Kilka dni mnie nie było. Udałem się w "silnej autokarowej grupie" na południe Polski i do sąsiadów.
Od doświadczonego przewodnika po
Pradze, Polaka mieszkającego u nas i okresowo w stolicy Czech, dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy o naszych sąsiadach. Aktualnych. Podaję na jego odpowiedzialność i własne obserwacje, które to potwierdzały:
Mają wyższe zarobki ale i w większości wyższe ceny niż w Polsce. Dlatego masowo przyjeżdżają do nas, aby zrobić tańsze zakupy codziennych produktów.
Mają tragiczną "dzietność". Tylko 0,6 dziecka na rodzinę. Dla porównania - u nas jest 1,6 (co też jest bardzo złe. Normalna "zastępowalność pokoleń" wymaga 2,2 dziecka). Faktycznie, prawie nie widziałem młodych rodziców z dzieckiem.
Bardzo dużo emerytów. Mają bardzo niskie emerytury. To spowodowało, że w Pradze liczba mieszkańców zmniejszyła się z 1,5 miliona do 1,1 miliona. Po prostu bardzo wielu emerytów nie mogło płacić wysokich obecnie czynszów. Oddało lub sprzedało mieszkania i wyniosło się na prowincję, do swoich popularnych daczy.
Jest bardzo mało jednorodzinnych prywatnych domków, również na wsi. Prawie ich nie widziałem. Spowodowane to było brakiem prywatnej własności ziemi i prywatnego małego przemysłu czy rzemieślnictwa. Później niż my przeszli zmianę ustroju gospodarczego i teraz także nie kwapią się do tego. Przez całą drogę do Pragi i z powrotem widziałem tylko kilka domków, które mogły być indywidualną własnością.
PS. Praga jest bardzo piękna, tylko nogi trzeba schodzić, ciągle pod górę lub w dół. Tłumy turystów. Piwo dobre i w cenach nie odbiegających od naszych. Byliśmy uprzedzeni, że kelnerzy czasem są "różni", ale to pewnie poza stolicą. W Pradze nie spotkałem nieuprzejmych. Deszcz padał taki sam jak w Polsce
PS.2. Powoli wkleję kilka fotek z podróży, aby mogli skorzystać i tacy, którzy wolą oglądać niż czytać, oraz tacy co lubią jedno i drugie

Fotki nie wszystkie dobre, czasem z boku zamazane (wizjer mi w którymś momencie zaparował od wilgoci albo zabrudziłem).