Dodaj do ulubionych

barany ;o)

12.06.08, 12:08
cytuję ze strony pytań do Prezydenta:

"Pytanie: (kategoria: Inne)
Witam Serdecznie

interesuje mnie następująca kwestia chodzi o rondo przy nowym Urzędzie miasta
niedaleko dawnej GLOBI. kiedy nie jestem w tamtej okolicy ledwo co udaje mi
się uniknąć wypadku gdyż ponad połowa kierowców nie zna przepisów o ruchu
drogowym i nie wie iż po 2001 roku pierwszeństwo ma kierujący po zewnętrznej
stronie ronda. samochody z wewnętrznego pasa śmigają przed samą maską nic
sobie z tego nie robiąc oburzone kiedy się na nie zatrąbi. może Państwo znajdą
jakieś wyjście z tej sytuacji dopóki nie doszło tam do jakiegoś wypadku.
wydaje mi się bezsensem robienie ronda z dwoma pasami kiedy nie ma tam aż
takiego ruchu jak na marszałkowskiej, może policja miała by chęć tam postać i
dorobić sobie mandatami żeby co niektóre "barany" wreszcie odświeżyły sobie
przepisy.
(Krystyna, 05.06.2008 r.)
-
Odpowiedź:
Nie bardzo mam pomysł, jak wymusić na kierowcach znajomość przepisów ruchu
drogowego. Proszę zgłosić problem policji, kontrola ruchu na drogach należy do
ich obowiązków."


często spotykam się z podobnym zachowaniem ludzi na rondach w Legionowie...
nie dość że wymuszą to jeszcze "obtrąbią", a niektórzy jeszcze uraczą jakimiś
bardzo emocjonalnymi gestami... aż chciałoby się wysiąść czasem z samochodu,
podejść i wyciągnąć takiego barana za rogi przez okienko ;o)

a Wy macie jakiś pomysł na edukację futrzaków ?
może nowy zakaz wjazdu ?
fotoforum.gazeta.pl/72,2,880,80766204.html
Obserwuj wątek
    • ralphie Pomysł nr 1 12.06.08, 12:59
      Będę jeździł pasem zewnętrznym dookoła ronda, dopóki trafię na barana :) Przy
      okazji na jego koszt zrobią mi blacharkę ;)
      Wada: można stosować raz na kilka tygodni (czas postoju w warsztacie i czas
      procedur ubezpieczycieli) :)

      PS. Czy nie jest tak, że pas zewnętrzny służy jedynie do skrętu w najbliższy zjazd?
      • misiek1974 Re: Pomysł nr 1 12.06.08, 13:14
        Na tym rondzie miałem małą stłuczkę. Kierowca z pasa wewnętrznego
        chciał zjechać przed moim "nosem" i doszło do stłuczki. Nie znał
        przepisów. Twierdził, że to moja wina. Dopiero panowie z policji mu
        jego błąd wyjaśnili.

        Ja się nie dziwię, że ludzie przepisów nie znają skoro nauczycielami
        nauki jazdy są młodzi ludzie, którzy doświadczenia dużego nie mają.
        • luizabla Re: Pomysł nr 1 13.06.08, 08:17
          misiek1974 napisał:

          > Ja się nie dziwię, że ludzie przepisów nie znają skoro
          nauczycielami
          > nauki jazdy są młodzi ludzie, którzy doświadczenia dużego nie mają.

          osobiscie myślę ze to nawet niekoniecznie kwestia młodych
          nauczycieli.... a raczej starych kierowców, którzy jak juz dostali
          prawo jazdy 30 lat temu, to uwazaja ze nic sie nie zmienilo. A jak
          bylo napisane w pierwszym poscie - zmiany są od 2001 r.
          Tak z ręką na sercu - kiedy ostatnio czytaliście kodeks drogowy dla
          uaktualnienia wiedzy? Zakładając że macie prawo jazdy wczesniej niz
          od 2001 r.....
          Mi sie to zdarzylo jakies 2 lata temu ostatnio. I chyba znowu
          powinnam tam zajrzec bo ostatnio sama mialam watpliwosci w roznych
          kwestiach....
        • ralph123 Re: Pomysł nr 1 13.06.08, 08:36
          To rondko jest dość małe i ludzie często z lenistwa nie zawracają sobie głowy
          tym, ze są dwa pasy (co bede sie pchał na wewnętrzny jak i tak zaraz zjeżdzam).
          Gdyby zachowac regułe, o której napisał ralphie problemu by nie było.


          Dla przykładu (tak obrazowo) :):
          Jade ul.Piłsudskiego od strony targowiska i na rondku mam zamiar skręcić w lewo
          (ul. sowińskiego w kierunku pętli). Więc na rondzie wjeżdzam na pas wew. po czym
          mniej więcej na wysokości zjazdu na ul. Piłsudskiego włączam prawy
          kierunkowskaz, zmieniam pas na zewnetrzny i dalej opuszczam rondo.
          W którym miejscu i komu moge zajechać droge?
          1. Albo jakiś mądrala wjechał równo ze mną z prawego pasa i ciągnie przez całe
          rondo po zewnętrznej.
          2. Albo jakiś cwaniaczek, jadący Sowińskiego od Warszawskiej, widząc ze jestem
          na wew., wbija sie na zew. i robi to samo co mądrala z punktu pierwszego
          3. Albo jakiś baran jadący Piłsudskiego wjezdza na rondo nie zważając , że
          pierwszeństwo ma pojazd znajdujący sie na nim.

          Pomijam fakt, ze używanie kierunkowskazów na rondzie to chyba jakas moja
          fanaberia, no i moze kilku innych osób które gdzieś podpatrzyły ten "trik" ;-)

          Ps: Prosba do tych którzy "koniecznie muszą" jeździć zewnętrznym pasem, azeby
          czasem wykazali sie kulturą i wpuscili tych z wewnetrznego nawet jeśli nie mają
          pierwszeństwa, bo jak wspomniałem na początku, rondko to nie ma wielkich
          rozmiarów i miejsca na zmiane pasa jest mało.

          Pozdrawiam z wewnętrznego
          R
          • polokokt Re: Pomysł nr 1 13.06.08, 09:41
            zgadzam się, rondo jest małe (w przeciwienstwie do duzych rond w wawie) i aby
            zastosowac sie do przepisow trzeba wykazac sie oprocz znajomoscia przepisow,
            takze troche sprytu i refleksu. W swietle tych czynnikow, sa osoby, ktore nie
            czuja sie pewnie w takim miejscu i wola jechac po zewnetrznym pasie, bo sa caly
            czas pojazdem z pierwszenstwem.
            Co do mlodych nauczycieli to akurat tutaj sie nie zgodze, tak samo stary moze
            zle nauczyc jak i mlody. problem wedlug mnie rowniez lezy w ludziach (sam znam
            takich) ktorzy po legionowie jezdzili cale zycie a tu nagle im rondo wybudowali
            i do tego z dwoma pasami ruchu... A druga sprawa, ze nauka jazdy uczy
            parkowania a nie jazdy w ruchu drogowym. Trzeba miec ogromne szczescie, aby
            trafic na instruktora, ktory oprocz prawidlowego wykonania manewrow na
            egzaminie, nauczy takze porusania sie po drogach.
            A po trzecie... wbrew panujacym opiniom, nie kazdy jest stworzony do prowadzenia
            pojazdow i wtedy dobrze jakby ktos sobie po prostu darowal i zachowywal sie jak
            Król lub Królowa (i był wożonym).

            Pozdrawiam
            • w.iwo Re: ... 13.06.08, 12:53
              życie nauczyło mnie że zasada ograniczonego zaufania do kierowców pojazdów jest
              jak najbardziej na czasie...
              inaczej jeżdżę na trasie, inaczej w mieście...
              dlaczego ? nie chce mi się tracić czasu w warsztatach i nie mam dobrego
              blacharza ;o) wjeżdżając na rondko ostrożnie "wychylam" głowę jak żółwik ze
              skorupki, bo rozpędzone młode dżigity uważają że mają pierwszeństwo, nawet gdy
              jeszcze nie dojadą do ronda...
              a jak mam zmieniać pas, to robię to przed rondem i jadę pasem zewnętrznym...
              jadę bezpiecznie, czatując na "baranów" i obserwuje pojazdy wokół siebie...
              nieraz uratowało mi to mój bolid...
              kiedy kierujemy się kulturą i jesteśmy dobrymi kierowcami, wymuszania prawie się
              nie zdarzają...
              niemniej jednak zawsze trafi się jakiś:

              1. "kapelusznik" ;o) - starszy pan spanikowany co nie widzi nikogo wokół siebie
              i marzy żeby dojechać do garażu i zamknąć bolid na następne dwa miesiące ...
              2. "dżigit" - młody na hormonach, nierzadko z blondi na siedzeniu pasażera oraz
              jedną ręką na kolanku dopalacza ;o)
              3. "telekomunikacja" - kobitka gadająca przez telefon, co to w żaden sposób nie
              jest w stanie robić kilka rzeczy na raz i bezwiednie skręca jedną łapką
              delikatnie, żeby sobie tipsów nie uszkodzić...
              4. "panikara" - włączenie kierunkowskazu przekracza jej umiejętności, zajmuje
              cały pas, żeby było bezpieczniej, bo i tak nie wie gdzie się kończy jej
              zderzak... koncentruje się na panicznym trzymaniu kierownicy i siedzeniu tuż
              przed szybą...
              5. "olewacz" - znudzony życiem, ułatwiający sobie życie kierowca, często
              mężczyzna, który od własnego widzimisię potrafi jechać prędkością patrolową i
              blokować lewy pas... albo nagle przemienić się w tygrysa i zygzaczkiem bez
              kierunkowskazu przemykać między innymi...

              pół żartem, pół serio, ale byleby dotrzeć do domu... tego wszystkim Wam życzę ;o)
              • ralph123 Re: ... 13.06.08, 15:29
                w.iwo napisała:


                > a jak mam zmieniać pas, to robię to przed rondem i jadę pasem zewnętrznym...

                > niemniej jednak zawsze trafi się jakiś:
                >
                > 1. "kapelusznik" ;o) - starszy pan spanikowany co nie widzi nikogo wokół siebie
                > i marzy żeby dojechać do garażu i zamknąć bolid na następne dwa miesiące ...
                > 2. "dżigit" - młody na hormonach, nierzadko z blondi na siedzeniu pasażera oraz
                > jedną ręką na kolanku dopalacza ;o)
                > 3. "telekomunikacja" - kobitka gadająca przez telefon, co to w żaden sposób nie
                > jest w stanie robić kilka rzeczy na raz i bezwiednie skręca jedną łapką
                > delikatnie, żeby sobie tipsów nie uszkodzić...
                > 4. "panikara" - włączenie kierunkowskazu przekracza jej umiejętności, zajmuje
                > cały pas, żeby było bezpieczniej, bo i tak nie wie gdzie się kończy jej
                > zderzak... koncentruje się na panicznym trzymaniu kierownicy i siedzeniu tuż
                > przed szybą...
                > 5. "olewacz" - znudzony życiem, ułatwiający sobie życie kierowca, często
                > mężczyzna, który od własnego widzimisię potrafi jechać prędkością patrolową i
                > blokować lewy pas... albo nagle przemienić się w tygrysa i zygzaczkiem bez
                > kierunkowskazu przemykać między innymi...
                >


                Droga w.iwo, więc jak nazwać kogoś kto dla swojej wygody utrudnia ruch innym?
                Po cos te dwa pasy są, nie?
                • w.iwo Re: ... 13.06.08, 20:48
                  "nie bij. kochaj" ;o)))
                  pół żartem pół serio jak napisałam...

                  mini ronda mają to do siebie że nie ma na nich miejsca, czasem wolę poczekać niż
                  ryzykować niż ktoś mi się wbije w boczek... jak chcę zachować kierunek jazdy, to
                  nie widzę sensu by wjeżdżać wewnętrznym i zaraz skręcać w prawo... nie robię
                  kółeczek, słowo ;o)

                  w minionym roku jeden z "dżigitów" na wysokości Anatu ! wpadł na rondo i
                  zostałam "obtrombiona" i "napokazywana" tylko dlatego że uważał się za
                  szybkiego... rzeczywiście szybki był, jak ja wjechałam na rondo, jego tam
                  jeszcze nie było, przeciął rondko z pasa zewnętrznego po prostej na wewnętrzny i
                  zewnętrzny w kierunku pogotowia... i chciał mi urwać kuper... ;o)

                  a ja lubię mój kuper ;o)))
                  • ralph123 Re: ... 13.06.08, 21:12
                    Każdy lubi swój "kuper" ;-) I nie miałem zamiaru nikogo tu obrażać.
                    Swoje napisałem, mysle że dla myslących osób zrozumiale, dla reszty, jak to
                    fajnie nazwałaś "dżigitów", nie warto, i tak nie dotrze.

                    Ps: kiedyś byłem zmuszony okrążyć rondko, bo widocznie jakieś dwie "Krystyny"
                    jechały razem ze mną po zewnętrznym przez prawie całe rondo i nawet nie myslały
                    aby zareagować na mój "rozpaczliwy" kierunkowskaz świadczący o próbie zmiany
                    pasa. Pewnie też były pewne że mają pierwszeństwo, a jakiś burak chce im sie
                    wcisnąć przed maske.
                    Drodzy państwo, przepisy to nie wszystko, czasem odrobina kultury i zrozumienia
                    wszystkim wyjdzie na dobre. Nie tylko na rondku.
                    Pozdrawiam i "bez odbioru" ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka