guayazyl1
18.11.08, 15:52
puka ktos za drzwiami.
- kto tam?- pytamy.
najczesciej ktos za drzwiami odpowiada
- swoj!
przeciez wiadomo, ze swoj - kimkolwiek on by nie był - za drzwiami
stac nie powinien. i wpuszczamy. czasem jest to wesoły pan gazownik,
najczesciej dozorca z kolejną podwyzką czynszu. w okolicach Bozego
Narodzenia nastepuje gwałtowny wysyp pukajacych kominiarzy. co raz
rzadziej natomiast mozemy zostac uszczesliwieni szopką betlejemską w
wersji hardcorowej. szopka przewaznie bywała hand made czyli recznej
roboty, bywało ze w pudełku po butach firmy Alka, bywało ze z
figurkami, ktorych sam Nikifor by sie nie powstydził. przez okrągły
rok za to, do drzwi pukają Swiadkowie Jehowy. bardzo sympatyczni
ludzie oczekujący nadejscia Armagedonu. i tu mam do Was pytanie. jak
sobie radzicie z tym zeby ich zniechecic do siebie. bo Swiadkow
Jehowy zniechecic jest bardzo trudno.