zlegionowa
11.08.09, 07:17
Wróciłem z wakacji i od razu jakbym dostał pałką w łeb. Mój blok
został obstawiony rusztowaniami i jacyś panowie okładają go
styropianem. Na klatkach wiszą kartki z ostrzeżeniem, że należy
opróżnić balkony z anten, kabli itp. Tyle tylko, że te karki
zaadresowane są do mieszkańców bloku 502 (a mój jest 503). Sytuacja
jest o tyle dziwna, że zimą/wiosną oficjalnie podano, że blok będzie
docieplany za kilka lat. Dopiero później nasz kochany prezesunio na
jakimś zebraniu przekonywał nas, że już ma umówioną firmę i
podpisany kontrakt na docieplenie bloku, problemem są tylko
pieniądze - no bo przecież nie będziemy docieplani z funduszu
remontowego. Chciał żebyśmy zgodzili się na zaciągnięcie kredytu,
który będziemy spłacać do końca swoich dni. Lokatorzy gwałtownie
protestowali i myślałem, że sprawa została zakończona. W niedzielę
przekonałem się, jak bardzo się myliłem. Od sąsiadów dowiedziałem
się, że to docieplenie jest realizacją planu, na który - jak nam się
wydawało - nie było zgody mieszkańców. Wszyscy chodzą wściekli, bo
nasz blok jest dosyć ciepły i dalsze docieplenie wydaje się nie mieć
sensu. Zamiast tego prezio mógłby na przykład wymienić piony i
kanalizację, będące w opłakanym stanie.
Wściekłem się, bo moje mieszkanie (i pozostałych mieszkańców bloku
także) zostanie obciążone kredytem wydanym na coś, moim zdaniem,
bezsensownego.
Czy w innych blokach także mają miejsce tego typu podchody?