Dodaj do ulubionych

Zrobieni na niebiesko

16.07.05, 06:57
NASZA WIOSKA JUZ JEST WIOCHA. Nikogo nie oburza zoltofobia - dzis moze
ulicami miasta przejsc kilkusetosobowy tlum lysych zoltofobow skandujac
grozne dla spolecznego ladu hasla i jest OK. Jest "wolnosc slowa", wiec i
wolnosc lzenia i upokarzania. Jutro natomiast ci sami zoltofobi zorganizuja
huczne obchody rocznicy krwawego pogromu przeciwko zielonym, ktorych i tak
zostala garsteczka i jest to tez "wolnosc demokratyczna", a wiec wolnosc
deptania i lzenia grobow pomordowanych, jak dlugo pomordowani sa zieloni, a
nie niebiescy. I nikt, lub prawie nikt, przeciwko temu nie zaprotestuje.
Zaprotestuje natomiast jesli Unia Europejska napisze raport, w ktorym
znajdzie sie pare gorzkich slow pod adresem zachowania niebieskich. Wtedy
wszyscy dziennikarze, lacznie z najpowazniejszym dziennikiem w kraju, rzuca
sie do rzecznika zielonych, zeby na miejscu dal nalezyty odpor Unii
Europjeksiej i zadeklarowal wszem i wobec, ze zielonym we wsi dzieje sie
wlasciwie znakomicie i ze w takiej na ten przyklad Francji zieloni maja
znacznie gorzej.Przestraszony rzecznik zielonych gada wtedy do dziennikarzy
jak z nut, bo co ma robic? Nawiasem mowiac rzecznik zielonych tylko w
takich momentach wyciagany jest na swiatlo dzienne. Aby dal odpor kolorowym.
We wszystkich innych wypadkach siedzi jak mysz pod miotla i rozpamietuje, ze
moglo byc jeszcze gorzej. Bojowki niebieskie mogly przyjsc pod jego chate i
rozproc mu pierzyny i spalic mu przedsiebiorstwo.Ale jesscze tego nie zrobily
wiec lepiej z niebieskimi nie zadzierac, bo zielonych jest znacznie mniej niz
zoltych. Zie nie wspomne o niebieskich.
Obserwuj wątek
    • femidori Re: Zrobieni na niebiesko 16.07.05, 10:06
      Tym razem artykuł Kingi jest czystą demagogią. Równie dobrze można byłoby
      wyobrazić sobie wioskę, której większośc stanowią Spokojni. Malują swoje domki
      na niebiesko, żółto czy zielono, chodzą do pracy, uprawiają warzywa na
      grządkach. Niestety, oprócz nich w wiosce mieszka jeszcze grupa Niespokojnych.
      Nie chce im się ani malować domów ani pracować ani uprawiac warzyw. Po co,
      skoro mozna iśc na szaber do sąsiada, w razie potrzeby splądrować mu pomalowany
      w tęczowe barwy domek czy nawet dać w łeb po ciemku i buchnąć cięzko zarobione
      pieniądze. A gdy przyplili inna potrzeba można dopaśc gdzieś w krzakach jakąś
      spokojną kobietę i ulżyc niespokojnym żądzom. Albo też skusić cukierkami jakieś
      spokojne dziecko, zwabić do swojej chałupy i epatować pornografią. A co? Od
      czego w końcu mamy wolnośc i demokrację?
      Ta wizja wioski jest również demagogicznie przejaskrawiona. Bo po to mamy
      ustanowione rozmaite prawa i normy społeczne aby ich przestrzegać. Zawsze były,
      są i będą rzeczy, które można robić jedynie we własnych czterech ścianach, jak
      równiez takie, które nawet w zaciszu domowym są niedopuszczalne. I nie ma tu
      nic do rzeczy poziom tolerancji.
      • cziriklo Egzegeza mysli Kingi Dunin 16.07.05, 10:24
        Gratuluje dociekliwej analizy bardzo skomplikowanego tekstu Kingi Dunin. Mozna
        go wlasciwie przerabiac dalej - w jednej wiosce zyje wiekszosc szanujacych
        prawo i mniejszosc krwawych zbrodniarzy i gwalcicieli kobiet i dzieci.
        Wiekszosc ma szalone utrapienie z mniejszoscia - zadne dziecko, ani kobieta nie
        moga wyjsc z chalupy, aby mniejszosc ich nie napadla i nie zgwalcila. Co gorsza
        mniejszosc gwalcicielska domaga sie aby w wiejskim sklpeie zalatwiano ja poza
        kolejka. Udreczona wiekszosc slabo protestuje. Mniejszosc organizuje Parade
        Rownosci domagajac sie ukrocenia wiekszosci.
        Wniosek: Kinga Dunin jest demagogiem i nawoluje do lamania praw ludzkich i
        boskich.
        Moze chcesz jeszcze jakis tekst zanalizowac? Jest taka wieloznaczeniowa piesn
        zaczynajaca sie od slow "wlazl kotek na plotek i mruga". To "mruganie" mozna
        roznie interpretowac...
        • little_brother Re: Egzegeza mysli Kingi Dunin 17.07.05, 00:36
          no tak..problemem jest ,czy mruga jednym oczkiem, czy zwyczajnie, bez
          podtekstów dwoma...
      • pawel_berlin Przepraszam; czy tu bija? 18.07.05, 15:53
        Czytajac dodawane przez internautow posty mam czasem wrazenie, ze jestem jedyna
        osoba, ktora zrozumiala felieton Kingi. Nie rozumiem za bardzo, czy kwestia ta
        wynika z nieumiejetnosci czytania jako takiego (mam na mysli zrozumienie
        tekstu, przenosni, odnosniki do naszej rzeczywistosci), czy tez z postawy „mam
        moje zdanie i nie mam zamiaru go zmieniac bez wzgledu na...“. Moj nauczyciel
        filozofii mial zwyczaj powiadac: „tylko krowy nie zmieniaja swojego zdania,
        nawet pod naporem argumentow“. Mawial rowniez: „nie potrafisz operowac w
        dyskusji argumentami, zamilknij zatem“.
    • frank_drebin Hmm dosc, ze tak kuriozalny pomysl z 16.07.05, 10:55
      tym porownaniem do kolorow domow. Dunin pisze tak jakby kazdy hetero lazil po
      ulicy z transparentem jestm hetero. To jednak dosc ryzykowna konstrukcja
      myslowa. Z prostego powodu - tak nie jest.
      • ohmy Re: Hmm dosc, ze tak kuriozalny pomysl z 16.07.05, 12:50
        Ulica wyraźnie sygnalizuje swoją heteroseksualność i wrogim spojrzeniem z góry
        na dół karci niejednoznaczność.
        • frank_drebin Re: Hmm dosc, ze tak kuriozalny pomysl z 16.07.05, 20:50
          1. Co do wrogiego spojrzenia z gory - coz jak tak to odczuwasz to twoje
          odczucia. O tym jak o gustach sie nie dyskutuje. Masz do tego swiete prawo.
          2. Wytlumacz mi prostemu hetero jednak w jaki sposob "Ulica wyraźnie
          sygnalizuje swoją heteroseksualność". Tylko prosze o fakty sprawdzalne
          empirycznie, a nie odczucia. Ja jak ide ulica to ide ulica. Nie ide ulica
          hetero lub ulica homo. Chyba, ze masz jakas manie przesladowcza - wtedy to
          mozna sie dopatrzyc dominacji heterosuksualnosci nawet w sposobie ustawienia
          kiosku "Ruchu".
          • cziriklo Re: Hmm dosc, ze tak kuriozalny pomysl z 16.07.05, 22:09
            To rozejrzyj sie po swojej ulicy i spojrz na reklamy, afisze, na pary
            trzymajace sie za rece czy calujace sie w parku. Stan w kolejce i posluchaj
            strzepy rozmow. Wez jakiekolwiek pismo, no chocby o wystroju wnetrz. POczytaj
            artykuly pod obrazkami. Czy znajzdiesz np artykul zaczynajacy sie od
            slow: "Antek i jego partner Mikolaj kupili to mieszkanie przed siedmiu laty i
            zrobili z niego cacko....".
            A teraz wez jakiekolwiek pismo wydawane np we Francji czy Wlkiej Brytanii. I
            tam artykulow takich znajdsziesz multum. Albo wez weekendowego New York Timesa
            i idz do dzialu ogloszen o slubach i zgonach. Pod "Zgonami" znajdziesz multum
            zawiadomien o Tony'm, ktory oplakuje smierc swego partnera Nicholasa.A
            przyjaciele Tiny'ego i Nicholasa sla Tony'emu slowa wspolczucia. A
            pod "Slubami" znajdziesz radosne zdjecia par mesko-meskich lub damsko-damskich,
            ktorych rodzice(!) powiadamiaja swiat, ze ich dzieci zawarly zwiazek cywilny,
            czestio z blogoslawienstwem ksiedza, rabina czy pastora i wszyscy wyrazaja
            nadzieje, ze potrwa on az do smierci. Wtedy oczywiscie zamieszcza zawiadomienie
            w rubryce "Zgony". A w Polsce umiera np bardzo wybitny muzykolog, ktory przez
            60 lat nieustannie nauczal wrazliwosci muzycznej POlaka-szraka. I pojawiaja sie
            o nim jakies wspomnienia. A w tych wspomnieniaich polgebkiem, ostroznie i
            dyskretnie DAJE sie do zrozumienia, ze ktos go oplakuje, ze ktos wytrwal przy
            nim wiele lat, opiekowal sie nim, podwal mu lekaerstwa i nocnik. Ten ktos nie
            ma nawet imienia, nie mowiac o nazwisku, ten ktos jest wstydliwa plama na
            skadidad chwalebnym charakterze Zmarlego. Zaden minister kultury nie sklada mu
            kondolencji, nie wysla mu telegramu. Ten partner po prostu nie istnieje.
            Czy mam ci opowiadac dalej? Otworz oczy.
            Nie jestem homoseksualista, wiec nie mozesz oskarzyc mnie o manie
            przesladowcza. Wystaqrczy mi dostrzeganie nierownosci i mowienie o tym.
            • frank_drebin Re: Hmm dosc, ze tak kuriozalny pomysl z 16.07.05, 22:54
              1. W Polsce nie ma prawa zabraniajacego sie calowac na ulicy wiec homo tez moga
              calowac sie na ulicy. Jesli chodzi o scislosc tez zostalem pare razy
              obsztorcowany przez jakies babcie, ze caluje sie na ulicy z kobieta. Nie
              wyciagam stad jednak wnioskow, ze w Polsce jest nagonka na hetero calujacych
              sie na ulicy. Po prostu tej babci to nie odpowiadalo. Miala do tego prawo tak
              samo jak ja do tego zeby pocalowac swoja kobiete.
              2. Jesli chodzi o nekrologi itp. musze Cie strasznie zmartwic. W gazetach, w
              miescie w ktorym mieszkam ukazuja sie nekrologi dokladnie o tresci wskazujacej,
              ze homo lub less oplakuje swego partnera/rke. Jakos nie widzialem z tego powodu
              zamieszek i listow protestacyjnych do redakcji.
              3. Co do artykulow to miej pretensje do redakcji, ze takich artykulow o
              wystroju mieszkania jak napisales Antka i Mikolaja nie zamieszczaja. Zreszta GW
              ma jakis tam dodatek mieszkaniowy i wydaje jak pamietanm jakas gazete tylko o
              budownictwie i wystroju wnetrz. W koncu jako awangarda postepu mogliby taki
              artykul zamiescic.
              4. Dalej jesli o prase. Przytoczyles przyklady z innych krajow gdzie sa rubryki
              o slubach i zgonach. W polskich gazetach nie ma takich rubryk po prostu (nie
              znam przynajmniej zadnej polskiej gazety gdzie bylyby takie rubryki). W
              polskich gazetach spotkalem tylko rubryki o zgonach typu odeszli: suche
              wymienienie wieku, danych osobowych i to wszystko. Bez wskazywania na to, czy
              ktos byl homo, czy hetero. Zreszta przytoczony przez Ciebie NYT nie jest akurat
              najlepszym przykladem jako gazeta wybitnie politycznie poprawna.
              5. Jesli chodzi o przyklad Waldorfa nie wiem zly strzal chyba. To wlasnie
              najlepszy przyklad, ze jakos w Polsce nie jest az tak zle z ta homofobia. Tylko
              totalny duren nie zorientowalby sie, ze Waldorf byl homo i kogo mial za
              partnera. Kisielewski nie ukrywal w zaden sposob, ze byli zwiazani. Jakos nie
              zauwazylem, zeby z tego powodu spotkal Waldorfa lub Kisielewskiego jakis
              ostracyzm.
              6. Moim zdaniem niech homo normalnie zyja, daja nekrologi o swoich zmarlych
              partnerach, maluja sobie domy na zolto itp. Niech po prostu zaczna to robic, a
              nie ciagle krzyczec, ze sa dyskryminowani. Bo chyba tak naprawde nie chodzi w
              tym wszystkim chyba o dyskryminacje tylko o zagwarantowanie sobie jakichs
              specjalnych praw, potem jak w przypadku kazdej "dyskryminowanej" grupy dojda
              wnioski o odszkodowania za wielowiekowe przesladowania itp. Zreszta pozostane
              przy pare wyrazonym przeze mnie na forum GW zdaniu. Cala te sprawe nakreca paru
              ludzi - zyjacych dobrze z tego, ze walcza z homofobia. Jakby sie okazalo, ze
              homofobii nie ma musieliby sie po prostu wziac do uczciwej roboty. Tak wiec jak
              problemu nie ma trzeba go stworzyc, zeby bylo o co "walczyc" i zeby bylo z
              czego zyc. Zreszta taka metoda postepowania akurat nie zalezy od upodoban
              seksualnych. Na tej samej zasadzie dzialaja zwiazki zawodowe.
              • cziriklo Jak mozna z toba dyskutowac? 17.07.05, 09:31
                No powiedz, jak mozna z toba toczyc rzetelna polemike, skoro podwazasz
                szczerosc intencji i pogladow ludzi o pogladadch innych niz twoje? Kiedy
                pogardliwie wypowiadasz sie o NYTimesie - "gazeta wybitnie politycznie
                poprawna" , o ludziach, ktorzy chca cos w Polsce zmienic w spolecznym stosunku
                do wszystkich mniejszosci, do samych mniejszosci "ktore zaraz beda domagac sie
                odszkodowan" za dawne przesladowania (wskaz mi, prosze taka mniejszosc w
                Polsce), do samych mniejszosci, ktore twoim zdaniem beda domagac sie jakichs
                szczegolnych praw, ktorych wiekszosc nie chce lub nie moze im zagwarantowac.
                Jak mozna z toba rozmawiac, skoro w twoich oczach my wszyscy - NYTimes, Kinga
                Dunin, Ohmy, ja i miliony innych ludzi na swiecie, tym wszystkie mniejszosci,
                jestesmy po prostu obludni, bo mamy ukryte intencje, zas krzywda nikomu sie nie
                dzieje, bo ty jej sam nie doswiadczyles (pominmy jakas babcie, ktora cie
                obsztorcowala)?

                • frank_drebin Re: Jak mozna z toba dyskutowac? 17.07.05, 10:08
                  Chwilke.
                  1. Jesli chodzi o metode to za przyklad biore inne tzw. przesladowane kiedys
                  mniejszosci. Robie tylko ekstrapolacje. Wlasnie tu lezy sedno. Odszkodowania
                  placi sie Zydom, potomkom Aborygenow, Indian. Byl nawet proces o odszkodowania
                  dla potomkow niewolnikow w USA. Nie znam wyniku procesu. Chyba nie za bardzo
                  ustalono kto komu ma placic. Wiec jak zauwazyles nie rozdzielam na preferencje
                  seksualne tylko chodzi mi o metode. Zreszta wglebiajac sie lepiej w temat to
                  ogolnie odszkodowania swoja droga. Czytalem kiedys wywiad juz nie pomne kiedy i
                  jaka gazeta z R. Biedroniem. Cytuje z pamieci wiec moga byc niescislosci. Na
                  koncu padlo pytanie w stylu - Jak juz homo beda miec pelne prawa co dalej ? na
                  to Biedron - jest tyle innych uciskanych mniejszosci seksualnych np.
                  fetyszysci, SM itp. Wiec chodzilo raczej o walke dla walki. Bo z tego sie
                  dobrze zyje.
                  2. Mowmy o faktach. NYT jest wybitnie politycznie poprawny - stwierdzam tylko
                  fakt nie ma w tym pogardy. Tak samo jak na przyklad CNN jest politporawna i GW
                  tez.
                  3. Nie zarzucam Tobie osobiscie zadnych ukrytych intencji w koncu piszemy te
                  posty za darmo (p. Dunin pisze felietony za pieniadze i dobrze za felieton
                  powinno sie placic jak za kazda prace). Nie wymienilem nazwisk
                  wiecznych "walczacych" celowo kazdy wie o kogo chodzi a pieniazki leca.
                  Wystarczy wejsc na strone urzedu p. Srody i zobaczyc kto mial dofinansowania.
                  4. W moim poscie bylo pare rzeczowych moim zdaniem uwag, do ktorych sie w ogole
                  nie odniosles. Zawsze moge sie mylic jednak jak juz dyskutujemy to przynajmniej
                  na argumenty i na przykladach - ja takie przytoczylem. Zbyles wszystko tym, ze
                  nie mozna ze mna toczyc rzetelnej polemiki - coz jak argumentow brakuje pewnie
                  nie da sie ze mna dyskutowac.
                  5. Jesli chodzi o krzywdy - nie doswiadczylem z prostego powodu - mam dystans
                  do wszystkiego. Taki sam do babci, ktora mnie obsztorcowala jak i
                  do "walczacych" o prawa mniejszosci.
                  6. Jesli chodzi o prawa na przyklad homo/less. To dokladny przyklad walki z
                  niczym. Sa w Polsce notariusze kazdy partner moze zapisac drugiemu majatek u
                  notariusza. Kazdy moze przy sobie miec notarialnie potwierdzona zgode na bycie
                  przy kims w szpitalu itp. itd. Chcialbym Ci tylko przypomniec, ze tak samo
                  musza postepowac na przyklad pary zyjace w konkubinacie, a jakos nie widzialem
                  parady dumy konkubinatu. Natomiast parady rownosci i owszem. Wiec czemu sluza
                  te ruchy paradowe ? Moim zdaniem jednak ciaglej "walce" za pieniazki za
                  pieniazki ....
                  • cziriklo Re: Jak mozna z toba dyskutowac? 17.07.05, 11:26
                    Odszkodowania placi sie Zydom? Toz polscy Zydzi nie moga sie od lat doprosic
                    zwrotu zagrabionego (najpierw przez Rzesze, a potem przez polskie panstwo)
                    majatku komunalnego (troche zostalo odzyskane, ale kosztem wielu
                    nieprzyjemnosci, upokorzen i agresji ze strony obecnych wlascicieli boznic,
                    cmentarzy, lazien rytualnych, jesziw i sierocincow). Zas odszkodowan za Zaglade
                    i wymordowanie calych rodzin to bym im jednak nie zalowala. Zwlaszcza, ze o
                    odszkodowania za np prace niewolnicza upomnieli sie takze POlacy i je otrzymali.
                    "Polityczna poprawnoscia" w Polsce (zaznaczam, ze tylko w Polsce, a nie np w
                    jakimkolwiek panstwie zachodnim) nazywa sie pogardliwie wszelkie okazywanie
                    szacunku czy uwzglednianie wrazliwosci Innego. Nie jest przejawem politycznej
                    poprawnosci nazywanie w doniesieniu prasowym papieza "Ojcem Swietym", jest
                    natomiast nazywanie Cygana "Romem" - tylko dlatego, ze Romowie usilnie prosza
                    aby tak ich nazywac. Nie jest przejawem politycznej poprawnosci nazywanie
                    plodu "dzieckiem nienarodzonym", jest natomiast protestowanie kiedy w
                    publicznej telewizji mowi sie lekcewazaco i pogardliwie o feministkach.
                    Jest to nieco inne rozumienie PC niz to rozpowszechnione wszedzie indziej poza
                    Polska.
                    Wyobraz sobie, ze nie gorszy mnie w najmniejszym stopniu zyczenie Biedronia aby
                    nie uciskac fetyszystow czy milosnikow SM. Jestem generalnie przeciwko uciskowi
                    kogokolwiek kto nie lamie prawa. Dopoki fetyszysta nie kradnie komus suszacych
                    sie na sznurze rajstop, jest OK as far as I am concerned.
                    Jesli ty uwazasz, ze Prof. Magdalenia Sroda robi to co robi, tylko z powodu
                    swojego wynagrodzenia, to zapewniam cie, ze sa latwiejsze pieniadze, niz te
                    ktore otrzymuje ona czy jej biuro. Pani Sroda calym swym zyciem udowodnila juz
                    (mnie przynajmniej) ze robi to co robi, bo NIE MOZE INACZEJ. To jest, w moich
                    ksiazkakch, dostatecznym powodem do szacunku i podziwu. I moze liczyc na moja
                    solidarnosc, wsparcie i wdziecznosc, bo robi to takze w moim imieniu.
                    Jesli natomiast sadzisz, ze nie ma takich praw o ktore moga upomniec sie
                    homeless, to bardzo mi przykro, ze tak latwo gotow jestes decydowac o zyciu
                    innych, slabszych od siebie ludziu. Odsylam cie do epizodu, o ktorym nie chce
                    mi sie zbyt dlugo rozpisywac, ale wydarzyl sie on w latach siedemdziesiatych w
                    Nowym Jorku, kiedy to owczesny (bardzo liberalny) burmistrz Ed Koch
                    postanowil "oczyscic" metro z bezdomnych i co z tego wyszlo. Znajdziesz t
                    zapewne w internecie szukajac Mayor Ed Koch+homeless.
                    A na pytanie twoje: czemu sluza parady rownosci, odpowiedz jest prosta: aby
                    naklonic innych nie tyle do zmiany pogladow, co do zmiany postepowania wobec
                    innych.Do zmiany prawa i w perspektywie - do zmiany obyczaju.
                    • frank_drebin Re: Jak mozna z toba dyskutowac? 17.07.05, 12:24
                      Kazdy z nas pozostanie przy swoim zdaniu. I niech tak zostanie. I zapewniam
                      Cie, ze mozemy sie klocic dyskutowac itp. Jednak normalni ludzie nie rzuca w
                      nas niczym. I kazdy z nas ma takie samo prawo do swojego zdania. Niniejszym
                      pozdrawiam i koncze watek :)
                  • nikodem123 Re: Jak mozna z toba dyskutowac? 17.07.05, 21:33
                    Ad.6 w Twoim i poprzednim poście.

                    Argument o tym, że wszystko można załatwić u notariusza jest najbardziej
                    perfidnym argumentem homofobicznym. Po co pedałom ustawa o związkach
                    partnerskich, jeśli wszystko załatwi notariusz? O co więc tym rozwydrzonym
                    pedałom i lesbom chodzi? Tylko o zwrócenie na siebie uwagi!!!

                    Tymczasem prawda jest zupełnie inna. Można w spadku zapisać mieszkanie, ale
                    stawka podatkowa jest zupełnie inna. Mój partner musiałnby po mojej śmierci
                    mieszkanie sprzedać, żeby zapłacić podatek - został by więc i tak bez dachu nad
                    głową.
                    To był taki przykład pierwszy z brzegu jeśli chodzi o państwowe uwarunkowania
                    prawne.

                    Przykład inny. Moja firma wypłaca odszkodowanie za konieczność zmiany miejsca
                    zamieszkania. Pracownicy w związkach małżeńskich otrzymują dodatkowe
                    wynagrodzenie o ile są w związku małżeńskim. Ja de facto w związku małżeńskim
                    jestem od 5 lat (od 5 lat prowadzimy wspólne gospodarstwo domowe), lecz
                    niestety nie otrzymuję tego dodatkowego wynagrodzenia, gdyż wobec prawa jestem
                    osobą całkowicie samotną.

                    Proszę,więc mi nie mówić, że gay i les nie są w Polsce dyskryminowani. Ja swoją
                    dyskryminację jestem nawet w stanie dokładnie wyliczyć matematycznie.
                    Szczególnie zainteresowanym odpowiednie dane mogę przesłać mejlem.

                    Nie byłeś dyskryminowany? Gej/les nie są dyskryminowani?
                    To proponuje następujący eksperyment. Poproś jakiś Twoich znajomych skorych do
                    hecy (dziewczynę i chłopaka). Przejdź przez miasto normalnym spacerowym
                    krokiem, raz za rękę trzymnając dziewczynę, a raz swojego kumpla. A teraz
                    najtrudniejsza faza eksperymentu: policz ile razy ryzykowałeś pobicie trzymając
                    się za rękę z kumplem.
                    Dla ułatwienia: jeśli Cię brzydzi trzymanie faceta za rękę możesz założyć
                    rękawiczkę.

                    Ludzie z konkubinatu nie manifestują, gdyż w konkubinacie pozostają z własnej
                    woli.
                    Geje i lesbijki niestety nie.

                    • frank_drebin Re: Jak mozna z toba dyskutowac? 18.07.05, 22:16
                      1. "Można w spadku zapisać mieszkanie, ale stawka podatkowa jest zupełnie
                      inna.". Ogolnie uwazam podatek od spadkow, za bandytyzm sam w sobie. Wiec
                      niezaleznie od upodoban moze jednak by tak walczyc o zniesienie tego podatku
                      jako takiego, no w ostatecznosci o zrownanie stawek niezaleznie od stopnia
                      pokrewienstwa. Proste rozwiazanie, czyz nie ?
                      2. "Moja firma wypłaca odszkodowanie za konieczność zmiany miejsca
                      zamieszkania. Pracownicy w związkach małżeńskich otrzymują dodatkowe
                      wynagrodzenie o ile są w związku małżeńskim." No z calym szacunkiem wybacz, ale
                      mozesz miec pretensje tylko do wewnetrznych przepisow w swojej firmie, a nie do
                      systemu prawnego w Polsce jako takiego.
                      3. "Ludzie z konkubinatu nie manifestują, gdyż w konkubinacie pozostają z
                      własnej woli. Geje i lesbijki niestety nie.". Znowu kwestia podejscia do prawa.
                      Nie chcialem w swoich poprzednich postach poruszac az tak tematu od strony
                      prawnej. Jednak sadze, ze po prostu malzenstwo powinno byc zwiazkiem cywilno-
                      prawnym przypieczetowanym umowa. W tym momencie znikaja wszelkie dyskryminacje
                      problemy podatkowe itp. Dwoje ludzi obojetne jakiej plci chce razem zyc.
                      Spisuja umowe okreslajaca ich prawa i obowiazki i po krzyku. Niepotrzebne sa
                      zadne specjalne ustawy. Z taka umowa ida na przyklad do Urzedu Skarbowego i
                      moga sie razem rozliczac, ida jak w Twoim przypadku do firmy i dostajesz
                      dodatek za alokacje taki sam jak ktos bedacy obecnie w zwiazku malzenskim.
                      Oczywiscie jak ktos chce zostaje mu slub tzw. koscielny jego wolna wola. Proste
                      nie ? Czemu nie isc ta droga ? Ja sie domyslam czemu nie. To co opisalem to po
                      prostu libertarianizm. Daleki od lewicowej prowieniencji organizacji homo i
                      less.
                      4. Reszte mojego podejscia do sprawy wyluszczylem w poprzednich postach.
                      Pozdrawiam.
                      • nikodem123 Re: Jak mozna z toba dyskutowac? 18.07.05, 22:35
                        ad.1
                        Bandytyzm czy nie bandytyzm. Ale taka jest prawna rzeczywistość. Rozwiązanie,
                        które proponujesz jest tak samo proste jak ustawa o związkach.

                        ad.2
                        Co Ty opowiadasz?
                        Wewnętrzne uregulowania prawne firmy mają być nieprzystające do prawa
                        ogólnonarodowego?! Skoro Polska twierdzi, że mój partner, z którym prowadzę
                        wspólne gospodarstwo domowe od 5 lat jest dla mnie człowiekiem obcym, to firma
                        ma się ulitować nad naszym biednym losem?
                        Mam pretensję do państwa za złe regulacje prawne.

                        ad 3.

                        "Dwoje ludzi obojetne jakiej plci chce razem zyc.
                        Spisuja umowe okreslajaca ich prawa i obowiazki i po krzyku. Niepotrzebne sa
                        zadne specjalne ustawy. Z taka umowa ida na przyklad do Urzedu Skarbowego i
                        moga sie razem rozliczac, ida jak w Twoim przypadku do firmy i dostajesz
                        dodatek za alokacje taki sam jak ktos bedacy obecnie w zwiazku malzenskim. "

                        A po co spisywać za każdym razem umowę, skoro wiadomo, co będzie jej treścią?
                        Czyż nie lepiej zagwarantować ustawą, że osoby zawierające związek partnerski
                        otrzymują i są zobowiązane do świadczenia pewnych obowiązków?

                        Przecież to co proponujesz też musi mieć charakter ustawy - chociażby po to,
                        żeby moja firma czuła się w obowiązku wypłacić mi ten dodatek alokacyjny.

                        • frank_drebin Re: Jak mozna z toba dyskutowac? 19.07.05, 10:08
                          Ad ad 2. No jednak miej pretensje do swojej firmy. Panstwu nic do tego (nawet
                          jeszcze w Polsce) jak prywatna firma reguluje swe wewnetrzne przepisy. Moze
                          zrownac wynagrodzenie za alokacje, moze je zroznicowac. Zreszta o ile sie nie
                          myle w krajach gdzie zwiazki partnerskie nie sa dozwolone istnieja wewnetrzne
                          zapisy w firmach tak samo traktujace malzonkow, jak ludzi w tzw. wolnych
                          zwiazkach, zwiazkach partnerskich, konkubinatach itp. Z tego co wiem takie
                          zapisy firmowe obowiazuja np. w koncernie Disneya, a przeciez w USA zwiazki
                          partnerskie nie sa dozwolone.
                          Ad ad 3. Moja propozycja rozwiazywalaby wszystko w sposob kompleksowy. Owszem
                          potrzebna bylaby ustawa, ale jedna dla wszystkich. A tak jest juz szereg aktow
                          prawnych regulujacych malzenstwa, doszlaby ustawa o tzw. zwiazkach partnerskch,
                          potem ustawa o jeszcze jakichs innych zwiazkach lub dziesiatki nowelizacji itp.
                          Robi sie balagan prawny.
                          "Czyż nie lepiej zagwarantować ustawą, że osoby zawierające związek partnerski
                          otrzymują i są zobowiązane do świadczenia pewnych obowiązków?" Ide dalej - po
                          prostu nie okresla sie ustawowo praw i obowiazkow, tylko kazdy spisuje je
                          indywidualnie na swoje potrzeby (oczywiscie w ramach obowiazujacego prawa). Nie
                          mozna by na przyklad zapisac, ze partner/rka ma kogos zamordowac dla drugiej
                          osoby raz w tygodniu, ale ze ma prawo pobiczowac swojego partnera/rke raz w
                          tygodniu jak sie oboje na to godza juz tak. Ich prywatna sprawa, czy to lubia,
                          czy nie. Unikamy w ten sposob tego, ze chwile obudza sie nie wiem np. milosnicy
                          S/M, pozostane juz przy tym przykladzie i zazadaja ustawy o zwiazkach S/M. W
                          opisany przeze mnie sposob powstaloby jedno: proste, rowne dla wszystkich,
                          niezalezne od orientacji, kompleksowe prawo regulujace sprawe zwiazkow.
                          • nikodem123 Re: Jak mozna z toba dyskutowac? 20.07.05, 00:02
                            ad 2.

                            Rozumiem, że bujasz w chmurach i system prawny nie wiele Cię obchodzi.
                            Ja jestem jednak cierpliwy i jeszcze raz spróbuję wytłumaczyć.

                            Pracodawca nie jest zainteresowany w przyznawaniu pracownikowi dodatkowych
                            świadczeń pieniężnych, o ile nie jest do tego zmuszony. Ustawa o związkach
                            zmusiłaby mojego pracodawcę do wypłacenia odpowiedniego dodatku. Nie ma ustawy -
                            nie ma dodatku. Pozostaje mi oczywiście droga sądowa, ale ... Czy na prawdę
                            droga sądowa rozwiązałaby sprawę? Nie sądzę, żebyś był aż tak naiwny, żeby
                            twierdzić, że tak.
                            • frank_drebin Re: Jak mozna z toba dyskutowac? 21.07.05, 00:15
                              "Rozumiem, że bujasz w chmurach i system prawny nie wiele Cię obchodzi.
                              Ja jestem jednak cierpliwy i jeszcze raz spróbuję wytłumaczyć. Pracodawca nie
                              jest zainteresowany w przyznawaniu pracownikowi dodatkowych świadczeń
                              pieniężnych, o ile nie jest do tego zmuszony. Ustawa o związkach zmusiłaby
                              mojego pracodawcę do wypłacenia odpowiedniego dodatku. Nie ma ustawy nie ma
                              dodatku."

                              Jesli "Pracodawca nie jest zainteresowany w przyznawaniu pracownikowi
                              dodatkowych świadczeń pieniężnych, o ile nie jest do tego zmuszony" zadna
                              ustawa nie zmusi go tez do wyplacania dodatku zonatemu facetowi hetero za
                              alokacje - "To Raz"
                              "Dwa" - tobie tak ogolnie chodzi o pieniadze za te alokacje, czy o sensowne
                              uregulowanie sytuacji zwiazkow ? Jakichkolwiek zwiazkow za zgoda obu stron
                              zwiazkow (tak jak opisalem wczesniej). Dalem ci proste rozwiazanie (zero
                              komentarza na ten temat w twoim poscie), a ty nadal o tej kasie za alokacje ....
                              Okresl sie w koncu co cie bardziej boli, czy to ze nie dostales kasy za
                              alokacje, czy to ze nie mozesz byc od strony formalno prawnej w zwiazku ze
                              swoim partnerem ?
                              Nie zapominaj, ze jakbys byl w takim zwiazku w sytuacji, gdy twoja firma ma
                              takie wewnetrzne zapisy, ze honoruje takie zwiazki dostalbys kase za alokacje.
                              • nikodem123 Re: Jak mozna z toba dyskutowac? 21.07.05, 00:29
                                Co mnie bardziej boli? - Oczywiście to, ze nie mam uregulowanej sytuacji
                                prawnej z moim partnerem.

                                "Nie zapominaj, ze jakbys byl w takim zwiazku w sytuacji, gdy twoja firma ma
                                takie wewnetrzne zapisy, ze honoruje takie zwiazki dostalbys kase za alokacje."

                                Boshe, gadać do Ciebie to jak grochem o ścianę rzucać.

                                Przecież już Ci powiedziałem, ale powtorzę jeszcze raz: gdyby była ustawa o
                                związkach to by moja firma nie mniała wyjścia.


            • chinique Nieźle, ale nie przenajlepiej. 16.09.05, 03:54
              Teoretycznie jest w tym trochę racji, niemniej jednak, spójrzmy w statystyki,
              póki co mamy do czynienia z 10% populacji, która nie jest heteroseksualna, zatem
              jakże sztucznym byłoby więcej niż 10% nekrologów, artykułów, programów
              telewizyjnych i innego rodzaju przekazów medialnych, społecznych, czy innych
              postrzegalnych realizacji o charakterze stricte homoseksualnym. Feministki
              przebąkują o 30% parytecie, mimo, iż kobiet jest 50%. Co z klubami wyłącznie dla
              homo? Jakim echem po środowisku rozeszłoby się założenie ultra lanserskiego
              klubu tylko dla hetero? Skoro meżczyźni zarabiają kilkanaście procent lepiej od
              kobiet, to związki gejowskie są najlepiej zarabiającymi związkami w
              społeczeństwie, na drugim miejscu związki hetero, a na szarym końcu lesbijskie.
              A za pieniążki można sobie naprawdę kupić wszystko. Naprawdę, proszę was o
              lepsze uzasadnienie tej niekończącej się gejowskiej histerii.
      • little_brother Re: Hmm dosc, ze tak kuriozalny pomysl z 17.07.05, 00:37
        a co ty wiesz o konstrukcji myślowej?
    • nie_stara Re: Zrobieni na niebiesko 16.07.05, 11:13
      Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że autorce wcale nie chodzi o wolność w
      wyborze "koloru domku". Bo to znaczyłoby, że Kowalski rąbnie front na
      niebiesko, jego sąsiad Nowak - na żółto, i ładnie będzie, kolorowo. Mnie akurat
      tyle wolności wystarczy.
      Ale to przecież za mało!
      Kowalski więc( by nie zostać okrzyknięty faszystą i ciemnogrodem)powinien
      przyznać,że żółty to piękny kolor jest, a najlepiej, gdyby oświadczył, że żółty
      to ...też niebieski. Dziwny jest ten świat....
      • ohmy Re: Zrobieni na niebiesko 16.07.05, 12:58
        Wystarczy zwykła akceptacja faktu istnienia różnych kolorów oraz zwykła
        akceptacja faktu, że 95% ludzi wybiera upodobanie do takiego czy innego koloru.
        • inquisor Re: Zrobieni na niebiesko 21.07.05, 09:13
          Ale wg felietonu zwykła akceptacja nie wystarczy! Coś zwykłego nie wymaga
          manifestacji, zlotów podkreślających "zwykłość" też nie ma. Po prostu przechodzi
          się do porządku dziennego- jest i tyle, mnie to nie przeszkadza. W naszym
          przypadku kolor z palety tak naturalnej został wybrany niefortunnie- i nijak nie
          pasuje do podtekstu. Sami zainteresowani zwykli używać tęczy, a to już zmienia
          (i to bardzo) istotę i sens wywodu p. Dunin.
          • nikodem123 Re: Zrobieni na niebiesko 21.07.05, 21:20
            Jak to zwykła akceptacje nie wystarczy?

            Gdzie w tym felietonie to wyczytałeś?
      • cziriklo Re: Zrobieni na niebiesko 16.07.05, 13:07
        Jesli doczytalas sie w tekscie Kingi Dunin, ze chodzi jej o to by uznac,
        ze "zolty to tez niebieski", to popelnilas nieuczciwe naduzycie. Albo po prostu
        nie przeczytalas tekstu do konca. Bowiem Kinga Dunin wyraznie optuje za
        wielobarwnoscia.
        Slusznie natomiast odczytalas, ze uwaza, ze zwolennikom koloru niebieskiego nie
        ubedzie, jesli przyznaja, ze kolor zolty jest tez piekny - w oczach tych ktorzy
        go lubia. Bo Kinga Dunin nie uwaza ( i ja tez nie, o ohny tez nie ) ze sa
        kolory "wyzsze" i "nizsze". Niebieski nie jest wyzszy od zoltego i nie jest
        tez "obiektywnie lepszy i bardziej pozadany". Jest jedynie inny na tzw spektrum
        bieli, na teczy.
        Masz tez racje podejrzewajac, ze ten kto nie uwaza koloru zoltego za rowny
        niebieskiemu w teczy, owszem, jest ciemnogrodem. Nie bedac stara, mam nadzieje
        ze w nim nie mieszkasz. Jesli jednak, to wyjdz na slonce i moze zobaczysz tecze.
        • jendrek121 Re: Zrobieni na niebiesko 19.07.05, 11:21
          tolerancja jest dobrem niezbywalnym, tyle, że Dunin walczy o tą tolerancję
          językiem faszystowskim, dysząc nienawiścią do wszystkiego co inne. Nie znajduję
          w jej wypowiedziach żadnego szacunku dla innych. Tylko jej racje są słuszne. Nie
          ma żadnego artykułu w WO gdzie byłoby jakiekolwiek słowo zrozumienia dla innych
          poglądów. Dlatego uważam ją za zaślepioną feministkę stosującą język nienawiści.
          To nie jest język dialogu nawt jeśli jej arogancja nie jest wyrażona explicite.
          Ona tą tolerancję wyrąbuje siekierą idąc po trupach i jej zwolennicy jaj zgaduję
          przyznają że to słuszna metoda. Tyle że to metoda Rewolucji Październikowej
          dająca zwykle skutek odwrotny do zamierzonego i opór interlokutorów
          • ohmy Re: Zrobieni na niebiesko 19.07.05, 18:12
            jendrek121 napisał:

            > Dunin walczy o tą tolerancję
            > językiem faszystowskim, dysząc nienawiścią do wszystkiego co inne.

            Dunin piętnuje nietolerancję. Ze względu na tę właśnie cechę ludzi można z
            grubsza podzielić na dwie kategorie: tolerancyjnych bądź nie. Dlatego Twoje
            oświadczenie, że Dunin wykazuje nienawiść do wszystkiego co inne jest
            nieuprawnione. Dunin piętnuje nietolerancję a nie jakieś
            abstrakcyjne "wszystko".

            Nie znajduję
            > w jej wypowiedziach żadnego szacunku dla innych. Tylko jej racje są słuszne.
            Ni
            > e
            > ma żadnego artykułu w WO gdzie byłoby jakiekolwiek słowo zrozumienia dla
            innych
            > poglądów.

            W związku z tym, co napisałam powyżej te Twoje stwierdzenia są jeszcze bardziej
            nielogiczne. Dunin wykazuje zrozumienie i szacunek dla różnorodności, a drwi z
            nietolerancji, czyli z braku szacunku dla inności. Jeśli wierzysz w tolerancję,
            w to, że tolerancja działa pozytywnie, to musisz przyznać, że Dunin ma rację,
            inaczej stawiasz się po stronie tych, co wyznają kulturę nietolerancji.

            Dlatego uważam ją za zaślepioną feministkę stosującą język nienawiści
            > .
            > To nie jest język dialogu nawt jeśli jej arogancja nie jest wyrażona
            explicite.

            Język Dunin jest ostry jak brzytwa ale o tyle łagodny, że nie nawołuje do
            przemocy, lecz do poszanowanie mniejszości i przyznawania im praw człowieka,
            jakimi cieszy się większość. To jest właśnie język dialogu.

            > Ona tą tolerancję wyrąbuje siekierą idąc po trupach i jej zwolennicy jaj
            zgaduję
            > przyznają że to słuszna metoda. Tyle że to metoda Rewolucji Październikowej
            > dająca zwykle skutek odwrotny do zamierzonego i opór interlokutorów

            Jej siekierą jest język, jesli więc czujesz, że rąbnął Ci w łeb i nazywasz
            siebie trupem, tym samym przyznajesz się do przynależności do większościowej
            partii kulturowej przemocy. To Twoja partia może być porównana do
            bolszewickiej, Dunin jedynie dokonuje jej pokojowej dekonstrukcji.
            • jendrek121 Re: Zrobieni na niebiesko 20.07.05, 11:49
              gdzie ty znajdujesz otwarcie Dunin na pogląd, że aborcja jest morderstwem? Albo
              tolerancję dla tego, że ktoś uznaje tradycyjny podział ról?
              I te ciągłe biadolenie, że tłum prześladuje, narzuca itd. To szowinistyczne
              uwielbienie dla "obcych" na tle mas i onanizowanie się swą innością.
              Oczywiście Ty wolisz gdy ktoś Ci zrobi awanturę np. za spóźnienie niż gdy Ci
              spokojnie zwróci uwagę. Ja nie przepadam za skakaniem po przeciwniku w wykonaniu
              Dunin, Szczuki czy Wojewódzkiego.
              • nikodem123 Jędrek, ja Cię proszę! -szowinistyczne uwielbienie 21.07.05, 23:36
                Jędrek, ja Cię proszę!

                Trochę pokory dla języka polskiego. Nie ma czegoś takiego jak "szowinistyczne
                uwielbienie dla obcych"!!

                Proszę poczytaj od czasu do czasu słownik wyrazów obcych!!!

                Żądasz, zeby w jednym felietonie Duninowa wyraziła swoje zdanie i o
                dyskryminacji mniejszojści i o przerywaniu ciąży? Chłopie każda gazeta jest
                pojemna, ale czy myślisz, że aż tak bardzo?

                Idealista z Ciebie.

                Zastosowałeś ciekawą figurę stylistyczną: "szowinistyczne uwielbiebienie dla
                obcych". Bez sensu to fakt. Jak można być szowinistą i uwielbiać obcych? Pewnie
                tylko Ty mi na to pytanie odpowiesz....
                • jendrek121 Re: Jędrek, ja Cię proszę! -szowinistyczne uwielb 24.07.05, 20:04
                  "obcy" znaczy się alien. Nawiązuję do felietonu :"pamięci nieznanego aliena "
                  czy jakoś tam.
    • lapacz_w_zycie Suplement: inne kolory tęczy 16.07.05, 14:40
      Mówi się, że są ludzie, którzy tak na prawdę wolą zielony i czerwony.
      Ich jest jeszcze mniej niż żółtych.
      A niebiescy fanatycy, którzy uważają że jedynym słusznym kolorem jest niebieski,
      chociaż tolerują malowanie wewnętrznych ścian na żółto to nie pozwalają ich
      malować na zielono ani czerwono, nie wolno mieć nawet zdjęć domów pomalowanych
      na czerwono. Te kolory brzydzą ich jeszcze bardziej. Nawet żółci nie bronią
      zielonego i czerwonego.
      Niektórzy antyżółci fanatycy mówią: dziś malujecie swoje domy na żółto, jutro
      zaczniecie malować je na zielono czy czerwono.
      Wtedy żółci się oburzają: jak można porównywać żółty z zielonym czy czerwonym?
      Przecież to nie są kolory, to są plamy. A żółty jest kolorem, tak przecież
      ustalił to 30 lat temu Światowy Kongres Optyczny.

      Podstawową nieuczciwością artykułu jest aprioryczne założenie, że wszystkie
      kolory są równe. A może przerobić czytankę z kolorowej na zapachową?
      Jak ułożyć życie z tymi, którzy lubią wąchać siarkowodór czy kwas masłowy?

      lwz
      • ohmy Re: Suplement: inne kolory tęczy 16.07.05, 15:18
        Moim zdaniem metafora wytrzymuje wszystkie próby, bo jeszcze jest brak barwy,
        czerń, do której pasuje wszystko co pachnie destrukcją wszystkiego, co jest
        poza kontinuum pasma widzialnego.
    • oleszczyk82 Jestem ciekawy... pod flagą niebiesko-żółtą 16.07.05, 17:18
      Ach, urok prostych figur retorycznych... Jeden z nimi problem: upraszczają
      sprawę. Nie cenię felietonów p. Dunin i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ta
      cała czytankowa stylizacja dobrze przystaje do stopnia skomplikowania jej
      światopoglądu. Powiem tyle: UWAŻNY czytelnik tej czytanki wychwyci ideologiczny
      przekaz (od czego mamy dyskurs postmarksistowski?). O Żółtych: "Oni nie chcą
      malować wszystkich domów na żółto. Nie przeszkadzają im niebieskie domy. Gdyby
      ktoś chciał mieć dom w jeszcze innym kolorze, też nie mieliby nic przeciwko
      temu". Ach, jacy oni dobrzy! Chlip, chlip.

      Jak mówi jedna z bohaterek pewnej powieści Wiesława Myśliwskiego: "Jak się
      człowiek głupio zapyta, to i głupio odpowie". W odniesieniu do felietonu p.
      Dunin mozna to przeformułować tak: "Jak ktoś wymyśli głupią metaforę, dojdzie
      do głupich wniosków". Bo to nie jest tak, że jedni są żółci, a ini niebiescy, a
      inni jacyś-tam. "Tęczę", o której pisze autorka, każdy ma w całości w sobie.
      Dletego bywają żółci z dużą domieszką czerni, ale bywają też niebiescy bardzo
      łagodnie błękitni. Gdyby świat składał się tylko z barw podstawowych, wojna
      byłaby koniecznością. Albowiem niektóre kolory po prostu się ze sobą gryzą.

      Na szczęście wcale tak nie jest. A wojna pod flagą żółto-niebieską jest
      metaforą przemawiającą tylko do ludzi, których aparat postrzegania jest
      ograniczony do tych dwóch kolorów. Zatem: zanim pomalujecie swój dom,
      przejrzyjcie całą gamę barw. Ktokolwiek był w Praktikerze, wie, że odcieni jest
      milion.
      • mstroinski Czy naprawdę jesteś taki ciekawy? 16.07.05, 17:25
        "Ciekawy" z tytułu proszę rozumieć jak "zainteresowany" (np. "jestem ciekawy,
        czy Piotr naprawdę myśli tak, jak mówi...").

        Nie mogę powiedzieć, że zupełnie nie zgadzam się z tym, co
        napisał "oleszczyk82", bo trochę się zgadzam. Czuję też, że w jego komentarzu
        jest dużo prowokacji.

        Czy pisząc, że każdy z nas ma tęczę w sobie, sugerujesz coś w odcieniu dżender?
        • oleszczyk82 Jestem. 16.07.05, 17:30
          Proszę Pana, co do Piotra, to NAPRAWDĘ jestem ciekawy, czy myśli to, co mówi
          (bo o tym, że mówi to, co myśli, wiem na pewno)!

          Nie znam się na prowokacji pisanej, wiem tylko co nieco o prowokacji w kinie.

          Pytanie jest podstawowe: czy Kinga Dunin ma rację? Nie ma.
          MO
          • mstroinski Parę spraw, które powinny być... 16.07.05, 17:38
            ...powiedziane przy zupełnie innej okazji.

            Oleszczyk82, nie wiemy, czy Kinga Dunin ma rację. And I mean it.

            (Choć tak naprawdę wiemy... - odzywa się głos z sali - że ma).

            A tak na serio: metafora bardzo mi się spodobała. Zgadza się, klucz do niej
            wydaje się widoczny, ale nie trzeba z niego korzystać! W eseju Kundery, który
            tłumaczyłem swego czasu (right), jest fragment o opowiadaniu Kenzabura Oego, w
            którym niby jest mowa o Amerykanach, ale nie do końca. No właśnie. W felietonie
            Dunin nie jest mowa tylko o polityce czy coś, ale też, ku.., o egzystencji.
            • mstroinski My, pragmatyści 16.07.05, 17:42
              Nam pragmatystom, fishianom i rortystom to, co pisze Kinga Dunin bardzo trafia
              do przekonania. I to liczy się najbardziej.
            • oleszczyk82 Wszystko zależy od tego... 16.07.05, 18:32
              ...kto u kogo siedzi na sali.

              Na mojej sali jest głos, który odzywa się i mówi: KD nie ma racji! A co do
              Twojego głosu z sali, to on nie może się wypowiadać, bo biegał po Cieszynie.

              Co powiedziawszy, odszedłem (drep, drep, drep)
              MO
        • oleszczyk82 P.S. 16.07.05, 17:32
          Ach! Jeszcze jedno! Tęcza! Dżender jest smutny i szary, a tęcza dynamiczna.
          Pierwsze nie umywa się do drugiego.
      • ohmy Re: Jestem ciekawy... pod flagą niebiesko-żółtą 17.07.05, 18:54
        oleszczyk82 napisał:
        > Ach, urok prostych figur retorycznych... Jeden z nimi problem: upraszczają
        > sprawę.

        Tak, ale oprócz tego mają tyle zalet, że żaden dyskurs publiczny nie byłby bez
        nich możliwy. Ani nauka, ani religia. Mają taką samą moc jak mapa, która
        przecież nie pokazuje realnego terytorium, ale nikt nie będzie podważał jej
        przydatności, tego co potrafi zdziałać.

        > Powiem tyle: UWAŻNY czytelnik tej czytanki wychwyci ideologiczny
        > przekaz (od czego mamy dyskurs postmarksistowski?). O Żółtych: "Oni nie chcą
        > malować wszystkich domów na żółto. Nie przeszkadzają im niebieskie domy.
        Gdyby
        > ktoś chciał mieć dom w jeszcze innym kolorze, też nie mieliby nic przeciwko
        > temu". Ach, jacy oni dobrzy! Chlip, chlip.

        Nie pochlipuj, oni nie są ani dobrzy ani źli, oni patrzą i widzą, w
        przeciwieństwie do tych pierwszych, którzy nie chcą widzieć.

        > "Tęczę", o której pisze autorka, każdy ma w całości w sobie.
        > Dletego bywają żółci z dużą domieszką czerni, ale bywają też niebiescy bardzo
        > łagodnie błękitni. Gdyby świat składał się tylko z barw podstawowych, wojna
        > byłaby koniecznością. Albowiem niektóre kolory po prostu się ze sobą gryzą.

        Podoba mi się Twoje ujęcie z tęczą w sobie (z domieszką cienia), przyponę Ci
        tylko, że świat JEST pełen wojen, nie musisz więc używać trybu
        przypuszczającego. Ponadto nie ujmuje ono wcale siły wyjaśniającej w tekście
        Dunin.

        I jeszcze jedno, odcieni swiatła widzialnego nie jest milion, lecz miliardy.
        • oleszczyk82 Mapa w ręku, olej w głowie 18.07.05, 12:18
          Witam!

          Całkowicie się zgadzam z tym, co napisałaś mo roli mapy i figur retorycznych.
          Jest to jednak wiążące tylko wtedy, kiedy autor mapy PAMIĘTA o ograniczeniach
          swej metody i sygnalizuje czytelkinowi: na mojej mapie po prawej stronie od
          pola jest droga, ale jeśli w terenie zobaczysz urwisko
      • kamilafajv Re: Jestem ciekawy... pod flagą niebiesko-żółtą 18.07.05, 09:08
        >>Gdyby świat składał się tylko z barw podstawowych, wojna
        byłaby koniecznością<<

        Alez swiat taki wlasnie jest! jest wojna, nie mowie tu tylko o zajmowaniu
        terytorium innego panstwa, mamy w posce zolto-niebieska wojne. to niebieskim nie
        odpowiadaja inne barwy. Gdyby bylo tak idealnie, jak piszesz : kazdy ma w sobie
        tecze (ha!ha!), nie byloby zenujacych debat, czy wolno homoseksualistom wyjsc na
        ulice.
        • oleszczyk82 Wojna i pokój 18.07.05, 12:10
          Ja nie napisałem, że wojen nie ma, a tylko: że nie są one koniecznością, bo
          świat jest na tyle bogaty w odcienie, że można wypracowywać drogę pokojową.
          Wiem, że to pobożne życzenie, ale akurat taka pobożność mi odpowiada. Inaczej
          nic tylko sznur i gałąź.

          Piszesz, że "niebieskim nie odpowiadaja inne barwy". Może i prawda, ale ja znam
          też mnóstwo żółtych, którzy pogardzają niebieskimi tylko za ich "kolor". Czyż
          określenie "heteryk" nie mówi samo za siebie?

          Na koniec o tęczy: żenujące debaty biorą się właśnie z faktu, że się tęczy nie
          dostrzega. A żenujace są dla mnie obywie strony muru: i "niebiescy", którzy
          krzyczą o "nienaturalności żółtych", i "żółci", którzy zamiast dawać przykład
          godnego życia, organizują hałaśliwe parady odwołujące się do retoryki
          rewolucyjnej.

          Tęcza nie zna czarno-białych podziałów, dlatego staję po jej strnie.

          Pozdrawiam
          MO
          • epiphany23 Re: Wojna i pokój 18.07.05, 13:12
            > Może i prawda, ale ja znam
            > też mnóstwo żółtych, którzy pogardzają niebieskimi tylko za ich "kolor". Czyż
            > określenie "heteryk" nie mówi samo za siebie?

            a coż takiego zlego i pogardliwego w okresleniu "heteryk"?
            • oleszczyk82 'Heteryk' pod lupą 18.07.05, 20:04
              'Heteryk' brzmi jak 'choleryk', to raz. A dwa: odwołuje się do wyrazu hetera,
              który w języku potocznym zbyt przyjemnych konotacji nie ma. Jest to słowo
              równie obraźliwe, jak ukochany przez "Najwyższy Czas!" 'homoś'.
          • kamilafajv Re: Wojna i pokój 18.07.05, 13:21
            tośmy sie nie zrozumieli. inna sprawa,ze nie widze nic zlego w okresleniu
            "heretyk" - sama nia jestem. nie zgadzam sie z Toba, co do tego, ze obie strony
            sa podczas tych debat zenujace. sledze programy tv dot. tego tematu i prawie
            zawsze ztrona liberalna zachowuje spokoj, a strona "jedyna i sluszna" agresywnie
            atakuje. A juz do szewskiej pasji doprowadza mnie, gdy slysze jak L.Kaczynski i
            cala reszta mowia, ze sa tolerancyjni, by za chwile sobie zaprzeczyc -
            tolerancja tak, ale nie dla zboczencow. LUDZIE!
            • oleszczyk82 Wojna i pokój 2 18.07.05, 20:00
              ...a druga strona "domaga się szacunku", a zaraz potem krzyczy
              o "ciemnogrodzie". Debata publiczna jest skażona przez brak pokory z obydwu
              stron. Ale rozumiem Twoją szewską pasję
              • kamilafajv Re: Wojna i pokój 2 20.07.05, 13:30
                EXACTLY. W sumie masz racje, co do wyzwisk w stylu "ciemnogrod", z tym ze i tak
                koniec koncow dyskryminowani sa zolci.
    • little_brother Re: Zrobieni na niebiesko 17.07.05, 00:33
      i tylko zaśpiewać.. normalnym na dzień dobry lub dobranoc:
      "więc chodź przyłożę ci deską, raz żółtą a raz niebeską............"
    • toporowa chodzi o kolor? raczej o forme i jej tresc 17.07.05, 08:30
      Pani Dunin nie wie, ze w wiekszosci krajow wolno malowac domy tylko w takie kolory jakie
      zatwierdzone zostaly w planach miasteczka lub wsi.
      W Polsce kazdy maluje i buduje jak mu sie podoba nie liczac sie z nikim i z niczym dookola.
      Dlatego polski krajobraz jest coraz brzydszy a np. austriacki - coraz ladniejszy. To gwoli
      "trafnosci" metafory uzytej przez Pania Dunin..
      A oto propozycja innej wersji czytanki dla dzieci.
      Pewnego dnia dwoch Warszawiakow przywiozlo do Chocholowa beton i pomiedzy drewnianymi
      domami zaczeli budowac betonowe mury.
      "Bedzie tu wielki hotel" oznajmili.
      Gorale sie zbiegli i mowia: "Tu nie wolno budowac z betonu, wszystkie domy maja byc
      drewniane. A hotelu tez nie wolno, tylko domy jednorodzinne".
      A Warszawiak na to:
      "My beton nazywamy drewnem. Wiec ten beton JEST drewnem. Z betonu zbudujemy dom
      drewniany."
      A pozniej dodal wskazujac na drugiego Warszawiaka:
      "Ten pan JEST moja zona. Bedziemy tu razem mieszkac jako jedna rodzina, wiec dom bedzie
      jednorodzinny. A ze jestesmy nad wyraz goscinni, wiec i gosci bedzie u nas codziennie ze sto
      osob".
      A teraz odsuncie sie bo przeszkadzacie w budowaniu postepu i nowoczesnosci w tej waszej
      zapyzialej wiosze Chocholowie czy jak mu tam..."

      Znam taka jedna piekna grecka wyspe na ktorej wszystkie domy sa biale...
      I niech tak zostanie
      • cziriklo Re: chodzi o kolor? raczej o forme i jej tresc 17.07.05, 09:14
        Ach faktycznie, najlepiej byloby aby wszyscy mieszkali na bialo, ubierali sie w
        te same sukienki i kubraki, tak samo nosili wlosy i chodzili do tego sanego
        kosciolka w tej bialej, drewnianej wiosce. Mozna tez isc dalej i liczyc, ze
        beda czytali te same ksiazki i gazety,spiewali te same piosenki, wyznawali i
        glosili te same poglady, i oddawali wszystkie glosy na tego samego wojta w
        czasie "wyborow".
        Bodaj jedna taka wioska jeszcze zostala na calym swiecie i nazywa sie Korea
        Polnocna. Jeszcze dlugie lata grozna choroba zwana teczyzmem kingoduninowatym
        nie bedzie miala tam wstepu.
        • paika Re: chodzi o kolor? raczej o forme i jej tresc 18.07.05, 10:27
          zdaje sie, ze nie zrozumialas. mowa jest o domkach, ktore faktycznie sa duzo
          ladniejsze jesli wszystkie trzymaja sie jakiejs koncepcji niz kazdy inny,
          czesto brzydki naprzemian z ladniejszym, itd. dlatego metafora w artykule
          nietrafiona. jak ktos nie wierzy niech sie przejedzie po dowolnym miasteczku,
          miescie w polsce a potem to samo zrobi na zachodzie i odpowie na pytanie jak by
          chcial, zeby jego miejsce do zycia wygladalo.
          • nikodem123 Re: chodzi o kolor? raczej o forme i jej tresc 21.07.05, 00:06
            Pewnie, najładniej będzie, gdy wszyscy bedziemy pod sznurek. Każda kobieta ma
            urodzić czwórkę dzieci - na przykład.

            Jeśli tak się nie stanie to "Wielki Architekt" przyjdzie i sprawdzi czy "domek"
            jest osadzony na właściwych fundamentach.

            Kobieto, przecież to nie jest felieton o architekturze. Kobieto, swoim
            wystąpieniem oskarżasz inne kobiety, o brak rozumu.
    • adam19731 Re: Zrobieni na niebiesko 17.07.05, 09:42
      Pani Kingo,
      Z wielką przykrością, zadziwieniem i coraz większym rozczarowaniem przeczytałem
      kolejny Pani felieton.
      Pisze Pani w nim o kolorach, gdy tym czasem tych kolorów coraz mniej w Pani
      felietonach. Tak naprawdę zostały tylko dwa – czarny i biały. Czarno-białe jest
      Pani pojęcie moralności.
      Zupełnie nie trafione jest to architektoniczne porównanie. Jeśli chodzi o
      swobodę i tolerancję architektoniczną, to polskie wsie, małe i duże miasteczka,
      czyli ogólnie mówiąc cała nasza „wiocha”, to pod tym względem najbardziej
      tolerancyjne miejsce na świecie. Takiej swobody nie dopuszczą nigdy (!!!) nawet
      kraje, w których geje mogą brać śluby i adoptować dzieci. Ale czy to, że mamy
      taką wolność architektoniczną to lepiej? Czy nasz kraj jest dzięki temu
      lepszy ? Ładniejszy? Przykłady manifestacji swojej odmienności za pomocą
      koloru, czy też kształtu domu jest na polskich „wiochach” cała masa. Polecam
      Pani podróż do Polski. Wiem, wiem...mieszka Pani w Polsce, ale czy rozgląda się
      Pani dookoła siebie? W to troszeczkę wątpię. Trudno jest mi pogodzić się z
      brzydotą mojego kraju, ale po dzisiejszym Pani felietonie bardziej rozumiem
      genezę tej brzydoty. Teraz gdy będę przejeżdzał przez modernistyczne –
      minimalistyczne osiedle z płaskimi dachami i zobaczę tam wielką „kupę” w stylu
      polskiego dworku z czerwonym dachem, kolumnami i krasnalami w ogrodzie to
      pomyślę sobie, że właśnie w takim czymś mogłaby manifestować swoją odmienność
      światopoglądową Pani Kinga Dunin. Dla Pani manifestacja odmienności to temat,
      któremu warto poświęcać całe strony dodatku do największego dziennika, ale dla
      mnie to właśnie taka wielka „kupa”. Tak, tak Pani Kingo ...udało się zrobić
      Pani kolejną publiczną kupę. Tym razem troszeczkę bardziej żółtą - od tej
      żółci, którą zalany jest Pani felieton.
      • ohmy Re: Zrobieni na niebiesko 17.07.05, 19:14
        > Czarno-białe jest Pani pojęcie moralności.

        Dunin dzieli w swojej przypowiastce ludzi na tych, którzy postrzegają
        rzeczywistość taką, jaką jest, czyli we wszystkich kolorach tęczy i na tych,
        którzy wolą świat jednobarwny i narzucają swoją wolę innym, skazując ich na
        ostracyzm. To prosty opis świata a nie lista zasad moralnych. Chyba chciałeś
        powiedzieć, że jej moralność jest czarna, bo Ty wolisz niebieski a ona tu
        publicznie stwierdza, że są inne kolory :-).

        Reszta Twojego postu jest nie na temat.

        > Zupełnie nie trafione jest to architektoniczne porównanie. Jeśli chodzi o
        > swobodę i tolerancję architektoniczną, to polskie wsie, małe i duże
        miasteczka,
        >
        > czyli ogólnie mówiąc cała nasza „wiocha”, to pod tym względem najba
        > rdziej
        > tolerancyjne miejsce na świecie. Takiej swobody nie dopuszczą nigdy (!!!)
        nawet
        >
        > kraje, w których geje mogą brać śluby i adoptować dzieci. Ale czy to, że mamy
        > taką wolność architektoniczną to lepiej? Czy nasz kraj jest dzięki temu
        > lepszy ? Ładniejszy? Przykłady manifestacji swojej odmienności za pomocą
        > koloru, czy też kształtu domu jest na polskich „wiochach” cała masa
        > . Polecam
        > Pani podróż do Polski. Wiem, wiem...mieszka Pani w Polsce, ale czy rozgląda
        się
        >
        > Pani dookoła siebie? W to troszeczkę wątpię. Trudno jest mi pogodzić się z
        > brzydotą mojego kraju, ale po dzisiejszym Pani felietonie bardziej rozumiem
        > genezę tej brzydoty. Teraz gdy będę przejeżdzał przez modernistyczne –
        > minimalistyczne osiedle z płaskimi dachami i zobaczę tam wielką „kupęR
        > 21; w stylu
        > polskiego dworku z czerwonym dachem, kolumnami i krasnalami w ogrodzie to
        > pomyślę sobie, że właśnie w takim czymś mogłaby manifestować swoją odmienność
        > światopoglądową Pani Kinga Dunin. Dla Pani manifestacja odmienności to temat,
        > któremu warto poświęcać całe strony dodatku do największego dziennika, ale
        dla
        > mnie to właśnie taka wielka „kupa”. Tak, tak Pani Kingo ...udało si
        > ę zrobić
        > Pani kolejną publiczną kupę. Tym razem troszeczkę bardziej żółtą - od tej
        > żółci, którą zalany jest Pani felieton.
    • lazy_sod Troche inna przypowiesc 17.07.05, 22:03
      Byla sobie wioseczka a w niej domki piekne, czyste, wypielegnowane, ale nie
      wsystkinm jednak ta czystosc i porzadek odpowiadaly. Znalezli sie tacy co to i
      nie posprzatali i trawnika nie przystrzygli, a ludzie jak to ludzie do czystosci
      przyzwyczajeni takze wiadomo ze nie wszystkim to w smak bylo, a znalezli sie i
      tacy co mowili ze im od sasiadow co smiecie zbieraja poprostu smierdzi jak sie
      te smieci skisna. Ale coz robic, do postepowej ludzkosci wszak nalezymy: postep
      ma byc i tolerancja i wszyscy sobie tak zyli. Po wyborach jednak nowego wojta
      wybrano za porzadkiem on byl, a ze postepowy to i o ekologie dbal, takze pewnego
      dnia wpadl na pomysl ze w naszej wioseczce beda smieci segregowane i na ta
      okolicznosc wszystkim mieszkancom dbajacym o porzadek beda rozdane worki na
      smieci. Rwetest sie wielki podniosl bo ci co o porzadek nie dbali nie sprzatali
      tez stwierdzili ze oni chca worki na smieci dostawac i na nic tlumaczenia wojta
      ze na co wam one przeciez i tak ich nie uzywacie. Nic maja byc i juz.
      Teraz w wioseczce wielka wojna a taki spokojny i mily to byl zakatek.
      Nic to sluchy niosa ze na referendum czekamy i wtedy sie obaczy komu sie worki
      naleza a komu nie.

      • nikodem123 Re: Troche inna przypowiesc 18.07.05, 00:00
        Bardzo ładna przypowieść.
        Głupia, ale zgrabna. Zgrabność też się ceni.

        Pisz dalej!
    • greg0.75 Drugi felieton p. Dunin z którym sie zgadzam 18.07.05, 00:12
      Choć, jak zakładam, nieco przekornie.
      Najpierw warstwa dosłowna: w większości cywilizowanych krajów mają dalece
      bardziej rygorystyczne plany zagospodarowania przestrzennego niż w Polsce.
      Zwolennicy alternatywnych rozwiązań architektonicznych mają do wyboru:
      1) znaleźć dzielnicę (wioskę lub miasteczko) w której przyjęta architektura im
      odpowiada;
      2) wybudować się na odludziu (automatycznie ustalając lokalny kanon zabudowy);
      3) wybudować się na terenie wolnoamerykanki budowlanej;
      4) albo zamieszkać tak jak to jest przyjęte w danej okolicy.
      I, jakoś, nie słyszałem żeby zwolennicy dwupiętrowych willi w stylu alpejskim
      upierali się mieszkać w dzielnicy parterowych domków jednorodzinnych z płaskim
      dachem.
      Ale chyba nie o to pani Dunin chodziło.
      Co mi się podoba to kawałek „Czasami niebiescy i żółci spotykają się w
      telewizyjnym studio albo na łamach gazet. I wtedy jedni i drudzy mówią o
      wolności. Zadanie domowe. Czy rozumieją słowo wolność tak samo? Tekstu takiego,
      jak się wydaje, w polskich elementarzach zabrakło.”
      Bo rzeczywiście, prawdą jest, że program szkolny nie przewiduje (no, za moich
      szkolnych lat nie przewidywał) ani nauki prowadzenia dyskusji, ani rozważań o
      naturze demokracji. Poważny błąd.
      Ale można nadrobić na necie.
      W warstwie przenośnej:
      Problem pierwszy: skoro istnieje grupa przekonana do „jedynej i słusznej
      niebieskiej zabudowy” nie należy się dziwić, że budowę żółtego domku w środku
      niebieskiej wioski odbierze jako zamach na swoje poczucie przyzwoitości, ba,
      nawet agresję. „Niebiescy” również zasługują na ochronę swoich praw, nawet
      jeśli przypadkiem stanowią większość.
      Problem drugi: „Żółci” nie chcą (i słusznie) mieszkać w żółtych wioskach. Chcą
      żółtych domków w wiosce domków niebieskich. Oczywiście nie jest problemem
      tworzenie osobno wiosek tylko niebieskich i osobno żółto-niebieskich. W czym
      problem? W innych kolorach. I na tym forum, i w prowadzącej go Gazecie
      zwolennicy żółtych domków i yellowfile oburzyli się niedawno na propozycję by
      zamieszkali w jednej wiosce ze zwolennikami zielonych obórek i fioletowych
      krypt. Oczywiście – niektóre kolory gryzą się między sobą, ale pokazuje to, jak
      niewielu może być zwolenników mieszkania w tęczowych wioskach.
      Problem trzeci: właściwie to większość ludzi nawet jeśli spogląda ciekawie na
      podwórko sąsiada, to woli pożyczyć szklankę cukru niż rzucać kamieniem, stąd
      jeśli nawet nie podoba im się kolor nieodległej ściany, to sarka po cichu. Do
      czasu niestety – do stosunków żółto – niebieskich pasjami mieszają się
      organizacje architektów i budowlańców (ze swoimi działami marketingu). I
      dopiero wtedy zaczynają się schody.
      Moje pytania i odpowiedzi:
      1) Czy potrzebne są regulacje budowlane –
      jak pokazuje historia kultury tak, prawa tworzą się wręcz spontanicznie.
      Oczywiście z liberalnego punktu widzenia powinno ich być jak najmniej i
      dotyczyć głównie kwestii bezpieczeństwa.
      2) Czy prawa te powinny być uniwersalne czy ograniczone terytorialnie –
      bezwzględnie to drugie – w końcu zróżnicowanie gustów jest faktem. A nieco
      ponad rok temu podpisaliśmy umowy pozwalające na swobodę przemieszczania i
      osiedlania się na dużym, zróżnicowanym pod względem prawnym obszarze.
      Unifikacja prawa spowoduje przyjęcie tylko jednego światopoglądu, wyznawcy
      innych (albo i wszyscy) będą czuć się fatalnie.
      3) Czy prawa powinny być stałe w czasie –
      nieee – nawet krowa czasem zmienia zdanie.
      4) Czy punktem odniesienia w dyskusji powinno być prawo zastane czy
      postulowane –
      cóż, obowiązek przekonania do zmiany spoczywa na chcących ją wprowadzić,
      wprowadzanie regulacji „na próbę, a może będzie lepiej” jest po prostu za
      drogie (i zbyt frustrujące).
      5) Czy prawa powinni stanowić architekci, budowlańcy czy mieszkańcy wioski –
      dla jasności „architekci” twierdzą „domki powinny wyglądać tak a nie inaczej bo
      tak mówi nasza sztuka i podręczniki architektury”, „budowlańcy” zaś „sprzedamy
      Ci żółtą farbę, a z naszą kartą firmową dostaniesz ekstra bonus” (niekiedy zaś
      ich działy marketingu dodają: „i ty w geście solidarności pomaluj domek na
      żółto naszą farbą”)
      w wiosce, jak sama nazwa wskazuje, mieszkają lokalni wieśniacy, architekci i
      budowlańcy mają pałacyki lub wille na strzeżonych osiedlach; o sprawach wioski
      powinna decydować gromada, najlepiej w drodze konsensusu (najpiękniej, jeśli
      sceptyczni poprą większość dla miru wspólnoty).
      6) Czy w takim razie architekci i budowlańcy powinni zabierać głos podczas
      głosowania prawa miejscowego –
      no jasne, jeden wieśniak zapozna się z ich opinią na zasadzie „bo to, panie,
      specjalista i on wie lepiej” inny „bo to, panie, interesowny jest, i tylko
      patrzeć gdzie tu jego zysk a nasza krzywda” ale, koniec końców, materiałów do
      przemyśleń będzie więcej. A myślenie ma kolosalną przyszłość. W kwestii
      głosowania – jeśli taki specjalista już nawet mieszka w wiosce, to i tak w dwu
      chatkach na raz nie sypia, to i głos ma jeden.
      A i czy to nie piękniej będzie, jak w dolinkach rozłożą się niebieskie wioski,
      z widokiem tylko na okoliczne grzbiety (więcej świata widać dopiero zza
      przełączy, ale tam, panie, nasza uchwała już nie sięgnie), stronami wioski z
      przemieszanymi domkami żółtymi i niebieskimi, a z rzadka i wioski w barwach od
      których aż w oczach ćmi i na duszy niespokojnie się robi?
      A jak pasjonatowi żółtego przyjdzie interes w niebieskiej albo i , nie daj
      losie, zielonej wiosce zamieszkać – niech sobie ściany od wewnątrz na ulubiony
      kolor pociągnie, a jak jaki sąsiad dojrzy i się zgorszy to sam sobie winien, że
      w cudze okna zagląda. Inaczej przyjdzie na to, że jeden usatysfakcjonowany
      będzie, że w ulubionym kolorze mieszka, a reszta wioski obrażona, że wolę
      gromady im się gwałci. I czy to demokratycznie by było?

      Jedni chcą w niebieskim mieszkać i inne ich razi; czemu to im przykrość
      sprawiac?
      Inni gust mają ten sam, ale i tolerancję większą, yellowfilom tylko z drugimi
      po drodze,
      A zieloni z fioletowymi – w czysto niebieskich wioskach ich nie chcą, z żółto –
      niebieskich jedni i drudzy solidarnie gonią – a to w uroczyskach zalęgną, a to
      w jaskini zamieszkają – a może by i im wioskę gdzie ustawić, a wyraźnie
      oznaczoną, ciekawym dla drogowskazu a wrażliwym dla ostrzeżenia.

      A! a czy nie najwiecej aby jest takich, co mieszkają w domku po ojcach w jakim
      im przyszło, w we wiosce to ważne jest tartak wybudować, bo dutków mało.
      • nikodem123 Re: Drugi felieton p. Dunin z którym sie zgadzam 18.07.05, 00:54
        Piekny wywód, ale bez sensu.

        Przeczytaj jeszcze raz felieton - moze za drugim razem zrozumiesz, że nie jest
        to wywód o architekturze.

        • zdr1 Re: Drugi felieton p. Dunin z którym sie zgadzam 19.07.05, 15:41
          Jak ty przeczytasz wywod grega jeszcze ze dwa razy to moze tez zrozumiesz, ze i
          on nie pisal o architekturze.
      • cziriklo Re: Drugi felieton p. Dunin z którym sie zgadzam 18.07.05, 01:45
        Zgadzam sie z Nikodemem, ze wywod graga0.75 jest bez sensu, natomiast pod
        jedbyn pragne podpisac sie calkowicie. W polskich szkolach nie ucza o
        demokracji i stad wiekszosc ludzi jest gleboko i szczerze przekonana, ze
        demokracja polega na woli wiekszosci. A tak oczywiscie nie jest. Wiekszosc ma
        cokolwiek do powiedzenia tylko w czasie wyborow, plebiscytow i referendow, a we
        wszystkich innych przypadkakch musi ograniczac swoja "wole" jesli narusza ona
        prawa mniejszosci. Prawo stanowi nie wiekszosc, lecz parlamenty, do ktorych
        wiekszosc posyla swoich przedstawicieli. Respecktowanie praw mniejszosci jest,
        obok, wolnej prasy, wyborow i sumienia, najwaznieszym miernikiem demokracji.
        Gdyby "wiekszosc decydowala" panowalby nadal ucisk Murzynow, kobiery nie
        mialyby praw wyborczych, dzieci mozna byloby bezkarnie tluc, zas wszedzie w
        Europie obowiazywalaby kara smierci. Po to aby jednak tak nie bylo, rozliczne
        mniejszosci (sufrazystki, aktywisci human rights, abolicjonisci etc.etc)
        walczyly o zniame prawa. Wskutek zmiany prawa zmienialy sie takze obyczaje -
        dzis malo kto w Europie (poza Lechem Kaczynskim) nawoluje do przwrocenia kary
        smierci. W Szwecji kazdy doniesie na ciebie na policje jesli dasz dziecku
        klapsa, samo dziecko zna tak dobrze swoje prawa, ze moze wykonac tylko
        odpowiedni telefon aby rodzic opqmietal sie. Zas praw kobiet do np rownego
        wynagrodzenia nie kwestionuje nikt procz paru oszolomow, ale nawet i oni boja
        sie wypowiadac to glosno.
        Wiec masz racje gregu 0.75. "Uczuc sie, uczyc sie i jeszcze raz uczyc sie" jak
        powiedzial towarzysz Lenin. Zajecia z demokracji w szkolach powinny byc
        obowiazkowe, dopoki nie wejdzie to w krew.
        A do Nikodema: nie zdawalem sobie nawet sprawy z konsekwencji podatkowych
        cywilnego partnerstwa, Dziekuje za zwrocenie mi na to uwagi.
        • greg0.75 Re: Cziriklo & Nikodem123 18.07.05, 02:56
          A, dziękuję.
          Wywód (mój też) tyczy się szacunku dla czyichś poglądów, przekonań czy gustów.
          Szacunku większości wobec mniejszości i, zauważcie, wzajemnego szacunku
          mniejszości wobec mniejszości.
          „Żółci mogą po tysiąc razy powtarzać, że domagają się jedynie miejsca dla
          siebie, a nie prawa do ingerencji w życie i upodobania niebieskich. Nic to,
          niebieskich nic nie zadowoli poza podporządkowaniem sobie całej wioski.
          Obrażają się jednak, kiedy komuś kojarzy się to z totalitaryzmem.”
          Niebiescy fizycznie istnieją. Pani Dunin stawia przed nimi żądanie „przyjmijcie
          mój punkt widzenia, albo...”
          No właśnie. Nie ma albo. I to też kojarzy mi się to z totalitaryzmem.
          Nie udaję, że znam dobre rozwiązanie. Zapewnienie „jednobarwnym” przestrzeni do
          życia wg ich przekonań nie jest dobrym rozwiązaniem – mniej liczna grupa uzna,
          że zamknięto ją w getcie. Ale to bardziej demokratyczne rozwiązanie, niż
          zmuszanie ich do akceptowanie cudzej wizji świata.
          I dwie tezy na marginesie niedawnych dyskusji o „paradach równości”
          -żółci nie są tęczowymi,
          -interes w podgrzewaniu atmosfery mają ideologowie, nie społeczeństwo.
          • ohmy Re: Cziriklo & Nikodem123 19.07.05, 18:39
            greg0.75 napisał:
            > Niebiescy fizycznie istnieją. Pani Dunin stawia przed nimi żądanie „przyj
            > mijcie
            > mój punkt widzenia, albo...”
            > No właśnie. Nie ma albo. I to też kojarzy mi się to z totalitaryzmem.

            Jej punkt widzenie nie jest jakąś kuriozalną indywidualną wizją świata, lecz
            postawą obywatelki, która edukuje czytelników pokazując istnienie różnorodności
            w świecie realnym, nawołuje do doceniania tej różnorodności i przyjmowania
            postawy pokojowej wobec przedstawicieli innych niż nasza kategorii. Nie widzisz
            w tym alternatywy? Jest taka: albo widzisz świat takim, jakim jest, albo nie
            (czyli jesteś zaślepiony, wmiatasz część rzeczywistości pod dywan, niszczysz
            to, co nie pasuje do Twojej wizji świata). Alternatywa tutaj to wybór pomiędzy
            pluralizmem Dunin a totalitaryzmem kulturowym niebieskich.

            > Nie udaję, że znam dobre rozwiązanie. Zapewnienie „jednobarwnym” pr
            > zestrzeni do
            > życia wg ich przekonań nie jest dobrym rozwiązaniem – mniej liczna grupa
            > uzna,
            > że zamknięto ją w getcie. Ale to bardziej demokratyczne rozwiązanie, niż
            > zmuszanie ich do akceptowanie cudzej wizji świata.

            Tutaj już w pełni ujawniłeś swoje ograniczenie. Nie chcesz by ktokolwiek (na
            przykład Dunin) zmuszał Ciebie do zaakceptowania faktu, że istnieją 'inni' :-)
            • greg0.75 Re: Cziriklo & Nikodem123 20.07.05, 14:33
              W skrócie: zabraniasz mi być ograniczonym (wolałbym: "zwolennikiem istnienia
              ograniczeń").
              Uszczęśliwianie na siłę JEST totalitarne.
    • nikodem123 Dziękuję Pani Kingo 18.07.05, 00:46
      Mam swój domek wymalowany wewnątrz na żółto od podłogi po sufit: mam swojego
      Misia. Na zewnątrz mój świat musi wciąż nadal być "niebieski". Tak jakbym komuś
      robił krzywdę, że mam Misia, że mój świat jest żółty.

      Ma Pani rację, że to jest głupie, że wciąż się tłumaczę dlaczego, żądam praw
      dla mnie i dla mojego Przyjaciela. Zamiast walnąć pięścią w stół i wyjść, ja
      wciąż proszę o zrozumienie.

      Ma Pani rację!
      • kraq Re: Dziękuję Pani Kingo 18.07.05, 15:33
        zboczek. a ja bym chcial zeby cie i twojego kochasia leczono. a co jak tobie
        wolno miec poglady i je afiszowac, to mnie tez.i mamy konflikt. za chwile na
        ulicy (juz przedsmak byl). to moze ty lepiej nadal macaj sie z kolega po
        siusiakach w swoim zoltym b*delu a ja sie nie bede ciebie czepial. pasi?
        przynajmniej wszyscy beda mieli spokoj i zaczna sie zajmowac pozyteczniejszymi
        rzeczami niz problemem czy homoniewiadomo moga sie trzymac za lapki w parku.
        • oleszczyk82 Re: Dziękuję Pani Kingo 18.07.05, 20:09
          Ty chcesz, żeby nikodema leczono. Ja chciałbym, by Ciebie uczono. Ale takie
          jest już życie, że marzenia się nie spełniają.
        • nikodem123 Re: Dziękuję Pani Kingo 18.07.05, 22:47
          zboczek!
          Ja też chciałbym, żeby ciebie leczono, a co jak tobie wolno mieć poglądy i je
          afiszować, to mnie też. I mamy konflikt.

          Tyle tylko, że ty swoje poglądy potrafisz "afiszować" rzucając kamieniami, a
          nie znasz, nie potrafisz nawet przestrzegać zasad pisania listu. Może ktoś
          Ciebie tego nauczy?

          Martwię się o Ciebie, zajadła istoto.

          Ale ja wierzę w ludzi...


          • kraq Re: Dziękuję Pani Kingo 19.07.05, 13:39
            nie afiszuje niczego rzucajac kamieniami a o wiele bardziej agresywna forma od
            wypowiadania sie na forum jest wyrazanie swoich pogladow poprzez urzadzanie
            teczowych homowiecow. to raz. a dwa, nie martw sie o mnie a lepiej o siebie, bo
            homoseksualizm jest problemem jak widze juz nawet dla samych homoseksualistow,
            bo np. dwoch facetow nie moze sie publicznie oblapiac. no to straszne
            faktycznie.
            • nikodem123 Re: Dziękuję Pani Kingo 20.07.05, 00:33
              A jednak się o Ciebie martwię, bo jestem chrześcijaninem.

              Wiesz istnieje coś takiego jak miłość bliźniego swego. Dwa Przykazania Boskie:
              będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego. Słyszałeś może o tym? Nie
              pytam się czy słyszałeś w Kościele, ale gdzieś tak mimochodem?
      • femidori Do Nikodema 123 18.07.05, 18:52
        Jak sam napisałeś masz swój pomalowany na żółto domek a w nim swojego Misia.
        Czyli wszystko wydaje się być w jak największym porządku. Postępujesz zgodnie
        ze swoim wyborem, więc powinieneś być zadowolony. Nie rozumiem jakich praw
        żądasz dla siebie i przyjaciela? Czy ktoś pomalował Wasz domek czerwonym
        sprayem? Czepia się? Prześladuje? Robi krzywdę Tobie bądź Misiowi? Dlaczego
        chcesz walić pięścią w stół? W czym czujesz się pokrzywdzony, niedoceniony?
        Gdzie spotykasz się z niezrozumieniem?
        • nikodem123 Re: Do Nikodema 123 18.07.05, 22:00
          Zakładam, że zapytaleś mnie w dobrej intencji. Zakładam, że po poprostu nie
          wiesz jak wygląda Polska. Zakładam, że wszystkie Twoje pytania wynikają
          wyłącznie z Twojej naiwności.

          Robiąc te wszystkie założenia odpowiem cierpliwie.

          1. "Nie rozumiem jakich praw żądasz dla siebie i przyjaciela?" - pierwsze
          pytanie i pierwsza odpowiedź.
          Szkoda, że nie przeczytałeś moich wcześniejswzych postów na tym forum. Gdybyś
          zadał sobie trudu, to byś wiedział, że chodzi o ustawę o związkach. Aktualnie
          obowiązujące ustalenia prawne dyskryminują związki homoseksualne względem
          związków heteroseksualnych.

