18.01.15, 22:54
Sorelino cenię sobie Ciebie za wiedzę i swobodę korzystania z niej.
Zniechęcony jestem nie tyle panią Ogórek co atmosferą towarzyszącą.
Gubię się czego właściwie ludzie chcą.
Tak więc Sorelino moje pytanie zakrawa na patos, ale gdybyś chciała odpowiedzieć
na nurtujące mnie pytanie to będę wdzięczny.

Obserwuj wątek
    • sorel.lina Re: Sorelino 18.01.15, 23:20
      Jakie to pytanie, Vidavilu?
      Jeśli będę umiała, odpowiem.

      " Gubię się czego właściwie ludzie chcą".

      Jeśli o to chodzi, to odpowiedzi może być wiele, albo żadna, Vidavilu...
      Nie wiem... może każdy chce czegoś innego? Może są malkontenci, których nic nie zadowoli?
      Może to, co jednym wydaje się mądre, inni uważają za głupotę?
      Wiele wiedział Sokrates, który wiedział, że nic nie wiedział...




      • vidavil-125 Re: Sorelino 19.01.15, 09:20
        A bo mi się tak "filozoficznie " wszystko wokół pani Ogórek.
        Kto popadnie to hejteruje panią Ogórek, że nie spełniła oczekiwań
        A ja chciałem zapytać jakich od pani Ogórek oczekiwań chciano
        • sorel.lina Re: Sorelino 19.01.15, 11:24
          Dzień dobry, Vidavilu!

          > A bo mi się tak "filozoficznie " wszystko wokół pani Ogórek.

          Rozumiem Cię, bo i u mnie takie historie często wywołują "filozoficzne" refleksje.

          > Kto popadnie to hejteruje panią Ogórek, że nie spełniła oczekiwań

          O! i tu właśnie nie da się "niefilozoficznie". Siłą rzeczy nasuwają się myśli o ludzkiej naturze, która każdego, kto jest w czymś lepszy, ładniejszy, mądrzejszy, komu się bardziej powiodło, komu się coś więcej udało, każdego, kto choćby trochę wystaje "ponad", każe przyklepać łopatą do poziomu gleby.
          Nie można jednak mylić hejterstwa z krytyką.
          Hejterstwo zazwyczaj jest skierowane personalnie i jest - jak to się mówi - "bezinteresowne", a hejter czerpie radość z samego sponiewierania konkretnej osoby.
          Krytyka natomiast dotyczy nie kogoś, ale czegoś, co ten ktoś prezentuje, reprezentuje i "do wierzenia podaje" Krytyka jest "interesowna" w tym sensie, że ma czemuś służyć, kogoś przekonać, a nawet zmobilizować do pracy nad sobą.

          > A ja chciałem zapytać jakich od pani Ogórek oczekiwań chciano

          Myślę, że główny problem tkwi w tym, że pani Ogórek jest osobą przeciętnemu wyborcy mało znaną lub nawet zupełnie nieznaną.
          Czego od niej oczekiwano - pytasz, Vidavilu.
          Sądzę, że jakiegoś dorobku, doświadczenia politycznego. Sam doktorat to mało, by ubiegać się o najwyższy urząd w państwie. Dalej, oczekiwano zapewne rozsądnych, a przede wszystkim wykonalnych, propozycji programowych. Tymczasem usłyszano na przykład zapowiedź anulowania prawa i napisania go od nowa, co niektórym przypomniało pomysły niejakiego Kononowicza (pamiętasz: "i niczego już nie będzie"?) Usłyszano też populistyczne obietnice (bardzo już skompromitowane) rozdawnictwa dóbr wszelakich i bezkarności dla młodych.
          Na marginesie: pani Ogórek pomyliła chyba kompetencje prezydenta z kompetencjami premiera i sejmu...
          Na koniec dodam w swoim imieniu: Było mi przykro, bo słyszałam jej wcześniejsze wypowiedzi pani Ogórek - mądre, wyważone - i spodziewałam się podobnych podczas jej wystąpienia programowego. Tymczasem... eeeh! Był to program wyborczy chyba nie przez nią napisany i znacznie poniżej poziomu doktor Magdaleny Ogórek, jaki do tej pory reprezentowała.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka