myha1
05.09.06, 08:07
Rozmowy, choć okryte ścisłą tajemnicą, są już mocno zaawansowane. Według
wstępnej umowy, klepniętej już przez śląskich polityków, zwycięska partia
bierze fotel marszałka oraz dwa pozostałe miejsca w pięcioosobowym zarządzie
województwa, przegrana - dwa stanowiska w zarządzie plus fotel
przewodniczącego Sejmiku.
Wymienia się już nawet konkretnych kandydatów na marszałka - jeśli wygra PO
będzie nim obecny starosta rybnicki - Damian Mrowca, a jeśli PiS to
największe szanse ma obecny przewodniczący Komunikacyjnego Związku
Komunalnego GOP - Roman Urbańczyk. - Jeśli nie otrzymamy zakazu z góry, a na
to się nie zanosi, to w naszym regionie, zaraz po wyborach, może dojść do
pewnego przełamania lodów między nami a Platformą - potwierdza jeden z posłów
PiS naszego regionu, który nie chce ujawniać nazwiska, bo zgodnie z umową o
przyszłej koalicji cała sprawa miała zostać utrzymana w tajemnicy.
Takie rozwiązanie byłoby korzystne dla województwa. Z symulacji wyborczych
wynika bowiem, że ani PiS, ani PO nie otrzymają większości 25 mandatów
potrzebnych do samodzielnego sprawowania władzy. Platforma zwycięży w sercu
aglomeracji - na obszarze między Dąbrową Górniczą a Gliwicami, PiS natomiast
w powiatach ziemskich i dawnych województwach częstochowskim oraz bielskim.
;)
tylko jak mają głosować zdecydowani zwolennicy jednej , czy drugiej
partii???....przecież po spotach "central", taka współpraca jest niemożliwa ;)
eeeech "politycy", zrobią wszystko żeby być ....a może żeby mieć ;)