Dodaj do ulubionych

Nic mi sie juz nie chce..

02.11.07, 23:22
w tej chwili dlugiej.Ani obrazac ludzi, ani prawic im prawdziwe komplementy, chyby juz tylko pozostaly mi zabawy slowne...chociaz jedno mi sie nawet chce, spac. Nie wiem jak inni,ale ja bym mogl przespac cale zycie, i nie uwazam tego za strate czasu, wrecz przeciwnie, mam tam kupe znajomych i wrogow tez, co prawda...
Obserwuj wątek
        • elissa2 Re: Nic mi sie (juz) nie chce.. 03.11.07, 00:10
          jan_stereo napisał:

          > Juz sie nie da :")
          >
          > ps. chyba trza zalozyc nowy watek z muzyka lzejsza, ze tak
          powiem...
          >
          To załóż...
          Albo nie, ja założę. smile))
          >
          > jak sie zezloszcze to poleze na jakas dyskoteke gnaty rozruszac.
          Nie mowcie tylko, ze Wy placzecie teraz w domach :")
          >
          Nie powiemy. smile
          • shachar Re: Nic mi sie (juz) nie chce.. 03.11.07, 03:04
            przeciez nic nie musisz
            oprocz komplementowania ( bylo inne slowo, ale sie ocenzurowalam)
            wiertualnego big_grin na co rozliczne sa zapotrzebowania, ale mozesz sie
            wymowic ,vide wontek bol glowy
            a po dychu to ja nie wiem jak Ciebie, ale mnie gnaty bola bardziej
            wszystko przez ten trynd, zeby sie w przykucu bujac w gore i w dol,
            dobry trening dla narciarzy
      • jan_stereo Re: Nic mi sie juz nie chce.. 03.11.07, 23:47
        kryskaedka napisała:

        > To jesien Jasiek...trzeba przeczekac..swoje robic..ksiazke fajna
        > poczytac,spotkac sie z kims albo i nie ..a reszte miec w dupcesmile

        Kiedy ja uwielbiam jesien, lubie mrocznosc nocy, wowczas sie ozywiam, mnie sie tak ogolnie nie chce...

        > pamietaj ze jest nas wiecejsmile

        Jakzesz moglbym zapomniec, psychiatrze to samo mowie :"))))
        • kryskaedka Re: Nic mi sie juz nie chce.. 03.11.07, 23:52
          mi tez sie czasem nie chce wstwac rano, robic objad,pracowac..i tych
          wszystkich waznych czynnosci..ale jest na to lekarstwo..przerwac ten
          ciag powtarzalnosci...jutro ide na koncert muzyki "dawnej" do Zamku
          Krolewskiego...

          Zycie nie ma sensu ale ma smak..posamkuj czegos nowego a Ci sie
          zachcesmile)
        • 7zahir Re: Nic mi sie juz nie chce.. 04.11.07, 08:55
          jan_stereo napisał:

          > Kiedy ja uwielbiam jesien, lubie mrocznosc nocy, wowczas sie
          ozywiam, mnie sie tak ogolnie nie chce...>

          Michnikowski kiedyś spiewał:
          "Gdy nastaje mrok wieczorny,
          typem staje sie upiornym....."

          A tak powaznie, spanie o którym piszesz w tytuowym poscie,
          to ucieczka....od siebie...jeden z Twoich sposobów na nią .

          Pozdrawiam ciepło smile
          • jan_stereo Re: Nic mi sie juz nie chce.. 04.11.07, 12:45
            7zahir napisała:

            > A tak powaznie, spanie o którym piszesz w tytuowym poscie,
            > to ucieczka....od siebie...jeden z Twoich sposobów na nią .

            Ja we snach to dopiero jestem soba pelna geba ;")

            ps. a gdy noc nastaje psuja mi sie zeby przednie..
            • 7zahir Re: Nic mi sie juz nie chce.. 04.11.07, 17:07
              jan_stereo napisał:

              > 7zahir napisała:
              >
              > > A tak powaznie, spanie o którym piszesz w tytuowym poscie,
              > > to ucieczka....od siebie...jeden z Twoich sposobów na nią .
              >
              > Ja we snach to dopiero jestem soba pelna geba ;")>

              Ja też...nawet latać mi się zdarzałosmile
                • 7zahir Re: Nic mi sie juz nie chce.. 04.11.07, 19:25
                  jan_stereo napisał:

                  > Wlasnie, Harry Potter to pikus przy tym co w snach mozna robic, no
                  i ta kontrola i swiadomosc tego od czasu do czasu jest super :") >

                  smile)))
                  Własnie dzisiaj byłam na filmie "Harry Potter i Zakon Feniksa"
                  częściowo 3-wymiarowym. Oj marzy mi się różdżka czarodziejska smile
      • jan_stereo Re: Nic mi sie juz nie chce.. 05.11.07, 12:29
        Ja chyba, nie wypoczywam optymalnie/efektywnie, albo co...generalnie
        mam jakies tam mysli w glowie,tylko nie mam sily ich wklepac,sama
        mysl o literkowaniu tekstu, ktory mi stoi przed oczami jest
        zniechecajaca, bo zbyt powolna, ja w tym czasie juz sobie wedruje
        myslami zupelnie innym szlakiem i trace zainteresowanie poprzednim...

        ps. chcialem Ci odpisac w kilku miejscach wyczerpujaco (to co juz
        zmyslilem),ale nie mam sily,a bardzo, bardzo bym chcial :"))
        • krytyk2 Re: Nic mi sie juz nie chce.. 05.11.07, 12:45
          masz dużą nadprodukcję myslowąwink)rzecz sama w sobie bardzo
          fajna,ale...
          w pamięci stale mi siedzi mysl ,ktora przeczytalem bodajże w "7
          nawykach skutecznego dzialania"
          Covey dzieli tam nasze mysli na dwie sfery-sferę wpływu i sferę
          zainteresowania/orientacji/.Moim problemem jest,ze stale moja sfera
          orientacji powieksza sie kosztem sfery wpływow.Podobno idealem jest
          gdy sfera wpływu/dzialania/ zrownuje sie ze sfera orientacji.Jak to
          jest u Ciebie?
          • jan_stereo Re: Nic mi sie juz nie chce.. 05.11.07, 13:10
            krytyk2 napisał:

            'Covey dzieli tam nasze mysli na dwie sfery-sferę wpływu i sferę
            zainteresowania/orientacji/.Moim problemem jest,ze stale moja sfera
            orientacji powieksza sie kosztem sfery wpływow.Podobno idealem jest
            gdy sfera wpływu/dzialania/ zrownuje sie ze sfera orientacji.Jak to
            jest u Ciebie?'

            Wytlumacz mi bo nie wiem czy dobrze to rozumie. Pytasz mnie, czy to,
            co moj umysl uzna za interesujace, kolejne obszary poznania, krecace
            go, czy one sie balansuja z naplywem wiedzy z/dla tychze obszarow ?
            Mowiac starym zwrotem, mozna miec olbrzymia wiedze o niczym
            (maksymalna przewaga wplywu nad orientacja) albo znikoma wiedze o
            wszystkim (odwrotna sytuacja) ?
            Jak popatrzec na calosc tego u mnie, to owszem jest to wersja
            ostatnia, z tych skrajnych, ale mam kilka mniejszych rozdzialow,
            ktore sie dosc dobrze we wplywy zaopatruja,ale to tylko kilka
            obzartuchow w wielkim tlumie glodujacych ;"))
            • krytyk2 Re: Nic mi sie juz nie chce.. 05.11.07, 13:17
              ta różnica jest jeszcze inna:można pochlaniać wiedzę o
              swiecie,zagłębiac sie /nawet poważnie/w różne aspekty(=sfera
              zainteresowania) a nie kiwnąc nawet palcem,żeby cokolwiek z tego co
              wiesz i co ma swoje aspekty praktyczne zastosować w swoim
              zyciu.Przykladowo, czytasz dużo książek podróżniczych ,masz duzą
              wiedzę o swiecie, ale ani razu nie wyruszyles w podróż /chociaż za
              miasto/..
              • jan_stereo Re: Nic mi sie juz nie chce.. 05.11.07, 13:33
                krytyk2 napisał:

                > ta różnica jest jeszcze inna:można pochlaniać wiedzę o
                > swiecie,zagłębiac sie /nawet poważnie/w różne aspekty(=sfera
                > zainteresowania) a nie kiwnąc nawet palcem,żeby cokolwiek z tego
                >co wiesz i co ma swoje aspekty praktyczne zastosować w swoim
                > zyciu.Przykladowo, czytasz dużo książek podróżniczych ,masz duzą
                > wiedzę o swiecie, ale ani razu nie wyruszyles w podróż /chociaż za
                > miasto/..

                Dla mnie, to co piszesz, to korelacja teoretycznej wiedzy z
                praktyka, mozna naturalnie w wyniku praktycznych dzialan tworzyc
                nastepnie teorie o tym cos sie doswiadczylo i jest to bardzo pelny
                sposob dzialania. Jest tez jednak tak, ze sama teoria jest znacznie
                ciekawsza od praktyki, jako ze owa praktyka zajmuje znacznie wiecej
                czasu (podzielonego okresami nudy) niz szybka intelektualna
                delektacja (to od delektowania sie,wiem nie ma takiego slowa o
                powolanym znaczeniu). Chodzi mi o to, ze obie sprawy nie zawsze
                musza dostarczac tych samych jakosciowo przyjemnosci, jesli jednak
                tak sie dzieje i sa one dodatkowo rozne od siebie, to wowczas warto
                zakosztowac obu. Bywa tez tak, ze praktyka jest o niebiosa
                przyjemniejsza od teorii, przykladowo muzyka, spozywanie posilkow
                itp. Wowczas uwazam,za zupelnie niepotrzebne balansowanie obu
                stanow, mowiac krotko nie zgadzam sie do konca z owym zdaniem z
                wyjsciowego postu Twojego :"))
                Wybacz, pojawil mi sie nagle wielgachny tekst w odniesieniu do
                powyzszego z dziesiatkami odnozek, nie mam teraz pasji by go ladnie
                wyluszczyc, postaralem sie tylko nie zapetlic w tym co chcialbym
                powiedziec.
                • krytyk2 Re: Nic mi sie juz nie chce.. 05.11.07, 13:46
                  tak ,tyle ,ze problem nie dotyczy tylko i przede wszystkim tak
                  ladnie ujętego przez Ciebie stosunku teorii/niemalże naukowej/i
                  praktyki.
                  chodzi o cos więcej,znacznie więcej.Za tą sferą orientacji kryje sie
                  np nasze sacrum ,czy mowiąc prosciej,nasz system wartości.ale tez
                  nasze marzenia.One takie tlące sie ,czasem wypchnięte ze swaidomosci
                  jako nierealne,niedobite, sa sobie tam gdzieś na obrzeżach naszego
                  istnienia.Czy stać nas na pomyslenie naszych marzeń.Jak dalece nasze
                  marzenia są siłą naszego napędu zyciowego .Co stanowi ten napęd?
                  Im bardziej jestesmy odarci z tej wolicjonalno -wartościowej sfery w
                  naszym zyciu tym bardziej wydaje sie nam ono jałowe i bez sensu.
                  Czyli sfera zainteresowań to jest takze wszystko to co dla nas ważne
                  i co chielibysmy /i w jaki sposób/ w tym swoim zyciu zrobić.
    • imagiro Re: Nic mi sie juz nie chce.. 05.11.07, 23:14
      jan_stereo napisał:

      > w tej chwili dlugiej.Ani obrazac ludzi, ani prawic im prawdziwe
      komplementy, ch
      > yby juz tylko pozostaly mi zabawy slowne...chociaz jedno mi sie
      nawet chce, spa
      > c. Nie wiem jak inni,ale ja bym mogl przespac cale zycie, i nie
      uwazam tego za
      > strate czasu, wrecz przeciwnie, mam tam kupe znajomych i wrogow
      tez, co prawda.
      > ..
      ***
      z ust mi to wyjales jasiu ...
        • shachar Re: Normalka Imuś :-) 06.11.07, 18:17
          a ja powiem tak, bywam misiowata, zwlaszcza wieczorem, ale teraz
          chce Misie, mIsie ,miSie chce wyskoczyc ze skoryYYYY!!!!!!
          i nie moge!! ja potrzebuje ruchu! bo nawet jak jest chlodno jest
          fajnie
          ja chce stad wyyyyjsc, ratunku..
    • mskaiq Re: Nic mi sie juz nie chce.. 07.11.07, 11:27
      Jan_srereo napisal
      >Ja chyba, nie wypoczywam optymalnie/efektywnie, albo
      >co...generalnie mam jakies tam mysli w glowie,tylko nie mam sily
      >ich wklepac,sama mysl o literkowaniu tekstu, ktory mi stoi przed
      >oczami jest zniechecajaca, bo zbyt powolna, ja w tym czasie juz
      >sobie wedruje myslami zupelnie innym szlakiem i trace
      >zainteresowanie poprzednim...
      Nie biegnij za myslami, potrafia uspic. Potrafia rowniez zniechecic.
      Jesli chcesz kontrolowac siebie, musisz kontrolowac mysli, wybierac
      to co wiesz ze przynosi Ci satysfakcje i radosc.
      Nie pozwol myslom zniszczyc Twoje zainteresowan, potrafia to zrobic
      latwo.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • jan_stereo Re: Nic mi sie juz nie chce.. 07.11.07, 13:28
        mskaiq napisał:

        > Nie biegnij za myslami, potrafia uspic. Potrafia rowniez
        >zniechecic. Jesli chcesz kontrolowac siebie, musisz kontrolowac
        >mysli, wybierac to co wiesz ze przynosi Ci satysfakcje i radosc.

        No ja wlasnie dlatego gonie za tymi myslami, ze przynosza mi
        satysfakcje, inaczej bym nie mogl. dzieje sie to jednak na tyle
        szybko, ze zatrzymywanie sie i zastanawianie czy mnie takie myslenie
        interesuje, bylo by dopiero czyms dla mnie niesatysfakcjonujacym i
        meczacym w swym braku radosci z naturalnego tempa myslenia.

        > Nie pozwol myslom zniszczyc Twoich zainteresowan, potrafia to
        >zrobic latwo.

        Moje zainteresowania niszcza wlasnie kontynuacje danych mysli,jako,
        ze jest tych pierwszych tak duzo,jak duzo powiazanych z nimi mysli,
        stad ciezko mi oddzielic jedno od drugiego. Chyba, ze zwyczajnie
        zrezygnuje z pewnych zainteresowan, co moze byc dobre,jako ze
        polepsza sie one wowczas jakosciowo.


        Pozdrawiam i ja!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka