09.05.20, 20:21
Teść mojej córki służył w RAF. Dziś - ponad 90-letni - wciąż pamięta Polaków. Lubię słuchać jego wojennych opowieści i nieporadnie wypowiadanych po polsku słów o tym ile nam Brytania zawdzięcza.

A dziś także premier UK mówi:

Boris Johnson: Trudno sobie wyobrazić Wielką Brytanię bez Polaków

https://www.rp.pl/apps/pbcsi.dll/storyimage/RP/20200507/OPINION/305079889/AR/0/AR-305079889.jpg?imageversion=Artykul&lastModified=

Najwspanialszym przejawem naszej przyjaźni jest obecność milionów Polaków w Wielkiej Brytanii. Doceniamy ich, cieszymy się, że są z nami, są nam bardzo bliscy – pisze w związku z obchodzonym 8 maja Dniem Zwycięstwa, specjalnie dla „Rzeczpospolitej", brytyjski premier.

Trudno znaleźć inne miejsce w Wielkiej Brytanii, które byłoby bardziej wyrazistym symbolem polsko-brytyjskiej przyjaźni niż mój londyński okręg wyborczy Uxbbridge i South Ruislip. Patrzę na flagi naszych krajów powiewające obok siebie przy pomniku upamiętniającym polskich pilotów służących w Królewskich Siłach Powietrznych podczas II wojny światowej. Tuż obok znajduje się baza RAF Northolt, w której niegdyś stacjonowała polska załoga lotnicza, a teraz wyruszają stamtąd oficjalne delegacje. Często korzystam z tego samego pasa startowego, z którego polscy piloci wzbijali się w powietrze, aby podjąć walkę z wrogiem. Latam pod tym samym niebem, pod którym latem 1940 roku Polacy z Dywizjonu 303 pilotowali swoje hurricane'y. Podczas bitwy o Anglię to oni zestrzelili najwięcej samolotów wroga spośród wszystkich dywizjonów RAF.
Obserwuj wątek
    • wscieklyuklad Re: Więzi 09.05.20, 20:31
      Po wojnie im podziękowano.
      W wyniku głosowania 75% (!) Brytyjczyków opowiedziało się za wydaleniem lotników z UK. Wrócili do Polski.
      Wprost łapy SB. Wielu przypłaciło to życiem.
      Niech syn jaśka przeprosi za tych skurwysynow.
      Informację o głosowaniu można odnaleźć w końcowej sekwencji najnowszej wersji filmu o Dywizjonie 303.
      • sorel.lina Re: Więzi 09.05.20, 21:37
        Polityka, politycy, wielcy tego świata. Czort z nimi.
        Dla mnie liczy się to, co mówią tzw, zwykli ludzie, a oni naprawdę nas doceniają.
        W UK zawsze spotykałam się z przyjaznym nastawieniem wobec siebie i Polaków w ogóle.
        • 1zorro-bis Re: Więzi 10.05.20, 08:12
          w dupie Polakow po wojnie mieli! Moj tesc wracal do Polski w 1947 jak mu powiedzieli, ze juz medycyny studiowac nie moze....A studiowal na angielskiej uczelni w Bejrucie....Jako byly zolnierz.
          • wscieklyuklad Re: Więzi 10.05.20, 09:18
            Ojtamojtam, palancie!

            Takiego zwrotu używa największy - poza niejaką renatką matoł na najbardziej niszowym forum portalu.
            Bo nie czyta, a jak czyta to nie wie o co chodzi. Przekleja ślepo liznąwszy co piąty wyraz, którego (podobnie jak idiomów angielskich) po prostu nie jest w stanie skumać, bo na logikę szansy nietu.
            To, że w Londynie wreszcie postawiono pomnik lotnikom (w wyniku zbiórki z wielkim wkładem Polonii, nie przeczy przecież, że po wojnie potraktowano ich tak jak głosi napis W ANGIELSKIM FILMIE O DYWIZJONIE 303 w podsumowaniu produkcji.

            mużdżahedince polecę WIELOKROTNE POWOLNE I PODDANE KONSULTACJI W JAK NAJWIĘKSZYM GRONIE co da szanse na PROMIL SKUMANIA (na więcej nie licz mużdżahedinko)

            Wdzięczność krótkoterminowa. „Przy trasie parady stał tamtego dnia wysoki, szczupły blondyn o trudnym do wymówienia dla Anglików nazwisku. Kiedy Witold Urbanowicz przyglądał się przelatującemu myśliwcowi, napłynęła fala wspomnień. On też latał hurricane’em podczas bitwy o Anglię” – piszą Lynne Olson i Stanley Cloud w książce „Sprawa honoru”. Były dowódca dywizjonu 303 wraz z kolegami nie przyjął zaproszenia Brytyjczyków do wzięcia udziału w defiladzie zwycięstwa 8 maja 1946 r. Tak piloci okazali solidarność z 200 tys. żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych (PSZ) na Zachodzie, których przedstawicielom nie pozwolono tego dnia defilować przed tłumami londyńczyków. Choć możliwość tę otrzymali nawet Meksykanie i sanitariusze z Fidżi. Paradowali wówczas przedstawiciele wszystkich krajów i nacji, jakie wspierały Wielką Brytanię w walce z państwami Osi, poza żołnierzami z Polski. Obawy przed gniewem Stalina sprawiły, że rząd Clementa Attlee’ego chciał jak najszybciej zatrzeć pamięć o dawnym sojuszniku. Acz pominąć lotników z dywizjonu 303 nawet laburzyści się nie ośmielili. Polscy piloci pominęli się sami, żeby zaprotestować przeciwko niesprawiedliwości. „Młody polski pilot, który patrzył w milczeniu na przesuwającą się defiladę, odwrócił się, chcąc odejść. Stojąca obok staruszka spojrzała na niego zdziwiona. »Dlaczego pan płacze, młody człowieku?« – spytała” – opisują Olson i Cloud.

            Cofnięcie uznania rządowi Rzeczpospolitej Polskiej na uchodźstwie i zerwanie z nim kontaktów dyplomatycznych 6 lipca 1945 r. było dla zachodnich mocarstw rzeczą banalnie prostą. Podobnie jak uznanie utworzonego pod egidą Stalina Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej. O wiele większy kłopot sprawiły PSZ. Prawie rok trzymano je w stanie zawieszenia, nie wiedząc, co począć z polskimi żołnierzami. Wreszcie 15 marca 1946 r. premier Attlee ogłosił decyzję o ich demobilizacji. Obawiając się reakcji generałów i dowodzonych przez nich jednostek, mających nadal sporą siłę bojową, obiecał, iż wszyscy chcący pozostać na emigracji będą mieli zagwarantowaną bezpieczną przyszłość. Jednocześnie polscy żołnierze otrzymali list podpisany przez Ernesta Bevina. Minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii namawiał ich do powrotu na łono ojczyzny. Z tej możliwości skorzystało ok. 100 tys. żołnierzy, w tym 3 tys. lotników i mechaników. Jednak ponad 11 tys. weteranów Polskich Sił Powietrznych (PSP) za nic nie chciało wracać do rządzonego przez komunistów kraju. Podobny sceptycyzm wykazało 120 tys. żołnierzy sił lądowych i marynarzy.

            Nie spotkało się to ze zrozumieniem ze strony mieszkańców Zjednoczonego Królestwa. „Na londyńskich ulicach Anglicy widzący polskich żołnierzy wykrzykiwali: Jesteście zbędni, wracajcie do Polski! W pobliżu baz lotniczych pokryto mury napisami »Poles go Home« i »England for the English«” – opisuje na kartach książki „Orły nad Europą. Losy polskich lotników w czasie drugiej wojny światowej” Adam Zamoyski. I dodaje: „Przeprowadzony w czerwcu 1946 r. sondaż Gallupa wykazał, że tylko 30 proc. respondentów chciało pozwolić im pozostać w Wielkiej Brytanii. Blisko dwa razy tyle, bo 56 proc., opowiadało się za deportacją”. Widząc skalę problemu, rząd Zjednoczonego Królestwa utworzył Polski Korpus Przysposobienia i Rozmieszczenia (PKPR). Służące w nim osoby miały przez dwa lata przygotowywać się do cywilnego życia.

            Jednocześnie wielu Brytyjczyków próbowało byłym sojusznikom wybić z głowy pomysł pozostania w ich kraju. Czasami dosłownie. „Wieczorem 26 października 1946 dwunastu lotników wracających do bazy w Hucknall zostało otoczonych i pobitych przez uzbrojoną bandę. Musiano hospitalizować całą dwunastkę. Podobne incydenty zdarzały się w Nottingham i Chesterfield” – opisuje Zamoyski. Pomyśleć, że ledwie pięć lat wcześniej w czerwcu 1941 r. Robert Post, obserwując zachowanie Anglików wobec polskich pilotów, na łamach „New York Timesa” odnotował: „Mało powiedzieć, że Polaków się docenia, ich się niemal wielbi”.
            Znacznie gorzej mieli żołnierze z sił lądowych walczących u boku Brytyjczyków.
            Nie znali języka (a co tam dopiero idiomów) więc byli jeszcze bardziej szykanowani, niż ich koledzy z lotnictwa już zasymilowani (jak się okazuje wyłącznie pod względem językowym)

            www.polityka.pl/pomocnikhistoryczny/1768960,1,powojenne-losy-polskich-lotnikow.read

            Jakim trzeba być debilem, żeby zaczepiać Pana nie mając pojęcia o fucktach!
            Wygląda, że ten tuman (bardziej obecnie angielski od rodowitych wyspiarzy) nie kuma ni w ząb czegokolwiek i stąd to wielkie uwielbienie do rasistów, faszystów, syna jaśka i wolskiej mafii.
            A winno toto ograniczyć się do pichcenia żarła i zaliczania pubesów. (to od pubes, bo mużdżahedinka nie skuma więc wyjaśniam)


            A jakby nie dość tego, inna - podobna miejscem w rankingu tamtejszych mużdżahedinów cieszy sie jak dziecko, że o walce z pandemią decyduje rudy buc (które orzekło, iż obecnie jesteśmy w fazie między wygaszeniem, a nasileniem pandemii - to wiadomość pojętna tylko dla mużdżahedina wielbiącego to coś).
            No bo gdyby Tusk i Arłukowicz, to dziś umieralibyśmy na... trawnikach (naprawdę tak napisało).
            A dlaczego akurat na trawnikach a nie np. w domach? Bo na szpital nie byłoby szansy! Bo podobno tamta banda dwojga wyprzedała szpitale (nie ustalono komu ale pewnie Niemcom?). Mużdżahedinka nie przybliżyła ileż to szpitali zakupiła mafia pod Światłym Przewodnictwem Mifistra zdrowia, ale o ile mnie pamięć nie myli, to w ostatnich pięciu latach dowiadywaliśmy się raczej o zamykaniu kolejnych oddziałów szpitalnych, a nawet zawieszaniu pracy całych szpitali - także z powodu olbrzymich długów w jakie te popadły pod rzondami politycznych wandali.
            Mużdżahedinka nie wie (i to w tym przypadku normalka), iż ratlerek podpisało ok. miesiąca temu ustawkę zezwalającą na prywatyzację szpitali (a następnie biegając z cieczką po kraju bredziło, iż na to nie pozwoli).
            Jaki ratlerek takie mużdżahedinstwo.

            DRAMAT!
              • wscieklyuklad Re: Więzi 10.05.20, 12:48
                No to jest gorzej niż przewidywałem w najczarniejszych scenariuszach.
                Bezmuzgowe mużdżahedinie jako "kontrę" wkleja link do Wikipedii, po przeczytaniu którego dziecko stawiające pierwsze kroki w sztuce czytania SKUMA TREŚĆ.
                Matołku - naprawdę poproś KOGOKOLWIEK O ANALIZĘ TEKSTU!
                Przecież treść z Wikipedii jest IDENTYCZNA z tym co bezmuzgofcu rzekomo kontrujesz!
                Rząd polski nie wysłał DELEGACJI na paradę!
                I tylko tyle! Nie rząd polski był inicjatorem rezygnacji z zaproszenia polskich żołnierzy do udziału w paradzie, ale DECYZJA ZASTRACHANYCH WŁADZ BRYTYJSKICH!
                Te ostatnie zaprosiły jedynie lotników dywizjonu 303. Ci zażądali, by w paradzie uczestniczyli PRZEBYWAJĄCY W UK ŻOŁNIERZE PSZ! Brytyjczycy ODMÓWILI! I w tej sytuacji piloci dywizjonu zrezygnowali z udziału!
                SKUMAŁO?
                Wiem, że to pytanie retoryczne.
                I przestań bidulko doprawdy ubierać swą dramatyczna zdolność pojmowania w słowa. Już zdążyliśmy poznać, że szarych komórek ci zbywa więc nie przypominaj o tym w każdym kolejnym bełkocie.
                W angielskich szkołach nauczają nie tylko o Oświęcimiu, ale też i o Monte Cassino (wiesz co to i gdzie to? Kumasz kto tam walczył?).
                Mimo skrajnie dużego wysiłku myślowego nie potrafię znaleźć odpowiedzi na pytanie co ma piernik do wiatraka (czytaj: co ma olanie przez rząd brytyjski polskich żołnierzy walczących u boku aliantów w II WŚ przy okazji parady w rok po niej do obecnego programu szkolnego i jakiś babuni z brytyjskiej wiochy. DRAMAT!)
                Daj spokój suniu. Za wysokie progi dla twego yntelektó.
    • wscieklyuklad Re: Więzi 10.05.20, 13:20
      Skoro nawiazujemy do rodziny to poproś bidulko męża, może ci wyłumaczy sens tego zdania.

      but did not specifically invite representatives of the Polish forces that had fought under British High Command

      Doprawdy czytaj do oporu (nawet kilka godzin jeśli tyle potrzebne) i pytaj, pytaj, pytaj kogokolwiek, bo KAŻDY KUMA więcej niż jesteś w stanie, więc łatwo wytłumaczy.
      • sorel.lina Re: Więzi 10.05.20, 13:28
        Nie lubię "argumentów" ad personam! Zwłaszcza jeśli pochodzą od jakichś tzw. informantów i nie mają nic wspólnego z rzeczywistością..
        Dlatego tylko odpowiem na tę "radę" udzieloną nam przez płot:

        "A zapyta sie niech zieciunia jak kolegi smile czy jego dzieci uczyly sie na lekcji historii o Oswiecimiu i czy slyszaly o brawurze polskich pilotow".

        Otóż nie zapytam "zięciunia" czy jego dzieci uczyły się w szkole o Oświęcimiu i czy słyszały o brawurze polskich pilotów, a to z tej prostej przyczyny, że mój zięć nie ma dzieci, a tylko jedno dziecko - mojego wnuka smile
        Więcej dzieci - troje - ma natomiast ojciec mojego zięcia, a teść mojej córki, ale to już od dawna nie są dzieci. smile
        Wszystkie one słyszały zarówno o Oświęcimiu jak i o brawurze polskich pilotów od swoich rodziców, a czy uczyły się o tym również w szkole - nie wiem. Nie omieszkam ich o to zapytać przy najbliższej okazji.
        • sorel.lina Re: Więzi 10.05.20, 16:42
          By the way, dobrze się stało, że premier UK w 2003 roku przeprosił polskich weteranów za swoich poprzedników.
          Skoro przeprosił, to znaczy, że miał za co. Logiczne. smile
          No, bo miał!

          "Nie było jednak Polaków, którzy walcząc w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie stanowili jedną z najliczniejszych walczących nacji po stronie sił alianckich. Ich wykluczenie z defilady miało przyczyny polityczne. Rząd Clementa Attlee wysłał zaproszenie na paradę do nowo powstałych władz w Warszawie i dowództwa Armii Ludowej, a nie do władz emigracyjnych i żołnierzy Andersa. Wielka Brytania nie chciała drażnić Stalina i zaogniać stosunków z ZSRS, które uważało Polskę za własną strefę wpływów. Polska delegacja pod naciskiem Moskwy odrzuciła zaproszenie. Były premier Winston Churchill, dowódcy RAF-u, niektórzy parlamentarzyści, a nawet król Jerzy protestowali przeciwko niezaproszeniu na paradę polskich żołnierzy."

          źródło: pressmania.pl/zwycieska-parada-bez-polakow/

          Nikt nie żąda od Brytyjczyków żadnego zadośćuczynienia: i oni i my walczyliśmy przecież we wspólnej sprawie - przeciw faszystom, nazistom, agresorom. Niemniej słowo "przepraszam" skierowane do Polaków było jak najbardziej mile widziane.
          • wscieklyuklad Re: Więzi 10.05.20, 16:49
            Bo i miał za co przepraszać.
            A my przepraszamy Brytów za debili, którym ofiarowali pobyt. Każdy idiota mniej w Polsce to dar dla ojczyzny, ale jednak często obciach gdy pomyśleć nad intelektualną zapaścią nowej ojczyzny kretyna, bo każde takie indywiduum to wstyd dla Polski.
            Dlatego synu jaśka PRZEPRASZAMY!
            • sorel.lina Re: Więzi 10.05.20, 17:01
              Bez przesady! big_grinbig_grinbig_grin

              Są tacy emigranci, którzy przynoszą nam wstyd np. córka - jako tłumacz - często bywa wzywana na policję i do sądów do pijaczków, złodziejaszków, cwaniaczków, którzy wyjechali do UK żeby wyłudzić wysokie zasiłki, ale też często bywa dumna z innych swoich rodaków- imigrantów.
              Chyba na tle emigracji z innych krajów nie powinniśmy mieć powodów do kompleksów.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka