wscieklyuklad
07.02.15, 19:43
Publikatorżniki i media elektroniczne uderzyły w szloch stymulowany.
Stymulatorem była narastająca egzaltacja z powodu wypowiedzi Fransua Pierwszego dotyczącej "humanitaryzmu ojcowskiego klapsa".
Wersji tłumaczeń było tyle, ile i publikatorżników i medioprzekaziorów łącznie wziętych.
Spierano się multimedialnie, czy Fransua w swej krótkiej acz wzruszającej słuchacza wypowiedzi, wspomniał o "klapsie", "laniu",czy może wręcz o "biciu".
Był to naturalnie jedynie wstęp do dyskusji - niemal dygresja wobec ciągu dalszego.
Papież łamiącym się głosem oznajmił, iż ojciec rezygnujący z poniżającego dziecko bicia po twarzy Bohaterem jest a Wzorcem do Naśladowania takoż.
Gdyby cios spadł na policzek dziecięcia nie byłoby już tak słodko - spór w takim przypadku przeniósłby się jednak na inną niwę: do jakiej kategorii grzechu Czyn ów Niegodny zaliczyć należy? Czy - jako łamiący Godność Ludzką (tu w dodatku człeka dość sercu bliskiego, jakim jest synek - nawet zwyrodnialec doprowadzający rodzica do skrajnej, intelektualnej męki, a przecież iluż synów marnotrawnymi i wyrodnymi bywa!) - przynależy do Grzechów Wołających o Pomstę do Nieba? A może jest tylko grzechem śmiertelnym? A jeśli uznać niską szkodliwość czynu (mimo obicia pyska rebionka) należy zgodzić się z kategorią "lekki" a zatem nie odbierającym łaski uświęcającej?
Historia przytacza przykłady "tresury" dziatwy przez siostrzyczki zakonne - w Irlandii przyjmowało to formy skrajne, a katowanie było iście wychowawczą metodą codzienną.
U nas lepiej nie było - publikatorżnicza nagonka na "zakonną", która obiła po buzi właśnie swą podopieczną, nie znalazła naturalnie ciągu dalszego, media bowiem wiedzą, iż łzę wyciskają jedynie wieści świeże, a nie historyczne - te ostatnie pasują do wszelkiego rodzaju mityngów, nie zaś ludzkich potocznych tragedii, jakich wokół bez liku.
Ciekaw jestem reakcji Fransua, gdyby zapytać go o ocenę postaw swych podopiecznych wobec ich podopiecznych. Równie cierpliwie będę wyglądać wyroku, jaki zapadnie w sprawie "ptaszka" (Gila) i wcale nie smutnego (co wynika już z faktu samego nazwiska) abepe Wesołowskiego.
Dyskutując nad upadkiem cywilizacji, jaki niesie ze sobą uchwalenie ustawy o zwalczaniu przemocy w rodzinie, publikatorżnicy karmią nas krótką reklamówką skręcona na potrzeby chwili.
Obraz prezentuje młodą kobietę obaloną na glebę, a następnie kopaną po różnych częściach ciała z WYJĄTKIEM TWARZY! Ona - sprowadzona do roli futbolówki - wydaje z siebie dziwne jęki - dziwne, gdyż sposób w jaki jest karana jest przecież a papieskiego punktu widzenia nad wyraz wzruszający - w spocie nie ma nawet miejsca na wysunięcie tezy, iż naruszono godność osobistą kopanej.
Świat idiocieje w tempie geometrycznym.
Całą nadzieja, że przyjęta właśnie na świeżo ustawa, będzie punktem wyjścia do kolejnych "ustawek". W tychże ustawkach trwały uszczerbek na zdrowiu/śmierć katowanego nie będzie dramatem, ale powodem do wzruszeń.
Uczynienie z kogoś inwalidy, lub przeniesienie go na łono Abrahama, czy do Krainy Wiecznych Łowów, świata hurys wreszcie jest nic nie znaczącym incydentem, gdy zachowano przy tym godność ofiary zachowującej nienaruszone lico.
Wściekły Układ mówi jak jest.