04.11.14, 11:24
...wyboru.
Świat mediów obiegła wczoraj informacja o samobójstwie popełnionym przez 29 letnią Brittany Maynard. Chora na nieuleczalną postać glejaka mózgu - tomografia dokumentowała zniszczenie blisko połowy prawej półkuli mózgu - dokonała wyboru po półrocznym życiu ze świadomością nieuchronności śmierci wśród bólu i zapewne objawów kalectwa.

Migawki informacyjne przypominały sceny z życia pary ludzi dotkniętych tragedią.
Kobietę, która wierzyła, że może się uda, cieszyła się, gdy ból na moment ustawał.
Jej męża, który opowiadał o sprzedaży domu, by przenieść się do Oregonu, w którym eutanazja przybrała miano "godnej śmierci" - pod warunkiem takiej klauzuli, wolno popełnić samobójstwo. Wspominał zmianę życiowej postawy, gdy wspólnie zaczęli cieszyć się każdą drobną chwilą starając się czerpać z niej maksimum radości.
Być może każdy ma prawo do godnej śmierci. Być może każdy ma prawo do samobójstwa, gdy nie jest w stanie podołać trudom losu (tu choroby).
Pojawia się jednak odruchowo pytanie: czy taki wybór winien być nagłaśniany przez samą zainteresowaną?
Samobójstwo można popełnić w miejscu dowolnym. Nie trzeba zmieniać miejsca zamieszkania.
Można odkręcić kurek z gazem, zażyć odpowiednią dawkę leku, wreszcie rzucić się okna lub mostu.
Gdyby nawet założyć, że była wierząca, to "samobójstwo w aureoli prawa", nie zmieni wcale poglądu lokalnego katabasa na problem - samobójca będzie nim zawsze, bez względu na motyw i prawne sankcjonowanie.
Wybranie daty - 1 listopada też jest kontrowersyjne. W przeddzień odejścia czuła się lepiej - nie cierpiała zatem na tyle dolegliwie, by się otruć.
Mąż akceptował jej chorobę w sposób maksymalny - towarzyszył do ostatnich chwil.
Oczywiście można polemizować, czy towarzyszenie komuś w cierpieniu prowadzącym nieuchronnie do śmierci jest rodzajem komfortu dla którejkolwiek ze stron.
Jednak całość tej historii ma dla mnie jakąś niepojętą nutkę ekshibicjonizmu.
Nie potrafię sprecyzować jednoznacznie swego stanowiska, ale wszystko to nie układa mi się w całość rodzącą wyłącznie współczucie. Tragedia umierania jest czymś wielce osobistym.
Obnoszenie się z nim przed opinią publiczną, dobór daty czynią to wszystko zdarzeniem kontrowersyjnym.
Chciała dodać odwagi innym, chcącym dokonać podobnego wyboru?
Nawet jeśli, to czemu w dzień zmarłych i w czasie poprawy samopoczucia?

Obserwuj wątek
    • cambria1.2 Re: Granice 04.11.14, 12:28
      Bo to chyba "magia" daty. I taki mały snobizm w całej tej tragedii. To była młoda dziewczyna, pewnie życie innych ludzi oglądała głównie w tv albo w internecie. Skoro niczym szczególnym nie jest np. transmisja porodów w konkretny dzień, reportaże z planowanych zabiegów chirurgicznych, to stało się tak, jak się stało. Ot, taka smutna "Kronika zapowiedzianej śmierci" sad(
      • k.karen Re: Granice 04.11.14, 15:10
        Myślę że wybór daty, to najmniej ważna sprawa.
        Moje wątpliwości dotyczą tylko upublicznienia tej tragedii. Nie wiem, w jaki sposób i komu miałoby to służyć.
        • sorel.lina Re: Granice 04.11.14, 15:25
          k.karen napisała:

          > Myślę że wybór daty, to najmniej ważna sprawa.
          > Moje wątpliwości dotyczą tylko upublicznienia tej tragedii


          A mnie się wydaje, że wybór tej właśnie daty ma związek z zaplanowanym upublicznieniem auto-eutanazji tej kobiety... Umrzeć z własnej woli w Święto Zmarłych - to robi większe wrażenie, niż gdyby to miał być jakiś inny dzień.
          Jest bardziej symboliczne i bardziej wstrząsające.
          • cambria1.2 Re: Granice 04.11.14, 15:35
            Tak, właśnie to chciałam powiedzieć. To miało być i wstrząsające, i symboliczne. Miało sie przebić przez inne newsy, i to się udało. Może wywoła głębszą refleksję, dyskusję "kto-i-na-Boga-dlaczego", a może ... spadnie w rankingu, bo i tak przecież bywa.
            • sorel.lina Re: Granice 04.11.14, 15:45
              cambria1.2 napisała:

              > Tak, właśnie to chciałam powiedzieć. To miało być i wstrząsające, i symboliczne
              > . Miało sie przebić przez inne newsy, i to się udało. Może wywoła głębszą refle
              > ksję, dyskusję "kto-i-na-Boga-dlaczego", a może ... spadnie w rankingu
              , bo i ta
              > k przecież bywa.


              ...a przez to jest jeszcze bardziej smutne. Ale nie mnie oceniać motywy tej - tak młodej przecież - kobiety.

              P.S. Witaj, Cambrio, na Podwórku! smile
              • cambria1.2 Re: Granice 04.11.14, 17:01
                Dzień dobry smile Ach, powinnam była od tego właściwie zacząć... Ale najpierw zahipnotyzował mnie Tryptyk, latające światy Chagalla smile, a potem temat. Dzień dobry raz jeszcze!




                • wscieklyuklad Re: Granice 04.11.14, 18:25
                  W popełnieniu samobójstwa - niezależnie od powodów - nie widzę nic symbolicznego.
                  Jeśli prawdą jest, iż do ostatnich chwil życia dziewczyny, ona i jej mąż mieli dzielić ostatnie radości życia i cieszyć się wspólnie spędzonym czasem, to samobójstwo w momencie poprawy samopoczucia jest absurdem.
                  Naturalnie nikt z nas nie wie, ile żyłaby, gdyby odwlekała decyzję o odejściu, ale przecież czymś naturalnym wydaje się czerpanie w takim okresie obiema garściami tego, co najlepsze.
                  Nie była sparaliżowana, nieprzytomna, unieruchomiona w jakikolwiek inny sposób.
                  Odejście w Sylwestra, Nowy Rok, czy inny dzień o wymowie "symbolicznej, miałoby taką samą siłę przekazu i byłoby może bardziej uzasadnione.

                  Przed kilkoma dniami prezentowano "szybsze mikołajki i święta" jakie zorganizowali mieszkańcy jednego z również amerykańskich miasteczek umierającemu chłopcu.
                  Ten zmarł wkrótce po. To wydarzenie uznaję za bardziej wymowne i symboliczne, niż samobójstwo osoby sprawnej, zgłaszającej poprawę samopoczucia tuż przed decyzją odejścia w Dniu Zmarłych. Niesie bowiem inny rodzaj przekazu - tu budujący. Nie zostawiać samotnie tych, którzy muszą przedwcześnie zakończyć życie. Do ostatnich chwil spełniać ich marzenia i mnożyć radości.
                  Tych akcentów nie sposób doszukać się w wydarzeniu o jakim piszę w poście wstępnym.
                  Oczywiście staram się unikać podsumowań - psychika umierającego może nieść niespodziewane decyzje.
                  Jednak daleko tu do wzruszeń dawnego "Love story".
    • cambria1.2 Re: Granice 04.11.14, 19:17
      Ale ta symbolika dotyczyła nie samobójstwa jako takiego, ale samobójstwa w tym konkretnym dniu. Dziewczyna wyznaczyła sobie granicę, granicę cierpliwości, odporności, bo nadzieję porzuciła pewnie już dawno. Podejrzewam też, że nie raz miała krótkie epizody lepszego samopoczucia, wiedziała, ze tak naprawdę nic nie znaczą.
      I zgadzam się, ze o wiele bardziej krzepiąca jest historia chłopca, do którego Mikołaj przyszedł w tym roku trochę wcześniej...
      • wscieklyuklad Re: Granice 04.11.14, 19:43
        Można się zgodzić az taką argumentacją symboliki tylko w jednym przypadku - gdyby dziewczyna nie pozostawała w tak bliskim związku z drugą osobą.
        Nie wykluczam naturalnie, że była to decyzja wspólna i zaakceptowana przez męża.
        Jednak staram się sobie wyobrazić, czy każdy stawiałby na swoim w takiej sytuacji.
        Można przyjąć, iż mężczyzna nadrabiając miną starał się uprzyjemniać żonie każdy dzień na tyle, na ile to było możliwe.
        Jednak z drugiej strony widać pewną dozę egoizmu w znacznej mierze bez żadnego "ale".
        Akurat uważam osobiście, że 01.11. nie jest w tym przypadku datą symboliczną - każdy wspomina wówczas swoich bliskich, zatem sam "akt" rozmywa się w powodzi nostalgii bez związku z wydarzeniem.
        Wspomni ją jedynie grono najbliższych i znajomych - "świat" natomiast być może zapamięta fakt (pewnie w powiązaniu z datą), natomiast pochłonięty składaniem dowodów pamięci zupełnie innym ludziom, nie ulegnie emocjom o jakie chodziło samobójczyni.
        Widzę w tym także pewien rodzaj stanowiska "po mnie choćby potop" - zostawiła tylu bliskich przedkładając "symbolikę" nad siłę więzi.
        Podsumowując - wydaje się, że współczesny świat odchodzi od pojęcia "wspólnoty".
        Liczy się egoistyczny sposób widzenia nastawiony wyłącznie na osiągnięcie własnego celu - w pojęciu dowolnym.
        Nadal więc nie pojmuję tej decyzji.
        Tym bardziej jej nie akceptuję.
        • cambria1.2 Re: Granice 04.11.14, 20:06
          Pewnie w jakimś stopniu był to egoizm, ale wymuszony cierpieniem i brakiem nadziei. Zgoda też, że świat może zatrzymał się na chwilę przy tej symbolice, ale z całą pewnością było to mgnienie oka, i już popędził dalej. Został mąż, została rodzina, została "medialna sława", teraz rzeczywiście może przyjść potop.
          • wscieklyuklad Re: Granice 04.11.14, 20:22
            Indywidualnej reakcji na "wyrok śmierci" nie da się zakwalifikować w żadnej z logicznych kategorii.
            Pamiętam mężczyznę, któremu wykonywałem ambulatoryjnie badanie, które potwierdziło wysokie ryzyko zawału serca.
            Było to 20 lat wstecz, więc w czasach, gdy diagnostyka inwazyjna schorzenia oraz techniki operacyjne gwarantowały terapeutyczny sukces - chory nie był więc skazany na cierpienie a tym bardziej na nieuchronną śmierć.
            Kiedy po zakończonej w tym dniu pracy wracałem do domu, natknąłem się na tego mężczyznę zataczającego się po spożyciu alkoholu - reakcja na informację o chorobie i stres (który był nieukniony, ale też i wynikał z oczekiwań diagnostycznych zainteresowanego) doprowadził do tak nieoczekiwanego postępku.
            W jednym z wywiadów dziewczyna rozpłakała się, gdy opowiadała o utracie nadziei na pokonanie choroby.
            Jednak nasz ziemski byt jest i tak wystarczająco krótki, by nie rezygnować z każdej szansy przeżycia czegoś pięknego.
            Najwyraźniej kobieta nie pomyślała o tych, którzy towarzyszyli jej w tych ciężkich czasach.
            Nie wiem, czy byłbym zdolny odebrać sobie życia mając tuż obok kogoś, kto wytrwał przy mnie mimo beznadziejności sytuacji.
            Wątpliwości byłyby mniejsze, gdyby dotkliwość cierpienia fizycznego (ból) była nie do zniesienia.
            Ale takiej sytuacji w przypadku tej kobiety nie było.
            • cambria1.2 Re: Granice 04.11.14, 20:38
              Bólu nie do zniesienia może nie było, ale sama sytuacja była nieznośna. Może dziewczyna po prostu miała w nosie i ziemski byt, i szanse na coś pięknego. Dla niej wszystko co piękne już było... Może nie była już sobą i zobojętnieli jej najbliżsi. A może właśnie uznała, że robi to i dla nich?
              • sorel.lina Re: Granice 04.11.14, 20:47
                Tak... Możemy tylko "gdybać". Nikt nie wie, jak zachowałby się w danej sytuacji, dopóki/jeśli się w takiej nie znajdzie. Dlatego daleka jestem od wydawania jakichkolwiek ocen w podobnych przypadkach. Niemniej - przyznaję - nie umiem powstrzymać się od snucia refleksji i zastanawiania się, co ja bym na jego/jej miejscu, itd...
                • cambria1.2 Re: Granice 04.11.14, 21:04
                  To prawda, Sorel.lino. Pozostaje współczucie i gdybanie. I obysmy sami nie mieli takich dylematów sad
                  • k.karen Re: Granice 04.11.14, 21:13
                    Eutanazja, w tym konkretnym przypadku śmiertelnej choroby, jest dla mnie zrozumiała. Nie akceptuję i nie rozumiem, po co to "reality show" przy okazji takiej tragedii.

                    Witaj, Cambrio smile
                    • cambria1.2 Re: Granice 04.11.14, 21:17
                      Witaj smile Ano właśnie, po co? Chyba znak czasów. Nie wiem, czy chodzi o to, by sie z innymi dzielić, czy żeby wszyscy widzieli... Chociaż, przyznaje, tu sytuacja była wyjątkowa.
                      • k.karen Re: Granice 04.11.14, 21:34
                        Kiedyś rozmawialiśmy na P. o eutanazji na życzenie, a nie z powodu śmiertelnej choroby. Takiej eutanazji nie akceptuję. Jestem przeciwna stosowaniu uporczywej terapii. Mimo wszystko, to będzie zawsze kontrowersyjne, żyjemy w nieco innej kulturze i z innymi tradycjami.
                        Jednak będę się upierać, że ludzie umierający wolą odchodzić w spokoju, ciszy i w otoczeniu najbliższych. Przynajmniej tak sobie wyobrażam odchodzenie moich najbliższych, czy też moje.
                        To jest zbyt bolesne i osobiste, żeby odbywało się przy asyście kamer lub aparatów fotograficznych.
                        • cambria1.2 Re: Granice 04.11.14, 21:37
                          Tez bym tak chciała. Ale to, droga K.karen, inne pokolenie. Nie masz w sieci swoich fotek, nie masz filmów, nie ma ... Ciebie. Okazuje sie, ze i smierć da sie zapowiedzieć z wyprzedzeniem.
                          • sorel.lina Re: Granice 04.11.14, 21:46
                            A ja postawię pytanie może trochę filozoficzne, ale często się nad tym zastanawiam.
                            Czy samobójstwo (również eutanazja) jest aktem odwagi czy tchórzostwa? Egoizmu czy altruizmu? Czy może to zależy od okoliczności? Jakich?
                            Jak myślicie?
                            • sorel.lina Re: Granice 04.11.14, 21:51
                              Ależ mi się zebrało na takie myśli! Iście listopadowe. Przepraszam.
                            • cambria1.2 Re: Granice 04.11.14, 21:53
                              Chyba w każdych okolicznościach - rezygnacji. Sama sie czasem zastanawiam, czy można uznać, ze zrezygnował, bo jest takim bohaterem, czy takim tchórzem...
                              • sorel.lina Re: Granice 04.11.14, 21:57
                                Ano właśnie...
                                • k.karen Re: Granice 04.11.14, 22:13
                                  Trudno to ocenić obiektywnie nie mając takich doświadczeń. Ale bardziej jestem skłonna nazwać ten akt desperacji tchórzostwem. Może słowo tchórzostwo jest trochę przesadzone, ale nie znajduję innego. Myślę że samobójstwo to ucieczka przed czymś, przed problemami, bólem, samotnością... i tak dalej. Odwagą byłoby wtedy, gdyby ktoś poświęcił swoje życie dla innych. Decyzja o eutanazji, to też przecież strach.
                                  • dunajec1 Re: Granice 04.11.14, 22:37
                                    Mowicie o TYM dniu zn. dzien zmarlych, a od kiedy to w usa jest dzien zmarlych? Bo nawet w kosciele katolickim w usa o tym dniu nie mowia, juz nie wspomne aby byl ktos widziany na cmentarzu.
                                    • cambria1.2 Re: Granice 04.11.14, 22:50
                                      Masz racje. To, ze zmarła 1 listopada ma taka wymowę dla nas. Dla niej to był dzień po urodzinach.
                                    • sorel.lina Re: Granice 04.11.14, 22:55
                                      Jak to? A anglo-celtyckie, pogańskie Samhain? A Halloween?
                                      Amerykanie nie znają tych świąt?
                                      • cambria1.2 Re: Granice 04.11.14, 23:06
                                        Sorel.lino, przeczytałam teraz jej pożegnanie. Rzeczywiście, data taka, ze każdy może ja dowolnie zinterpretować. To tez jest wymowne.
                                        • sorel.lina Re: Granice 04.11.14, 23:10
                                          Myślisz więc, że to jednak celowe?
                                          • cambria1.2 Re: Granice 04.11.14, 23:16
                                            Tak sie zaczęłam zastanawiać. Czy taki był zamysł tej dziewczyny, czy to przypadek... Data rzeczywiście jedyna w swoim rodzaju, prawda?
                                            • sorel.lina Re: Granice 04.11.14, 23:20
                                              Według mnie - tak! To szczególna data. Nie tylko dla katolików.
                                              • cambria1.2 Re: Granice 04.11.14, 23:23
                                                No tak, ciekawe swoją droga, czy są jeszcze inne takie daty? Równonoc, święta...
                                                • sorel.lina Re: Granice 04.11.14, 23:41
                                                  Tak, oczywiście, że są. Na przykład w tradycji celtyckiej, do dziś kultywowane w Irlandii i W. Brytanii:
                                                  Beltane (Początek Lata), Imbolc (Środek Zimy), Lughnasadh (Święto Plonów), ale oprócz najważniejszego - Samhain właśnie - nie są związane z kultem zmarłych.
                                                  Prawdopodobnie istnieją też podobne święta w innych tradycjach kulturowych. W chińskiej choćby - na pewno.

                                                  Miło było pogadać, Cambrio. smile
                                                  Do napisania, mam nadzieję. Tymczasem - dobranoc! smile
                                                  • cambria1.2 Re: Granice 04.11.14, 23:46
                                                    Dobranoc, Sorel.lino. Nawet sie nie spodziewałam, ze to takie przyjazne podwórko smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka