "smaku", gdzie szukać granicy ustępstw?
Kichho_nor na innym wątku dał przykład "rażącego Go Jasnogrodu".
A przecież równie łatwo można pogrzebać w dowolnej historii sztuki, by zadać identyczne pytanie.
Czy "Dawid" Miśka Anioła (skądinąd podejrzanie zorientowanego) z "tym" na wierzchu, jest już sam w sobie zachętą do rozpusty w dodatku monopłciowej? Czy odzwierciedla ukryte (acz znane) "dewiacje" artysty? I czy ma budzić konsternację? A może współczucie, że "taki mały" moiście Wy? Albo zazdrość, że trochę "zbyt wielki" oj tam, oj tam?
Czy obrzucenie zatem tejże rzeźby zgniłym jajem, pomidorem, pomarańczą wreszcie byłoby zatem aktem uprawnionym, gdyby u jego podstaw leżało dowolne zniesmaczenie?
Większość zachwyca się więc "Dawidem" i strzela tuż obok fotkę. Przemyślenia odnośnie męskich atrybutów zachowuje w świadomości własnej.
Ileż prawdziwych dzieł sztuki zdewastowano z powodu uwidocznienia pierwszorzędowych i drugorzędowych cech płciowych "na desancie"? Zamalowywano, odłamywano (joj!), lub utrącano (tylko nie po jajach!).
Tak więc scenkę tramwajową przytoczoną przez Kicho_nora osobiście traktuję, jako przejaw sztuki o typie społecznego happeningu.
I tym samym otwieram kolejną dyskusję nad granicami smaku, oraz ich wpływem na naszą tolerancję inności lub naruszenia norm dowolnych w znaczeniu uniwersalnym (takich zatem, które wyznaje nie 100% ale mimo to większość)
Obserwuj wątek
    • kkkkosmita Re: De gustibus 26.01.13, 17:36
      Wściekły...
      W sprawach seksu jestem konserwą.
      Prawdopodobnie... jak próbowałem się orientować...ma to jakiś związek z układem moich genów...
      Nie rozumiem związków ...homo... budzą one moją odrazę...
      Jestem wielkim przeciwnikiem tych wszystkich parad...spod znaku tęczy...
      a zwłaszcza nagłaśniania ich przez publikatory...
      Uważam, że parady są rodzajem marketingu...że mogą niekorzystnie (z MOJEGO PUNKTU WIDZENIA)
      oddziaływać , zwłaszcza na młodzież...
      no wieeesz... kooolorki..., kontestacjaaa starych norm...itd)
      Uważam również, że na najniższym poziomie... faktycznie są jakimś niekorzystnym wtrętem w wbudowany w nas mechanizm przekazywania swoich genów...
      no powiem otwarcie i prosto.
      Uważam je za dewiację, od której nabywania w drodze przyzwyczajenia lub chwilowego wyboru..., należy chronić, a zwłaszcza młodzież.
      Czyli... w swoim osobistym myśleniu... jestem taki jak Kichonor!
      ALE!
      Nawet zbrodniarze mają swoje prawa, bo te rwgulacje były niezbędne do funkcjonowania naszego społeczeństwa jako społeczeństwa cywilizowanego.
      Czy moje osobiste emocje..., powinny mieć wpływ na stanowienie prawa w Polsce?
      Otóż... od prawa w Polsce domagam się stanowczo, chronienia mojej prywatności...
      Czy mam prawo odmawiać tego samego... ludziom WEDŁUG MNIE kalekim?
      Nie mam takiego prawa.
      Nie mam prawa zaglądać ludziom do łóżek!
      Tym ludziom potrzebne są pewne przepisy, które umożliwiłyby im normalne życie i funkcjonowanie w społeczeństwie... jako obywatele...

      To jest bardzo głupie udawać, że nie zauważa się sprawy która istnieje...
      Brak przepisów prawa, o które występują środowiska homoseksualne jest niczym innym, jak podtrzymywaniem fałszywej sytuacji...i objawem pogardy dla wielu obywateli, którym loteria genowa... rozdała złe karty.
      Nie wolno ich karać za nie ich winy!

      A przy tej okazji... naprawdę możnaby uregulować sprawy... związków partnerskich heteroseksualnych...
      Uregulowanie tego jest zwyczajnie potrzebne. Służy wprowadzaniu porządku a nie podtrzymywaniu bałaganu, który w tych sprawach narasta...(już narósł, ze względu na... dotychczasowe decyzje naszych światłych p osłów)

      http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
        • kicho_nor Re: De gustibus 26.01.13, 20:13
          Mirku
          Ja bym się nie wyśmiewał.
          W parku gdzie biegam, jakaś osoba wywiesiła po drzewach nieduże obrazki
          przedstawiające stacje Drogi Krzyżowej.
          Ja tam z moim bieganiem nie utożsamiam się do owej Drogi, ale
          raczej odbieram moje bieganie jako mein kampf
          • mirekms Re: De gustibus 26.01.13, 20:31

            Kichonorze,

            nie wyśmiewam się na Matki Naszej, Kościoła katolickiego
            członkiem Kościoła zostanę do grobowej deski

            w razie weryfikacji członków,i skreślenia,złożę apelację
            a jak nie,miejscowy sąd koleżeński lub komisja rewizyjna

            biegasz,a ja robię dziesięć przysiadów,każdego poranka
            i raczej odbieram moje przysiady jako Das Kapital
              • wscieklyuklad Re: De gustibus 26.01.13, 21:51
                Kontynuujmy zatem myśl poprzednią.

                W takiem razie pojawia się następujące pytanie:
                Czy Bóg jest demokratą?
                Sodoma i Gomora. Biblijna opowieść o miastach zła. Nie wiemy dokładnie czym zgrzeszyły. Sugestia podpowiada, iż kochali swawolić na modłę, która dziś jest także przedmiotem sporu.
                Nie znalazło się pięćdziesięciu sprawiedliwych, którzy swą "uznaną cnotą życia" powstrzymaliby karzącą rękę sprawiedliwości. Nie znalazło się i dziesięciu sprawiedliwych.
                Dlatego miasta zostały zrównane z ziemią "deszczem siarki i ognia".

                No i fajnie jest. Nosiciele tych wypaczonych genów zostali unicestwieni. Problem wypalono ogniem i siarką - wszystko cacy. Za występne życie szybka (choć niezbyt godna zazdrości) śmierć.
                Ale całość tej przypowieści zazgrzyta, gdy pomyślimy głębiej o uciekinierach.
                Rodzina cnotliwie żyjących ma być ocalona. Ostrzeżona przed niebezpieczeństwem gna do miasta Soar (zostawiwszy zięciów córek w miasteczkach - bo ni słowa, by dołączyli do uciekinierów) Córki były cnotliwe. I związane z przedstawicielami płci odmiennej. Zatem zorientowane właściwie i nie "skonsumowane". Czyli, że zięciowie też raczej byli cacy.
                Lot+żona+2 córki+2 zięciów(niedoszłych) daje 6 osób - mniej niż minimum dla ocalenia reszty.
                Dlaczego zginęli zięciowie?
                No i najważniejsze - żona Lota...
                Przecież miała ocaleć. Przecież była żoną jedynego prawego mężczyzny w okolicy. Tworzyli rodzinę prawidłowo zorientowaną seksualnie. Mieli dwie córki. Jak i Lot, tak i jego żona zostali ostrzeżeni i pokierowani do Soar...
                Mieli nie oglądać się wstecz, by ocaleć.
                Czy kobieca ciekawość była wystarczającym powodem, by przypłacić ją śmiercią? Zostać ukaraną za prawe życie?
                Oglądać się wstecz...
                Co sugeruje Biblia?

                Demokracja zatem, czy sprawiedliwość?
                • ulisses-achaj Re: De gustibus 26.01.13, 22:08
                  Przeczytałem. Jako agnostyk nie powinienem się wypowiadać.. smile Ale co do przypowieści ST, żeby je poważnie (Poza walorem archeo smile ) traktować trzeba przyjąć mnóstwo założeń a priori. Mnie to nie wychodzi. smile
                  • wscieklyuklad Re: De gustibus 27.01.13, 11:12
                    ulisses-achaj napisał:

                    > Ale co do przyp
                    > owieści ST, żeby je poważnie (Poza walorem archeo smile ) traktować trzeba przyją
                    > ć mnóstwo założeń a priori.

                    Owszem, Ulissesie, ale ja nie wnikam przytaczając ten fragment w logikę apriorycznych założeń. Przypominam przypowieść, którą możemy analizować bez takich założeń.
                    Pojawia się bowiem pytanie, jakie zadałem na końcu.
                    Kto mianowicie (i dlaczego) został faktycznie ukarany?
                    Prawi zięciowie? Prawa żona Lota? Występni mieszkańcy obu miast?
                    Za czym nie wolno się było oglądać?
                    Jakim rodzajem ostrzeżenia było: nie oglądajcie się za siebie?
                    Jaka jest adekwatność kary "za winy"?

                    W trakcie narracji dowiadujemy się o grupce swawolników, która przyszła "zabawić się z posłańcami". Lot - by odwieść ich od próby znieważenia gości gotów jest... ofiarować tłuszczy własne córki - mają być ekwiwalentem dla zboczeńców (którzy przecież nie są heteroseksualni, więc co im po takiej namiastce?).
                    Czy zatem propozycja Lota jest rozsądna? A jeśli, to czy jest moralna? A jeśli nie jest, to czy zasługiwał na ocalenie? A jeśli nie jest, to czy kara winna dosięgnać jego, czy jego żonę?

                    "Aniołowie" wyciągają ręce (długa ręka Kicho_nora!) i wciągają Lota do wnętrza domu, ryglując drzwi. A jednocześnie oślepiają napastników.
                    Jaki jest zatem zakres mocy posłańców? Czy nie wystarczyło ukarać występnych wyłącznie ślepotą? Czy trzeba było równać miasta z ziemią, wypalając zło ogniem?

                    Czy kara zatem musi być na tyle przerażająca, by wspomnienie jej (w przekazach, legendach) było naturalnym ostrzeżenie?

                    Spalenie występnych za grzech seksualnych dewiacji.
                    Zamiana sprawiedliwej w słup soli, bo ośmieliła się zaspokajać niewieścią ciekawość.

                    Pytania mają zatem charakter stawianych w dyskusji nieco akademickiej. Ale mimo to nurtują!

                    Jeśli miała nie oglądać się za siebie, by nie zachować w pamięci unicestwionego zła, to poprzez akt "osłupienia" pamięć tę właśnie pomogła zachować.


                    • ulisses-achaj Re: De gustibus 27.01.13, 11:51
                      Wściekły, jeżeli szukasz wewnętrznej spójności i logiki w tych opowieściach, podejmujesz moim zdaniem jałowy trud.. smile Gdyby podobne historie zawarte były w "zwykłym" źródle, chyba nikt nie traktowałby tego jako materiał do poważnych rozmyślań. Bo też spójrz na tą historię "z boku" choć przez chwilę... smile
                    • kkkkosmita Re: De gustibus 27.01.13, 15:03
                      Kto mianowicie (i dlaczego) został faktycznie ukarany?
                      Czy kara zatem musi być na tyle przerażająca, by wspomnienie jej (w przekazach, legendach) było naturalnym ostrzeżenie?

                      Spalenie występnych za grzech seksualnych dewiacji.
                      Zamiana sprawiedliwej w słup soli, bo ośmieliła się zaspokajać niewieścią ciekawość.


                      Wydaje mi się, że przesłaniem opowieści o Locie jest następujące:
                      Nie ważne czy grzech był mały czy wielki
                      Za grzech będzie kara.
                      Jednoznaczna, przerażająca, nieuchronna.
                      Ukarani będą i grzesznicy, i ci co sami nie grzesząc na grzech przyzwalali a nawet na niego zerknęli z jakichkolwiek powodów.
                      Oczywiste zastosowanie odpowiedzialności zbiorowej. Życie wśród grzeszników, zasługuje na karę.
                      (swoista dbałość o "czystość" całej populacjitongue_out )
                      Kobieca ciekawość ... tam gdzie nie jest potrzebna, też jest grzechem, bo otwiera drzwi do większego grzechu. Jest powtórzeniem winy Ewy.
                      (Nawet nie patrz Ewo na to jabłko)


                      http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                      • wscieklyuklad Re: De gustibus 27.01.13, 16:56
                        Zatem, czy zgładzeni mieszkańcy Sodomy i Gomory (a nawet - jak słusznie zauważył Kosmitek - także i Ewa) mieli wspólną cechę.
                        Mieli... wolną wolę.
                        Wybrali to, co zabronione. Żyli w grzechu wbrew prawom naturalnym (jeśli heteroseksualizm uznamy za przejaw takich praw i postawimy je w gronie zachowań zalecanych) jak mieszkańcy Sodomy i Gomory, lub też złamali boski zakaz (Ewa zrywająca jabłko pod wpływem sztańskiego podszeptu, żona Lota, która wbrew podszeptom rozsądku (kryjącego ostrzeżenie przed konsekwencją samowoli) obejrzała się ku miejscu zagłady.
                        Bierne przyglądanie się złu ma pewnie mniejsze znaczenie, bowiem żyjąc obok występnych Lot wraz z rodziną nie wpływał na sposób bycia i zamiłowania tamtejszej społeczności.
                        Oczywiście możemy stawiać kolejne pytania np. czy zatem bierność wobec zła jest uprawniona i sankcjonowana boskim wybaczeniem? Czy karę ponoszą jedynie ci, którzy z wyboru wolnej woli grzeszyli?
                        Oczywiście w tym miejscu muszą zrodzić się dylematy moralne. W takim bowiem przypadku bierna obserwacja mordowanego u naszego boku człowieka byłaby "bezgrzeszna", podobnie jak kradzież, czy przestępstwo dowolne.
                        A co, jeśli Bóg wyszedł dalej niż prawo stanowione i wcale nie zmusza nas do heroizmu zachowań? Co, jeśli rozgrzesza bierność, niezależnie od ryzyka poniesienia uszczerbku z naszej strony? Złapanie złodzieja za rękę nie musi gozić przecież wbiciem noża w nasze piersi w odwecie. Świadczenie o nieprawości zachowania dowolnego nie niesie w sobie ryzyka potępienia - no chyba, że wyłącznie ze strony naruszajacego zasady społecznego współżycia (z czego właśnie pośmiechujemy się na bieżąco z Sorelliną po dopuszczeniu się celowej prowokacji na potrzeby niniejszego wątku - jest odzew i to jak pełen objawów szaleństwa, które przecież tak dobrze drążyliśmy przez tyle lat cierpliwej obserwacji "obiektów"!).

                        Zatem jaką postawę przybrać w obliczu zła? Reagować na nie, czy milcząco obchodzić z daleka?
                        Czy wspominając biblijną opowieść (a za sprawą przypomnienia Kosmity jest ich już więcej)
                        winniśmy zweryfikować pojęcie "odpowiedzialność"?
                        Innymi słowy - czy odpowiadamy jedynie za siebie?
                        Załóżmy, że tak
                        I pod tym kątem spójrzmy teraz na prawa "mniejszości".
                        Co Wy na to?
                          • kkkkosmita Re: De gustibus 27.01.13, 17:22
                            Tylko co to za wolna wola za praktykowanie której jej hipotetyczny dawca dokonu
                            > je rzezi, oczywista w imie "dobra"


                            aaaaa..... tu już wchodzimy w nasze ziemskie sprawy tongue_out
                            Kwestia selekcji naturalnej i ewolucji dążącej w założonym przez "dawcę" kierunku...
                            no taki rodzaj...
                            niewidzialnej ręki rynku! big_grin
                            http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                            • kkkkosmita Re: De gustibus 27.01.13, 17:25
                              ups!
                              Zamiast niewidzialna ręka rynku... co też jest OK
                              miało być:
                              ognista ręka rynku...

                              A w sumie... to o dwóch rękach chyba warto mówić, bo jedna...to nieco mało! big_grintongue_out

                              http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                              • sorel.lina Re: De gustibus 27.01.13, 17:37
                                >Tylko co to za wolna wola za praktykowanie której jej hipotetyczny dawca dokonuje rzezi

                                Niezupełnie tak, Ulissesie. Ukarani zostali nie za wolną wolę, ale za "wybrany" i wykonany czyn.
                                Złodziej też ma wolną wolę, ale jeśli wybierze kradzież i ukradnie - spotka go kara. Niekoniecznie boska.
                                Ktoś przesadzi z trunkami na imprezie - jego wolna wola. Ale kaca nie uniknie, a to też kara boska. smile
                                Skaranie boskie z tą wolną wolą! big_grin
                                • ulisses-achaj Re: De gustibus 27.01.13, 17:48
                                  Moim zdaniem Sorellino, to jest mieszanie porządków ludzkiego i boskiego. Skoro Bóg da wolną wole, wiedział doskonale, jakie będą tego skutki. Skoro się na to zdecydował, sam wyznaczył sobie rolę obserwatora. Stary Testament był pisany przez i dla koczowników, więc było jak pisał Kosmita - trzeba było wyzwolić strach przed nieuchronnością kary, no bo z tym bywało nader kiepsko , tak jak i dzisiaj, kiedy nauka i metody działania policji są nieporównywalne z tamtymi smile.
                                  Zresztą wygląda na to, że Bóg zauważył wlasną niekonsekwencję, bo przy okazji wszelkich późniejszych rzezi znanych historii, z Holokaustem włącznie, trzymał się grzecznie z boku
                                  smile
                                  • sorel.lina Re: De gustibus 27.01.13, 17:58
                                    Uli, ja żadnej z opowieści ST nie traktuję dosłownie i zawsze biorę poprawkę na kontekst historyczny i koloryt lokalny. Do fundamentalizmu mi bardzo daleko. smile
                                    Zresztą w Biblii chyba nie o dosłowność ani nie o prawdę historyczną chodzi. Dla mnie te opowieści stanowią punkt wyjścia do refleksji własnej. smile Pisałam już kiedyś, że jestem dość heretycką katoliczką. wink
                                    • ulisses-achaj Re: De gustibus 27.01.13, 18:04
                                      No właśnie, Sorellino. O tym pisałem do Wściekłego. Tylko, jeżeli Biblai jest czymś w rodzaju "opowieści okrągłego stołu", nie przydawajmy zawartym w niej opowieściom (bywa że o dużej wartości literackiej), ciężaru pochodzącego z założenia, że jest to jednak "Słowo Boże" smile
                                        • kkkkosmita Re: De gustibus 27.01.13, 18:22
                                          Zdrowiej szybko Ulissesie.
                                          Jeśli to grypa (o gorączce piszesz) to wieka z niej i wredna zaraza!
                                          FU!

                                          W sprawie związków partnerskich ihomoseksualnych, to jeszcze dodam wrednie!
                                          Największe znane mi zgromadzenie owych sodomitów (!tongue_outtongue_outtongue_out) w Polsce jest w KK
                                          A więc, jeśli grzechem jest znoszenie sodomitów w społeczeństwie...
                                          To niech każdy dostanie od katolików, to co mu się zgodnie z przesłaniem opowieści o Sodomie, należy!
                                          I będzie w końcu zacząć myśleć... na spokojnie....
                                          Bo to nie jest OK., że KK ma konkordat i mnóstwo praw w Polsce, a inni obywatelom tkwiącym w tym samym grzechu... odmawia się nawet możliwości ...uporządkowania ich spraw prywatnych! I to z nakazu ich ...czarnych braci w grzechu....
                                          Wrrrrrr!

                                          http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                                          • ulisses-achaj Re: De gustibus 27.01.13, 18:28
                                            Otóz to, Kosmito smile Bezczelna hipokryzja ludzi pokroju Kempy, Wróbel i ska skutkuje wykluczeniem ok 4 mln. osób, ale co sie odwlecze ... a kiedy to wahadło wychyli się w drugą stronę, ich "będzie płacz i zgrzytanie zębów ... smile

                                            Mam nadzieję, że to nie grypa.. smile Dzięki - postaram się smile
                                            • hardy1 Re: De gustibus 27.01.13, 20:09
                                              Nie wchodzę w tę dyskusję. Znacie moje poglądy, więc ograniczam się tylko do czytania.
                                              Kosmito, poprawię tylko - sodomita to nie homoseksualista.
                                              Uli - 1/2 litra gorącego mleka+2 łyżki miodu+2 ząbki podrobionego czosnku...i pod kołdrę, wypocić się smile
                                                • hardy1 Re: De gustibus 27.01.13, 22:04
                                                  Nie, Uli. To tylko tak wygląda wink
                                                  Robi się to sposobem - drobisz nożem dwa ząbki czosnku, kładziesz je na czubek łyżeczki, wkładasz łyżeczką głęboko do gardła na język i natychmiast popijasz ciepłym mlekiem z miodem. Wypijasz cały kubek. Prawie nie poczujesz ostrości i goryczy czosnku.
                                                  Do dzieła, nie ociągaj się smile
                                              • kkkkosmita Re: De gustibus 27.01.13, 20:40
                                                Kosmito, poprawię tylko - sodomita to nie homoseksualista
                                                Poprawy potrzebuję, bo niezbyt się znam na kościelnych określeniach.

                                                tym niemniej w słowniku gazety.pl jest:

                                                1. osoba uprawiająca stosunki płciowe ze zwierzętami: Nawet najbardziej liberalne ustawodawstwo zabrania pornografii, w której pokazuje się stosunki sodomitów ze zwierzętami.
                                                2. przestarz. to samo, co pederasta

                                                Czyli pomyliłem się w czasie! big_grin

                                                http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                                                  • kkkkosmita Re: De gustibus 28.01.13, 00:28
                                                    Sodomitę użyłem w ścisłym związku z oną... Sodomą... godną ognia i potępienia
                                                    i za przykład kary straszliwej a bezwzględnej, za grzechy służącą...tongue_out
                                                    (bez Sodomy, bym nie wymyślił! tongue_out )

                                                    W jakiś starych książkach (albo wypisach...(?) ) ...o/z historii... jak kojarzę, spotkałem się z określeniem sodomita, w wersji... obszerniejszej, a nie tylko zwierzątek dotyczącej! tongue_outbig_grin
                                                    Wydaje mi się, że na początku 20 wieku... jeszcze ta stara wersja była możliwa do używania...? To określenie..., również mogło to być w jakiś książkach przedwojennych...których zbiorek kiedyś miałem w ręku i przeglądałem sobie...



                                                    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                                  • ulisses-achaj Re: De gustibus 27.01.13, 18:00
                                    [b]Gdybym chciał być obrazoburczy, powiedziałbym że na przykładzie Sodomy i Holokaustu mozna zaryzykować twierdzenie, że dla Pana większą winą domagającą się okrutnej kary, jest życie seksualne prowincjuszy z Bliskiego Wschodu niż komory gazowe i obozy koncentracyjne.
                                    • sorel.lina Re: De gustibus 27.01.13, 18:13
                                      Nowy Testament prostuje sprawę winy i kary.
                                      Na przykład choroba nie może być rozumiana jako kara za jakieś winy czy grzechy chorego.
                                      "Karę" przedstawia jako "konsekwencję" własnych wyborów i uczynków. Może jednak ona zadziałać jak przewracające się kolejne kostki domino - czyli mieć nieoczekiwane i dalekosiężne skutki.
                                      No, ale dosyć tego, nie mam wystarczających kompetencji do objaśniania Biblii! smile
                                      Miłej reszty niedzielnego wieczoru, kochani!

                                      P.S. Szkoda, że nie będę mogła obejrzeć tego filmu o katastrofie smoleńskiej - nie mam kanału National Geografic... sad
                              • kkkkosmita Re: De gustibus 27.01.13, 17:46
                                Miłością będący

                                Miłością do kogo/czego?
                                Do chwastów czy do zdrowej hodowli roślinek?
                                Ano z miłości siedlisko grzechu usunął...
                                i dla dobra większości... jak sądzę...
                                http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                                • ulisses-achaj Re: De gustibus 27.01.13, 17:52
                                  Jak na Omnipotenta, często się mylił i "wychodził z siebie", Kosmito. Przypominam, że wykończył wszystkie stworzenia jak leci z wyjątkiem Noego i reszty, bo mu sie przestały podobać... smile

                                  No jeżeli jest w tym jakaś boska logika, na którą powoływali sie później chrześcijanie, to ja jestem chiński książę.. smile
                        • kkkkosmita Re: De gustibus 27.01.13, 17:44
                          Innymi słowy - czy odpowiadamy jedynie za siebie?
                          Załóżmy, że tak

                          To założenie jest błędne. W różnych zakresach....
                          Na przykład jest nieprecyzyjne...
                          Kto/co to jest ja?
                          Jednostka ludzka? (człowiek)
                          jednostka społeczna (rodzina, dzieci, pies...)
                          czy jeszcze większe jednostki....społeczność, powiat...itd....

                          a może spójrzmy też z innej strony:
                          Czy jako ludzkość odpowiadamy za Ziemię...? w całej jej różnorodności? Nie omówionej w pismach o naszej religii...?
                          Czy różnorodność na Ziemi jest potrzebna...?
                          Czy możemy bezkarnie ingerować w to co Bóg stworzył?tongue_out

                          Eeee... wydaje mi się, że ten temat przekracza moje możliwości.
                          Zrozumiałem, że dla chrześcijan homoseksualizm jest chyba grzechem(?)
                          Że nie życzą sobie wyrażenia jakiejkolwiek aprobaty dla tego zjawiska...
                          ale...
                          Osobiście...
                          jednak
                          z całym należnym szacunkiem...
                          nie popieram takiego spojrzenia i interpretacji praw boskich.
                          Zwyczajnie mi to nie pasi. Pasuje mi państwo neutralne światopoglądowo. W żadnym wypadku wyznaniowe. Reguły sprzed tysiącleci, pomimo..., że mądre i sprawdzone w długim okresie czasu... nie wszystkie mnie przekonują. Nasz postęp cywilizacyjny, jest wynikiem pracy tych, którzy kwestionowali prawa boskie i byli CIEKAWI.
                          O!


                          http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
        • kkkkosmita Re: De gustibus 26.01.13, 22:04
          Kosmito
          > bardzo lubię procesje z okazji Bożego Ciała, i nie jest to [i]rodzaj marketingu

          Straciłem porządnego posta...
          Teraz muszę skracać.
          Zgadzam się, że procesje z okazji Bożego Ciała nie są marketingiem.
          Są świadectwem wiary i świętem dla ludzi wychowanych w tradycjach wiary chrześcijańskiej.
          Rozumiem na co zwróciłeś mi uwagę...

          Gdybym był tak naprawdę doskonały....tongue_out
          To takie same prawa jakie daję katolikom ... powinienem przyznać również paradom Równości.
          tym bardziej że zgodnie z Wiki

          Parada Równości – demonstracja w postaci przemarszu ulicami Warszawy, będąca zdaniem organizatorów aktem sprzeciwu wobec homofobii oraz dyskryminacji mniejszości seksualnych w polskim społeczeństwie

          Czyli cel tych parad jest szczytny... i godny poparcia.

          Cóż jednak mam ze sobą zrobić... jeśli widząc parkę hetero na ławce w tramwaju... albo patrzę na nich z przyjemnością... albo zwyczajnie mam ochotę, ich pognać... jeśli są zbyt ...aktywni...tongue_out i zalecić szukanie lepszego miejsca na amory...tongue_out
          Ot tak... zwyczajnie...bez żadnego stresu z mojej strony...

          Widząc taką parkę homo... to bym zupełnie nie wiedział co ze sobą zrobić... czułbym się fatalnie! i z pewnością w związku z powyższym... agresywnie!
          Zwyczajnie nie potrafię pojąć związków gejowskich...
          Nie rozumiejąc.... nie potrafię z przekonaniem i spokojem wewnętrznym zaaprobować...

          Czy jestem homofobem...
          wydaje mi się że nie!
          W sumie nie mam nic do tego, jak sobie ludzie życie ułożą... aby tylko pewne rzeczy nie działy się na moich oczach.
          Są sytuacje... kiedy czuję:
          Nie chcę. Nie lubię. Nie podoba mi się.

          Z tym, że z wielkim przekonaniem uważam, że ludzie ci powinni posiadać potrzebne im prawa.
          Nie wolno ich dyskryminować.

          Nie lubię pogardy i złośliwego utrudniania ludziomżycia... wynikających z jakiś własnych uprzedzeń/wymysłów/pomysłów/itd....

          A gust... posiadam taki jaki potrafię...
          to wszystko.
          I nadal piszę... że parady równości... mnie drażnią!
          Są zbyt kolorowe i ładne! tongue_out
          No konserwa w tych sprawach jestem...

          Tu napisałem co czuję osobiście.
          Moje osobiste emocje ... nie potrafiłyby na mnie wpłynąć, gdybym musiał decydować o tym jak powinna wyglądać uczciwość..
          A powinna wyglądać w ten sposób, że ... uwzględniając nasze wszystkie polskie uwarunkowania... należało chociażby tę najprostszą uchwalę... zaaprobować...
          Sejm okazał się naprawdę... niesprawiedliwy arogancki, zacofany...złośliwy
          NIEUCZCIWY wobec wielu swoich obywateli/wyborców.

          Sejm jest do tego, żeby porządkować sprawy kraju!
          Żeby do licha zamiatać!
          A nie opowiadać mi, że kawałek chodnika, to nieodśnieżony zostawi... bo tam geje mieszkają...

          A że przy okazji wielu innych połamie sobie nogi na nieodśnieżonym chodniku...
          ...aaaa... to droooobiazg...
          najważniejsze dla p osłów... są własne najświętsze przekonania...aroganckie głupie nieuzasadnione, oparte właśnie na homofobii i nieuczciwości.

          http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
          • sorel.lina Re: De gustibus 26.01.13, 22:18
            Kosmitku,
            wprawdzie "de gustibus non est disputandum", ale nadmierny ekshibicjonizm - zarówno hetero, jak i homo - jest po prostu nieestetyczny.
            Tak mi się wydaje. smile
            • kkkkosmita Re: De gustibus 26.01.13, 22:45
              Zginęło mi ostatnie zdanie z poprzedniego postu.

              powinno być:
              najważniejsze dla p osłów... są własne najświętsze przekonania...aroganckie głupie nieuzasadnione, oparte właśnie na homofobii i nieuczciwości. Nieuczciwe jest to, że tego rodzaju emocje/przekonania własne, rzutują na stanowienie prawa! Są niemerytoryczne i nie mają nic do rzeczy. Za to utrudniają bez żadnego przyzwoitego powodu życie... sporej gromadce ludzi

              http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
            • kkkkosmita Re: De gustibus 26.01.13, 22:50
              nadmierny ekshibicjonizm - zarówno hetero, jak i homo - jest po prostu nieestetyczny.

              ...no dobrze... nadmierny... jakbyśmy to rozumieli... albo nie rozumieli......tongue_out

              aaale Sorellino...
              Czy w kinie nie patrzyłaś z zachwyyytem... kiedy on i ona... NARRRRESZCIE!tongue_out jakoś do siebie trafili i taak ładnie się całują...?:big_grinbig_grinbig_grin
              http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                • kkkkosmita Re: De gustibus 26.01.13, 23:16
                  W kinie nigdy nie jest "nadmiernie"

                  Nooo nieee... jesli trzeba było przebrnąć przez dwugodzinne... płoty... żeby jeden ładny pocałunek zobaczyć (noo... może nawet coś więceeeejbig_grin)... to nie jest nadmiernie! shock
                  big_grinbig_grinbig_grin
                  http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
          • illmatar Re: De gustibus 27.01.13, 00:03
            kkkkosmita napisał:

            > Czy jestem homofobem...
            > wydaje mi się że nie!

            Nie, że zaraz nie. To przecież zwykła sprawa, że mamy w sobie atawizmy. Mój mąż, światły facet, a też nie może patrzeć na umizgi gejów. Dziwne, że panom nie przeszkadzają, a nawet wręcz przeciwnie, umizgi kobitek. A ja niezbyt lubię te między paniami, ale słówkiem nie pisnę w realnej przestrzeni.

            Czyli mamy w sobie opory, ale nie o to chodzi, żeby nie mieć, tylko żeby je zachować dla siebie. A ludzie odwrotnej orientacji są takimi samymi ludźmi jak my. Prawa ludzkie im się należą. Szczególnie, że heterykom nic nie ubędzie. To nieprawda, że orientację seksualną się wybiera lub wyucza. Ją się ma, taką czy inną.

            Natomiast ekscesy erotyczne w niczyim wykonaniu mi się nie podobają, ale jestem tchórz i nic bym nie powiedziała, tylko sobie poszła.

            > Nie wolno ich dyskryminować.

            No, właśnie.

            > I nadal piszę... że parady równości... mnie drażnią!
            > Są zbyt kolorowe i ładne! tongue_out
            > No konserwa w tych sprawach jestem...

            Mnie tylko drażni jak się wypinają z golizną i obleśnymi ruchami, niczym te panienki co je widzę z okna. Też ohyda, ale ładniutka.

            > Sejm okazał się naprawdę... niesprawiedliwy arogancki, zacofany...złośliwy
            > NIEUCZCIWY wobec wielu swoich obywateli/wyborców.

            Prawie równie ciemniacki jak u Ruskich!
            • kkkkosmita Re: De gustibus 27.01.13, 00:47
              Dzięki Illmatar...
              Ładnie to podsumowałaś ...
              A ludzie odwrotnej orientacji są takimi samymi ludźmi jak my. Prawa ludzkie im się należą. Szczególnie, że heterykom nic nie ubędzie.

              Ja... nie lubię za bardzo myśleć, i mocno się namęczyłem, żeby powiedzieć...
              co jednak...w moim bezmyśleniu...
              ...myślę....
              tym bardziej, że popierałem Tuska, pomimo... że nie lubię gejów... (kurcze... ale kołomyja... cooo...?tongue_out )

              A sejm do licha, niech przestanie się własną wzniosłością przejmować, tylko niech porządkuje prawo! Stosownie do sytuacji.

              Kiedyś czytałem, że orientacja seksualna to również sprawa genów.
              nie wiem czy ta teoria jest prawdziwa.
              Wiem na pewno, że małe dziecko, młodzież... można....przysposobić... do pewnych zachowań seksualnych...
              Jednym słowem... wyuczyć...
              mogą to nawet polubić...

              http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
      • mirekms De gustibus 27.01.13, 18:55



        https://orka.sejm.gov.pl/Poslowie7.nsf/0/9E7EE4F0949FCDCFC125792D0050329E/$File/450.jpg


        "Dekalog jest podstawą dla wszystkich prawników" z trybuny sejmowej

        Kazimierz Ziobro (link)

        i dalej mówił:

        "Nie pożądaj żony bliźniego swego,a nie partnera swego"


        strażnicy świętego ognia nie znają tekstu,a ten strażnik,magister teologii szczególnie


        Księga Wyjścia,20,17:

        "Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego,
        ani
        niewolnika,ani jego żony,ani jego woła,ani jego osła
        ani
        żadnej rzeczy,która należy do bliźniego twego"


        Amen
        • kkkkosmita Re: De gustibus 27.01.13, 19:26
          Księga Wyjścia,20,17:

          "Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego,
          ani
          niewolnika,ani jego żony,ani jego woła,ani jego osła
          ani
          żadnej rzeczy,która należy do bliźniego twego"


          Ha ha ha... metoda wykluczenia! big_grin

          a czy jest gdzieś konkretnie stwierdzone, że sodomia to grzech?
          Jaaa taaak tylkooo w kweestii formalnej! big_grintongue_outtongue_out
          no bo karę, za ową sodomię to już przerobiliśmy! big_grin

          http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
        • wscieklyuklad Re: De gustibus 27.01.13, 19:36
          Pytasz Ulissesie czym zawiniły miliony, które poniosły śmierć przy biernej postawie "sprawiedliwego Boga i Syna".
          Istotna różnica polega jednak na tym, iż tych milionów nie zgładził Bóg, ale właśnie ludzie dysponujący wolną wolą.
          W naszym myśleniu o "winach i zasługach Boga" pojawia się często pewien charakterystyczny motyw. Otóż kiedy odnosimy sukcesy a życie układa nam się po różach, wtedy taki obrót spraw uznajemy za efekt własnych zasług. Jesteśmy wtedy mądrzy, przewidujący, dobrzy, mamy farta (bez religijnego podtekstu), dopuszczamy nawet nieco pejoratywne "cwaniactwo". W każdym razie oddajemy hołg porzekadłu "każdy jest kowalem własnego losu". W przypadku zaś porażek winny jest cały, niesprawiedliwy świat - nierzadko też Bóg, który nie zapobiegł nieszczęściu w postaci dowolnej gdy chodzi o skalę rozpiętości.
          To przez Boga złamaliśmy nogę (w swej miłości do nas winien stapiać lód pod nogami, zasypywać dołki, usuwać przeszkody o jakie się potykamy). To przez Boga straciliśmy majątek (w wyniku krachu na giełdzie - powinien doradzić jak zainwestować z zyskiem, w wyniku pożaru - czemu akurat nasz dobytek? itd. itp.) Ostrość osądu a i pretensja bywają wówczas stanowcze i uprawnione.
          Kiedy wrócimy do prób ratowania Sodomy i Gomory, napotykamy na istny "targ" o liczbę sprawiedliwych. Nie znamy wprawdzie liczby mieszkańców tych miast, ale "licytacja" rozpoczyna się od 50 ludzi. Licytujący szybko wnioskuje, że przeszacował - tylu nie będzie. Ale - drogą teleturniejowych "Vabanków" zgłasza kolejną liczbę - pięciokrotnie mniejszą.
          Zatem druga strona licytacji (boscy wysłannicy) ma spore plenipotencje. W odróżnieniu od dzisiejszych negocjatorów w sprawach spornych, wysłannicy mają pełne uprawnienia do decydowania o skali wydarzeń. Nie zrywają rozmów, nie podpisują protokółu uzgodnień, nie sięgają po "komórę", by naradzić się z przełożonym. "Znajdź dychę sprawiedliwych, a odpuścimy". Ale i tych 10 nie było. Zatem degeneracja do "szpiku kości".
          Ale patrząc w drugą stronę: czemu licytujący nie zszedł niżej? Czemu nie zagrał na emocji wysłanników pytając o jednego sprawiedliwego? Tego pewnie nie ustalimy. Byc może nie chciał przesadzić zachowując jakieś zasady przyzwoitości. Może też zorientował się w toku tych negocjacji, jak wielka jest skala problemu.
          Być może, że wpływ normalnej jednostki na zdegenerowaną większość jest na tyle mały, iż nie warto ocalić tej ostatniej, bowiem nie ma szansy na zmianę na lepsze?
          A dalej - czy skala kary jest w jakiś sposób zależna od właśnie liczby?
          Dlaczego Adam i Ewa nie zostali rażeni śmiertelnym piorunem, pożarci przez potąd przyjaznego lewka, czy inną bestię, ale wygnani z Raju?
          Ich unicestwienie byłoby bowiem zaprzepaszczeniem dziełą twórczego.
          Bo kto wówczas miałby zasiedlać i czynić sobie poddaną ziemię?
          Podobnie możemy dywagować gdy chodzi o Kaina (też szlag go nie trafił, ale został wygnany) czy Noego (wody miały przecież opaść czyniac aktualnym dzieło czynienia sobie ziemi poddaną)
          Spekulacja.
          W kacie pożarcia jabłka jedyną postacią (poza naturalnie Bogiem) obdarzoną wolną wolą był wąż-szatan. Ewa nie dokonała wyboru w akcie dobrowolnej decyzji, ale ogłupienia podstępem (przysłowiowa "kobieca naiwność", albo "niewinność dziecka" nie skażonego grzechem)
          Dopiero zjadłszy jabłko stali się posiadaczami wolnej woli.
          Tym samym wymknęli się boskiej kontroli. Jedyną zatem szansą ingerencji w ludzkie życie stały się działania gwałtowne i na skalę mega (tak jak dokonuje się przeglądu wadliwego modelu samochodu, samolotu (Dreamliner!), czy transplantacji niewydolnego narządu)
          Społeczność doby Sodomy i Gomory była zatem ewolucyjnie zmodyfikowanym zbiorowiskiem, w którym prawie jednomyślnie podporządkowano sie złu.
          Jednak jest w tym wszystkim także akcent optymistyczny.
          Praktycznie wszystkie reżimy prędzej, czy później upadają.
          Wolna wola zbacza bowiem także ku rozwiązaniom gwałtownym.
          Jak kiedyś to już słusznie wypunktowałeś Ulissesie - w takich wydarzeniach większą rolę odgrywa pusty żołądek, niż podstawy etyczne.
          Ale czy to naprawdę mało?
          Kara zadana dowolną ręką pozostaje karą. Ludzka, czy boska - to bez znaczenia.
          • sorel.lina Re: De gustibus 27.01.13, 19:48
            >Ten św. Augustyn chyba sporo mądrych słów powiedział....
            > czyżby był on świętym heretykiem Kościoła....(?)


            Był rozpustnikiem i wielkim grzesznikiem. A potem został świętym.
            W tym kontekście "Błogosławiona wina" w jego przypadku staje się oczywista. wink

            Ewę "pobłogosławił winą" sam Jahwe. I obiecał jej, że to ona właśnie "zmiażdży głowę węża". smile
          • ulisses-achaj Re: De gustibus 27.01.13, 20:12
            "Istotna różnica polega jednak na tym, iż tych milionów nie zgładził Bóg, ale właśnie ludzie dysponujący wolną wolą".

            Ja to było ? Aha, " Bez woli Pana nawet jeden listek nie spada z drzewa" - św. Augustyn ... smile

            Myślę że to klasyczna kazuistyka i wykręty, tudzież wybielanie Pana i podwójną MIARĄ MIERZENIE w zależności od sytuacji ... smile


            Ulisses
          • ulisses-achaj Re: De gustibus 27.01.13, 20:16
            PS Ponieważ piszesz o Bogu, to Twoje zdanie "Tym samym wymknęli się boskiej kontroli', jest oksymoronem i wewnętrznie sprzeczne. Słuzy to teraz do tłumaczenia boskiej "nieingerencji", boć zawsze to lepiej i wygodniej, niż powiedzieć, że On nie istnieje.. smile
              • ulisses-achaj Re: De gustibus 27.01.13, 20:28
                Nie powiem, ale ośmielę się powiedzieć, że jeśli istnieje, nie ma niczego wspólnego z ludzkimi pokrętnymi i wewnętrznie sprzecznymi "ksiegami" i teoriami na Jego temat.. smile
                • sorel.lina Re: De gustibus 27.01.13, 20:36
                  > jeśli istnieje, nie ma niczego wspólnego z ludzkimi pokrętnymi i wewnętrznie sprzecznymi "ksiegami" i teoriami na Jego temat.. smile

                  Tu pewnie masz rację. Ludzie mogą o Nim powiedzieć tyle, co np. mrówki o ludziach...
                  Toutes proportions gardees. wink
            • mirekms Re: De gustibus 27.01.13, 20:26

              działacz religijny,podróżnik i
              dziennikarz,Cejrowski,trzech w jednym

              zadał pytanie,i dał odpowiedz w TVP:

              "a kto powiedział,że Bóg nie widział Auschwitz?
              widział"

              • illmatar Re: De gustibus 28.01.13, 10:24
                Nie widział. Uważam, że Boga nie ma.
                Widział dla tych, którzy w niego wierzyli. Niektórzy wskutek tych przeżyć utracili wiarę, niektórzy ją porzucili, a niektórzy umocnili. Prosty wniosek: wiara i niewiara są odpowiedzią na nasze potrzeby emocjonalne.

                Przy okazji KWESTIA FORMALNA
                • hardy1 Re: De gustibus 28.01.13, 10:45
                  ...w kwestii formalnej, Illmatar:
                  Cytuję z zalinkowanego poradnika - Wielką literą piszemy nazwy własne (-) Madonna (tylko w odniesieniu do Matki Boskiej).
                  Czy to oznacza, że pisząc o znanej piosenkarce mam używać małej litery "madonna"? tongue_out
                  • illmatar Re: De gustibus 29.01.13, 00:47
                    Kwestia formalna jest jeszcze bardziej porąbana.
                    Sanctus.pl podał wyciąg z ustaleń wspólnej komisji RJP i ichniej, a w wyciągu zabrakło miejsca dla treści niezbyt wygodnych.

                    Madonna możesz pisać z litery jaka Ci się widzi, pod warunkiem że nie masz na myśli Madonny (tej niebieskiej). Ale święta instytucja od ortografii opuściła także taki maleńki rozdzialik o zaimkach osobowych. W którym stoi jak byk, że poza tekstami liturgicznymi pisze się małą literą, w szczególności w tekstach świeckich, naukowych i encyklopedycznych, a duża jest dozwolona, gdy ktoś chce podkreślić swój stosunek emocjonalny do Onego.
                    wink
                    • hardy1 Re: De gustibus 29.01.13, 09:13
                      Rozumiem, że piszesz o ustaleniach wspólnej komisji - Rady Języka Polskiego i ich odpowiednika ze strony episkopatu?

                      Dziękuję za wyjaśnienie, Illmatar. Do tej pory starałem się pisać określenie "istoty najwyższej" z dużej litery. Nie wiedziałem o ustaleniach powyższych. Jako racjonalista, a więc nie mający "stosunku emocjonalnego" już wiem, że zgodnie z zasadami powinienem pisać z małej litery, bez urazy dla innych.

                      PS. Jak to nazwać, że w "wyciągu" Sanctus.pl pominął tak ważną informację? Wszystkie sprowadzają się do jednego - manipulacja. Tak jak było z Biblią, którą jeszcze 100 lat temu nie wolno było czytać w oryginale (nawet klerykom), tylko w Wulgacie.
                      • kicho_nor Re: De gustibus 29.01.13, 18:59
                        W kwestii teraz mojego formalnie porąbanego myślenia.
                        Illmatar napisała: Uważam że Boga niema
                        Zabrzmiało jak: uważam, ale nie jestem pewna.
                        W tym - uważam - jest jakaś furtka?

                        Odwróćmy sytuację
                        Ksiądz na kazaniu do wiernych mówi: uważam ze Bóg jest

                        Uważam że uważam że się nie mylę ale tylko uważam

                        • illmatar Re: De gustibus 29.01.13, 22:27
                          Uważam, że nie oznacza czego innego niż oznacza. Czy Bóg jest czy go nie ma nie zależy od niczyjego uważania. Tyle że jak się sprawy mają nie zostało udowodnione (i nigdy nie będzie). Pozostaje wierzyć lub nie.
                          Ja nie.
                    • illmatar Re: De gustibus 29.01.13, 22:24
                      Hardy, Allah, Bóg, parę innych nazw kultowych postaci itd - tylko dużą literą. Ale największy smaczek jest ukryty z zaimkach osobowych. Można napisać: Patrzę, tam stoi Jezus, a wokół niego klęczą różne panie. A on się tajemniczo uśmiecha I nikt się czepiać nie ma prawa, żeby pisać "Niego" i "On" a nie "niego" i "on", chyba że kk. Ale będą w swoim prawie tylko wtedy, gdy się pchać do ichnich publikatorów.

                      I to właśnie ustalenie Komisji Wspólnej itd także kiedyś było na witrynie Sanctusa, a także na witrynie RJP. I już nie ma, Sanctus zastosował czary mary w momencie gdy RJP się zrobiła chytrzejsza na kasę, zaczęła handlować opracowaniami, usunęła "detale" z materiałów ogólnie dostępnych. Bo kto będzie latał po bibliotekach albo kupował wszystko co rzucą do sklepów z drukowanym?
                      Jestem taka świadoma dzięki temu, że pisując na Wiki miałam do czynienia z licznym akcjami przemieniania informacji na tematy religijne w religijną propagandę. Jest na Wiki paru teologów-naukowców, którzy tak jak i ja zwalczają ten proceder i to od nich dostałam informację o zasadach ortografii w ich branży. Wtedy jeszcze i Sanctus i RJP publikowały CAŁOŚĆ ustaleń.
                • mirekms Re: De gustibus 28.01.13, 20:02


                  kol.Illimatar

                  za link zostaniesz wynagrodzona
                  już tu,na ziemi,na Podwórku

                  Sobór Watykański II jest obcy dla polskiego Kościoła
                  winny tego stanu jest kard.Stefan Wyszyński

                  wielka praca "Tygodnika Powszechnego" może kiedyś da owoce,kiedyś

                  red. Jerzy Turowicz (link) i redakcja spopularyzowały idee Soboru
                  przepiękna postać,człowiek wielkiego formatu

                  do maleńkości (jak ja to nazywam)
                  w moim życiu towarzyszył mi "Tygodnik Powszechny " i "Polityka"
                  i na zdrowie mi to wyszło

                  a dla rozrywki poczytałem sobie (link)
                  • illmatar Re: De gustibus 03.02.13, 00:14
                    mirekms napisał:
                    > kol.Illimatar
                    >
                    > za link zostaniesz wynagrodzona
                    > już tu,na ziemi,na Podwórku

                    Teraz dopiero tu dotarłam, drogi Mirku, ponieważ takie długaśne postowanie męczy mi rozum i oczy! Dziękuję za wynagrodzenie smile

                    Na razie
                    • kkkkosmita Re: De gustibus 03.02.13, 01:07
                      Długi, kręte i pełne niespodzianek są drogi na Podwórku...
                      Czego jestem przykładem...
                      Naprawdę...
                      nooo... jak ja tu dotarłem?
                      chciałem się znaleźć w wątku codziennym! big_grin
                      http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
    • k.karen Krystyn Pawłowicz? 30.01.13, 10:34
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13317312,Pawlowicz_dla_Gazeta_pl__Mam_prawo_przedstawiac_swoje.html#Cuk
      Pani poseł, nie żałuje pani swoich słów, które padły podczas spotkania z wyborcami w Mińsku Mazowieckim? Mówiła pani: "Do tego Grodzkiego, bo jak widzę faceta obok siebie, to jak mogę się zwracać: proszę pani? Mówię: Jak się człowiek nażre hormonów, to nie staje się kobietą".

      To ja też mogę i nie będzie w tym nic obelżywego:

      Do tego Pawłowicza, bo jak widzę faceta na fotkach w gazetach, to jak mogę się zwracać: ta pani? Mówię: Jak się ktoś nażre byle czego i mówi byle co, to nigdy nie będzie kobietą.


      https://bi.gazeta.pl/im/1f/ed/ca/z13298975Q,Krystyna-Pawlowicz--PIS--przed-glosowaniem-w-Sejmi.jpg
      • ulisses-achaj Re: Krystyn Pawłowicz? 30.01.13, 11:11
        To jeden z przykładów na to, jak mierzwa traktuje wolność słowa. Prostak i cham uznaje, że wolno mu mówić wszystko, "co mu w duszy gra", zwłaszcza jeżeli spotyka się z aprobującym rechotem. Głosowanie nad tymi ustawami obnażyło też moim zdaniem kuriozalny wręcz stopień arogancji polityków. A dziś Episkopat wydaje podziękowanie dla posłow ktorzy odrzucili skierowanie ich do komisji, za fundusz kościelny jz nie podziękował. Bezczelność, prowokacja , ale też głupota.
        Ponoć jednak nie ma tego złego ...
        • sorel.lina Re: Krystyn Pawłowicz? 30.01.13, 11:39
          Taaak... A na wczorajszej konferencji Prezes wygłosił wiekopomne słowa:
          "Tolerancja dla takich mniejszości to tak naprawdę ograniczenie swobód obywatelskich i wolności człowieka."
          O, wszyscy święci!!! surprised surprised surprised
            • k.karen Re: Krystyn Pawłowicz? 30.01.13, 12:30
              To jeden z przykładów na to, jak mierzwa traktuje wolność słowa. Prostak i cham uznaje, że wolno mu mówić wszystko, "co mu w duszy gra", zwłaszcza jeżeli spotyka się z aprobującym rechotem. Głosowanie nad tymi ustawami obnażyło też moim zdaniem kuriozalny wręcz stopień arogancji polityków.

              Z jednej strony Pawłowicz (i wielu innych) powołuje się na konstytucyjne prawo do wolności słowa, a z drugiej łamie prawo, w szczególności art. 32 , w którym jest mowa o zasadzie równości i zakazie dyskryminacji. Przy okazji, łamiąc świeckie prawo, odwołuje się do wartości chrześcijańskich (!), tak więc nie tylko, że nie zna konstytucyjnego prawa, ale także Ewangelii.

              Zgadzam się, to kuriozalny stopień arogancji ponieważ z góry wiadomo było, że SN zakwestionuje projekty ustaw. Konstytucja mówi wyraźnie w art.18, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny.

              Prywatne poglądy parlamentarzystów mnie nie interesują i taki poseł czy senator, który nie kieruje się obiektywizmem to powinien być pozbawiony mandatu. Prywatnie to my, "szeregowi" obywatele, możemy wymieniać się poglądami. I przyznaję, że nie mogę zaakceptować homoseksualizmu bo jestem heteroseksualna, mogę tolerować nie zaglądając nikomu do sypialni. I będę popierać prawo, które ureguluje sprawy związków partnerskich ze względu na tolerancję. Nigdy nie powiem - tak, dla małżeństw homoseksualnych, a będę wielkim wrogiem, gdyby pojawił się choć pomysł adopcji dzieci przez pary homoseksualne.


              Arogancja, głupota, magiel i nic, poza negatywnym PR ( podobno też dobry), z tego nie wynika.


              Zobaczymy czy i tym razem - nie będzie tego złego...
              • ulisses-achaj Re: Krystyn Pawłowicz? 30.01.13, 12:43
                Karen, ustawy nie mówiły o małżeństwach tylko o związkach partnerskich. O faktach społecznych. A fakty mają to do siebie, że opinie które się z nimi nie zgadzają, doprowadzają do absurdu.
                Mam w głebokim poważaniu, czy fakty zgadzają się z czyjąś ideolo. Cała katolicka prawica cierpi na potrzebę równania z ziemią wszystkiego, co jest odmienne od ich wizji. I to ich działanie, nie pierwszy raz zresztą, jest najbardziej sprzeczne z konstytucją. Podobnie jak współudział KK w rządzeniu Polską
                • k.karen Re: Krystyn Pawłowicz? 30.01.13, 12:51
                  Mój "wtręt" o małżeństwach homoseksualnych był poza głównym tematem ale też odnosił się do stanowiska SN i uzasadnienia orzeczenia w sprawie projektów ustaw o związkach partnerskich ( były trzy projekty).

                  Zgadzam się z Tobą smile
                • kkkkosmita Re: Krystyn Pawłowicz? 30.01.13, 17:02
                  I to ich działanie, nie pierwszy raz zresztą, jest najbardziej sprzeczne z konstytucją.

                  Ulissesie...
                  Liteeerka praawaaaa...tongue_out
                  duch prawa...
                  Z wiedzy na dzień dzisiejszy, wydaje mi się, że
                  posługując się duchem prawa, należy wykolegować literę prawa...
                  I że trzeba się dobrze zastanowić jak to zrobić...
                  Ta cała sejmowa histeryja.. tongue_out
                  chyba była ... jakoś nie najlepiej przygotowana...
                  Z tym, że pięknie gołego króla, ludziom wręcz do oczu wepchnęła. Ooooj boooliii krzyczą teraz ludzie i muszą widzieć!big_grin

                  Naprawdę, ciekaw jestem, jak wypowiedziałby się trybunał Konstytucyjny... (i kiedy by to zrobił? tongue_out)
                  Bo trybunał... też potrafi robić ciekawe rzeczy! tongue_outbig_grin
                  http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                  • ulisses-achaj Re: Krystyn Pawłowicz? 30.01.13, 17:58
                    . Te projekty nie są sprzeczne z Konstytucją. Pięknie wyłozył to Wojciech Sadurski, mówił też o tym senator Borowski i inni. To nie jest decyzja SN w tej sprawie a jedynie opinia wyrażona przez jego przewodniczącego. Argumentację zbliżoną do wysuwanej przez naszych ciemnogrodzian rozpatrywał w swoim czasie SN USA I wydał piękne orzeczenie smile Sadurski też o tym wspomina.

                    www.tokfm.pl/blogi/liberte/2013/01/wojciech_sadurski_zwiazki_partnerskie_i_konstytucja_sejmowe_samoubezwlasnowolnienie/1?bo=1
                    • kkkkosmita Re: Krystyn Pawłowicz? 30.01.13, 18:40
                      Niezły jest Sadurski.
                      Konstytucja jest swoistą umową społeczną.
                      Zgodnie z prawem umowy mogą być:
                      zamknięte (na przykład: dokładnie wyliczą co ubezpieczyciel ubezpiecza, inne szkody niż wymienione... ubezpieczyciela nie interesują)
                      otwarte (np. ubezpieczyciel dokładnie wylicza, czego nie ubezpiecza. Za szkody nie wyliczone w umowie , nawet najbardziej dziwaczne...np.szczuury daaach zjeeedliiitongue_outbig_grin, ubezpieczyciel wypłaca odszkodowanie...)

                      I w ten sposób podszedł do tego Sadurski.
                      Achaaaa! big_grin

                      W sumie już Illmatar podsumowała ...
                      regulacje dla związków partnerskich niczego nie ujmują małżeństwom...tongue_out
                      cytuję:
                      A ludzie odwrotnej orientacji są takimi samymi ludźmi jak my. Prawa ludzkie im się należą. Szczególnie, że heterykom nic nie ubędzie.
                      Wiesz Ulissesie...
                      Wczoraj trochę obserwowałem programy publicystyczne, i aż śmiać mi się chciało, kiedy z anteny leciały obgadane już przez nas argumenty...
                      naprawdę... trochę śmiesznie było słyszeć!big_grin

                      Ale to wszystko nadal potwierdza ogólny zastraszająco niski poziom naszych elit politycznych!
                      I nieprzygotowanie do głosowanie nad ... ważną sprawą...
                      Nooo... ręce opadają... i zgrzytać zębami się chce!
                      Zabrałbym im wszystkim dniówkę i premię za ten dzień!
                      Kurde... noooo! devil

                      W dodatku nieznane są wyroki Trybunału konstytucyjnego.
                      Prawo polskie..., sądy....
                      w obecnym stanie... tak sądzą jak ....sądzą....

                      http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                      • kkkkosmita Re: Krystyn Pawłowicz? 30.01.13, 18:46
                        Nie dopisałem... psia kość, zawsze gdzieś na manowce mnie niesie...tongue_out

                        Konstytucja jest tu rodzajem umowy zamkniętej.
                        Konstytucji zwyczajnie nie interesują związki partnerskie...
                        Czyli ustawodawca ma wolną rękę, Nie istnieje potrzeba odwoływania się do konstytucji.

                        http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                      • kicho_nor Re: Krystyn Pawłowicz? 30.01.13, 18:48
                        Ponoć.
                        Faceci to świnie.

                        Patrzą na kobietę najpierw czy kobieta ewentualnie
                        nadaje się do figli łóżkowych
                        Kobiecość pani Pawłowicz żadnego „najpierw”
                        nie powoduje, co zaprzecza uogólnieniu że ponoć.
        • kkkkosmita Re: Krystyn Pawłowicz? 30.01.13, 16:52
          Głosowanie nad tymi ustawami obnażyło też moim zdaniem kuriozalny wręcz stopień arogancji polityków.

          Również niewiedzy, złośliwości,braku kultury
          Z przecież mieliśmy tu do czynienia ze sprawą tzw... społeczną, dotykającą humanizmu, w której każdemu coś tam może w duszy grać...
          ładnie grać...
          albo brzydko grać...

          A pomyślcie o sprawach wymagających konkretnej, zdyscyplinowanej wiedzy!!! WIEDZY! I znajomości konsekwencji kolejnych gniotów prawnych....
          obecnie już hurtowo zaskarżanych do trybunału...
          albo i nie zaskarżanych.... no bo nikt nie rozumie tongue_out/ nie wie/ nie widzi/nie chce zobaczyć/nie potrafi zrozumieć...... jakie są ich rzeczywiste konsekwencje...tongue_out

          HA!
          A potem taki skutek, że się wściekam, bo nie mam na kogo głosować!
          Bo obrażają mnie na tysiąc sposobów!
          I wszystkim p. osłom źle życzę!
          O!

          P.S. Z tego co zrozumiałem... całe to głosowanie było cyrkiem, gdyż Sąd Najwyższy się wypowiadał w sprawie niekonstytucyjności proponowanych zmian...

          https://www.tvn24.pl/sn-projekty-ustaw-o-zwiazkach-niezgodne-z-konstytucja-zobacz-co-sedziowie-odpowiedzieli-poslom-juz-w-ub-roku,303102,s.html
          Konstytucja jest, jaka jest... dura sex sed sex.
          I zapewne należało porządnie przemyśleć... jak do tematu podejść..., nie szarżować...

          W chwili obecnej czuję jakby wyszła tylko wielka tragifarsa.

          Tyle dla mnie dobrze, że... łącząc tę sprawę ze sprawą zgłoszoną przez sędziego Tuleyę...
          może ktoś w końcu zastanowi się nad realizacją praw obywatelskich w Polsce.
          Na tym wręcz należy się zastanowić..., bo ... źle się działo i dzieje...

          http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
          • hardy1 Re: Krystyn Pawłowicz? 30.01.13, 18:48
            W Sądzie Najwyższym i Trybunale Konstytucyjnym siedzą w tej chwili w większości sędziowie mianowani za premierostwa Kaczyńskiego oraz Tuska, o określonym światopoglądzie.

            Nie ma jednomyślności w sprawie art.18 Konstytucji. Jedni konsytucjonaliści mówią tak, inni inaczej. Przykładowo - znani profesorowie-konstytucjonaliści Sadurski i Winczorek (którego bardzo poważam) wczoraj i dzisiaj wyraźnie powiedzieli, że nie zgadzają się orzeczeniem SN. Uważają, że art.18 Konstytucji bierze pod ochronę małżeństwo, ale nie zabrania wyrazić zgodę na prawne uregulowanie problemów związków partnerskich.

            To co było w czwartek i piątek w Sejmie, to obskurantyzm w całej krasie. Nie ten Sejm, to następny pozwoli na związki partnerskie. Młodzi ludzie dorastają. Nie zawróci się Polski w średniowiecze.
            • kkkkosmita Re: Krystyn Pawłowicz? 30.01.13, 19:11
              W Sądzie Najwyższym i Trybunale Konstytucyjnym siedzą w tej chwili w większości sędziowie mianowani za premierostwa Kaczyńskiego oraz Tuska, o określonym światopoglądzie
              Nie tylko tam.
              W sposób niemerytoryczny tylko partyjniacki, światopoglądowy...itd...
              obsadzono wiele stanowisk.
              Kompetencje, wiedza, doświadczenie, uczciwość, znajomość tematu i przepisów... ustępują przed...
              potrzebą zapewnienia sobie przewag... również takich, jakie dają "niezawisłe" wyroki sądu...

              I kto by pomyślał..., że w tak wiele lat, po tym jak po raz pierwszy czytałem Folwark Zwierzęcy...
              zostanę zwierzątkiem w takim ...folwarku....
              http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
              • ulisses-achaj Re: Krystyn Pawłowicz? 30.01.13, 20:48
                W Polsacie wyciągnęli z kurzu niejakiego Piłkę i posadzili go obok profesora etyki. Piłka mówił, co myśłi, powoływał się na prawo naturalne i na to że homoseksualizm jest nienormalny a państwo powinno sterować obywatelami zgodnie z tym co moralne (czytaj : zgodnie z tym co On za takie uważa) i ględził tak uderzająć w coraz wyższe tony...
                A mnie uderzyło, że ci wszyscy kołtuni, słabowici umysłowo, cynicy, hochsztaplerzy, idioci i inne karykaturalne postaci polskiego sejmu i polityki uważają się za z ducha chrześcijańskie, a KK ich w tym utwierdza. A wniosek z tego prosty KK wyrasta na największego szkodnika w tym kraju. Bo też czymże by byl, gdyby nie tacy Ziobro, Pawłowicz, KEMPA, WRÓBEL PIŁKA, GIRZYŃSKI, NIESIOŁOWSKI. To symbioza. A wnioski z tego proste, chociaż dla niektórych może kontrowersyjne albo rewolucyjne nawet..
                • hardy1 Re: Krystyn Pawłowicz? 30.01.13, 20:58
                  Mówiąc szczerze - oni nawet nie domyślają się (władcy krk i ich cywilni wierni wykonawcy) że sami podcinają gałąź, na której siedzą i owoce zajadają. Zatrzymali się w czasie, nie zauważają zmian mentalnościowych.
                  Obudza się z ręką w nocniku, jak w innych krajach. I wcale z tego powodu nie płaczę. Rozróżniam wiarę zwykłych ludzi od tych, którzy tę wiarę cynicznie wykorzystują, dla władzy politycznej i własnego bogactwa.
                  Tylko ludzi żal,. którzy przez nich nie mogą jeszcze normalnie ułożyć sobie życia.
                      • k.karen Re: Krystyn Pawłowicz? 30.01.13, 22:13
                        Czy my, Polacy, naprawę jesteśmy skażeni genetycznie i potrzebujemy
                        zewnętrznego wroga i niewoli, żeby myśleć w jednym kierunku,
                        żeby dobro kraju znaczyło Dobro Kraju?
                        Nie żyjemy w ciekawych czasach, żyjemy w durnych czasach, a tego nie było
                        w chińskim przysłowiu...
                        • hardy1 Re: Krystyn Pawłowicz? 30.01.13, 23:09
                          Może to nie chichot historii, Uli. Bardziej zadufanie w sobie i nienadążanie za zmianami. Z tym hierarchia kościelna zawsze miała problemy. Na szczęście Europa (leżymy przecież w Europie) to nie starożytny Egipt, z 3-tysięcznoletnim zawieszeniu w trwaniu.

                          Karen, własne problemy i "durnoty" widzimy wyraźniej i dotkliwiej nas uwierają. Ale...w innych krajach nie jest wcale dużo lepiej. Co, fakt, i tak nie poprawia zbytnio samopoczucia. Szlag trafia nas z powodu naszych oszołomów, tak w krk, jak i w Sejmie.
                        • kkkkosmita Re: Krystyn Pawłowicz? 30.01.13, 23:28
                          1. Piłka mówił, co myśłi, powoływał się na prawo naturalne

                          2. Czy my, Polacy, naprawę jesteśmy skażeni genetycznie i potrzebujemy
                          zewnętrznego wroga i niewoli, żeby myśleć w jednym kierunku


                          3. Artykuł 18 Konstytucji, przytaczany przez krytyków projektów ustaw o związkach partnerskich, mówi:

                          Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.


                          4. https://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_St%C4%99pie%C5%84

                          A więc jaja!
                          ad.2 Zwyczajnie rozumu i wiedzy potrzeba!
                          nie politykierstwa i dramatycznego żłobotrzymania.

                          a teraz w sprawie jaj:
                          ( słuchałem nie słysząc i tylko w pewnym momencie zastrzygłem uchem. nie mam możliwości w tej chwili pobiegać po goglach, więc to co napiszę wymaga... hmmm zerknięcia i być może uściślenia)

                          Oczywiście sprawa wymaga wiedzy i znajomości definicji słów/pojęć/...itd...
                          użytych w akcie prawnym... np. w konstytucji.
                          Otóż sędzia Stępień, twierdzi, że artykuł 18 konstytucji zaistniał z zastosowaniem definicji rodziny , zapisanej w prawie rodzinnym.
                          Podobno na temat rodziny jest cały wielki księgozbiór...tongue_out czy jak to zwał, nie szukam teraz słów, bo się spieszę.
                          Otóż rodzina zapisana w art. 18 to rodzina z punktu widzenia jakiegoś prawa naturalnego.
                          Rodzina powstaje bez udziału... księdza, czy urzędnika.
                          Rodzina składa się z
                          biologicznej matki
                          biologicznego ojca
                          ich biologicznego dziecka! tongue_outtongue_outtongue_outtongue_outtongue_outtongue_outtongue_outtongue_out
                          Matka dziecko +ojczym nie są rodziną! w sensie art.18 konstytucji.
                          Dwie lesbijki.
                          Matka+dziecko (biologiczni) są rodziną. Partnerka matki nie należy do rodziny.
                          Można być małżeństwem z dzieckiem nie będąc rodziną... choć tutaj Stępień... też coś tam pod nosem nadawał i chrząkałbig_grin
                          ALE JAJA!!!

                          Stępień przewodniczył komisji konstytucyjnej...tongue_outtongue_outtongue_out
                          Mam dosyć tej idiokracji! (taki tytuł filmu zobaczyłem, ale nie mogę go oglądać. Tytuł wzbudził moje wielkie zainteresowanie!) tongue_outtongue_outtongue_out


                          http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                            • ulisses-achaj Re: Krystyn Pawłowicz? 30.01.13, 23:44
                              Sadurski to dla nich o trzy poziomy za wysoko. A Stepien to przecież ewidentny ideolo, oni używaja konstytucji, aby próbować niewolić ludzi, ale przypomnijcie sobie ACTA, - to zawracanie rzeki kijem..
                              • ulisses-achaj Re: Krystyn Pawłowicz? 30.01.13, 23:48
                                W USA Sad Najwyższy rozstrzyga spory polityczne i swiatopoglądowe w duchu Konstytucji. U nas jest stroną w takim sporze. A później narzeka się że Polacy nie maja autorytetów i nie darzą państwa zaufaniem.. No rzeczywiście, niezwykłe!!!! smile
                                • hardy1 Re: Krystyn Pawłowicz? 30.01.13, 23:56
                                  Rano w tivi tvn24 był wywiad z konstytucjonalistą, prof. Winczorkiem. Bardzo prosto wytłumaczył art.18 Konstytucji - nie zabrania związków partnerskich.
                                  Możliwe, że ten wywiad jest na stronie tvn24.pl, z kolumnie z video.
                                  • kkkkosmita Re: Krystyn Pawłowicz? 31.01.13, 00:02
                                    W dodatku jak na moje szybkie myślenie...

                                    Art18 konstytucji nie jest absolutnie właściwy dla tego przypadku...
                                    równie dobrze mogli się powołać na to, co pan Józio, stróż nocny w Łazienkach, karpiom opowiada..., kiedy je ciągnie..., żeby potem zjeść lub sprzedać...
                                    (głupiemu sprzedać! te karpie tak śmierdzą błotem, że nie da rady ich zjeść! big_grin)
                                    http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                                    • hardy1 Re: Krystyn Pawłowicz? 31.01.13, 00:09
                                      Co tu mówić - jak się chce, to praktycznie każde nieprecyzyjnie zapisane prawo można tak zinterpretować, że litera prawa będzie całkowicie niezgodna z duchem tego prawa...
                                      • kkkkosmita Re: Krystyn Pawłowicz? 31.01.13, 00:19
                                        Nie da rady precyzyjnie zapisać prawa.

                                        Ważny jest duch prawa...
                                        ale ten duch polskiego prawa chyba ... postanowił już w tym niebie zamieszkać i nie patrzeć na to, co mu tu, w tym życiu ziemskim z prawem wyprawiają.

                                        duch prawa w Polsce w ogóle nie pojawia się...
                                        i dochodzi do tego, że kobiecie...która nigdy nie brała pożyczki, komornik kasę zabiera... a sąd potwierdza, że stało się to zgodnie z prawem...tongue_out
                                        Ta sprawa akurat została nagłośniona... i kasa wróciła do kobiety (Gowin musiał interweniować... i o duchuuuu opowiadał)
                                        Ale... tysiące równie zaskakujących... nie!
                                        Działanie prawa w Polsce....
                                        eeeech.... sad

                                        chciałem znaleźć Winczorka i dać go na belkę...
                                        ale pod hasłem Winczorek... leci coś innego...sad
                                        http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                                        • ulisses-achaj Re: Krystyn Pawłowicz? 31.01.13, 00:29
                                          Teraz jest tak że każde osłabienie KK oznacza wzmocnienie świeckiego, nowoczesnego państwa , zgodnego z duchem Konstytucji. Złodziejstwa Komisji Majątkowej, niewyobrażalnie wysokie dotacje na KK, Fundusz Kościelny - na to są pieniądze? A na NFZ, na obiady dla głodnych dzieci, na pomoc społeczną etc są?? !! Nie ma! Bo poszły do kieszeni czarnych, którzy wciąż ględzą o prawie naturalnym dzieciach nienarodzonych, zarodkach i godności człowieka..
                                          • witekjs Re: Krystyn Pawłowicz? 31.01.13, 01:22
                                            ulisses-achaj napisał:

                                            > Teraz jest tak że każde osłabienie KK oznacza wzmocnienie świeckiego, nowoczesn
                                            > ego państwa , zgodnego z duchem Konstytucji. Złodziejstwa Komisji Majątkowej, n
                                            > iewyobrażalnie wysokie dotacje na KK, Fundusz Kościelny - na to są pieniądze? A
                                            > na NFZ, na obiady dla głodnych dzieci, na pomoc społeczną etc są?? !! Nie ma!
                                            > Bo poszły do kieszeni czarnych, którzy wciąż ględzą o prawie naturalnym dziecia
                                            > ch nienarodzonych, zarodkach i godności człowieka..
                                            >

                                            Myślę, że wszyscy powinniśmy w końcu wiedząc, czym jest Prawo Naturalne nie dopuszczać do tak nieprecyzyjnego i tendencyjnego określania prawa.
                                            To właśnie prowadzi do tego, minister sprawiedliwości pozwala sobie na mówienie, że nie interesuje go litera, a jedynie duch prawa.
                                            Znaleźć można na ten temat wiele, ale chyba najciekawszy jest artykuł w Polityce, którego zakończenie zacytuję:

                                            Joanna Podgórska - 29 maja 2012
                                            Prawo naturalne - czym ono jest?
                                            Naturalne, czyli jakie?

                                            W dyskusjach ideowych na temat in vitro, antykoncepcji, aborcji czy związków partnerskich prawica i hierarchia kościelna często odwołują się do prawa naturalnego. Problem w tym, że nie bardzo wiadomo, co to jest/.../

                                            /.../"W zlaicyzowanych społeczeństwach argumenty religijnej natury przestają być skuteczne. Między innymi dlatego Kościół częściej sięga po bardziej uniwersalne narzędzie w postaci prawa naturalnego. Z całą szczerością opisuje to diakon Franciszek Girjatowicz na stronie katolik.pl: „W trakcie polemik wierzący często powołują się na Biblię jako kryterium dobra i zła moralnego. Są to argumenty dla wierzących, ale nie dla tych, co nie wierzą lub utracili wiarę. Dla takich ludzi tylko argumenty płynące z prawa naturalnego mogą być przekonujące. Prawo natury ze względu na to, że wszyscy mamy tę samą naturę, jest wspólne dla wszystkich ludzi, wierzących i niewierzących”. Czy aby na pewno? Większość ludzi pewnie byłaby skłonna zaakceptować złotą regułę. Ale jeśli chodzi o sferę związaną z seksualnością różnorodność postaw w wielu kulturach i społecznościach pokazuje, że nie ma tu żadnego ostatecznego, naturalnego wzorca. Nawet historia Kościoła wskazywałaby, że zwrot „prawo naturalne” należy odczytywać po prostu jako „aktualne stanowisko Watykanu”.

                                            Trudno o bardziej niejednoznaczne i nadużywane pojęcie. Jeszcze nie tak dawno argumentu prawa naturalnego używano przeciwko zniesieniu zakazu małżeństw między czarnymi i białymi. Ostatnio zaś ojciec Tadeusz Rydzyk grzmiał, że wyrok skazujący go na karę grzywny za nielegalną zbiórkę pieniędzy jest niezgodny z prawem naturalnym.


                                            Więcej pod adresem www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1527383,3,prawo-naturalne---czym-ono-jest.read#ixzz2JVVAlgw8

                                            Piszą o tym i tak...
                                            www.kns.gower.pl/filozofia/prawo_naturalne.htm
                                            pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Winczorek
                                            • ulisses-achaj Re: Krystyn Pawłowicz? 31.01.13, 01:32
                                              dlatego właśnie, kiedy słyszę kolejnego misia ględzącego o prawie naturalnym, z góry wiem, do czego zmierza i kto trzyma smycz, na której jest uwiązany. Żeby było smieszniej dyskredytowanie tak rozumianego prawa naturalnego liczy już sobie hohoho albo i więcej lat, bo to i Sade i Voltaire i inni a Watykan zawsze w awangardzie hipokryzji .. smile
                                            • kkkkosmita Re: Krystyn Pawłowicz? 31.01.13, 02:12
                                              Teraz jest tak że każde osłabienie KK oznacza wzmocnienie świeckiego, nowoczesn
                                              > ego państwa , zgodnego z duchem Konstytucji. Złodziejstwa Komisji Majątkowej, n
                                              > iewyobrażalnie wysokie dotacje na KK, Fundusz Kościelny - na to są pieniądze? A
                                              > na NFZ, na obiady dla głodnych dzieci, na pomoc społeczną etc są?? !! Nie ma!
                                              > Bo poszły do kieszeni czarnych, którzy wciąż ględzą o prawie naturalnym dziecia
                                              > ch nienarodzonych, zarodkach i godności człowieka..


                                              W sumie to nic dziwnego, że kościół również życzy sobie mieć korzyści ze wspólnego stoła, przy którym tak wielu ucztujetongue_out

                                              Dla przykładu:

                                              https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/kto-wzial-w-lape-pis-zada-kontroli-nik-i-dymisji-szefa-gddkia,303264.html
                                              Polskie firmy, podwykonawcy, którzy faktycznie pracowali przy budowie dróg, splajtowali. I TE PLAJTY SĄ FAKTEM Przy okazji zapewne upadły hurtownie i zakłady współpracujące z wykonawcami (zawsze tak jest) i setki , jeśli nie tysiące ludzi poszło na bezrobocie i na zasiłki...,a jakość wykonanych robót jest zapewne, jak zazwyczaj zaniżona, z powodów braku wystarczających środków na zakup materiałów w fazie przed plajtą. Czyli już po pół roku, koleiny w asfalcie będą stanowiły zagrożenie dla bezpiecznej jazdy podczas deszczutongue_out Ciekawe, kto będzie wykonywał naprawy gwarancyjne , które i tak marnej roboty nie naprawią ?


                                              Uściślę, że fakt prowadzenia w tej sprawie dochodzenia w prokuraturze, bardzo pozytywnie mnie zaskoczył...
                                              Szkoda, że wcześniej tego rodzaju fakty nie miały miejsca...
                                              Ale jest to nie pierwsza tego rodzaju wiadomość (o ściganiu przekrętasów) w ostatnim okresie.
                                              Tego rodzaju wiadomości... dobrze brzmią....

                                              http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                                            • witekjs Nie znana nam nieuczciwość... 31.01.13, 10:40
                                              Myślę, że ogromna większość Polaków, nie była w stanie wyobrazić sobie, do jakich nieuczciwości może dochodzić w Watykanie i w "Naszym" Kościele.
                                              Poznawanie materiałów dotyczących tych machinacji finansowych, jest to dla nas wszystkich, bardzo silnym przeżyciem.
                                              Wydaje mi się, że jednak powinniśmy to wiedzieć.
                                              Kilka linków umieściłem w Biblioteczce.

                                              forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,142199609,Machinacje_finansowe_Watykanu.html
                                              forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,142200394,Machinacje_finansowe_Watykanu_Calvi_Bankier_Boga.html
                                              forum.gazeta.pl/forum/w,20070,38212225,142200238,Machinacje_finansowe_Kosciola_w_naszym_panstwie.html

                                              • hardy1 Re: Nie znana nam nieuczciwość... 31.01.13, 18:55
                                                Przeczytałem artykuł z "Polityki" o "prawie naturalnym".
                                                Zachłanność na władzę i pieniądze instytucji kościoła r-k liczy już 1.700 lat. Innych zresztą też.
                                                Co powoduje, że w przypadku uzyskania większej liczby wyznawców, hierarchowie danej religii natychmiast cynicznie zaczynają to wykorzystywać dla własnych interesów? Dlaczego przestają zajmować się "głoszeniem swojej wiary" a całą energię poświęcają jej materialnemu i politycznemu wykorzystaniu?

                                                PS. Witku, już raz pisałem - jeżeli podajesz linki, to podawaj konkretny, a nie do całego, bardzo długiego i ogromnego wątku. Przestaję (w każdym razie ja) wtedy szukać, bo to jakbym poszukiwał igły w stogu siana.
                                                • kkkkosmita Re: Nie znana nam nieuczciwość... 31.01.13, 19:36
                                                  Zachłanność na władzę i pieniądze instytucji kościoła r-k liczy już 1.700 lat

                                                  Co powoduje, że w przypadku uzyskania większej liczby wyznawców, hierarchowie danej religii natychmiast cynicznie zaczynają to wykorzystywać dla własnych interesów?


                                                  Hardy...
                                                  Czy słabi, ubodzy i pokorni... daliby radę przetrwać tyle czasu...?
                                                  Czy ktokolwiek by się z nimi liczył...?
                                                  Czy nowi wyznawcy przychodziliby do lepianki w polu...?
                                                  Czy nie powstałaby w takiej luce nowa religia... pełna rozmachu i bogactwa do którego dążą ludzie, które podziwiają ludzie..., które zachwyca ubogich ludzi i każe im się korzyć przed wspaniałością i siłą...
                                                  Czy kościół Boga Wszechmogącego... pośrednik tongue_out pomiędzy ludźmi a Bogiem... może mieścić się w odrapanej ruderze?
                                                  Jak by to o Bogu świadczyło?

                                                  Tak naprawdę to ciężko wypośrodkować...
                                                  pomiędzy cyniczną żądzą zysku...
                                                  a zdobywaniem środków do prowadzenia...
                                                  hmmmtongue_out
                                                  Działalności...
                                                  i gospodarczej...tongue_out
                                                  i do krzewienia wiary..., będącej również przyczyną ich istnienia.... i celem ich istnienia...

                                                  Tyle co tych, którzy myślą... obraża rozdźwięk pomiędzy głoszoną wiarą... a realiami życia...
                                                  Ale... czy tych myślących jest tak wielu...?Z wielkim zawodem oglądałem wywiad Elizy Michalik, z dwiema... naprawdę ..., wydawałoby się..., mądrymi młodymi dziewczynami..., ktore tezy kościelne o życiu poczętym głosiły...
                                                  jakoś tak aż strach....

                                                  Cieszyłbym się, gdyby KK w Polsce był utrzymywany z podatków wiernych...
                                                  http://wstaw.org/m/2012/03/26/k%C3%B3%C5%84_AWATAR.jpg
                                                  • hardy1 Re: Nie znana nam nieuczciwość... 31.01.13, 19:49
                                                    Kosmito, słaby, ubogi i pokorny przychodziliby i do prostej świątyni, bez bogactwa i złoceń.
                                                    M.in. od tego zaczął się protestantyzm - przeciwko łamaniu prawd głoszonych "da maluczkich" przez duchownych krk. Kościoły luterańskie cechują się prostotą, żadnych bogactw i przepychu. Pastor nie stoi na ambonie wywyższającej go nad wiernych. Pastor stoi na tej samej wysokości co wierni. Jest bardziej pomocnikiem, pośrednikiem w "rozmowach ze Stwórcą", niż "pasterzem" golącym owieczki do gołej skóry i wymagającym posłuszeństwa, bez słowa krytyki.

                                                    Protestanci bardziej przeżywają swoją wiarę, nie na zasadzie "klepania zdrowasiek". Polski katolicyzm jest "parafialną wiarą", właśnie epatującą bogactwem i nie wymagającą wysiłku. Wystarczy mechaniczne powtarzanie.
                                                    Oczywiście są duchowni i wierni krk, przeżywający bardziej swoją wiarę (x.Boniecki, nieżyjący x.Tischner...) . Są jednak w ogromnej, prawie niezauważalnej mniejszości. Wystarczy spojrzeć na skład episkopatu - kto rządzi kościołem w Polsce.
                                                  • k.karen Latający Potwór Spaghetti atakuje ;-) 31.01.13, 20:25
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Lataj%C4%85cy_Potw%C3%B3r_Spaghetti
                                                    Pastafarianie, bo tak nazywają się członkowie tego kościoła (?), złożyli wniosek o wpis do rejestru w Polskich Kościołach i Związkach Wyznaniowych. I byłoby to śmieszne, gdyby nie przywileje związane z rejestracją. Otóż, duchowni takich Kościołów i Związków są zwolnieni z podatków. Do rejestracji potrzeba tylko 100 podpisów. W tej chwili zarejestrowanych jest już ponad 100 takich organizacji. Jak widać, "kij konkordatowy" ma dwa końce.

                                                    W związku z powyższym składam Wam propozycję, może i my się zrzeszymy, zarejestrujemy i w ten sposób uwolnimy się od podatków? wink No, skoro mamy tak świetne prawo, to dlaczego z tego nie korzystać? A kto wie, kto wie..może jakąś gazetę się wykupi, później może jakąś rozgłośnię radiową? Hej, szable w dłooooooń...!