Dodaj do ulubionych

Pracę od zaraz. Każdą

14.11.09, 16:16
tez nie mam pracy, skonczylam historię na uniwersytecie, i moja droga Agnes
jestem tak samo zbedna,pisalam juz nawet historię:bezrobotny jest jak
spam:natretny,odrzucany,niepotrzebny, stara sie wszedzie zaistniec:)
tylko ze ja mam 30 tys miasto i najwyzsze bezrobocie w kraju:20 %
Obserwuj wątek
    • patrula_1 Pracę od zaraz. Każdą 14.11.09, 18:30
      Ja też nie ma pracy. Skończyłam filologię francuską, ale nie mówię,
      jak rodowita Francuska, a klienci, jak dzwonią, nie mogą się
      domyślić, że to nie Francja, taką odpowiedź dostałam od ostatniej
      firmy, która odrzuciła moją kandydaturę. Coraz częściej myślę, że
      szkoła i studia to była strata czasu. Może założymy razem firmę?
      • veruna Re: Pracę od zaraz. Każdą 14.11.09, 21:19
        Francuska - przymiotnik. Obywatelka Francji to Francuzka. Kurcze, po filologii
        francuskiej można by to chyba wiedzieć?
    • bukanor Pracę od zaraz. Każdą 14.11.09, 20:54
      Myślałam już o jakiejś firmie, zaczynam sie poważnie zatanawiać nad tym. Mieszkam w Poznaniu, gdzie ponoć bezrobocie jest jednym z mniejszych w kraju. Tylko najgorzej mi z myślą, że tak mogłam postąpić pięc lat temu, a nie dopiero teraz. ;-(
    • joanna_ewa_scotland Pracę od zaraz. Każdą 14.11.09, 21:04
      Nie załamuj się. Po prostu wyjedź z Polski. To racja - w Polsce jesteś zbędna.
      Jak byłam ja, moj partner i wielu innych. Bardzo długo dawaliśmy temu krajowi
      szansę. Za długo. Jesteś młoda, ja żałuję tylko, że nie wyjechałam będąc w
      Twoim wieku. Tu gdzie jesteśmy nie jest idealnie ale jedno jest pewne - JEST
      LEPIEJ.
    • jan_maliniak Pracę od zaraz. Każdą 14.11.09, 23:35
      Trzymaj się, dziewczyno. Fakt, inni mają gorzej. Ja za dwa lata skończę
      historię. Powinnam już może zacząć szkolić się na domokrążcę. Albo taksówkarza.
      A poważnie, pomysł z wyjazdem z kraju może być niezły. Przecież nic nie
      stracisz (bo niewiele masz).
      • kamalaska Re: Pracę od zaraz. Każdą 15.11.09, 04:05








        jan_maliniak napisała:

        > Trzymaj się, dziewczyno. Fakt, inni mają gorzej. Ja za dwa lata skończę
        > historię. Powinnam już może zacząć szkolić się na domokrążcę. Albo taksówkarza.
        > A poważnie, pomysł z wyjazdem z kraju może być niezły. Przecież nic nie
        > stracisz (bo niewiele masz).










        najglupszy kierunek to historia:> tez skonczylam i pracy nie ma, w szkolach
        emeryci pilnuja stolka, w gazetach nikt historii nie szuka, poza tym nie
        potrzeba humanistów, a roboli
    • corgan1 proszę podać autora art. z przed 5 lat do sądu 15.11.09, 06:00
      > Pięć lat temu w gazetach pisano, że brak na rynku pracy chemików,
      > więc poszłam na chemię - studia trudne i wymagające

      Ojojoj... coś mi się wydaje że te tzw. gazety to tylko GazetaPraca która ma
      tendecję puszczania wypowiedzi różnych idiotek-psycholożek z HRów i innych PSB
      specjalistek o tym co teraz jest wymagane i na jakie braki narzekają biedni
      pracodawcy i działy personalne które nie mają kogo zatrudniać.

