Po Uroczystym Odśpiewaniu Hymnu Wolski (kilkukrotnie i do znudzenia) pora nam wrócić na Nayukochańszey Oyczyzny Łono.
Wczoraj niejakie witek odwołało posiedzenie komisji zdrowia, które miało procedować nad obiecankami-macankami psinki. Fundusz Zdrowotny poszedł się je... i nie wiadomo kiedy praecoxuje - tyle, ze z intelektualnego wytrysku nawet na in vitro nie starczy.
Ale dziś jest już druga doba od Niebywałego Suckcessu więc pora na kolejną weryfikację obiecanek-macanek.
Tym razem ucieszą się wielbiciele, którzy liczyli na 24 emeryturę i w związku z tym okładali to piącha, to różańcem, ewentualnie spluwali w twarz bolszewii propagującej seksualizację dzieci, związki partnerskie z adopcją dzieciątek włącznie, że o eutanazji wedle schizofrenika z Żoliborza - przymusowej nie wspomnę.
Wydaje się, iż jedyną obietnicą dotrzymaną, ale raczej nie przez ratlerka lecz jego panów, będzie doszczętne zdemolowanie sądownictwa, repolonizacja mediów i ostateczny demontaż państwa prawa.
Tym jednak - poza Osobistą Satysfakcyją się nie nażrą.
Pamięta ktoś jeszcze jakieś obiecanki-macanki, bo trzeba będzie śledzić uważnie, czy są na etapie podobnym do budowy promu w stoczni szczecińskiej, tysięcy tanich domów dla Suwerena z Kolan Powstałego, oraz Największego Portu Lotniczego na Kuli, by Wolacy nie musieli odlatywać z lotniska w Berlinie w budowie.
Innych inwestycji nie pamiętam, za wszystkie serdecznie żałuję i postanawiam się z nich poprawić.
By móc następnie - jak piesek - pojechać przed wizerunek Najświętszej Panienki Rapierem Szwedzkim Draśniętym i tam przepraszać za tak bezstresowe łganie przed setkami tysiącami łatwowiernych i równie katolicko wzmożonych idiotów - na codzień zwykłych gnidek.