Dodaj do ulubionych

czy ja nie za duzo wymagam?..

23.02.06, 16:44
co zrobic zeby bylo hepi kiedy od pieciu dni leje i zacina?..kiedy niebo jest
nieprzeniknione, a wiatr chłoszcze, smaga, biczuje, przygina drzewa i nie
daje zaczerpnac powietrza?..
czy posiliwszy sie wowczas czyms alkoholizowanym...lekko slodkim...lekko
korzennym... lekko egzotycznym...zwinąc sie jak kocur i odleciec myslami w
jakie cieple zakątki?..
a moze macie inny przepisik? tylko taki blyskawiczny i prosty ale radykalnie
poprawiajacy nastroj. taki dla faceta co nie lubi gotowac i uzywac
piekarnika...taki z rodzaju "włozyl..wyjął"...
czekam :)
Obserwuj wątek
    • zuziknatropie Re: czy ja nie za duzo wymagam?.. 23.02.06, 19:24
      musisz przyjechać do Legionowa i zabrać mnie i pozostałe kobiety (hehe) na duże
      orzechowe lody i kamikadze...mniammm:))
    • joanna-z-buw Re: czy ja nie za duzo wymagam?.. 23.02.06, 19:25
      Jak byłam mała to wkładałam kredki to kontaktu i podobno miałam przy tym dużą
      frajdę...
      • guayazyl1 Re: czy ja nie za duzo wymagam?.. 23.02.06, 19:59
        jestem juz dużym chłopcem jołanno. nie chce swintuszyc przy dzieciach ale czy w
        Twoim poscie nie kryje sie jakis podtekst?..cos mi radzisz dziewczyno?..
        :)
        • joanna-z-buw Re: czy ja nie za duzo wymagam?.. 23.02.06, 21:27
          Nie, głajazylu.
          Ktoś mi zarzucił ostatnio, że za duzo o seksie rozprawiam. Poniekąd wiem, że
          czyta to forum, więc byłaby to woda na jego młyn.
          Do wkładania kredek w kontakt również nie zachęcam, dlatego z przykrością muszę
          powiedzieć - pasuję.
    • ralph123 Re: czy ja nie za duzo wymagam?.. 23.02.06, 19:36
      Alkoholizowanym tak, nie koniecznie korzennym i egzetoczym. Nie zawijać sie w
      kocur a złapac za telefon i pomysleć o kumplach egoisto ;-). Może Oni mają
      podobny nastrój.
      Ps: Mam wrażenie że coraz więcej osób na forum na jakąś "jesienną depreche"
      zapada, a tu już niedługo wiosna powinna nadejść (której ponoć ma nie być).
      Myśleć pozytywnie... myśleć pozytywnie, dziękuje panu za drinka, mysleć
      pozytywnie myśleć, dziękuje panu za drinka...
      • zuziknatropie Re: czy ja nie za duzo wymagam?.. 23.02.06, 20:01
        tez dzis bym sie chetnie napiła...kamikadze...boski wiatr:))
        • guayazyl1 Re: czy ja nie za duzo wymagam?.. 23.02.06, 20:15
          jak juz sie tak rozmarzylismy to moze pod jakie toasty najczesciej pijemy?..ten
          jest pierwszy:
          Polak nie kaktus, pić musi!
          • ralph123 Re: czy ja nie za duzo wymagam?.. 23.02.06, 20:41
            stary jak świat ale ostatnio corz bliższy mnie ;-) :
            CO BY NASZE DZIECI RAKIET SIE NIE CZEPIAŁY!
            • guayazyl1 Re: czy ja nie za duzo wymagam?.. 23.02.06, 20:44
              Seks to nie wszystko, jest jeszcze piwsko!
    • ralphie Re: czy ja nie za duzo wymagam?.. 23.02.06, 19:44
      wieść gminna niesie, że Mars jest dobry na wszystko ;)
      • w.iwo Re: czy ja nie za duzo wymagam?.. 23.02.06, 22:53
        oby nam się....(i tu chlup)

        p.s. polecam olejek (taki dla niemowląt) z kroplą olejku pomarańczowego (lub
        różanego) kołderka przed telewizorem, dobry film, lekki ! drink lub kieliszek
        wina.... masaż łagodny aż o zabarwieniu troszkę erotycznym... niestety trzeba
        dobrać odpowiedni film, horrory raczej nie wchodzą w rachubę,... no i najlepsze
        ... jak film się kończy lub jest nudny................................ ;o)
        • ralphie Re: czy ja nie za duzo wymagam?.. 24.02.06, 09:48
          Hmmm, nie bardzo rozumiem... a co z tym olejkiem? Domyślam się, że nie do picia skoro kieliszek w łapkę :) A masaż samemu sobie? I to jeszcze o zabarwieniu erotycznym? Toż to trochę jogę przypomina ;)
          • w.iwo Re: czy ja nie za duzo wymagam?.. 24.02.06, 11:14
            Ralphie... no co Ty... to przecież jasne że do tego drugą połóweczkę bierzesz,
            nawet nie pomyślałam że ktoś mógłby tak sam..... hahaha haa ;o)
            • guayazyl1 jeszcze o wczorajszym dniu...(dlugie) 24.02.06, 17:25
              wlasciwie kiedy wczoraj pytalem was co mam zrobic zeby odrzucic od siebie
              depresje to decyzja byla juz podjeta. malo tego... o tamtej porze nie czekajac
              na wasza odpowiedz wytrabilem deczko z zielonkawej butelki. trunek nosil
              dzwieczna nazwe Gallo i aczkolwiek najtanszy w palecie sklepowych wermutow to
              jednak zrujnowal mnie na piec dolcow bez jednego centa. producent wina zadbal o
              malownicza etykiete i zapewnial, ze receptura oparta jest na oryginalnych
              wloskich ziolach w co nie bardzo jednak wierze. natomiast ze zawartosc alkoholu
              oscyluje w granicach 16% to juz bardziej prawdopodobne bo po konsumpcji
              deszczowa pogoda przestala mnie interesowac. ale nie o tym chcialem...a o
              czym?..
              internet to cholernie szybkie narzedzie do komunikowania sie w te i wewte.
              upewnilem sie w tym przekonaniu wczoraj kiedy przyszedl list z Polski. listu
              spodziewalem sie w okolicach swiat Bozego Narodzenia. dla jasnosci tych co juz
              minely , a nie tych co przed nami. nadejscie listu swiadczylo o tym, ze poczta
              jednak zyje i nie poddaje sie. nadejscie listu wywolalo u mnie pewne refleksje.
              czytam bowiem ja sobie ten liscik i mysle...Bozeeee...ile przez te dwa miesiace
              sie zmienilo, a ile rzeczy nie ma juz znaczenia...przede wszystkim od tamtego
              grudnia postarzalem sie nagle o rok na czym ucierpiala moja przystojnosc. poza
              tym komu by sie wtedy przysnila przyjazn Leppera Andrzeja z Kaczynskimi bracmi.
              wreszcie na koniec medal jagny Marczulajtis bylby ciagle w jej zasiegu.
              taaak...internet to cholernie szybkie medium. wygrywa z poczta. czasem jednak
              lepiej dla zdrowia przeczytac mocno spozniony list. taka lektura bywa zdrowsza
              nawet od butelki wermutu.
              :)
              • w.iwo Re: jeszcze o wczorajszym dniu...(dlugie) 24.02.06, 17:51
                bardzo Cię lubię czytać, zwłaszcza te długie kawałki, gdy wpadasz w melancholię
                lub wykazujesz oznaki depresji maniakalnej.... czuję w Tobie spory strzęp
                prawdziwej kobiety Syropku ;o) (i miał to być komplement)

                przedwczoraj znalazłam list sprzed 20 lat... och ruszyło mnie, oj,... ruszyło...
                • guayazyl1 i co z tym seksem?.. 27.02.06, 16:49
                  nie chce mi sie zakladac nowych tematow zeby nie bylo, ze sie panosze wiec
                  grzebie sobie w starych. a tu pewna jołanna napisala była co nastepuje:

                  "Ktoś mi zarzucił ostatnio, że za duzo o seksie rozprawiam. Poniekąd wiem, że
                  czyta to forum, więc byłaby to woda na jego młyn".

                  hmmm...wielka szkoda jołanno, ze Twoj talent narracyjny nie rozblysnie na tym
                  forum. a moze rezygnacja jest nieprzemyslana i przedwczesna?..a moze jej powod
                  nie jest tak istotny?..łodwagi kobito!
                  swoja droga jedynym zdaniem, w ktorym od seksu az kipialo bylo Twoje
                  przyznanie sie, ze nie jestes juz dziewica. to znaczy dokladnie napisalas, ze
                  popelnilas swoj dziewiczy temat.i to wszystko co znalazlem.
                  z drugiej jednak strony jesli ten facet, o ktorym wspominasz jest wlascicielem
                  mlyna to trzeba z nim ostroznie zeby go nie zrazic i zniechecic do siebie. sam
                  nie wiem co radzic.
                  pozdrawiam cieplo :)
                  • joanna-z-buw Re: i co z tym seksem?.. 27.02.06, 19:34
                    Ty mnie, głajazyl, nie podpuszczaj...
                    Ja jestem na cenzurowanym.
                    Pewna Mądrala za punkt honoru postawiła sobie resztek mojej - wątpliwej jak sam
                    zauważyłeś - cnoty pilnować choć ona wcale do niego nie należy :P Więc jak
                    widać cel jakiś wznioślejszy ma (morale poprawić ? :P ) - trzeba uszanować. Mam
                    pokutę do czasu, aż śnieg stopnieje, sama sobie nałożyłam.
                    Mogę jedynie coś szyfrem przemycić, żeby się nie zorientował. Ale znając Jego
                    to i szyfr rozgryzie zanim jeszcze Gazeta post na forum wstawi.
                    Jak doczekasz do wiosny to może odsłonię trochę tajemnic alkowy, ale natenczas
                    musisz się zadowolić domysłami.
                    Rumieniąc się na samą myśl o seksie (jak pokuta nakazuje) pozdrawiam gorąco.
              • ralphie Re: jeszcze o wczorajszym dniu...(dlugie) 27.02.06, 18:02
                Taki list to swoisty przypadek powrotu do przeszłości. Choć ludzie wokół gadają, że jest to niemożliwe... a jednak Twój przypadek pokazuje, że jest na to sposób. To lepsze niż fotka, którą niektórzy określają jako "zatrzymana chwila w czasie". Zgadza się ale nie ma ona takiego przekazu jak list. Czytasz takowy i na wiele wątpliwości/pytań w nim zawartych odpowiedź już znasz. Dwa miesiace to szmat czasu i wiele się od tamtej pory może pozmieniać. Pamiętam kiedyś czasy kiedy listy wędrowały od tygodnia do dwóch :) W czasie kiedy takowy odbywał swą krucjate do miejsca przeznaczenia, odbywałem wycieczkę do... i tu było rożnie, w zależności który automat wrzutowy akurat działał :) Po 115 próbach nawiazania połaczenia, kręcenia 34 numerów kierunkowych 116 próba zakończyła się powodzeniem. Następowała wtedy szybka wymiana informacji, bo monet 10zł ubywało :) Po czym, za kilka.. kilkanaście dni przybywał list, tak chyba tylko dla utrwalenia wiadomości słyszanych w czarnej słuchawce aparatu wrzutowego z dworca autobusowego :)
                A tak z innej strony lustra... Żyjemy w dobie dużego postępu telekomunikacji, telefon dostępny nawet nie na każdym dworcu, a w każdej kieszeni. Czy potraficie rozmawiać o niczym przez telefon? :) Ja jakoś nie potrafię. Używam go tylko w ostateczności do przekazania wartej sięgania do kieszeni informacji :) Jak to jest? A może to się nadaje na nowy wątek? :)
                • guayazyl1 Re: jeszcze o wczorajszym dniu...(dlugie) 27.02.06, 18:29
                  byl na forum temat o ktorym wspominasz... byly tez proby skierowania rozmowy we
                  wlasciwym kierunku :)

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=35259&w=34578868
                  nie lubie gledzic przez telefon. maja do mnie ludzie zal, ze nie dzwonie...jak
                  w sluchawce jest troche ciszy to zaraz dro gemby: jestes tam jeszczeeee?!!!
                  a cisza kiedy sie jest twarzo w twarz moze byc piekna...nieprawdaz?...
                  • w.iwo ;o) 27.02.06, 19:08
                    a mi się dobrze rozmawia przez telefon... wszystko zależy z kim rozmawiasz...
                    ogranicza mnie jedynie fundusz ;o(((
                    • guayazyl1 Re: ;o) 27.02.06, 19:28
                      masz racje kobieto...na przyklad z komornikiem niezbyt milo sie gawedzi...nawet
                      jak dysponujemy duzym funduszem :)
                      • w.iwo Re: ;o) 27.02.06, 20:23
                        Moja świętej pamięci babcia na takich nieproszonych gości trzymała pod kredensem
                        małą poręczną siekierkę... ;O) seriooo

                        ps. wreszcie znalazłam czas na kilka zdjęć w Twojej galerii :o) Syropku
                        • guayazyl1 Re: ;o) 27.02.06, 20:37
                          zdjecia sa rewelka!!
                          bardzo urokliwe i nastrojowe...szkoda, ze niektore takie malutkie. przemycilas
                          chyba swoje oko na jednym z nich?
                          widze, ze nie tylko gadac potrafisz :)
                          • w.iwo ;o) 28.02.06, 00:39
                            oj cieplutko mi na serduszku się zrobiło... :o)
                            miau, jakby powiedziała kotka-psotka, której dawno nie widziałam...
                            co do zdjęć i ich wymiarów, muszę odgadnąć dlaczego zmniejszyło mi automatycznie
                            (nie lubi mnie) wszystkie zdjęcia, które robiłam kamerką... mają mniejszą
                            rozdzielczość niż z aparatu i inne wymiary... a może znasz odpowiedź na tą
                            zagadkę ?
                      • ralphie Re: ;o) 27.02.06, 21:02
                        guayazyl1 napisał:

                        > masz racje kobieto...na przyklad z komornikiem niezbyt milo sie gawedzi...nawet

                        eeee... nie.. dlaczego? Ostatnio przez nieopatrzność Poczty Polskiej (kłaniam się *cenzura* nisko ;) ) elektrownia wyłączyła mi prąd. No za jakie grzechy sobie myślę i w myślach przeprowadzam rachunek sumienia... i luki znaleźć nie mogę. Rybki mi tu już marznąć zaczynają, słońca na cały dzień pozbawione, z lodówki tylko patrzeć jak wszystko o własnych nogach wyjedzie... dzwonię wściekły jak osa.. hmmm, truteń :) do elektrowni i "grzecznie" pytam o co chodzi i wtedy to mi się jakoś dużo mówić chciało. :) Po czym pani po drugiej stronie tym razem grzecznie rozmowę prowadzi do tego stopnia, że grzecznie podziękowałem, za wyłączenie, ponowne włączenie z naliczeniem za powyższe opłaty w wysokości bodajże 12zł :) Do ludzi trzeba z sercem :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka