Przed kilkoma dniami w wolskim więzieniu zamordowano jednego z głównych świadków ciemnych sprawek podkarpackiej pisoniej mafii. Zapowiadający się na przyszłego mistrza świata w mordolaniu "Cygan" - twardziel nad twardziele i bywalec niejednej paki, posiadający pełnię wiedzy o podkarpackich burdelach, w których zatrudniano nieletnie Ukrainki i zapewne dokładnie znający kulisy akcji tajnych służb wolskich kryjących tamtejsze pisonie "elity", zapewne pod wpływem wyrzutów sumienia, lub w poczucie wstydu, iż posądza Prawych i Sprawiedliwych o czyny mafijne - nie wytrzymał presji i zmiękł.
Już nie twardziel, powiesił się w celi w pozycji leżącej.
Mięczak!
A było czynić wokół siebie tyle wrzawy jak to robiło fallenta, pisać listy do ratlerka i straszyć ujawnieniem wszystkiego co wie.
Żyłby do dziś i cieszył się szczególnymi przywilejami klawiszy.