          2. "Gdzie spotykasz się z niezrozumieniem?"
          Proponuję nastepujące doświadczenie. Przejdź się na 30 minutowy spacer po
          parku. Zapisz ile par hetero się całowało, trzymało za rękę.
          A teraz część trudniejsza!
          Poproś swojego kolegę - tak samo twierdzącego, że geje i lesbijki nie są w
          Polsce dyskryminowani - żeby przespacerował się z Tobą. Ale uwaga! Macie
          przespacerować trzymając się za ręce. Też 30 minut. Tylko tak dla eksperymentu.
          I teraz najtrudniejsza część eksperymentu: należy zanotować ile razy chciano Ci
          wpie..ć i dlaczego. Wobec ewidentnego zagrożenia zdrowia eksperyment można
          zakończyć przed czasem.

          Wrazie wątpliwych wyników powyższego eksperymentu, proponuję w pracy napomknąć,
          że Twój partner ma gorączkę wobec czego prosisz o dwa dni urlopu celem
          wykonywania opieki nad nim. Urlopu, a nie zwolnienia lekarskiego!!! Zwolnienie
          lekarskie przysługuje tylko na chorą żonę, a nie chorego męża!!

          Owocnych wyników eksperymentów!
          Życzę Tobie i sobie, aby oba wykazały, że geje i lesbijki nie są w Polsce
          dyskryminowani.

          pozdrawiam serdecznie.
          • kraq Re: Do Nikodema 123 19.07.05, 13:56
            w tej calej argumentacji popelnione jest podstawowe naduzycie - zrownanie
            zwiazku homoseksualnego z heteroseksualnym. rownie dobrze moglbym zadac
            legalizowania zwiazkow z psem i zadac urlopu/zwolnienia jak sie zle poczuje,
            prawa do adopcji no i wszelakich ulg podatkowych na okolicznosc takiego
            zwiazku. no przeciez sie taki urodzilem, nic na to nie poradze a moje uczucie
            jest glebokie i szlachetne. chcesz zyc z drugim facetem zamiast z kobitka, to
            sobie zyj nikomu nic do tego ale tracisz prawa, ktore wiaza sie z posiadaniem
            rodziny i tyle. co do dyskryminacji, to wolnosc czlowieka konczy sie tam gdzie
            zaczyna sie czyjas inna wolnosc, zatem ja do twojego obmacywania sie z kolega
            nie mam nic dopoki nie wpadne na was w publicznym miejscu a dla mnie i
            wiekszosci taki widok jest nie do zaakceptowania. i tylko nie pisz mi
            dyrdymalow, ze spoleczenstwo zacofane, moze kiedys dojrze, sie wyedukuje, itd.
            rownie dobrze moge napisac, ze homoseksualizm sie powinno leczyc.
            • wiewiorzasta Re: Do Nikodema 123 19.07.05, 14:20
              > rownie dobrze moglbym zadac
              > legalizowania zwiazkow z psem i zadac urlopu/zwolnienia jak sie zle poczuje,
              > prawa do adopcji no i wszelakich ulg podatkowych na okolicznosc takiego
              > zwiazku.

              no, jeśli nie potrafisz odróżnić człowieka od zwierzęcia, to faktycznie masz
              problem. a co na to twój lekarz?

              > co do dyskryminacji, to wolnosc czlowieka konczy sie tam gdzie
              > zaczyna sie czyjas inna wolnosc, zatem ja do twojego obmacywania sie z kolega
              > nie mam nic dopoki nie wpadne na was w publicznym miejscu a dla mnie i
              > wiekszosci taki widok jest nie do zaakceptowania.

              widoki i ich akceptacja to kwestia gustu, ze się tak wyrażę. mnie nie odpowiada
              np. widok łysych kolesi w czarnych koszulkach z rękami podniesionymi w
              hitlerowskim pozdrowieniu (myślenice), ale to mojej wolności w żaden sposób nie
              ogranicza.
              tak samo jak twojej wolności w żaden sposób nie ogranicza widok dwóch mężczyzn
              trzymających się za ręce. moze razić twoje odczucia, ale na pewno nie wolność.
              • kraq Re: Do Nikodema 123 20.07.05, 08:59
                > no, jeśli nie potrafisz odróżnić człowieka od zwierzęcia, to faktycznie masz
                > problem. a co na to twój lekarz?

                jasne nie potrafie. odrozniam za to zwiazek heteroseksualny od pary pederastow


                > tak samo jak twojej wolności w żaden sposób nie ogranicza widok dwóch mężczyzn
                > trzymających się za ręce. moze razić twoje odczucia, ale na pewno nie wolność.

                owszem ogranicza, bo ja i wiekszosc ludzi nie pojdzie do parku, knajpy itd.
                gdzie wiadomo, ze dwoch facetow np. uderza w sline tak jak nie pojde tam gdzie
                paru lysych dresow bije ludzi. geje maja juz nawet pomysl, zeby nalepkami
                oznaczac knajpy przyjazne gejom, tzn. ze niby te knajpy sa im przyjazne. co to
                oznacza? ze do knajpy do ktorej przychodzili wszyscy i nikogo nie obchodzilo
                kto ma jaka orientacje ja juz nie przyjde zdajac sobie sprawe, ze moge tam
                spotkac dwoch lizacych sie pederastow. jak tak ma wygladac tolerancja to ja
                dziekuje. dla homoseksualistow tolerancja nie polega na tym, ze ludzie zyja
                obok siebie, tylko na tym, zeby z tym homoseksualizmem wyjsc na zewnatrz i
                zmuszac ludzi do obcowania z homoseksualizmem, specjalnie sie nie przejmujac
                czy ludzie chca z tym homoseksualizmem obcowac czy nie. a to powinna byc sprawa
                tylko i wylacznie lozkowa a domaganie sie praw przyslugujacych zwiazkom
                heteroseksualnym, np. rodzinom jest niepowazne. lubisz chlopcow, albo chcesz
                byc singlem bez zadnego zwiazku, twoja sprawa ale nie masz pewnych praw.
                • wiewiorzasta Re: Do Nikodema 123 20.07.05, 16:53
                  kraq napisał:

                  > > no, jeśli nie potrafisz odróżnić człowieka od zwierzęcia, to faktycznie masz
                  > > problem. a co na to twój lekarz?
                  >
                  > jasne nie potrafie. odrozniam za to zwiazek heteroseksualny od pary pederastow

                  powinienes się zgłosic do lekarza, serio mówie. poza tym nie sądzę, żebyś
                  wiedział o co chodzi w związku w ogóle. heteroseksualnym też.

                  > > tak samo jak twojej wolności w żaden sposób nie ogranicza widok dwóch mężczyzn
                  > > trzymających się za ręce. moze razić twoje odczucia, ale na pewno nie wolność.

                  > owszem ogranicza, bo ja i wiekszosc ludzi nie pojdzie do parku, knajpy itd.
                  > gdzie wiadomo, ze dwoch facetow np. uderza w sline tak jak nie pojde tam gdzie
                  > paru lysych dresow bije ludzi.

                  nie? ja myślę, że chętnie byś się przyłączył. do tego bicia oczywiście.

                  > geje maja juz nawet pomysl, zeby nalepkami
                  > oznaczac knajpy przyjazne gejom, tzn. ze niby te knajpy sa im przyjazne.

                  nie geje mają taki pomysł, tylko właściciele knajp.

                  > co to
                  > oznacza? ze do knajpy do ktorej przychodzili wszyscy i nikogo nie obchodzilo
                  > kto ma jaka orientacje ja juz nie przyjde zdajac sobie sprawe, ze moge tam
                  > spotkac dwoch lizacych sie pederastow.

                  i może właśnie o to chodzi?

                  > jak tak ma wygladac tolerancja to ja
                  > dziekuje.

                  tak, bo tolerować należy tylko to, co nam się podoba. polecam lekturę słownika.

                  > dla homoseksualistow tolerancja nie polega na tym, ze ludzie zyja
                  > obok siebie, tylko na tym, zeby z tym homoseksualizmem wyjsc na zewnatrz i
                  > zmuszac ludzi do obcowania z homoseksualizmem, specjalnie sie nie przejmujac
                  > czy ludzie chca z tym homoseksualizmem obcowac czy nie. a to powinna byc sprawa
                  > tylko i wylacznie lozkowa

                  czy twój heteroseksualizm jest naprawdę tylko sprawą łózkową? nie szedłeś ulicą
                  nigdy z dziewczyną trzymając ją za rękę? nie pocałowałeś i nie przytulałeś nigdy
                  żadnej w miejscu publicznym? to naprawdę _tylko_ sprawa łózkowa?

                  > a domaganie sie praw przyslugujacych zwiazkom
                  > heteroseksualnym, np. rodzinom jest niepowazne.

                  a jakich to praw przysługujących związkom heteroseksualnym domagają się
                  homoseksualiści? zadałeś sobie odrobinę trudu, żeby się dowiedzieć czy tylko
                  powtarzasz to, co ci pan w tv włożył do głowy?

                  > lubisz chlopcow, albo chcesz
                  > byc singlem bez zadnego zwiazku, twoja sprawa ale nie masz pewnych praw.

                  jakich praw?
            • nikodem123 Re: Do Nikodema 123 20.07.05, 00:24
              Masz rację: są związki lepsze i gorsze.

              Typowa postawa homofoba.

              O porównywaniu ludzi z psami już nie wspomnę, bo wstyd mi za to, że nie
              potrafisz człowieka odróżnić od psa.

              Znalazłem w Twojej wypowiedzi ciekawe zdanie:
              "co do dyskryminacji, to wolnosc czlowieka konczy sie tam gdzie
              zaczyna sie czyjas inna wolnosc, zatem ja do twojego obmacywania sie z kolega
              nie mam nic dopoki nie wpadne na was w publicznym [..] bo widok taki jest nie
              do zaakceptowania".

              Rozumiem, wolność polega na tym, że wszyscy postępują zgodnie z Twoją wolą,
              zgodnie z tym co Ty akceptujesz. Ciekawe poczucie wolności.

              To wyobraź sobie, że ja do Twojego obmacywania się z koleżanką nie mam nic.
              Nawet wtedy, gdy wpadnę na Was w miejscu publicznym, chociaż widok taki jest
              nie do zaakceptowania.

              A tak swoją drogą... Co byś zrobił, gdybyś wpadł na nas: na mojego męża i mnie,
              w parku? Będziesz bił, pluł, krzyczał, apelował do sumienia? Będziesz mógł
              zrobić wszystko - przecież jesteś człowiekiem wolnym. Pytam, bo chcę być
              uprzedzony o reakcji człowieka walczącego o wolność.

              Powtórzę Twoje słowa: "wolnosc czlowieka konczy sie tam gdzie
              > zaczyna sie czyjas inna wolnosc"

              • kraq Re: Do Nikodema 123 20.07.05, 09:25
                > Masz rację: są związki lepsze i gorsze.
                > Typowa postawa homofoba.

                lepsze sa heteroseksualne niezaleznie od mojego bycia homofobem czy sierotka
                marysia. chocby dlatego, ze nawet ciebie nie zrobil facet z facetem.

                > O porównywaniu ludzi z psami już nie wspomnę, bo wstyd mi za to, że nie
                > potrafisz człowieka odróżnić od psa.

                no popatrz a porownanie do domkow jakos cie nie urazilo.


                > Rozumiem, wolność polega na tym, że wszyscy postępują zgodnie z Twoją wolą,
                > zgodnie z tym co Ty akceptujesz. Ciekawe poczucie wolności.

                moja wola? a co wszyscy dookola akceptuja w swoim zyciu homoseksualizm i tylko
                mnie jednemu odbilo?

                > To wyobraź sobie, że ja do Twojego obmacywania się z koleżanką nie mam nic.
                > Nawet wtedy, gdy wpadnę na Was w miejscu publicznym, chociaż widok taki jest
                > nie do zaakceptowania.

                nie obmacuje sie publicznie z kolezanka, poza tym rozumiem, ze widok chlopaka z
                dziewczyna trzymajacych sie za reke moze odrzucac homoseksualistow ale was jest
                ulamek procenta a taki widok jest naturalny i nikogo poza wami nie razi. widok
                dwoch facetow jest nienaturalny, dla wielu obrzydliwy i porownanie tych dwoch
                rzeczy ma sie jak piesc do nosa.

                > A tak swoją drogą... Co byś zrobił, gdybyś wpadł na nas: na mojego męża i
                mnie,
                > w parku? Będziesz bił, pluł, krzyczał, apelował do sumienia? Będziesz mógł
                > zrobić wszystko - przecież jesteś człowiekiem wolnym. Pytam, bo chcę być
                > uprzedzony o reakcji człowieka walczącego o wolność.

                a co podnieciloby cie to (i twojego 'meza' ROTFL)? nie poszedlbym do takiego
                parku, knajpy itd. i zostalibyscie w nim sami. nikt by was nie bil, tylko
                ludzie omijali by taki park z daleka. park, w ktorym do tej pory przebywali
                wszyscy i mali i duzi, dzieci z matkami, hetero i homo zostalby homoparkiem.
                • cetriolo Re: Do Nikodema 123 20.07.05, 20:05
                  kraq napisał:
                  > ale was jest ulamek procenta a taki widok jest naturalny i nikogo poza wami
                  > nie razi. widok dwoch facetow jest nienaturalny, dla wielu obrzydliwy i
                  > porownanie tych dwoch rzeczy ma sie jak piesc do nosa.

                  bo zolty gorszy jest od niebieskiego :)
                  dokladnie jak w elementarzu p. Dunin.

                  PS. Homo jest 5%, homo i bi ok 8-10%
    • testep Re: Zrobieni na niebiesko 18.07.05, 13:19
      Aby chociaż trochę sensownie przystawać do rzeczywistości, historyjka
      opowiedziana przez Kingę Dunin powinna wyglądać jakoś tak:

      To jest wioska. W wiosce żyją ludzie. Mają taki dziwaczny zwyczaj, że sobie
      genitalia (powiedzmy "jajka") malują na niebiesko. Że się tego dziwactwa trochę
      krępują robią to prywatnie, w domowym zaciszu, nikomu nie pokazują i nie mówią
      o tym głośno.
      Czasami kolor niebieski wykorzystywany jest aluzyjnie w reklamach. Mieszkańcy
      (przynajmniej niektórzy) z jednej strony to lubią, jednak formalnie publicznie
      potępiają. Zwłaszcza pani Piątek pełniąca funkcję ministra w miejscowym
      rządzie.
      Tych, którzy publicznie demonstrują swoje "niebieskości" uważa się za
      nieprzyzwoitych (wtedy się ich karze), czasami nawet za chorych (wtedy się ich
      leczy).
      Dlaczego wszyscy wybierają akurat kolor niebieski? Bo większość mieszkańców
      lubi ten kolor.
      Ale są też tacy, którzy swoje genitalia (powiedzmy "jajka") malują na żółto.
      Nikt im w tym nie przeszkadza, chociaż większości genitalia (powiedzmy "jajka")
      pomalowane na żółto wydają się jakieś takie brudne, a przez to obleśne i
      obrzydliwe.
      Jednak "żółci", wbrew ogólnie przyjętym zwyczajom, z tą swoją żółtością chcą
      się publicznie afiszować.
      Twierdzą, że są dumni z koloru jaki wybrali ("niebieskim" takie przekonanie w
      odniesieniu do ich wyboru nie przyszłoby do głowy), a tych, których żółty kolor
      genitaliów (powiedzmy "jajek") brzydzi chcą piętnować.

      ...

      i tak dalej



      • nikodem123 Re: Zrobieni na niebiesko 18.07.05, 22:19
        Przykro mi to stwierdzić: litery czytać potrafisz, ale odczytanie sensu
        felietonu już poza Twoim zakresem umiejętności.

        "Twierdzą, że są dumni z koloru jaki wybrali ("niebieskim" takie przekonanie w
        odniesieniu do ich wyboru nie przyszłoby do głowy), a tych, których żółty kolor
        genitaliów (powiedzmy "jajek") brzydzi chcą piętnować."

        Straszna to wioska, w której ktokolwiek z powodu koloru swych jajek uważa się
        za lepszego.Straszna to wioska, w której ktokolwiek za kolor jajek chce
        piętnować innego człowieka.

        Naprawdę twierdzisz, że orientację seksualną można wybrać?
        To jest nie możliwe, aby człowiek wykształcony, który zna litery tak sądził.


        • testep Re: Zrobieni na niebiesko 20.07.05, 21:35
          Wygląda mi na to, że moją wypowiedź z poprawkami do anegdoty opowiedzianej
          przez panią Dunin przeczytała tylko jedna osoba (inaczej przecież, do licha!,
          ktoś by się odezwał w mojej obronie), w dodatku tego co napisałem nie
          zrozumiała.
          Spróbuję więc choć tej jednej wytłumaczyć co miałem na myśli.
          Rzecz w tym, że historyjka wymyślona przez panią Dunin kompletnie zafałszowuje
          istotę sporu dotyczącego polskich homoseksualistów.
          Nie jest bowiem tak, że heteroseksualiści („niebiescy”) eksponują publicznie
          swoją seksualność, a zabraniają tego homoseksualistom („żółtym”), jak to pani
          Dunin sugeruje.
          Otóż w naszej kulturze takie eksponowanie jest traktowane jako coś nagannego,
          nieprzyzwoitego niezależnie od orientacji seksualnej. W Polsce życie seksualne
          jest sprawą prywatną, wręcz wstydliwą.
          Stąd, między innymi, brak społecznego przyzwolenia na polską Love Parade. Stąd
          penalizacja niektórych („gorszących”) zachowań publicznych. Stąd poparcie LPR-u
          dla starań pani minister Środy, by z ulic zniknęły bilbordy z roznegliżowanymi
          panienkami. Stąd część kłopotów Owsiaka z Przystankiem Woodstock, gdzie te
          zasady bywają łamane.

          W „poprawianiu” anegdoty pani Dunin, zamiast wprowadzania malowania genitalii,
          można byłoby ograniczyć się do tego, by „niebiescy” malowali na niebiesko
          WNĘTRZA swoich domów i nie mieli nic przeciwko temu, by podobnie postępowali
          zwolennicy koloru żółtego. Ci jednak koniecznie chcieliby z tą
          swoją „żółtością” wychodzić na zewnątrz. Wtedy anegdotka też byłaby odbiciem
          rzeczywistości (obecnej, bo, zgadza się, w przeszłości bywało inaczej).
          Wtedy jednak zniknąłby ważny motyw nieestetyczności (oględnie mówiąc) koloru
          żółtego w oczach „niebieskich”. Bo przecież większość „niebieskich”
          to „żółtofobi”. Brzydzi ich kolor żółty i wiele się w tej sprawie nie da zrobić
          (oni sobie tej fobii nie wybierali, podobnie jak „żółci” nie wybierali sobie
          swojej „żółtości”). Pani Dunin, niewątpliwie przypadkowo, bardzo tu trafnie
          przydzieliła kolory.
          Jeszcze raz - „niebiescy” sobie swej „żółtofobii” nie wybierali (zresztą nie
          wszyscy z nich to "żółtożercy"), podobnie jak „żółci” nie wybierali sobie
          swojej „żółtości”. Ciekaw jestem kiedy to wreszcie dotrze do „żółtych”. Kiedy
          wpadną na to, że skoro „niebiescy” chcą problem zamiłowania do kolorów utrzymać
          w sferze prywatności, to może warto im w tym pomagać, a nie przeszkadzać.

          Ciekawi mnie też nienawistna agresja z jaką się pan, panie "nikodemie 123" do
          mnie odezwał. To o tych sprawach nie daje się rozmawiać spokojnie ...?
          • nikodem123 Re: Zrobieni na niebiesko 20.07.05, 23:57
            Taka wypowiedź nie zasługuje na to, żeby ją przemilczyć.

            "Nie jest bowiem tak, że heteroseksualiści („niebiescy”) eksponują publicznie
            swoją seksualność, a zabraniają tego homoseksualistom („żółtym”), jak to pani
            Dunin sugeruje."

            - owszem tak jest. Spotkasz pary hetero trzymające się za ręce na ulicach.
            Takich par homo nie spotkasz. Sotkasz pary hetero zawierające śluby - par homo
            takich nie spotkasz.

            "Otóż w naszej kulturze takie eksponowanie jest traktowane jako coś nagannego,
            nieprzyzwoitego niezależnie od orientacji seksualnej."

            - nie masz racji. Trzymanie się za rękę heteryków nie jest traktowanie nagannie.

            "W „poprawianiu” anegdoty pani Dunin, zamiast wprowadzania malowania genitalii,
            można byłoby ograniczyć się do tego, by „niebiescy” malowali na niebiesko
            WNĘTRZA swoich domów i nie mieli nic przeciwko temu, by podobnie postępowali
            zwolennicy koloru żółtego."

            - zgadzam się z Tobą, bo to prywatna sprawa, kto kogo chowa pod kołdrą. Ale
            powiedziałeś kluczowe słowa: "by „niebiescy” malowali na niebiesko
            WNĘTRZA swoich domów". Ale istnieje też jeszcze jedno zastrzeżenie: ustawa o
            związkach i nienawiść, pogarda heteryków względem gejów i lesbijek. Ja bym
            poszedł na kompromis: będzie ustawa o związkach - nie bedzie parad równości.

            Chciałbym zauważyć, że żółci swojej orientacji seksualnej sobie nie wybierali,
            podobnie jak niebiescy - heterycy. Istnieje tylko jedna drobna różnica. To
            heterycy zioną nienawiścią do homosów, a nie odwrotnie. To heteroseksualni
            mężczyźni mają problem z zakceptowaniem, że żyją też homoseksualni mężczyźni.
            Ciekawe, że heterycy jakoś nie wspominają o lesbijkach!

            " Ciekaw jestem kiedy to wreszcie dotrze do „żółtych”. Kiedy wpadną na to, że
            skoro „niebiescy” chcą problem zamiłowania do kolorów utrzymać w sferze
            prywatności, to może warto im w tym pomagać, a nie przeszkadzać".

            - czyli znowu powiedzieć, że takich osób jak ja po prostu nie ma. Są ewntualnie
            zboki z Dworca Centralnego?
            Bedzie ustawa, abym mógł zapisać swojemu Misiowi moje mieszkanie tak jak żonie,
            czyli żeby on nie musiał zapłacić 40% podatku - żeby miał zapewniony dach nad
            głową... Wtedy obiecuję heterycy o gejach i lesbijkach z moich ust nie usłyszą.

            Jeśli poczułeś nienawiść w moich słowach, to najserdeczniej przepraszam.
            Ewntualnie czuję nienawiść do poglądów, ale nigdy do człowieka, który je
            wygłasza








    • katomek1 skoro tak źle,a będzie gorzej_wyprowadza się Pani? 18.07.05, 23:59
      a co Pani ma do wiosek, wiochy? W którym pokoleniu jest Pani miastowa, ba,
      wielkomiejska, ba, nie polska, ale kosmopolityczna? A może balonik już
      odfrunął? Może własne wyobrażenie o szczęściu dla innych dla systematycznie
      dziwaczejącej autorki juz nie wystarcza. Może zatroszczy się o los okleczanych
      komet? Dlaczego martwi się tak Pani red., czy świat sobie poradzi? On poradzi
      sobie jak zwykle, bez Pani, beze mnie, bez nas.. Radźmy sobie za to z naszym
      życiem, nasza "wiochą" egzystencjalnego pojedynczego "ja", a wtedy snujmy
      dyrdymały o kolorach, mając taka wadę "wzroku" i wyczucia. Pani świat, Pani
      red. byłby - mam wrażenie po Pani art. tylko tęczowy, zakaz preferencji
      konkretnych kolorów, totalnie tęczowo, bo jak nie, to wypad z chmurki..
      • nikodem123 Re: skoro tak źle,a będzie gorzej_wyprowadza się 19.07.05, 00:26
        Tak! Zatroszczmy się o los komet!!

        Zobaczmy o co jeszcze możemy się zatroszczyć?!

        Nie potrafię się troszczyć już o nic więcej, bo dalej same dyrdymały. :-(
    • zdr1 Re: Zrobieni na niebiesko 19.07.05, 15:27
      Czy to tekst przeciwko istnieniu miejskich architektow? A moze za wolnoscia
      deptania trawnikow i obsikiwania naroznikow domow?
      • nikodem123 Re: Zrobieni na niebiesko 19.07.05, 23:52
        Super!
        Uważasz, że przyznanie prawa Żółtym do malowania swoich domów na kolor, który
        im się podoba równa się deptaniu wspólnych trawników i obsikiwaniem domów
        innych ludzi?

        Ciekawa teza.

        Ciekawa też jest teza, że istnieje potrzeba, aby istniał "architekt", który
        każdemu nakaże jak ma żyć. Ciekawe jak się bedziesz czuł, gdy "architekt"
        nakaże Ci być gejem. Albo, w drodze łaski, pozwoli abyś swoje zachowania
        heteroseksualne mógł manifestować tylko w domu przy zasłoniętych kotarach:
        świat na żółto jest łądniejszy, więc swój domek możesz malować na niebiesko,
        ale tylko od środka.

        Odpowiedz, bedziesz się czuł dyskryminowany, czy też nie?

        Jeśli będziesz czuł się dyskryminowany, że nie chcesz ukrywać koloru domku, w
        którym mieszkasz, to ryzykujesz, że zostaniesz oskarżony o deptanie trawników i
        obsikiwanie narożników domów.

        To ostatnie oskarżenie jest głupie? Jest głupie. Ale to ty go użyłeś.
        • zdr1 Re: Zrobieni na niebiesko 20.07.05, 12:00
          nikodem123 napisał:

          > Ciekawe jak się bedziesz czuł, gdy "architekt"
          > nakaże Ci być gejem. Albo, w drodze łaski, pozwoli abyś swoje zachowania
          > heteroseksualne mógł manifestować tylko w domu przy zasłoniętych kotarach:

          Wzialbym na przetrzymanie. Taki swiat by dlugo nie istnial.
          • nikodem123 Re: Zrobieni na niebiesko 21.07.05, 00:17
            Krócej niż Twoje życie?
    • cetriolo Swietne! 19.07.05, 16:18
      Kolorowo, elementarzowo i uczciwie!
      • kraq Re: Swietne! 20.07.05, 12:40
        mdlo, nudno i tendencyjnie
        • nikodem123 Re: Swietne! 21.07.05, 00:33
          więcej emocji wzbudzają mundury bo: nie jest mdło i nudno. Ale też jest
          tendencyjnmie - niestety.
    • wizytka1 Re: Zrobieni na niebiesko 20.07.05, 10:13
      Niedawno byłam we Włoszech. Widziałam w wielu miejscach wywieszone tęczowe
      flagi z napisem "pokój" i bardzo mi się to podobało. Wisiały wokół lokalnych
      boisk pilkarskich, podwórek na których bawiły się dzieci, na oknach,
      drzwiach ... Odebrałam je jednoznacznie - ktoś chce zamanifestować swoją miłość
      do świata, ludzi,pokoju, swoją radość życia. Ktoś chce powiedzieć całemu
      światu - jestem przeciw wojnie i zabijaniu, kocham życie ! Flagi te, oraz wiele
      innych były sprzedawane prawie na każdym większym placu.Kupiłam jedną dla
      swoich synów, przekonana że to wspaniały pomysł, aby powiesili sobie ją na
      ścianie, ponieważ jestem pewna, że myślą podobnie jak ja.Flaga leżała sobie na
      dnie koszyka kiedy to zwiedzałam akurat Rzym. Zwiedzaliśmy go dużą grupą,
      mieliśmy nie najlepszą pilotkę, byliśmy zmęczeni, żli, rozżaleni, zaczęły się
      nerwy. Dla rozładowania atmosfery wyciągnęłam flagę z koszyka i zawiązałam
      sobie jej rogi na szyi, tak aby wisiała mi na plecach. Chciałam tym powiedzieć -
      dobra kochani, dosyć tego,jesteśmy zmęczeni, ale nie kłóćmy się, to jest nasz
      urlop,zwiedzamy Rzym, wracamy z Watykanu,świat jest piękny - nie kłóćmy się.No
      i się zaczęło. Na początku uśmiechy - ha,ha, hi,hi. A potem pojedynczo podeszło
      do mnie paru życzliwych i zaczęło wypytywać, czy ja nie wiem co ta flaga
      znaczy. Wiem ! Pokój światu, radość, miłość. No tak, mówią, niby tak, ale nie
      wstydzisz się jej tak nosić ? Mam się wstydzić manifestować umiłowanie pokoju ?
      Nie nie wstydzę się. Ale wiesz czyj to symbol ? Tak wiem, to tęcza, symbol
      radości, jedności ... Przestań sie wygłupiać, ty nas chyba prowokujesz. Tak
      prowokuję, abyście w końcu przestali się kłocić i zobaczyli jaki ten Rzym
      piękny.
      I wierzcie mi, że jeszcze przez cały tydzień nie wiedziałam czyj to niby symbol
      jest, bo tam w Rzymie nic mi nie powiedzieli. Wróciłam do domu i rozdaję
      prezenty. Chłopakom flaga się spodobała i powiesili sobie zaraz na
      ścianie.Odbiór ten sam - pokój,umiłowanie świata i ludzi, radość. A chłopaki
      dorastające, nie maluszki. No wiecie - glany,czarne dzinsy, wojskowe torby ...
      Metalica ... Po dwóch dniach przychodzi rodzina. Oglądanie zdjęć, wrażenia. Co
      kupiłaś ? A takie tam.Pokazuję. Zwariowałaś ?!!! Chłopcy co wy sobie na scianie
      powiesiliście, nie wstydzicie się , to wy nie wiecie co to znaczy ? Co może wy
      pedały jesteście ?! Ale jaja, ale z was głupki, to symbol pedalstwa,
      ściągnijcie to zaraz i wstydu rodzinie nie róbcie, ale ubaw, co z was za
      naiwniacy - ha,ha,hi,hi No co nie ściągacie, przecież to obciach straszny...
      Cztery pary oczu wpatrzone w oczekiwaniu (ciocia, wujek, kuzynostwo)
      półuśmiechy. A na to starszy syn - mój jest ten kawałek podłogi. ja widzę tęczę
      i napis "pokój" jak wujek widzi coś innego to wujka problem.
      • jendrek121 Re: Zrobieni na niebiesko 20.07.05, 12:08
        nikomu nie musisz udowadniać, że w Polsce jest nietolerancja dla homo.
        Ale aby to zmienić nie można ZMUSZAĆ ludzi do tolerancji jak to robi Dunin,
        Wyborcza i parę innych osób. Szczuć ludzi tak jak szczuło się przeciwników UE.
        Jest to prymitywne i opiera się na przemocy. Należy wykreować takich gejów czy
        les by stali się znani i lubiani. Namawiać znane postacie, które się ukrywają
        by publicznie się przyznały. Może nie oblizując się publicznie jak Fredy Mercury
        ale w lepszym stylu. Można zaprosić do Polski znanego geja piosenkarza i zrobić
        objazd. To jest zupełnie inna klasa niż napastliwość Dunin, Szczuki, Jarugi czy
        dekrety Środy. Polaryzowanie ludzi typu my-jaśnieoświeceni i wy-ciemnota jest
        prymitywne. Dziwi mnie, że tęczowa społeczność jest taka nieporadna.
        • wizytka1 jendrek121 20.07.05, 12:55
          To do mnie ? Nic nikomu nie chcialam udowadniać. Jaki koń jest każdy widzi :)
          • jendrek121 Re: jendrek121 20.07.05, 20:20
            nietolerancja dla homo jest charakterystyczna dla zamkniętego jednolitego
            społeczeństwa. Jednocześnie to zamknięcie jest spoiwem społecznym dającym
            większości jakiś rodzaj stabilności. Współczesne Państwo powinno budować jakąś
            nową tożsamość narodu, jakieś nowe spoiwo. Tak jak to jest w USA. Pomógłby tu
            sukces na arenie m.narodowej czy paradoksalnie jakiś atak terrotystyczny, powódź
            itp. Proszę zauważyć, że po 11.09 w USA szły w parze solidarność i niechęć do
            "innych".
            Burzeniu powinno towarzyszyć konsekwentne budowanie nowego.
            Co do konia wizytko zastanawiam się dlaczego tacy Włosi nie są konsekwentni.
            Powinno się jednocześnie uznać, że homo mają prawo do małżeństw, adopcji,
            uczenia w przedszkolach i szkołach. Jeśli homoseksualiści niczym się nie różnią
            to powinno się uznać, że mogą wszystko. Można też wyliczyć ile procent
            społęczeństwa jest homo i ustanowić parytet na stanowiska czy (wzorem min.Środy)
            ilość godzin historii w szkołąch pośw. historycznym gejom itd. Jeśli chodzi o
            dzieci to geje i tak sobie poradzą (w USA szacuje się , że ok 20 tys dzieci
            rocznie jest zamawiane przez pary homo) nie ma sensu więc utrzymywać przy życiu
            podziemia. Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś kto mi wytłumaczy dlaczego nie ma
            takiej konsekwencji na tzw. cywilizowanym Zachodzie.
        • nikodem123 Re: Zrobieni na niebiesko 21.07.05, 00:21
          Dunin szczuje?

          Chłopie, przecież gdyby nie ten felieton Dunin nie byłoby tego czatu. Nadal
          tkwilibyśmy w niebycie. Teraz bynajmniej mamy szansę wypowiedzenia się
          • jendrek121 Re: Zrobieni na niebiesko 21.07.05, 09:54
            witam Cię Nikodem.
            tak nadal uważam, że Dunin próbuje przecierać szlaki w niewłaściwy sposób. To co
            robi Duży Format jest tym co miałem na myśli wyżej. Ukazywanie postaci gejów
            dzisiejszych i historycznych, naszych i w innych krajach.
            Powiedz mi jak można budzić w Marianie uczucia sympatii dla Józka atakując
            Mariana, że nie czuje sympatii? Idiotyzm. Albo wyśmiewać go albo wzbudzać
            poczucie winy? Przecież toż to rodem z prymitywnej formy chrześciaństwa!!
            Przecież forma robienia jego jest bardzo ważna. Jeśli wkurza Cię radykalizm
            poglądów Giertycha to dlaczego nie wkurza cię ta sama metodologia u Dunin?

            • nikodem123 A Polka z Murzynem za rękę? A niepełnosprawni? 21.07.05, 21:11
              Hej, Jędrek!

              A jednak mnie wciąż nie przekonałeś.

              Duninowa podała prosty przykład, który jednocześnie zobrazował całe pokłady nie
              tolerancji w naszym kraju. Ja się uczepiłem nietolerancji wobec gejów - bo to
              mi jest najbliższe.
              Ale popatrz za co jeszcze w Polsce można być nietolerowanym:

              1. Biała kobieta Polka idzie na spacer z Murzynem za rękę. Już widzę te
              nienawistne spojrzenia: ku.., która daje dupy Murzynowi.

              2. Biały Polak który idzie za rękę z Murzynką. To samo, tyle tylko, że biała
              ciota, która nie potrafiła sobie znaleźć normalnej żony.

              3. Polak i kobieta na wózku. Też: taki przystojny, a normalnej baby nie
              potrafił sobie znaleźć.

              4. Wyznania religijne. Kto nie płakał po śmierci papieża - to szuja. A co z
              ewangielikami? Dla ewangielików papież to tylko kolejny teolog. O prawosławiu
              już nie wspomnę

              Popatrz, jaki problem dla Polaków stanowiło zaakceptowanie, że w tym narodzie,
              żyją ludzie niepełnosprawni! Można być niepełnosprawnym, ale niewychodząc z
              własnego domu. Czy widziałeś niepełnosprawnego / niepełnosprawnej na dyskotece?
              Na normalnej dyskotece, w normalnym klubie w mieście? Nie ma! Siedzą oni w
              swoich domach przytłoczeni, że są postrzegani jako dziwolągi, które nie powinny
              psuć widoku.

              Polak dla fobów musi być katolikiem i heterykiem. Ewangielik to też może stać
              się obiektem do dyskryminacji. Kto w Polsce byłby w stanie jasno, publicznie
              wygłosić opinię, że śmierć Wojtyły nie była dla niego przeżyciem mistycznym?
              Nikt!! Bo malować swój domek na żółto można w tym kraju tylko od wewnąrz. Żaden
              ewangielik nie odważyłby się powiedzieć, że współczuje katolikom, ale dla niego
              to zdarzenie było .... jak wiadomość, że zmarł prezydent Francji.

              Głaskanie tych wszystkich fobów nic nie da. To oni wmawiają nam, że jesteśmy
              inni, że powinniśmy co najwyżej skomleć o prawo do tolerancji naszego
              istnienia. Nam prawo do istnienia się należy, bo istniejemy, a w związku z tym
              należą nam się odpowiednie prawa. Kto tego nie rozumie,nie chce pojąć,
              powinien zostać o tym poinformowany, że jest fobem - gorszym gatunkiem
              człowieka.

              Duninowa w prostej alegorii zwróciła uwagę na fakt przemocy stosowany przez
              większość stosowaną wobec ludzi, którzy nie stanowią 51 procent tego
              społeczeństwa. Chwała jej za to.

              Jakie przykłady homofobom chcesz pokazywać?
              Białoszeswkiego? Kruczkowskiego? Powiedzą Ci, że to artyści. Normalne
              społeczeństwo potrzebuje normalnych obywateli i na okrasę kilku
              nienormalnych "artystów" - Ci odpowiedzą. Co? Pokażesz mera Berlina i Paryża?
              To Ci powiedzą, że nie zawsze trzeba przyjmować nowinki z Europy.

              Z fobami nie ma rady. Nie przekonasz ich do siebie inaczej niż pokazując im, że
              są ogarnięci fobią, stanem który opisuje psychiatra. Fobia jest uważana za
              zaburzenie osobowości, które daje się leczyć.






              • jendrek121 Re: A Polka z Murzynem za rękę? A niepełnosprawni 21.07.05, 22:20
                spodziewałem się po Tobie znacznie więcej.
                Nie dostrzegasz retoryki Duninowej. Nie dostrzegasz malowania świata
                czarno-biało: dobrzy homo, źli hetero, nie dostrzegasz roli lidera homo, nie
                dostrzegasz spektrum socjologicznego społeczności.
                Poruszone przez Ciebie 4 przykłady są przejaskrawione. Nie potwierdzaj mi proszę
                stereotypu geja - zapłakanego histeryka. Szczególnie - wybacz - głupi jest
                przykład czwarty. Znajdź mi lepszego ambasadora Polski za granicą niż JPII.
                Znajdź mi bardziej ludzkiego, charyzmatycznego księdza, itd. To, że masz na
                pieńku z KK nie oznacza, że możesz potępiać wszystko w czambuł.
                P.S. Dolepianie do antyhomo etykietki zaburzeń osobowości jest grubą przesadą.
                • nikodem123 Re: A Polka z Murzynem za rękę? A niepełnosprawni 21.07.05, 22:48
                  Witaj, Jędrku!

                  Nie dostrzegam retoryki Duninowej niż ta, o której Ci napisałem. Tymbardziej
                  nie dostrzegam tej retoryki, że homo są dobrzy , a hetero źli. Duninowa o tym
                  nie napisała ani słowa.

                  Teraz padają słowa, których nie rozumiem.
                  "nie dostrzegasz roli lidera homo, nie dostrzegasz spektrum socjologicznego
                  społeczności"
                  O co tu chodzi w Twojej wypowiedzi? Jaka rola "lidera"? Jakie spektrum
                  socjologiczne?

                  Kolejny dla mnie niezroumiałe zdanie: "Poruszone przez Ciebie 4 przykłady są
                  przejaskrawione"

                  a wczym są przejaskrawione? Nie zdarzają się w Polsce?

                  A to już wprowadziło mnie w całkowitą konsternację:
                  "Nie potwierdzaj mi proszę stereotypu geja - zapłakanego histeryka."

                  Przecież to ja ci krok po kroku, fakt po fakcie wypunktowuję na czym polega
                  nietolerancja w Polsce dla osób odmiennych. Żadnych emocji, żadnych łez - same
                  fakty. Skąd więc mi przypisujesz, że jestem zapłakanym histerykiem? Chyba tylko
                  z braku siły innych argumentów.

                  I ostatnia kwestia.
                  "Znajdź mi lepszego ambasadora Polski za granicą niż JPII. Znajdź mi bardziej
                  ludzkiego, charyzmatycznego księdza, itd"

                  Nie znajdę i nie będę szukać: to jest Twoja sprawa szukać wśród księży. Ja nie
                  należę do Kościoła Katolickiego, więc się na tym się nie znam, kto wśród księży
                  jest charyzmatyczny, a kto nie. Dla mnie nikt w Kościele Katolickim
                  charyzmatyczny nie jest. Dla nas ewangielików to są wszyscy teologowie, którzy
                  głoszą swoją prawdę. O tyle mają rację, o ile przemawiają rozsądnie.

                  Zarzucasz mi cechy, które sam prezentujesz. Więc zaapeluję, cytując Twoje
                  słowa: "nie potwierdzaj mi proszę stereotypu [katolika] - zapłakanego
                  histyreka".

                  Bądź otwarty na inne idee! Żyj pogodnie!

                  Pozdrawiam serdecznie
                  Grzegorz

                  • jendrek121 Re: A Polka z Murzynem za rękę? A niepełnosprawni 22.07.05, 11:57
                    1.spektrum socjologiczne dotyczyło charakterystyki społ. homogenicznego
                    2.przykłady sa przejaskrawione o tyle, że owszem zdarzają się ale no przeciez
                    nie tak często. Podnoszenie ich do wielkiej rangi to ocieranie się o histerię.
                    3.lider ma znaczenie - umniejsza pkt. 2 - np. Brian Scot ani jego żona jakoś w
                    Krakowie nie są napiętnowani.
                    4.nie należe do KK od pocz. lat 90-tych. nie należe do żadnej grupy
                    religijnej.To, że bede określany jako katolik musiało nastąpić. Moja obrona tego
                    co wartościowe w KK jest często brana za obrone swojej wiary.
                    5. Mam szacunek dla ewangelików, przynajmniej tych, których znam osobiście.
                    Jeśli, któryś z nich będzie robił Polsce dobre PR to nie powiem: "E, dla mnie to
                    nikt specjalny - tylko jakiś teolog"

                    Jestem pokojowo nastawiony do gejów. Ale mam wrażenie, że to za mało. Ja ich
                    MUSZĘ lubić i przytakiwać ciągle tym co ich lubią i głaskać po główce. Bo jak
                    nie to w mordę (felietonem).
                    • wizytka1 Re: A Polka z Murzynem za rękę? A niepełnosprawni 22.07.05, 19:17
                      Trochę sobie Was poczytałam :) Jeżeli jendrek jesteś pokojowo nastawiony do
                      gejów, to dlaczego odczuwasz presję na swój emocjonalny stosunek do nich.
                      Dlaczego wydaje Ci się, że musisz ?
                      Może powodem jest fakt, że trochę nam w ostatnich latach "powylewało się z
                      kotła", który był dotychczas szczelnie zamknięty ? I tyle. Może nie trzeba się
                      zastanawiać, wsłuchiwać, tylko po prostu najnormalniej w świecie przyjąć tęczę
                      jako piękne zjawisko optyczne lub symbol radości i pokoju. A geja przyjąć jak
                      człowieka ? Jeżeli jest głupkiem to jak głupka, jeżeli chamem to jak chama.
                      Powiem Wam szczerze, że juz od ponad 20 lat szczycę się piękną przyjaźnią z
                      gejem. Wysłuchujemy swoich zwierzeń, popijamy razem wódeczkę,opowiadamy sobie
                      rodzinne plotki,wspomagamy w nieszczęściach ... Jest kilka powodów, dla których
                      nie tylko on, nigdy by moim przyjacielem nie został (chociazby te podane
                      wyżej).Nigdy, przenigdy nie odbierałam go przez pryzmat jego upodobań
                      seksualnych. Jest tylko jedna rzecz, ktora mnie u niego drażni - strasznie
                      obgryza paznokcie !
                      • jendrek121 Re: A Polka z Murzynem za rękę? A niepełnosprawni 22.07.05, 20:24
                        odczuwam presję ale generalnie nie lubię Dunin. Wbrew temu co chyba myśli sama o
                        sobie jest nieodrodną córą polską. W tym sensie, że uwielbia tworzyć polskie
                        piekiełko - kłócić się, jątrzyć. Ona co tak walczy z narodowymi przywarami jest
                        tych przywar ucieleśnieniem. Dla mnie. Nieważne, że walczy z kołtuństwem. Metody
                        są podobne. Wokół niej takie wściekłe jak cziriklo i mordobicie gotowe.
                        Ja jestem spokojny facet i drażnią mnie tacy nawiedzeni rewolucjoniści/stki. A
                        Dunin w pale się nie mieści, że może wywołać odwrotny skutek.
                        Jak dla mnie geje mogą sobie adoptować dzieci, pobierać itd. Co mi do tego?
                        Elementowi nikt nie zabrania a gejom tak.To z pewnością nie jest OK. Natomiast
                        nic nie poradzę, że jak widzę dwóch takich trzymających się za ręce to tracę
                        apetyt. A jednocześnie wolę takich za sąsiadów niż łysych, moherowe berety itd.
                        No więc jestem trochę odstający od szablonu -w rodzinnych rozmowach propaguję
                        dalece posuniętą tolerancję a jednocześnie jak ww. nie lubię widoku 2 panów
                        razem. Nie jestem katolikiem i nie wierzę w żadne zbawienie na krzyżu itd a
                        jednak w jakiś sposób kochałem Wojtyłę nie obwieszając jednocześnie domu jego
                        fotkami.
                        • jendrek121 Re: A Polka z Murzynem za rękę? A niepełnosprawni 22.07.05, 20:38
                          Dodam tylko, że bez wzgledu na osobiste odczucia, niechęć do nazbyt wściekłych
                          reformatorów społecznych itd będę trzymał kciuki za gejów. Porzuć swoje "lubię,
                          nie lubię" powiedział pewien mistrz zen.
                        • nikodem123 Chcesz mieć święty spokój? - nakryj uszy poduszką 23.07.05, 00:17
                          Jendrek!

                          Powiedz mi, gdzie widziałeś dwóch facetów trzymających się za ręce? W Polsce?
                          Może Ty sobie tylko to próbujesz wyobrazić?

                          "Dwóch panów razem" - co przez to rozumiesz? Dwóch panów spółkujących na Twoich
                          oczach, czy na przykład dwóch panów razem kupujących lodówkę w sklepie?

                          Widziałeś dwóch panów spółkujących?

                          Czy widziałeś też w Polsce dwie lesbijki trzymające się za ręce? Czy to
                          wyobrażenie też wzbudza w Tobie mdłości?

                          Bo widzisz: nie ma różnicy w tym, że mężczyzna kocha mężczyznę, tak samo jak
                          nie ma różnicy, czy kobieta kocha kobietę. Też nie ma różnicy czy kobieta i
                          mężczyzna kochają się wzajemnie.

                          Rozumiem, że jako cichy spokojny facet pragniesz ciszy i spokoju w życiu
                          publicznym. Ja też bym tego pragnął. Jest tylko mały problem: Ty dyskryminowany
                          nie jesteś, a ja owszem.

                          Tak mamy w Polsce konflikt: między ludźmi pragnącymi praw, a innymi, którzy
                          tych praw odmawiają w imię swoich własnych przekonań. Tych ludzi pragnących
                          praw, z grubsza licząc, będzie jakieś trzy miliony. Sam widzisz: bez nałożenia
                          poduszki na uszy nie masz sznas na ciszę.




                      • nikodem123 Cycki Ci wiszą powiedział gej - jak Twoja reakcja? 22.07.05, 23:45
                        ... No gej to najwspanialszy przyjaciel heterycznej kobiety.

                        Lepszy niż najlepszy przyjaciel heteryk bo:
                        - nigdy nie będzie zazdrosny o spotkanego mężczyznę
                        - nigdy nie będzie chciał uwieść: zawsze można się przespać w jednym śpiworze,
                        gdy zimno w namiocie
                        - zawsze wysłucha zwierzeń, jak to z facetami jest trudno, a i sam dorzuci
                        kilka własnych spostrzeżeń.

                        Lepszy też niż najlepsza przyjaciółka bo:
                        - nigdy nie będzie zazdrościł romansu
                        - nigdy nie będzie rywalizował
                        - jak założysz sukienkę "wystrzałową", w której Ci będzie dobrze, to Cię o tym
                        poinformuje, z rzeczowym komentarzem.Gdzie heteryczna kobieta znajdzie lepszą
                        poradę niż u pedała? Patrzy on nie jak kobieta - bez zawiści. Patrzy on jak nie-
                        mężczyzna - bez porządania. Kumpela będzie zazdrościć wyglądu, a gej powie:
                        mała wyglądasz bosko, ale w tej kiecce cycki Ci wiszą - nie masz lepszego
                        stanika?

                        No właśnie jak by przyjęła heteryczka taką uwagę: "cycki ci w tej kiecce wiszą"
                        od swojej kumpeli - przyjaciólki? A jak od faceta heteryka? A jak od geja?

                        • jendrek121 Re: Cycki Ci wiszą powiedział gej - jak Twoja rea 23.07.05, 15:13
                          no na pewno dla kobiet mogą być zalety tej znajomości. Ze mną było tak, że
                          szukałem, szukałem i ostatecznie nie znalazłem żadnych argumentów przeciw
                          równouprawnieniu. Może prócz argumentów racjonalnych zmienię też kiedyś swe
                          nastawienie emocjonalne. Nie wykluczam tego. Jeśli spotkam 1000 całujących się
                          par gejowskich pewnie tak sie stanie. Nie można nie dostrzegać, że pewien
                          ferment w Polsce już się zaczął.
                        • wizytka1 rzeczywiście - juz wiszą :) 24.07.05, 20:23
                          Nie wiem jak inne kobitki, ale ja napewno się roześmieję, zarówno kiedy powie
                          mi to Ania czy też Piotrek :) Pamiętaj Nikodem, że nie wszystkie kobiety są
                          wpatrzone we własne ciało na tyle mocno, aby czuć zazdrość, tylko z tego
                          powodu, że przyjaciółka wygląda od nich lepiej. Powiem Ci też, że nie wiem
                          czemu, ale Twoją wypowiedż odebrałam jako pełną goryczy zaczepkę (nie o cycki
                          oczywiście mi chodzi):) Piotra poznałam wiele lat temu, kiedy jeszcze mieliśmy
                          po -naście lat. Chodziłam wtedy (po uszy zresztą zakochana) z pewnym straszym
                          ode mnie facetem, a Piotrek wszędzie za nami się ciągał. Na początku myśląłam,
                          że jest o mnie zazdrosny, ale po niecałym miesiącu powiedział mi
                          wszystko.Rozmawialiśmy do świtu. Właściwie to on mówił, a ja słuchałam, mówił o
                          swoich uczuciach, opowiadał.Znaliśmy sie już od ponad roku. Byłam dumna, że to
                          właśnie ja z całego grona rówieśników dowiedziałam się pierwsza.Ten wspaniały
                          chłopak obdarzył mnie zaufaniem. Nigdy też w naszych późniejszych kontaktach
                          nie było konspiracji ani tajemnic na zasadzie - tylko nie mów nikomu. Całe
                          nasze grono znajmowych po prostu wiedziało o Piotrku, wiedziało i już. Żadnych
                          głupich komentarzy czy uśmiechów. I powiem Ci, że troche jestem zaskoczona, tym
                          że napisałeś o przyjaxni kobiety heterycznej i geja. Nawet do głowy mi nie
                          przyszło takie zestawienie. Kobieta heteryczna i gej. Bo po prostu to jestem -
                          ja i Piotrek - Piotrek i ja. Jeżeli ja za pół roku okażę sie byc lesbijką a
                          Piotrek heterykiem - to nadal bedzie to Piotrek i ja :) Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka