Teść mojej córki służył w RAF. Dziś - ponad 90-letni - wciąż pamięta Polaków. Lubię słuchać jego wojennych opowieści i nieporadnie wypowiadanych po polsku słów o tym ile nam Brytania zawdzięcza.
A dziś także premier UK mówi:
Boris Johnson: Trudno sobie wyobrazić Wielką Brytanię bez Polaków
Najwspanialszym przejawem naszej przyjaźni jest obecność milionów Polaków w Wielkiej Brytanii. Doceniamy ich, cieszymy się, że są z nami, są nam bardzo bliscy – pisze w związku z obchodzonym 8 maja Dniem Zwycięstwa, specjalnie dla „Rzeczpospolitej", brytyjski premier.
Trudno znaleźć inne miejsce w Wielkiej Brytanii, które byłoby bardziej wyrazistym symbolem polsko-brytyjskiej przyjaźni niż mój londyński okręg wyborczy Uxbbridge i South Ruislip. Patrzę na flagi naszych krajów powiewające obok siebie przy pomniku upamiętniającym polskich pilotów służących w Królewskich Siłach Powietrznych podczas II wojny światowej. Tuż obok znajduje się baza RAF Northolt, w której niegdyś stacjonowała polska załoga lotnicza, a teraz wyruszają stamtąd oficjalne delegacje. Często korzystam z tego samego pasa startowego, z którego polscy piloci wzbijali się w powietrze, aby podjąć walkę z wrogiem. Latam pod tym samym niebem, pod którym latem 1940 roku Polacy z Dywizjonu 303 pilotowali swoje hurricane'y. Podczas bitwy o Anglię to oni zestrzelili najwięcej samolotów wroga spośród wszystkich dywizjonów RAF.