Dziś mamy Dzień Flagi Państwowej- młode święto, bo liczy sobie zaledwie 9 lat.
Pomost między Świętem Pracy (uznanym u nas za relikt komunizmu), a Świętem Konstytucji 3 Maja, świętem narodowym, dla katolików także kościelnym świętem Matki Boskiej, Królowej Polski.
Niech się na mnie co wrażliwsi patrioci nie obrażą, ale... no właśnie problem mam z tym "pomostem". Czy to rzeczywiście pomost, czy też "zapchajdziura" wymyślona swojego czasu po to, by uspokoić nastroje tzw. patriotów-eurosceptyków, przeczulonych na punkcie odrębności i suwerenności państwowo-narodowej? Jednym słowem, czy aby nie jest to święto ustanowione na potrzeby chwili, jako że dnia 1 maja właśnie, w 2004 roku
Polska wchodziła do Unii Europejskiej i trzeba było - choćby jakimś symbolem - udobruchać i uciszyć tegoż wejścia przeciwników?
Tak czy owak, mamy teraz trzy majowe święta i dłuuuugi week-end! Jak znalazł na majówki.

Zastanawiam się, ilu naszych Rodaków tę trzydniówkę traktuje jako upamiętnienie narodowej świętości, a ilu po prostu jako dodatkowe, kilkudniowe (jeśli doliczyć sobotę i niedzielę) wakacje? Miły, wiosenny prezent od państwa taki, jak np. zimowy Dzień Trzech Króli?
Czy i który z tych trzech majowych dni ma dla nas największe historyczne, patriotyczne, religijne bądź sentymentalne znaczenie?