      Proponuję odszukać art. sprzed 5 lat (to chyba nietrudne w internecie?) i podać
      autora albo wydawcę albo tego kto tam się wypowiada do sądu.

      To świadczy też o tym co warte są różne porady na rynku pracy tych idiotek z HR.
      • easz Re: proszę podać autora art. z przed 5 lat do sąd 16.11.09, 00:24

        corgan1 napisał:

        > > Pięć lat temu w gazetach pisano, że brak na rynku pracy chemików,
        > > więc poszłam na chemię - studia trudne i wymagające
        >
        > Ojojoj... coś mi się wydaje że te tzw. gazety to tylko GazetaPraca
        która ma
        > tendecję puszczania wypowiedzi różnych idiotek-psycholożek
        z HRów i innych PSB
        > specjalistek o tym co teraz jest wymagane i na jakie braki
        narzekają biedni
        > pracodawcy i działy personalne które nie mają kogo zatrudniać.
        >
        > Proponuję odszukać art. sprzed 5 lat (to chyba nietrudne w
        internecie?) i podać autora albo wydawcę albo tego kto tam się
        wypowiada do sądu.
        >
        > To świadczy też o tym co warte są różne porady na rynku pracy tych
        idiotek z HR.

        Podpowiem jeszcze - autorkę lub wydawczynię, albo tę, która się tam
        wypowiada.
        Takie buractwo nienawistne mówi samo za siebie - wiesz co?
        • corgan1 działy HR są wybitnie sfeminizowane 17.11.09, 03:03
          Ilość pracujących w tych działach facetów jest tak minimalna że można powiedzieć
          że pracują w tych działach wyłącznie kobiety. Dlatego określenie "idiotki"
          określa nie tylko stan intelektualny rzeczonych osób ale także przeważającą płeć.

          Jak zacznie w HRach pracować więcej facetów wtedy zmienię określenie "idiotki"
          na "idioci".
          • easz Re: działy HR są wybitnie sfeminizowane 18.11.09, 01:50

            > Ilość pracujących w tych działach facetów jest tak minimalna że
            można powiedzieć
            > że pracują w tych działach wyłącznie kobiety. Dlatego
            określenie "idiotki" określa nie tylko stan intelektualny rzeczonych
            osób ale także przeważającą płeć.

            Guzik prawda i czołg mi tu jedzie. Se założyłeś 'bo tak' a trzeba
            było najpierw samemu odszukać nazwiska, co radziłeś forumce. No i
            trzeba było ten swój przypisik smętny dać za pierwszym razem.

            > Jak zacznie w HRach pracować więcej facetów wtedy zmienię
            określenie "idiotki" na "idioci".

            Ach, to już nie jest określenie ogólne i bezpłciowe - idioci? To
            oczywiście nie przeszkadzają Ci damskie końcówki zawodowe, czy inne,
            np. naukowczynie? Świetnie.
    • kapitan.kirk Pracę od zaraz. Każdą 15.11.09, 10:20
      Skończyłam chemię. Mam magistra chemii z informatyką. Jeszcze nie poszłam
      odebrać dyplomu, ponieważ w ogóle nie wiem do czego jest mi on potrzebny.
      (...)
      Teraz mija kolejny miesiąc odkąd skończyłam te wymarzone studia i odkąd szukam
      już nie wymarzonej, ale jakiejkolwiek pracy. Nie mam rodziny która mnie
      utrzymuje, nie mogę sobie pozwolić na bezpłatny staż, czy czekanie rok na
      wymarzone praktyki. Więc pracuję w call center. (...) I zastanawiam się
      dlaczego?


      Nie żebym się czepiał; ale może ma to coś wspólnego z tym, że poszukujesz
      wymarzonej pracy jako chemik, nie uważając zarazem za stosowne nawet odebrać
      dyplomu...?

      Pzdr
    • pieczarka_polna Pracę od zaraz. Każdą 15.11.09, 18:13
      "...nie mogę sobie pozwolić na bezpłatny staż, czy czekanie rok na wymarzone
      praktyki. Więc pracuję w call center. Wciskam ludziom kit za 500 zł (słownie
      500 zł) na miesiąc ponieważ nikt nie chce mnie zatrudnić. "

      na stażu z Urzędu Pracy dostaje się teraz ok. 680 zł na miesiąc. nadal
      niewiele, ale i tak trochę więcej, niż to 500. a przynajmniej staż można
      zrobić w jakimś ciekawszym miejscu, niż call center i być może w konsekwencji
      potem dostać tam lepiej płatną pracę.
      • bukanor Re: Pracę od zaraz. Każdą 15.11.09, 20:36
        na staż płatny przez Urząd Pracy czeka się od pół roku do roku i trzeba się zarejestrować w Urzędzie Pracy jako bezrobotny, byłam i pytałam, koleżanka się zarejestrowała, czekała prawie 10 misięcy, a w tym czasie utrzymywali ją rodzice, ja sobie nie moge na to pozwolić by nie pracować, bo co będę jeść?? Byłam na kilku rozmowach kwalifikacyjnych, na każdej mi powiedzieli że bardzo chętnie by mnie zatrudnili, bo dużo wiem itp (ale co mi s tego??) ale nie mam stażu ani praktyk, a na pytanie czy w takim razie mogą mnie przyjąc za minimalną pensję (nnie oczekuję niewiadomo czego bez doświadczenia) na prakyki lub staż odpowiadali, że nie bardzo. Tylko obiecali że oddzwonią, jak by mnieli taką możliwość.
        • pieczarka_polna Re: Pracę od zaraz. Każdą 15.11.09, 21:15
          pierwsze słyszę, że na staż w UP się czeka. trzeba znaleźć pracodawcę, który
          przyjmie na staż, zarejestrować się i zanieść pracodawcy wniosek do wypełnienia.
          inna sprawa, że UP może odrzucić wniosek, jeśli np. stwierdzą, że nie mają już
          kasy, ale rok się już kończy, a zazwyczaj łatwiej o staż na początku roku, kiedy
          urząd jeszcze kasę ma :) oczywiście co urząd, to inne zasady, fakt faktem, że w
          tych urzędach robią, co chcą. w moim mieście z kolei nie skierują na staż do
          żadnego prywatnego przedsiębiorcy, jeśli ten nie zobowiąże się do zatrudnienia
          po stażu (chociaż wg ustawy takie zobowiązanie nie jest wymagane). bez
          zobowiązania można tylko dostać staż w publicznych instytucjach (i to też nie
          wiem, czy wszystkich).

          nie wiem, jak to jest teraz dokładnie z wiekowymi ograniczeniami, chyba to
          zależy od tego, z jakiego programu jest to staż, bo jest kilka różnych. ale nie
          słyszałam o takim wymogu, że trzeba cokolwiek czekać od daty rejestracji. (co
          innego jeśli chodzi o "przygotowanie zawodowe" - to też rodzaj staży, ale
          kierowany do konkretnych grup osób, w tym np. długotrwale bezrobotnych, więc tu
          rzeczywiście ma znaczenie, ile jest się zarejestrowanym)
    • styczniowe moja historia-ku przestrodze 17.11.09, 23:44
      Znam ten stan.. byłam w podobnej sytuacji po skończeniu studiów,
      fakt że w duzej mierze przypadkowych, ale "ogólnych" typowo
      humanistycznych. Było to bagatelka 8 lata temu. Nie było tak źle na
      rynku pracy jak dziś. Koledzy z roku, kórzy pozałapywali sie
      jeszcze w trakcie studiow, wylądowali na 4 łapach, natomiast takie
      ofermy, jak ja, którym po prostu sie nie chcialo uwierzyć w siebie
      i zmobilizowac do wiekszego wysiłku, jakim niewatpliwe jest
      połączenie pracy ze studiami dziennymi, pozostały na lodzie.
      Tłumacząc się ze chcialo się zachowac dobre wyniki w nauce,
      stypednia motywacyjne, itede...jakie bzdetne były te gadki..
      Po studiach błąkałam sie ładnych parę lat. Tu cos dorwałam na
      chwilę, to tam, w sumie sama nie wiedziałam co chcę w życiu robić,
      więc w końcu (po roku od obrony) zaczęłam jeździć za granicę...do
      pracy fizycznej rzecz jasna. Pieniądze więc były, nie miałam noża
      na gardle, a tym samym motywacji, żeby spróbować na serio rozpocząć
      w końcu jakieś konkretne życie zawodowe w kraju. Posiedziałam 2-3
      miesiące w PL, co prawda w międzyczasie odpowiadałam na co
      ciekawsze ogłoszenia pracy w moim regionie - ale nic się w tym
      względzie nie działo, więc znowu na kilka-kilkanaście miechów na
      saksy. Do pewnego momentu wydawało mi się, że praktyczna, zdobyta
      podczas pracy za granicą znajomosc języka obcego, i do tego mniej
      popularnego niż angielski, pomoże w przyszłości..
      2 lata temu powiedzialam: dość. Wróciłam na dobre do kraju,
      zmotywowana do prób zaczepienia się gdziekolwiek, za jakiekolwiek
      pieniądze, byle był ten etat i jakaś tam maleńka zawodowa
      stabilizacja. W końcu szła 30-ta wiosenka..
      szukałam intensywnie przez ponad pół roku. W miedzyczasie
      zaczepiłam sie nawet na chwile za 1000 zł w call center.. w dosc
      odległym mieście wojewódzkim, bo tylko tam mnie chcieli.. w końcu -
      przez slepy przypadek zapewne - załapałam sie do saaaaamej stolicy.
      400 km od rodzinnego grajdołka. Przeprowadzka i zorganizowanie
      lokum w tydzień bez żadnego zaplecza, ale cóż to było dla mnie, po
      tych paru latkach życia na walizkach. Fakt ze znajomość języka
      miała wpływ na wybór akurat mojej kandydatury, choć pomijając te
      kwestię bardzo nisko mnie wyceniono (no i póżniej już nie miałam
      okazji z niej korzystać). Pierwsze 2 m-ce na zlecenie, pozniej
      umowa na okreslony, ale nadal za takie grosze, że tylko ktoś
      dysponujący dodatkowymi środkami (jak ja) mógłby się w wawie
      utrzymać. I tak zostało do dziś. Owszem, mam pewną małą
      stabilizację, o jakiej kiedyś marzyłam - umowa na czas
      nieokreślony..ba, nawet podwyżka po ponad roku (podczas gdy wiem z
      pewnych źrodeł, że inni w tej firmie dostawali więcej, szybciej, no
      i ciągłe premie, przy których jakoś nie brano mojego nazwiska pod
      uwagę). Podsumowując - 2 lata w firmie. Jesli chodzi o zakres
      obowiązków, odpowiedzialnośc, pensja itd. ciągle w tym samym
      miejscu co na poczatku. Awansują i dostają szanse rozwoju młodsi.
      Tacy którzy przyszli do tej firmy tuż przede mną, w tym sammym
      czasie i długo po mnie. W tym również takie osoby, które były
      przeze mnie uczone. Ja nie jestem od awansowania, jestem
      od "sprzątania". Stara d...pa, nie rokuje. Niestety taka jest
      prawda, jestem sporo po trzydzietce i jestem skreślona. Już nie mam
      pomysłów, jak przekonać innych, a zwłaszcza szefostwo, że owszem,
      kiedy przyszłam do nich byłam zielona zawodowo, ale przecież do
      diabła widać, słychać i czuć że rozwinęłam się, i to w tempie 3
      razy szybszym niż standardowo. Ciężko pracowałam, angażowałam się
      na maksa. Słyszę to o sobie non stop: doceniamy twoje
      zaangazowanie, wkład, dokładność, naprawdę dobrze pracujesz..
      words, words, words. A kiedy przychodzi do czynów, wygrywają
      młodsi. Wystarczy że są młodsi, to jest podstawowe kryterium.
      Doszłam do wniosku, że zawsze będę w tej firmie "tylko sprzątać"..
      chyba że zmienię pracę. Tylko kto mnie zechce - od kilkunastu
      tygodni rozsyłam dużo ofert, ale bez najmniejszego odzewu.
      Żrę coraz więcej słodyczy.
      Tyle historii idiotki, która w końcu się obudziła, ale z ręką w
      nocniku.
    • pochodnia_nerona Re: Pracę od zaraz. Każdą 18.11.09, 22:59
      Mam wrażenie, że po prostu nas oszukano. Mogłam iść , zamiast na studia, do
      szkoły zawodowej, na fryzjerkę, zrobić kurs wizażu albo doklejania szponów i
      byłabym już życiowo ustawiona. Ja też jestem humanistką, która pracuje w kiepsko
      płatnej robocie, z facetami świetnie znającymi się na liczeniu i biznesie, ale
      mającymi wąskie horyzonty myślowe,(inteligencja techniczna w czystej postaci,
      żadnej rozrywki intelektualnej, żadnego wyjścia do kina, na spektakl, wystawę, o
      książkach nie wspominając, nawet wyjazdy wakacyjne od lat w te same miejsca).
      Oszukano nas, mówiąc, że takie, jak my, są potrzebne światu, że powinnyśmy się
      uczyć, rozwijać zainteresowania. Jeżeli nie mamy pomysłu na własną działalność (
      a nie każdy się do tego nadaje), to zgnijemy za biurkami (w najlepszym
      przypadku), albo zaganiamy się na śmierć między jedną robotą, a drugą, bo po 40.
      urodzinach pies z kulawą nogą nas nie zechce.
      Zastanawiam się nad całą swoją edukacją i lepiej by mi było cudze włosy
      fryzować, niż robić to, co teraz. Zaznaczam, że nie gardzę paniami fryzjerkami,
      tyle, że nie trzeba do tego studiów kończyć.
      • telefon_do_przyjaciela Re: Pracę od zaraz. Każdą 20.11.09, 12:25
        Prawda jest taka, ze duzo zalezy od struktury panstwa. W kraju takim jak Polska studiowanie przedmiotow humanistycznych nie ma sensu, bo:
        - od niedawna mamy gospodarke rynkowa. Poki co liczy sie wiedza techniczna, bardziej scisla, bo na rozwoj sektora socjalnego (czyli roznych NGOs, organitacji pomocowych itepe.) nie bylo czasu. A w sektorze spolecznym jest duzo miejsca na osoby, ktore zdecydowaly sie rozwijac w mniej standardowych dziedzinach.
        - poki co trwa u nas szybki rozwoj korporacji. A korporacja jak korporacja lubi ludzi wycietych w cegielki, ktore idealnie pasuja do oczekiwan.
        W innych krajach np. Niemczech czy krajach skandynawskich mozna spotkac osoby o najdziwniejszych profilach (przy ktorych historia to studia z pewna kariera ;)), ktorym jakos bardzo dobrze sie powodzi.
        Moze najwygodniej zmienic kraj?
        Pozdrawiam :)
    • lasombria Pracę od zaraz. Każdą 21.11.09, 19:21
      także skończyłam studia, tytuł magistra a tu nic...żadnej pracy w zawodzie
      nawet tam , gdzie nie widzi mi sie pracować...co się dzieje;/ i weż skończ
      studia, aby jakoś ułożyć sobie lepiej życie a tu nic, masakra!
    • gangsta_rydzyk Pracę od zaraz. Każdą 22.11.09, 16:49
      "Pięć lat temu w gazetach pisano, że brak na rynku pracy chemików,
      więc poszłam na chemię"

      dzizzzas! odważna dziewczyno jestes ze takie decyzje bazujesz na
      wypocinach jakiegos nadgorliwego dziennikarzyny-oszoloma!

      na pocieszenie: jezyki jak najszybciej, anglik w 1-wszej kolejnosci,
      kolezanka z magistrem biologia jakastam nie pamietam dokladnie:)
      momentalnie prace w szkocji znalazla z pocalowaniem w tylek.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka