Dodaj do ulubionych

Blog albo sprawa polska

16.02.16, 20:10
Co lubimy?
Za czym tęsknimy?
Jakie znaczenie - w dobie odkrycia fal grawitacji - ma dla nas czas?
Czy to, co niewidzialne, lecz materialnie i przestrzennie namacalne, odkształca w sposób od nas właściwie niezależny naszą niezależność bytu?
Czy - w sposób uniwersalny, gdy odnieść te rozważania do zjawisk tyczących każdego z nas - staliśmy się pospiesznymi, żarłocznymi, lecz wciąż nienasyconymi pożeraczami chwili, z której zaczerpnąć staramy się maksimum, przy... minimum intelektualnego wysiłku?
Jeśli odwołamy się do Derridy -przypomnianego w innym wątku przez Ulissesa, to możemy natknąć się na myśl następującą: Nie ma nic, poza tekstem.
Syntetyczne ujęcie nagiej prawdy o wszystkim.
Spojrzenie na treść przekazaną słowem/drukiem, stawiające pojęcie filozofii na rozdrożu.
Przyswoiwszy sobie cytat Derridy, zdamy sobie bowiem sprawę z bezsensu debat nad materialna/niematerialną stroną świata, nad przyczyną jego powstania i tegoż sprawcą, nad budową i funkcjonowaniem czegokolwiek.
Staniemy natomiast oko w oko w biblijnym "Na początku było słowo".
Słowo jako takie nie jest tekstem. Słowo jest podzbiorem tekstu, a więc wartością matematyczną i logiczną zarazem. Wywodzi się zatem z kręgu nauk ścisłych i jako takie zawiera pewnie swą grawitacyjną falę, odkształcającą - w sposób przypadkowy, ale i zamierzony - to w co/na co trafia.
Słowo, które zabija będzie więc generować grawitacyjną falę destrukcji.
Słowo, które rodzi wzruszenie stanie się źródłem grawitacyjnej fali postępu.
Słowo będzie zawierać w sobie "wyższy ładunek grawitacyjnej fali", jeśli wygeneruje.. słowną reakcję odbiorcy - liczba zyskuje w tym względzie jakość wyłącznie iluzoryczną - jeden charyzmatyk jest w stanie pociągnąć za sobą tłumy, podobnie jak inny - równie charyzmatyczny - zmusić wielu do czynów występnych.

Zdać by się mogło, iż konsekwencją wypowiadanego/nakreślonego słowa (nawet, jeśli wypowiadający je niczego a priori nie zakłada) jest pobudzanie wyobraźni adresata.
Derrida zauważa tymczasem, że: "W wyobraźni istnienie słowa nie jest zakładane. Tym, co istnieje, nie jest wyobrażony dźwięk słowa albo wyobrażony napis, lecz ich wyobrażeniowe przedstawienie."
Ta pozorna sprzeczność rozłączności słowa i wyobraźni niknie zatem, gdy uzmysłowić sobie, iż ostatecznym owocem słowa nie jest wyobraźnia sama w sobie, ale to, w jaki sposób wyobrażenie zostaje uzewnętrznione, w jaki sposób wpływa na zachowanie innych, ich sposób widzenia świata i zależności osobowe.
Wyobraźnia współczesnego człowieka stara się "biec" na skróty. Słowo powinno identyfikować cokolwiek w sposób konkretny, jasny, nie podlegający dyskusji. Szafa trzydrzwiowa nie może być inna. Mniej istotne czy jej drzwiczki są drewniane, czy przeszklone, otwierane na zewnątrz, czy rozsuwane. Bez znaczenia jest liczba półek i wszystko co na nich ułożono.
Szafa jest meblem jednostkowym i tak odbiorca pragnie ją widzieć. Opis szczegółowy staje się istną mordęgą dla odbiorcy - stratą czasu, który można przeznaczyć na "kolejne, proste, indywidualne odkrycia" Wszelka metafora w odniesieniu do szafy, jest odbierana jako rodzaj "kwiatka do kożucha" - zbędny ozdobnik, który trzeba obowiązkowo pomijać, by nie "mącić jasności przekazu"
A przecież Derrida w swej "Przemocy i metafizyce" stwierdza, iż "Metafora, nim staje się retoryczną procedurą w języku, byłaby wyłonieniem się samego języka. A filozofia jest jedynie tym językiem; i w najlepszym razie i w pewnym nieoddzielnym znaczeniu tego wyrażenia może jedynie mówić…"
I dodaje: Tekst nie należy do żadnego gatunku. Każdy tekst ma udział w jednym lub wielu gatunkach, nie ma tekstu bez gatunku, ale ten udział nie jest przynależnością..
W klasycznej opozycji filozoficznej nie mamy do czynienia z pokojowym współistnieniem pewnego vis-á-vis, lecz z hierarchią mającą charakter przemocy. Jeden z członów rządzi drugim (aksjologicznie, logicznie, etc.), zajmuje wyższe miejsce. - stwierdza wreszcie.

cdn.
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: Blog albo sprawa polska 16.02.16, 20:26
      Zatrzymawszy się przy słowach Derridy, musimy zadać sobie pytanie, czy - jeśli uznany za jednego z największych myślicieli ub. stulecia ich autor - podkreśla wagę słowa, wyobraźni, jej projekcji na zewnątrz i wplata w to wszystko aspekt filozoficzny o charakterze uniwersalnym, to czy ktokolwiek wypowiadający słowo posiadające jak się zdaje potencjał grawitacyjnej fali, musi dbać o odbiór?
      Jeśli tak, to popadnie w niewolę zamiaru, która ujmie wyobraźnię w dyby.
      Jeśli nie, to sens działania zostanie zaprzepaszczony i stanie się sztuką dla sztuki.

      Czy w takim razie zabrnęliśmy w ślepy zaułek?
      Czy każde rozwiązanie pachnie nonsensem?
      Czy każde jest zatem bezsensowne?

      Nie!
      Wystarczy założyć, iż odbiorca nie zaszufladkuje nas w swoje iluś drzwiowej szafie, na półce z napisem "narcyzm", ale pokusi się o przemyślenia wyłącznie na swój użytek.
      Pojąwszy sens przekazu zgodzi się z nim, lub - równie łatwo - przyjmie postawę opozycjonisty.

      Słabość dzisiejszej polityki i powiązań społecznych, wynika - według mnie naturalnie - z braku działań zespołowych. Do takich zaliczam także forumowe dyskusje. Do takich zaliczam także wyzbycie się twórczego izolacjonizmu.
      Listy protestacyjne piszą jednostki.
      Na ulice wychodzą mniej lub bardziej liczne (lecz mierne procentowo w stosunku do ogółu) grupki. Te - wewnętrznie - również nie są jednolite, nawet gdy chodzi o założenia i koncepcje działania.
      Blog nie jest wstępem do pisania książki.
      Blog jest w jakimś sensie miejscem, w którym - stojąc na postumencie z pogranicza pomnikowego cokołu - wodzi się wzrokiem zakochanym w sobie wzrokiem ponad głowami zachwyconych czytelników, pragnąc naginać horyzonty myśli i wytyczać koryto historii.
      Blog jest miejscem odludnym.
      Blog to rozmowa z samym sobą.
      Tylko forum daje perspektywę wymiany... słów.
      Z efektem spodziewanym jak w poście poprzednim.

      cdn.
      • wscieklyuklad Re: Blog albo sprawa polska 16.02.16, 20:32
        https://3.bp.blogspot.com/-atmZbDap4V8/T9oPoGwUNVI/AAAAAAAARUI/9CIPAt9B_O8/s1600/3.JPG

        To rycina zamieszczona jako ilustracja do dzieła "Kryzys europejskiego człowieczeństwa a filozofia" autorstwa Edmunda Husserla.
        (dla chętnych zgłębiania treści zawartych w linku - adres. Warto przeczytać, choć to istny łamaniec) - o czym świadczy choćby fakt, iż kodujący adres napisał w linku "czowieczenstwa"

        minos-minal-omfalos.blogspot.com/2012/06/kryzys-europejskiego-czowieczenstwa.html
        cdn.
        • wscieklyuklad Re: Blog albo sprawa polska 16.02.16, 20:47
          Kres/kryzys człowieczeństwa - tu europejskiego, podczas gdy równie łatwo można dostrzec w rycinie powyżej dowolny kontynent.
          Marsz krzyży - cywilizacji opartej na chrześcijaństwie. Cywilizacji pochylonej i na skraju upadku. Cywilizacji, która wbita w jałową ziemię rozpołowiła ją przepastną szczeliną ginącą gdzieś w nieokreślonej nieskończoności.
          Wyszczerbiony krzyż...
          Wyszczerbiony miecz - symbol władzy i walki. Przemocy i zwycięstwa. Śmierci i porażki.
          Wbity w ziemię kadłub samolotu z popękanymi od wstrząsu skrzydłami, które już nigdy nie wzlecą...
          Z zakrwawioną flagą poddaństwa na tle burych chmur...
          A przecież skoro kobieta na skale trzyma dłoń dziewczynki wskazując na krzyż, to przecież... wypowiada SŁOWA.
          Pierwsze lub ostatnie...
          Złowieszcze lub pełne otuchy...
          Na końcu będzie słowo...

          A teraz pokuśmy się o spekulację.
          To nie Abraham z Izaakiem, którego złożenia w ofierze zażądał Bóg...
          To Sara z córką stanęły na ofiarnym ołtarzu...
          Historia ludzkości zatoczyła koło...
          Za chwilę obłoki rozsuną się by spomiędzy nich poniosło się Słowo...
          • ulisses-achaj Re: Blog albo sprawa polska 16.02.16, 23:46
            Zawsze wkurzały mnie literackie obrazy! smile
            • sorel.lina Re: Blog albo sprawa polska 17.02.16, 00:26
              Nieme filmy... Albo komiksy. Takie bryki dla nielubiących trudzić się czytaniem. wink
              • witekjs Re: Blog albo sprawa polska 17.02.16, 10:54

                Wydaje mi się, że większość z nas należy do tych, którzy lubią czytać.
                Oprócz własnych bibliotek, mamy co czytać w doskonałych tygodnikach /Newsweek, Polityka, Przegląd, Tygodnik Powszechny, Angora/ i wybitni publicyści również w innych czasopismach.

                Pozdrawiam. Witek
              • vidavil-125 Re: Blog albo sprawa polska 17.02.16, 13:51
                Sorelino

                Abelard niezbyt pożądał Heloizę
                Wystarczało mu że mógł się zachwycić nad tym co do niej pisał.
                • sorel.lina Re: Blog albo sprawa polska 17.02.16, 14:08
                  Balzac też... Może to dlatego, że i Abelard i Balzac umieli malować tylko piórem?
                • sorel.lina Re: Blog albo sprawa polska 17.02.16, 14:21
                  P.S. Vidavilu, Abelard jednak pożądał Heloizy. Dlatego... pozbawiono biedaka organu pożądania...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka