1zorro-bis
01.06.20, 14:21
ŚWIETNY „List otwarty do Prezydenta Andrzeja Dudy
(W 5 rocznice wyboru na Prezydenta RP)❗️❗️❗️
Szanowny Panie Prezydencie,
Już na wstępie przepraszam, bo list będzie długi. Ale o sprawach poważnych nie da się na skróty. Dziś mija dokładnie 5 lat od wyborów prezydenckich, w których pokonał Pan Bronisława Komorowskiego.
Od początku swojej kadencji, powtarza Pan, że chce Pan słuchać ludzi, chce by mówili o swoich troskach, że obywatele są najważniejsi, że Polska jest najważniejsza. Dlatego ja, zwykła obywatelka Polski, kobieta, mama dwójki dzieci, prawnik, chętnie Panu opowiem i wytłumaczę dlaczego w najbliższych wyborach na Pana nie zagłosuję i mam nadzieję, że takich ludzi jak ja będzie na tyle dużo aby Pańska prezydentura zakończyła się na tej jednej, nieudanej kadencji. List mój, niech będzie swoistym, acz subiektywnym, podsumowaniem Pańskiej prezydentury w oczach obywatelki, która kocha swój kraj, w tym kraju pracuje, płaci podatki, wychowuje dzieci. Obywatelki, która przez Waszą partię została zaliczona do „gorszego sortu Polaków” choć wcale się za gorszy sort nie uważa. Ten list to jest mój głos niezgody na to co się , od 5 lat, dzieje w moim Kraju.
Kiedy 5 lat temu oglądałam z Rodziną wieczór wyborczy - nadmienię, że nie głosowałam na Pana- po ogłoszeniu Pańskiego zwycięstwa, powiedziałam na głos, że należy dać Panu szansę. Był Pan białą kartką w polskiej polityce, politykiem z trzeciego rzędu (proszę wybaczyć, to nie moje określenie), niezbyt znanym, bez skandali na koncie i zapowiadał Pan niezłomność a Pana żona wykrzykiwała ze sceny, że Wy się pana prezesa (Kaczyńskiego) nie boicie. Stwierdziłam, że wykształcony człowiek, doktor prawa, ojciec dorastającej córki faktycznie będzie chciał zaznaczyć swoją niezależność od innych władz, że będzie chciał być prezydentem wszystkich Polaków. Chciałam w to wierzyć. Dziś, z przykrością stwierdzam, że moje myślenie było błędne i niestety życzeniowe. To była okropna prezydentura, straszne 5 lat. Miał Pan być niezłomny a bardzo szybko okazał się Pan najwierniejszym funkcjonariuszem PiS, a w sumie funkcjonariuszem i popychadłem prezesa PIS (szeregowego posła), gotowym łamać prawo i kręgosłupy, dla swoich partyjnych celów. Służalczość Kaczyńskiemu widać nie tylko w Pana decyzjach ale również w gestach, zachowaniach nie przystających głowie Państwa. Obrazki kiedy obrażony Kaczyński, nawet na Pana nie patrząc, od niechcenia wita się z Panem podczas gdy Pan (nad)gorliwie wyciąga rękę, wyjątkowo wryły mi się w pamięć. Jarosław Kaczyński jeszcze wielokrotnie manifestował swoj lekceważący stosunek wobec Pana osoby co spowodowało, iż stał się Pan obiektem niewybrednych żartów. Dla wielu Polaków stał się Pan „Adrianem”. Myślałam sobie wtedy: „tak pozwala się traktować Prezydent mojego Kraju?!”. Ale to były dopiero początki.
Jedną z pierwszych Pana decyzji było niezaprzysiężenie prawidłowo wybranych sędziów TK, a zaprzysiężenie tzw. „sędziów dublerów”. Wbrew orzeczeniu TK. Wtedy TK nie był jeszcze upolityczniony więc uznaliście, że nie musicie wykonywać jego orzeczeń. Następnie, na prezesa tegoż TK, mianował Pan panią mgr (nie wiem dlaczego TVP z uporem maniaka podpisuje ją jako prof.), Julię Przyłebską. Osobę, której mierne kwalifikacje nie pozwoliły jej nawet na objęcie stanowiska w Sądzie OKręgowym (!)w Poznaniu. A Wy ją posadziliście na czele TK...To był koniec Trybunału Konstytucyjnego. Od tej pory TK stał się maszynką do walki politycznej, do wymyślania fikcyjnych podstaw prawnych, fikcyjnych sporów kompetencyjnych - wszystko w służbie PIS. Uczestniczył Pan w zniszczeniu Trybunału konstytucyjnego- jakie to uczucie, Doktorze Nauk Prawnych? Wielcy profesorowie, wspaniałe autorytety prawnicze mówią, że po tej demolce, odbudowa autorytetu TK może się okazać wręcz niemożliwa. To Pana odpowiedzialność.
Później było tylko gorzej. Podjął Pan decyzję o ułaskawieniu p. Kamińskiego i Wąsika skazanych nieprawomocnymi wyrokami za przestępstwa popełnione w związku z pełnionymi funkcjami- szefów CBA. Doskonale Pan wie, ze dopóki nie zapadnie prawomocny wyrok, człowieka nie można uznać za winnego. A niewinnego nie można ułaskawić. Pan to doskonale wie. I żadne pokrętne tłumaczenia, żadne „chciałem wyręczyć wymiar sprawiedliwości”, tego nie zmienią. Nikt nie kwestionował pana prerogatywy do ułaskawiania co do zasady, ale w tym konkretnym przypadku zrobił to Pan o jedną instancję za wcześnie. I po raz kolejny naruszył Konstytucję. Wasze „interpretacje” mogą mydlić oczy ludziom, ale dla środowiska prawniczego to były jasne sygnały, że wszedł Pan na kurs kolizyjny z prawem. Że uzurpuje sobie Pan kompetencje należne innej władzy- władzy sądowniczej. po co? Ano po to, żeby Pana partia, mogła znów te osoby, bez moralnych kwalifikacji, z poważnymi zarzutami na koncie, postawić na czele służb. Kolesiostwo w czystej postaci. Niebywały skandal.
Pana decyzje z ostatnich miesięcy- szczucie na całe środowisko sędziowskie pod płaszczykiem dekomunizacji tej grupy zawodowej a jednocześnie zaprzysiężenie p. Piotrowicza (!!!!) i p. Pawlowicz na sędziów TK oraz podpisanie ustawy „kagańcowej”, przypieczętowały rozłam w Państwie a Pan już na zawsze pozostanie tego sprawcą. Ustawa represyjna domknęła Waszą deformę wymiaru sprawiedliwości. Zawłaszczyliście Trybunał, zawłaszczyliście prokuratury, obsadziliście stołki prezesów sądów swoimi ludźmi, teraz przygotowujecie się do przejęcia SN. Jeśli to nie jest zamach stanu to co nim jest?! Wszystko to nie tylko za Pana przyzwoleniem ale z Pana czynnym udziałem! A to co zrobiliście przy próbie przeprowadzenia kopertowych wyborów w czasie pandemii? To się po prostu nie mieści w żadnych kategoriach.
Wielokrotnie sprzeniewierzył się Pan Konstytucji choć miał Pan być jej strażnikiem. Uznanie, że nie był Pan świadomy łamania prawa, byłoby obrazą pańskiej inteligencji i wykształcenia. Zrobił Pan to świadomie i cynicznie i za to Pan kiedyś odpowie. Ponadto złamał Pan umowy społeczne. Miał Pan być Prezydentem który zamiast dzielić, połączy obywateli. Miał Pan. Ale Pan wybrał drogę populizmu i służby jednej partii. Pan wybrał służbę Jarosławowi Kaczyńskiemu a nie obywatelom. Historia Panu tego wszystkiego nie zapomni a przyszła władza, mam nadzieje, sumiennie rozliczy. Współczuje Pana wyborcom sprzed 5 lat bo wiem, że wielu z nich czuje się oszukanych i upokorzonych Pana prezydenturą. Ale na szczęście przejrzeli na oczy i teraz nie może Pan liczyć na ich głos. Odwrócą się od Pana tak jak cały świat odwraca się od Polski przez Waszą politykę. Odwrócą się tak jak odwróciło się od Pana pańskie środowisko zawodowe, profesorowie prawa, nawet Pana macierzysta uczelnia! Promotor Pana pracy doktorskiej, prof. Zimmermann, powiedział, że przekroczył Pan „granice za którą jest już tylko obrażanie ludzi. To już nie jest granica prawna, polityczna, ale etyczna.” I tak to tutaj zostawię.
Już tylko przez litość nie będę się tu rozwijać o Pana niespełnionych obietnicach z poprzedniej kampanii. W końcu kto by tam pamiętał o podniesieniu kwoty wolnej od podatku? Kto by tam pamiętał o frankowiczach? A co ze zmianą systemu opieki zdrowotnej, likwidacją NFZ? Ojczyzna płonie, nie czas zajmować się starą kiełbasą wyborczą, nieprawdaż? Ale z jednej obietnicy Pana rozliczę- obiecał Pan odrzucenie podziałów i budowę wspólnoty Polaków. Tę obietnicę złamał Pan najboleśniej. I to Pan powiedział już po wyborach, że jednak nie da się być prezydentem wszystkich Polaków. „Mnie się śmiać chce, kiedy słyszę, że Andrzej Duda nie jest prezydentem wszystkich Polaków, bo podpisał jakąś ustawę, na którą się jakaś grupa społeczna nie zgadza. Proszę pamiętać, że Andrzej Duda nie jest prezydentem wszystkich Polaków, bo nie został przez wszystkich Polaków wybrany”. To są Pana słowa z 2017 r. Prezydent Polski publicznie deklaruje ze jest prezydentem wyłącznie wyborców PIS. A więc tyle warte są Pana deklaracje. A nowa kampania (już druga w tym dziwnym roku....) za pasem. Kolejne kłamstwa na start! Kiedy Pan jest wiarygodny, kiedy Pan jest