Gość: X
IP: *.mil.net.pl / *.milnet.silesianet.pl
21.04.04, 19:25
uslyszalem wlasnie wstrzasająca relacje (z drugiej ręki, ale wierzę w jej
autentycznośc) na temat korupcji w jednym z gliwickich szpitali. nastepująca
sytuacja - kobieta czeka na powazną operację, ale data nie jest wyznaczana ze
względu na "kłopoty organizacyjne". w koncu dowiaduje sie od wspołpacjentów,
że trzeba zapłacic żeby "kłopoty organizacyjne" zniknęły. Przynosi
ordynatorowi 500 zł i dowiaduje sie, że to za malo bo trzeba
zapłacic ...jeszcze 500 po zabiegu. "kłopoty organizacyjne" oczywiście się
kończą. Po zabiegu trzeba jeszcze zaplacić haracz pielęgniarkom - 150 zł za
jedną noc wypelniania obowiązków np. podanie środków przecwbolowych. I
dziwimy się Rywingate, aferze starachowickiej, ostatnio Orlengate. to
społeczeństwo jest jak ten szpital - przeżarte korupcją od symbolicznej
pielęgniarki do symbolicznego ordynatora... Jakie sa wasze doświadczenia?
Choć watpie by rozpoczeta tu debata mogła coś zmienić.