wscieklyuklad
20.10.25, 14:28
A prezydent?
Karol Nawrocki, strażnik moralności i anioł żyrandola, już zapowiedział, że nie podpisze niczego, co miałoby przypominać „alternatywę dla małżeństwa”. Prezydent tak bardzo boi się słowa „związek”, że nawet w krzyżówkach wpisuje „relacja” zamiast „synonim małżeństwa”.
W kampanii mówił coś innego, ale od kiedy zasiadł w Pałacu, jego poglądy przeszły renowację. Mówi, że chodzi o „osoby wspierające się, jak sąsiedzi”. Zabrzmiało to tak, jakby projekt miał ułatwiać dziedziczenie konfitur i dostęp do zapasów cukru. Tymczasem ludzie walczą o prawo do opieki nad bliskimi, nie do klucza od piwnicy.
PUENTA?
Mamy świat, w którym Trump oddaje kawałki Ukrainy jak pizzę bez zamówienia, Putin planuje pokój przy stole nakrytym do wojny, a Polska przeżywa drugą rocznicę wygranych wyborów z miną, jakby właśnie zgubiła paragon za zmianę.
Rząd mówi, że robi, ale ludzie czują, że jest głównie robiony w konia. Prezydent broni tradycji, ale głównie przed wyimaginowanymi zagrożeniami. A cała klasa polityczna wygląda, jakby próbowała tańczyć tango w kałuży — z rozmachem, ale bez efektu.
Jedyna nadzieja? Że ta polityczna młócka przestanie być kontrolowana i stanie się wreszcie uczciwa. Bez gry w półsłówka i notarialne synonimy. Wtedy może wróci zaufanie. A przynajmniej sens.
z neciszcza