Dodaj do ulubionych

Rozszerzenie

26.03.15, 19:41
samobójstwa.
Pojęcie to stało się zwrotem tyleż modnym, co i przerażającym.
"Dawny" samobójca zamykał się w jakimś pomieszczeniu (pokój, łazienka), kierował w miejsce niekoniecznie odludne (np. jakiś most, wieża Eiffela itd., itp.) po czym podcinał sobie żyły, zarzucał pętlę na szyję, zżerał fiolkę usypiaczy, lub po postu skakał w otchłań niosącą śmierć.
Słabość (???) psychiki byłą tu jednocześnie miernikiem jej siły - ktoś uznawał, iż :wyzwania losu" przekraczają jego możliwości adaptacyjne i w izolacji od innych przecinał raz na zawsze własny stres. Na plan dalszy schodziły wówczas postawy światopoglądowe (w tym religijne) a całe zdarzenie - oceniane z zewnątrz - nie budziło większych emocji. W "dobrym tonie" było nawet zachowanie kawałka sznura wisielca - miało to przynosić szczęście właścicielowi tegoż. (sic!).
Media więc nie opisywały takich wydarzeń - podobnie, jak i dziś nie opisują samobójstw "izolowanych" - te ostatnie nie wywołują ani sensacji, ani nie zachęcają do socjologiczno-medycznych i innych rozważań.

cdn.
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: Rozszerzenie 26.03.15, 19:51
      Globalizacja zmienia nie tylko status ekonomiczny społeczeństw/krajów, ale też postawy jednostek.
      Epatowanie dramatem przez publikatorżniki, nie tylko dewastuje nieodwracalnie (co widać na forach) psychikę jednostki, ale też - poprzez upowszechnienie "ideologii powszechnego syfa" - czyni z przemocy rodzaj standardu zachowań.
      Doświadczenie "zamachów samobójczych", w których obładowany trotylem pojazd/człowiek wbija się w określony cel - najlepiej z wielkim skupiskiem ludzkim (World Trade Center, maraton, a nawet meczet) zwiększa liczbę ofiar, wykroczyło już dalece poza pojęcie dżihadu, który przecież w swym spaczonym założeniu jest "środkiem uświęcającym cele" - walka z giaurami, których należy przenosić na łono Abrahama jest bowiem jak najbardziej ideologiczna, nie zaś motywowana "zawodem wobec wydarzeń".
      Fanatyk religijny jest czymś pośrednim między szlachetnym samurajem popełniającym seppuku w konsekwencji skazy na honorze, a samobójcą "aideowym". Liczy bowiem na pośmiertną nagrodę w postaci rzeszy hurys, które dostatecznie ukoją ból rozerwanych flaczków.

      cdn.
      • wscieklyuklad Re: Rozszerzenie 26.03.15, 20:08
        "Aideowy" samobójca też jednak poddany został procesom ewolucyjnym - jego nienawiść staje się - lub wedle zamysłu szaleńca - winna stać się dopustem ogółu. Seppuku samuraja jest czynem honorowym, śmierć męczennika za "Koran" jest - choć patologicznie - w jakimś sensie szlachetna.
        Śmierć samobójcza jednostki jest przejawem dramatu budzącego współczucie i refleksję.
        To ostatnie grono kurczy się jednak nieustannie, gdyż współczesny desperat "mści się" za dowolną porażkę na skalę "mega".
        Ojciec rodziny szlachtuje więc (co ma zero wspólnego ze szlachetnością) najpierw żonę/konkubinę, następnie potomnych, by na samym końcu strzelić sobie w skołataną łepetynkę. Relegowany z amerykańskiej szkoły niedoszły abiturient, wali z kałacha nie w wychowawcę klasy (o ile taki istnieje w tamtejszym systemie), czy dyrektora/osobę, która wywaliła go na zbity pysk, ale w kilkuletnich uczniów, interweniujących policjantów i przypadkowych "świadków zdarzenia", by zginąć następnie z własnej lub snajperskiej broni.
        Epatowanie własnym nieszczęściem staje się niepokojąco trendy - przekaz jest jasny - niech inni też cierpią, a im więcej łez wylanych przy tej okazji - tym lepiej.

        Dziś publikatorżniki rozpisują się nad potencjalną przyczyną mordu "airbusowego". Dokonuje się rozbioru psychiki Andreasa Lubicza (niewątpliwie bandzior - uciekinier z Polski gdzie mu się widać nie powiodło a tylko o zniemczonym nazwisku). Osobowość mordercy musi być odarta z zasłon niewiedz i mroku niedopowiedzeń - dowiemy się gdzie się urodził, czym zajmowali się jego rodzice, jakie miał stopnie w szkole, czy cieszył się powodzeniem o płci dowolnej i w ilu był związkach - CV na kształt autobiografii - kiedyś niewątpliwie kanwa pitawali a może i nawet filmu opartego na faktach.

        cdn.
        • wscieklyuklad Re: Rozszerzenie 26.03.15, 20:22
          Wczoraj epatowano skręconym kamerą monitoringu filmem, który uwiecznił zestressowanego - podobno - Armeńczyka, który zniesmaczony nagabywaniem przez bezdomnego w sprawie finansowego wsparcia, najpierw zapoznał tegoż z karoserią przednią (nie zważając na potencjalne uszkodzenia pojazdu), a następnie - niezbyt zadowolony z efektu perswazji tejże, dokonał "zatylenia" samochodu, by wspomnienie niestosowności zachowania biedaka było tyle dotkliwe, ile trwałe.
          Niemiecki lotniczy morderca pozbawił życia 150 osób. Liczbę trzeba pomnożyć przez kilka/kilkanaście a w przypadku uczniów niemieckiego gimnazjum - przez kilkadziesiąt co da pewnie ponad tysiąc pogrążonych w rozpaczy po tej stracie, nie licząc oczywiście setek milionów ludzi na świecie, którzy dziś pilnie śledzą doniesienia w tej sprawie.

          Przywołuje się nawet podobne katastrofy, których przyczyną była np. degradacja zawodowa, zadłużenie.
          Co nimi kieruje?
          Żądza sławy? Pragnienie zaistnienia na kartach historii?
          Pewnie te elementy mają znaczenie drugorzędne. Może to tylko impuls nie do pokonania?
          Skala agresji - już i tak niebywała - pęcznieje w skali logarytmicznej.
          Panowanie nad emocjami odeszło w niebyt.
          Chęć dokuczenia przeradza się w żądzę zniszczenia.

          Jedynym pozytywem (???) jest eliminacja kolejnego wyzbytego hamulców szaleńca.
          Co jednak nie uspokaja kiedy pomyśleć, że codziennie mijamy na swej drodze setki ludzi, z których niejeden zmaga się z trudnym do pokonania stresem.

          Jeśli media nie przestaną epatować doniesieniami o przemocy, może być tylko gorzej.
          Wyścig ku rekordowi w brutalności zawsze może trafić na podatną jednostkę.
          • sorel.lina Prawa jednostki 28.03.15, 23:39
            Wolność osobista, demokracja, ochrona prywatności - piękne idee, ale...
            państwo prawa - realizując je - też powinno kierować się rozsądkiem i umiarem! Czy bowiem ochrona czyjejś prywatności może być wartością wyższą niż ochrona ludzkiego życia???

            Zachodnia prasa donosi o problemach zdrowotnych Andreasa Lubitza i pyta, dlaczego Germanwings nic o tym nie wiedziały? To efekt obowiązującego w Niemczech prawa, bardzo restrykcyjnych zapisów dotyczących ochrony prywatności - pisze "Time".
            Niemieckie prawo dotyczące ochrony prywatności jest jednym z najbardziej restrykcyjnych na świecie.
            Nie ma żadnej reguły, która obligowałaby lekarza pilota do poinformowania władz o stanie zdrowia, który wpływałby na jego zdolność do pilotowania samolotów - cytuje niemieckiego prawnika Urlicha Wuermelinga "Time". Co więcej, lekarzowi za poinformowanie np. Lufthansy o stanie zdrowia pilota, groziłyby zarzuty karne za naruszenie prywatności pacjenta.

            W niemieckim prawie cała odpowiedzialność za informowanie pracodawców o stanie zdrowia spoczywa na pracowniku. Władze Germanwings musiały w takim wypadku wierzyć Lubitzowi na słowo - podkreśla „Time”.
            Tymczasem, jak wykazało przeszukanie rzeczy należących do Lubitza, ten nie tylko nie informował pracodawcy, na jaką chorobę cierpi, ale w ogóle nawet nie przedstawiał zwolnień lekarskich.
            • wscieklyuklad Re: Prawa jednostki 29.03.15, 07:43
              Czyli miałem rację! (trafna diagnoza!)
              Tylko co z tego teraz wyniknie? (nietrafne wyjaśnienie - mam nadzieję, że dociekanie rozwiązania nie zajmie mi ani kolejnych 9 lat, jak wiele wyjaśnień), ani resztki życia (jak jedno z wyjaśnień).
              • sorel.lina Re: Prawa jednostki 29.03.15, 16:36

                "Die Welt": Lubitz leczył się u kilku psychiatrów i neurologów!

                Wypalenie, zaburzenia lękowe i psychosomatyczne, ciężka depresja - to tylko niektóre schorzenia, na jakie miał leczyć się Andreas Lubitz, drugi pilot airbusa Germanwings odpowiedzialny za jego katastrofę. Jak donosi "Die Welt", w mieszkaniu mężczyzny znaleziono leki stosowane w przypadku zaburzeń psychicznych, w tym antydepresanty. Niemieckie media ujawniają też w niedzielę kolejne szczegóły dotyczące życia osobistego Lubitza.
                (...) jego partnerka spodziewa się dziecka. Kobieta, która jest nauczycielką w liceum w miejscowości położonej niedaleko Duesseldorfu, podzieliła się tą wiadomością ze swoimi uczniami."


                Nauczycielka wciąga uczniów w swoje i swojego nieżyjącego już partnera, prywatne sprawy???!!!
                I to ma być pedagog?!

                "Wcześniej "Bild" opublikował wywiad ze stewardesą, która twierdzi, że była związana z Lubitzem. Kobieta powiedziała, że pilot zapowiadał, iż świat o nim usłyszy, bo dopuści się czynu, o którym wszyscy zapamiętają. Miały mu się też zdarzać niewyjaśnione napady agresji".


                Była partnerka też nie waha się udzielać wywiadu tabloidowi?!
                A gdzie takt, szacunek dla zmarłego i jego bliskich, którym świat się zawalił???

                Jak widać nie tylko u nas brakuje ludziom przyzwoitości i wzglądu na uczucia innych... i nie tylko u nas media zachowują się jak hieny, żywiące się tragedią i sensacją...
                • wscieklyuklad Re: Prawa jednostki 29.03.15, 16:47
                  A czego oczekiwać po kimś, kto odrzuca prezent w postaci nowego samochodu? Drugi model -także nówkę kupił morderca dla siebie.
                  Jednym z powodów tak ciężkiej depresji młodzieńca były podobno... niskie zarobki.
                  Z tego też powodu od lat strajkują inni piloci Hansy do luftu, traktując przy okazji podróżnych, jak zwierzęta.
                  Wychodzi na to, że powodem depresji bywa nierzadko zakłamywanie rzeczywistości lub przerost oczekiwań, czyli formy nad treścią.
                  • sorel.lina Re: Prawa jednostki 29.03.15, 16:54
                    Bez komentarza...


                    Niemiecki „Bild” opublikował w niedzielę zapis rozmów kapitana samolotu linii lotniczych Germanwings z drugim pilotem Andreasem Lubitzem podejrzanym o rozmyślne rozbicie maszyny. Usiłując dostać się do kabiny, pilot krzyczał: „Otwórz te cholerne drzwi”.


                    Z zapisu czarnej skrzynki rejestrującej głosy wynika, że kapitan samolotu 4U9525 nie zdążył podczas postoju w Barcelonie skorzystać z toalety. Drugi pilot zaproponował, że przejmie stery, jednak kapitan początkowo nie skorzystał z tej propozycji. Po osiągnięciu przez samolot wysokości przelotowej (11,6 km) kapitan nakazuje drugiemu pilotowi przygotowanie lądowania w Duesseldorfie. Ten odpowiada lakonicznie „miejmy nadzieję” i „zobaczy się”.

                    Po sprawdzeniu przygotowań do lądowania Lubitz ponownie zwraca się do kapitana – „Możesz teraz iść”. Ten odczekuje jeszcze dwie minuty i w końcu przekazuje mu stery mówiąc – „możesz przejąć”. Na taśmie słychać dźwięk odsuwanego fotela i zamykające się drzwi.

                    Jest godz. 10.29 i radar rejestruje obniżanie wysokości. W ciągu minuty maszyna obniża lot o blisko 100 metrów. W ciągu kolejnej minuty samolot obniża wysokość o prawie 600 metrów. O 10.32 kontrolerzy lotu usiłują skontaktować się z pilotami, jednak bez powodzenia. W samolocie słychać automatyczny sygnał alarmowy „sink rate”.

                    Wkrótce potem słychać głośne uderzenie, tak jakby ktoś usiłował wyłamać drzwi do kokpitu. Słychać głos kapitana: „Na Boga, otwórz drzwi”. O 10.38 słychać „głośne metaliczne uderzenia”. 90 sekund później włącza się sygnał „terrain – pull up – pull up”. Samolot jest w tym momencie około 5 km nad ziemią. Słychać okrzyk kapitana: „Otwórz te cholerne drzwi”.

                    W kabinie słychać tylko oddech drugiego pilota, który nie odzywa się.

                    O 10.40 samolot zawadza prawym skrzydłem o górę. Ostatnim dźwiękiem utrwalonym na taśmie rejestratora są krzyki pasażerów.
                    • wscieklyuklad Re: Prawa jednostki 29.03.15, 19:44
                      Żmudne dociekania publikatorżników (proces wyjaśniania) przybliżyły nas - choć jest to proces odwrotny pod względem kolejności stosowania jakiego uczą na studiach medycznych Luminarze Nauki- do ostatecznej diagnozy (w tym przypadku nie etap wstępny, ale następstwo wyjaśnień).
                      Andrzej Lubicz cierpiał z powodu odwarstwienia siatkówki!
                      Diagnoza ta - i tu już proces jest zgodny z najlepszą praktyką medyczną - zmusza do kolejnych wyjaśnień.
                      Odwarstwienie siatkówki to schorzenie poważne. Zachodnie standardy (bo w Polsce oczywiście tacy chorzy gremialnie ślepną z powodu braku należytej opieki okulistycznej) nakazują podjęcie procesu terapeutycznego (o jakim uczą prawdopodobnie nie na każdej uczelni, albo nie na każdej podejmowanie takich działań polecają) w przedziale 24 GODZIN od rozpoznania!
                      Wygląda wiec, że Andrzej Lubicz albo notorycznie odmawiał specjalistycznego zabiegu - co prowadzi do diagnozy kolejnej w postaci "miał coś z głową ryzykując ślepotę", albo też system opieki okulistycznej jest w Niemczech dramatycznie niski, a ubezpieczenie nie pokrywa kosztów leczenia. Istnieje wprawdzie - choć raczej mało realne - ryzyko, iż lekarz nie posiadał należytej wiedzy odnośnie zasad postępowania z chorym i olał jego odwarstwioną siatkówkę i nieostre widzenie.
                      Jeśli Andrzej Lubicz odmówił kategorycznie operacji ograniczając się do pozyskania zwolnienia lekarskiego, które i tak podarł, to tym bardziej obciąża to istniejące przepisy. Jak można dopuścić do lotu pilota, który w każdej chwili może oślepnąć?
                      I to w imię jakiegoś idiotycznego pojęcia "demokratycznej ochrony danych osobowych"?
                      Ileż jeszcze tragedii trzeba będzie doświadczyć w tym zidiociałym prawnie kraju, nim ktoś dokona stosownych regulacji prawnych?
                      Iluż niewinnych ludzi zginie jeszcze z powodu keloidowo przerośniętego "obywatelskiego ego"?
                      Czas pokaże.
                      A przedtem pokarze.
                      • wscieklyuklad Re: Prawa jednostki 30.03.15, 19:20
                        NIEMIECKA (jak najbardziej) i powoli (choć lepiej późno, niż wcale) idąca po rozum do głowy PROKURATURA, zdradziła dziś W WYSTĄPIENIU PUBLICZNYM, iż Andrzej Lubicz był leczony przed laty z powodu skłonności samobójczych!
                        Czy należy kwilić pobekując raźno "SKANNNDALLLL????
                        NIE, NIE NALEŻY!
                        Powoli kumające, że podstawy prawne chylącego się ku przepaści kraiku są skrajnie patologiczne (diagnoza) - niemieckie społeczeństwo żąda wyjaśnień!
                        Niewielka liczba prawdziwie światłych i pojmujących na czym polegają zasady prawdziwej (np. polskiej) demokracji, żądają zmian idiotycznych regulacji zagrażających bytowi normalnych szaraczków społecznych.

                        A jak jest pod tym względem u nas?

                        Skoro Andrzej Lubicz miał 27 lat (wedle innych źródeł 28), to skłonności samobójcze musiały u niego wystąpić w wieku szkolnym!
                        Czyli niemiecka szkolna pediatra leży na obu łopatkach! Czyli nie ma żadnej ciągłości opieki medycznej (od diagnozy, przez wyjaśnianie, a wedle renomowanych polskich uczelni - także terapię)!
                        Polski uczeń ma obowiązek uzyskania od znakomicie wyszkolonego lekarza potwierdzenia o posiadaniu predyspozycji do kontynuowania nauki na określonym kierunku.
                        Jednym z parametrów oceny jest stan umysłu.
                        Gdyby Niemcy czerpali z naszych - dla nich wciąż nieosiągalnych wzorców - to dziś nie mielibyśmy tragedii, jako, że osobnik o takich skłonnościach NIGDY nie uzyskałby zgody na studia w szkole lotniczej!
                        Tak to jest, gdy system ubezpieczenia ma w nosie profilaktykę i koncentruje się wyłącznie na oszczędzaniu kasy na opiekę medyczną.
                        Nasze "każdemu wedle jego chętki" to cel, o jakim Niemcy mogą jedynie pomarzyć!
                        • wscieklyuklad Mordercy 31.03.15, 20:59
                          z Lufthansy ujawnili, iż posiadali wiedzę o epizodzie ciężkiej depresji u polskiego pilota.
                          Zostali poinformowani o tym fakcie, a mimo to dopuścili samobójcę do sterów samolotu.
                          Trudno o większe barbarzyństwo. Wiadomo przecież, ze epizody ciężkiej depresji ciagną się latami i są praktycznie niemożliwe do wyleczenia.
                          Wprost nie da się uwierzyć, jak to się stało, że decydenci przymknęli oko na schorzenie tak przewlekłe i nie dające szans na powrót do pełni zdrowia. U kogóż ten biedny człowiek się leczył? Pewnie jakiś lokalny lekarz zbył go w ramach ubezpieczalni, a na prywatnego i dobrego psychiatrę/psychologa ( w Niemczech mało dostępni), po prostu nie było go stać.
                          Nic dziwnego, że w takiej sytuacji depresja musiała narastać, lub nawracać ze zwielokrotnioną siłą.
                          Na szczęście pojawia się coraz więcej doniesień odnośnie niezbędności weryfikacji patologicznych niemieckich przepisów prawnych, które bagatelizują prawa ogółu na rzecz praw obywatelskich jednostki.
                          Modyfikacje mają dotyczyć ograniczenia prawa do tajemnicy gdy chodzi o zdrowie osób, od których rzetelności w wykonywaniu obowiązków (co zależy także od stanu emocji) zależeć może zdrowie innych.
                          Pewnie całe lata będzie się modyfikować antyludzkie niemieckie prawo w tym względzie, ale że jest to nieuniknione nie ma najmniejszych nawet wątpliwości.
                          • wscieklyuklad Re: Mordercy 31.03.15, 21:00
                            A tu stosowny link do tej informacji:

                            www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/lufthansa-szkola-lubitza-wiedziala-o-jego-problemach,529417.html
                          • 1zorro-bis Re: Mordercy 01.04.15, 11:53
                            ....."z Lufthansy ujawnili, iż posiadali wiedzę o epizodzie ciężkiej depresji u polskiego pilota...."
                            ????!!!big_grin
                            • wscieklyuklad Re: Mordercy 01.04.15, 12:02
                              A co? Może Lubitz to no nie Lubicz? Stare dobre polskie nazwisko! wink
                              • 1zorro-bis Re: Mordercy 01.04.15, 12:50
                                Lubitz to polski pilot?big_grin
                                No to Tusk to Amerykanin.
                                Mr Tusk.big_grinbig_grinbig_grin
                                • wscieklyuklad Re: Mordercy 01.04.15, 13:34
                                  A jak! big_grin
                                  • wscieklyuklad Murzdrzaki czytajom 01.04.15, 19:49
                                    Musialem tak napisac, bo wklejam w Anglii wiec nie mam znowu polskich fontow.
                                    Wklejam informacje o odwarstwieniu siatkowki u Andrzeja Lubicza.
                                    Dla specyalistow okulistyki dodam, ze do schorzen psychosomatycznych zaliczamy depresje z powodu ktorej doszło do zbiorowego morderstwa.
                                    Odwarstwienie siatkowki oka jest jak najbardziej schorzeniem somy (ale nie rzeki!).

                                    Oczekuje przeprosin za prymitywne podwazanie mojej nadludzkiej wiedzy medycznej.

                                    wiadomosci.onet.pl/swiat/andreas-lubitz-mial-powazne-problemy-ze-wzrokiem/5zfdg2
                                    • sorel.lina Re: Murzdrzaki czytajom 01.04.15, 20:48
                                      wscieklyuklad napisał:

                                      > Musialem tak napisac, bo wklejam w Anglii wiec nie mam znowu polskich fontow.

                                      Co Ty, mój WU drogi, wygadujesz ?! To nie Ty, to ja piszę z Anglii! suspicious
                                      I co Ty opowiadasz, że polskich fontów tam nie ma?! Przecież są!
                                      Więc nie gadaj bzdur, że nauczyłeś się wchodzić i wychodzić z forum bez śladu... po angielsku!
                                      wink
                                      big_grinbig_grinbig_grin
                                      • ulisses-achaj Re: Murzdrzaki czytajom 01.04.15, 20:57
                                        A, to WU sie ukrywa, kluczy i zaciera ślady?? smile I wcale nie w Anglii ale w Wąchocku rezyduje? smile Nie chwaląc się ja miałem tak samo podczas rzekomej mojej podróżny do Chin.. smile Zdradź mi tylko Sorellino DLACZEGO WU zszedł do podziemia??? smile
                                        • sorel.lina Re: Murzdrzaki czytajom 01.04.15, 21:01
                                          ulisses-achaj napisał:

                                          > Zdradź mi tylko Sorellino DLACZEGO WU zszedł do podziemia??? smile


                                          Oficjalnie nie wiadomo, ale mam podejrzenie graniczące z pewnością, że się przed murzdrzakami ukrywa.
                                          • wscieklyuklad Re: Murzdrzaki czytajom 02.04.15, 15:32
                                            Byłem w podziemiu nie ze strachu przed murzdrzakami, ale po to, by inwigilować (wyjaśniać) po postawieniu stosownej diagnozy Andrzejowi Lubiczowi (ciężka, a więc nieuleczalna depresja oraz problemy ze wzrokiem).
                                            Udało mi się napotkać jeden z najnowszych numerów niemieckiego publikatorżnika "Bild" - najbardziej opiniotwórczego w chwili obecnej wydawnictwa.
                                            Otóż Bild przekazał naprawdę mrożącą krew w ludzkich naczyniach krwionośnych (żyły, naczynia włosowate, tętnice oraz jej zbiorniki - wątroba i śledziona) oraz limfatycznych informację, która pod znakiem zapytania stawia poziom niemieckiej medycyny, gdy chodzi o opiekę nad chorym i jego potencjalnymi ofiarami (naturalnie w tym przypadku).
                                            Bild stwierdza, iż Andrzej Lubicz ukrywa przed lekarzami informację, iż przestrzega zakazu pracy zaleconego przez badający go personel medyczny. A naiwni lekarze niemieccy skoncentrowani widać na swej urodzie modeli, nie dociekali nawet, czy deklaracje mają potwierdzenie w faktach. No i Andrzej Lubicz darł sobie po prostu kolejne zwolnienia lekarskie, gdyż system jest tak dramatycznie prymitywny, iż nie ma możliwości weryfikacji , czy pacjent przestrzega zakazu świadczenia pracy.
                                            PRZERAŻAJĄCE!
                                            Uraz twarzy (uderzenie poduszką powietrzną w trakcie wypadku samochodowego) był prawdopodobną przyczyna odwarstwienia siatkówki i poszukiwania lekarskiej pomocy.
                                            Jak to się stało, iż miast interweniować (leczyć w następstwie postawionej diagnozy) zbywano go drukiem zwolnieniowym?
                                            Czyżby Uczelnie Medyczne na zachód od górnej Warty nie uczyły, iż nie wystarczy diagnozować i wyjaśniać, ale trzeba też właściwie leczyć?
                                            • wscieklyuklad Re: Murzdrzaki czytajom 02.04.15, 20:06
                                              A więc nie przypadkowy morderca-samobójca, którego w trakcie lotu dopadło skrajne obniżenie nastroju i zdolności krytycznej oceny sytuacji, ale rozmyślny bandzior.
                                              Komputer dotkniętego nieuleczalną depresją pilota dowodzi, że fiksacja wokół własnych fobii prowadzi do działań planowych - aczkolwiek tu zarówno absurdalnych, jak i przerażających. Bo cóż zawinili przypadkowi pasażerowie?
                                              Dotknięty ciężką i nieuleczalną depresją upatrzył sobie ofiary - ludzi, którzy w najmniejszym stopniu go nie skrzywdzili (ale on pewnie obraził się na cały świat za fantasmagoryczne krzywdy, jakich rzekomo - on, chodząca niewinność - doznał, więc musiał - luzując hamulce - zemścić się na pierwszych z brzegu ofiarach, jakie nawinęły się pod rękę) i już na długo przed hekatombą planował przestępstwo.

                                              www.tvn24.pl/katastrofa-airbusa-germanwings-sledczy-zbadali-komputer-lubitza,530028,s.html
                                              • wscieklyuklad Re: Murzdrzaki czytajom 04.04.15, 11:23
                                                Nawet w Wielkanocne święta karmią nas takimi strasznościami:

                                                tvn24bis.pl/ze-swiata,75/odszkodowania-za-katastrofe-airbusa-zalezne-od-narodowosci-ofiar,530426.html
                                                No ale oczywiście bezwzględny pilot Hansy do Luftu nadal będzie strajkował, żeby dać mu więcej kaiory, bo taki on bidny.
                                                Ciekawe skąd Hansa weźmie na to szmalec?
                                                Z płatnych autostrad i tak nie pokryje się państwowego deficytu podupadającego ekonomicznie kraiku.
                                                A co na to niemiecki podatnik?
                                                Wydatki na naukę język Naszego Ukochanego Prezydenta Europy Pana Donalda Tuska, to ułamek promila szmalcu, jaki trzeba będzie wysupłać z już bez tego coraz chudszych portfeli niemieckich podatników.

                                                Fragmentem najbardziej mrożącym krew w żyłach każdego, kto żyje w państwie demokratycznym pochodzącym z przywołanego artykułu jest następujący akapit:

                                                "- Problem z niemieckim systemem prawnym jest taki, że nie bierze on pod uwagę tak zwanej "emocjonalnej szkody". Co oznacza, że Lufthansa nie jest prawnie zobligowana, aby za to zapłacić. Jest jedynie zobligowana do rekompensaty strat finansowych, obejmujących koszty pogrzebu, koszty podróży. Tak naprawdę prawdziwą stratą jest jednak ta spowodowana przez wypadek, nie tylko kosztująca życie pasażerów, ale także mająca wpływ na członków ich rodzin. Muszą powrócić do normalnego życia, próbować z tym żyć, co może im się nie udać. Tego nasz system prawny nie obejmuje - podkreślił Giemulla."

                                                A przecież widzimy wyraźnie, że to ni jedyny problem państwa, w którym emocje obywatela zostały sprowadzone do lęku czy jakiekolwiek zachowanie nie jest obarczone surową karą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka