Dodaj do ulubionych

Socjal, socjal, a potem choćby potop

09.11.17, 19:12
opinie.wp.pl/marek-radzikowski-antyspoleczne-wydatki-socjalne-pis-6185871902267009a
(...)
"...Bardzo niski odsetek osób aktywnych zawodowo przez lata był jedną z największych bolączek polskiej gospodarki i poważnym hamulcem szybszego rozwoju. Problem ten wynikał z tchórzostwa polityków, w tym pierwszego rządu PiS, którzy bali się wziąć na swoje barki odpowiedzialność za przeprowadzenie koniecznych reform takich jak ograniczenie wcześniejszych emerytur. W wyniku tego w 2007 r. współczynnik aktywności zawodowej sięgnął dna w wysokości 63 proc. Oznacza to, że na 100 osób zdolnych do pracy pracowały tylko 63 osoby, a pozostałe utrzymywały się z pracy innych.
(...)
Dwie bardzo ważne reformy wprowadzone przez koalicję PO-PSL, czyli ograniczenie wcześniejszych emerytur i podniesienie wieku emerytalnego, spowodowały odwrócenie tego trendu. Ale nie tylko one – miał tu znaczenie także szereg innych mniejszych działań pozafiskalnych, jak np. wprowadzenie jeszcze w 2005 r. dwustopniowych studiów. Absolwenci zaczęli masowo wychodzić na rynek pracy już po licencjacie.

Podobnie bardzo korzystne skutki miałoby obniżenie obowiązkowego wieku szkolnego do 6 lat, przede wszystkim dlatego, że wcześniej w swoim życiu, a zatem także dłużej, osoby te mogłyby pracować. Dzięki wprowadzonym reformom w każdym kolejnym roku od 2007 aktywność zawodowa rosła, osiągając w 2016 r. poziom 69 proc. – rekordowy, ale jeszcze daleko niewystarczający, gdyż wciąż plasujący Polskę pod tym względem w tyle Unii Europejskiej. Storpedowanie przez rząd PiS ważnych reform, wzrost wydatków socjalnych i zapowiedzi regulacji takich jak zakaz pracy przy handlu w niedzielę czy wydłużenie studiów, poważnie naruszy fundamenty długofalowego potencjału rozwojowego naszego kraju.
Obserwuj wątek
    • 1agfa Re: Socjal, socjal, a potem choćby potop 09.11.17, 19:17
      "...Tak, 500+ wpłynęło negatywnie

      Żeby nie być gołosłownym… Według projektu ustawy 500+ miało być wprowadzone 1 stycznia 2016 r. Ostatecznie stało się to z początkiem kwietnia 2016 r., ale stanowcze zapowiedzi i uchwalenie tej ustawy 11 lutego 2016 r. najprawdopodobniej sprawiły, że gospodarstwa domowe (szczególnie młodsze kobiety) dostosowały swoje zachowanie do związanych z tą ustawą oczekiwań już na początku roku (staranie się o pracę nie ma sensu, jeśli za 2-3 miesiące pojawi się dodatkowy dochód). Stąd już w pierwszym kwartale 2016 r. można zauważyć potężny spadek współczynnika aktywności zawodowej kobiet w wieku 25-49 lat, a w czwartym kwartale 2016 r. współczynnik ten osiągnął najniższy poziom od 2008 r., przy ogólnie kilkuletnim trendzie wzrostowym i przy rosnącym współczynniku dla mężczyzn.
      (...)
      Mniej oszczędności

      Oprócz negatywnego wpływu na podaż pracy wydatki socjalne podkopują także inny ważny czynnik prorozwojowy, jakim są oszczędności. To z nich bowiem są w głównej mierze finansowane inwestycje. Jest to tym ważniejsze, że wicepremier Morawiecki ma negatywny stosunek do kapitału zagranicznego, który także przecież w finansowaniu inwestycji krajowych uczestniczy. Z czego jednak oszczędzać, skoro państwo będzie zabierać społeczeństwu już ponad 43 grosze z każdej wygenerowanej w gospodarce złotówki?

      Po co oszczędzać, skoro wszystkie cele, jakim pierwotnie przyświecały oszczędności (emerytura, choroba, edukacja, mieszkanie) są w coraz większym stopniu finansowane z kieszeni podatnika? Dobrze widać to na przykładzie tygrysów azjatyckich – w zakresie polityki gospodarczej i instytucji najbardziej różnią się one od pozostałych krajów rozwiniętych właśnie niskiemu poziomowi wydatków publicznych/socjalnych. To zaś powoduje, że oprócz wysokiej podaży pracy, mają także najwyższe poziomy oszczędności i inwestycji. Polska plasowała się pod tym względem na szarym końcu, a od początku rządów PiS stopa inwestycji jeszcze spada – według najnowszych danych (za drugi kwartał br.) wynosi już zaledwie 16,2 proc. W tym kontekście zakładane w planie Morawieckiego 25 proc. budzi wśród ekonomistów zażenowanie.
      • 1agfa Re: Socjal, socjal, a potem choćby potop 09.11.17, 19:28
        (...)
        Tymczasem rozdęte wydatki socjalne w krajach zachodnich doprowadziły do sytuacji, w której najważniejsze ryzyka, takie jak starcza niedołężność, choroba czy bezrobocie są pokrywane z kieszeni podatnika. Jeśli nie trzeba zwracać się o pomoc do rodziny, to nie ma też potrzeby utrzymywania z nią dobrych relacji. W ten sposób wydatki socjalne podkopują tradycyjne więzi rodzinne.

        Ale krąg samopomocy wcale nie ogranicza się do rodziny. Zaliczają się do niego bowiem również przyjaciele, ludzie z otoczenia domowego i zawodowego, a także organizacje charytatywne i związki religijne. Szeroka sieć organizacji charytatywnych u tygrysów azjatyckich pokazuje, że chrześcijańskie wartości pomocy bliźniemu najlepiej realizują dziś… kraje konfucjańskie. Niskie wydatki socjalne nie wyparły tam bowiem prawdziwej solidarności międzyludzkiej, natomiast w przypadku krajów zachodnich jest tak, jak pisali Milton i Rose Friedmanowie w swojej wspólnej książce („Wolny wybór”): „jednym z największych kosztów naszego obecnego systemu socjalnego jest to, że zatruwa on źródło prywatnej działalności dobroczynnej”.

        Program „Dzietność minus”


        Świadczenie 500+ miało zwiększyć dzietność w Polsce. Nie ma pewności, czy tak się stało. Jest jednak pewność co do czegoś innego – podatek od kredytów (zwany bankowym), który miał sfinansować to świadczenie, spowodował wzrost marży kredytów mieszkaniowych o 25 proc. Dość powiedzieć, że jedną z ważniejszych przesłanek do podjęcia decyzji o rodzicielstwie jest dla młodych ludzi własne mieszkanie.

        Rozpatrując wpływ wydatków socjalnych na dzietność warto zauważyć, że tradycyjną funkcją, jaką od początków cywilizacji ludzkiej pełniły dzieci, jest inwestycja rodziców w zabezpieczenie swojej starości. Nie powinno więc dziwić, że jedną z głównych sił wpływających na dzietność jest rozwój gospodarczy i jego korelaty, a także wydatki socjalne. Przynajmniej od lat 50. XX w., kiedy tym tematem zajęło się wielu demografów, ekonomistów i socjologów (np. Leibenstein) pojawiła się teoria wskazująca na negatywną zależność pomiędzy wydatkami socjalnymi a dzietnością, co było później wielokrotnie testowane i potwierdzane empirycznie.

        Wyjaśnienie tego zjawiska jest proste: „Jeśli otrzymam od państwa emeryturę, to nie potrzebuję dzieci, które pomogą mi na starość”. Można więc powiedzieć, że występuje tu klasyczne zjawisko „pasażera na gapę” (free riding) – ludzie chcą korzystać z państwowych emerytur, ale nie chcą ponosić kosztów wychowania dzieci. Podobnie zresztą rzecz ma się z wydatkami na ochronę zdrowia, które w znacznej mierze są przecież adresowane do osób starszych.
        (...)
        Innym ważnym kanałem oddziaływania wydatków socjalnych w tym zakresie jest wspomniane już ograniczenie podaży pracy osób starszych. Osiągając wiek emerytalny, nawet jeśli dopisuje im zdrowie, nie muszą już pracować, dlatego nie podejmują się prac, które były tradycyjnie wykonywane przez osoby starsze (opieka nad dziećmi, uczenie ich rzemiosła). Z tego powodu usługi opieki nad dziećmi są dziś dla młodych osób planujących założenie rodziny horrendalnie drogie, co oczywiście podnosi całkowite koszty wychowania dzieci. Jeśli zaś coś jest drogie, to zwykle jest tego (w tym przypadku dzieci) mniej. Przy tym znacznie rzadszy obecnie kontakt dzieci ze starszymi osobami w roli opiekunów, którzy zwykle cechują się cierpliwością oraz bogatym bagażem doświadczeń i wiedzy, nie jest moim zdaniem obojętny dla ich rozwoju.
        (...)
        • 1agfa Re: Socjal, socjal, a potem choćby potop 09.11.17, 19:48
          Powyżej bogato przeze mnie cytowane fragmenty artykułu. Ale to nie wszystko, artykuł zawiera dokładne tabele ilustrujące sensowny i rzeczowy wywód autora. Warto te tabele zobaczyć, są wymowne!

          W swoim artykule autor jednak nie ujął specyficznego dla Polski zjawiska: "pracy na czarno". Czyli bez opodatkowania. Bez rejestrowania się. Rzesze emerytów którzy tak radośnie przyjęli ofiarowane przez Pis wcześniejsze odejście na emeryturę, będą w ten sposób pracować, omijając prawo. Nie dopłacając dodatkowo do składek zdrowotnych. Ich składki na fundusz zdrowotny pozostaną na niskim (stosownie do otrzymywanej emerytury) poziomie.
          Podatnicy, coraz mniej liczni jak udowodniono, będą na wszystko łożyć. Ilu ze wspomnianych podatników pomyśli o opuszczeniu ukochanej Ojczyzny? Ilu obywateli pozostanie w Polsce spośród przedsiębiorczych, wykształconych, zdolnych do efektywnej pracy, dających pracę innym?

          Rozdawnictwo z ICH kieszeni musi mieć przecież swoje granice! Co później? Czy rządzących to w ogóle interesuje, przyszłość poza doraźnymi "sukcesami"?

          Zawsze trzeba pamiętać, że rząd nie ma swoich pieniędzy, tylko pieniądze nasze, podatników!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka