Dodaj do ulubionych

Nihon no kokoro

16.04.23, 22:54
Nihon no kokoro - "dusza Japonii"...

Wyrafinowane piękno szlachetnej prostoty, szlachetnego ubóstwa, którego nie wolno mylić z nędzą ... piękno niezwyczajne, ascetyczne a przebogate w treść, jakże odmienne od tego, do czego przywykł przeciętny Europejczyk czy Amerykanin.
Trudne do ujęcia w słowach piękno zen...piękno, które można naprawdę zrozumieć i docenić tylko dzięki kontemplacji i pomocy mistrza.

"Jeden z uczniów zadał mnichowi pytanie o dharmę. Ten udzielił mu szczególnej odpowiedzi: uniósł kwiat i delikatnie się uśmiechnął. To wszystko"

Tylko zwój wiszący na ścianie i kwiat mogą zdobić salę. W zwoju zwykle poruszano tematy buddyjskie: przemijanie, odchodzenie, ulotność istnienia.

" Rikyu, gdy jeszcze terminował u jednego z najwybitniejszych mistrzów swych czasów, przypadł mu obowiązek sprzątnięcia sali herbacianej. Przyłożył się do pracy z pełnym zaangażowaniem, na koniec w pomieszczeniu nie pozostał ani kłębuszek kurzu. Mistrz przyszedł sprawdzić efekty pracy ucznia. Rikyu wyczytał z jego spojrzenia, że nie wszystko jest jak należy. Wtedy potrząsnął drzewem, aby strącić liście przez okno do sali. Podłoga była gotowa, aby je przyjąć. Kurz zniknął, ale pomieszczenie nie było nagie. Teraz mistrz nie miał już nic do zarzucenia."

Wabi - sabi to piękno, które dopuszcza element nieporządku.


"Pewnego dnia z nieznanych powodów Hideyoshi (kampaku - regent,dyktator Japonii) nakazał wykarczować krzewinę otaczającą świątynię i posadzić w jej miejsce wiśnie. Mnich Toye surowo zganił władcę za zniszczenie jego herbacianych krzewów, jednak rozkazy władcy były nieodwołalne. Toye zareagował więc w jedyny honorowy sposób: popełnił samobójstwo, jako wymowną skargę na zadany gwałt".

Trudne to dla nas, ludzi Zachodu, rozumienie honoru i właściwego postępowania, jednak dla Japończyka popaść w niełaskę władcy i przeżyć oznaczałoby plamę na honorze, a zadanie sobie śmierci to skuteczny sposób na zmazanie hańby...

" Hideyoshi spróbował podpuścić mistrza, jakim już wówczas był Rikyu.
Przyniósł mu złoconą misę i wiązkę kwiatów śliwy. Poprosił go, by przyozdobił nimi salę. Sądził, że takie życzenie wprawi mistrza w zakłopotanie.Jednak Rikyu pozostał niewzruszony i przyjął bukiet. Bez namysłu cisnął kwiaty do misy.Powstała w ten sposób olśniewająca kompozycja barwna - kwiaty przyjemnie kontrastowały ze lśniącym metalem. Rikyu okazał w ten sposób swoją wyższość, ukazał wojownikowi całą sferę wartości obcych sztuce wojennej."


Wszelkie przejawy przemocy, brutalności sprzeniewierzały się herbacianej etyce i musiały zostać zduszone, stały bowiem w sprzeczności z atmosfer szacunku i harmonii panującą w sali. Wszyscy - nawet władca - odkładali miecz do skrzynki w przedpokoju, potem wczołgiwali się do sali, a wszelkie niecne zamiary i zasługi zostawiali za sobą. Mogli zachować jedynie wachlarze.
Wielu samurajów uczestniczyło w ceremonii herbaty (chanoyu) , nim ruszyło w bój. Była to bowiem ceremonia przejścia, mająca przygotować ich do wkroczenia do innego świata.
Obserwuj wątek
    • sorel.lina Re: Nihon no kokoro 16.04.23, 22:56
      P.S. Cytaty w powyższym poście pochodzą z książki Leonardo Vittorio Arena "Samuraje"
      • sorel.lina Re: Nihon no kokoro 16.04.23, 23:47
        "Jesteś spragniony - pij wodę. Spragnione jest twoje serce - pij herbatę", mówi japońskie przysłowie.

        Chanoyu - oznacza po prostu "wrzątek na herbatę" ( jakże to japońskie, proste! ), a przecież to cała rozbudowana ceremonia sięgająca głębokiego Średniowiecza. Wprawdzie pochodzi z Chin, ale to w Japonii osiągnęła szczyty wyrafinowania i bogatą podbudowę filozoficzną.
        Korzenie japońskiej chado (sado) - "drogi herbaty" -sięgają czasów mistrza Sen no Rikyu, który ostatecznie ukształtował ją w duchu wabi - wabi-cha. W sztuce herbaty ( w Japonii niemal każda czynność jest sztuką) celem jest podjęcie drugiego doskonałą czarką tego napoju. Odpowiedzialny za to jest zarówno gospodarz, który nie szczędzi zabiegów o każdy element ceremonii, jak i gość, który dba, by jego brak przygotowania nie zakłócił atmosfery spotkania. A atmosferę buduje miejsce - estetyka pawilonu herbacianego oparta na grze światła i cienia, woń kadzidła, prezentacja i smak herbaty oraz potraw ( podaje się ciasteczka), zestaw utensyliów, harmonijne gesty gospodarza. I cisza pełna skupienia, sprzyjająca kontemplacji chwili. Istnieje tylko tu i teraz, jesteśmy tutaj, nie potrzebujemy nic więcej. Człowiek żyje w chwili, w teraźniejszości-wieczności, w jednym punkcie - całości.W pustce i w pełni.
        Pełne spotkanie (cha-ji) trwa ok. 4 godzin, jednak nie odbywają się one często, częściej spotyka się skrócone formy (ok. 40 min.) W takiej skróconej formie mieliśmy możliwość uczestniczenia, w czasie naszego pobytu w Kyoto.



        • wscieklyuklad Re: Nihon no kokoro 17.04.23, 15:24
          Nie tylko sake posiada poznać czym jest umami - piąty zmysł ukryty w smakowych kubkach języka.
          Innym - równie cennym gdy chodzi o unikalny smak jest japońska zielona herbata.
          Matcha - to tą odmianę "ubijała" prezentowana na filmie mistrzyni ceremonii.
          Nie można jej nazwać inaczej, gdyż parzenie herbaty to prawdziwy i wielowiekowy rytuał.

          Ta, którą dane nam było wypić pochodziła z odległej o ok. 300 km od Kioto prowincji Shizuoka - słynącej i to nie tylko w samej Japonii - z matchy najwyższej jakości.

          Tamtejsze ogrody są źródłem blisko 40% japońskiej zielonej herbaty ale turyści licznie tam pielgrzymujący nie poznają wszystkich tajników uprawy i "żniw" - są od zawsze ukrywane przed wzrokiem nie tylko ciekawskich ale i potencjalnej konkurencji a szczegóły przekazywane rodzinnie z pokolenia na pokolenie. Pierwsze zbiory miały miejsce w... 1241 roku zatem blisko osiem stuleci wstecz!
          Miejsce upraw wybrano nieprzypadkowo gdyż leży na brzegu Pacyfiku w odpowiednio wilgotnym klimacie
          subtropikalnym. Cały ten obszar jest aktywny sejsmicznie i raz na 100- 150 lat dochodzi do silnych trzęsień ziemi. Od północy granice okręgu stanowi... Fuji (najwięcej herbacianych pól rozpościera się właśnie u podnóża świętej góry Japończyków - wulkan chroni je przez kataklizmami), od zachodu wznoszą się góry, wschodnia granica zaś to wybrzeże. Nic więc dziwnego, iż zrezygnowano z miejskiej zabudowy i aż 10% powierzchni przeznaczono na parki.
          Znamy jedynie niektóre etapy uprawy. Nim dojdzie do zbiorów, rolnicy osłaniają plantacje matami z trzciny. Zmniejsza to dostęp światła - spragnione go herbaciane liście... produkują wówczas większą ilość chlorofilu i aminokwasów! Zbiera się i to wyłącznie ręcznie najmłodsze liście. Po usunięciu ogonków oraz "żyłek" mieli się je na proszek - część rodzin używa w tym celu specjalnych kamiennych młynków - proszek zyskuje wówczas najdoskonalszą fakturę.
          Próbowano skonstruować maszynę mielącą listki metodą przemysłową (pamiętacie poszukiwanie optymalnego kieliszka do konsumpcji sake?).
          Wszelkie próby spełzły na niczym - jakość produktu byłą zdecydowanie gorsza.

          I jeszcze inna, ważna cecha upraw. Matcha tamtejsza ma certyfikat jakości BIO gdyż krzewy są uprawiane bez użycia jakichkolwiek środków chemicznych (z nawozami na czele)

          Wystarczą opiekuńcze skrzydła Fuji by zyskać produkt doskonały.

          Jak widać proces produkcyjny jest niezmiernie pracochłonny i złożony.
          Nic zatem dziwnego, iż ceny matchy są z górnej półki.
          • wscieklyuklad Re: Nihon no kokoro 17.04.23, 15:32
            Tu mapa regionu uprawy matchy, ciasteczka serwowane do herbaty i sama matcha z lotu ptaka (pita z pianką bez cedzenia!)
            • sorel.lina Re: Nihon no kokoro 17.04.23, 16:47
              Wybieramy się do Domu Ceremonii Herbaty, soan. W Kyoto jest ich wiele, my idziemy do tego:

              https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/337286805_973193577005980_7845104786692050936_n.jpg?_nc_cat=111&ccb=1-7&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=8zojWOvNkvEAX-p314B&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=00_AfC-WTfSx3AAKEsJk0m79e0x52AYmU5gOYttjNO6q-Hkrg&oe=6442E709

              https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/336900287_231906502828900_8413065569159055883_n.jpg?_nc_cat=105&ccb=1-7&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=n-LXnnSMjIsAX-7LWsJ&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=00_AfDCzI4-qhToe6LEXsY54f1UajwJbeSuLxaTPf8xzMvpzw&oe=6441A37E

              Przechodzimy przez ukwiecony sakurami mostek

              https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/337290730_815363160009949_6746606730895353648_n.jpg?stp=dst-jpg_p480x480&_nc_cat=110&ccb=1-7&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=4hq65JdjZ-kAX_khIyF&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=00_AfBelKQqqQoW7x1NQSKlV7bsDRmAW0cK6aMrPD1r19Mhmg&oe=6442D836

              https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/336902281_645096417448178_3709100380109274576_n.jpg?_nc_cat=108&ccb=1-7&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=Qwdq3qasnWIAX-xaDCI&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=00_AfAObRlsVCWrlHIcB2MWKOQGgLBEu8kv14S3p2vDDi4yjw&oe=64419C77

              Mijamy teatr ( nie kabuki, niestety wink )

              https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/337411980_950695189383764_1108809684234214261_n.jpg?_nc_cat=109&ccb=1-7&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=VFMRvU69CiUAX-QW7Aq&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=00_AfB0xbvKX-mozF4kWPv1JWBBPxpXMX74dttNYapGpHwc3A&oe=6442D5AA

              I już widać Kokoan

              https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/341677713_563017972479800_1897504148331951005_n.jpg?_nc_cat=103&ccb=1-7&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=DLSTpbNOtUEAX8Up_Yr&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=00_AfBJtsfhg2qmBL0rk0T0fZz6t9DgcTJvJQC9dIdG_gkxEw&oe=64432108

              https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/336892896_1266735030939699_3619881753918263691_n.jpg?_nc_cat=111&ccb=1-7&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=V0USkSUZQdUAX9NZlQc&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=00_AfB6SMvqG0JLQxE94ioyuRaVqDR2tpyffcm5_Jto6PH8YA&oe=64420D24

              Dochodzimy do wejścia, ale zanim przekroczymy próg, to jeszcze jedna fotka smile

              https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/336796025_1289501531943524_4786954153073337067_n.jpg?_nc_cat=110&ccb=1-7&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=Fm_OWYtGvd8AX8WJa3e&_nc_oc=AQkQhjAnAbpe5bjX9XvppfPtSd85UUHFXQFhzt1Byf15-fFT2IPXtR9fGcprhgkudnk&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=00_AfDkBNWPayDJkDuUH6XMG5qqhXs57jWi3ZDD-xdervqbyw&oe=64426F08

              https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/336908778_2560483540757576_2543217665131443219_n.jpg?_nc_cat=106&ccb=1-7&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=tVML_x4fJ5EAX-auf3P&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=00_AfDJIYor3nvMXzAX327AZ5r72wPzh6TOfsXP2gdRSEtQng&oe=64424D1A

              Jeszcze tylko kilka schodów i jesteśmy na miejscu.

              https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/336913466_555843536657374_9124102747455453344_n.jpg?_nc_cat=104&ccb=1-7&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=BFx1a8Z_TZAAX9wp5Az&_nc_oc=AQkoqeqvusOZwP_hGNt8-1JkQyT-7sU7ehNE7G93sOh9oN5S7lczUBE8rm4yccuoyRM&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=00_AfDTT9P5kd8O8zu8o7WTQS_QjXhfqqfXOmgVFbOLM7l2jA&oe=64433B91

              https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/337290049_3403822773224999_3329780505549931922_n.jpg?_nc_cat=105&ccb=1-7&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=-DQNNO_GlT8AX9dGJCD&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=00_AfCvBoLqKu-C5QMwV3C6ZyOvNUheiG5NGroRu103YS0OJg&oe=644266D2

              Zaczyna się ceremonia (filmiki wyżej)

              https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/341675645_255046803559629_4334899481525678405_n.jpg?_nc_cat=109&ccb=1-7&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=QDKlnkZse7EAX_BrbRG&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=00_AfCNb50Hy9_atLpHWIdV8KNMjaWpABzsYZl7sIvEI4Y9QA&oe=644260B2

              • sorel.lina Re: Nihon no kokoro 17.04.23, 16:57
                Nie można było nie kupić zielonej matchy, a przede wszystkim bambusowego (koniecznie!) pędzelka-mieszadełka do przygotowania tej sproszkowanej, najbardziej japońskiej z herbat smile
                A znaleźć go nie było wcale łatwo!
                Jak to się nam udało opowiemy przy innej okazji.

                https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/337164846_6313510908671878_99197348761895681_n.jpg?_nc_cat=109&ccb=1-7&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=HVHu13cy1cwAX8hDjYf&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=00_AfBsmLRv-SI2RGAZpIttG3sDK7r045iCzsXSIvmpFbdIOQ&oe=6442A464

                https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/336895745_544604597857611_2901935441553482082_n.jpg?_nc_cat=103&ccb=1-7&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=i-pqffILixAAX_0SzdO&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=00_AfDnaLlOVzXoUMSogiy302gMgYUEywQjQg2QTu921Pcltw&oe=64430EB6

                https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/336903765_187412350799318_1593049388590747029_n.jpg?_nc_cat=108&ccb=1-7&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=hXypO7sBDJUAX-BzVDS&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=00_AfBeJZaH5xIfysII3SxRyCCYET_uNCiBoRvuwAnCxi2I-g&oe=64424327
                • wscieklyuklad Re: Nihon no kokoro 17.04.23, 19:31
                  Sorell wspomniała o samurajach pijących zieloną herbatę przed wyruszeniem na wojnę (kendo-droga miecza). Picie herbaty miało być łącznikiem (sado-droga herbaty).
                  Zresztą wiele elementów życia Japończyka zawiera w sobie filozofię drogi jak choćby kado czyli droga kwiatów (odmiana ikebany) czy te shodo - droga pisma (odmiana kaligrafii)

                  Rytuał picia zielonej herbaty zmieniał się na przestrzeni wieków. Oczywiście Chiny są kolebką napoju - w starożytności uznawano herbatę za lek.
                  Zieloną herbatę rozpropagowali władcy z dynastii Tang (VII-X wiek). Prasowaną w kostki łączono z imbirem i... solą (brrr) i pito dla smaku.
                  W czasach dynastii Tang (X-XIII wiek), liście podgrzewano na parze, suszono i ubijano na proszek. W tamtych czasach pito ją poza dworem wyłącznie w świątyniach gdyż mimo upływu trzech wieków uprawy wciąż była towarem rzadkim.
                  Podobnie jak i obecnie matchę roztrzepywano identycznym do załączonego przez Sorell "pędzelkiem" z bambusu w stozkowych miseczkach zwanych "oko niebios".

                  Rytuał powoli się rozpowszechniał i jak dzisiejsze five o'clock zainicjowano tzw.spotkania czterech głów, w trakcie których tyluż zgromadzonych piło herbatę wymieniając poglądy na różne tematy (istotny szczegół!).
                  Charakterystyczną cechą tych spotkań była chęć imponowania toteż w miejscach spotkań gromadzono cenne przedmioty artystyczne z Japonii i Chin a zgromadzenia ubierali się ekstrawagancko i wyzywająco zachowywali.
                  Sytuacja zmieniła się po podróży mnicha Myoana do Chin w czasach dynastii Song - on to po powrocie zmienił całkowicie dotychczasowe kanony - przygotowanie i picie herbaty było połączone z medytacją zen. Tenże mnich jako pierwszy pisze "Traktat o piciu herbaty dla zdrowia" - przedstawia w nim prozdrowotne walory herbaty tak w zakresie fizycznym jak i duchowym. Ten właśnie traktat stał się źródłem wybitnego wzrostu zasięgu upraw.
                  Dogen - uczeń Myoana przywiózł z Chin przybory do parzenia herbaty i ustalił zasady parzenia jej w świątyniach.
                  Z biegiem lat zmieniły się nawyki parzenia i picia herbaty. Powoli przekonują się do niej kupcy i samuraje (jeszcze o nich będzie)
                  W trakcie spotkań nie ma już ani szpanu, ani ekstrawagancji (poza wykorzystywaniem w trakcie parzenia drogocennych przedmiotów sprowadzanych z Chin) - spotkania stają się okazją do organizowania konkursów poezji oraz "teleturniejów" polegających na odgadywaniu nazwy pitej z zawiązanymi oczami herbaty. Na stole ląduje też sake a potem też gry hazardowe.

                  Z czasem filozofia/religia zdominowały przebieg wydarzenia.
                  Już w XV wieku Murata dystansuje się od wiązania parzenia z rozrywką, obrzędem (świątynie) czy herbatoterapią.
                  Nakazuje, by picie herbaty odbywało się w należytym skupieniu w myśl podstawowej zasady zen mówiącej, iż każdy codzienny czyn może być w swej istocie aktem, który zbliża człowieka do oświecenia.
                  Jeśli przypomnimy sobie film z uroczystości, w której uczestniczyliśmy, zauważymy jak ascetyczne jest wnętrze pomieszczenia. I jak skomplikowane są kolejne czynności wykonywane przez gospodynię. Ściereczka do osuszania składana etapowo. Ruchy powolne, majestatyczne, pozornie bezsensownie dublowane. Każdy z nich ma swą wymowę. Każdy świadczy o wybitnym szacunku do poszczególnych etapów parzenia.
                  Tak skromne warunki wprowadził... bogacz Takeno. Białe tapety zastąpił pomalowaną na biało gliną, a drogie drewno bambusem. Przedmioty sprowadzane z Chin do celów parzenia, zostały wyparte wyrobami lokalnymi.
                  Obowiązywał więc umiar, odrzucenie splendoru, eliminacja wszystkiego co mogłoby rozpraszać uwagę lub niepokoić. Zrezygnowano więc nawet z ornamentów a dachy kryto zwykłą słomą.
                  Zgromadzeni mieli być równymi sobie. W tym celu zmniejszono otwór wejściowy do rozmiarów wymagających niemal wczołgania się do wnętrza pomieszczenia (bez względu na status społeczny)
                  A samuraje przed wyprawą droga miecza?
                  By być równymi pozostałym musieli zostawiać broń na zewnątrz.
                  Tajemnicę parzenia herbaty wedle tych ascetycznych zasad określił mistrz Rikyu, który zalecał wzięcie węgla drzewnego ile trzeba by zawrzała woda, herbaty tyle, by wydobyć właściwy smak ułożyć dekorację z kwiatów tak, by sprawiały wrażenie iż rosną. Latem należało stworzyć wrażenie chłodu, zimą zaś przytulności.

                  Fiozofie parzenia mozna zawrzeć w czterech pojęciach

                  wa - odzwierciedla harmonię jaka winna panować w stosunkach między ludzi, między nimi a naturą oraz w przedmiotach stosowanych w trakcie ceremonii (spójrzcie na film)
                  kei -szacunek jaki należy okazywać wszystkim rzeczom w podzięce za ich istnienie.
                  sei - to czystość fizyczno-duchowa
                  jaku - spokój duszy

                  cdn
                  • wscieklyuklad Re: Nihon no kokoro 17.04.23, 19:43
                    Pije kto ma czas

                    Nasza ceremonia trwała ok pół godziny. Ta rytualna w oryginale może ścigać się na czas trwania z mszą obrządku wschodniego. Rytuał picie herbaty leży u podstaw powstania japońskich ogrodów.
                    Nim dojdzie do ceremonii goście przechadzają się po ogrodzie zachwycając się (i komentując) jego pięknem, przysiadają w altance i wybierają swego głównego reprezentanta - najważniejszą po gospodarzu osobę.
                    W trakcie samej uroczystości wolno rozmawiać wyłącznie na tematy związane z ceremonią - zmianę tematu uznano by za nietakt.

                    Artystyczna kreatywność, umiłowanie natury, medytacja i zacieśnianie społecznych więzi.

                    Japonia w pigułce (a właściwie w filiżance matche)

                    Tradycja ma tak ogromne znaczenie, że w miejscu, w którym napawaliśmy się umami nie ma... sklepiku. Byłby niedopuszczalnym i barbarzyńskim pomieszczeniem, herezją w świętości wydarzenia.

                    Zmartwiło nas to z Sorell, gdyż liczyliśmy na nabycie bambusowego pędzelka i bodaj małej torebki proszku.

                    W ostatnim dniu pobytu pognaliśmy na bazar rybny w nadziei na zakup.
                    To o czym tak bardzo marzyliśmy kupiliśmy - już bliscy rozpaczy na... ostatnim straganie!
                    • wscieklyuklad Re: Nihon no kokoro 17.04.23, 20:15
                      Zielona czy czarna?

                      Herbata zielona stanowi ponad 95% całkowitej produkcji herbacianej w Japonii. Tak olbrzymia dominacja powoduje, iż wielu Japończyków nie zdaje sobie nawet sprawy z faktu, iż może istnieć herbata czarna!
                      Zwana jest właściwie herbatą czerwoną (kocha) ale tutejsi by podkreślić japońskość produktu dodają doń przedrostek "wa" oznaczający... harmonię (oczywiście nie klawiszową!)

                      Japońska "czarna" pojawiła się w połowie XIX wieku, jednak nie znalazła uznania w świecie Zachodu - oczywiście dominowały na rynkach te z krajów kontynentalnej Azji.
                      W 1874 roku pojawiają się w Japonii chińscy kupcy, którzy zdradzają pewne tajniki upraw, produkt jednak nadal jest daleki od doskonałości.
                      Kupiec Tada w rok później udaje się z misją do Chin a potem do Indii - po dwóch latach przywozi nasiona tamtejszej herbaty jak i tajniki obróbki i maszyny niezbędne do upraw i przetwórstwa.
                      Drogą krzyżówke udaje mu się wyhodować lokalną odmianę rośliny. Tada jeżdżąc po kraju zdradzał tajniki produkcji - zaowocowało to wzrostem upraw tak, że roczna produkcja szybko wzrosła do 150 ton rocznie, a Zachód, choć uznający przewagę herbat indyjskich czy chińskich, zaczął sprowadzać też produkt japoński.

                      Podbiwszy Tajwan (1895r) zakładają tam liczne plantacje herbaty... oolong (znana nam dobrze z czasu komuny).
                      Nabycie maszyn przekracza jednak możliwości finansowe japońskich rolników, zaś w latach 30-tych XX wieku w miarę narastania nastrojów nacjonalistycznych neguje się celowość uprawy "obcej na japońskiej ziemi herbaty czarnej (choć roczne zbiory sięgają w początkach wojny 4000 ton!).
                      Wojna odbiera Tajwan Japończykom. Nałożone na kraj embargo powoduje, iż kraj poszukuje towaru zdatnego do eksportu. Wybór pada na... czarną herbatę, zwłaszcza, iż wobec zakazu sprowadzania herbaty z krajów azjatyckich rośnie także wewnętrzny popyt na nią. Ilość upraw wzrosła do tego stopnia, iż odmiana benihomare stała się najczęściej zbieraną (pamiętajmy, że Japonia to przecież kraj herbaty zielonej!)
                      Produkcja "czarnej" sięgała blisko 9000 ton w 1965 r.
                      Po 30 latach embargo zniesiono, a wówczas odżyły nastroje nacjonalistyczne. Rolnicy uznali, iż czarna herbata jest obca japońskiej tradycji a zapotrzebowanie na nią wynikało wyłącznie z ograniczeń narzuconych przez embargo.

                      W 1985r roczne zbiory nie przekroczyły... tony.

                      W 1993 r wyhodowano nową - znakomitą w smaku nową odmianę czarnej".
                      Mimo to, nie znalazła uznania u konsumentów.
                      Aż do 1999 roku gdy potwierdzono, iż jej picie zmniejsza ryzyko... alergii!
                      Jedyna "zielona" o takich właściwościach jest ohydna w smaku!
                      Zaczęto więc na wyścigi uprawiać "antyalergiczna" - dziś stanowi ona 60% ogółu uprawianych w Japonii czarnych odmian - rocznie zbiera się 2000 ton!
                      Znaczenie czarnej herbaty nabrało takiego znaczenia, że odbywają się konkursy na wybór najlepszej z nich.

                      Ale zielona nie straciła przecież na znaczeniu.
                      Ma działanie antynowotworowe, przeciwtrądzikowe, poprawiające wygląd skóry, pamięć i wydolność fizyczną. (siostra sake?)

                      W trakcie podróży udało nam się wypić kilka filiżanek czarnej.
                      Śmiało więc możemy zakrzyknąć "zielono mi"
                      • sorel.lina Re: Nihon no kokoro 17.04.23, 22:02
                        Dla mnie ceremonia chanoyu to kwintesencja japońskości. Tej tradycyjnej, tej której grozi zniknięcie w morzu nowoczesności i amerykanizacji życia. Oby tak się nie stało.

                        Cieszę się, że mogłam w niej uczestniczyć na żywo, poczuć wszystkimi zmysłami.
                        To jednak zupełnie coś innego niż przeczytać o niej w necie na przykład, to po prostu nieporównywalne przeżycie.
                        • dunajec1 Re: Nihon no kokoro 17.04.23, 22:20
                          Nie bede gadal nic ale.....cicho nie bede.
                          A podpowiedzieliscie tamtejszym o "naszym goralskim specjale"?
                          Tak zwana goralska "charbanta"? No!
                          • sorel.lina Re: Nihon no kokoro 18.04.23, 10:09
                            Ta góralska "charbanta",przy ich genetycznym braku odporności na "procenty" chyba by ich zabiła! big_grin
                            A co najmniej powaliła na tatami big_grin

                            Pozdrówka, Dunajcu!
                            • wscieklyuklad Re: Nihon no kokoro 18.04.23, 14:34
                              Trzeba podkreślić, że Japończycy mają "fioła" na punkcie herbaty. Kiedy w supersamie w Kioto zatrzymaliśmy si przy półce pełnej opakowań z zieloną herbatą, podeszła do nas Japonka (także klientka a nie ktoś z obsługi), która dowiedziawszy się o celu naszych zakupów (a byliśmy już po demonstracji parzenia) i zaczęła doradzać w wyborze towaru (najmojejszego naturalnie)

                              Nas najbardziej kusiła herbata typu "bags" - opakowanie nie było wielkie a zawierało 50 torebek. Napis na pudełku głosił, iż to matcha w najczystszej postaci.
                              Dziewczyna aż się skuliła na nasz wybór i stwierdziła, iż te w opakowaniach są... nieco kantowane (sic! - więc i Japończycy nie są bez skazy!) mieszane z innymi gatunkami herbaty zielonej, by obniżając dzięki temu cenę zachęcić do zakupu... turystów.

                              Prezentowane na fotografiach opakowania (z wyjątkiem tej ładnie opakowanej z "przepaską" kupiliśmy za poradą dziewczyny. Najmojejszą kupiłem na stoiku przy shintoistycznej shintoistycznej świątyni.
                              Siła tradycji, bo przecież mnisi byli niejako pionierami upraw.
                              Niedługo się przekonamy która najbardziej pobudza umami i czy mnisi też nie naciągnęli na zakup.
                              I
                              • sorel.lina Re: Nihon no kokoro 18.04.23, 18:30
                                wscieklyuklad napisał:

                                > Nas najbardziej kusiła herbata typu "bags" - opakowanie nie było wielkie a zawi
                                > erało 50 torebek. Napis na pudełku głosił, iż to matcha w najczystszej postaci.


                                No niezupełnie. Ja koniecznie chciałam kupić herbatę matcha w proszku.Naczytałam się o niej przed wyjazdem, więc się na nią uparłam i już. smile

                                A teraz znalazłam miejsce w Polsce, gdzie można nabyć różne prawdziwie japońskie specjały. A co, nie tylko w Londynie, u nas też można! smile

                                • sorel.lina Re: Nihon no kokoro 18.04.23, 18:36
                                  No patrzcie tylko! big_grin

                                  "Internauci zdecydowali. Kolejne tradycyjne polskie danie znalazło się na wysokim miejscu rankingu portalu Taste Atlas. Tym razem nasz żurek prześcignął tylko street foodowy przysmak z Japonii.

                                  Wysokie miejsce w zestawieniu Taste Atlas nie dziwi, bo żurek o charakterystycznym słono-kwaśnym i lekko ostrym smaku nie ma swojego odpowiednika na świecie, chociaż w Polsce każdy region ma własną wersję tej zupy."

                                  • sorel.lina Re: Nihon no kokoro 19.04.23, 10:31
                                    Czy Japonia ma zapach...? Hmm... Dla olfaktoryczki takiej, jak ja - dla której wszystko ma zapach, zapachy tworzą nastroje, skojarzenia, wspomnienia, przywołują pamięć przeżyć, poznanych ludzi, odwiedzonych miejsc - z pewnością tak. Zresztą uważam, że każdy kraj, każde miejsce na ziemi ma swój zapach, który nie zawsze potrafię określić słowami, a który jednak rozpoznaję. Na ten zapach składa się charakterystyczna woń kwitnących drzew, kwiatów, woń ulicy, przechodniów (uperfumowanych bądź nie, albo... uperfumowanych inaczej wink ), woń potraw dobywająca się z knajpek, kawiarenek i zwykłych domów...

                                    Japonia dla mnie pachnie bardzo delikatnie, subtelnie, nienachalnie, nie dusząco. Nie powala mocą silnych pachnideł, jak to ma miejsce np. w krajach bliskiego Wschodu. Może to dzięki niezwykłej czystości i wyrafinowanemu gustowi jej mieszkańców...? Nie wiem. No i oczywiście Japonia pachnie morzem i... kadzidłem!

                                    Takie misy znajdują się przed buddyjskimi świątyniami. Wierni spalają tam kadzidła ku czci Buddy i Bodhisattwów i oczyszczają siebie kierując dym kadzidlany na swoją twarz.
                                    Spróbowałam i ja smile

                                    https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/342519583_6428508377171416_6159391147235408690_n.jpg?_nc_cat=111&ccb=1-7&_nc_sid=0debeb&_nc_ohc=frGY_AOKjScAX_wyzW2&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=00_AfBFdi3AxjVifND7TrPf5UHtuLIayt05ez_q8ugPNxrbGg&oe=6443A497

                                    Nastawiona bardzo proekologicznie dzisiejsza Japonia, kraj przecież silnie uprzemysłowiony, skutecznie zwalcza przykre zapachy "cywilizacji". Nie wiem, jak to robi, ale naprawdę nie czuje się tam odoru odpadów produkcyjnych, ani nawet smrodu spalin.

                                    Nie byłabym sobą, gdybym nie przywiozła sobie stamtąd - jak to zresztą zwykle robię - jakiejś "pachnącej" pamiątki. smile
                                    Teraz mogę delektować się jej subtelną, łagodną wonią i w domowych pieleszach tonąć we wspomnieniach Kraju Kwitnącej Wiśni.
                                    • sorel.lina Re: Nihon no kokoro 19.04.23, 15:12
                                      Zapomniałam dodać, że aby się należycie oczyścić przed wejściem do świątyni należy, oprócz okadzenia się, dokonać rytualnego obmycia w czystej, bieżącej wodzie spływającej do zbiorniczka umieszczonego z boku przed wejściem do świątyni, co też z uśmiechem uczyniłam
                                      • wscieklyuklad Re: Nihon no kokoro 19.04.23, 19:07
                                        Zapach kadzidełek jest tak kuszący, że warto choć na chwilę przystanąć, zapalić i okadzić się na drogę
                                        • sorel.lina Re: Nihon no kokoro 19.04.23, 22:31
                                          Ze mną to jest tak: przed wyjazdem zbieram bibliografię, czytam ile zdołam o kraju, do którego się udaję ( głównie książki.Net i różne wiki mniej, bo nie przepadam). Nie lubię jechać do miejsca, o którym nic, albo niewiele wiem.
                                          Potem jadę, zwiedzam, co się da, porównuję, zbieram wrażenia ( te są dla mnie bardziej istotne niż np. szczegóły architektoniczne czy muzealne), chłonę. A po powrocie... noooo, to się dopiero zaczyna! smile
                                          Chcę wiedzieć więcej i więcej, więc znów pogrążam się w poszukiwaniu źródeł, relacji, opracowań. itp. o kraju, o jego historii, kulturze, zwyczajach, obyczajach, ludziach, życiu. To nic, że może już nigdy tego kraju nie zobaczę. To, czego się dowiem, czego nauczę - trochę z teorii, trochę z praktyki - to już jest moje i nikt mi tego nie odbierze.
                                          A nadzieja? Zawsze pozostaje. Może więc Japonia jesienią? W porze "małego hanami", gdy klony zapłoną czerwienią? Może. Kto wie.
                                          • sorel.lina Re: Nihon no kokoro 19.04.23, 23:10
                                            Piszę tak, jak czuję. Piszę o tym, o czym się dowiedziałam z własnych przeżyć i z różnych źródeł pisanych, zasłyszanych... Każdy przecież korzysta z jakichś źródeł, nikt nie rodzi się z wiedzą o danym temacie.
                                            Nie kopiuję jednak, nie przepisuję, nie tłumaczę żywcem z oryginału ( chociaż to przecież mój zawód smile ) nie piszę kronik podróży, przewodników ani inwentarzy. Czy to jest plagiat? Chyba nie. smile
                                            • sorel.lina Re: Nihon no kokoro 20.04.23, 01:01
                                              Ktoś mądry kiedyś powiedział: Paryż można poznać albo w 7 dni, albo dopiero w 7 lat.
                                              Tkwi w tym głęboka prawda. Pierwsze, nieskażone wcześniejszym doświadczeniem ani najróżniejszym wpływom wrażenia najbliższe są prawdy, być może nie obiektywnej ( czy ona w ogóle istnieje?), ale na pewno szczerej.
                                              Na 7 lat w Japonii nie mam szans, ale na 7, ba! 11 dni - owszem, miałam smile
                                              • dunajec1 Re: Nihon no kokoro 20.04.23, 01:21
                                                Dzieki za relacje i zdjecia.
                                                Co do zapachow moze nie kadzidel choc ten tez bedzie "wachany" to jade sobie powdychac inne zapachy, co prawda kiedy bylem w listopadzie w kraju to wachalem jednak smrody , a za tydzien co bede wachal to sie okaze, zaczynam nielubic swojego nosa bo mam tak czuly na "zapachy" ze hej.
                                                Ale wtorku bede jeszcze tutaj, a potem przez miesiac tylko czytal to forum.
                                                • sorel.lina Re: Nihon no kokoro 20.04.23, 01:31
                                                  dunajec1 napisał:

                                                  > Dzieki za relacje i zdjecia.
                                                  > Co do zapachow moze nie kadzidel choc ten tez bedzie "wachany" to jade sobie po
                                                  > wdychac inne zapachy, co prawda kiedy bylem w listopadzie w kraju to wachalem
                                                  > jednak smrody , a za tydzien co bede wachal to sie okaze, zaczynam nielubic swo
                                                  > jego nosa bo mam tak czuly na "zapachy" ze hej.

                                                  > Ale wtorku bede jeszcze tutaj, a potem przez miesiac tylko czytal to forum.


                                                  Czytaj, wąchaj, czuj! I kochaj swój nos! on zawsze mówi prawdę. No i pisz. Koniecznie! smile


                                              • sorel.lina Re: Nihon no kokoro 20.04.23, 01:45
                                                11 dni. Tak mało, bardzo mało. Dla kraju tak odległego i tak inspirującego , by zaszczepić w nas fascynację, wręcz miłość.
                                                Wiem jedno: Japonia rzuciła na mnie czar. Nie będę w stanie jej zapomnieć.Już zawsze będę za nią tęsknić. I marzyć o powrocie tam... na wyspy Amaterasu
                                                • sorel.lina Re: Nihon no kokoro 20.04.23, 01:56
                                                  Kontakty z Japończykami żyjącymi w Europie, to tak, jak kontakty z Polonusami na emigracji. Zachowują wprawdzie swoje zwyczaje, może i tożsamość, ale ulegają miejscowym wpływom. To normalne. Trzeba przecież przystosować się, dostosować do modus vivendi nowych ojczyzn. Mówię to z doświadczenia najbliższych mi osób żyjących poza krajem. Czasem mi przykro, ale cóż... taka jest rzeczywistość.
    • sorel.lina Re: Nihon no kokoro 20.04.23, 12:28
      a74-7 Re: Good luck and bon voyage! big_grin 20.04.23, 12:15

      "caly tluszcz po smazeniu tempury dziewcze wylewalo do zlewu, do tego kleby kruczoczarnych wlosow w rurach i sie zablokowalo na amen smile Taka ich ekologia."

      No cóż, nobody is perfect! Nawet Japończycy. big_grinbig_grinbig_grin

      "A dlaczego siorbanie jest okej wg Chinczykow czy Japonczykow , kto wie ? big_grinbig_grin
      Powiedzieli na miejscu czy trzeba szukac w necie ?"

      Nie powiedzieli! Ale nie siorbali. smile
      W necie nie będę szukać, bo aż tak mnie to nie interesuje. Szkoda czasu.

      A przy okazji: Podobno w Niemczech w dobrym tonie jest beknąć po jedzeniu? Dlaczego?
      • sorel.lina Re: Nihon no kokoro 20.04.23, 14:04
        Breaking news:
        Miasta z największą liczbą milionerów

        1. New York
        2.Tokio
        3. San Francisco (Zatoka )
        4. Londyn
        5.Frankfurt n/Menem

        ...
        ...
        ...
        14. Pekin
        • sorel.lina Re: Nihon no kokoro 20.04.23, 14:29
          P.S. News z wiadomości telewizyjnych
          • wscieklyuklad Re: Nihon no kokoro 21.04.23, 15:09
            https://scontent.fwaw3-2.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/342509759_762943058798380_6964346236118342957_n.jpg?_nc_cat=107&ccb=1-7&_nc_sid=730e14&_nc_ohc=82uzFWOIp30AX-X_jo5&_nc_ht=scontent.fwaw3-2.fna&oh=00_AfDf4hz_TLRjnxdVnFtjop5oRrcE8liqyMM6wwpSerEI8g&oe=6446FB3B
            • wscieklyuklad Re: Nihon no kokoro 23.04.23, 20:53
              https://scontent.fwaw3-1.fna.fbcdn.net/v/t39.30808-6/342211147_1448268569250082_8716754651236472131_n.jpg?_nc_cat=109&ccb=1-7&_nc_sid=730e14&_nc_ohc=OIo-dPEyqwEAX_qaErA&_nc_ht=scontent.fwaw3-1.fna&oh=00_AfC8yG39DMvKCJNK-OkzZvcMEGQYa-IfOFQ6XkexdTJWNA&oe=64497A2B

              Z netu z podpisem Godzina szczytu w japońskiej stacji kolejowej.
              • dunajec1 Re: Nihon no kokoro 24.04.23, 02:14
                Co do tej pileczki, pewnie to nie byli katolicy czy chrzescijanie ze ta pilka wrocila do tej co ja wyslala do obejrzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka