15.10.15, 15:38
wychodziłem z domu przed 10.00 to na niebie były chmury.
Jak wracałem, to już padało.
Wróciłem pół godziny temu i nadal pada deszcz.
Ale słabo pada, więc nie rozkładałem parasolki, zwłaszcza, że ńie zabrałem parasolki.
I teraz już siedzę w domu i nigdzie już nie wychodzę.
Pada, ale nadal nie rozkładam parasolki.
Chyba dobrze, że nie rozkładam co nie, źe tak?
A jutro go ja w ogóle nigdzie nie wychodzę, więc niech sobie pada!
Gdyby ktoś chciał wiedzieć to uprzedzam, że Sorell też nigdzie jutro nie wychodzi.
A teraz czas już wysłać tę cenną informację netową.
Obserwuj wątek
    • vidavil-125 Re: Jak 15.10.15, 16:39
      Szkoda WU że się marnujesz na Podwórku
      Z tego co to wyżej napisałeś to miejsce Twoje na fascynującym forum
      gdzie odnotowuje się wyjścia na nieobecność.

      • 1zorro-bis Re: Jak 15.10.15, 16:56
        big_grinbig_grinbig_grin
        vidavil-125 napisał:

        > Szkoda WU że się marnujesz na Podwórku
        > Z tego co to wyżej napisałeś to miejsce Twoje na fascynującym forum
        > gdzie odnotowuje się wyjścia na nieobecność.
        >
      • wscieklyuklad Re: Jak 15.10.15, 19:54
        Aktualnie sytuacja wygląda następująco: jest wczesny wieczór, więc nigdzie nie wychodzę.
        Z powodu lenistwa nie chce mi się nawet podchodzić do okna, więc trudno mi stwierdzić, czy deszcz pada, czy też nie, co zresztą jest bez znaczenia, gdyż w pokoju z reguły nie używam parasolki, a przez sufit na szczęście na razie nie cieknie.
        W międzyczasie zmieniłem postanowienie co do jutrzejszego dnia.
        Chyba jednak wyjdę na moment do pobliskiego sklepu po przaśne bułeczki.
        Bułeczka kosztuje 59 groszy za sztukę, a jemy po jednej bułeczkę na łeba, tak, że kupię dwie bułeczki. Być może kupię coś jeszcze, ale rozsądnie, bo mi nie wolno dźwigać.
        Wprawdzie zbliża się weekend, ale raczej dużo jutro nie kupię bo mogę kupić w sobotę rano kolejne dwie bułeczki po 59 groszy sztuka - będą świeże,mwięc tu akurat nic się nie zmieni.
        Jeszcze nie wiem z czym skonsumujemy bułeczki, ale gdy świeże, smakują nawet bez masła.
        Ale jakby padał deszcz to posmarujemy Ramą, żeby było kalorycznie.
        Dalsze modyfikacje planów zależą od pogody, ale tak,czy tak nie będziemy nieobecni na tyle długo, żeby nie podzielić się z Wami informacją gdzie też byliśmy, lub dokąd się udamy.
        W każdym razie jeśli już to wyjdziemy razem z Sorell, tak, że na ten temat napiszemy zdecydowanie w pojedynczym poście.
        • ulisses-achaj Re: Jak 15.10.15, 22:03
          Też wyszedłem, ale po 12, więc już wróciłem. Miałem kupić świeże drożdże. Nie było. Puste miejsce w lodówce a drożdży ani śladu! Pomyślałem: nawet drożdży juz tym kraju nie ma. Kopiłem cebulę. Coś trzeba jeść. Zaszalałem i kupiłem też cztery jabłka, cztery gruszki i sałatę. Do mięsnego nawet nie zaszedłem, bo po co? W drodze do kasy kupiłem jeszcze dwie kajzerki. Przy płaceniu zabrakło mi dwóch groszy, ale zapisali na kredyt. Wyszedłem Padało. Nie miałem parasola. Po drugiej stronie ulicy na szyldzie siedziała kawka. Przeszedłem przez jezdnię. Otworzyłem bramę i wszedłem na podwórko. Nadal padało. Winobluszcz nie żyje. Do wiosny. W oknie na pierwszym piętrze stał biały pies z pyskiem przyciśniętym do szyby. Nie przejąłem sie. Wszedłem na klatkę schodową. Sprawdziłem skrzynkę pocztową. Nikt nie chce pisać do pułkownika. Do mnie też. Otworzyłem drzwi do mieszkania. Pod lustrem stała paczka z 14 (słownie czternastoma) książkami. Aha. Zamknąłem drzwi. Wróciłem. Jestem do teraz. Tyle.
          • 1zorro-bis Re: Jak 15.10.15, 22:19
            ja wyszedlem. Do ogrodu. Ale lalo strasznie, wiec wrocilem.big_grinbig_grinbig_grin
            • vidavil-125 Re: Jak 15.10.15, 23:32
              Ja nie wychodziłem z domu bo się bidulek wziąłem
              i przeziębiłem.
              Podchodzę do okna czy nie ma słońca ale nie ma.
              Jak jest słońce to mój kot leży na boku na podłodze w plamie słonecznej
              i jest piękny.
              To ja mówię do kota- jaki piękny kot. Kot to wie i wali ogonem o podłogę.
              To znów to samo mówię do kota i kot znów wali ogonem o podłogę.
              Tak się zastanawiam w jakim okresie wyłoniły się koty. W orogenezie
              się nie wyłoniły bo wtedy wyłoniły się mięczaki a mój kot mięczakiem
              nie jest.
              Pytam kota co w życiu lepsze instynkt czy rozum „ale on mi nic nie odpowiada
              i je zielone winogrona”
              • sorel.lina Re: Jak 15.10.15, 23:42
                Zdaje się, że Twój kot, Vidavilu, nie lubi komplementów, za to lubi zielone, znaczy białe - winogrona. Zimą pewnie polubi rodzynki.
              • sorel.lina Re: Jak 16.10.15, 00:39
                vidavil-125 napisał:

                > Tak się zastanawiam w jakim okresie wyłoniły się koty. W orogenezie
                > się nie wyłoniły bo wtedy wyłoniły się mięczaki a mój kot mięczakiem
                > nie jest.


                Vidavilu - nie ewolucyjnie, kreacjonistycznie będzie.

                Kiedy Pan Bóg stworzył człowieka, ten nie wiedział kim jest. Trzeba było zatem odpowiednich nauk mu udzielić, żeby wiedział. Ale, jako że wtedy jeszcze nie było na świecie nauczycieli, Bóg postanowił stworzyć psa i kota.

                Pies patrzył na człowieka z oddaniem, a jego oczy mówiły człowiekowi: "Jesteś moim panem, jesteś panem stworzenia".
                Kot natomiast patrzył na człowieka mrużąc bezczelnie oczy, które mówiły: "Jesteś moim sługą, jesteś sługą stworzenia".
                Człowiek dalej więc nie wiedział, kim właściwie jest. I tak zostało do dziś.

                Taka legenda. A może to nie legenda? Kto wie...?

                • wscieklyuklad Re: Jak 16.10.15, 08:00
                  Sytuacja wygląda następująco.
                  Nadal pada deszcz. Słabo dzwoni o parapety, bo okleili ściany slumsowiska styropianem, źeby się mury do reszty nie rozkruszyly a dach nie zapoznał z chodnikiem. Wskutek tego oklejania mur oddalił się od parapetu o kilkanaście centymetrów i teraz musi ostro zacinać, żeby walnąć w parapet, co mnie martwi, bo uwielbiam, jak deszcz zacina w parapet bo tak wtedy gra, jak Szopę mieszany z Mędelsynem, który to kolaż muzyczny określam mianem Szomęda.
                  Wskutek tego padającego już prawie od doby deszczu, moje plany nieco się zmieniły, bowiem musiałem z przepastnej szafy dobyć parasolkę koloru niebieskiego z oberwaną jedną szprychą. Parasolka stanowić będzie ochronę przed deszcżem, który pada już od doby, ale na razie nie wiem, jak długo tak będzie siąpić, gdyż brak czasu uniemożliwia mi kontakt ze służbami meteorologicznymi, źeby ustalić, kiedy wyjdzie znów słońce, a to ważne, gdyż już mam. dość tego irytującego siurkania, które lubię.
                  No to teraz pójdę po te dwie bułeczki po 59 groszy, więc jakiś czas nie będzie mnie na forum, tym bardziej, iż nie wiem ilu Klientów będzie w sklepie w kolejce przede mną - to zaleźy od tego, co dziś rzucili do sklepu, bo wczoraj np. rzucili worek ziemniaków, ale kolejki nie było.
                  Boję się, źe będą jakieś promocje, bo jak coś jest tańsze o 10 groszy, to kolejka potrafi być pod drzwi.
                  Taka kolejka była np. kilka dni temu w tutejszej aptece. Klienci stali w niej po Geriavit (90 zł) z powodu gratisu w postaci mydełka ( 1.25 zł).
                  Na szczęście w spożywczym nie ma takich gratisów, tylko co najwyżej promocje, więc liczę,może za jakąś godzinkę wrócę.
                  No i mam parasolkę, więc nawet gdybym stał na zewnątrz z powodu dużej ilości Klientów, to nie zmoknę -no chyba, źeby zacinało mocno, albo wiało.
                  • vidavil-125 Re: Jak 16.10.15, 11:12
                    Jak już pisałem nie wychodzę z domu.
                    I dobrze, chcę wziąć udział w Jeden z dziesięciu.
                    Przyswajam najczęściej zadawane pytania:
                    - czym się różni komandor od pułkownika
                    - czym się różni flaga Indonezji od Polskiej
                    - ile par nóg ma mucha domowa
                    - czy Wagner napisał Halkę
                    A że są też pytania z mitologii to sprawdzę czy Posejdon oddychał skrzelami.
                    Po co mi wygrana? po to by by pobyć w luksusowym hotelu Gołębiowski
                    -
                    • hardy1 Re: Jak 16.10.15, 13:15
                      Vidavilu, uważaj, gdyż już nie ma "Wielkiej Gry" z infantylnymi pytaniami, i do nowych teleturniejów trzeba się dobrze przygotowywać.
                      Podobno w samym finale często zadają jedno z najtrudniejszych pytań - Co to za rzeka, co przez Polskę pływa i Wisła się nazywa?
                      Podobno wielu na tym pytaniu poległo, dlatego tak często jest używane.
    • hardy1 Re: Jak 16.10.15, 13:12
      Rano wstałem. Lewą nogą, bo tak mi pasuje. Przeciągnąłem się. Wciągnąłem gatki, gdyż trochę chłodno w miejsce poniżej pleców. Poćwiczyłem. Wszedłem pod prysznic. Wstawiłem na gazie mleko. Zjadłem, znaczy pośniadaniałem. Chciałem iść do pracy i zrezygnowałem. Znaczy, nie z pracy zrezygnowałem, tylko z marszu. Pojechałem autem, gdyż ciągle kropi z góry. Wróciłem. Wysłuchałem żalów kolegi. Żalił się, że kumpel w markecie wrzucił mu niepostrzeżenie jakiś "Permen King" do koszyka i kobiety w kolejce przy kasie dziwnie się uśmiechały, gdy zaskoczony wyłożył to-to na taśmę. Nie wiem, o co chodzi, Mówił, że to reklamują w tivi. Pewnie na wzrost, więc nie powinien się żalić, gdyż "King" to znaczy wielki i pewnie będzie mógł jeszcze urosnąć. To w jego wieku dobrze, gdyż już nie rośnie, bo w jego wieku 30. lat się już nie rośnie. Powinien się cieszyć, bo jest trochę niższy ode mnie. Nie wiem, o co chodzi, że się żali; ja nie potrzebuję na wzrost, więc nie kupuję. A jemu może się przyda. Zresztą bym nawet nie wiedział, co kupić, bo reklam nie oglądam, a mego wzrostu mi wystarczy.

      Aha, teraz jem słodkie, bo lubię. Co jem, to moja słodka tajemnica i jej nie zdradzę na publicznym forum.
      • wscieklyuklad Re: Jak 16.10.15, 13:46
        Sytuacja ma się następująco.
        Około 9.17 przestało padać. Było wprawdzie pochmurno, ale nic nie zapowiadało kolejnych opadów deszczu.
        Zachęcenia tym, dokonaliśmy weryfikacji wczorajszych planów i po odzianiu się i zamknięciu drzwi od strony zewnętrznej w celu ochrony przed potencjalnymi złodziejami, udaliśmy się w kierunku południowym ku odległemu o 1547 metrów rynkowi.
        Tam rozdzieliliśmy się i Sorell udała się do Banku Pekao S.A w celu zaciągnięcia kredytu na bieżące potrzeby, ja zaś w międzyczasie zakupiłem: główkę sałaty, cztery ogórki kiszone, kilogram ziemniaków gatunku Irga, kilogram jabłek marki Klopsa, pęczek natki, pęcżek koperku, kilogram śliwek z rodzaju Wegierka, pomidory rasy Gargamel o ciężarze sumarycznym 1230 g.
        Zmieściło się to w jedną siatkę naramienną koloru czarnego.
        Zaciągnąwszy kredyt i doskonalszy zakupu, udaliśmy się następnie w kierunku północnym i po przekręceniu klucza w zamku w celu otwarcia drzwi! dostaliśmy się do mieszkania.
        I dzisiaj już z pewnością nie będziemy nigdzie wychodzić, pomimo tego, że spoza chmur właśnie nieśmiało wygląda słońce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka